Autor Wątek: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra  (Przeczytany 22684 razy)

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +536
  • Wiadomości: 5363
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #570 dnia: Lipiec 08, 2017, 20:24:59 »
+1
PODSUMOWANIE CZERWCA 2017



Za mną kolejny w kurwę zajebisty miesiąc 8) 8D :sesese:! Zacząłem go od koncertu O.S.T.R. na juwenaliach w Łodzi i powiem Wam, że tego mi trzeba było od dawna - tych basów i dźwięków, które na żywo przeszywają człowieka i tną go we wszystkie strony (#tylkomuzykanazywo). To kolejne wydarzenie z serii "przebudzenie"! Dlaczego? Zrozumiałem jak ważna jest dla mnie muzyka i że jestem nią napędzany. Im więcej muzyki w moim życiu, tym jestem bardziej "nastrojony". Od tego momentu cały czas mam coś na playerach, a w lipcu już włączyłem w działanie OpenFM na komórce w robocie i pracuje się o niebo lepiej ;)! Adaś - dziękuję ;)!


Zdarzeniem miesiąca był jednak wyjazd do Białegostoku z mojej firmy, żeby zaopiekować się nowym zespołem przez tydzień. Dzięki temu "odświeżyłem" swój warsztat trenerski oraz zwiedziłem nowy kawałek Polski ;)! Równolegle na pozycji numer "1" zestawiłbym to wydarzenie z odwiedzeniem wystawy "Body Worlds" Gunthera von Hagensa, a o wszystkim za chwilę. Najpierw konkrety!



***



CELE/PROJEKTY

1. Znaleźć pracę :ok:


2. Przeprowadzić min. 3 wykłady dla studentów w ramach 3S :ok:


3. Wyprowadzić "plecy" na prostą masażami :ok:


4. Naprawić zęby
Jestem w trakcie naprawiania kłów. Zapowiada się większa przeprawa, bo przed powrotem z Białegostoku (o czym na końcu tego posta) i jadąc wprost na 18-stkę mojej kuzynki, Ani, złapał mnie taki ból zęba, że nie byłem w stanie wyrobić :(. W życiu nie zeżarłem takiej ilości środków przeciwbólowych jak wtedy i wielkie szczęście, że w sobotę udało mi się umówić na wizytę u dentystki, która rozpoczęła proces leczenia kolejnego zęba. Przede mną jest wyrwanie jeszcze dwóch "ósemek", leczenie kanałowe kilku zębów, a na końcu piaskowanie wszystkich kłów. Cholernie mnie to trzepie po kieszeni, ale jednocześnie jest to jeden z moich tegorocznych celów i muszę go zrealizować, by móc ruszyć naprzód (zwłaszcza, że zepsute zęby trują cały organizm).


5. Odwiedzić laryngologa
Ogarnę ząbki i od razu pędzę do laryngologa na wizytę. W ogóle obecne zdarzenie z zębami wreszcie mnie nauczyło, żeby do lekarzy chodzić na wizyty kontrolnie REGULARNIE!!!


6. Wyprowadzić z chłopakami PP na prostą :ok:


7. Być na zlocie we Lwowie :ok:


8. Założyć firmę
Zastanawiam się nad tym celem, bo po czasie uważam, że jest on... bez sensu. Pisałem go nie mając jeszcze pracy i wtedy było to buńczuczne postawienie na swoim - "będę przedsiębiorcą (i chuj)". Niby fajnie, ale dziś uważam, że zakładanie firmy dla założenia firmy to głupota (i frajerstwo). Wiem, że ten cel będzie bardziej realny w 2018, bo w 2017 chcę znów rozpocząć wykłady (wracam na scenę, elo), a wtedy - być może - znajdą się osoby lub przedsiębiorcy, którzy będą chcieli pocisnąć w materii szkoleniowej/rozwojowej. W zasadzie to już teraz one są, ale wiem, że nie jestem jeszcze do końca na nich gotowych (jednostkowo tak, ale jakbym ich wrzucił na salę szkoleniową, to średnio bym podołał na dłuższą metę ze względu na brak umiejętności organizowania takich wydarzeń [w sensie catering, sala, umowy itd.], bo merytorycznie i warsztatowo to na miękko).



***



STAŁE DZIAŁANIA
1. Modlić się choć raz dziennie, nawet przez chwilę, ale być w ciągłym kontakcie z Bogiem(duch) :ok:
Dużo czasu spędzam na byciu (sobą) i wierzę w swoje działania, które opieram na realizacji swojej drogi życiowej, w którą wierzę i która w moim przekonaniu została mi dana przez Boga. Trochę się też przełamuję w "proszeniu". Mam w głowie takie przekonanie, że to niegrzecznie o coś prosić Boga/Anioły, że zawracam głowę itd. Teraz coraz bardziej się przekonuję, że warto prosić... zwłaszcza, że zawsze mam dobre intencje ^_^. Bóg chce mnie obdarować miłością, dlaczego miałbym jej nie wziąć ;D?


2. Skupić się na sobie i działać najpierw i przede wszystkim dla siebie (chodzi o mentalność) :ok:
Kurwa! To postanowienie to największa petarda tego roku! WSZYSTKIE efekty, które obserwujecie tutaj - w tym dzienniku - zawdzięczam właśnie temu, że skupiłem się na sobie... a żeby być jeszcze bardziej precyzyjnym - na trzech aspektach mojego życia:
- zdrowiu,
- karierze,
- ambicjach (głównie 3S).

Dzielę swoje cele życiowe na dwie kategorie:
- ważne,
- istotne
(nie mylić z Macierzą Eisenhowera z Covey'a, gdyż ta ma rozkład poziomy i pionowy, a te sprawy to bardziej "głębia").

Przykład: dziecko przychodzi do nas i prosi, aby się z nim pobawić, ale my mamy cholernie ważną prezentację do skończenia i jeśli jej nie zrobimy, stracimy pracę. Ważymy dwie kwestie - rodzinę i pracę. W naszym przypadku praca jest najważniejsza, ale rodzina najistotniejsza. Wiadomym jest fakt, że jeśli ciągle mamy takie "prezentacje do zrobienia", to albo coś jest nie-tak z naszą produktywnością albo pracą. Tutaj trzymajmy się założenia, że jest to sprawa wyjątkowa. Ja, postawiony w takiej sytuacji, wybrałbym dokończenie prezentacji. Dziecko tego nie zrozumie, spoko, ale ja już tak. I, moim zdaniem, obie sprawy mają się nijak do siebie i zestawianie ich obok siebie jest błędne tak samo jak priorytetyzowanie. Sprawy najważniejsze i najbardziej istotnie to zupełnie dwie różne kategorie spraw :).

Także w moim życiu najważniejsze i najistotniejsze jest:
- zdrowie i kariera (w tej kolejności) - sprawy ważne,
- własne ambicje (głównie 3S - kanał yt, wykłady, szkolenia) - sprawy najistotniejsze.

Skoncentrowanie się najpierw na sobie pozwala mi trzymać wszystko w balansie i rewelacyjnie realizować postawione na początku tego roku założenia (oraz dawać sobie pole do popisu i rozwoju w trakcie ich osiągania).


3. Kontynuować dietę (dieta ciała) :ok:
Trzymam się w miarę zdrowego żywienia. Czasami upadam i w 2-3 dni opierdalam słoik Nutelli 8D, ale mimo wszystko nadal chudnę i czuję się dobrze ;)! Jest ok. Bez szaleństw, ale leci do przodu. Najważniejsze, że jadam regularnie. O.


4. Nakurwiać treningi :ok:
Napierdalam jak szalony! Ciągle do przodu. Trochę poopuszczałem wtorki i czwartki w czerwcu (pokłosie wyprowadzania swojego czasu na prostą w maju/czerwcu), czyli dni na rozciąganie i automasaż, ale już teraz (lipiec) wyszedłem z tym na prostą. Wszystkie inne treningi pocisnąłem właściwie... no i duuużo saunowałem, ale do tego dojdziemy ;)


5. Kłaść się spać przed 0:00 (relaks ciała) :ok:
Jest ok. Mogłoby być lepiej, ale mimo wszystko jest zajebiście ;)


6. Średnio raz na tydzień wrzucać coś na swój kanał 3S :ok:
Bardzo działa :)


7. Na bieżąco działać z doktoratem (docelowo - poświęcać mu jeden dzień w tygodniu) :nieok:
Tutaj już kompletnie porzuciłem temat. Niestety - nie jara mnie to i przez to nie mam motywacji, żeby to ruszać do przodu. Mam też swoje zdanie na temat polskiego środowiska naukowego i uważam, że dużo lepiej zrobię nie pierdoląc się w teorii i lecąc od razu na scenę ze swoimi wykładami. Niestety - nie zależy mi już na doktoracie i nie będę tego ratował :(



***



A tak poza tym, to:

Duch
Bóg ze mną... a ja z Bogiem ;)


Umysł
Trening mojej "bańki" zapewnia mi praca. Trochę poczytałem (ale nic nie skończyłem)... no i jak nigdy nie medytowałem, tak nadal nie medytuję 8D


Serce
WRESZCIE udało mi się podbić moją kochaną Łódź w taki sposób w jaki zawsze chciałem, a więc dnia 16.06.2017 zdobywając szlak "Bajkowa Łódź" ^_^


Oprócz tego następnego dnia byłem w kinie na "Królu Arturze" i powiem szczerze, że tak średnio mi się podobał... a szkoda, bo czekałem na nowy film Guya Ritchiego z nadzieją, że zobaczę kolejną produkcję a'la "Rockandrolla" lub "Snatch", których jestem wielkim fanem :(



Ciało
Traktuję swoje ciało z miłością, więc kiedy trzeba, to mu dogadzam (a jakże!). Tutaj dla przykładu mamy loda i gofra z 11.06. ^_^ 8D


Oprócz tego bardzo dużo saunowałem i wyszło mi to z dużą korzyścią dla mojego zdrowia! Jednak absolutną rewelacją było odwiedzenie wystawy "Body Worlds And The Cycle Of Life" autorstwa Gunthera von Hagensa. Tutaj fotka dla osób, które nie orientują się w temacie:


Tak, dokładnie - to ten "czub", który przerabia ludzi w "plastynaty" i wystawia na pokaz. Wszystkie te okazy to prawdziwi ludzie, którzy zgodzili się na to, żeby Gunther zrobił z nimi to, co zrobił. Jakie jest moje zdanie na ten temat? Inicjatywa i wystawa były i są za-je-bi-ste! SERIO! Tak serio-serio. Wszystko jest zrobione bez znieważania kogokolwiek, po prostu czysta anatomia i uwierzcie mi - było jest piękne.

