Autor Wątek: długi  (Przeczytany 46 razy)

  • Obserwator
  • Reputacja: +1
  • Wiadomości: 3
  • Miejsce pobytu:
długi
« dnia: Październik 15, 2018, 20:44:14 »
+1
Hej,

Wszyscy moi znajomi mówią na mnie "długi" i pod takim tytułem będę pisał mój dziennik rozwoju osobistego. Zastanawiałem się czy w ogóle udostępniać moje cele, myśli i obawy publicznie. Jest wiele projektów nad którymi pracuję a nawet mój przyjaciel nie wie wszystkiego. Ale od zawsze pociągały mnie nowe rzeczy. W dodatku chciałem po przez swoje działania pokazywać innym, że jeśli się czegoś pragnie to w wyniku pracy nad sobą i działanie można to zdobyć. Dlatego zdecydowałem się pisać na żyj więcej. Co z tego wyjdzie? Jak nie spróbuję to ani wy, a tym bardziej ja, się nie dowiemy.

Jaki jest mój główny cel?

Chcę uzyskać wewnętrzną pewność siebie. Chcę przestać tworzyć irracjonalne scenariusze w głowie. Zacząć żyć spójnie z moimi przekonaniami, nie przejmować się zdaniem innych ( jeśli jest ono wynikiem zazdrości).

Jak to osiągnąć?

Nie mam konkretnego planu napisanego od A do Z. Zamierzam sprawdzić kilka pomysłów. Ale tak naprawdę to jest to podróż w głąb siebie, muszę zdjąć płaszcz mojej powierzchowności i wsłuchać się w tonację mojej złości. Jeśli to będzie wciąż za mało, pójdę dalej.
1. Na początku nauczę się cierpliwości i akceptacji tego, czego zmienić nie mogę.
2. Dodatkowo spróbuję żyć odważnie ale odważnie dla siebie nie dla innych.

Zadania na 2018:
1. Demonic confidence. (Zacząłem już dzisiaj. Codziennie będę wrzucał raport.)
2. Wyrobię w sobie nawyk regularnego odżywiania się. ( waga docelowa 85-88 kg, obecnie 98 kg)
- 5 posiłków dziennie, co 2,5 h
- mięso tylko na obiad
- 2 owoce w ciągu dnia
- wypiję 1 litr wody
3. Regularnie uprawiać sport. ( Zaczynam od dzisiaj)
- 2 x basen
- 2 x siłownia
- 1 x piłka nożna
4. Do końca roku odbędę 100 spotkań z klientami. (Zaczynam dzisiaj).
5. Ustalę godziny pracy i w tym czasie nie będę załatwiał żadnych innych spraw.
6. Ustalę godzinę od której nie zajmuję się pracą.
7. Identyfikacja rzeczy, których nie mogę zmienić.

Od tego zaczynam.

Demonic confidence dzień pierwszy.

Miałem już odpuścić z kilku błahych powodów typu: bo zimno, ciemno, jestem zmęczony itd. Ale w końcu jak stwierdziłem, że zaczynam od dzisiaj no to jazda.
Wysiadłem z auta pod domem i ruszyłem w stronę rynku. Zaczepiłem 2,3 dziewczyny, kilka przepuściłem, ponieważ bałem się, że wezmą mnie za wariata, który pyta o godzinę każdą napotkaną kobietę. Zrobiłem rundkę ale dziewczyn było za mało, żeby zaliczyć zadanie a dodatkowo zacząłem bić z myślami: " po co to robię", "co mi to da", "że śmiesznie wyglądam" itd. Wracałem zrezygnowany do domu ale spacer ostudził moje emocje. Wyłączyłem serce a włączyłem umysł. Wiedziałem dlaczego to robię, dlatego wsiadłem w auto i pojechałem do centrum. Tam na dzień dobry zlikwidowałem 4 napotkane cele i bardzo szybko dobiłem do 10. Ale potem znowu wróciły czarne myśli. około 50 dziewczyn przepuściłem, ponieważ bałem się, że wyjdę na idiotę. Cały proces przypominał emocjonalną sinusoidę. w 2 minuty 5-6 dziewczyn potem 1 w 3 minuty. Jeśli widziałem, że odległość między dziewczyną, którą pytałem o godzinę a nadchodzące jest zbyt krótka to odpuszczałem. Bałem się, że ta pierwsza pomyśli, że jestem nienormalny. Czułem się niekomfortowo.
Kilka dziewczyn było miłych i się uśmiechnęły, tylko jedna nazwała mnie Jezusem i Maryją ( może chodziło jej o to, że wyglądam jak pół dziewiczy bóg), reszta była neutralna.
Gdy byłem wyluzowany wszystko szło z jak z płatka, gdy się spinałem to brzmiałem jak nawiedzony.
Ważne żeby trening robić samemu, zadawać sobie pytania i na nie odpowiadać.
Ostatecznie 30 kobiet w 30 minut. Jestem zadowolony.

