Praktyka Rozwoju > Artykuły i Publikacje

Praktyka wychodzenia z przegrywu

(1/1)

Smiler:
Praktyka wychodzenia z przegrywu
Artykuł pierwotnie umieszczony na stronie wykop.pl pod linkiem:
https://www.wykop.pl/wpis/20716689/praktyka-wychodzenia-z-przegrywu-tym-zajmiemy-sie-/


Praktyka wychodzenia z przegrywu - tym zajmiemy się dzisiaj, aby pomóc forumowiczom w stawaniu się coraz lepszym człowiekiem ;)! Wpis ten powstał dlatego, że wierzę, że wiedza, którą mam jest na tyle konkretna i solidna (naukowo), że nie zginie w odmętach rakowego coachingu, ale zostanie doceniona i - przede wszystkim - wykorzystana przez rozsądne osoby w rozsądny sposób :)! ZACZYNAMY ;D!

Spis Treści:
1. Pozbądź się negatywny emocji
2. Zrozum i zaakceptuj siebie
3. Stwórz projekt siebie i (z)realizuj go
+ Punkt bonusowy



1. POZBĄDŹ SIĘ NEGATYWNYCH EMOCJI
Od tego zaczynamy z bardzo prostej przyczyny - rozwój to przede wszystkim kształtowanie swoich postaw! A postawa ma to do siebie, że składa się z dwóch komponentów:
- emocjonalnego,
- intelektualnego.
Oznacza to, że każde nasze przekonanie, które jesteśmy w stanie uzasadnić w sposób logiczny, leży na podstawach dużo głębszych i bardziej związanych z "czuciem" niż ze "zrozumieniem".

Przykład (z mojego życia) - postawa polityczna i uderzanie w wykopkowe klimaty "alt-right", wolności gospodarczej, zdrowego patriotyzmu itd. Taka postawa może być uzasadniona wieloma argumentami natury merytorycznej, ale w moim przypadku na dnie leży głębokie poczucie niesprawiedliwości związane z młodością mojego życia (co zachowam dla siebie ;D). Uważam, że każdy powinien dostać od życia szansę (bo sam często jej nie dostawałem), a żeby sprawić, że to będzie sprawiedliwe, należy ustalić zasady, które będą oparte na "prawach naturalnych", które dla wszystkich te szanse wyrównają. Wierzę w to, że mam fajne talenty, ale obecny świat nie daje mi możliwości rozwinięcia skrzydeł. Dlatego chcę niskich podatków i wolności osobistej oraz możliwości samostanowienia, a od rządu nie chcę żadnego 500+, gdyż wolę mniejszy ZUS dla firm.

Jeśli nasza postawa ma za podstawy "zatrute" emocje, ogranicza to naszą zdolność do racjonalnego myślenia. Przykład (z niegdyś mojego życia): miałem problemy ze znalezieniem dziewczyny i miłości, więc wychodziłem z założenia, że wszystkie kobiety to kurwy ;(

I teraz - jeśli umysł jest położony na podstawie emocji, to na czym są położone emocje? Odpowiedź - na podstawach naszego ciała. I tu wracamy do koncepcji 4 elementów, którą już na forum opisywałem. W skrócie:
- każdy organizm składa się z ciała,
- wśród nich są organizmy, które mają emocje (ssaki),
- a wśród ssaków są organizmy, które są zdolne do abstrakcyjnego myślenia (naczelne),
+ nad ciałem, sercem i umysłem wykonujemy pracę, a więc: karmimy je, trenujemy, relaksujemy (dieta, trening, relaks).

To, czego nie pisałem wcześniej, to "efekty uboczne" karmienia. Dla ciała jest to "jedynka i dwójka" :P, dla serca jest to stres, a dla umysłu są to negatywne myśli. Nie ważne jak smacznie i zdrowo będziemy się odżywiać, zawsze będziemy latali do kibelka. Nie ważne jakimi wspaniałymi emocjami będziemy się karmić, zawsze będzie stres. Nie ważne jak wspaniałe myśli będą wpadać do naszej głowy, zawsze będą się po naszych czaszkach błąkać te negatywne myśli. O ile organizm sam potrafi załatwić kwestię wypróżniania, o tyle z emocjami i umysłem jest trochę ciężej (tym bardziej, że nasza cywilizacja nas w tej materii wcale nie rozpieszcza).