Jest też inny, poboczny, efekt, który uzyskałem idąc na wystawę "Body Worlds" (czego się nie spodziewałem)... Efek DUŻO ważniejszy!

Otóż NIC oraz NIGDY nie wpłynęło na moje podejście do diety, ruchu i odpoczynku ciała tak, jak ta wystawa! NIGDY!

Dlaczego?

Bo chodzicie po wystawie i oglądacie wszystkie te ekspozycje, zachwycacie się (nie)perfekcją ludzkiego ciała i powoli dociera do Was jedna, zajebiście prosta, myśl:

To wszystko musi być z czegoś zbudowane.

Pytanie tylko z czego?

Ano właśnie z tego, co dostarczymy naszemu organizmowi!

BENG!

Rewolucja w podejściu do jedzenia dokonała się we mnie w mniej więcej 1,5-2h godziny podczas zwiedzania tej wystawy. I było cholernie warto!!! Jakby kiedyś była w Waszym mieście, odwiedźcie ją koniecznie!!!


***


Lider
Z punktu widzenia rozwoju mojej roli Lidera, wyjazd do Białegostoku był najbardziej napawający radością i nadzieją na przyszłość. Nie pierdoliłem się w tańcu i od razu wziąłem ekipę mojej firmy z tego miasta w obroty. Wraz z moim kumplem z pracy zapewniliśmy im naprawdę bardzo intensywny (przy czym zajebiście poukładany) tydzień. Wszyscy byli nam bardzo wdzięczni i nawet dostałem brawa na koniec :O ;> :jupi:


Intelektualista
Cisza w temacie :roll:


Sportowiec
Ładnie ćwiczyłem i jestem z tego powodu bardzo zadowolony ^_^


Uwodziciel
Brak koncentracji na kobietach robi mi bardzo dobrze (bez skojarzeń :P). Jasne - brakuje mi seksu... ale też i przez większość życia mi go brakuje, więc się do tego przyzwyczaiłem 8D 8D 8D. Nie walczę z tym - nie walczę o kobiety. Bardzo mi przykro to stwierdzać, drogie Panie, ale wszystkiego (niematerialnego), czego potrzebuję do życia doszukałem się w sobie, więc przestałyście być dla mnie "podnietą". Moje życie, takie jakim jest teraz, sprawia, że kobieta w nim może być co najwyżej dodatkiem. Jasne - chciałbym mieć rodzinę, ale trochę się pogodziłem z tym, że mi się to nie uda, a nie będę niczego wymuszał, bo już kieruję się w życiu miłością i spełnieniem, a nie potrzebą wypełniania schematu społecznego. Łapie mnie tylko wkurw z tego powodu, że świat może być uboższy o moje (wspaniałe) geny oraz (jeszcze wspanialsze) dziedzictwo... a Polska - jak nigdy - potrzebuje teraz Mężczyzn, Patriotów, Intelektualistów, Chrześcijan :(. Niestety pewne wybory są podyktowane moimi pewnymi ustaleniami między mną a Bogiem, a te - póki co - pozostawię dla siebie ;).


Ogniwo Rodziny
W Białymstoku byłem od 19.06. do 23.06. i wysiadając z pociągu od razu trafiłem na imprezę urodzinową mojej kuzynki, Ani. Ania już skończyła 18 lat ;). Gratsy, Młoda ;)!!! Impreza bardzo udana, bo spotkałem memicznych ludzi (pozdro Seba!), pogadałem z rodzinką, trochę potańczyłem i ogólnie miło spędziłem czas ^_^



Przyjaciel
W pracy mam zajebistą(!) ekipę! Odwiedzają nas różne osoby - często i intensywnie. Jedna ekipa jest z Londynu i z tej okazji postanowiliśmy skoczyć z nimi na miasto. Efekty były takie, że zrobiłem się w straszny blat 8d. Na tej fotce oryginalnie jest jeszcze twarz mojego innego kumpla z pracy, ale ją wyciąłem oraz rozmazałem ziomala w tle, żeby nie było go widać, bo może sobie nie życzą (co innego fotka z urodzin, bo to była impreza "publiczna" 8D).


Z innych sukcesów, to udało mi się rozwiązać konflikt z sąsiadką spod 67 8D. O co chodzi? W maju i czerwcu słońce przyświeciło, więc ludzie zaczęli regularnie otwierać balkony... na które wyłaziły psy niektórych z nich i wizgały na całe osiedle (każdy mieszkaniec polskich "wielkich płyt" doskonale wie o co kaman :P). KURWICY SZŁO DOSTAĆ! Dlaczego? Bo dwa psy z mojego bloku były wyjątkowo wkurwiające. Ale to tak wizgały, że nie dało się żyć! Co 10-15min darły się kilka minut, a potem atakowały drugą stronę mieszkania i darły japę po jej drugiej stronie... i tak przez kilka godzin przez weekend, gdy chcesz sobie odpocząć. No "Dzień Świra" normalnie. Miałem ochotę zajebać właścicieli i nawet przez okno się wydarłem na całe osiedle:
- OGARNIJCIE TE, KURWA, PSY!!!
Nie pomogło.

Zacząłem się czaić z książką pod drzewem, żeby namierzyć osiedlowych terrorystów i przyatakować z janusza. Wiedziałem już, które to mieszkania. Ludzie z okien też wypatrywali i nawet z jednym sąsiadem z ostatniego piętra z innej klatki o tym rozmawiałem (on na balkonie, ja na osiedlu, więc wszyscy słyszeli - i też o to chodziło). Obszedłem blok z drugiej strony, wlazłem do odpowiedniej klatki i zacząłem dzwonić i pukać. Psy darły się strasznie, więc już wiedziałem, że "to tu" - numer 67. Nikt nie otwierał, ale że po drodze zaangażowałem kogo się dało, to od 4 osób na klatce schodowej się dowiedziałem co i jak - otóż kobitka zostawiała otwarty balkon i szła do pracy. Sąsiedzi powiedzieli mi kiedy można ją namierzyć i że jest w miarę spoko (sami już nie mogli tego wytrzymać 8D).

Miałem ochotę się tam pod to 67 wjebać na pełnej kurwie, bo już dawno nie byłem tak wkurwiony, ale mówię sobie:
- Nie. Ogarnij temat. To jest świetny case negocjacyjny!
więc wszedłem "na miękko". Poszedłem z uśmiechem na twarzy, żeby "zidentyfikować problem" i postawić na swoim, żeby nie stracić pola negocjacyjnego. Drzwi otworzyła kobitka w średnim wieku i bez większego problemu dało się z nią dogadać. Jest 08.07.2017, gdy to piszę, a po szczekaniu psów nie ma śladu ;)! Myślę kiedy się do niej wybrać z jakimś kawałkiem ciasta i smakołykami dla czworonogów, żeby ją pochwalić i wzmocnić jej postawę, bo gdyby okazała się jakąś typową grażyną, mogłoby być ciężko ;D

Po tym wydarzeniu pojechałem do Białegostoku i gdy wróciłem do pracy usłyszałem od ekipy z firmy jedną z milszych rzeczy, jaką usłyszałem w tym roku. Otóż powiedzieli, że brakowało im mnie :). To chyba pierwszy raz, gdy ktoś z obcych ludzi powiedział mi takie coś ;( :jupi:

A chwilę później mieliśmy integrację swojego zespołu. Po imprezie resztki nas poszły zaatakować Piotrkowską i po drodze przechodziliśmy przez park. Musiałem się zatrzymać, żeby się odlać i ekipa trochę odbiła do przodu. Powiem Wam tak - dawno tak długo nie lałem i chyba, kurwa, nigdy nie szedłem przez tak ciemne miejsce. Jestem pod wielkim wrażeniem mojego autopilota, który zawsze - ku mojemu zdziwieniu - doprowadzi mnie wszędzie. Tak też było tym razem, lecz nie jest to meritum tej sprawy. Dlaczego?

Otóż nie pamiętałbym o tej przeprawie, gdyby nie fakt, że strzeliłem sobie wtedy selfie. Pamiętam, że byłem z czegoś zajebiście dumny (z życia, że się wysikałem, że idę sam i mam poukładane pewne fragmenty życia, nieistotne). Wyciągnąłem telefon i strzeliłem zdjęcie, a potem o tym zapomniałem.

Kojarzycie takie foty na telefonie, że nie wiedzieliście nic o ich istnieniu ani o okolicznościach ich powstania do momentu jak ich nie zobaczyliście? No to to jest jedno z nich 8D



***


Materialność
Hajs się zgadza, chociaż dentystyczne sprawy znacznie(!) uszczuplają mój budżet. Mimo wszystko jestem bardzo zadowolony z faktu, że wydaję swoje pieniądze na zęby ;D


Bóg
AMEN!



***



O.S.T.R. - "1 na 100"
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=GKSPLJM8iEM" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=GKSPLJM8iEM</a>



***



WYJAZD DO BIAŁEGOSTOKU



W Białymstoku w godzinach pracy cisnęliśmy zespół (a później nadgodziny), by potem atakować miasto. Ekipę tam mają świetną, więc o nic się nie martwiliśmy oprócz o siebie po pracy 8D. Oto mała lista z naszych "osiągnięć" ;)!