DC dzień drugi.
Zapytać o godzinę 30 dziewczyn w 30 minut z telefonem w ręku.

Koło godziny 12.00 miałem zaplanowane spotkanie biznesowe i postanowiłem przed wykonać drugie zadanie. Czemu przed? Pomyślałem sobie żeby wejść w 2 zadanie z marszu bez specjalnych planów i motywacji. Zrobić z tego normalną część dnia.
Wystartowałem o 11.15. Jak tylko zaparkowałem auto ruszyłem przed siebie z telefonem w ręku. Jednak nie machałem nim przed oczami napotkanych dziewczyn. Jeśli chodzi o cele to starałem się wybierać ładne i na pierwszy rzut oka pewne siebie dziewczyny. Najtrudniej mi się do nich przełamać. Jest zdecydowany postęp w stosunku do dnia wczorajszego. Nie miałem wahań nastroju ani defetystycznych myśli. Pod koniec ćwiczenia rozmawiałem ze znajomym przez telefon i zebrałem odpowiedzi od 5 dziewczyn z marszu, zupełnie bez emocji.
Ćwiczenie zaliczyłem w 25 minut.

DC dzień trzeci.
Podejść do 30 par i zapytać o godzinę z telefonem w ręku.

Dzisiaj żeby zaliczyć zadanie musiałem zmienić miejsce treningu dlatego, że o 18.00 miałem sport ( piłka) i nie zdążyłbym na nią wrócić. Obok szkoły, w której gramy jest hipermarket i tam postanowiłem zaliczyć zadanie. Na początku jak tylko wysiadłem z auta zlokalizowałem potencjalne pary i bez lęku podszedłem do nich po kolei i pytałem się o godzinę. Sytuacja jednak zmieniła się w markecie. Kiedy przemierzałem alejki z produktami niczym typ polujący na najlepsze promocje, zastanawiałem się czy w pewnym momencie ochrona nie wyłapie mnie na kamerach i czy się mną za bardzo nie zainteresują. Ogólnie łapałem większość okazji, chociaż unikałem sytuacji kiedy obok stały 2 pary a jedną z nich już zapytałem. Dodatkowo zauważyłem jedną bardzo ważną rzecz, migam się od podchodzenia do dziewczyn, które są ubrane elegancko, mają mocny makijaż oraz sprawiają wrażenie zbyt pewnych siebie. W dodatku mam wrażenie jakby ich osoba mentalnie mówiła: "spier...aj". W pewnym momencie zorientowałem się czego się boję i skupiłem na tym swoją uwagę. Wybierałem cele, które sprawiają mi problem, w głowie rzecz jasna :). Miałem dwie sytuacje kiedy Panie zainteresowały się telefonem, jedna zapytała się czy bateria padła, a druga po prostu na niego zerknęła. Żadna z sytuacji nie wpłynęła na mnie negatywnie i obie potraktowałem na luzie. Aha i pomijałem pary, które już raz spytałem, bałem się podejść i zapytać raz jeszcze żeby nie wyjść na głupka.
Ćwiczenie zaliczyłem w 45 minut.

