Autor Wątek: Dziennik by Kuba - wyboista droga ku zdobywaniu szczytów  (Przeczytany 540 razy)

  • Obserwator
  • Jestem prawie normalny :)
  • Reputacja: +3
  • Wiadomości: 6
  • Miejsce pobytu: Wioska :P
0
Witam,

Wstęp, a w nim słów kilka o mnie. Nazywam się Kuba, mam obecnie 21 lat,  mieszkam na wsi w okolicach Łasku. Obecnie jestem pracownikiem fizycznym, ukończyłem szkołę zawodową, uczę się zaocznie dążąc do zrobienia średniego.
Kim jestem? na pewno pozytywnie nastawionym facetem do życia. Interesuje się informatyką, jestem webmasterem z wyboru. Lubię biegać, czytać mądre książki oraz artykuły blogowe, a co raz bardziej podkochuję się w teatrze, sztuce, muzyce. Podobają mi się artyści, lubię ich obserwować i godzinami spoglądać na obrazy.

Samorozwojem zainteresowałem się mając 17 lat, w wieku 18 definitywnie stwierdziłem, że moje dotychczasowe życie nie będzie wyglądało tak, jak chciałbym, aby wyglądało. Mając obecnie 21 wiosen, mam za sobą kilka projektów biznesowych tych offline i online, działałem w MLM-ie*, mam doświadczenie w sprzedaży, 3 letni wolontariat, kilka zawodów biegowych za sobą. To tyle wstępnie o mnie, więcej dowiecie się kiedy indziej, na pewno, gdy to, co pisał będę, będzie autentyczne, a Wy mnie po prostu poznacie ;)

Forum ŻyjWięcej.pl znalazłem przez przypadek około roku temu, stało się tak dlatego, że jako samotny wilk,  miałem potrzeby nawiązywania relacji z ludźmi którzy robią fajne rzeczy, tym samym okazywało się to forum, gdzie grupa osób, czyli Wy, coś tam razem działaliście, przynajmniej na forum. Ostatecznie dołączyłem teraz, akurat, gdy projekt przechodzi modernizacje, albowiem Smiller zapowiada 3 edycję projektu, z tego tytułu bardzo się cieszę.  To by było  tyle na temat "poznawczy".

Dziennik samorozwoju to fajna droga do tego, aby pilnować siebie i spełniać to co sobie deklarujemy, zakładam go między innymi dlatego, że w moim życiu dalej nie jest tak, jak być powinno. Mając lat 18, angażowałem się w wolontariat, biznes, dzięki temu potraciłem znajomych i zostałem z moimi bliskimi, towarzystwo uważało i dalej uważa mnie za dziwka, "nikt" w tym wieku nie myśli przyszłościowo, przynajmniej u mnie. Osoby poznanie w projektach to byli głównie studenci, po rozjeżdżali się i tyle po nich.
Jestem tu dlatego, bo chce być w życiu szczęśliwy, chciałbym być spełniony w każdym filarze życia.

Chciałbym postawić sobie kilka celów, rozłożę na kilka kategorii. Z racji, iż już w czwartek rozpoczynamy czerwiec, cele będą tyczyć się  czerwca, pod koniec miesiąca zrobię podsumowanie, ustalę cele na lipiec, z lipca na sierpień itp.