Niedziela 18.06.2017.
Zalogowaliśmy się w hotelu i później ogarnęliśmy gdzie jest monopolowy 8D. Tutaj fotka jak jaram się standardem hotelu, który jak na "***" był naprawdę zajebisty wchuj #firmaplacidamiankorzysta



Poniedziałek 19.06.2017.
Takie mieliśmy śniadania:


Atakowaliśmy na dwie rundy - najpierw, żeby się nażreć, później na deser (ja jeszcze sobie kanapki robiłem #januszehotelowania). A po pracy:
- poszaleliśmy rowerami po mieście,
- byliśmy w Galerii Jurowieckiej,
- obeszliśmy we wszystkie strony Starówkę miasta,
- zeżarliśmy u chinola (a jak ;D),
- posiedzieliśmy na ławeczce na Starówce w ramach relaksu,
- odwiedziliśmy Pałac Branickich (na fotce miała być z dłoni ułożona literka "Ł" jak "Łódź", sami oceńcie efekty :P)


- poszliśmy na basen oraz na saunę do strefy relaksu,
- ojebaliśmy pysznego browarka w "Browar Stary Rynek" (polecam).


Wtorek 20.06.2017.
- poszaleliśmy na rowerach i zjechaliśmy kawał Białegostoku,
- podczas tej wyprawy z jednego roweru miejskiego odpadł mi pedał 8D,
- przeprawiliśmy się przez pewien park na rowerach i było naprawdę warto odbić w tę "dziką i niecywilizowaną" stronę tego miasta.


Środa 21.06.2017.
- po pracy się wydurniałem i wlazłem do miejsca, gdzie docelowo mają stać kwiaty :P


- rowerkiem do centrum,
- ogarnęliśmy sobie siłownię w Galerii Jurowieckiej ("Calypso"),
- opierdoliliśmy kebaba na mieście,
- gdy ja jadłem, kumpel zniknął w poszukiwaniu "małej seteczki"... i wrócił cel swój osiągnąwszy 8D


- odwiedziliśmy Pałac Branickich nocą (re-we-la-cyj-nie oświetlony, park jest tam PIĘ-KNY!)


Czwartek 22.06.2017.
Niestety, ale odpadłem. Cały dzień pobolewał mnie ząb (co było tylko wstępem do tego, co miało być następnego dnia) i wcześnie poszedłem spać.


Piątek 05.05.2017.
Ząb już nie boli. Nie. Teraz napierdala. Żrę przeciwbólowe. Na chwilę ból mija. Wsiadam w pociąg, czytam książkę w podróży, idę na imprezę 18-stkową kuzynki, umieram z bólu. Trochę tańczę i się bawię (bardzo udana impreza z rodzinnego punktu widzenia). Czekam soboty, żeby pozbyć się problemu u dentystki ;)



***



A potem jaram się, że życję ;D!!!

I tym miłym akcentem kończę punktowanie tego miesiące. Jeszcze w czerwcu wpadłem na świetny pomysł robienia podsumowań, ale będę się z tym musiał wstrzymać do lipca. Czekajcie, bo warto ;)!!!

Do poczytania!

AMEN!

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +536
  • Wiadomości: 5363
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #571 dnia: Sierpień 20, 2017, 16:47:17 »
+1
PODSUMOWANIE LIPCA 2017



<a href="http://www.youtube.com/watch?v=n_VVFxzUSQE" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=n_VVFxzUSQE</a>



I tak mniej więcej wyglądał mój lipiec (oraz końcówka czerwca). Na pomysł robienia takich szybkich podsumowań wpadłem już dawno temu, ale teraz jest najlepsza okazja ku temu, aby zacząć się tym chwalić :)! Póki co - planuję robić podsumowania co ~2 miesiące, żeby zebrać odpowiednią ilość fajnego materiału. Teoretycznie posiadam takową dla każdego miesiąca, ale niestety bardzo często zapominam nagrać te interesujące chwile, albo przypominam sobie o tym jak już po wszystkim :(. Docelowo wszystkie takie filmiki będą "brandowane" jako ŻyjW!ęcej, a moją największą aspiracją jest to, żeby tego typu "produkcje" weszły na stałe do repertuaru polskiego (a w konsekwencji - światowego) Internetu (bo prawda jest taka, że jako typowi użytkownicy smartfołnów kręcimy wiele filmów i robimy wiele zdjęć, ale nic się dalej z tym nie dzieje... a przecież mogłoby to inspirować innych)! To kilkadziesiąt sekund wyżej to skrót skrótów mojego ostatniego miesiąca, a teraz lecimy z pełną wersją ;)!



***



CELE/PROJEKTY

1. Znaleźć pracę :ok:


2. Przeprowadzić min. 3 wykłady dla studentów w ramach 3S :ok:


3. Wyprowadzić "plecy" na prostą masażami :ok:


4. Naprawić zęby
Lipiec był mocny pod względem zębów. Przede wszystkim dlatego, że udało mi się wyrwać kolejną "ósemkę". Dzięki temu zostaje mi tylko jedna do wyrwania. Ile się nacierpiałem, to moje, gdyż te dolne "ósemki" to istna tragedia przy wyrywaniu (górne to pikuś). Oprócz tego mam kanałowo leczoną "siódemkę" i "czwórkę" do zrobienia. Potem są dwa ubytki, pisaskowane (usuwanie kamienia) i jest sukces!!!


5. Odwiedzić laryngologa
Teoretycznie mogę powiedzieć, że jestem bliżej niż dalej tej wizyty, co cieszy ;)


6. Wyprowadzić z chłopakami PP na prostą :ok:


7. Być na zlocie we Lwowie :ok:


8. Założyć firmę :ok:
Cel uznaję za zrealizowany, gdyż uważam, że jego wpisywanie tutaj było po prostu głupie :P. Ambicje wzięły górę nad rozsądkiem i oto, co wyszło :). Oczywiście nie jest to tak, że to "rzucam"! Nie, nie. Ja do tego wrócę, jasne... ale muszę mieć po co wracać ;)! Na razie jestem skupiony na zdrowiu, karierze i na 3S.



***



STAŁE DZIAŁANIA
1. Modlić się choć raz dziennie, nawet przez chwilę, ale być w ciągłym kontakcie z Bogiem(duch) :ok:
Chyba lipiec trochę odpuściłem. Miałem epizod, że zmówiłem różaniec za pewną duszę, ale moim zdaniem to (za) mało. Mam momenty, że "przypominam sobie" o Bogu i wtedy o tym wszystkim rozkminiam, ale też uważam, że to, że tak się ze mną dzieje, jak się dzieje, to wyraz dobrych decyzji! W końcu najważniejsze to żyć według określonych wartości i ja to robię... więc głęboko w duszy uważam, że Bóg jest ze mnie zadowolony (pomimo faktu posiadania wewnątrz siebie dużych ilości plugastwa, chamstwa i agresji :( 8D ).


2. Skupić się na sobie i działać najpierw i przede wszystkim dla siebie (chodzi o mentalność) :ok:
Nadal podtrzymuję, że to najlepsza decyzja na ten rok (i chyba w ogóle).

Kolejna lekcja, jakiej się dowiedziałem o sobie, jest taka, że najbardziej aktywny fizycznie jestem rano, a po południu nic mi się już nie chce (chyba, że jeździć na rolkach 8D). Za to rano średnio mi idą te intelektualne sprawy, a wieczorem jestem jak burza. Jest to jedna z tych obserwacji, które naprawdę pomagają człowiekowi ułożyć sobie klocki w głowie na temat siebie i swojego (stylu) życia.

Również dotarło do mnie, że pewne kwestie stały się dla mnie dużo ważniejsze niż kiedyś sądziłem, że będą. Mówię tutaj o teście kotwic Scheina, który zrobiłem kilka lat temu, a który wykazał mi, że moje trzy najważniejsze wartości to: autonomia i niezależność, wyzwanie, przywództwo (nie pamiętam czy dokładnie w takiej kolejności). Myślę, że teraz duże znaczenie miałaby wartość "styl życia" (choć nie wiem do końca kosztem czego :P). Jeśli ktoś nie robił sobie tego testu, polecam serdecznie: http://www.lo.wszp.edu.pl/dokumenty/TEST_KOTWICE_SCHEINA.pdf


3. Kontynuować dietę (dieta ciała) :ok:
No tutaj trochę zawaliłem sprawę, powiem szczerze :P. Dużo weszło słoików Nutelli i innych gówien :P. ALE SPOKO! Już ogarniam, a w zasadzie już ogarnąłem (o czym w części "Ciało"), tak więc #chill ;*


4. Nakurwiać treningi :ok:
Nakurwiam treningi, że aż miło! Czasami tylko zdarzy mi się, że zamiast 3 w tygodniu, zrobię 2. Teraz zmieniłem ćwiczenia na treningu. Dla przypomnienia:
- luty i marzec - trening FBW
- kwiecień, maj, czerwiec - wyciskanie sztangi na ławce płaskiej (klata) + wiosłowanie półsztangą (plecy) + przysiady (nogi) + podciąganie (ręce i plecy, bo priorytetowo chciałem tym ćwiczeniem cisnąć łapy).

Obecnie wygląda to następująco:
- rozpiętki (klata oraz troszkę biceps, bo lekko obracam hantle z premedytacją)
- martwy ciąg (plecy, nogi)
- wykrok do przodu i do tyłu z obciążeniem (nogi)
- wyciskanie żołnierskie stojąc (ramiona, triceps, plecy)


5. Kłaść się spać przed 0:00 (relaks ciała) :ok:
Tu trochę zawaliłem, ale nie aż tak, jakby mogło się wydawać, bo "zasiedziałem się" po północy o 10-15min, więc nie było wyskoków w stylu 1-2 godziny po 0:00 ;)


6. Średnio raz na tydzień wrzucać coś na swój kanał 3S :nieok:
Iii... tutaj mały "fail", bo mi się skończył materiał z wykładów z kwietnia i maja. Dopiero teraz wrzuciłem coś od siebie o warsztatach rolkowych (ale to sprawa na sierpień, więc do tego wrócimy ;) ).


7. Na bieżąco działać z doktoratem (docelowo - poświęcać mu jeden dzień w tygodniu) :ok:
Rzucam studia, więc sobie z tym daję spokój ;)



***



Oto ja! Strzeliłem sobie fotkę, a jak! Zdjęcie w koszuli od mojej byłej, bo postanowiłem sobie, że się w nią wbiję (w koszulę :zuo:). Kiedyś w ogóle nie byłem w stanie się w niej zapiąć, teraz się dopinam (wygląda to komicznie, ale jest progres :P). Na fotce śpiewałem sobie do utworzy "Believer", który był motywem przewodnim lipca ;)!


