Autor Wątek: Ból przemija, chwała trwa wiecznie...  (Przeczytany 994 razy)

  • Lucjusz

  • Gość
Ból przemija, chwała trwa wiecznie...
« dnia: Wrzesień 22, 2012, 20:31:29 »
+3
Z nazwy tematu zacząłem groźnie, jednak wcale tak tu nie będzie!
Z sztuką samorozwoju jestem już związany kilka lat, i tak jak większość zaczynałem od SU, a jeszcze wcześniej blogu Wujka ;).

Co o sobie:

Imię: Łukasz
Wiek: 20lat ('92)
Charakter: Wybuchowy, troskliwy, uparty, uczuciowy  8D

Niektórzy mogą mnie znać, niektórzy nawet pamiętać  8D... Dlaczego przez ten okres czasu zrezygnowałem z kontaktu z projektem Żyj Więcej 2.0>? Z prostej przyczyny: Czułem się zawiedziony, stratą włożonej pracy, która znikła. Nie wiem czy bezpowrotnie (nie orientuje się, czy przetrwały moje artykuły na starym komputerze).
Jednak główną przyczyną mojej nieobecności (jeżeli kogoś to interesuje 8D) było po prostu życie...
Miałem plany, jeżeli ktoś je pamięta to miło, bo będzie mógł skonfrontować z rzeczywistością jaka zaistniała. Z szkoły pożarniczej w tym roku zrezygnowałem. Odpuściłem ze względu na kobietę z która aktualnie jestem. Czy postąpiłem dobrze? Oczywiście, to była świadoma decyzja.
W tym samym momencie dostałem pracę (która również przypieczętowała moją decyzję): Wymarzoną. Pracuję w biznesie sprzedaży suplementów. Dorabiam jako trener personalny, oraz jako dietetyk personalny. Czyli wszystko to co robiłem kiedyś za darmo :). Co tam, że jestem w połowie kursów, ludzie przychodzą i ich to nie zniechęca. Firma w której działam składa dodatkowo z 2 ludzi. Jeden jest moim szefem, drugi pracownikiem z dłuższym stażem ala' kierownikiem, ale obydwoje są moimi dobrymi kumplami. Co daje takie "małe" zaplecze: Każdy nasz krok, każde posunięcie w kierunku przyciągania klientów odbija się na pensji. Im bardziej rozwojowi będziemy tym lepiej dla naszych kieszeni. Tworzymy video treningowe, motywacyjne, fotorelacje, wywiady; nic mnie nie ogranicza.
Dodatkowo szef, bardzo o nas dba, ze względu na bardzo wąski odsetek ludzi którzy nadają się do tej pracy i posiadają wymaganą wiedzę. Osobiście przebiłem się przez 120 kandydatów. Dzięki posiadanej wiedzy i zaangażowaniu okres przygotowania (50% pensji) skróciłem z 1 miesiąca do 10 dni, a okres próbny (bez premii) z 3 miesięcy do 0. Premię dostałem pierwszego miesiąca pracy, ze względu na skok sprzedaży o 30%. Który utrzymuje się do tej pory. uważam to za swój wielki sukces.
W czasie tych kilku miesięcy zamieszkałem ze swoją dziewczyną. Najpierw na stancji, teraz wynajmujemy własne mieszkanko.

Z Karoliną, czyli dziewczyną, nie szło tak kolorowo jak na początku znajomości, jednak to na dłuższą historię.

Po co zakładam dziennik, żeby wszystko mieć poukładane, móc opisywać i relacjonować... Móc mieć wgląd i uczyć się na własnych błędach.
Out  ;)...

  • Elitarny
  • *******
  • Reputacja: +612
  • Wiadomości: 1843
  • Miejsce pobytu:
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań
Odp: Ból przemija, chwała trwa wiecznie...
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 22, 2012, 20:50:45 »
0
No nareszcie, wielki welcome back!

Widać, że... Zyjesz coraz Więcej :)

  • Dyskutant
  • *****
  • Reputacja: +83
  • Wiadomości: 498
  • Miejsce pobytu: Bydgoszcz
Odp: Ból przemija, chwała trwa wiecznie...
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 22, 2012, 21:51:28 »
0
To widzę śpiewająco u Ciebie. :)

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Ból przemija, chwała trwa wiecznie...
« Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 22, 2012, 22:24:23 »
0
WOW! Chyba największe zaskoczenie w tym roku ;)! Witamy z powrotem ;)!

