Autor Wątek: Pod opieką psychiatry  (Przeczytany 2756 razy)

  • Nowicjusz
  • *
  • Reputacja: +12
  • Wiadomości: 17
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #15 dnia: Październik 30, 2017, 08:59:41 »
0
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że trzeba upaść naprawdę nisko, żeby ktoś bliski wział Twoje problemy na serio, przynajmniej u mnie tak jest. Chodzi o to, że niektóre osoby moga na zewnątrz wyglądać i zachowywać się jak każda inna osoba, a wewnątrz przeżywać piekło. Mam kolegę, który już pożegnał się z tym światem, a na zewnątrz zawsze był uśmiechnięty, nie narzekał itd. Jeśli Ci to nie przeszkadza to na priv chętnie zadałbym Ci parę pytań, które może i mi by pomogły, bo póki co jestem w punkcie gdzie nie wiem za bardzo co robić dalej. Pozdro!
"Wolność do popełniania własnych błędów jest wszystkim czego chciałem."

  • Amator
  • **
  • Reputacja: +10
  • Wiadomości: 38
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #16 dnia: Październik 31, 2017, 23:27:36 »
+1
HI!

Tydzień temu byłem na świetnej komedii 50 wiosen aurory, wybawiłem się świetnie. Zresztą bardzo dawno już nie byłem w kinie, może nawet z 3 lata... Film mi siadł jako mało który, mój humor ;) Później spacerek po mieście z kolegą, wizyta na dworcu i oglądanie pociągów.


W sobotę pierwszy raz laska zaprosiła mnie na chatę także od 3-4 lat... Miłe oderwanie od rzeczywistości. Dawno nie zaznałem takiego fajnego uczucia spokoju, wyluzowania, fajnego życia. Tęskniłem za tym i nigdy tego nie zapomnę. Dziś przesłała mi taką piosenką
https://www.youtube.com/watch?v=-jbxKR8d1fQ gdyż sprawy są troszkę skomplikowane... Co nie zmienia faktu, że są motylki w brzuchu przynajmniej u mnie i na motylkach się skończy.

W tą niedzielę odwiedziłem też jedną koleżankę, razem z moim dobrym kolegą z terapii. Było trochę drętwo bo każdy był zmęczony i jakoś nic się nie kleiło. Starałem się prowadzić i chyba dałem radę bo na koniec każdy był usatysfakcjonowany więc git. Sprawy z naszymi chorobami trochę dołowały ale nie zawsze jest dobrze. Zresztą każdy normalny zdrowy człowiek może się cieszyć jak i smucić więc nie biorę tego do siebie.

Udało mi się odnowić kontakt z moją bliską koleżanką z przed paru lat. Próbowaliśmy się spotkać już parę razy ale nigdy nei wypaliło także w ten czwartek mam zamiar do niej pojechać i pocisnąć sprawy prosto z mostu bo między nami zawsze była i nadal jest chemia.



TERAPIA

Idę do przodu, za szybko. Boję się wypisu ale to nie jest teraz istotne.

Moje wszystkie pierdolone problemy z pracą i relacjami z innymi wyniosłem z domu i dzieciństwa. Rezygnowałem z prac dlatego, że gdy ojciec kazał mi coś zrobić to to robiłem ale nie mogłem tego nie skończyć bo wtedy czekałaby mnie kara, dlatego mogę szefowi napluć w twarz bo nie poniosę żadnych konsekwencji. I z tego powodu miałem tyle prac.

Mam lęki przed klubami bądź miejscami gdzie jest więcej osób bo większość dzieciństwa spędzałem w małym i znanym gronie, a ostatnie lata w samotności.

Najgorsze jest to, że ja wyparłem z siebie całe dzieciństwo i gdy terapeuta kazał mi cokolwiek sobie przypomnieć ja miałem pustkę, tak jak bym nigdy nie był dzieckiem.

W czwartek była moja grupa i był temat ja w rodzinie gdzie każdy z osobna miał narysować siebie w rodzinie, wrzucę wam ten rysunek ale już nie dziś, w każdym bądź razie jak każdy z grupy opowiadał o tym rysunku co widzi to płakałem jak dziecko, przy 16 osobach. Nie wytrzymałem, rozjebało mnie totalnie, zresztą nie tylko mnie bo większość osób na sali płakało bądź było wzruszona, zaskoczona. Dostałem masę wsparcia jakiego nigdy nie zaznałem. Wsparcie od osób którą znam ponad miesiąc, mojej rodziny.

« Ostatnia zmiana: Listopad 01, 2017, 11:27:01 wysłana przez chinsky »

  • Amator
  • **
  • Reputacja: +10
  • Wiadomości: 38
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #17 dnia: Listopad 16, 2017, 21:22:20 »
0
HI!

Niestety z przykrością muszę powiedzieć, że zakończyłem przygodę z oddziałem tydzień temu :) Miałem troszkę gorszy okres ale ostatecznie wyszło więcej dobrego niż złego. Nie mam ochoty pisać więc zostawiam to, wszystko jest gut  8D

  • Amator
  • **
  • Reputacja: +10
  • Wiadomości: 38
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #18 dnia: Listopad 20, 2017, 17:33:33 »
0
Halu :)

TERAPIA - Leczenie musiałem zakończyć mimo, że bardzo tego nie chciałem. Nie powiedziałem dlaczego, nie powiedziałem prawdy a prawda jest taka, że się wydarzyło za dużo w zbyt krótkim czasie i nie byłem wstanie tego wytrzymać. Wydarzyło się między mną a koleżanką z grupy coś więcej i dalsza terapia nie miała sensu  :/ Chuj z tym. Ogólnie wypis mało sprzyjający do dalszej kariery psychiatrycznej  8D. Szczerze to spodziewałem się więcej na temat mojego funkcjonowania na oddziale i zaburzeń a nie, że miałem kurwa problemy z alkoholem przez ostatni tydzień terapii o_O

Podsumowując. Nie jestem zadowolony z siebie, bo nie ukończyłem terapii ale postawiłem fchuj jebany krok do przodu którego nie postawiłbym bez terapii więc mimo wszystko, mimo dobrych i złych chwil mogę powiedzieć śmiało, że było warto. Wiem co mi dolega, w jakim momencie pewne mechanizmy się uruchamiają, wiem jak nad tym zapanowac ale to nie zawsze wychodzi ;p Zacząłem dbać o siebie, lepiej odżywiać i co najważniejsze z 0% utrzymywania siebie skoczyło na 50% a do setki brakuje tylko wynajęcie mieszkanie. Poznałem mega fajnych ludzi z którymi utrzymuje kontakt do dzisiaj. Z którymi buduje głębsze relacje. Którzy są moim fundamentem. Negatywne strony pobytu tam to leki. Nie mogę ich odstawić i to mnie przeraża. 2 dni abstynencji od leków i drgawki nie do opanowania, jedynie przyjęcie pewnej dawki pomaga i tutaj nie wiem co z tym dalej zrobić. Rozstanie z terapeutami i lekarką które nie do końca było miłe. U nich za dużo współczucia, u mnie złości.