A tak poza tym, to:

Duch
Czuję, że nie jestem gotów na taki kontakt z "naturą" mojego człowieczeństwa w kontekście świata, życia itd. Za to na bank miłe jest to, że takie myśli się pojawiają - dążenie do jedności ze sobą i światem. Na wszystko przyjdzie czas...


Umysł
Największą radością dla mojego umysłu jest to, że dnia 10.07.2017 przyszły do mnie do pracy książki, które sobie zamówiłem. Lista tytułów z moim komentarzem:
- Liderzy jedzą na końcu (S. Sinek) - przeczytałem poprzednią książkę Sineka, więc i wezmę w obroty kolejną
- TED. Jak wygłosić mowę życia (J. Donovan) - czytam teraz (jest 20.08.2017, gdy to piszę) i książka jest zajebista(!!!)
- Jak stać się doskonałym mówcą i rozmówcą (D. Carnagie) - z sentymentu kupiłem, w końcu chcę mieć wszystkie klasyki Carnagiego ogarnięte ;)
- Obudź w sobie olbrzyma (A. Robbins) - książka kupiona trochę dla beki 8D, bo Robbinsa nie lubię i nie uznaję, ale słyszałem, że tak książka jest naprawdę dobra i warto ją przeczytać
- Storytelling (M. Stączek) - szukałem książki o dobrym copywritingu w tych klimatach, gdzie historia będzie osadzona na schemacie scenariusza i znalazłem, na razie na mnie czeka ;)
- Mądrzej, szybciej, lepiej. Sekret efektywności (Ch. Duhigg) - tego Pana, chyba nikomu przedstawiać nie trzeba... kolejna jego książka i już po przeczytanym wstępie wiem, że będzie dynamit!
- Najbogatszy człowiek w Babilonie (G. S. Clason) - muszę pobawić się z finansami, bo już teraz wiem, że to będzie jeden z głównych wątków 2018 roku, więc warto zbierać na przyszłoroczne wyzwania amunicję już teraz, jeśli można ;)

Nietrudno też zauważyć, że dużo tu książek o przemawianiu publicznym. To dlatego, że - jak pisałem we wcześniejszych wpisach - szykuję się na powrót na scenę (w ogóle jak to brzmi ;P), czyli do robienia wykładów. Na pierwszy ogień pójdzie wykład o sensie życia (rozbudowany). Obstawiam wstępnie październik/listopad i do tego czasu muszę dobrze opracować materiał z punktu widzenia merytorycznego i prezentacyjnego.


Serce
Ile przeżyłem, to moje. Część emocji macie w filmiku, część tutaj, a część zachowam dla siebie. Definitywnie jednak mogę powiedzieć, że wydarzeniem emocjonalnym Numer 1 były moje urodziny, które świętuję 27.07. każdego roku #boskadata, i wszystko, co z tym związane ;)! W sumie tego dnia:
- skoczyłem do Manufaktury na roleczkach, więc radość,
- opierdoliłem kebsa na rynku Manufaktury, więc radość,
- wypiłem piwo w Bierhalle na rynku Manufaktury, więc radość,
- pijąc piwo znalazłem 1zł, więc jeszcze większa radość (dostałem na szczęście od Boga ;) ),
- byłem w kinie na "Baby Driver", więc radość ;)

PS
Na urodziny kupiłem sobie również prezent - owe nowe roleczki, na których przybyłem na swoją jednoosobową imprezę, o której tylko ja wiedziałem, że się odbywa 8D (o czym za chwilę).


Ciało
PRZEŁOM W DIETETYCE! Poważnie!!! Na bank część z Was kojarzy, że jestem autorem systemu "3ssential Skills" ("Sprawności Kluczow3"), który głównie opiera się na kartach projektowych, które się zalicza (dostaje się stempelek w miejsce zaliczonego zadania z kółeczka)... więc zrobiłem sobie kartę projektową, którą zatytułowałem "Dożywić Damianka ^_^" (bo czułem, że potrzebuję bomby witaminowej):


- Gdzie tu rewolucja? - zapytacie.
Otóż cała tajemnica tkwi w podejściu do żywienia. Widzicie - jestem jednostką zadaniową i jak mam w głowie perspektywę "zmiany żywienia i pozostawienia go takim już do końca życia" to jaram się tym przez pierwsze 2 tygodnie. Później pojawiają się pierwsze "wyłomy" w diecie, a po 2-3 miesiącach nie ma po niej śladu.

Jednak myślę zupełnie inaczej, gdy mam przed sobą określone zadanie, jak np. to z karty wyżej. Cel jest prosty - zjeść wszystko z tej karty w ciągu miesiąca! Oznacza to, że mniej więcej codziennie będziecie musieli jeść coś z tej karty, żeby to zrobić. Przy założeniu, że często kupujemy więcej, to powtórzycie daną rzecz przez 1-3 dni! Dodatkowo jest odpowiednie tempo, bo jak kupicie sobie jabłek i będziecie je jeść codziennie, to następnego dnia będziecie jeszcze musieli dodać kolejną rzecz (np. grejpfruta), więc tym sposobem drugiego dnia jecie i jabłka i grejpfruty itd.

Ogólnie jest tyle roboty, że zajmie Wam to 80% posiłków, a resztę spokojnie możecie wypełnić jakimiś zwykłymi spożywczymi rzeczami. Co więcej - można śmiało zmieniać kartę co miesiąc bawiąc się z jej zawartością i w ten sposób zawsze będzie jakieś zadanie! Może to dla kobiet nie brzmi odkrywczo, ale uwierzcie mi - dla facetów to jest przełom!!! Wreszcie widzę jakiś CEL, który mogę osiągnąć, więc mam dużo większą motywację! U mnie są to przede wszystkim produkty, które muszę zjeść, ale nie ma problemu, aby zamienić to w przyszłości na określone dania. Wersji tych kart może być naprawdę mnóstwo - od białkowych, przez tłuszczowe na warzywnych nie kończąc!!!

Pomysł pojawił się, gdy zdecydowałem się, że przerzucę się na dziczyznę, a chodziło to za mną od ponad roku (więc dlaczego akurat teraz to się stało)? W lipcu znacząco podnieśli u nas ceny w kantynie w pracy i zobaczyłem jak facet dopłaca 24zł do talerza ryżu z sosem z kurczaka (dodając 7,5zł dopłaty od firmy zapłacił ~30zł za jedzenie warte 7-10zł... a 30zł to dla mnie 2 zajebiste obiady na mieście). Poszperałem w Internetach i znalazłem sklep z dziczyzną koło Rynku Bałuckiego w Łodzi, więc go odwiedziłem. Na szczęście tym razem był otwarty, bo gdy tam byłem rok wcześniej, było zamknięte z powodu urlopu i już tam nie wróciłem (swoją drogą też dlatego, że ten sklep z zewnątrz wygląda, jakby już nie istniał :P). Oto co m.in. udało mi się kupić za 32zł - gulasz z jelenia:


Za 32zł! Wbiłem do domu, ogarnąłem mięso, wrzuciłem w marynatę i po 3 dniach zrobiłem. Wyszło wchuj(!) smacznie i zdrowo!

Niby wszystko fajnie, więc "pokaż Damian jak wygląda zaliczona karta"... Ano nie zaliczyłem jej jeszcze 8D. Przede wszystkim dlatego, że właściciele sklepu z dziczyzną mają urlop do 21.08.2017 #szkurwamac 8D 8D 8D. Ale spokojna głowa - co się odwlecze, to nie uciecze ;)!


***


Lider
W pracy okazało się, że mam najsłabsze wyniki w grupie 8D (najmniejsza ilość przerobionych case'ów). Trochę #smuteczek i borykałem się z tą myślą jakieś 2-3 tygodnie, bo mnie to trochę uderzyło. Nie sądziłem, że jestem "najsłabszy" :(. Niemniej jednak potem zacząłem analizować sytuację i kilka rzeczy stało się jasne:
- grupa, w której jestem to połączenie dwóch pierwszych rekrutacji do tej pracy (pierwsza rozpoczęła pracę pod koniec 2016, a my w lutym 2017) - oznacza to, że część osób będzie miała przewagę 3 miesięcy, a więc średnia z przerobionych case'ów będzie "nierówna" (bo byłoby sprawiedliwe porównywanie osób, które wystartowały w tym samym momencie),
- do swoich statystyk nie dodawałem case'ów, w których "maczałem palce", a więc gdy komuś pomagałem,
- jeden tydzień byłem w delegacji i przez 8h każdego dnia robiłem im (wraz z kumplem) normalne dni szkoleniowe (dość dobre tempo), a więc byłem poza procesem.

Nadal jednak byłem trochę "przybity" wiadomościami o ilości case'ów", które zostały mi podane na rozmowie z moim koordynatorem. Jednak jako, że jestem jednostką zadaniową (i koordynator chyba też), ułożyłem z nim na szybko "plan naprawczy" na lipiec. Wszystko, a nawet dużo więcej, udało mi się zrealizować. Wtedy też podsumowałem swoje działania, wysłałem odpowiednim osobom raporty i jak to wszystko "zebrałem do kupy", to okazało się, że wcale nie jestem najgorszy, a w zasadzie to mam naprawdę dobry i konkretny wkład w rozwój procesu #beng 8D

Jako, że znam się na szkoleniach i będąc wcześniej w Białymstoku pocisnąłem (wraz z kolegą) ekipę dość mocno, to zebraliśmy pozytywne opinie... więc pod koniec lipca (31.07.2017) ruszyliśmy do Białegostoku na kolejną delegację, do kolejnej, nowej, ekipy ;). I to w tej właśnie materii zaczęły się pojawiać dla mnie świetne możliwości rozwojowe w tej firmie, które mnie kurewsko cieszą (bo mistrzem analizowania case'ów nie jestem i raczej nigdy nie będę, ale lubię tę robotę, więc jeśli dałoby się połączyć robienie case'ów ze szkoleniami i zadaniami stricte projektowymi, to jestem w niebie 8D :sesese: :zuo:)!