  • Kitek0405

  • Gość
Odp: Ból przemija, chwała trwa wiecznie...
« Odpowiedź #4 dnia: Wrzesień 22, 2012, 22:36:53 »
0
Witamy, witamy! Jeszcze jednego Łukasza mi tutaj potrzeba, pfffff....

Pisz co tam u Ciebie więcej, szerzej co z Karoliną. Czekamy, czytamy, odpowiadamy. :P

Gratuluję zdobycia wymarzonej pracy, przebicie się przez tylu musi dawać satysfakcję. ;)

  • Lucjusz

  • Gość
Odp: Ból przemija, chwała trwa wiecznie...
« Odpowiedź #5 dnia: Wrzesień 23, 2012, 10:18:04 »
+1
To jedziemy dalej...

Na czym to ja?...
Studia, podjąłem się studiowania... Co prawda nigdy tego nie planowałem, nawet się tego nie spodziewałem ale BARDZO spodobała mi się chemia. Zdawałem z jej maturę podstawowa, zdana z najlepszym wynikiem w szkole.

Co do tego mam fajną historię: 21 maja, godzina 12:00; przeglądam kwejk.pl, totalnie wy@#$% na wszystko  8), telefon:
- Łukasz kiedy zdajesz maturę z chemii?
- 25 maja, a co?
- A to gamoniu, że nic się nie uczyłeś, a chemię masz dokładnie za 2 godziny. 25 maja to masz w języku obcym!
- O k@%^%$#^
Hehe, szybko coś tam powtórzyłem, powiedziałem sobie w duchu "nie zdam" i ruszyłem z uśmiechem na twarzy na maturę. Oczywiście wpis na fejsa, hihy śmichy przed egzaminem, tłumaczenie się chemiczce, że ten wpis na fejsie to żart (musiała akurat przejrzeć moją tablice 8D) i ruszyłem. Otwieram arkusz i moim oczom ukazał się najprostszy test z chemii od kilku lat <deal with it>... Czasami mam dziwne wrażenie, że moje szczęście jest wręcz tak nie wyobrażalne, że niedługo będę musiał wiele poświęcić w podzięce za nie.

Kolejne mega zrządzenie losu... drugi najlepiej napisany test praktyczny z informatyki (wszyscy nauczyciele mina: o_O, przecież miał nie zdać [ale pod względem osobistym, ze wszystkimi żyłem bardzo dobrze ;)] ) i zdany test pisemny, gdzie przez 2 miechy bylem w 100% pewny, że nie zdałem ze względu na duży odsetek metody chybił trafił.

Dobra bo zgubiłem wątek: Studia, w kierunku: Technologia żywności, i żywienie człowieka na Politechnice Koszalińskiej. Co prawda zaocznie, ale zobaczymy, czy ten kierunek jest dla mnie. Czy aspekt techniczny, nie będzie zbyt dominujący i dokształcę się też w mojej dziedzinie: Dietetyce.

Finansowo, stoję (odpukać) bardzo dobrze. Przynajmniej porównując do tych innych prac wykonywanych. Pracuje systemem dzień pracujący (12h), dzień wolny. W sumie jest to 18 lub 20 dni przepracowanych. Wyciągam około 2 tys. z pensji, do tego to co ugram na pomocy dietetycznej czy też treningowej (w najlepszym okresie 700zł dodatku). Do tego darmowa siłownia, darmowa sauna, darmowe/tanie suplementy (dla osoby podchodzącej poważnie do kulturystyki, są to olbrzymie koszta).
Od jakiegoś czasu mam jednak problem, problem rozdarcia. W naszym mieście istnieją 2 firmy zajmujące się sprzedażą odżywek. Z czego zanim zacząłem pracę w mojej aktualnej, trzymałem bardzo dobrze z właścicielem tej drugiej. Nie podchodzi on do biznesu rozwojowo: brak rozwoju w sieci, promowania się. Teraz wiem, że obroty mu spadły, idzie mu gorzej. Ostatnio nawet przyszedł sprawdzić kto zaczął pracować w nowym punkcie jego konkurencji, a tu bam ja. Co prawda, podał dziwną wymówkę, i dodał: "jak trzeba, to trzeba nie widzę problemu" na moje przedstawienie aktualnej sytuacji, jednak bardzo mnie to rusza. Czasami mam nieciekawe sny (hehe głupio brzmi co 8D), w których czuję wręcz, że to moja winna... Odczuwam poczucie winny. Jednak bezwzględny biznesmen ze mnie słaby.