Naturalne sposoby pozbywania się emocji to np.:
- płacz,
- chęć rozmowy i bycia zrozumianym (szczególnie u kobiet),
- fizyczne wyładowanie się na czymś (sport),
- seks.
Naturalne sposoby pozbywania się negatywnych myśli to np.:
- chęć rozmowy i bycia zrozumianym (szczególnie u kobiet),
- przebywanie w samotności, wyciszenie (szczególnie mężczyźni).

Cywilizacja nam nie ułatwia, albowiem kiedyś, gdy facet się wkurzył, to powył w lesie, poszedł się przejść na długi spacer, a potem z nerwów ubił jakąś zwierzynę, by wrócić oczyszczonym, a w dodatku z obiadem. Zresztą rozładowywanie się emocjonalne było załatwiane na bieżąco, więc złe emocje się nie kumulowały. Dzisiaj jest inaczej! Dzisiaj bardzo często jesteśmy zmuszani do "odkładania emocji na później" - coś nas zdenerwuje w pracy i nie możemy załatwić sprawy od razu, ale w domu tak to już nas jakoś nie rusza i... taki "pakiecik" zostaje w nas głębiej. Co więcej - zewsząd otaczają nas głosy, że "mężczyzna musi być taki", "mężczyzna musi być siaki" itd. Kobiety w tym względzie mają łatwiej - po prostu się popłacze i już, "kobieca" rzecz. No i najgorsze z tego wszystkiego jest to, że nie żyjemy w stadzie, więc tkanka społeczna jest dużo słabsza i ciężko nam znaleźć przyjaciół, którym możemy zaufać i którym możemy się zwierzyć (poza tym o takie kontakty jest dużo ciężej nawet, gdy już je mamy - kiedyś od razu byliśmy otoczeni innymi mężczyznami, a teraz weź się spróbuj umówić z kumplem na piwo albo na kawę :( :P ).

Efekty są takie, że to "zło" się w nas kumuluje i kumuluje i im go więcej, tym bardziej zakłóca naszą zdolność myślenia, która zaczyna być coraz słabsza i bardziej podatna na emocje niż komponenty intelektualne. A prawda jest taka, że wszyscy nosimy w sercu bardzo duży ciężar, który potrzebujemy z siebie wyrzucić.

Jeśli zdecydujemy się na podjęcie pierwszego kroku, a więc pozbycie się negatywnych emocji to:
- poczujemy się w życiu dużo lepiej,
- przyjdzie przebaczenie (które powstanie w miejsce goryczy), albowiem pojawi się miejsce dla zrozumienia,
- złapiemy głębszy wdech i wydech życia,
- odetchniemy od tego wszystkiego i szczerze uśmiechniemy się do życia,
- zrobimy w życiu prawdziwe i szczere miejsce dla siebie.

Wszystko brzmi super, więc zadajmy jedno zasadnicze pytanie jak to zrobić w praktyce? A odpowiedź jest bardzo prosta: pamiętnik i/lub list. Dokładnie tak - należy założyć swój pamiętnik lub dziennik albo wziąć się w garść i napisać list.

Pamiętnik może mieć dowolną formę, ale musi być szczery. Musimy usiąść naprzeciwko niego i wyrzucić z siebie wszystko, co nam leży na sercu. Piszecie go przede wszystkim dla siebie, a nie dla innych, więc polećcie po bandzie. Coś was irytuje - napiszcie o tym. Podobnie jak ja kiedyś możecie nienawidzić kobiet i uważać je za przyczynę całego zła na świecie i waszej frustracji - napiszcie o tym. Czujecie, że najchętniej byście wymordowali połowę ludzkości - napiszcie o tym. Poważnie. To może nie być nic miłego, ale to jest dla was, aby was oczyścić. Na początku może być ciężko, nawet bardzo. Będziecie patrzeć się na pustą kartkę i w końcu zamkniecie dziennik... ale to do was wróci. Po jakimś czasie się otworzycie i napiszecie kilka pierwszych zdań, później będzie ich trochę więcej. Aż przyjdzie taki moment, że zbudujecie w sobie takie zaufanie, że "lunie z was jak z wodospadu" i się zacznie. Nie powstrzymujcie tego - po prostu dajcie temu płynąć. Jeśli będzie mocno - nie pilnujcie się nawet zasad gramatyki i ortografii. Wyrzućcie z siebie ten syf.