Z innych kwestii związanych z moją rolą Lidera - wciąż pracuję nad swoimi "3ssential Skills". W lipcu udało mi się finalnie zakończyć pisanie mailingu, więc wystartowałem newsletterem składającym się z 10 wiadomości do osób, które były u mnie na szkoleniach. Super sprawa, bo teraz jak tylko gdzieś pójdę (wykład, warsztat), to daję ludziom linka z podsumowaniem spotkania i automatycznym zapisaniem się na newsletter (z którego mogą łatwo i szybko się wypisać). Zrobiłem to raz, a profit będzie mi przynosiło zawsze (czyli w sumie taki przychód pasywny :) ).

Z 3S jest również związane inne wydarzenie, które również jest hitem tego miesiąca (w zasadzie to cały lipiec świętowałem jak swoje urodziny). Otóż wreszcie odebrałem swoje wizytówki robione na potrzeby 3S:


Na zdjęciu tego nie widać, ale mają uwypuklone fragmenty (logo "3S" z awersu) oraz barwione brzegi. Wygląda to i prezentuje się przezajebiście wchuj!!! Jestem z nich bardzo zadowolony (#mojprojekt :P 8) 8d ) i już powoli zbieram hajs, żeby zrobić sobie 1000 sztuk ulotek (mam świetny pomysł na to jak to wykonać) oraz na 2-3 rollupy. Jeśli to się uda, to idąc na wydarzenie mojego autorstwa (wykład, szkolenie, warsztaty) będę miał artyzajebistą identyfikację audiowizualną i praktycznie zero problemów ze ściągnięciem ludzi na mój kanał na yt, stronę www i newsletter.

Moje urodziny i rola Lidera zbiegły się również w innym miejscu. Otóż w czwartek (bo 27.07. w 2017 przypadał w ten dzień właśnie) upiekłem ciasto i zrobiłem "mini-przemowę" do naszej ekipy z pracy. Wykorzystałem również moment, aby poczęstować wszystkich szampanem a'la "Picolo", by przyświętować fakt, że na naszej tablicy "pyknęło" nam już 100 omówionych spraw. Także grubo 8D.

PS
To były moje pierwsze urodziny w typowej pracy kiedykolwiek :wstydzioch: ;> <3


Intelektualista
No nie zaszalałem tutaj, bo jak już wiadomo - doktorat rzucam, a intelektualnie spełniam się w 3S.


Sportowiec
Dzień 10.07.2017 zapadnie mi na długo w pamięci, bo to były pierwsze rolki w sezonie (późno, c'nie?)! Poszalałem na nich, ale niestety jak były za małe w tamtym roku... tak nadal są 8D. Niemniej jednak to wydarzenie uruchomiło we mnie chęć kupienia nowych rolek w październiku/listopadzie, więc standardowo zacząłem przeszukiwania internetu. Myśl o kupnie rolek rosła we mnie wraz z ilością informacji, które pochłaniałem, ale wiedziałem, że nie mogę sobie na nie pozwolić... i wtedy mnie strzeliło, że:
- mam w tym miesiącu premię,
- mam w tym miesiącu premię za polecenie jednego ziomka do pracy,
- mam w tym miesiącu... URODZINY!

JEBAĆ!

Złożyłem zamówienie i około 1100zł mniej w porteflu później przybyły do mnie one, Razors Genesys 11 <3


Jakaż była radość, gdy do mnie przybyły! Jak się jarałem, gdy rozpakowywałem pudełko <3 :jupi: :O :roll: :wstydzioch:!!! I jaki stres, gdy okazało się, że były za małe :facepalm: >:( :/!!!

Na szczęście okazało się, że jak zmieniłem liner (czyli ten wewnętrzny but) na inny (bardziej cienki), kupiony wcześniej do innych rolek, to jest idealnie! TAK, DOKŁADNIE! JEST IDEALNIE!!!

Wcześniej, w poprzednich rolkach, nie byłem w stanie wytrzymać dłużej niż 10-15min jazdy, a teraz te zakładam na nogę i mogę jeździć i siedzieć w nich po kilka godzin! Boskie uczucie!

W ogóle jak tylko je dostałem, to momentalnie włożyłem w kółka nowe łożyska (które kupowałem przy okazji) i pojechałem jeździć. Tylko, że wkładając te łożyska wiedziałem, że to nie są moje zamówione, co mnie trochę wkurwiło (zamawiałem "Classic", dostałem "Pro"). Mimo wszystko chciałem się przejechać i zobaczyć jak to wszystko śmiga, żeby później oddać, ale mieć pewność, że albo będę na tych rolkach jeździł, albo nie.

Pojechałem na plac Manufaktury sprawdzić roleczki, zabolała mnie stopa, zmieniłem linery, pojechałem w pizdu i gdy wszystko "siadło" jak należy, wiedziałem, że wrotki są moje.

Wróciłem do domu (po drodze się wypierdalając 8D), napisałem maila, że dostałem nie te łożyska, co chciałem i żeby mi je wymienili. Dostałem odpowiedź, że produktu używanego nie mogą mi przyjąć, więc momentalnie #wkurw. Z jednej strony źle, bo nie chciałem tych łożysk (o których słyszałem, że szybko się psują, a o "Classicach", że są raczej nie do zajebania), a z drugiej spoko, bo "Pro" są o 40zł droższe od "Classic", więc wychodzę na "zero".

Sklep się jebnął i w moim przekonaniu początkowym na moją niekorzyść, ale później jakoś się z tym pogodziłem plus jakby nie patrzeć - dostałem 40zł na urodziny (w ogóle na początku to myślałem, że oni mi taki prezent zrobili, bo wspominałem o tym fakcie w wymianie maili [próbowałem coś wydębić za free 8D]).

Wciąż mnie jednak nosiło z myślami, że sklep mógł myśleć, że ich oszukałem i "przyjanuszowałem" na ich pomyłce. Z jednej strony - ich wina, bo nie pilnują interesu, z drugiej - nie uważam za sprawiedliwe żerowanie na czyichś błędach. Z tego względu postanowiłem temu skateshopowi "namalować laurkę" i wychwalić ich w jednym z moich filmików, ale o tym porozmawiamy przy okazji podsumowania sierpnia ;)!

PS
Dobre wieści z tego są też takie, że jak sklep nie chce przyjmować używanego towaru, to znaczy, że zawsze mają nowy 8)


Uwodziciel
W lipcu silnie odczułem fizyczną chęć posiadania dziewczyny lub jakby ujął to Liroy: "Jebać mi się chce" 8D. Mimo wszystko nie angażuję się w swój rozwój na tej płaszczyźnie. Jest to sytuacja tragiczna, bo ciało mówi: "Damian, skoncentruj się na bzykaniu", a umysł mówi: "Kurwa, ogarnij temat i się rozwijaj". Myślę, że w tym momencie jest idealne miejsce i czas na legendarną już pastę:

Cytuj
Beka z ruchania- jak kurwa to w ogóle można to robić przecież to jest tak prymitywne że ja pierdole. Jakies kurwa dziwne frykcyjne ruchy w tą i z powrotem robione kawałkiem odstającego mięsa którym na co dzień się sika i wkladanie go w obleśną samicza szparę oblepioną obrzydliwym śluzem, no kurwa, jeszcze do tego jakieś pozycje, zabawki, wibratory, kajdanki gra wstępna, przebieranie się za jakieś postacie kurwa ruchanie to jakiś kabaret jebany a potem jeszcze te śmieszne ruchy w pochwe, i wymienianie się jakimiś zjebanymi płynami, lizanie rowa itd. Na dodatek jebie niektórym stamtąd a przy erekcji wypływa Ci ten pierdolony magiczny płyn i od razu odechciewa się ruchać, zastanawiasz się co ty odjebałeś jeszcze jakieś kurwa przytulanie no ja pierdole trzymajcie mnie, pierdolone pojebane ludzkie instynkty widzisz nagiego człowieka innej płci i od razu ten śmieszny mięsny fiflak między nogami staje do góry przecież to jest śmieszne kurwa mać czemu ludzie nie rozmnażają się bezpłciowo?

Prawdziwe przyjemności to nauka, słuchanie muzyki, czytanie książek, podróże a nia jakieś pierdolone instynkty plebejskie czyli poruchać, popić i poćpać, kurwa przecież seks nie wygląda jak w amerykańskich pornolach tylko jak prymitywne nagrania z polski i rosji, gdzie jebie się karyna z płaską dupą, cyckami z wielkimi sutami które zajmują 90% powierzchni cycków z jakimś sebą suchoklatesem który spuszcza się po kilku minutach, a w tle jakieś stare meble z epoki socjalizmu, cebulacka kołdra i stary dywan no super romantyczna atmosfera kurwo! W 90% przypadków tak to wygląda, jak sobie próbuje siebie wyobrazić z perspektywy 3 osoby to kurwa nie mogę- jak bym w trakcie ruchania o tym myslał to bym się zesrał ze śmiechu.

jebać ludzi

#złoto 8D 8D 8D

No ale mniej więcej takie mam teraz nastawienie - nie pozwalam, aby pierwotne instynkty brały górę i podporządkowywały całe moje życie im właśnie. To umysł mówi, gdzie mam zmierzać... i wiem o tym, że priorytetem jest OGARNĄĆ SIĘ!!! A dokładniej:
- zdrowie,
- kariera,
- własne ambicje (3S).
W tej kolejności.

I wiem również, że takie nastawienie doprowadzi mnie do posiadania takiego statusu i takiej ilości hajsu, że to nie ja będę musiał uganiać się za dupami, ale one za mną 8D. A nawet jeśli nie, to trudno - przynajmniej będę miał zajebiste życie bez seksu xD

Inna prawda też jest taka, że w kwestii seksu żyję kategoriami "jak schudniesz, poruchasz", "jak zarobisz, poruchasz", "jak /wpisz cokolwiek/, poruchasz", a w rzeczywistości jest zupełnie na odwrót. Jest mnóstwo brzydszych i gorszych facetów niż ja, a pewnie bzykają na potęgę. Błędne koło.

Tylko, że teraz wracamy do motywu, że żeby bzykać, musiałbym wykazać w tej materii inicjatywę. Jakąkolwiek, ale jednak. Tinder średnio się sprawdza w moim przypadku i nawet moje wcześniej wrzucone "selfie" nie pomaga ;D. Poza tym nawet jak mam tam pary, to rzadko piszę, bo mi się nie chce. No właśnie! A dlaczego mi się nie chce?!