  • Amator
  • **
  • Reputacja: +10
  • Wiadomości: 38
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #19 dnia: Styczeń 13, 2018, 14:51:37 »
0
Cześć :)


Zmiany zmiany jeszcze raz zmiany.

Praca - Wspominałem wam wcześniej o pewnej perspektywie pracy ale z tego co pamiętam nie pisałem "więcej" by nie zapeszyć. Teraz śmiało mogę powiedzieć bo się udało i od 20 listopada, czyli ostatniego postu pracuje na umowę w pracowni rękodzieła w samym centrum miasta :) Pracuję u koleżanki którą poznałem na terapii, i która zaufała mi aż do takiego stopnia, że od samego początku pracy u niej mam klucze do pracowni. Ona się jeszcze leczy, i zostaje na drugi turnus i teoretycznie dzięki mnie, nie musi zamykać pracowni. Pracuje dużo, może też to jest ucieczka od domu rodzinnego, zajęcie czasu i nie przeszkadza mi to ani trochę bo oprócz pracowania w pracowni, każdego dnia wieczorem ćwiczę swojego skilla w tej dziedzinie ;) Podoba mi się to, zawsze lubiłem robótki ręczne a perspektywa robienia swoich szali, ciuchów jest zajebista ;) Jedyne co przeszkadza mi w tej pracy jest materiał bo nie lubie szorstkich rzeczy no i to na ile to jest przyszłościowe. Zarabiam 2tysiące miesięcznie za 6 godzin pracy dziennie teoretycznie bo praktycznie tych godzin jest więcej ale z mojego wyboru. Jej narazie nie stać by dać mi więcej i wszystko jest ok.

Życie towarzyskie - Tu też mały progres bo spotykam się z ludźmi, głównie na kawę posiedzieć, pogadać i mam takie małe grono znajomych. Jest dużo starsze ode mnie w przedziale wiekowym 35 - 60 lat (ja 24). Ponad to zacząłem korzystać z aplikacji randkowej i umówiłem się na spotkanie z Weroniką. Trochę się zawiodłem bo zdjęcia przekłamane, głownie co do jej wielkości wszerz :troll: Mimo to uważam, że spisałem się na medal bo była bardzo zadowolona z dnia. Pokazałem jej miasto, byliśmy na wielu wystawach, kawce, zamku. Nie chciałem ciągnąć znajomości w kierunku związku więc napisałem jej to tego samego dnia, że nie do końca moje klimaty. Nie wiem czy by chciała czy nie ale chciałem mieć sprawę jasną :) Byłem również jako pomoc na zajęciach plastycznych dla dzieci. Zajebiste doświadczenie, super się bawiłem, fajnie przebywało mi się z dziećmi jak i ich mamami  8D Czasami myślę, że jestem wycofany i takie spotkania, zajęcia, jak kolwiek to nazwać pokazują mi, że jestem fajnym człowiekiem i potrafię pogadać.

Stan psychiczny - Od 2 tygodni nie płakałem, nie martwiłem się, nie przejmowałem się niczym. Czuję się bardzo dobrze na dzień dzisiejszy. Wieczorami pojawiają się gorsze myśli jak zawsze zresztą ale szybko przechodzą. Podsumowując od wypisania się z terapii jest różnie ale w 70% na plus. Mam ogromne bóle głowy przez odstawianie leków na własną rękę, i zażywam je gdy pojawi się taki charakterystyczny ból głowy. Zostały mi ostatnie 3 tabletki i zastanawiam się nad spotkaniem z psychiatrą po receptę.

Nie planuję zbyt dużo do przodu tylko staram się żyć dniem dzisiejszym. Chciałbym trochę zmienić odżywianie i przytyć albo jeszcze lepiej zacząć ćwiczyć ale nie potrafię się zabrać do tego. Z kasą ostatnio też kiepskie bo musiałem wyłożyć 650 zł za naprawę samochodu, teraz w styczniu trzeba zapłacić ubezpieczenie. Odkładam pieniądze na wyprowadzkę która zaplanowana jest na kwiecień w moje 25 urodziny. Jest to jeden pomysł na najbliższą przyszłość i jedyne co mogę w tym kierunku zrobić to pracować wytrwale.

Ok przyjaciele, do usłyszenia ponownie  ;)

  • Amator
  • **
  • Reputacja: +10
  • Wiadomości: 38
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #20 dnia: Maj 04, 2018, 17:52:35 »
+1
Witam ŻyjWięcej ;)


Z regularnością u mnie ciężko w prowadzeniu dziennika ale nigdy nie byłem takim człowiekiem, który w jakiś sposób by tego potrzebował, piszę gdy najdzie mnie ochota a jest to zazwyczaj kiedy jestem głęboko w dupie albo kiedy wydaje mi się, że z tej dupy wyszedłem :facepalm:. Mimo że na forum wchodzę rzadko to czuję się tu jak w domu, nie wiem czemu, to już tyle lat... Nikt mnie tu nie zna, mimo, że jestem tu od samego początku.