Druga metoda to list. Siadamy i piszemy list np. do siebie albo do osoby, która bardzo nas skrzywdziła (albo do grupy takich osób). Zasady podobne jak wcześniej, ale tutaj już mamy "wyimaginowanego" odbiorcę, gdyż pisanie listu w naszej wyobraźni ma bardziej formę dialogu dwóch osób, więc tym, którzy lubią pozbywać się emocji np. za pomocą rozmowy, pisanie listu może przyjść łatwiej.

Co zrobić, gdy skończymy? Emocjonalnie - zostawiacie to wszystko w przeszłości i odetchnijcie po wszystkim. Kto wie, może jeszcze po drodze trafią się wam jakieś resztki... ale jak już będzie dość, to dajcie sobie "odleżeć". A materialne przejawy waszego działania (dziennik i/lub list)? Możecie to sobie wydrukować i zostawić na pamiątkę, żeby kiedyś zobaczyć jak bardzo się zmieniliście. A możecie też to wszystko spalić. Wasza wola - zróbcie jak czujecie.

Ile potrwa takie wyrzucenie się z emocji? Nie wiem. Niektórzy usiądą i wywalą z siebie wszystko przez jeden weekend, a innym (np. mnie) zajmie to kilka miesięcy (mnie w zasadzie kilka lat: pisałem dziennik internetowy, który - nota bene - prowadzę na swoim forum do dziś). Nie można sobie stawiać założeń czasowych (bo czas jest rozumiany przez umysł, a nie emocje), należy sobie nałożyć ramy emocjonalne i po prostu "poczuć", że to już jest to i ten etap się zakończył. Jasne - możecie później jeszcze mieć jakieś "niedobitki", o których przed chwilą pisałem, a które dopiero po kilku dniach się ujawnią, ale sami będziecie doskonale wiedzieli, że to już koniec ;).

PS
Oba sposoby wymagają od was intymności, więc zadbajcie o to, żeby być samemu (w odpowiedniej dla was atmosferze), gdy będziecie pisać.



2. ZROZUM I ZAAKCEPTUJ SIEBIE
OK - czyli już się wylaliśmy ze swoich emocji i jesteśmy "czyści". Co dalej? Należy zaakceptować siebie.

Samo hasło "zaakceptuj siebie" brzmi strasznie "coachingowo" i dla mnie jest pozbawione konkretów. Bardzo mi się kojarzy z czynnością patrzenia w lustro i wmawiania sobie, że jesteśmy w porządku :). Ugryźmy temat trochę bardziej konkretnie!

Jeśli macie w domu 3 miski, to polecam zrobić prosty "eksperyment" - ustawcie miski w jednym rzędzie i:
- do środkowej miski nalejcie wody o temperaturze pokojowej,
- do lewej miski nalejcie zimnej wody,
- a do prawej miski nalejcie ciepłej wody.
Włóżcie lewą dłoń do lewej miski, a prawą do prawej i trzymajcie w nich dłonie tak długo, aż się przyzwyczają do temperatury. Gdy to się stanie - włóżcie obie ręce jednocześnie do środkowej miski. Co się okaże? Lewa dłoń będzie odczuwała, że woda w środkowej misce jest cieplejsza, a prawa dłoń, że woda w środkowej misce jest zimniejsza.
- Ale jak to, Smiler? - byście się zapytali ( ͡° ͜ʖ ͡°)
- Ano tak, że w życiu nie liczy się tylko to kim jesteście, ale też i kontekst waszego życia. Zanurzając dłonie tylko w środkowej misce (lub w ogóle nie mając innych misek), nie poczujecie nic nadzwyczajnego. Za to jeśli zmienimy kontekst, możemy zmienić naprawdę wiele.

