Autor Wątek: Pod opieką psychiatry  (Przeczytany 1712 razy)

  • Nowicjusz
  • *
  • Reputacja: +12
  • Wiadomości: 17
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #15 dnia: Październik 30, 2017, 08:59:41 »
0
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że trzeba upaść naprawdę nisko, żeby ktoś bliski wział Twoje problemy na serio, przynajmniej u mnie tak jest. Chodzi o to, że niektóre osoby moga na zewnątrz wyglądać i zachowywać się jak każda inna osoba, a wewnątrz przeżywać piekło. Mam kolegę, który już pożegnał się z tym światem, a na zewnątrz zawsze był uśmiechnięty, nie narzekał itd. Jeśli Ci to nie przeszkadza to na priv chętnie zadałbym Ci parę pytań, które może i mi by pomogły, bo póki co jestem w punkcie gdzie nie wiem za bardzo co robić dalej. Pozdro!
"Wolność do popełniania własnych błędów jest wszystkim czego chciałem."

  • Nowicjusz
  • *
  • Reputacja: +7
  • Wiadomości: 22
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #16 dnia: Październik 31, 2017, 23:27:36 »
+1
HI!

Tydzień temu byłem na świetnej komedii 50 wiosen aurory, wybawiłem się świetnie. Zresztą bardzo dawno już nie byłem w kinie, może nawet z 3 lata... Film mi siadł jako mało który, mój humor ;) Później spacerek po mieście z kolegą, wizyta na dworcu i oglądanie pociągów.


W sobotę pierwszy raz laska zaprosiła mnie na chatę także od 3-4 lat... Miłe oderwanie od rzeczywistości. Dawno nie zaznałem takiego fajnego uczucia spokoju, wyluzowania, fajnego życia. Tęskniłem za tym i nigdy tego nie zapomnę. Dziś przesłała mi taką piosenką
https://www.youtube.com/watch?v=-jbxKR8d1fQ gdyż sprawy są troszkę skomplikowane... Co nie zmienia faktu, że są motylki w brzuchu przynajmniej u mnie i na motylkach się skończy.

W tą niedzielę odwiedziłem też jedną koleżankę, razem z moim dobrym kolegą z terapii. Było trochę drętwo bo każdy był zmęczony i jakoś nic się nie kleiło. Starałem się prowadzić i chyba dałem radę bo na koniec każdy był usatysfakcjonowany więc git. Sprawy z naszymi chorobami trochę dołowały ale nie zawsze jest dobrze. Zresztą każdy normalny zdrowy człowiek może się cieszyć jak i smucić więc nie biorę tego do siebie.

Udało mi się odnowić kontakt z moją bliską koleżanką z przed paru lat. Próbowaliśmy się spotkać już parę razy ale nigdy nei wypaliło także w ten czwartek mam zamiar do niej pojechać i pocisnąć sprawy prosto z mostu bo między nami zawsze była i nadal jest chemia.



TERAPIA

Idę do przodu, za szybko. Boję się wypisu ale to nie jest teraz istotne.

Moje wszystkie pierdolone problemy z pracą i relacjami z innymi wyniosłem z domu i dzieciństwa. Rezygnowałem z prac dlatego, że gdy ojciec kazał mi coś zrobić to to robiłem ale nie mogłem tego nie skończyć bo wtedy czekałaby mnie kara, dlatego mogę szefowi napluć w twarz bo nie poniosę żadnych konsekwencji. I z tego powodu miałem tyle prac.

Mam lęki przed klubami bądź miejscami gdzie jest więcej osób bo większość dzieciństwa spędzałem w małym i znanym gronie, a ostatnie lata w samotności.

Najgorsze jest to, że ja wyparłem z siebie całe dzieciństwo i gdy terapeuta kazał mi cokolwiek sobie przypomnieć ja miałem pustkę, tak jak bym nigdy nie był dzieckiem.

W czwartek była moja grupa i był temat ja w rodzinie gdzie każdy z osobna miał narysować siebie w rodzinie, wrzucę wam ten rysunek ale już nie dziś, w każdym bądź razie jak każdy z grupy opowiadał o tym rysunku co widzi to płakałem jak dziecko, przy 16 osobach. Nie wytrzymałem, rozjebało mnie totalnie, zresztą nie tylko mnie bo większość osób na sali płakało bądź było wzruszona, zaskoczona. Dostałem masę wsparcia jakiego nigdy nie zaznałem. Wsparcie od osób którą znam ponad miesiąc, mojej rodziny.

