Praktyka Rozwoju > Artykuły i Publikacje

Mierz się ze sobą za pomocą zegarka

(1/1)

Smiler:
Mierz się ze sobą za pomocą zegarka


Jakiś dawny czas temu przeczytałem książkę "Flow", którą napisał Mihály Csíkszentmihályi. W tej książce pisał on o różnych bodźcach, które są nas w stanie wepchnąć "głębiej" w wykonywaną aktywność, aby się w niej zatracić. Wymienia m.in.:
- jasności celu i postępu,
- odpowiednim przygotowaniu (np. zmiana stroju),
- itd.

Postanowiłem, że sprawdzę to na sobie, a czynnością, która najlepiej się do tego nadawała było moje... cotygodniowe sprzątanie!

Dokładnie tak - raz w tygodniu (zazwyczaj w piątek) wykonuję rutynę w postaci:
- odkurzenia wszystkich pomieszczeń (i ich przewietrzenia),
- umycia zlewu w kuchni,
- umycia zlew w łazience,
- umycia wanny/kabiny prysznicowej,
- umycia toalety (czyli kibla 8D),
- a teraz jeszcze doszło wycieranie kurzy i zabezpieczanie mebli specyfikiem a'la Pronto,
- (co drugi tydzień po odkurzeniu staram się również myć podłogi).

Gdy nie mierzyłem czasu, potrafiło mi to zająć nawet 1h 30min, ale wszystko się zmieniło, gdy włączyłem do zabawy zegarek. W pierwszym tygodniu zmierzyłem sobie całą aktywność, a tydzień później wiedziałem, że muszę być od siebie lepszy... i w ten sposób po kilku tygodniach z 1,5h zszedłem do 45-50min.

Od tego momentu jak tylko widzę, że jestem mniej efektywny w jakiejś dziedzinie, włączam zegarek 8)

Problem, z którym zmagam się obecnie, to "Poranny ogar". Mam problem, żeby tuż po przebudzeniu przygotować się do pracy. Jak muszę wstać rano i gdzieś iść, to zajmuje mi to ~1h. Ale gdy nie mam żadnego obowiązku, strasznie się dłuży. Dziś do ręki wziąłem zegarek. Po posprzątaniu, zjedzeniu śniadania, umyciu się itd., aby być w 100% gotowym do pracy, stoper pokazał 1h 48min. Dokładnie tak.

Stało się tak dlatego, że usiadłem do biurka na chwilę, aby wykorzystać wenę i rozpisać bardzo ważną rzecz w 3S, nad którą teraz pracuję. Nie winię siebie.

Jednak 1h 48min.

Za długo.

I właśnie dlatego muszę wyeliminować takie napływy husarskiej fantazji, by kontrolować swoją efektywność. Fakt - zrobienie tego było mi cholernie potrzebne, ale równie dobrze mogłem to zrobić później. Kwestia priorytetów.

1h 48min.

Ciekawe jak mi pójdzie jutro ;)?

PS
Metodę polecam szczególnie osobom, które cierpią na słomiany zapał, jak ja. Wiecie - tym wszystkim typkom spod gwiazdy "zdolny, ale leniwy" (czyli 3/4 forum 8D 8D 8D).

Osiem:
Masz plusa i czekam na recenzje i postępy ^^

Vytautas:
A ja mam inny podgląd na te sprawy.

Czas nie jest jedynym czynnikiem efektywności. Jeśli ktoś chce wykonać czynność dobrze, to trzeba dużo czasu zarezerwować. Chociaż w życiu próbowałem kilka razy się tym sposobem zmotywować, często ale nie częściej nie dawał on ponadprzeciętnych rezultatów, ponieważ nie miałem innych atrakcyjniejszych zajęć, na które wolałbym spędzić czas.

Radziłbym znajdować w smutnych i koniecznych obowiązkach korzyści i na nich się skupiać. A rutyna to raczej kwestia nawyków.

Smiler:

--- Cytat: Vytautas w Czerwiec 03, 2017, 20:17:43 ---Czas nie jest jedynym czynnikiem efektywności. Jeśli ktoś chce wykonać czynność dobrze, to trzeba dużo czasu zarezerwować. Chociaż w życiu próbowałem kilka razy się tym sposobem zmotywować, często ale nie częściej nie dawał on ponadprzeciętnych rezultatów, ponieważ nie miałem innych atrakcyjniejszych zajęć, na które wolałbym spędzić czas.
--- Koniec cytatu ---
I tu jest pies pogrzebany ;)

Raz - rzeczywiście jak chce się coś zrobić DOBRZE, to często potrzeba na to DUŻO czasu... Ale dwa - jak nie masz nic innego do roboty, to zadanie na 1h zajmie Ci 3-4 godziny.

Mnie w tym tekście chodziło o to, jak zrobić, żeby spiąć się z zadaniami jak najlepiej, aby do maksimum wykorzystać ich czas (np. poświęcam na czytanie 1h dziennie i chcę wtedy faktycznie czytać, a nie myśleć o niebieskich migdałach) lub w jak najlepszym czasie zmieścić się z dobrą jakością (np. zamiast sprzątać 2h, zrobić to w 45min [a jest tak teraz u mnie właśnie]). To działa na zasadzie: "posprzątam w 1h zamiast w 2h, żeby mieć 1h dla siebie".

KOLEJNE PYTANIE jakie za tym leci brzmi: OK, fajnie. Ale co zrobisz z tą jedną godziną?

No właśnie? Co?

I tu odsyłam do tego tekstu 8) - http://zyjwiecej.pl/index.php?topic=1556.0

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

Idź do wersji pełnej