CELE CZERWIEC 2017


  • Przeczytać dwie książki
  • Zmiana żywienia, chciałbym jeść więcej warzyw/owoców, wyeliminować cukier, słodzić miodem, jestem nieco uzależniony od cukru, czerwiec może być ciekawy :)
  • powrót do biegania, czyli utrzymywanie systematycznych treningów, bieganie 4x w tygodniu
  • wczesne wstawanie, chodź pracuje na dwie zmiany, to będę musiał nad tym mocno po pracować
  • pokonanie rowerem minimum 200 km
  • zarobek online (minimum 500 zł) poprzez programy partnerskie
  • praca nad wymową (mówię za szybko) praca nad charakterem pisma (piszę brzydko, chcę to zmienić)
  • wykonanie zabiegu dentystycznego, muszę wyrwać dolną ósemkę
  • wyprowadzka do Łodzi z początkiem lipca, celem jest znalezienie pracy, pokoju, przeniesienie swoich gratów, usamodzielnienie się i rozwój doświadczając różnych rzeczy, poznawania ludzi i zmierzenia się z prawdziwym życiem poza domem rodzinnym, zamieniam wieś na miasto Tego się najbardziej boję, ale zarazem najbardziej tego potrzebuje. Skoku na głęboką wodę.

CELE GŁÓWNE, CZYLI DŁUGOTERMINOWA REALIZACJA


  • rozwój projektów, mam obecnie dwa serwisy internetowe które planuje zmonetyzować. Etap pierwszy ku wolności finansowej
  • Nauka języków skryptowych potrzebnych do projektowania stron internetowych, są to dość trudne języki, początkowo programowanie w PHP, Java Script, udoskonalanie się w HTML/CSS/SQL
  • nauka j. Angielskiego, celem jest swobodna rozmowa w mowie i piśmie
  • składanie kasy i stopniowa naprawa moich zębów, niestety mam z nimi problem, mimo, że to tyczy się tylnego łuku (lewy/prawy), chcę je naprawić
  • założyć firmę
  • praca nad pewnością siebie, systeme wartości, przełamywanie barier oraz poprawa relacji z płcią przeciwną przez uwodzenie, czyli tak zwany "Day Game. Poznawanie dziewczyn i nawiązywanie relacje
  • przebiec maraton, w tym pokonać swobodnie 15 km po górskich ścieżkach

To by było na tyle jeśli chodzi o cele na czerwiec i cele długoterminowe.
Cele czerwiec stawiam jako prio, chcę je ukończyć do końca miesiąca, cele długoterminowe, będę nad nimi pracował na tyle, na ile pozwoli mój czas. Obecne cele to takie zapoczątkowane mojej drogi, jest ich znacznie więcej, aczkolwiek chce mieć porządek, wszystko powoli.
Podsumowanie 1 lipca, gdzie pojawiają się kolejne , powiem co i jak.

W czasie czerwca będę komentował ten wątek, dodawał  swoje dotychczasowe postępy, np wynik jakiejś transakcji, czy wynik sportowy, lub jakąś relacje  np z ciekawą dziewczyną. Ewentualnie dopisze coś, gdy  stanie się to priorytetem, tak, aby nie było tutaj za smutno.

Zapraszam do obserwowania! :)

Edit (Smiler): Uważaj, Kuba, MLMy na tym forum są niemile widziane.
« Ostatnia zmiana: Maj 29, 2017, 09:27:15 wysłana przez Smiler »

  • Obserwator
  • Jestem prawie normalny :)
  • Reputacja: +3
  • Wiadomości: 6
  • Miejsce pobytu: Wioska :P
Odp: Dziennik by Kuba - wyboista droga ku zdobywaniu szczytów
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 14, 2017, 23:15:10 »
+1
Nowy Rozdział Życia

Nie będzie podsumowania dziennika z powodu, iż nie wykonałem większości powierzonych przez siebie celów, nie dotrzymałem obietnicy w kontekście jego prowadzenia, powodem stał się "wir" innych zadań, tak to już jest na wsi. Gdy w gre wchodzą inne prace w okresie wakacyjnym, człowiek (przynajmniej ja) wyłączam się od swojego życia,  a oddaje je na część wielogodzinnego koszenia trawy, pracy w polu (zarobek) plus etat itp, tak naprawdę nie wiem po co, bo mnie to nie rozwija.