Przede wszystkim dlatego, że jak pomyślę, że musiałbym po wykazaniu tej jakiejkolwiek inicjatywy dalej bawić się w jakieś:
- rytuały,
- spotkania,
- umawianie się z tymi wszystkimi dziewczynami (bo umówmy się - nie jestem typem Jamesa Bonda, do którego łóżka laski ładują się same 8) )
oraz zestawię to na jednej szali z faktem, że mogę:
- ten czas poświęcić sobie,
- pojeździć na rolkach z dobrą muzyką,
- jebnąć się dupskiem na saunach,
- poczytać dobrą książkę w parku,
- popracować nad 3S,
- lub porobić cokolwiek z tego filmiku wyżej,
to naprawdę wolę se zwalić konia 8D

Brzmi chamso i brutalnie, ale tak jest. Po prostu nie opłaca mi się inwestować w kobiety, a tym bardziej w związek, który jest dużo bardziej zajmujący niż spotykanie się z kimś, randkowanie lub (choćby wakacyjny) romans.

To nastawienie w zasadzie towarzyszy mi od początku prowadzenia tego dziennika, ale wcześniej to była walka: ja vs taki ja, jakiego chcą kobiety. Naprawdę wiele lat walczyłem o siebie i o to, żeby faktycznie sobą być, a nie kimś, kogo w danej chwili życzy sobie dana kobieta, kobiety jako ogól lub system. (Nie)stety dopiero jak wyprowadziłem się "na swoje" i po mitycznej "trzydziestce" zaznałem życia kawalera, powiedziałem sobie w duszy "nigdy więcej" związkom opartym na takich zasadach jak dziś są powszechne. Co więcej! Okazało się nawet, że Amerykańce znaleźli już na to swoją nazwę:

MGTOW
Men Going Their Own Way

I tu mała dygresja - uwielbiam USAńczyków za to ich wymyślanie miliona rzeczy na raz cały czas i dawanie im akronimów - dzięki temu jak wreszcie im coś "chwyci" to mogą powiedzieć, że "to ma swoje korzenie w 1893, kiedy to XYZ z rodu ABC po raz pierwszy zrobił/powiedział 123" i chuj z tym, że jedno nie ma nic wspólnego z drugim, ale rodowód jest wyciągnięty 8D... oni i te ich kompleksy tożsamości narodowej <3! Mimo wszystko w przypadku MGTOW ma to swoje uzasadnienie i ogólnie fajnie, że takie coś się wykrystalizowało.

O co chodzi z MGTOW?

Najogólniej rzecz biorąc faceci mówią "DOŚĆ!" babskiemu pierdoleniu, niezdecydowaniu i braku konkretów... i zamiast bawić się w szukanie szczęścia w związku, doszli do wniosku, że będą robili to, co zawsze podpowiadało im ich wnętrze. Skrótem: mają wypierdolone na kobity i robią, co podpowiada im ich natura.

I dobrze, bo ja też tak mam ;)... a jak ktoś chce detali, to może śmiało poczytać mój dziennik od początku tego roku i sam się przekona o zbawiennych efektach skupienia się na sobie ;)

PS
http://mgtow.pl/index.php/o-mgtow/


Ogniwo Rodziny
Pamiętacie z mojego filmiku na górze te radosne chichoty mojego chrześniaka, gdy grałem z nim w piłkę? No to zostały one nagrane właśnie w lipcu, gdy miałem szansę spędzać ze swoją rodzinką czas na działce u mojej siostry ;)


Przyjaciel
Dnia 11.07.2017 miało miejsce ważne dla mnie wydarzenie - pomogłem staruszce :). Niby nic wielkiego, ale jednak mogło skończyć się tragicznie! Wracałem z pracy i przechodziłem przez coś na kształt "parku". Tuż przy jego końcu zauważyłem w rowie staruszkę - siedziała. Wyglądała jakby tam chciała odpocząć, ale mimo wszystko zszedłem, aby z nią chwilę porozmawiać. Okazało się, że weszła tam na chwilę i nie mogła wyjść, bo była strasznie słaba. Z trudem wróciliśmy na właściwą ścieżkę. Po drodze pojawiła się jeszcze jedna dziewczyna, która mi pomogła poczekać na karetkę. Babcia cały czas protestowała, że "po co" i "nie potrzeba", ale nie słuchałem jej i swoje zrobiliśmy. Mimo wszystko wspólnie poczekaliśmy na przyjazd "eRki", należycie powspółpracowałem z ratownikami, upewniłem się czy będę do czegoś potrzebny i dopiero wtedy poszedłem. Jestem z siebie dumny :)

Oprócz tego widziałem się z cooliem na chińskim żarciu i obejrzeliśmy "Dunkierkę" (całkiem spoko film, ale dupy nie urwał), a tydzień później wraz z Michałem, Bartkiem i Adrianem zaatakowaliśmy kluby. I co? I kolejny raz przekonałem się, że to nie dla mnie. Nienawidzę(!) clubbingu. Mogę iść w kluby tylko i wyłącznie ze srogą ekipą, bo wtedy będę dobrze się bawił, bo będę się bawił dla bawienia. Nie umiałem, nie umiem i nie chcę umieć wyrywać tam dziewczyn, a tym bardziej chodzić do klubów, bo dziewczyny tam są (a prawda jest taka, że w większości są to głupie blerwy, które wskakują na byle pierwszego-lepszego kutasa, który ma: ładny wygląd, hajs, status i/lub inny kolor skóry 8D #takaprawda). Po kilku klubach wyszedłem, żeby odetchnąć świeżym powietrzem na ławce na Piotrkowskiej i tylko obserwowałem kontynuujący się festiwal spierdolenia. Pijane typy bijące się i wyzywające siebie nawzajem, głupie patolożki robiące wokół tych awantur dymy, bydło i zezwierzęcenie - nic więcej. Nie mój świat. Wypierdolone.


***


Materialność
Zakup roleczek i dentysta - tak sromotnie przetrzepaną miałem (i mam) przez to kieszeń, że raczej do końca roku będę się bawił w wyprowadzanie finansów na prostą i domykanie budżetu "na styk"... ale warto było 8D


Bóg
Jak wyżej - lubimy się ze sobą. On mnie kocha, a ja tak go nieśmiało trochę. Nie potrafię chyba kochać całym sercem nie dlatego, że nie chcę, ale dlatego, że czuję, że nie mogę (chodzi o to, że to bardziej kwestia mojej odpowiedzialności niż Boga). Przełamuję się jednak z tym! Powoli zaczynam prosić. Prosić o coraz więcej dobrego dla mnie, bo znam siebie (a Bóg mnie) i oboje wiemy, że to zmierza tylko do tego, żeby tego dobra na świecie było więcej, by je pomnażać.



***



Imagine Dragons - Believer
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=IhP3J0j9JmY" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=IhP3J0j9JmY</a>

Amen.
« Ostatnia zmiana: Październik 11, 2017, 21:21:52 wysłana przez Smiler »

  • Nowicjusz
  • *
  • Reputacja: +5
  • Wiadomości: 19
  • Miejsce pobytu:
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #572 dnia: Wrzesień 11, 2017, 15:49:41 »
0
Damian świetnie wyglądasz a na twojej twarzy mega satysfakcja z życia, brawo!

Damian świetnie wyglądasz a na twojej twarzy mega satysfakcja z życia, brawo!

jak ty to robisz?
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 11, 2017, 15:53:37 wysłana przez chinsky »

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +536
  • Wiadomości: 5363
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #573 dnia: Wrzesień 11, 2017, 18:06:01 »
0
Damian świetnie wyglądasz a na twojej twarzy mega satysfakcja z życia, brawo!

Damian świetnie wyglądasz a na twojej twarzy mega satysfakcja z życia, brawo!

jak ty to robisz?
Jestem sobą 8)

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +536
  • Wiadomości: 5363
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #574 dnia: Wrzesień 24, 2017, 14:01:10 »
0
PODSUMOWANIE SIERPNIA 2017



Mike Oldfield - Nuclear
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=RrkzIN2eP0U" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=RrkzIN2eP0U</a>



Tym utworem chciałbym zacząć ten wpis, albowiem sierpień (a szczególnie jego końcówka, która zaczynała jesień) był dla mnie miesiącem pod znakiem "męskości" - dużo o niej myślałem, kontemplowałem i starałem się nadać jej kształt. Apogeum swoich możliwości osiągnąłem właśnie dzięki "Nuclear" Mike'a Oldfierlda oraz "Way to fall" Starsailorów. Miałem te dwa kawałki na pętli przez jakiś czas i finalnie 24.08. w czwartkowy wieczór zjarałem się jak świnia i przy odpalonym browarze tańczyłem po pokoju i płakałem w rytm tych utworów.

Witam Was serdecznie w podsumowaniu sierpnia w moim "Dajary of Smiler" 8D :ioi:



***



CELE/PROJEKTY

1. Znaleźć pracę :ok:


2. Przeprowadzić min. 3 wykłady dla studentów w ramach 3S :ok:


3. Wyprowadzić "plecy" na prostą masażami :ok:


4. Naprawić zęby
Już zaczynam dotykać sukcesu i finiszu, jeśli chodzi o moje ząbki. Dnia 10.08. została mi wyrwana ostatnia ósemka! Teraz mam jeszcze przed sobą trochę leczenia kanałowego, kilka ubytków i higienę. Jestem na dobrej drodze, żeby wyjść z tego kompletnym wygrywem!


5. Odwiedzić laryngologa
Ciągle czekam na finał historii z zębami.


6. Wyprowadzić z chłopakami PP na prostą :ok:


7. Być na zlocie we Lwowie :ok:


8. Założyć firmę :ok:



***



STAŁE DZIAŁANIA
1. Modlić się choć raz dziennie, nawet przez chwilę, ale być w ciągłym kontakcie z Bogiem(duch) :ok:
Czy ja się w ogóle modlę? Kurwa, nie wiem. Ciągle żyję przekonaniem, że człowiek modli się całym swoim życiem i uważam, że mi to wychodzi. Mam takie momenty, gdy czuję się "mocny" w wierze, ale dużo częściej czuję się jakbym leżał kompletnie bez sił i Jezus musiałby mnie podnosić, żebym był zdolny do czegokolwiek. Mimo wszystko wierzę, że dzień mojej próby się zbliża i że Bóg ze mną wtedy będzie. Przez cały czas.