Obecnie chyba jestem w dupie ale przynajmniej stabilnej pod względem finansowym, i jest to dosyć wygodne. Pracuje kiedy chcę, zarabiam uczciwie*, coś tam się uczę poza pracą ale szału nie ma. Zrobiłem w domu całkiem fajny warsztat, duży stół, kupiłem narzędzia, materiały, i powstało parę fajnych rzeczy. Niestety mi się nie podobają mimo, że ludzie dookoła zachwyceni. Mam kasę by rozwijać coś poza pracą, warsztat, umiejętności w sumie wszystko oprócz chęci... Martwię się kurwa wszystkim, czy potrafię, czy się komuś będzie podobać, gdzie to sprzedam, komu, jak, po co, czy warto żyć, Ha.  Jedna myśl nakręca drugą, druga trzecią a trzecia czwartą piątą, w tym momencie przydałoby się pranie mózgu. Za dużo wszelakiego syfu w głowie. Tak myślę teraz, że to wszystko to "zaburzenia myślowe??", jakieś dziwny stan który nie pozwala myśleć i działaś pozytywnie.

Mam w głowie mega chaos, coraz bardziej wyjebane na wszystko. Ostatni miesiąc staram się odstawić leki bo już dawki trochę duże a żaden psychiatra (poza prowadzącym) nie chciał wystawić recepty. Dlaczego nie chcę zgłosić się do mojego lekarza prowadzącego? Jest mi po prostu wstyd. Obecnie bez wenlafaksyny jestem ponad miesiąc i przy odstawianiu były bardzo duże bóle głowy, przy których nie dało się funkcjonować, nie polecam tego nikomu. Odstawiłem również depakine, tu obeszło się bez problemów. Z ketileptem jest najgorzej, bezsenność, po 2-3 dniach wymioty i charakterystyczny ból głowy. Najgorsze jest to otępienie, wiem, że ludzie odbierają mnie normalnie, bo nie raz pytałem się koleżanki czy ze mną wszystko okej, ale sam ze sobą czuję się chujowo, tak obco, jakby w innym świecie.

Wyprowadzić się nie wyprowadziłem od starych. Stuknęły 25 urodziny a ja uświadomiłem sobie, że będzie coraz coraz chujowiej. Takie przekładanie bo pamiętam jak ostatnio sobie mówiłem, że wyprowadzę się do końca roku 2018. Kasy w zasadzie nie odłożyłem, nic nowego nie kupiłem, po prostu się rozeszła i nie wiem nawet gdzie. Na swoje usprawiedliwienie powiem to, że bez względu na to ile bym odłożył, zarobił to nie stać mnie na kawalerkę, nawet poza miastem. Na osobny pokój nigdy nie czułem się na siłach, jestem samotnikiem i nie wyobrażam sobie mieszkać z kimś  :|

pustkaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.........

Podsumowując. Schudłem, zdziadziałem, pracuje ile chce i zarabiam 20zł+ za godzine, kontakty seksualne ok, kontakty towarzyskie już nie ok, jestem super

Może postaram się pisać regularnie i zastanowię się nad swoim życiem ponownie?

https://www.youtube.com/watch?v=eLYS03DeyCA
« Ostatnia zmiana: Maj 04, 2018, 18:58:43 wysłana przez chinsky »

  • Amator
  • **
  • Reputacja: +10
  • Wiadomości: 38
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #21 dnia: Maj 13, 2018, 13:07:43 »
+1
Witam ŻyjWięcej  ;)


Od ostatniego wpisu minęło nieco ponad tydzień, a ja przez ten czas trochę myślałem co dalej. Wziąłem kartkę a4 i wypisałem na niej co w moim życiu jest w tym momencie najważniejsze i podzieliłem to sobie na 2 punkty (co robić i czego nie robić). Na kartce mam wszystko pozaznaczane tymi samymi kolorami, otoczone rysunkami, cytatami, wiem na co mam uważać i na czym się skupić.
Zapewne z czasem się to rozwinie bardziej i pojawi się coś nowego a może i nie.

Podstawa -> Praca w rękodziele -> Praca u koleżanki w pracowni na tym mam zamiar budować swoje życie, to jest podstawa wszystkiego.
                                               -> Spróbować gdzieś wyjść, basen, rower, góry
                                               -> Tworzenie swoich projektów poza pracą


Uwaga                                      -> Potrafię spać o 10-13
                                               ->  Zdarza mi się grać na kompie kilka godzin dziennie
                                               ->  Mało spędzam czasu poza domem







Praktyka, opinia, obserwacja, refleksja, informacja, rozważanie, dociekanie, krytycyzm, diagnostyka, nic na siłę,
Gdy zrobiłem te rozważania był 4-5maja, i nie będę oszukiwał w praktyce wyszło kiepsko.

Pozytywy: Używałem kalendarza więcej niż zwykle, pisałem w nim na co wydałem kasę.
                Trochę poczytałem ;)
                Zrobiłem obraz.
                Gdy idę spać przed 24 to następnego dnia czuję się o niebo lepiej
                Odpuściłem sobie relacje z koleżanką/szefową, nie szukam uwagi, dałem jej więcej wolności.

               
Negatywy: Dużo dużo grałem na kompie,
                Mało wychodziłem z domu, głównie i wyłącznie do pracy
                Wtorek i środa miałem kurewsko ciężkie dni, płakałem dużo i spałem praktycznie te 2 dni.
                Wachania nastroju od euforii do rozpaczy
                W praktyce to mam burdel w pokoju i życiu
                To był chujowy tydzień.


https://www.youtube.com/watch?v=KDg9XpwZZaA

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +545
  • Wiadomości: 5379
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #22 dnia: Maj 13, 2018, 16:08:20 »
+1
Mimo że na forum wchodzę rzadko to czuję się tu jak w domu
Ja wchodzę często i też czuję się jak w domu ;). Tylko, że piszemy tu tylko my, ale to i tak więcej niż tylko ja xD



Na osobny pokój nigdy nie czułem się na siłach, jestem samotnikiem i nie wyobrażam sobie mieszkać z kimś 
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=B_P61M36bkY" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=B_P61M36bkY</a>



Od ostatniego wpisu minęło nieco ponad tydzień, a ja przez ten czas trochę myślałem co dalej. Wziąłem kartkę a4 i wypisałem na niej co w moim życiu jest w tym momencie najważniejsze i podzieliłem to sobie na 2 punkty (co robić i czego nie robić). Na kartce mam wszystko pozaznaczane tymi samymi kolorami, otoczone rysunkami, cytatami, wiem na co mam uważać i na czym się skupić.
Zapewne z czasem się to rozwinie bardziej i pojawi się coś nowego a może i nie.
I to już jest bardzo konstruktywne i pozytywne działanie ;)!