« Ostatnia zmiana: Listopad 01, 2017, 11:27:01 wysłana przez chinsky »

  • Nowicjusz
  • *
  • Reputacja: +7
  • Wiadomości: 22
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #17 dnia: Listopad 16, 2017, 21:22:20 »
0
HI!

Niestety z przykrością muszę powiedzieć, że zakończyłem przygodę z oddziałem tydzień temu :) Miałem troszkę gorszy okres ale ostatecznie wyszło więcej dobrego niż złego. Nie mam ochoty pisać więc zostawiam to, wszystko jest gut  8D

  • Nowicjusz
  • *
  • Reputacja: +7
  • Wiadomości: 22
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #18 dnia: Listopad 20, 2017, 17:33:33 »
0
Halu :)

TERAPIA - Leczenie musiałem zakończyć mimo, że bardzo tego nie chciałem. Nie powiedziałem dlaczego, nie powiedziałem prawdy a prawda jest taka, że się wydarzyło za dużo w zbyt krótkim czasie i nie byłem wstanie tego wytrzymać. Wydarzyło się między mną a koleżanką z grupy coś więcej i dalsza terapia nie miała sensu  :/ Chuj z tym. Ogólnie wypis mało sprzyjający do dalszej kariery psychiatrycznej  8D. Szczerze to spodziewałem się więcej na temat mojego funkcjonowania na oddziale i zaburzeń a nie, że miałem kurwa problemy z alkoholem przez ostatni tydzień terapii o_O

Podsumowując. Nie jestem zadowolony z siebie, bo nie ukończyłem terapii ale postawiłem fchuj jebany krok do przodu którego nie postawiłbym bez terapii więc mimo wszystko, mimo dobrych i złych chwil mogę powiedzieć śmiało, że było warto. Wiem co mi dolega, w jakim momencie pewne mechanizmy się uruchamiają, wiem jak nad tym zapanowac ale to nie zawsze wychodzi ;p Zacząłem dbać o siebie, lepiej odżywiać i co najważniejsze z 0% utrzymywania siebie skoczyło na 50% a do setki brakuje tylko wynajęcie mieszkanie. Poznałem mega fajnych ludzi z którymi utrzymuje kontakt do dzisiaj. Z którymi buduje głębsze relacje. Którzy są moim fundamentem. Negatywne strony pobytu tam to leki. Nie mogę ich odstawić i to mnie przeraża. 2 dni abstynencji od leków i drgawki nie do opanowania, jedynie przyjęcie pewnej dawki pomaga i tutaj nie wiem co z tym dalej zrobić. Rozstanie z terapeutami i lekarką które nie do końca było miłe. U nich za dużo współczucia, u mnie złości.





  • Nowicjusz
  • *
  • Reputacja: +7
  • Wiadomości: 22
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #19 dnia: Styczeń 13, 2018, 14:51:37 »
0
Cześć :)


Zmiany zmiany jeszcze raz zmiany.

Praca - Wspominałem wam wcześniej o pewnej perspektywie pracy ale z tego co pamiętam nie pisałem "więcej" by nie zapeszyć. Teraz śmiało mogę powiedzieć bo się udało i od 20 listopada, czyli ostatniego postu pracuje na umowę w pracowni rękodzieła w samym centrum miasta :) Pracuję u koleżanki którą poznałem na terapii, i która zaufała mi aż do takiego stopnia, że od samego początku pracy u niej mam klucze do pracowni. Ona się jeszcze leczy, i zostaje na drugi turnus i teoretycznie dzięki mnie, nie musi zamykać pracowni. Pracuje dużo, może też to jest ucieczka od domu rodzinnego, zajęcie czasu i nie przeszkadza mi to ani trochę bo oprócz pracowania w pracowni, każdego dnia wieczorem ćwiczę swojego skilla w tej dziedzinie ;) Podoba mi się to, zawsze lubiłem robótki ręczne a perspektywa robienia swoich szali, ciuchów jest zajebista ;) Jedyne co przeszkadza mi w tej pracy jest materiał bo nie lubie szorstkich rzeczy no i to na ile to jest przyszłościowe. Zarabiam 2tysiące miesięcznie za 6 godzin pracy dziennie teoretycznie bo praktycznie tych godzin jest więcej ale z mojego wyboru. Jej narazie nie stać by dać mi więcej i wszystko jest ok.