Tyle na dziś  ;). Out

  • Kitek0405

  • Gość
Odp: Ból przemija, chwała trwa wiecznie...
« Odpowiedź #6 dnia: Wrzesień 23, 2012, 17:55:28 »
0
Gratuluję chemii! W średniej szkole stałem z tego... średnio. ;P


Ciekawa sprawa z tym poczuciem winy, powstał jakiś związek między wami i wydaje Ci się, że jakoś go oszukałeś czy coś. Mam podobnie i nie wiem jak sobie z tym radzić. Niby zdajesz sobie sprawę, że postąpiłeś słusznie, ale jednak coś jest nie tak.

Powodzonka życzę. ;)

  • wariat

  • Gość
Odp: Ból przemija, chwała trwa wiecznie...
« Odpowiedź #7 dnia: Wrzesień 23, 2012, 21:18:04 »
0
kojarzę Cię miśku z SU :)

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Ból przemija, chwała trwa wiecznie...
« Odpowiedź #8 dnia: Wrzesień 24, 2012, 10:47:08 »
0
Szefem się nie przejmuj... Pomyśl też w ten sposób - czy gdyby ŻW się nie rozwijało, przyszedłbyś tutaj? Przecież SU padła i NIKT nie podejmował inicjatywy naprawienia, więc nie dziwmy się, że szczury opuściły statek 8D! Dla mnie to normalne koleje losu, sentymentem rodziny nie wykarmisz.

  • Lucjusz

  • Gość
Odp: Ból przemija, chwała trwa wiecznie...
« Odpowiedź #9 dnia: Wrzesień 24, 2012, 14:05:59 »
+1
Szefem się nie przejmuj... Pomyśl też w ten sposób - czy gdyby ŻW się nie rozwijało, przyszedłbyś tutaj? Przecież SU padła i NIKT nie podejmował inicjatywy naprawienia, więc nie dziwmy się, że szczury opuściły statek 8D! Dla mnie to normalne koleje losu, sentymentem rodziny nie wykarmisz.

Tylko widzisz, to nie był mój szef, tylko na początku partner w interesach, a potem po prostu się zakumplowaliśmy. Dlatego występuje u mnie ten efekt poczucia winy.

Let's go... Swoją osobę i przeszłość przedstawiłem. Czas na przyszłość... Czym się teraz kieruje:
Praca:
Tu chcę się rozwijać, dawać coś od siebie, a w szczególności stworzyć coś co przyniesie duże zyski naszemu przedsiębiorstwu. Mam kilka pomysłów, jednak żeby je zrealizować muszę uporządkować swoje życie pod względem czasowym.

Życie codzienne:
Przedewszystkim dąże do złapania tego tępa, tępa które jest niejednolite. Ogólnie dzień zaczynam o 6 rano, ale i tak czasu na wszystko nie wystarcza:
- Uzupełnij profile internetowe
- Zdaj relacje treningowe
- Ogarnij mieszkanie, rachunki
- Dieta
- Treningi
- Pomoc personalna
- Pomoc rodzinnie: mój ojciec jest rolnikiem, tam ciągle potrzebna jest pomoc.
- Dziewczyna
- Wprowadzanie w plan pomysłów promocyjnych firmy w której działam.
To uzupełnia mój dzień wolny. Ogólnie czas poświęcony na siebie jest mizerny. Tak naprawdę, to przestawiłem się na tryb wczesnego wstawania właśnie żeby mieć te 2h dzienne (6-8) dla siebie na trening. Chce więcej dla siebie, i zacznę to robić. Jednak nie mogę poświęcać tych punktów ze względu na reakcje łańcuchową która z tym się wiąże.