No i tak mnie naszło właśnie względem tego, co piszesz, że jedna z podstawowych zasad motywacji brzmi: ROŚNIE TO, CO PODLEWASZ!!!

Skupiasz się na swoich mocnych stronach i to jest dobre. Ja bym wypierdolił myślenie o tym, co zjebałem, bo na dłuższą metę to nic nie da. Za każdym razem znajduj pozytyw, a później tych pozytywów będzie więcej i więcej i w końcu "wyprą" te negatywy ;).

PS
W tym tygodniu byłem pierwszy raz w życiu u psychologa. Było fajnie. Dołączam do klubu czubów xD. Czuję, że otwieram sobie nowy rozdział w życiu ;)!

  • Amator
  • **
  • Reputacja: +10
  • Wiadomości: 38
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #23 dnia: Maj 20, 2018, 16:02:02 »
0
Praktyka, opinia, obserwacja, refleksja, informacja, rozważanie, dociekanie, krytycyzm, diagnostyka, nic na siłę,

Pozytywy : 
Przepracowałem cały tydzień od pn do pt, bardzo pożytecznie i satysfakcjonująco (zazwyczaj wtorek, środę nie pracuję)     
Zrobiłem w pracy od zera do końca model statku który został sprzedany za 450 zł. Odłożyłem 100 zł z poprzedniego tygodnia
Zrobiłem poza pracą kolejnę sztukę (narazie nie mówie czego) które chciałem sprzedawać, ale wyszło kiepsko i odchodzę od tego ponieważ jest za droga produkcja jednej sztuki jako nauka/próby.
Ogarnąłem pokój, każdy zakątek wraz z przestawianiem mebli i łóżka (choć teraz jak patrzę jest tak 5/10  :troll:)
Odwiedziłem ogrody z 20 km od mojego miejsca zamieszkana, byłem sam, było dziwnie, miejsce piękne, ogromne.
Czułem się dobrze, jednakowo, bez żadnych skoków i spadków formy
Odstawiłem wszystkie leki
                 
Negatywy :
Weekend totalna klapa,
Słaba komunikacja z szefową...
Kontakty towarzyskie ;(
Wciąż sporo kompa, może nie w tygodniu ale wczoraj przeszedłem samego siebie...
Trochę odszedłem od kalendarza i nie zwracałem uwagi na cele ;/ przez co zrobiłem mniej niż chciałem

https://www.youtube.com/watch?v=o7ShkcqU35U



No i tak mnie naszło właśnie względem tego, co piszesz, że jedna z podstawowych zasad motywacji brzmi: ROŚNIE TO, CO PODLEWASZ!!!

Skupiasz się na swoich mocnych stronach i to jest dobre. Ja bym wypierdolił myślenie o tym, co zjebałem, bo na dłuższą metę to nic nie da. Za każdym razem znajduj pozytyw, a później tych pozytywów będzie więcej i więcej i w końcu "wyprą" te negatywy ;).

PS
W tym tygodniu byłem pierwszy raz w życiu u psychologa. Było fajnie. Dołączam do klubu czubów xD. Czuję, że otwieram sobie nowy rozdział w życiu ;)!

Dzięki Damian. Powoli do przodu, Z tymi negatywami jest tak że lubię wiedzieć i widzieć co zjebałem, może na dłuższą metę to nic nie da ale spróbuję tak jak to zacząłem.

Czuby górą! 8D
                   
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 03, 2018, 16:11:44 wysłana przez chinsky »

  • Amator
  • **
  • Reputacja: +10
  • Wiadomości: 38
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #24 dnia: Maj 27, 2018, 19:07:45 »
0
Hej ŻyjWięcej!

Praktyka, opinia, obserwacja, refleksja, informacja, rozważanie, dociekanie, krytycyzm, diagnostyka, nic na siłę,

Po ostatnich podsumowaniach widzę, że w moim ślimaczym tempie to ja i w następnym stuleciu niczego nie osiągnę - chyba, że wezmę się ostro do pracy. Ale to też nie jest tak łatwo jak się wydaję, człowiek coraz starszy, czas szybciej leci, w sumie nie wiadomo kiedy, brak siły, chęci i tak dalej. Teraz w takiej formie jak zacząłem pisać z krótkimi podsumowaniami tygodnia widzę, że robię nie wiele i się chujowo z tym czuje. Przez całe życie nie wiele robiłem bo byłbym pewnie gdzieś indziej niż jestem ale tak naprawdę teraz do mnie to dociera... Ostatnie dwa wpisy i ten dzisiejszy są praktycznie takie same. Jedynie różnią się tym, że bardzo zmieniam myślenie i wszystko to co się dzieję bardziej mnie uderza i boli, przez co czuję większą motywacje do zmiany. + Jakieś drobne zmiany, typu wyjścia na kawę, odłożone pieniądze, staranie zrozumienia się swoich.

Wczoraj starzy wrócili z wakacji i widząc bałagan zostawiony przez brata byli mało zadowoleni i przez to gorzej się czułem. Była 3 w nocy, poszedłem do łóżka po przywitaniu się z nimi, otworzyłem notatnik w telefonie i napisałem

Cytuj
Czuję się źle, tak jak bym miał dostać karę jak za młodych lat, niewypowiedziana złość, tylko strach, niepewność, standardowe zachowanie ojca typu : wyłączanie internetu, obrażanie się na mamę(pokazuje w ten sposób że jes na mnie zły) robienie coś na pokaz np czyszczenie pieca głośniej, dłużej tak bym to zauważył, oraz inne spojrzenie, takie ostre. To wszystko odczuwam w sposób: Kuje, dusi mnie w klatce piersiowej, chowam się do pokoju, tysiące dziwnych myśli, jestem wyczulony na dźwięki, gesty, rozmowy rodziców, włącza mi siętryb tchórza, uciekacza coś w stylu zgaszony jak pet tracę pewność siebie i w danym momencie się poddaj bo nie potrafię sobie poradzić z trudną sytuacją. Przykład z tego tygodnia, robiliśmy szalę, których osobiście nie lubie robić i w wtorek wszystko mnie to przerosło i skończyło się na 3h pracy. Do końca tygodnia walczyłem z myślami i w następne dni też chciałem uciekać i zrobiłbym to gdyby nie szefowa ze słowami "gdy robić się dla ciebie za trudno to uciekasz więc cię nie puszczę"