Życie towarzyskie - Tu też mały progres bo spotykam się z ludźmi, głównie na kawę posiedzieć, pogadać i mam takie małe grono znajomych. Jest dużo starsze ode mnie w przedziale wiekowym 35 - 60 lat (ja 24). Ponad to zacząłem korzystać z aplikacji randkowej i umówiłem się na spotkanie z Weroniką. Trochę się zawiodłem bo zdjęcia przekłamane, głownie co do jej wielkości wszerz :troll: Mimo to uważam, że spisałem się na medal bo była bardzo zadowolona z dnia. Pokazałem jej miasto, byliśmy na wielu wystawach, kawce, zamku. Nie chciałem ciągnąć znajomości w kierunku związku więc napisałem jej to tego samego dnia, że nie do końca moje klimaty. Nie wiem czy by chciała czy nie ale chciałem mieć sprawę jasną :) Byłem również jako pomoc na zajęciach plastycznych dla dzieci. Zajebiste doświadczenie, super się bawiłem, fajnie przebywało mi się z dziećmi jak i ich mamami  8D Czasami myślę, że jestem wycofany i takie spotkania, zajęcia, jak kolwiek to nazwać pokazują mi, że jestem fajnym człowiekiem i potrafię pogadać.

Stan psychiczny - Od 2 tygodni nie płakałem, nie martwiłem się, nie przejmowałem się niczym. Czuję się bardzo dobrze na dzień dzisiejszy. Wieczorami pojawiają się gorsze myśli jak zawsze zresztą ale szybko przechodzą. Podsumowując od wypisania się z terapii jest różnie ale w 70% na plus. Mam ogromne bóle głowy przez odstawianie leków na własną rękę, i zażywam je gdy pojawi się taki charakterystyczny ból głowy. Zostały mi ostatnie 3 tabletki i zastanawiam się nad spotkaniem z psychiatrą po receptę.

Nie planuję zbyt dużo do przodu tylko staram się żyć dniem dzisiejszym. Chciałbym trochę zmienić odżywianie i przytyć albo jeszcze lepiej zacząć ćwiczyć ale nie potrafię się zabrać do tego. Z kasą ostatnio też kiepskie bo musiałem wyłożyć 650 zł za naprawę samochodu, teraz w styczniu trzeba zapłacić ubezpieczenie. Odkładam pieniądze na wyprowadzkę która zaplanowana jest na kwiecień w moje 25 urodziny. Jest to jeden pomysł na najbliższą przyszłość i jedyne co mogę w tym kierunku zrobić to pracować wytrwale.

Ok przyjaciele, do usłyszenia ponownie  ;)

  • Nowicjusz
  • *
  • Reputacja: +7
  • Wiadomości: 22
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #20 dnia: Maj 04, 2018, 17:52:35 »
+1
Witam ŻyjWięcej ;)


Z regularnością u mnie ciężko w prowadzeniu dziennika ale nigdy nie byłem takim człowiekiem, który w jakiś sposób by tego potrzebował, piszę gdy najdzie mnie ochota a jest to zazwyczaj kiedy jestem głęboko w dupie albo kiedy wydaje mi się, że z tej dupy wyszedłem :facepalm:. Mimo że na forum wchodzę rzadko to czuję się tu jak w domu, nie wiem czemu, to już tyle lat... Nikt mnie tu nie zna, mimo, że jestem tu od samego początku.

Obecnie chyba jestem w dupie ale przynajmniej stabilnej pod względem finansowym, i jest to dosyć wygodne. Pracuje kiedy chcę, zarabiam uczciwie*, coś tam się uczę poza pracą ale szału nie ma. Zrobiłem w domu całkiem fajny warsztat, duży stół, kupiłem narzędzia, materiały, i powstało parę fajnych rzeczy. Niestety mi się nie podobają mimo, że ludzie dookoła zachwyceni. Mam kasę by rozwijać coś poza pracą, warsztat, umiejętności w sumie wszystko oprócz chęci... Martwię się kurwa wszystkim, czy potrafię, czy się komuś będzie podobać, gdzie to sprzedam, komu, jak, po co, czy warto żyć, Ha.  Jedna myśl nakręca drugą, druga trzecią a trzecia czwartą piątą, w tym momencie przydałoby się pranie mózgu. Za dużo wszelakiego syfu w głowie. Tak myślę teraz, że to wszystko to "zaburzenia myślowe??", jakieś dziwny stan który nie pozwala myśleć i działaś pozytywnie.