Kolejny wpis nie zaskoczy was super pozytywnymi  nowościami,  gdyż ostatnimi czasy czuje się niczym Veronika Deklava z filmu "Weronika postanawia umrzeć"

Veronika, zmęczona rutyną dnia codziennego, mimo, iż miała wszystko, urodę, pieniądze, dom, znajomych, pracę, nienawidziła tego, nienawidziła siebie.  Pewnego dnia, jak zwykle, po powrocie do domu, Veronika postanowiła zakończyć swoje życie.

Moje odczucia są identyczne, mam prace, mam samochód, podwórko, dom, lecz każdego dnia  czuje wyniszczenie, po prostu, tak jak dziś, mam ochotę uciec gdzieś daleko, albo uciec i nie wracać. Nie wiem co jest dokładnym powodem sabotujących mnie myśli, nie umiem sobie poradzić z lękami, przestałem kontrolować swój czas, swoje życie. Z dnia na dzień nie czuje się dobrze, jestem nieco rozjebany psychicznie przez powód, który (być może) jest podobny do Veroniki? mogę jedynie domyślać się, że tak jest. Być może szukam problemu tak, gdzie go nie ma, bo jest mi zbyt wygodnie i potrzebuje (swego rodzaju) tajfunu  jaki powinien przejść przez moje życie, bo tylko w ten sposób ponownie wrócę do żywych?
Budzę się rano z lękami, przez cały dzień żyje z różnymi nastrojami, częściej negatywnymi, przed snem słucham życiowego rapu  aby móc rozpłakać się w środku i zasnąć.
Nie jestem  wstanie opisać dlaczego to, co siedzi u mnie w głowie po prostu jest i się urodziło, czuję lęki, niepokój, dużo myślę.
Popadam w panikę, momentami odcinam się od ludzi, pragnę ciszy, spokoju, a zarazem hałasu, ludzi i miłości.
 Czuje się jak gówno, czuje, że przegrywam.

Nie wiem już sam. Nie wiem dlaczego mam negatywne myśli i czuje się przegranym, celowo mało spotykam się z ludźmi, szczególnie toksycznymi, aby nie spadać na dół.

Początkowym planem było rozkręcenie biznesu w internecie, a następnie przeniesienie się do Łodzi, aczkolwiek nic z tego, moje bagno robi się co raz rzadsze,  a ja nie mogę pracować na komputerze, nie jestem wstanie.
Nie tworze nic w internecie, chodź wiem, że mogę, gdyż rozwijam się jako webmaster, to ostatnio  dostaje szału i nie mogę przed komputerem wytrzymać, mam napady powyżej wspominanych  negatywnych myśli i uciekam od niego. Nie mogę się skupić, nie mogę pracować.
Trzy tygodnie temu zalałem laptop herbatą, doszło do uszkodzenia i mój laptop jest w serwisie od tamtego czasu, być może to był znak, Kuba, daj sobie siana, odpocznij?

W lipcu, jakoś w połowie nie tyle co zauroczyłem, a zakochałem  się w pewnej dziewczynie z Łodzi, poznałem ją w Klubie Inteligencji Finansowej, spotykałem się z nią z powodów biznesowych, potrzebowała pomocy w kwestii stron internetowych, w perspektywie czasu rozmawialiśmy nie tylko o sprawach biznesowych, ale na różne inne tematy, mieliśmy za sobą jakieś 4 spotkania, przegadane rozmowy telefoniczne i facebookowe.
Piąte spotkanie odbyło się u mnie w domu, przyjechała do mnie i spędziliśmy razem 5h.