2. Skupić się na sobie i działać najpierw i przede wszystkim dla siebie (chodzi o mentalność) :ok:
No raczej, że beng! Nadal się sprawdza i jest naprawdę dobrze.

Best.

Desyżon.

Ever!


3. Kontynuować dietę (dieta ciała) :ok:
Idę-Nie idę? No idę xD


4. Nakurwiać treningi :ok:
Cały czas do przodu. Cisnę!!!


5. Kłaść się spać przed 0:00 (relaks ciała) :ok:
Do przodku :)


6. Średnio raz na tydzień wrzucać coś na swój kanał 3S :nieok:
Uuuu... Tu BARDZO źle. Posypało się, że głowa mała. Teraz muszę znaleźć czas, żeby skoczyć i gdzieś ponagrywać, ale przez pogodę nie mam za bardzo gdzie (a przynajmniej brzmi to jak dobra wymówka :P).


7. Na bieżąco działać z doktoratem (docelowo - poświęcać mu jeden dzień w tygodniu) :ok:



***



Duch
Jak wyżej :)!


Umysł
W sierpniu skończyłem czytać książkę "Menadżer skuteczny" Druckera:


Lektura godna polecenia. Pierwszy raz wyszła na światło dzienne w 1966 roku i wtedy musiała być naprawdę rewolucją, skoro nawet dziś ma fragmenty, które są bardzo "świeże". Książka nie jest jednak o tym jak zarządzać ludźmi, ale bardziej o tym jak zarządzać sobą w organizacji, jeśli jest się menadżerem. Ja nim nie jestem, owszem, ale tam menadżer jest pokazany nie tylko jako osoba zarządzająca, ale też - jeśli nie przede wszystkim - pracownik umysłowy, którym akurat jestem. To właśnie głównie menadżerom i pracowników umysłowym jest dedykowana ta lektura, którą polecam z całego... umysłu ;).


Serce
Emocją wartą odnotowania w tym miesiącu był powrót ze skateparku na Teofilowie w Łodzi. Był 22.08.2017 (środa) i szalałem na wrotkach - nauczyłem się wtedy zjeżdżać i podjeżdżać pod quaterpipe ^_^. Atmosfera była świetna, ekipa jeszcze lepsza, totalny chillout, zero spiny i sama frajda:


Po mniej więcej godzinie jazdy doszliśmy do wniosku, że wracamy, a ja podjąłem decyzję, że śmignę powrót na rolkach. Wracając ścieżką rowerową przejeżdżałem przez wiadukt na ul. Aleksandrowskiej (który jest tuż przed momentem, gdy ta ulica przechodzi w Limanowskiego). Zjazd jest po prostu, kurwa, boski. Na słuchawkach miałem Pelsona i zapierdalałem jak pojebany!

Pelson - Chce się żyć
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=Z2XdZke3C0s" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=Z2XdZke3C0s</a>

Wtedy właśnie czułem, że "to jest to"! Czujesz, że żyjesz!!!

Oprócz tego ostatniego dnia sierpnia kończyła się ważność biletów "multisport", więc, żeby ich nie stracić skoczyliśmy z kumplem do kina (będąc w delegacji w Białymstoku) i w ciągu dnia obejrzeliśmy dwa filmy (kumpel nazwał to "Dniem Janusza" :P). Na warsztat poszedł "Barry Seal, król przemytu" oraz "Bodyguard zawodowiec". Oba filmy polecam:




Ciało
W tym fragmencie wpisu powinienem gloryfikować ciało, jako moją świątynię, chociaż można byłoby to śmiało podciągnąć pod "Serce" i "Łowcę Emocji" :)! Mimo wszystko raczenie się sauną i hamburgerem należy do dbania o ciało, a taki relaks zafundowaliśmy sobie z cooliem 13.08.2017 roku :zuo: :mwuahahaha: :sesese:

Pamiętacie też pewnie to, jak pisałem kilka akapitów wyżej pisałem o skateparku? To była część większej całości - super dnia, który sobie zaplanowałem, a który był nastawiony właśnie na rozkosz ciała ^_^! Na samym początku machnąłem trening, później poszedłem do pracy, po pracy od razu skoczyłem na skatepark, a potem jeszcze na saunę :)! Wróciłem kompletnie padnięty, ale warto było jak cholera :jupi:


***


Lider
Sierpień zacząłem delegacją w Białymstoku, bo potrzebowałem kasy z diety wyjazdowej na leczenie zębów 8D. W ten sam sposób i w tym samym celu sierpień zakończyłem (choć nie ukrywam, że ta ostatnia delegacja cholernie mnie zmęczyła :( ). Mimo wszystko wybawiłem się dobrze, bo i ekipa dopisała:



Z większych sukcesów zawodowych mogę również powiedzieć, że w mojej pracy pojawiły się dla mnie nowe możliwości i strasznie mnie to cieszy :O

Ale rola "Lider" to nie tylko praca, bo nie samą pracą człowiek żyje. Pierwotnie rola ta została powołana przeze mnie na rzecz moich inicjatyw i w tej dziedzinie jest co świętować! Otóż 20.08.2017 opublikowałem swoje pierwsze podsumowanie miesięcy w formie wideo (tutaj czerwiec i lipiec):

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=n_VVFxzUSQE" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=n_VVFxzUSQE</a>

Dla mnie jest to nie lada sukces, bo wyszło naprawdę fajnie. Póki co - czasowo i materiałowo stać mnie na robienie podsumowań z dwóch miesięcy, ale i tak uważam, że warto je cisnąć (mam nadzieję, że w przyszłości będę robił jeden filmik na miesiąc). Pomysł jest naprawdę dobry, zwłaszcza w kwestiach promocji tego forum (filmiki idealnie nadają się do udostępniania). Może nie zaskoczy od razu, ale jeśli tylko będę konsekwentny, efekt się pojawi.


Intelektualista
Gdy piszę ten post, jest niedziela 24.09.2017, a ja ze studiów zrezygnowałem wczoraj. Temat zostawię na podsumowanie września :).


Sportowiec
Na samiuśkim początku sierpnia, bo w niedzielę 06.08., odbyły się warsztaty rolkowe organizowane przez Igora Gajosa. Z tej okazji pobawiłem się w filmowca i zrobiłem edit:

Warsztaty rolkowe "Let Me Help You Roll" (06.08.2017, Łódź)
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=X7f8AKsYWBA" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=X7f8AKsYWBA</a>

Tydzień później, wraz z cooliem, przyatakowałem jego siłownię (czyli tą, do której chodzi), a jeszcze tydzień później, 20.08., Plac Dąbrowskiego, żeby pojeździć na roleczkach na slalomie:


(Kilka dni później była jazda na Teofilowie i powrót z Pelsonem w uszach, ale to już znacie ;) )


Uwodziciel
Tu się nic nie dzieje i dlatego producent tego wpisu postanowił wkleić tu dobry drop xD

Sporty - O, Let Me Hit It
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=X3oOQ8XnQWU" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=X3oOQ8XnQWU</a>


Ogniwo Rodziny
Najpierw świętowałem rocznicę ślubu u wuja i cioci oraz imieniny mojej mamy, aby kilkanaście dni później świętować najważniejsze rodzinne wydarzenie tego miesiąca (jeśli nie roku), czyli ślub mojej kuzynki, Ani :)! Aniu i Mariuszu - jeśli to czytacie, wszystkiego najlepszego i gratulacje ;D! Zróbcie no tam dużo Polaków i rośnijcie w siłę :)!!!


Przyjaciel
Tu warte odnotowania jest spotkanie z moim kolegą, z którym bardzo dawno się nie widziałem - Łukaszem. Dnia 10.08. skoczyliśmy na piwko, które Łukasz postawił i pogadaliśmy o życiu jak to faceci :). Poruszyliśmy wiele ciekawych wątków dlatego 100% pozdro Łukasz ;)!


***


Materialność
Dawno nie miałem do czynienia z różnymi ludźmi z różnych "światów" i kiedy w sierpniu miałem kilka takich okazji, zobaczyłem jak bardzo mam rozwiniętą mentalność (szczególnie w kwestii materialnej). Nikomu nie zaglądam w kieszeń, jestem skupiony na sobie i swoich inicjatywach i wiem, że z nich będzie hajs, kibicuję, gdy komuś się powodzi itd. Było dla mnie szokiem, gdy w sierpniu w moją stronę poleciało kilka uwag sugerujących, że jestem "dziany" i to zrobionych w takim stylu, jakbym był gorszym człowiekiem. Szok.

Nawet jeśli tak jest, to zawdzięczam to tylko i wyłącznie temu, że planuję wydatki (choć nie tak skrupulatnie jakbym chciał), bo mam określone i konkretne cele finansowe (na ten rok... a od tego roku na dobre dopiero się to zaczęło).

Z drugiej strony cieszę się, że stało się to, co się stało, bo to pomogło mi bardziej zrozumieć siebie.


