Autor Wątek: Pod opieką psychiatry  (Przeczytany 80 razy)

  • Obserwator
  • Reputacja: +1
  • Wiadomości: 8
  • Miejsce pobytu:
Pod opieką psychiatry
« dnia: Wrzesień 12, 2017, 16:13:50 »
0
Hej, jestem Dominik i mam 24 lata.

Dziś zacząłem terapię w oddziale dziennym leczenia chorób psychicznych choć takiej nie mam to mam ogromne problemy z funkcjonowaniem, utrzymaniem pracy, relacjami z innymi ludźmi. Mam za sobą 2 próby samobójcze, pobyt w szpitalu psychiatrycznym i różne uzależnienia, trochę trawki, alkoholu + leki antydepresyjne.

Od ostatniej próby "s" próbowałem pracować, wytrzymałem 6 miesięcy gdzie w bardzo krótkim okresie czasu zostałem brygadzistą a gdy zrobiło się zbyt trudno zrezygnowałem. Taką też mam "diagnozę" - gdy robi się trudno, stresująco - rezygnuje, do tego dochodzą zaburzenia osobowości.

Uznałem, że nie ma sensu dalej walczyć ze sobą, próbować na siłę, tylko zrobić to co radzą specjaliści i o tym będzie ten dziennik, o moich zmaganiach z chorobą. Postaram się pisać często, chciałbym, bardzo

  • Obserwator
  • Reputacja: 0
  • Wiadomości: 5
  • Miejsce pobytu: Polska
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 12, 2017, 21:50:52 »
0
Powodzenia. :)
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 12, 2017, 21:53:00 wysłana przez Vytautas »

  • Obserwator
  • Reputacja: +1
  • Wiadomości: 8
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 14, 2017, 19:00:05 »
0
Ciężki dzień. Uczestnicząc w terapii chciałbym dać coś od siebie i jednocześnie korzystając z zajęć chcę miło spędzać czas poza oddziałem bo z tym mam największy problem, ze znalezieniem zajęcia :) Po zwolnieniu się z pracy spędziłem miesiąc czasu na komputerze, od rana do wieczora :( Nie mam pomysłu jak ten wolny czas spożytkować. Od 2 dni pracowałem dorywczo, i w domu ale na dziś wystarczy bo nie jestem wstanie fizycznie mimo, że na oddziale uważają mnie za sportowca :P

Cholernie jest mi trudno bo jeżeli znajdę jakie kol wiek zajęcie to nie mam z niego radości, tak samo gdy rozmawiam z innymi nie czerpię satysfakcji, nie chcę mi się, dopadają myśli rezygnacyjne, samobójcze :(

Dziś okazało się, że mam problemy z sercem... wiedziałem o tym bo ostatnimi czasy przyśpieszało i zdawało się jak by miało wyskoczyć. Wiem czym to jest spowodowane ale nie przyznałem się.

Wczoraj byliśmy na spacerze bo środy to dnie w których oddział wychodzi na różne wystawy, spacery, głównie integracyjne spotkanie. Źle się czułem będąc w grupie osób, które mają problemy "psychiczne". Jednym słowem wstydziłem się, że spotkam kogoś ze znajomych mimo, że w tej grupie są różne osoby, prezes banku, wykładowca z uczelni wyższej, hydraulik, podróżnik, chłopak w moim wieku. Choroba bądź gorszy stan psychiczny może przytrafić się każdemu, bez względu na wykształcenie, zawód czy stan finansowy.

  • Obserwator
  • Reputacja: +1
  • Wiadomości: 8
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 18, 2017, 15:42:45 »
+1
Siema  8D

Miałem dużo szczęścia, że trafiłem na terapie jak również pod skrzydła pani X która jest kierownikiem oddziału oraz psychoterapeutą :) Ona się mną zajmuję i dziś wzięła mnie na rozmowę bo zaniepokoiła się moim stanem  8D

Za jej pomocą doszedłem do wniosku, że znam tylko pracę i komputer i w taki sposób potrafię spędzać czas a życie ma wiele smaczków których nie znam, nie zaznałem a są w moim przypadku koniecznością by poprawić swój stan psychiczny. Porozmawialiśmy jeszcze o moich myślach samobójczych i nakierowała mnie bym analizował swoje myśli, że to ja je wybieram a na dzień dzisiejszy są dla mnie bardzo destrukcyjne, są nawykiem  :| Wystraszyłem się w momencie gdy mówiła ile osób po próbach samobójczych zostaje warzywem i ile ja miałem szczęścia, że wyszedłem z tego bez szwanku. Pamiętam co przeżywałem gdy mnie odratowano. Najgorsze były drgawki twarzy nad którymi nie dało się zapanować przez tydzień a mogły zostać do dzisiaj :P
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 18, 2017, 15:49:28 wysłana przez chinsky »