Wiecie co jest najlepsze?  to, że jestem pipą i nie wykorzystałem szans, zjebałem, czaiłem się i nie okazywałem wobec niej innych intencji poza zwykłą, koleżeńską relacją. Czuje coś do niej, dalej siedzi mi w głowie, ale nie umiem przełamać się i powiedzieć, boje się, jest to pierwsza, tak ambitna, tak mega dziewczyna jaką poznałem.  Dziewczyna marzeń, zafascynowana biznesem, samorealizacją, ktoś, na kogo czekałem  tyle czasu. Zjebałem, prawdopodobnie zjebałem i zostałem wrzucony do worka z ziomkami. Brak jaj skutkuję zaprzepaszczeniem okazji jakie daje nam los. Zauroczenie totalnie przejęło nade mną kontrolę, co drugi dzień,  zacząłem po 13h pracy spijać piwa wieczorami aby zagasić ciosy jakie sam sobie zadawałem. Myślę o niej non stop, kurwa, nie wiem co zrobić, aby się przełamać i powiedzieć jej prosto w oczy swoje odczucia.
Aktualnie, sabotujące mnie myśli mogą być tego powodem, ich nasilenie się, koncentracja na nich zaburzyła moją strefę odwagi (jeszcze rok temu potrafiłem na pierwszych randkach całowac się z dziewczyną)  a teraz? a teraz mam problem z kimś, do kogoś znów coś czuje.
Mijały dni, a ja zdychałem, nie dośc, że przez (problemy ze sobą) to jeszcze jakby było mało, musiałem się zakochać.....

Natomiast ta sytuacja uczy mnie znów, że trzeba mieć jaja i że trzeba mimo wszystko, mówić to, co się chce, okazje przemijają, okazje marnujemy lub wykorzystujemy, w tym przypadku zmarnowana, bo ile tak ambitnych, mądrych, ślicznych  w moim wieku dziewczyn jest na tej planecie?
Pewnie dużo, hehe.

Nie wiem co się ze mną dzieju od kilku tygodni, być może jestem jak ta Veronika, potrzebuje zmian. Zmian pracy, mieszkania, otoczenia?
O znajomych nie wspomne, musiałem podjąć decyzję w której pozbyłem się toksycznych relacji, relacje budowały osoby, które nie są już w moim życiu od 2,5 miesiąca. Od tamtej pory nieco samotniejszy, spotykam się czasami wylącznie z jednym z kolegą ode mnie i osobami z Łodzi. Jak to możliwe, że chłopak taki jak ja, zazwyczaj pozytywny, pełen energii, podobno przystojny, stoczył się na dno?
Mam ochotę pić, ale tego nie robię, nie mogę spaśc na dno całkowite. Marze o zakończeniu wakacji, gdyż z jednej strony widze szczęśliwych ludzi spacerujących po ulicach,  a z drugiej sam taki nie jestem. Stoczyłem się i jestem tego świadom, stąd w tym dzienniku nie określiłem z początku celów i podsumowania.

Chce być szczery przed sobą i przed wami.

Cele, jakie sobie obrałem na lipiec/sierpień są bardzo nie pewne, powodem jest tak jak wspominałem wyżej (etat + praca w polu + prace domowe) więc w ogóle nie mam celów mniejszych po za robotami i trzepaniem kasy, w przypadku pieniędzy mam jeden główny cel, jest nim ostateczna wyprowadzka do Łodzi, życie w niej następuję dnia 20 września. Tak, pokój mam już załatwiony, wypowiedzenie składam w tym  tygodniu, okres trwa jeden miesiąc, czyli idealne aby poszukać nowej pracy, będę miał około 4.500 zł ma start, co uważam za dobre pieniądze jak na początek. Kwota najmu wynosi  630 zł czynsz + wszystkie opłaty + internet bez limutu. Umowa do czerwca, blisko  centrum (2 km do Piotrkowskiej/Galerii Łódzkiej)
Cel wyprowadzki biorę jako priorytet i się go trzymam, tylko to obecnie trzyma mnie przy życiu, w innym przypadku wolałbym gdzieś uciec i nie wrócić.
Po wyprowadzce nie wiem co mnie czeka, wiem, że majac zawodówkę i doświadczenie w pracach, będę musial znowu szukać pracy fizycznej, pewnie dwuzmianowej, aczkolwiek od czegoś trzeba zacząć. Nie będzie łatwo, ale mam nadzieję że warto, sprzedam lub zostawie swój samochód na wsi na rzecz życia w Łodzi i zobaczę, jak miasto na mnie wpłynie.
Moze dostane silna motywację, kopa w dupe i wróce do kompa, aby wieczorowo cisnąc, bo nie będę miał wyjścia, jak szukać innych źródeł dochodu?