Pozytywy :   
Z takich ważniejszych rzeczy to w środę byłem na kawie ze znajomymi, a w piątek odwiedziłem zkoleżanką, koleżankę u niej w domu
Oszczędziłem 150 zł, co daję 250 zł w 2 tygodnie, i dosyć fajnie pod względem finansowym skończyłem tydzień (tygodniówki)
W pracy podczas robieni szali pracowałem ze łzami w oczach ale walczyłem z tym, raz gorzej raz lepiej, byłem świadom tego jak się zachowuję i czuję w tym momencie, i że nie jest to ani trochę konstruktywne. Chciałem myśleć konstruktywnie, wyszło średnio.
Jestem bardzo zadowolony z efektów pracy, wszystko wyszło super
Pracowałem co 2-3 dni z kalendarzem, jakieś małe notatki
Czułem się psychicznie dobrze, poza pracą  8D, zacząłem lepiej jeść i regularnie o 24 chodzić spać.
Jestem świadom mojej sytuacji, oraz tego, że od tygodni, miesięcy, lat jest plus minus tak samo.

Negatywy :
Dużo komputera
W domu w warsztacie nie zrobiłem nic, wciąż brak pomysłu na produkt
Spędziłem cały tydzień poza domem a jednak nie czuję bym spędził ten tydzień pożytecznie (poza pracą).

Cele na ten tydzień :
Kupić majteczki i odwiedzić basen
Wyjść na kawę z większą grupą
Przeczytać parę rozdziałów książki która zacząłem 2 tygodnie temu i od tego czasu wożę ją w samochodzie.
Czytać co 2-3dni
Zrobić 2 treningi typu siłownia, bieganie

https://www.youtube.com/watch?v=4aMq-NZOb-E                               
https://www.youtube.com/watch?v=5r6PTU4Sgg4

Damianie, ostatnio jak wstawiłeś mi piosenkę Czesława, to ją sobie włączyłem tak jakby leciała w radiu. Dziś włączyłem ją znowu tym razem skupiając się na słowach. Dziękuje za to

  • Amator
  • **
  • Reputacja: +10
  • Wiadomości: 38
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #25 dnia: Czerwiec 03, 2018, 16:04:50 »
0
Hej ŻyjWięcej!

Praktyka, opinia, obserwacja, refleksja, informacja, rozważanie, dociekanie, krytycyzm, diagnostyka, nic na siłę,

Pozytywy:
Całkiem fajny tydzień spędzony poza domem, opiekowałem się mieszkaniem i zwierzętami koleżanki to tam pomieszkiwałem
W pracy cały tydzień rozwalony przez szefową, trochę się rozleniwiłem i "przerobiłem" tylko 4 dni ale i tak plus duży
Ogarnąłem szafę, nabyłem parę ciuszków na promocjach i fajnie, że to zrobiłem bo się zbierałem na to od 2-3 miesięcy... To co odłożyłem to było na ten cel więc git.
Kończę tydzień finansowo całkiem całkiem dobrze + zaoszczędziłem na dojazdach
Regularnie chodziłem spać, jeść i popracowałem też coś poza pracą
W tym tygodniu było bardzo mało komputera
Czuję się w relacjach z innymi pewniej, nawiązuje kontakt wzrokowy i powoli przestaję czuć się jak pizduś

Negatywy :
Korci mnie od jakiegoś czasu by krócej pracować niż faktycznie mam przepracować, myślę o tym by uciec z pracy ;d
Nie poszedłem na basen tylko dlatego, że się wstydziłem  :wstydzioch:
Zaniedbałem pokój, zapisywanie finansów, i pracę z kalendarzem co faktycznie bardzo mi pomaga i ułatwia w życiu

Cele z poprzedniego tygodnia :
Kupić majteczki i odwiedzić basen :ok:/ :nieok:
Wyjść na kawę z większą grupą  :ok:
Przeczytać parę rozdziałów książki która zacząłem 2 tygodnie temu i od tego czasu wożę ją w samochodzie. :ok:
Czytać co 2-3dni  :ok:
Zrobić 2 treningi typu siłownia, bieganie  :ok:

Zrobiłem trening na siłowni, byłem dwa razy na spacerze ale takim szybszym tempem 7 i 10km bo uznałem, że bez sensu przebiec 100 metrów i paść z wycieńczenia, na kawie ze znajomymi było całkiem fajnie i dodatkowo w sob próbowałem koleżankę wyciągnąć na spacer ale się nie udało, czytałem z 3 razy po 15 minut. Majteczki kupiłem ale przed basenem stchórzyłem ;)

Cele na ten tydzień :

Trening na siłowni, dłuższy spacer, basen
Wyjść na kawę z większą grupą
Czytać co 2-3 dni po 15 minut.
Skupić się na pracy czyli te 5 dni w tygodniu przepracować w pełnym wymiarze godzin. (zapisywać czas pracy, a jak tej pracy wyjdzie mniej czyli będzie mniej rzeczy do robienia to pod koniec tygodnia porozmawiać z szefową.)
Godzinkę ćwiczeń w domu - Keep your craft and your skills strong

https://www.youtube.com/watch?v=UpM8lZgnRCs
https://www.youtube.com/watch?v=Uo50P7edIjc
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 03, 2018, 16:07:58 wysłana przez chinsky »

  • Amator
  • **
  • Reputacja: +10
  • Wiadomości: 38
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #26 dnia: Czerwiec 10, 2018, 11:45:16 »
0
Hej ŻyjWięcej!