DC Dzień czwarty
Podejść do 30 dziewczyn i zapytać o pocztę itp.

Nie będę się za bardzo rozpisywał, ponieważ tutaj nie miałem żadnego problemu. Zacząłem i skończyłem w około 1h, ponieważ w południe w mniejszych miastach nie masz aż tylu osób.

DC Dzień piąty
Podejść do 30 dziewczyn i sprawić im komplement.

No tutaj to totalne masakra. Myślałem, że pójdzie mi to łatwo ale nie mogłem się zupełnie przełamać. Zauważyłem, że nie należy sypać komplementami jak z AK-47 bez ostrzeżenia tylko zacząć od jakiegoś pre-openera typu: sorry, przepraszam albo mogę ci zająć chwilę. Bałem się reakcji tych kobiet, tego że zrobię z siebie idiotę albo, że mnie oleją. Mimo wszystko okazywało się, że u znacznej większości komplement wywoływał uśmiech i podziękowanie. A ja i tak byłem obsrany jak małe dziecko w piaskownicy. Nie dość, że się mentalnie zesrałem to jeszcze grzebałem w tym patykiem. Jednej dziewczynie powiedziałem, że ma ładne buty a za drugim razem jak ją mijałem i złapaliśmy kontakt wzrokowy, ona się uśmiechnęła, to powtórzyłem komplement i na jej twarzy było widać autentyczne zadowolenie, po prostu było jej miło.
Ogólnie zajęło mi to 6h. Czemu? Nie wiem. Może dlatego, że idąc przez miasto mówiłem komplement osobom, które naprawdę coś wyróżniało. Bo nawet jeśli mijałem ładną dziewczynę ale nie było w niej nic interesującego to nawet nie wiedziałem co mam jej powiedzieć. Uważam, że ważna jest autentyczność. Z drugiej strony nawet kiedy widziałem osobę, której komplement się należał to przepełniał mnie strach, serce zaczynało szybciej bić a ja kurczowo bawiłem się kluczykami w kieszeni. Nie wiem jak to ugryźć, czy cisnąć jeszcze więcej aż zobojętnieje? Czy zastanowić się gdzie tkwi problem lęku i odbyć ze z samym sobą szczerą rozmowę.
« Ostatnia zmiana: Październik 19, 2018, 20:44:18 wysłana przez długi »

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +548
  • Wiadomości: 5390
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: długi
« Odpowiedź #1 dnia: Październik 16, 2018, 12:56:51 »
0
Chcę uzyskać wewnętrzną pewność siebie. Chcę przestać tworzyć irracjonalne scenariusze w głowie. Zacząć żyć spójnie z moimi przekonaniami, nie przejmować się zdaniem innych ( jeśli jest ono wynikiem zazdrości).
To ciekawe, bo nigdy bym Cię o to nie podejrzewał (o te scenariusze). To jest dla mnie bardzo ciekawe :)


Nie mam konkretnego planu napisanego od A do Z. Zamierzam sprawdzić kilka pomysłów. Ale tak naprawdę to jest to podróż w głąb siebie, muszę zdjąć płaszcz mojej powierzchowności i wsłuchać się w tonację mojej złości. Jeśli to będzie wciąż za mało, pójdę dalej.
1. Na początku nauczę się cierpliwości i akceptacji tego, czego zmienić nie mogę.
2. Dodatkowo spróbuję żyć odważnie ale odważnie dla siebie nie dla innych.
Odważnie. Nie tylko Twoje cele, ale fakt, że się z tym przed nami odsłoniłeś, więc #shacun