Najlepsze jest to, że kilka lat temu ludzie brali mnie za pozytywnego wariata, nigdy nie doprowadzałem do siebie negatywnych myśli i braku pomysłu na rozwiązanie problemu. Nie wiem dlaczego w perspektywie czasu popieprzyła się moja głowa, faktem jest to, iż jestem dobrym aktorem, moje  rozwalenie psychiczne ukrywam zewnątrz i jest nie widoczne dla ludzi, za pewne do czasu....

Stawiam sobie cele, jako PRIORYTET  które będę realizował na przełomie sierpnia/września:


 -> Składam wypowiedzenie z obecnej pracy (przepracowałem na tej produkcji troche czasu, w październiku będą dwa lata, mimo, że praca jest bardzo przyjemna, pozwala na spore lenistwo, wygodę i zabawę telefonem, musze się z nią pożegnać, inaczej tutaj umrę (powód już znacie wyżej)

 -> Chciałbym zakończyć w tym tygodniu pracę w polu, zgarnąć pieniądze i ulokować na koncie w banku (start >>> Łódź)

 -> Poszukać nowej pracy w Łodzi, zacząć od czegoś w nowym miejscu

 -> Postaram się po powrocie mojego laptopa z serwisu dalej coś cisnąć w sieci, musze to robić, musze generować jakoś dodatkowe dochody.....

  -> Naprawić kolejnego zęba (nie jesteś sam Smiller) w moich ustach jest armagedon (zęby tylnie) wydam na nie trochę kasy, raczej to kwoty rzędu kilku tysięcy (aparat ortodontyczny)

 -> Wykonam badania, być może jest coś ze mną nie tak i dlatego mam takie zmiany nastrojów, naprawdę nie wiem, ponoć testeron bardzo wpływa na psychikę

  -> Zacznę ograniczać cukier, a na pewno słodycze do poziomów minimalnych, chciałbym z tym skończyć, zmienić nieco dietę bogatszą w warzywa
 
  -> Zakupić kilka nowych rzeczy do pokoju,  ciuchów i takie tam, potrzebne i niezbędne do życia będąc samodzielnym, na szczęście współlokatorzy są w porządku i ustalimy jakiś grafik obowiązków

  -> Zapisanie się do zaocznego liceum dla dorosłych

  -> Postaram się wrócić do biegania, chociaż 2x w tygodniu + jakieś pływanie
 
  -> Będę cisnął, wykorzystam każde 30 minut życia w Łodzi, po prostu nie będę miał wyjścia


Odezwę się w dzienniku pod koniec września podsumowując swoje obecne działania  i dotychczasowe życie, mam nadzieje, że wrócę na właściwy tor.
Wybiorę się może do jakiegoś psychologa? nie wiem, muszę ogarnąć swój łeb, nie wiem jak to zrobie, ale muszę, bo inaczej naprawdę umrę.

Przepraszam, jeżeli ten wpis wygląda jakbym się żalił, NIE, nie o to mi chodziło w tym przekazie, jest to dziennik samorozwoju, więc opisuje w nim wszystko to, co dzieje się w moim życiu.