Akceptacja siebie widziana z punktu widzenia siedzenia przed lustrem i klepania się po pleckach wmawiając sobie, że "wszystko jest ok, jestem fajny/a" to właśnie takie trzymanie łapek w jednej misce. Prawdziwa akceptacja siebie może się odbyć dopiero, gdy skontrastujemy siebie na tle innych, a więc zmienimy kontekst postrzegania siebie (zupełnie tak jakbyśmy wymieniali szkiełka, którymi siebie obserwujemy).

Wszystko super, więc zadajmy to bolesne pytanie - jak to zrobić w praktyce? Odpowiedź jest równie prosta: testy osobowościowe. Dokładnie tak - należy wykonać mnóstwo testów osobowościowych, ale nie tylko! Należy w robienie tych testów wciągnąć innych i z nimi o tym wszystkim dyskutować! Dlaczego? Dlatego, że samo zrobienie testu zmieni intelektualny komponent naszej postawy, a zaangażowanie się w dyskusję zmieni jej emocjonalny aspekt (i dopiero wtedy będziemy mogli uznać instalację za kompletną :] ).

Gdy zaczniemy rozmawiać z innymi o tych testach, różnice staną się coraz bardziej wyraźne. Z im większą ilością osób skonfrontujemy nasze wyniki, tym więcej dowiemy się o sobie, a my - sami w sobie - staniemy się dla siebie bardziej wyraźni. To doprowadzi co akceptacji siebie i zrozumienia "ok, taki/taka właśnie jestem", "Agnieszka lubi ludzi, Tomek nieszczególnie, a ja mam taki pośredni do nich stosunek, spoko".

Jakie testy należy wykonać? Polecam zacząć od:
- test kotwic Scheina (dotyczy głównie naszych wartości; jak wpiszecie w google "kotwice Scheina" to wyskoczy wam od razu PDF),
- test MBTI - wykop ma nawet tag #16personalities na którym możecie o nim pogadać ( https://www.16personalities.com/pl )
- test Belbina - dotyczy nas w kontekście innych ludzi, grup społecznych (niby, że coś kosztuje, ale bez problemu do dostania w sieci za darmo ;P)

Takie działanie uzmysłowi wam, że jesteście na wskroś wyjątkowi, macie określone talenty i możecie je wykorzystać... i po to właśnie jest krok 3 (oraz po to, żeby nie osiąść na laurach) ;)!



3. STWÓRZ PROJEKT SIEBIE I (Z)REALIZUJ GO
Człowiek bez celu i powodu istnienia nie wykorzysta swojego potencjału w pełni. Musimy znaleźć coś, co nas "napędza" i w ramach tego realizować określone cele. Żeby nie być gołosłownym, odeślę was w tym miejscu do innego mojego wpisu z tej serii, a więc "Podstawy szczęścia". Jak już się z nim uporacie, to wróćcie koniecznie.

...

Mam nadzieję, że przeczytaliście wpis i jedziemy dalej ;)?!

...

Jak w praktyce stworzyć projekt siebie? Robimy to za pomocą trzech podstawowych narzędzi, które oferuje nam #rozwojosobisty , czyli:
- Zeszytu z Pomysłami na siebie,
- Mapy Celów,
- Konstytucji Osobistej,

Zeszyt z Pomysłami na siebie to narzędzie, w które wpisujemy wszystkie pomysły na siebie, biznesy, przyjaźnie, plany, marzenia itd. Luźna forma, ale w przyszłości bierzcie pod uwagę, że może się okazać, że wyłonią się wam grupy (np. kariera, sport, związek itd.), ale nie róbcie tych grup już na samym początku. Na początku zróbcie sobie freestyle ;)! Ja osobiście polecam na start zeszyt A4 maks. 32 kartki, bo łatwo w nim pisać notatki i rysować. 32 kartki to 64 strony - jak kupicie większy, to może się skończyć tak, że przez kilka miesięcy będziecie cztery lub pięć razy przepisywać swoje pomysły, aż wreszcie pojawi się idealny sposób ich grupowania, wy dojrzejecie do "nowego startu", a wciąż będziecie mieć 3/4 wolnego miejsca - szkoda marnować drzewa :)