1. Demonic confidence. (Zacząłem już dzisiaj. Codziennie będę wrzucał raport.)
BRAWO!!!


Zadania na 2018:
1. Demonic confidence. (Zacząłem już dzisiaj. Codziennie będę wrzucał raport.)
2. Wyrobię w sobie nawyk regularnego odżywiania się. ( waga docelowa 85-88 kg, obecnie 98 kg)
- 5 posiłków dziennie, co 2,5 h
- mięso tylko na obiad
- 2 owoce w ciągu dnia
- wypiję 1 litr wody
3. Regularnie uprawiać sport. ( Zaczynam od dzisiaj)
- 2 x basen
- 2 x siłownia
- 1 x piłka nożna
4. Do końca roku odbędę 100 spotkań z klientami. (Zaczynam dzisiaj).
5. Ustalę godziny pracy i w tym czasie nie będę załatwiał żadnych innych spraw.
6. Ustalę godzinę od której nie zajmuję się pracą.
7. Identyfikacja rzeczy, których nie mogę zmienić.
Ogólnie o tych celach mogę powiedzieć, że są dość "twardo" postawione na ziemi. Widać, że wynikają z tego, o czym czasami tak długo gadamy :P. Mnie się to podoba i ja na przykład czuję się tym bardzo zainspirowany w kontekście naszej ekipy. Dla mnie to jest przejaw, że to naprawdę ma sens i że jest dojrzałe.


Miałem już odpuścić z kilku błahych powodów typu: bo zimno, ciemno, jestem zmęczony itd. Ale w końcu jak stwierdziłem, że zaczynam od dzisiaj no to jazda.
Wysiadłem z auta pod domem i ruszyłem w stronę rynku. Zaczepiłem 2,3 dziewczyny, kilka przepuściłem, ponieważ bałem się, że wezmą mnie za wariata, który pyta o godzinę każdą napotkaną kobietę. Zrobiłem rundkę ale dziewczyn było za mało, żeby zaliczyć zadanie a dodatkowo zacząłem bić z myślami: " po co to robię", "co mi to da", "że śmiesznie wyglądam" itd. Wracałem zrezygnowany do domu ale spacer ostudził moje emocje. Wyłączyłem serce a włączyłem umysł. Wiedziałem dlaczego to robię, dlatego wsiadłem w auto i pojechałem do centrum. Tam na dzień dobry zlikwidowałem 4 napotkane cele i bardzo szybko dobiłem do 10. Ale potem znowu wróciły czarne myśli. około 50 dziewczyn przepuściłem, ponieważ bałem się, że wyjdę na idiotę. Cały proces przypominał emocjonalną sinusoidę. w 2 minuty 5-6 dziewczyn potem 1 w 3 minuty. Jeśli widziałem, że odległość między dziewczyną, którą pytałem o godzinę a nadchodzące jest zbyt krótka to odpuszczałem. Bałem się, że ta pierwsza pomyśli, że jestem nienormalny. Czułem się niekomfortowo.
Kilka dziewczyn było miłych i się uśmiechnęły, tylko jedna nazwała mnie Jezusem i Maryją ( może chodziło jej o to, że wyglądam jak pół dziewiczy bóg), reszta była neutralna.
Gdy byłem wyluzowany wszystko szło z jak z płatka, gdy się spinałem to brzmiałem jak nawiedzony.
Ważne żeby trening robić samemu, zadawać sobie pytania i na nie odpowiadać.
Ostatecznie 30 kobiet w 30 minut. Jestem zadowolony.
Kapitalny raport ze względu na szczerość. Świetny przykład dla innych osób!


Słowem - świetnie Cię tu mieć i cieszę się, że dajesz sobą przykład. Nie tylko na forum, ale w ogóle. Czekam na więcej ;)

PS
Teraz dopiero w pełni skumałem o co Ci chodziło, gdy gadaliśmy przez telefon. Następnym razem lepiej ogarnę. Jeszcze raz - dzieki za tego posta.

  • Obserwator
  • Reputacja: +1
  • Wiadomości: 4
  • Miejsce pobytu: Łódź
Odp: długi
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 17, 2018, 22:54:36 »
0
Brawo długi  ;) widzę że idzie Ci jak z płatka, że jak postawiłeś sobie cel to pomimo trudnych emocji z dnia pierwszego zrobiłeś 30 w 30.
Kolejne już Ci lekko poszły ? Jak się po tym czułeś?