Mam w głowie mega chaos, coraz bardziej wyjebane na wszystko. Ostatni miesiąc staram się odstawić leki bo już dawki trochę duże a żaden psychiatra (poza prowadzącym) nie chciał wystawić recepty. Dlaczego nie chcę zgłosić się do mojego lekarza prowadzącego? Jest mi po prostu wstyd. Obecnie bez wenlafaksyny jestem ponad miesiąc i przy odstawianiu były bardzo duże bóle głowy, przy których nie dało się funkcjonować, nie polecam tego nikomu. Odstawiłem również depakine, tu obeszło się bez problemów. Z ketileptem jest najgorzej, bezsenność, po 2-3 dniach wymioty i charakterystyczny ból głowy. Najgorsze jest to otępienie, wiem, że ludzie odbierają mnie normalnie, bo nie raz pytałem się koleżanki czy ze mną wszystko okej, ale sam ze sobą czuję się chujowo, tak obco, jakby w innym świecie.

Wyprowadzić się nie wyprowadziłem od starych. Stuknęły 25 urodziny a ja uświadomiłem sobie, że będzie coraz coraz chujowiej. Takie przekładanie bo pamiętam jak ostatnio sobie mówiłem, że wyprowadzę się do końca roku 2018. Kasy w zasadzie nie odłożyłem, nic nowego nie kupiłem, po prostu się rozeszła i nie wiem nawet gdzie. Na swoje usprawiedliwienie powiem to, że bez względu na to ile bym odłożył, zarobił to nie stać mnie na kawalerkę, nawet poza miastem. Na osobny pokój nigdy nie czułem się na siłach, jestem samotnikiem i nie wyobrażam sobie mieszkać z kimś  :|

pustkaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.........

Podsumowując. Schudłem, zdziadziałem, pracuje ile chce i zarabiam 20zł+ za godzine, kontakty seksualne ok, kontakty towarzyskie już nie ok, jestem super

Może postaram się pisać regularnie i zastanowię się nad swoim życiem ponownie?

https://www.youtube.com/watch?v=eLYS03DeyCA
« Ostatnia zmiana: Maj 04, 2018, 18:58:43 wysłana przez chinsky »

  • Nowicjusz
  • *
  • Reputacja: +7
  • Wiadomości: 22
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #21 dnia: Maj 13, 2018, 13:07:43 »
+1
Witam ŻyjWięcej  ;)


Od ostatniego wpisu minęło nieco ponad tydzień, a ja przez ten czas trochę myślałem co dalej. Wziąłem kartkę a4 i wypisałem na niej co w moim życiu jest w tym momencie najważniejsze i podzieliłem to sobie na 2 punkty (co robić i czego nie robić). Na kartce mam wszystko pozaznaczane tymi samymi kolorami, otoczone rysunkami, cytatami, wiem na co mam uważać i na czym się skupić.
Zapewne z czasem się to rozwinie bardziej i pojawi się coś nowego a może i nie.

Podstawa -> Praca w rękodziele -> Praca u koleżanki w pracowni na tym mam zamiar budować swoje życie, to jest podstawa wszystkiego.
                                               -> Spróbować gdzieś wyjść, basen, rower, góry
                                               -> Tworzenie swoich projektów poza pracą


Uwaga                                      -> Potrafię spać o 10-13
                                               ->  Zdarza mi się grać na kompie kilka godzin dziennie
                                               ->  Mało spędzam czasu poza domem







Praktyka, opinia, obserwacja, refleksja, informacja, rozważanie, dociekanie, krytycyzm, diagnostyka, nic na siłę,
Gdy zrobiłem te rozważania był 4-5maja, i nie będę oszukiwał w praktyce wyszło kiepsko.

Pozytywy: Używałem kalendarza więcej niż zwykle, pisałem w nim na co wydałem kasę.
                Trochę poczytałem ;)
                Zrobiłem obraz.
                Gdy idę spać przed 24 to następnego dnia czuję się o niebo lepiej
                Odpuściłem sobie relacje z koleżanką/szefową, nie szukam uwagi, dałem jej więcej wolności.

               
Negatywy: Dużo dużo grałem na kompie,
                Mało wychodziłem z domu, głównie i wyłącznie do pracy
                Wtorek i środa miałem kurewsko ciężkie dni, płakałem dużo i spałem praktycznie te 2 dni.
                Wachania nastroju od euforii do rozpaczy
                W praktyce to mam burdel w pokoju i życiu
                To był chujowy tydzień.


https://www.youtube.com/watch?v=KDg9XpwZZaA

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +538
  • Wiadomości: 5373
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #22 dnia: Maj 13, 2018, 16:08:20 »
+1
Mimo że na forum wchodzę rzadko to czuję się tu jak w domu
Ja wchodzę często i też czuję się jak w domu ;). Tylko, że piszemy tu tylko my, ale to i tak więcej niż tylko ja xD