Praktyka, opinia, obserwacja, refleksja, informacja, rozważanie, dociekanie, krytycyzm, diagnostyka, nic na siłę,

Jest mega chaos i nie wiem jak to ogarnąć. Rozpierdala mi się życie organizacyjnie przez co tracę godziny dziennie na? no właśnie. Tyle rzeczy chciałbym naraz ale się nie da, chcę być dobrym rzemieślnikiem, żyć na sportowo, otaczać się ludźmi, spać zawsze o tych samych godzinach, ale w tym samym momencie tyle się dzieje

Cytuj
>> kawa ze znajomymi >> koleżanka spóźnia się godzinę, czekamy >> kawa się przedłuża o godzinę >> dłużej siędzę w pracy

>> przywieźli węgiel >> zrywam się z pracy by pomóc rodzicom >> stoję w korku godzinę >> węgiel zworkowany schowany >> ojciec chory i zamiast niego idę do wujka pomóc mu skończyć prace

>>jadę pół miasta po drewno >> wypadek na drodze >> omijam korki i robię koleżance balkon >> czego efektem jest +6-8 godzin gdzie miały być tylko 3

Myślę, że jak uporządkowałbym pracę i pracę w domu to dla reszty by się zrobiło więcej luzu, tylko, że moja pracą polega w bardzo dużym stopniu na detalowaniu, nadawania kształtu, robienia produktu od zera do sprzedaży i pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Są rzeczy, na które potrzeba masę energii, materiałów, pomysłu, wizji, umiejętności. Wystarczy, że zabraknie jednego z tych warunków, i cała praca się wydłuża w czasie, często przechodzi na następny dzień. A ja się takim czymś przejmuje, myślę i roztrząsam. Nie potrafię zresetować siebie, ochłonąć i zacząć robić/kontynuować produkt z nową energią.

Ogólnie robię dużo, jest mnie pełno wszędzie ale zmęczenie daję o sobie znać, marzę by ogarnąć to wszystko ale nie chce brać na siebie więcej. Świat jest tak skonstruowany, że Ci co robią to mają, jest tyle okazji, tyle firm które mają pieniądze i tylko czekają na wydanie ich, że trzeba brać tyle ile się da. Im starszy jestem tym lepiej to widzę i co najważniejsze zrozumiałem, że nie muszę ciężko pracować na produkcji, wystarczy odrobina pomyślunku, zacięcia konsekwencji i regularności

przy okazji słowa opisujące moją osobę oraz część misji życia będą od dzisiaj -
Zacięcie, konsekwencja, regularność

Pozytywy:
w 90% procentach nastrój na plusie +
zrealizowałem wszystkie cele
chodziłem spać między 22-24 wstałem 7.30-8.30
dużo mniej komputera w tygodniu
spisałem się jako syn, i przyjaciel.

Negatywy:
Gorsze czasy w pracy, i jest to chyba kwestia zamówień które mi nie siedzą
dołuję się pracą, nawet jak próbuje coś w domu to nie jestem z tego zadowolony
Mało odpoczynku, zmęczenie

Cele z poprzedniego tygodnia:    
Trening na siłowni, dłuższy spacer, basen :ok:
Wyjść na kawę z większą grupą  :ok:
Czytać co 2-3 dni po 15 minut.  :ok:
Skupić się na pracy czyli te 5 dni w tygodniu przepracować w pełnym wymiarze godzin. (zapisywać czas pracy, a jak tej pracy wyjdzie mniej czyli będzie mniej rzeczy do robienia to pod koniec tygodnia porozmawiać z szefową.)  :ok:
Godzinkę ćwiczeń w domu - Keep your craft and your skills strong  :ok:

Z pracą wyszło mniej godzin niż chciałem, nie z mojej winy teoretycznie. Na przyszłość powinienem się skupiać na jakości pracy niż na przepracowaniu.. Bezsensu moje myślenie. Na basen pojechałem o 7 rano, zaraz po otwarciu i się nie wstydziłem  8D było boskooo. Poza tym z wyjścia ze znajomymi okazało się, że mogę wynająć pokój za grosze w prywatnym domu z osobnym wejściem. Jedyny minus to, to że znajduje się poza miastem.

Cele na ten tydzień:

Trening na siłowni, dłuższy spacer/basen
Wyjść na kawę z większą grupą
Czytać co 2-3 dni po 15 minut.
Praca w domu - Keep your craft and your skills strong
wyjść do kina
i jeszcze jeden, wstawić 1-2 zdjęcia do dziennika :)

https://www.youtube.com/watch?v=XS5ertpoSc0
https://www.youtube.com/watch?v=64hmEbGExo8

  • Amator
  • **
  • Reputacja: +10
  • Wiadomości: 38
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #27 dnia: Czerwiec 11, 2018, 20:17:43 »
0
Wczoraj parę godzin po wpisie dowiedziałem się od koleżanki z którą byłem w bliższych relacjach, że idzie na randkę... Poczułem się jak bym dostał z bejsbola... Czuję się samotny.

Relacje między nami były bliższe, kochamy się, sypiamy ze sobą ale razem nie będziemy, fuck friend układ mimo to boli.

Pojechałem dziś na basen ale okazało się, że jest przerwa techniczna 2 tygodnie, wróciłem do domu, do łóżka...

Czuję się jak gówno, wszystko wróciło, myśli, zachowania, nastrój. Jest we mnie sporo złości ale pozwolę jej być. Jutro wstanę z nową energią, pozytywny, tak jak by się nic nie wydarzyło. Po prostu muszę to wziąć na klatę i iść dalej

Tak poza tym, te moje kawowe spotkania to też gówno, wychodzę by pogadać z ludźmi, rozerwać się ale to nie są bliższe relacje, poza tym te osoby są starsze odemnie gdzie w 100% nie mogę być sobą.
Potrzebuję ludzi w moim wieku, kolegów, koleżanek, dziewczyny.

Jest mi kurwa smutno i samotnie tak po prostu

Aktualizuje cele na nowy tydzień bo plany się zmieniły.

Cele na ten tydzień:
Trening na siłowni, dłuższy basen    30min siłownia, godzinka basen
Czytać co 2-3 dni po 15 minut.
Praca - Keep your craft and your skills strong

Ludzie - zastanowić się jak mogę zdobyć przyjaciół, jakie umiejętności muszę nabyć, gdzie ich szukać, jakie podjąć pierwsze kroki, co muszę w sobie zmienić - przedstawić plan w niedzielę i w następnym tygodniu realizować.