Pasja:
Tu mam cichą nadzieję na start w debiutach kulturystycznych w wadze 75kg. Mój kolega treningowy zaatakował tą kategorię w tym roku (w przyszłym wskakuje na wyższą), i mówi, że spokojnie mógłbym próbować. Postanowienie na ten rok, w zimę dopić do 86kg wagi.
Wcześniejszy cel wypełniłem: Stoczyłem drobną, bo drobną ale walkę na Turnieju w Słupsku na zasadach K-1. Przegrałem, ale wytrzymałem 3 rundy, z bardziej doświadczonym zawodnikiem od siebie. Dużo dało mi to do myślenia. Po pierwsze i najważniejsze, jeżeli chce walczyć to max w wadze 71-73kg. Tam stawałem w 81. Facet był wyższy ode mnie o jakieś 15-20 cm. Zbijanie tak mocno wagi, automatycznie przekreśla moje zapędy do kulturystyki... ehhh Drugie: Kondycja, związana z za dużą masą mięśniowa. W tamtym okresie przy wzroście 175cm, ważyłem 81kg i po prostu zabrakło mi tlenu. Jeżeli sporty walki, to tylko parter i w mniejszej wadze.

Nauka:
Wielka nadzieja, na ciekawe studia, które przypasują mi tematycznie. Rozwój pod tym kątem i utrzymanie się na nich.

Przyszłoroczne plany są dla mnie wielką niewiadomą. Tyle opcji wyboru, nie zdecydowałem się jeszcze. Czy zostać na studiach, rozwijać w aktualnej firmie. Czy zawiesić studia, ruszyć do straży pożarnej i kontynuować później. A może wszystko na raz 8D...

Aktualnie chcę poświęcić chwile wolnego na przejrzenie forum, i tego co zawiera.

  • Lucjusz

  • Gość
Odp: Ból przemija, chwała trwa wiecznie...
« Odpowiedź #10 dnia: Wrzesień 26, 2012, 22:02:48 »
0
Ok, to teraz czas na wyznania, przełamania własnego i wylania z siebie bólu. W końcu poniekąd od tego jest to forum: Od przełamywania własnych granic...

Najgorzej w życiu miałem z zakochiwaniem się... Tak wiele dziewczyn się we mnie podkochiwało, tak wiele samo przejmowało inicjatywne byleby tylko się ze mną spotkać. A ja zawsze głupi, zauroczyłem się w kobietach: dużo starszych, zajętych, a przede wszystkim toksycznych. W poprzednim dzienniku opisywałem wspaniały związek w który wszedłem. Pierwsze miesiące byłby cudowne. Cudowne bo byłem ślepy. Nie zauważałem wad, mojej kobiety. Wybaczałem wszystkie poczynania. Teraz mija 11 miesięcy wspólnego bycia, od miesiąca moje uczucia są wyjałowione. A od kilku dni zerowe. W końcu dojrzałem, kiedy otoczka zauroczenia opadła ujrzałem osobę wulgarną, rozpieszczoną jedynaczkę mającą matkę alkoholiczkę idącą w jej kierunku, patologiczne wzorce rodzinny. Tak odmienną ode mnie, bez pasji i chęci dawania światu siebie, nastawioną jedynie na zabawę na czerpanie bez "misji" oddania. Ślepo wierzyłem, że to się zmieni jednak kiedy bywało lepiej (np. podczas dłuższej wizyty w moim domu rodzinnym) spotykała się z matką i wszystko wracało: agresja, chamstwo względem partnera, alkohol i dziwne poglądy związku w którym to kobieta góruje nad partnerem i poniekąd nie szanuje. Gniłem w tej relacji, walczyłem, wypruwałem sobie flaki na początku chowałem dumę byleby tylko zaprzestać kłótni, skoro i tak NIGDY nie przeprosiła mnie szczerze więc po co o takie coś walczyć (wyczuwałem, że w głebi dalej uważała, że ma racje, przepraszała bo musiała). Jednak potem już nie odpuszczałem, to było sprzeczne z moją naturę. Dlatego konflikty te zaostrzały się.
I wtedy kiedy postanowiłem to zakończyć, jej matka rozchorowała się bardzo poważnie. W tym momencie przyszedł  dla niej ciężki czas próby. Nie mogłem, nie mogłem jej zostawić samej... Mam wpojone przez rodzinne, oraz przez otoczenie w którym się znajdowałem aby pomagać słabszym, aby wspierać tych którzy tego potrzebują... Nie mogłem jej dobić. Miałem cichą nadzieję, że to coś zmieni, jednak ona po prostu taka jest. Jest idealnie taka sama jak matka, która obrzydza mnie swoją aparycją, swoją osobą oraz zachowaniem teraźniejszym i z przeszłości. Więc jak mogę ją kochać, kochać do końca? Tak wielu mi mówiło" Zostaw ją, stać cię na lepszą; Zobacz co ona wyprawia". Siostra powtarza mi to do tej pory, że takich mężczyzn jak ja jest tak mało, że mogę zdobyć każdą. Kurcze wiem o tym, i coraz częściej wyobrażam sobie życie z osobą która będzie to doceniać codziennie, a nie tylko raz na dłuższy czas przy dobrym humorze... Zauroczenie, straszna choroba..