Obiecuję, że wrócę silniejszy, nie chce być smutny, nie chce przelewać swoich żali na e-papier.
Dziś musiałem to zrobić. Dziś chciałem być  z wami szczery

Na koniec śmieszna, czarna wypowiedź od mojego kuzyna:

"Kuzyn, na twoim miejscu dawno wpadłbym w alkoholizm na  tym zadupiu, weź podpal  to, sprzedaj co się da w lombardzie i uciekaj zanim naprawdę się stoczysz"
« Ostatnia zmiana: Sierpień 15, 2017, 00:21:58 wysłana przez Kuba »

  • Nowicjusz
  • *
  • Reputacja: +7
  • Wiadomości: 16
  • Miejsce pobytu: Północ
Odp: Dziennik by Kuba - wyboista droga ku zdobywaniu szczytów
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpień 19, 2017, 10:58:59 »
+1
Kuba młodyś chłopak i stąd ten brak doświadczenia, szczególnie, że czasy pizdowate i ciężko o szybką naukę życia ;)

Co do badań: prolaktyna, estradiol, testosteron całkowity, progesteron, trójglicerydy, cholesterol całkowity, kreatynina, podstawowa morfologia krwi. Badaj, wklejaj wyniki i naprawimy cię :). W dziedzinie endokrynologii mam dość spore doświadczenie z nie jednego gówna człowieka się wyciągało.

Co do tej dziewczyny: Kłądę milion dolców na stół i przytaczam: nic nie zjebałeś, wystarczy rozegrać to na mniejszym spięciu. Serio, Kuba: Jaka kur#a miłość? :) Zwykłe zauroczenie, o miłości nie możesz się wypowiadać bez poznania jej w łóżku, tego jak budzi się z rana i jest dla Ciebie kochająca czy wredna na cały świat bo nie wyspana. Bez poznania jej humorków i tego jak rozwiązuje konflikty między ludźmi. Bez tego i wielu innych rzeczach dostępnych tylko dla "partnera", nie możesz mówić o miłości i zakochaniu. Skoro już wiesz, że jesteś zauroczony:

Przestań się zastanawiać tylko działaj. Rozmyślnie na poziomie uczuciowym w tym wypadku jest totalnie bez sensu. Układanie sobie życia z kobietą, z którą nawet się nie pocałowałeś jest poniżej twojego wieku :) więc weź się w garść, sprzedaj sobie solidnego liścia i napisz do niej czy wyskakujecie gdzieś w weekend? Nie masz odwagi?

FACET! Ta dziewczyna siedziała u Ciebie w mieszkaniu 5h, miała dużo tej odwagi i chęci uwierz :). Bądź sobą, więcej luzu, ale w spojrzeniu do niej miej w oczach fakt, że chcesz od niej czegoś więcej. Jak się nie wystraszyła po pierwszych spotkaniach, nie wystraszy teraz, to zrób ten pierwszy poważny krok i po zajebistym wieczorze, może być i nawet całym przegadanym ważne, że w śmiechu i pozytywnej relacji, pocałuj na odchodne. I bum: po sprawie, reszta leci jak z górki (jeżeli rzeczywiście jest normalną kobietą :) bez odchyłów).

P.S Coś za bardzo przejąłeś się faktem życia "w dziurze". To nie miejsce zamieszkania tworzy blokadę, tylko Twoja głowa. Sam wywodzę się z zapchaj dziury, ale nigdy to nie było żadnym problemem dla mojego rozwoju. Ba, życie w biedzie i zapier%$l w dzieciństwie jako pomoc ojca, rolnika, nauczyło mnie wielu pozytywnych rzeczy z których jestem dumny. Potrzeba chęci zmian otoczenia moim zdaniem jest prostą ucieczką, bo otwartość do ludzi, pewność siebie i chęci przełamywania barier możesz nauczyć się wszędzie od "internetów", po wyjazdy, pracę, relacje rodzinne i samorozwój biznesowy.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 19, 2017, 11:03:38 wysłana przez Lucjusz »

  • Obserwator
  • Jestem prawie normalny :)
  • Reputacja: +3
  • Wiadomości: 6
  • Miejsce pobytu: Wioska :P
Odp: Dziennik by Kuba - wyboista droga ku zdobywaniu szczytów
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 20, 2017, 18:48:44 »
0
Zgadzam się.