 ;( :( :| :( :( :(  ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;(
https://www.youtube.com/watch?v=Yc3vxFULj6Q

  • Amator
  • **
  • Reputacja: +10
  • Wiadomości: 38
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #28 dnia: Czerwiec 17, 2018, 11:47:47 »
0
Hej ŻyjWięcej!

https://www.youtube.com/watch?v=vmV8niW5GXs

Praktyka, opinia, obserwacja, refleksja, informacja, rozważanie, dociekanie, krytycyzm, diagnostyka, nic na siłę,

Wczoraj wyrzuciłem z siebie wszystko, napisałem to co mnie boli, jak minął ten tydzień ale zdecydowałem to usunąć z prostych względów - nie uważam by to powinno się tu znaleźć.

16.06.2018
Cytuj
chciałem zgłosić się do szpitala psychiatrycznego.

Cytuj
Najgorszy jest ten spokój, który jest w mojej duszy. Czasami się pojawia gdy pogodzę się z pewną sytuacją a pogodziłem się z tym, że nigdy nie będzie dobrze. Brzmi to mało rozwojowo. Do póki nie zmienię kilku kwestii w swoim życiu to tak będzie. Ale żeby jej zmienić potrzebuję czasu, i sporo pracy na którą w tej chwili nie mam siły i chyba motywacji.

Cytuj
Wiecie co jest piękne w pisaniu dziennika? Zawsze jest, zawsze Cię wysłucha, a gdy pobędziesz z nim trochę dłużej i powiesz mu nieco więcej o swojej sytuacji to on jakimś cudownym nieznanym mi sposobem pomoże Ci rozwiązać większość problemów z jakimi do niego przyjdziesz.

Z racji, że ten tydzień był najgorszy ze wszystkich od czasu prowadzenia dziennika to w tym tygodniu nie robię podsumowania bo tak szczerze powinienem po raz kolejny przemyśleć pewne kwestie i zacząć psychoterapię. Jestem zmęczony, poza tym prowadzę teraz małe warsztaty i mam problemy z podzielnością uwagi.
Później jadę odpocząć i wracam za tydzień  ;)

https://www.youtube.com/watch?v=9AN04imFDK8,
CHINSKY WALECZNE SERCE!

  • Amator
  • **
  • Reputacja: +10
  • Wiadomości: 38
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #29 dnia: Czerwiec 22, 2018, 00:10:32 »
0
W sumie chcę by to tu było. Tak jest. Jestem napierdolony, ostanie 3-4 dni nie mógłbym lepiej przeżyć ale i tak jest smutno


Cytuj
Cytuj
Najgorszy jest moment, kiedy w trakcie leczenia ambulatoryjnego pacjent zaczyna odzyskiwać energię. Wtedy, już silniejszy, ale nadal w depresji, może ...

W środę przechodziłem lekkie załamanie. Zaczęło się od tego, że wziąłem wolne w pracy, z czasem stopniowo rósł we mnie niepokój i około godziny 19 zadzwoniłem do ośrodka interwencji kryzysowej, są takie ośrodki w całej Polsce, które udzielają wsparcia psychicznego, materialnego dla osób znajdujących się w trudnej sytuacji, zagrożonych kryzysem bądź będącym w kryzysie. Działają bardzo sprawnie oraz świadczą darmową pomoc. Potrzebowałem pomocy dlatego też zadzwoniłem ale nie byłem wstanie rozmawiać, było mi wstyd. Dzwoni stary koleś do OIK i płacze do telefonu nie wydając z siebie nic poza tym. Za pierwszy razem się rozłączyłem. Oddzwonił do mnie dyżurny i kontynuował poprzedni telefon. Popłakałem sobie na linii, przeprosiłem dyżurnego i powiedziałem, że podjadę porozmawiać. pojechałem tam pogadać bo byłem w tak chujowym stanie, że nie mogłem być sam. Z czasem doszło do mnie, że nie ma sensu się starać, podejmować wyzwań skoro jedno wydarzenie potrafi zmienić diametralnie wszystko nad czym pracuje od dłuższego czasu... Stało się tak, że to co pisałem wcześniej, robiłem, próbowałem przeszło mi natychmiast, bez śladu czego efektem stała się chęć zakończenia wszystkiego. Zresztą nie pierwszy raz chciałem to zrobić bo już mi się to przydarzyło, ale teraz było dziwnie, wszystko się spotęgowało. Zebrały się na to ostatnie lata, problemy z pracą, pogorszenie z funkcjonowaniem w społeczeństwie, próba samobójcza, pobyt w szpitalu, przerwane terapie, bardzo dobry rok i powtórka tego co było na przestrzeni 5 lat czyli taka walka z wiatrakami.

Cytuj
Należy jednak stwierdzić, że pacjenci, którzy z natury zachowują się agresywnie i impulsywnie, dokonują zamachów samobójczych częściej niż ci, którzy takich cech w swoim codziennym życiu nie przejawiają. U tych pierwszych w sytuacji życiowej dla nich trudnej agresja zmienia kierunek w stronę zachowań autoagresywnych. Potencjalni suicydanci wykazują tendencję do stawiania wszystkiego na jedną kartę i żyją w stałym napięciu emocjonalnym, często tłumionym, oraz w przewlekłym stresie i lęku przed utratą własnych wartości. W takiej sytuacji kolejna porażka to nierzadko dla nich koniec życia. Rzeczywistość postrzegają w czarnych lub białych barwach, bo nie wyróżniają stanów pośrednich. Z kolei osoby o ustabilizowanym stanie Psychicznym są zdolne radzić sobie z mniejszymi czy większymi porażkami życiowymi bez poczucia utraty kontroli nad swoimi emocjami. Osoby przejawiające tendencje samobójcze w obliczu porażki mają wrażenie, że utraciły bezpowrotnie wszystko. W takiej sytuacji zaczyna się u nich rozwijać depresja, ze swoją dynamiką, pojawiają się myśli i tendencje samobójcze. Mogą jeszcze podejmować próbę przekonania siebie, że wszystko jest w porządku i pod kontrolą. Jednak nadchodzi taka chwila, że nie są już w stanie nadal się okłamywać i wówczas nawet jakiś błahy czynnik decyduje o realizacji zamachu samobójczego

Cytuj
Jednak wbrew pozorom decyzja o odebraniu sobie życia nie zawsze jest taka prosta i wiele osób najpierw szuka pomocy wśród rodziny, bliskich, a także u lekarza