  • Dyskutant
  • *****
  • Reputacja: +83
  • Wiadomości: 498
  • Miejsce pobytu: Bydgoszcz
Odp: Ból przemija, chwała trwa wiecznie...
« Odpowiedź #11 dnia: Wrzesień 26, 2012, 22:50:41 »
0
A rozmawiałeś z nią o tym? Próbowałeś pomóc jej z tym nałogiem? Nie wygląda to ciekawie. Pamiętaj, im dłużej będziesz w tym tkwił, tym więcej negatywnych emocji i trudniej będzie podjąć decyzje, aczkolwiek rozumiem, że nie chciałeś jej zostawiać w takim okresie.

  • Lucjusz

  • Gość
Odp: Ból przemija, chwała trwa wiecznie...
« Odpowiedź #12 dnia: Wrzesień 27, 2012, 09:31:00 »
0
Rozmawiałem wielokrotnie. Ale ona po prostu taka jest. Przepraszała, obiecywała poprawę, jednak po okresie ciszy przychodził bum i znów powrót. Potem znowu przeprosiny, chwila spokoju... I właśnie te chwile spokoju dawały mi nadzieję... Jest ona osoba bardzo impulsywną i zaborczą. Wszystko razem daje wybuchowa mieszankę: Najpierw poprzez impulsywność wypowiada słowa, za które musi przepraszać, jednak poprzez zaborczość w głębi wierzy, że nie zrobiła nic złego.
Teraz jest ten okres lepszy, ma wielki problem, ciągle się martwi i potrzebuje mojej pomocy. Z jej przekazu, wynika, że zaczęła w końcu uświadamiać matce, że nie może tyle pić. Chce porozmawiać z ojcem, aby nie wyjeżdżał za granice tak często i na tak długo, nie zostawiał jej. Dostrzegam, że moje słowa do niej docierają, i ostatnio bardzo obrazowo przedstawiłem jej pewną sytuację której wizja widocznie na nią wpłynęła.
Cholera znowu wraca do mnie nadzieja, i jakieś resztki tego uczucia we mnie tkwią... Jednak mam też w sobie smutek, związany z przyszłością, w której nie widzę jej obok mnie.

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Ból przemija, chwała trwa wiecznie...
« Odpowiedź #13 dnia: Październik 10, 2012, 10:29:16 »
0
Życie codzienne:
Przedewszystkim dąże do złapania tego tępa, tępa które jest niejednolite. Ogólnie dzień zaczynam o 6 rano, ale i tak czasu na wszystko nie wystarcza:
- Uzupełnij profile internetowe
- Zdaj relacje treningowe
- Ogarnij mieszkanie, rachunki
- Dieta
- Treningi
- Pomoc personalna
- Pomoc rodzinnie: mój ojciec jest rolnikiem, tam ciągle potrzebna jest pomoc.
- Dziewczyna
- Wprowadzanie w plan pomysłów promocyjnych firmy w której działam.
To uzupełnia mój dzień wolny. Ogólnie czas poświęcony na siebie jest mizerny. Tak naprawdę, to przestawiłem się na tryb wczesnego wstawania właśnie żeby mieć te 2h dzienne (6-8) dla siebie na trening. Chce więcej dla siebie, i zacznę to robić. Jednak nie mogę poświęcać tych punktów ze względu na reakcje łańcuchową która z tym się wiąże.
Spróbuj poczytać sobie o systemie GTD do zarządzania treścią (fajnie opisany jest na produktywnie.pl) oraz przede wszystkim tego Coveya i jego "7 nawyków", bo nawyk 3 dedykowany jest właśnie Tobie ;)



Wcześniejszy cel wypełniłem: Stoczyłem drobną, bo drobną ale walkę na Turnieju w Słupsku na zasadach K-1. Przegrałem, ale wytrzymałem 3 rundy, z bardziej doświadczonym zawodnikiem od siebie.
GRATULACJE!!!