Dobra - mamy pomysły i co dalej? Teraz czas na Mapę Celów. Bierzemy się za nią od strony komputera i ogarniamy ją w photoshopie albo bawimy się w wycinanki. Inna opcja - przeszukujemy Internety w poszukiwaniu odpowiednich grafik i je drukujemy. Wizualizacje wrzucamy na papier, ale pamiętamy o jednej, bardzo ważnej zasadzie - my musimy się znajdować na wizualizacjach. Nie wystarczy fotka idealnego domu - trzeba jeszcze wrzucić tam nas (tak działa podświadomość, ale to nie miejsce i czas na zajmowanie się jej działaniem, po to odsyłam pod tag #psychologia :) ). Mapę Celów wrzucamy w widocznym dla nas miejscu i pozwalamy, żeby swoją mocą na nas oddziaływała ^_^

Mamy pomysły na siebie, a najważniejsze cele są w określony sposób zwizualizowane? To teraz czas na Konstytucję Osobistą! O ile Mapa Celów mówi nam co konkretnie osiągamy, to Konstytucja Osobista przypomina nam dlaczego w ogóle się za to bierzemy i jak realizujemy zamierzone cele. Co powinno się znaleźć w Konstytucji Osobistej? A takie rzeczy jak:
- sens naszego istnienia (ew. powołanie, misja),
- nasze cele,
- nasze zasady(!),
- itd.
Konstytucja Osobista powinna być pisana językiem pozytywnym (w sensie - konkretnym) w czasie rzeczywistym, więc jeśli np. się odchudzamy to nie powinniśmy mieć zapisane "będę wyglądał dobrze i nie będę chory, a witalny", ale "wyglądam świetnie, jestem zdrowy i witalny" (język taki służy do kontaktów z podświadomością i analogicznie odsyłam pod tag #psychologia :) ). W Internecie możecie znaleźć mnóstwo przykładów Konstytucji Osobistych, a dla zabawy możecie też pomyśleć, które według was zawierają błędy i jeśli już są, to jakie :)? Tak brzmi moja:

http://www.youtube.com/watch?v=DeLaiOY97Og
Pamiętajcie, aby Mapy Celów i Konstytucji Osobistej używać jednocześnie. Konstytucja Osobista jest BARDZO ważna, albowiem utrwala nas w naszych zasadach i sprawia, że skupiamy się na samym procesie osiągania celów, a nie na celach. Troszkę szerzej o tym z tego artykułu: fragment "Szaleńcy z Ameryki rodem"



+ PUNKT BONUSOWY
... czyli - zmień środowisko.

Środowisko i otoczenie wywiera na nas ogromny wpływ! Wystarczy pomyśleć o kwadratowych arbuzach i mieć w świadomości fakt, że urosły takie, bo takie miały warunki zewnętrzne. Nic po naszych wysiłkach, jeśli środowisko, które nas otacza, jest deprymujące, dołuje nas i działa toksycznie. Zmieńmy je.

Pytanie tylko jak to zrobić? Pierwsza myśl jaka mi przyszła to głowy to pomysł na utworzenie na wykopku grup terenowych składających się z Mireczków, którzy spotykaliby się regularnie, by się rozwijać :). W związku z tym, żeby wam ułatwić, postanowiłem wam przygotować agendę na pierwsze spotkanie:

===============================================================
Grupa spotyka się w cichym barze/pubie (lub innym odpowiednim miejscu). Spotkanie trwa maksymalnie do 1 godziny zegarowej. Ilość osób przy stoliku to 4-6 (jeśli jest więcej, robimy dwa stoliki). Temat pierwszego spotkania: TYPOLOGIA OSOBOWOŚCI
1. Przedstaw się i powiedz coś o sobie (po ~1,5min dla każdego).
2. Omówcie swoje typy osobowości, pasje i cele (po ~3min dla każdego + dyskusja na luźno).
3. Określcie cel, który chcecie zrealizować do następnego spotkania.
+ Podsumujcie spotkanie oraz wybierzcie temat, termin i miejsce następnego.
===============================================================

Osobiście wątpię, żeby nagle na wykopie zapanowało poruszenie i wszystkie osoby chcące się rozwijać pomaszerowały dumnie na spotkania, ale na pewno warto wiedzieć, że ktoś o was myśli i że macie w zanadrzu jakiś punkt odniesienia, więc jakby was kiedyś naszło, wiecie od czego możecie zacząć ;)!