Na osobny pokój nigdy nie czułem się na siłach, jestem samotnikiem i nie wyobrażam sobie mieszkać z kimś 
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=B_P61M36bkY" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=B_P61M36bkY</a>



Od ostatniego wpisu minęło nieco ponad tydzień, a ja przez ten czas trochę myślałem co dalej. Wziąłem kartkę a4 i wypisałem na niej co w moim życiu jest w tym momencie najważniejsze i podzieliłem to sobie na 2 punkty (co robić i czego nie robić). Na kartce mam wszystko pozaznaczane tymi samymi kolorami, otoczone rysunkami, cytatami, wiem na co mam uważać i na czym się skupić.
Zapewne z czasem się to rozwinie bardziej i pojawi się coś nowego a może i nie.
I to już jest bardzo konstruktywne i pozytywne działanie ;)!



No i tak mnie naszło właśnie względem tego, co piszesz, że jedna z podstawowych zasad motywacji brzmi: ROŚNIE TO, CO PODLEWASZ!!!

Skupiasz się na swoich mocnych stronach i to jest dobre. Ja bym wypierdolił myślenie o tym, co zjebałem, bo na dłuższą metę to nic nie da. Za każdym razem znajduj pozytyw, a później tych pozytywów będzie więcej i więcej i w końcu "wyprą" te negatywy ;).

PS
W tym tygodniu byłem pierwszy raz w życiu u psychologa. Było fajnie. Dołączam do klubu czubów xD. Czuję, że otwieram sobie nowy rozdział w życiu ;)!

  • Nowicjusz
  • *
  • Reputacja: +7
  • Wiadomości: 22
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #23 dnia: Maj 20, 2018, 16:02:02 »
0
Praktyka, opinia, obserwacja, refleksja, informacja, rozważanie, dociekanie, krytycyzm, diagnostyka, nic na siłę,

Pozytywy :  Przepracowałem cały tydzień od pn do pt, bardzo pożytecznie i satysfakcjonująco (zazwyczaj wtorek,
                  środę nie pracuję)     
                  Zrobiłem w pracy od zera do końca model statku który został sprzedany za 450 zł     
                  Odłożyłem 100 zł z poprzedniego tygodnia
                  Zrobiłem poza pracą kolejnę sztukę (narazie nie mówie czego) które chciałem sprzedawać, ale wyszło
                  kiepsko i odchodzę od tego ponieważ jest za droga produkcja jednej sztuki jako nauka/próby.
                  Ogarnąłem pokój, każdy zakątek wraz z przestawianiem mebli i łóżka (choć teraz jak patrzę jest tak
                  5/10  :troll:)
                  Odwiedziłem ogrody z 20 km od mojego miejsca zamieszkania, byłem sam, było dziwnie, miejsce
                  piękne, ogromne.
                  Czułem się dobrze, jednakowo, bez żadnych skoków i spadków formy
                  Odstawiłem wszystkie leki
                 

Negatywy : Weekend totalna klapa,
                  Słaba komunikacja z szefową...
                  Kontakty towarzyskie ;(
                  Wciąż sporo kompa, może nie w tygodniu ale wczoraj przeszedłem samego siebie...
                  Trochę odszedłem od kalendarza i nie zwracałem uwagi na cele ;/ przez co zrobiłem mniej niż chciałem

https://www.youtube.com/watch?v=o7ShkcqU35U



No i tak mnie naszło właśnie względem tego, co piszesz, że jedna z podstawowych zasad motywacji brzmi: ROŚNIE TO, CO PODLEWASZ!!!

Skupiasz się na swoich mocnych stronach i to jest dobre. Ja bym wypierdolił myślenie o tym, co zjebałem, bo na dłuższą metę to nic nie da. Za każdym razem znajduj pozytyw, a później tych pozytywów będzie więcej i więcej i w końcu "wyprą" te negatywy ;).

PS
W tym tygodniu byłem pierwszy raz w życiu u psychologa. Było fajnie. Dołączam do klubu czubów xD. Czuję, że otwieram sobie nowy rozdział w życiu ;)!

Dzięki Damian. Powoli do przodu, Z tymi negatywami jest tak że lubię wiedzieć i widzieć co zjebałem, może na dłuższą metę to nic nie da ale spróbuję tak jak to zacząłem.

Czuby górą! 8D
                   
« Ostatnia zmiana: Maj 20, 2018, 16:11:09 wysłana przez chinsky »