Pojechałem później porozmawiać z tą dziewczyną, po to by powiedzieć o tym co czuję, jak się czuję i, że nie dam rady być w takiej sytuacji. Powiedziałem szczerze i prawdziwie, że mnie ta cała sytuacja boli czego efektem będzie moje odsunięcie bo nie jestem wstanie przez to funkcjonować. W sumie niczego nie chciałem, o nic nie prosiłem, chciałem pogadać, i zakończyć relację w jednym celu o której powiem niżej. Nie będę opisywał tu przebiegu całej rozmowy, jedynie co powiem, to, że zrezygnowała z szukania faceta i tym podobnych by nie stracić mnie. Czy mnie to pociesza? Za chuja bo mam wrażenie, że jest to wymuszone. Ile w tym jest szczerości i miłości to nie wiem ale dostałem dużo wsparcia. Bolały mnie jej spotkania (poszukiwania miłości szczęścia?) głównie dlatego, że chcąc nie chcąc nasze pracownie współpracują ze sobą i widzimy się codziennie stąd ból przez tą całą sytuację był większy. Efektem jest cały tydzień wolny od pracy.

Wracając do środy. Plan był taki by zgłosić się do szpitala psychiatrycznego. Tak jak wcześniej wspominałem byłem w złym stanie i szczerze mówiąc bałem się, że zrobię coś głupiego.

https://www.youtube.com/watch?v=fMoFmICrISE

Jest sobota, nie zgłosiłem się do szpitala. Dostałem wsparcie, od strony koleżanki, szefowej, rodziny (nie wiedzą o niczym, tylko widzą). Teoretycznie wszystko jest po staremu.
Praktycznie jest kurwa do bani... utrzymywałem przez dłuższy czas dobry nastrój bez żadnych większych spadków, a teraz przez tą sytuacje którego normalnego człowieka by nie ruszyła a mnie totalnie wyniszczyła, całe odbieranie świata jako pełnego możliwości się zmieniło o 180 stopni. Przestałem jeść, myśleć o celach, realizować je, serce ciągle wali jak przed podejściem do dziewczyny w galerii, czuje to bicie, jak wstanę i jak zasypiam MIMO ŻE WSZYSTKO JEST PO STAREMU, ale z tyłu głowy mam, że prze zemnie będzie nieszczęśliwa. Ona twierdzi, że jest ok, czuje się dobrze i cieszy się, że jestem. Owszem jestem, zmieniony.

Dużo płaczę. Bez względu na to gdzie jestem, co robię. Ten płacz jest czymś w rodzaju zagłębienia się najgłębsze zakamarki duszy i pozwoleniu jej przemówić, a przemawia płaczem. Mam chorą duszę tylko kto zajmuje się leczeniem dusz?

Najgorszy jest ten spokój, który jest w mojej duszy. Czasami się pojawia gdy pogodzę się z pewną sytuacją a pogodziłem się z tym, że nigdy nie będzie dobrze. Brzmi to mało rozwojowo. Do póki nie zmienię kilku kwestii w swoim życiu to tak będzie. Ale żeby jej zmienić potrzebuję czasu, i sporo pracy na którą w tej chwili nie mam siły i chyba motywacji.

Cytuj
Należy pamiętać, że osoba, która podjęła już ostateczną decyzję o popełnieniu samobójstwa, może zachowywać się spokojnie i sprawiać wrażenie opanowanej.

Odnośnie tej dziewczyny to nie przypuszczałem, że będzie starać zatrzymać mnie przy sobie i dalej chcieć budować naszą relację. Wspaniale jest mieć kogoś takiego. Wspieramy się od dłuższego czasu, spędzamy ze sobą długie godziny, różnimy się wszystkim, uwielbiamy się jak nikt inny. Szefową też mam super, co prawda trochę starą ale jest zajebista (moja szefowa jest po czterdziestce i ciągle powtarza, że jest stara, to ja też, na złość)

W sumie w tym tygodniu będąc szczery sam ze sobą to nic nie zrobiłem, celów nie ruszyłem. Poznanie innych ludzi pomogło by mi stanąć na nogi ale nie wiem jak się do tego zabrać. Są dni, że idę do sklepu i potrafię ze sprzedawcą pogadać 30 minut po czym podaję mi rękę, daje zniżkę i dziękuje za odwiedziny. Jest tak, że potrafię fajnie poprowadzić rozmowę a następnego dnia być tak przyjebanym, że wstydzę się sam siebie. To, że w ogóle mam jakieś relację to znaczy przyjaciółkę i szefową (jako dobrą kumpele) to jest efekt ich zainteresowania. Ja sam z siebie nie utrzymuje żadnych kontaktów, nie dzwonię, nie interesuję się, nie umawiam się. Nikt mnie tego nie nauczył ani nikt mi tego nie pokazał jak żyć z innymi ludźmi. Zawsze byłem lubiany, szanowany ale bliskich relacji to za grosz nie miałem. Nie miałem przyjaciela, kolegów, byłem sam. Radziłem sobie, znałem wszystkich, wszyscy znali mnie ale dziś to za mało. Brakuje mi bliskości. W technikum dziewczyny same mnie podrywały bo byłem przystojny, dziś patrzą tak samo i wystarczyła by odrobina mojego zainteresowania i miałbym relacje. Jestem zbyt nieśmiały.

Poznanie innych ludzi pomogło by mi stanąć na nogi. Jak to zrobię jeszcze nie wiem. Ale zrobię, chyba, że coś się po drodze przydarzy.

Cytuj
Należy wiedzieć, że niemal wszyscy, mimo że od pewnego czasu noszą się z zamiarem odebrania sobie życia, tak naprawdę nie chcą umierać. Oni po prostu nie potrafią żyć w sytuacji, w której się znaleźli. Samobójstwo jest impulsem, a impuls trwa krótką chwilę, kilka lub kilkanaście minut, I potem ustępuje.


Wiecie co jest piękne w pisaniu dziennika? Zawsze jest, zawsze Cię wysłucha, a gdy pobędziesz z nim trochę dłużej i powiesz mu nieco więcej o swojej sytuacji to on jakimś cudownym nieznanym mi sposobem pomoże Ci rozwiązać większość problemów z jakimi do niego przyjdziesz.