  • Amator
  • **
  • Reputacja: +12
  • Wiadomości: 30
  • Miejsce pobytu:
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #4 dnia: Dzisiaj o 13:35:11 »
0
Życzę owocnych poszukiwań siebie :)

  • Obserwator
  • Jestem prawie normalny :)
  • Reputacja: +2
  • Wiadomości: 5
  • Miejsce pobytu: Wioska :P
Odp: Pod opieką psychiatry
« Odpowiedź #5 dnia: Dzisiaj o 18:09:34 »
+1
Powiem Ci, że też miałem okres w którym chciałem stąd odejść, widziałem samobójstwo jako finalny koniec mojego smutnego życia, początkowo myślałem, że mam depresje, poważną nerwicę,  zaburzenia osobowości bądź inne zaburzenia na tle psychicznym, jakoś tak włócząc się po psychologach, za każdym razem nie umiałem znaleźć odpowiedzi na pytania odnoszące się "Co się dzieje ze mną nie tak?"  kilka set złotych poszło na tychże specjalistów.

W perspektywie czasu doszedłem do wniosku, z pomocą Smillera  i blogów użytkowników na forum o uwodzeniu i samorozwoju, że rozkminy, ciągłe tworzenie iluzji/myśli  o sobie, przyszłości, tworzyło właśnie depresje wynikajacą z braku doswiadczeń i lenistwa. Nie jest to  depresja, tylko potrzeba pewnego rodzaju kopa w tyłek, zmian, metamorfozy, zmiany otoczenia, pracy, środowiska zewnętrznego. Gdy nie zmieniamy czegoś od momentu, gdy w życiu jest źle, sami siebie wprowadzamy w pewien dołek, a tym dołkiem jest zakorzenienie w sobie brak zmian, owych myśli. Organizm domagał i dalej domaga się zmian, aż trafie/trafisz/trafimy na coś, co wprowadzi nas w pozytywny boooom! a gdy tego nie robimy, stoimy w miejscu, młody umysł już kształtujemy pod jedną wydeptaną ścieżkę, a wtedy problemy, przygnębione myśli i stan.


Najlepsze jest to, cofając się do przeszłości, każdy z nas miał taki okres, że było fajnie i czuliśmy się szczęśliwie ze sobą, ale potem nagle to minęło i zaczęły tworzyć się problemy.

chinsky, czy tak nie było?

Pamiętam 2 lata temu, gdy doświadczałem, żyłem, tu jakiś wolontariat, tam wycisk na praktykach (praca nie była monotonna), tu szkoła, tu webmasterka i rozwój projektów WWW, tam poznana dziewczyna, brak auta, jazda rowerem i wracanie przez wiochy późną wieczorową porą rowerem  od niej, ten strach, że zaraz zacznie padać, hehe.

Pewnego dnia to się skończyło, tzn skończyłem szkołę, praktyki, poszedłem do pracy, tam bardzo wygodna, lecz monotonna  praca dała mi zarobić 1.800 zł na miesiąc.
Straciłem też dziewczynę, rower i autobusy zamieniłem na auto.

Jaki tego morał? a taki, że brak dalszego ciśnienia na doświadczenie, udział, zmienności tworzyły w głowie to, co tworzyły.
Sęk w tym, aby wrócić do przeszłości i sobie ją ponownie odtworzyć, z tą różnią, że zamieniamy to co było kiedyś, na coś innego z tą różnicą, że charakter czynności jest podobny ( o ile rozumiesz, co chce przez to powiedzieć) :D

Warto się nad tym zastanowić, gdyż Pani kierownik X ma rację.
Spróbuj iść na jakiś wolontariat, akcje charytatywne, serio! mega to pomaga!  ta brama zmian, którą musimy sobie tylko otworzyć.

Trzymaj kciuki, jeżeli napisałem głupotę, wybacz, chciałem pomóc.
« Ostatnia zmiana: Dzisiaj o 18:14:15 wysłana przez Kuba »