Co do dziewczyny... Lucjusz - będę szczery. To się nigdy nie skończy, tak będzie zawsze. Dopóki ona sama nie zechce siebie zmieniać w takim stopniu jak chociażby mu tutaj na forum... to nic z tego nie wyjdzie. Alkoholik, żeby wrócił do normy, musi sam zobaczyć co ze sobą robi, musi to sam doświadczyć! Ona musi spojrzeć w lustro i dostrzec w nim swoją matkę, a nie siebie. Obawiam się jednak, że do tego dojdzie w wieku około 40-50 lat, gdy jej własna córka będzie w takiej sytuacji w jakiej jest ona.

Pomoc słabszym - jak najbardziej!!! Ale tylko takim, którzy tego chcą! Zobacz - przecież na tym forum jest wiele osób "słabszych" ode mnie, a przecież im pomagam!!! Dlaczego? BO CHCĄ TEGO! Chcą żyć więcej! Z mojego otoczenia takich osób jest niewiele i wiesz co mówią o idei ŻW?! Śmieją się, dokuczają mi... a ja to zlewam! Wspieraj silne elementy! Fajny facet jesteś, dobrze zbudowany, przystojny, OGARNIĘTY i inteligentny! Nie mówię o tym, żebyś ją zostawił, albo znalazł sobie inną. Nie. Ja apeluję do Ciebie, abyś storzył takie rozwiązanie, abyś ty mógł realizować siebie, a jednocześnie mógł według wyboru pomóc dziewczynie.

Za 10 lat możesz wspomnieć siebie jako gościa, który podjął właściwą decyzję...

  • Elitarny
  • *******
  • Żyć na własnych zasadach
  • Reputacja: +264
  • Wiadomości: 1284
  • Miejsce pobytu:
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań
Odp: Ból przemija, chwała trwa wiecznie...
« Odpowiedź #14 dnia: Październik 10, 2012, 19:50:20 »
0
Cześć Lucjusz

Może ja też dorzucę coś od siebie:
9 miesięcy temu byłem w podobnym (toksycznym) związku, rozpieszczona córeczkę tatusia która robiła to na co miała ochotę, miała pieniądze na wszystko... inteligenta, wrażliwa, która potrafiła sobie ze wszystkim poradzić.. Nie, tak mi się tylko wydawało.

Po miesiącu myślałem że "złapałem P. Boga za nogi", że z taką kobietą to ja chce spędzić resztę życia..
Jednak po pewnym czasie pokazała mi jaka jest naprawdę, jaka jest oschła, nie wrażliwa, jak nie liczy się ze zdaniem innych... jak też swoich rodziców pomimo tego że miała wszystko, nie szanowała.
Próbowałem wszystkiego żeby ją zmienić, żeby miała większy szacunek do rodziców, myślałem że mi się udało. Przez pewien czas wszystko zaczęło się układać ale znowu jej chore jazdy.

Powiem Ci szczerze że to nawet kurwa było wyzwanie dla mnie spróbować zmienić ją, zmienić jej poglądy, żeby się stała lepszym człowiekiem, ale nic bardziej mylnego, stawiałem jej nawet ultimatum, albo się zmienisz albo odejdę, próbowała, próbowała kilka razy... lecz takiej osoby się nie da zmienić. Ją zmieniło życie, bezpowrotnie.
Do tej pory nie wiem co z jej ust było prawdą a co kłamstwem, ale mimo wszystko cieszę się że mnie zostawiła, tak zostawiła mnie dla innego i dziękuje jej i jemu także, że to wszystko się tak potoczyło:)

Do czego zmierzam? A do tego, żebyś poważnie się zastanowił nad odejściem od niej, nie warto jest w to brnąć.
Sorry stary ale zniszczysz sobie tym wszystkim psychikę.
"Pracuj ciężko w ciszy - to efekty zrobią hałas" - Baal