Doszedłem do wniosku, że jeszcze mam szanse mimo tylu spotkań (być  może jest tak jak piszesz)  coś rozegrać i zrobić ten krok ku seksualności, wiem, że go zrobię, kwestia tego aby ustawić ją na spotkanie.
Myślałem, aby zabrać ją na weekend, aczkolwiek mam obecnie problem, ona ma wyjazd rodzinny na jakiś festiwal w środę, mówiła, że ma przygotowania odnośnie wyjazdu i nie wie, czy da radę spotkać się ze mną między poniedziałkiem a wtorkiem, jeśli nie, to w grę wchodzi spotkanie  dopiero po 28 sierpnia.

Generalnie  bardzo się ciesze, iż w ogóle ktoś mną się interesuje, ktoś mnie lubi, tym bardziej dziewczyna która naprawdę (według mnie) jest wartościową osobą, biorąc pod uwagę zainteresowania, książki, jej cele i ogólnie pole działania na którym wojuje.

Dalej sabotuje sobie umysł jej osobą, gdyż  w dalszym ciągu jestem nią zauroczony, mimo mijającego czasu, ludzi pojawiających się na mojej drodze, moje spojrzenie wobec niej w ogóle nie gaśnie. W tym aspekcie wiem już co mam robić. Wydaje mi się, iż jest to brak  większego obycia z kobietami spowodowany sytuacją wyżej  jaką masz/macie okazje czytać odnośnie tej dziewczyny.

Wydaje mi się Lucjusz, że to też kwestia wygody i stagnacji jaka panuje w moim życiu, gdy w grę wchodzi ta sama praca od prawie dwóch lat, te same drogi do pracy, te same czynności każdego dnia, oraz sabotowanie siebie wiedzą odnośnie uwodzenia kobiet "PUA" sprawia, że stoje w miejscu, zaczynam narzekać i nie cieszyć się  tego, co już aktualnie mam.
Swego czasu Lucjusz wioska również nie przeszkadzała mi w moim rozwoju, dwa lata temu miałem praktyki jako mechanik samochodowy w zawodówce, dostawanie po piździe od pracodawcy, wykonywanych zadań i ludzi powodowały to, że napierdalałem webmasterkę po godzinach siedząc do 22:00 i  ucząc się,  rozwiając branże IT (tworzenie stron WWW, prowadzenie projektów etc...) oraz znalazłem sobie dziewczynę i byłem zadowolony.


Wynajęcie pokoju w Łodzi mimo wcześniej przemyślanej decyzji, dalej gdzieś siedzą we mnie wątpliwości rezygnacji z obecnej, lajtowej, stałej pracy.

Niegdyś miałem plan, aby po pracy rozwijać  biznes internetowy, tym bardziej, że w obecnej pracy mam taki lajt, że hoho, ta myśl dalej gdzieś we mnie siedzi, aczkolwiek myśli/lęki wynikające z relacji damsko męskich, wegetacja tworzy jedną wielką rutynę, a to ma przełożenie na lenistwo. Po prostu nie umiem już skupiać sie na działaniach w sieci, we mnie siedzi potrzeba kontaktu z miastem, ale czy na pewno?
Decyzja z wynajmem nie jest jeszcze czymś, co 100% chce zrobić, aczkolwiek myśląc każdego dnia wiem, że będą tego pozytywne jak i negatywne strony i musze coś zrobić, chodź wypowiedzenia jeszcze nie złożyłem (okres jednego miesiąca, aby odrobić)

Chciałbym mimo wszystko robić biznes w sieci, aczkolwiek przestałem czuć wenę i nieco czuje się tym podłamany, bo tracę możliwości których nie chce obecnie wykorzystać. Smutne.

Mam jeszcze z  2 do 3 dni, aby finalnie podjąć decyzję o tym, iż skladam wypowiedzenia z pracy, w której niegdyś odpoczywałem, ze zmianą na na Łódź.
Troszkę byłoby już chyba głupie odwołać owy plan, gdyż (dziewczyna z powyższych opisów) dobrze o tym wie, że uciekam i z tego co wiem, czeka aż się pojawię, mówi, że nie ma z kim chodzić po spotkaniach biznesowych i innych rozwojowych, hehe. Szkoda byłoby, gdyby jednak dowiedziała się że tego nie zrobię.