Druga opcja to oczywiście wszelkiego rodzaju fora internetowe (np. to).

Kolejna sprawa - koła naukowe i różnego rodzaju organizacje. Naprawdę warto dostać się do takich miejsc, by móc rozmawiać z fajnymi ludźmi. Nawet jeśli nie będą zainteresowani rozwojem osobistym (a np. grami planszowymi) to i tak o wiele lepiej, bo przynajmniej nie będą przeszkadzać i zrozumieją nas.



REASUMUJĄC
1. Pozbywamy się negatywnych emocji za pomocą pamiętnika/dziennika i/lub listu.
2. Dokonujemy aktu samoakceptacji poprzez wykonanie kilku testów osobowościowych, zaangażowanie w to innych ludzi oraz zdrowe porównywanie się z innymi.
3. Przygotowujemy projekt siebie za pomocą Zeszytu z Pomysłami, Mapy Celów oraz Konstytucji Osobistej.
+ Zmieniamy środowisko na twórcze i akceptujące ludzi :)!

Pamiętajcie również, że punkty 1-3 to taka praca indywidualna nad sobą, a punkt bonusowy to już współpraca z ludźmi. Zdrowo jest zrobić po kolei wszystkie 3 punkty najpierw, a zajmie wam to zapewne kilka miesięcy, więc bez pośpiechu. Na wszystko przyjdzie czas ;)!



***


MATERIAŁY
Standardowo wszelkie materiały, które są związane ze mną (np. link do naszego forum itd.) znajdują się pod tagiem #ponadprzecietni , a żeby być bardziej precyzyjnym - są dokładnie tutaj :).

Z książek do rozwoju standardowo polecam "7 nawyków skutecznego działania", a jeśli ktoś chce poczytać więcej o koncepcji "4 elementów", to odsyłam do ksiązki "8. nawyk" (obie autorstwa S. R. Covey) oraz do mojego audiobooka pt. "4 elementy" (za darmo na Chomiku, linki do materiałów we wpisie akapit wyżej).

Chcecie trochę więcej na temat psychologii (np. tego czym jest postawa lub dlaczego pisanie dziennka/listu jest takie skuteczne)? Odsyłam do pozycji "Człowiek. Istota społeczna" (E. Aronson) oraz jakże ukochanej "Psychologii społecznej" (E. Aronson, T. Wilson, R. Akert) :)



***


CHWALĘ SIĘ
Dzięki własnemu "ogarnięciu się", udało mi się wreszcie stworzyć świetny koncept i produkt dla firm - projektowanie organizacji (tak, jestem socjologiem ;P)! Projektowanie organizacji polega na tworzeniu projektu organizacji (specyficznej dokumentacji), która bardzo systematyzuje organizację, zachowując jej ducha i pozwalając lepiej działać i się rozwijać. Żeby nie tracić czasu i zdobyć palmę pierwszeństwa w tej materii, nagrałem "Into" do koncepcji na kamerę i puściłem na youtube. Wszystko do obejrzenia i odsłuchania po angielsku, więc jak chcecie się sprawdzić z tym językiem, to zapraszam to linka umieszczonego w części "MATERIAŁY" :)



PS
Miło mi było znów coś dla was napisać :). Jako, że teksty te zyskują często powyżej 50 plusów, to naprawdę mam motywację, żeby dla was coś robić, bo wiem, że warto. Dziękuję ;)! AH! I bym zapomniał... kolejny temat, który poruszę, będzie najprawdopodobniej dotyczył męskości i będzie nosił tytuł "Jak zostać mężczyzną?". Jeszcze nic pewnego, ale taki wpis na bank się tu pojawi prędzej niż później ;)! Ah - i miniaturka jest nawiązaniem do popularnego ostatnio serialu #westworld , który moim zdaniem jest bardzo na miejscu w kwestii tego wpisu, który - bądź co bądź - dotyczy samoświadomości.



PYTANIE NA KONIEC
Gdy wyobrażasz sobie idealnego siebie, to co konkretnie widzisz :)? A teraz jeszcze bardziej solidnie - co jeszcze DZIŚ możesz ZROBIĆ, aby choć o 1mm przybliżyć ową wizję do siebie?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

Idź do wersji pełnej