Badania sobie zaplanowałem na nadchodzący tydzień, mam urlop, więc sporo czasu na tego typu rzeczy.

Wiem, że czas mi spierdala nieubłaganie, wiecznie 21 lat mieć nie będę.

« Ostatnia zmiana: Sierpień 20, 2017, 18:54:36 wysłana przez Kuba »

  • Obserwator
  • Reputacja: 0
  • Wiadomości: 1
  • Miejsce pobytu: sad
    • asd
Odp: Dziennik by Kuba - wyboista droga ku zdobywaniu szczytów
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 02, 2017, 10:19:52 »
0
Kuba młodyś chłopak i stąd ten brak doświadczenia, szczególnie, że czasy pizdowate i ciężko o szybką naukę życia ;)

Co do badań: prolaktyna, estradiol, testosteron całkowity, progesteron, trójglicerydy, cholesterol całkowity, kreatynina, podstawowa morfologia krwi. Badaj, wklejaj wyniki i naprawimy cię :). W dziedzinie endokrynologii mam dość spore doświadczenie z nie jednego gówna człowieka się wyciągało.

Co do tej dziewczyny: Kłądę milion dolców na stół i przytaczam: nic nie zjebałeś, wystarczy rozegrać to na mniejszym spięciu. Serio, Kuba: Jaka kur#a miłość? :) Zwykłe zauroczenie, o miłości nie możesz się wypowiadać bez poznania jej w łóżku, tego jak budzi się z rana i jest dla Ciebie kochająca czy wredna na cały świat bo nie wyspana. Bez poznania jej humorków i tego jak rozwiązuje konflikty między ludźmi. Bez tego i wielu innych rzeczach dostępnych tylko dla "partnera", nie możesz mówić o miłości i zakochaniu. Skoro już wiesz, że jesteś zauroczony:

Przestań się zastanawiać tylko działaj. Rozmyślnie na poziomie uczuciowym w tym wypadku jest totalnie bez sensu. Układanie sobie życia z kobietą, z którą nawet się nie pocałowałeś jest poniżej twojego wieku :) więc weź się w garść, sprzedaj sobie solidnego liścia i napisz do niej czy wyskakujecie gdzieś w weekend? Nie masz odwagi?

FACET! Ta dziewczyna siedziała u Ciebie w mieszkaniu 5h, miała dużo tej odwagi i chęci uwierz :). Bądź sobą, więcej luzu, ale w spojrzeniu do niej miej w oczach fakt, że chcesz od niej czegoś więcej. Jak się nie wystraszyła po pierwszych spotkaniach, nie wystraszy teraz, to zrób ten pierwszy poważny krok i po zajebistym wieczorze, może być i nawet całym przegadanym ważne, że w śmiechu i pozytywnej relacji, pocałuj na odchodne. I bum: po sprawie, reszta leci jak z górki (jeżeli rzeczywiście jest normalną kobietą :) bez odchyłów).

P.S Coś za bardzo przejąłeś się faktem życia "w dziurze". To nie miejsce zamieszkania tworzy blokadę, tylko Twoja głowa. Sam wywodzę się z zapchaj dziury, ale nigdy to nie było żadnym problemem dla mojego rozwoju. Ba, życie w biedzie i zapier%$l w dzieciństwie jako pomoc ojca, rolnika, nauczyło mnie wielu pozytywnych rzeczy z których jestem dumny. Potrzeba chęci zmian otoczenia moim zdaniem jest prostą ucieczką, bo otwartość do ludzi, pewność siebie i chęci przełamywania barier możesz nauczyć się wszędzie od "internetów", po wyjazdy, pracę, relacje rodzinne i samorozwój biznesowy.
Powinien się poprawić Mam takie pomysły.