Bóg
Działamy razem w imię lepszej planety i Polski :)



***



Ogólnie to mogę powiedzieć, że:


więc łapcie ode mnie utwór zamykający ten wpis i sprawiający, że jest on kompletny:

Starsailor - Way to fall
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=F9hagVL-__c" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=F9hagVL-__c</a>

Amen.
« Ostatnia zmiana: Październik 11, 2017, 21:22:20 wysłana przez Smiler »

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +536
  • Wiadomości: 5363
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #575 dnia: Październik 14, 2017, 14:21:45 »
+1
PODSUMOWANIE WRZEŚNIA 2017



Eldo - Włóczykij
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=gMW-tZn1oVA" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=gMW-tZn1oVA</a>



Z najważniejszych wydarzeń września należy zacząć od 27.09.2017, bo miałem wtedy imieniny ;D 8D! A tak serio? Przyszła jesień i wrócił klimat z mojego serca, a że serce mam raczej nostalgiczne, to płakało nie mniejszą ilość razy niż padał wtedy deszcz (choć w Łodzi we wrześniu nie padało często :P). Jesień to zawsze najlepsza pora na przemyślenia, pomysły i kreatywność oraz... doświadczanie życia! Nie bez kozery na froncie tego wpisu jest "Włóczykij", gdyż w opisywanym miesiącu kilka razy wybitnie włączył mi się tryb "Przygoda" 8D! Zapraszam Was na spacer po moim wrześniu z 2017 roku - będzie tak chujowo jak tylko się da, bo taki mam właśnie klimat, gdy piszę ten wpis z październiku xD

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=1QGWgyss9wE" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=1QGWgyss9wE</a>



***



CELE/PROJEKTY

1. Znaleźć pracę :ok:


2. Przeprowadzić min. 3 wykłady dla studentów w ramach 3S :ok:


3. Wyprowadzić "plecy" na prostą masażami :ok:


4. Naprawić zęby
Pam, param, pam-pam! WRESZCIE udało mi się na ten rok zamknąć moją przygodę z moimi kochanymi ząbkami. Dnia 26.09. finalne zakończyłem leczenie! Poszło na ten cel niebagatelne (ponad) 2,5 klocka, ale uważam, że są to definitywnie najlepiej wydane pieniądze w tym roku! Leczenie bardzo kopnęło mnie po sakiewce, ale wiem, że do końca roku spokojnie uda mi się to wyprowadzić na prostą, żeby w 2018 wejść już z konkretnym planem finansowym. Ostatecznie jestem bardzo zadowolony, bo co miałem wyrwać, to wyrwałem (wszystkie "ósemki"!!!), a oprócz tego wyleczyłem dwa zęby kanałowo, naprawiłem wszystkie ubytki i strzeliłem sobie higienę jamy ustnej (m.in. pozbyłem się kamienia), więc zęby wyglądają jak nowe!



5. Odwiedzić laryngologa
Mam zielone światło, żeby wpaść na wizytę kontrolną do laryngologa. Mam już dobry kontakt, więc liczę na to, że w październiku zdążę to załatwić ;)


6. Wyprowadzić z chłopakami PP na prostą :ok:


7. Być na zlocie we Lwowie :ok:


8. Założyć firmę :ok:



***



STAŁE DZIAŁANIA
1. Modlić się choć raz dziennie, nawet przez chwilę, ale być w ciągłym kontakcie z Bogiem(duch) :ok:
Jestem w ciągłym kontakcie z Bogiem, tak uważam. Dużo dziękuję Bogu - za wszystko, czasami za sprawy tak trywialne jak dobra pogoda ;>. Czy proszę o coś? Tak. Proszę o te rzeczy najbardziej siedzące w moim wnętrzu. Jeśli np. proszę o pieniądze, to po coś. Często w chwilach strachu lub obaw jeszcze silniej zaciskam więź z Bogiem i wierzę, że razem przejdziemy przez wszystko i zrealizujemy wszytko to, co ja mam w głowie, a Bóg w planach. Nauczyłem się rozumieć co jest w życiu dla mnie naprawdę ważne i tylko o to proszę. Może zabrzmieć to "buńczucznie", a pojąłem czym jest istota życia.


2. Skupić się na sobie i działać najpierw i przede wszystkim dla siebie (chodzi o mentalność) :ok:
Nie wiem czy pisałem wcześniej, ale realizacja tego punktu to jest najlepsza decyzja, jaką mogłem podjąć w tym roku (a w zasadzie -
 kiedykolwiek!). Z tego punktu widzenia nawet rozpad ŻyjW!ęcej miał dla mnie zbawienne działanie, bo "uwolniłem" się od wszystkich zobowiązań związanych z prowadzeniem forum. Dzięki temu ono się "oczyściło", a ja widzę naprawdę konkretne profity dla niego, bo wreszcie rośnie jak zawsze rosnąć powinno. Mimo wszystko nie wybiegam teraz myślami w przyszłość, ale skupiam się na tu i teraz. A tu i teraz to forum to jedno z najlepszych narzędzi jakie mam do dyspozycji w kwestii realizacji tego punktu. Powtórzę to raz jeszcze, bo może nie wszyscy słyszeli - stałe prowadzenie Dziennika Rozwoju Osobistego ma zbawienny wpływ na efekt działań człowieka!!!


3. Kontynuować dietę (dieta ciała) :ok:
Ogólnie przez ostatni czas w kwestii diety (a dokładniej - zarządzania sobą i posiłkami), szukałem siebie. Nie mogłem znaleźć na siebie sposobu. Wcześniej pisałem o mojej karcie 3S, żeby "zamknąć ją" w ciągu miesiąca i w tym czasie zjeść fajne rzeczy:


a pisałem o tym wszystkim w kontekście "rewoucji dietetycznej". I cholera, ale miałem rację.

Chociaż tak nie do końca xD

Tamten obraz był niekompletny, nie do końca działał. Potrzebowałem czegoś, co wymusi na mnie systematyczność. Mam już arkusz Excela, który liczy mi moje dzienne osiągnięcia i zamienia je na hajs (np. jeśli pójdę spać o 23:00, czyli godzinę przed 0:00, dostaję 50gr, a jak o 22:00 to 1zł). Hajs ten odkładam do skarbonki na określone cele i wszystko gra. Szkoda tylko, że nie miałem wcześniej konkretnie sprecyzowane za co sobie płacę w kwestii diety. Teraz już mam - ta karta zmienia wszystko:


Nie widać tego dokładnie, ale każde kółeczko zawiera następujące pola:
- 10:00 - żeby jeść od 10:00-18:00, a więc wdrażać się w IF,
- W - żeby codziennie jeść warzywa,
- O - żeby codziennie jeść owoce,
- B - żeby codziennie jeść białko (mięso lub twarożek),
- 1 - żeby zeżreć jakiś dodatek/deser, żeby mnie nie nosiło,
- 2 - żeby zjeść jakiś dodatek w postaci kolacji
- 18:00 - żeby jeść od 10:00-18:00, a więc wdrażać się w IF.

Oznacza to, że zacząłem jeść 5-6 razy dziennie i metabolizm poszedł mi w górę, że hoho! We wrześniu miałem łącznie tylko 5 takich dni, gdy zamalowałem wszystkie pola (wtedy jest premia do skarbonki - 2zł 8D), ale gdy to piszę, jest 11.10.2017, a ja mam już tych pól 4. Moja efektywność w tej materii robi się coraz lepsza, a na tej karcie jest coraz bardziej gęsto!

Finalnie - udaje mi się zacząć układać w miarę rozsądne żywienie. Jest jeszcze duuużo pracy, lecz zmierzam w dobrym kierunku. Zamiast rzucać się na drastyczne zmiany w żywieniu, robię powolne zmiany z miesiąca na miesiąc. Trwa to długo, owszem, ale jest trwałe (w przeciwieństwie do poprzednich diet). Jeszcze niedawno miałem opracowane tylko śniadanie, za chwilę opracuję sobie coś a'la obiad. Liczę na to, że do końca roku ogarnę wszystkie posiłki dziennie, więc będę w stanie to wrzucić w jakiś kalkulator (a'la Fitatu polecony mi przez cooliego), który mi wypluje info na temat makroskładników itd. Wtedy wystarczy, że zacznę pracować nad już wyrobioną zawartością tego, co jem i jestem w domu.

Finał tej części jest prosty i wszystkim znany!
Chcesz osiągać efekty, miej na siebie sposoby!

A ja wreszcie znalazłem "sposób na Smilera" :ioi:! Do końca roku ogarniam, żeby mieć ~5 zdrowych posiłków dziennie, a w 2018 będę pracował nad ich zawartością, makroskładnikami itd. (mając już wyrobione ramy).


4. Nakurwiać treningi :ok:
Napierdalałem, aż miło. Wrzesień zleciał i podjąłem decyzję, że od października będę leciał trening siłowy, a później marsze na bieżni (gdy to piszę, wiem, że idzie mi rewelacyjnie ;) ).


5. Kłaść się spać przed 0:00 (relaks ciała) :ok:
Tutaj ok, choć mogłoby być lepiej. Fakt, że za chwilę - w październiku - będę zamiast 1h 15min spędzał na siłowni około 2h, wymusi wcześniejsze kładzenie się do łóżka ;).


6. Średnio raz na tydzień wrzucać coś na swój kanał 3S :nieok:
DUPA! I to straszna! Miałem zacząć działać, ale się lenię. Muszę wybić w jakieś spokojne miejsce, nagrać kolejnych 10-12 epizodów, obrobić to i mieć materiał na kolejnych kilkanaście tygodni. Pomysły na listy już mam. Tutaj ewidentnie brak jest konsekwencji #smuteczek


7. Na bieżąco działać z doktoratem (docelowo - poświęcać mu jeden dzień w tygodniu) :ok:



***



Duch
Wydarzeniem silnie duchowym było dla mnie obejrzenie filmu "IT" ("TO").


Dnia 16.09. skoczyłem do kina i bardzo cholernie się nie zawiodłem. Film miażdży. Dawno nie widziałem czegoś tak dobrego w kinie, poważnie.

Jednak inną konsekwencją tego seansu był... strach. Wiecie - mam dość bujną wyobraźnię i ciągle się zdarza, że w weekend rano łażę po domu przed śniadaniem czasami kilka godzin(!) i gadam do siebie wyobrażając sobie, że robię jakiś wykład lub udzielam wywiadu z silną wartością merytoryczną :P. Mnie niewiele trzeba, żeby wyobraźnia "kliknęła" i samo wszystko poszło. I tak było z "IT".

Wróciłem do domu, zgasiłem światło i zaczęły się rozkminy xD. Jednak niedługo w trakcie działań mojej wyobraźni, zacząłem duchowo rosnąć. Przypominały mi się moje różne wydarzenia z tego roku oraz fakt, że w najcięższych chwilach zawsze byłem z Bogiem. W moim wnętrzu wiara została wystawiona na próbę i... wygrałem.

Uwiercie mi, ale naprawdę czuję się mocny na duchu. Ciężko jest mi to określić to słowami - to nie siła mięśni, pewność siebie lub pewność umysłu. To coś więcej. To taki moment, gdy strach istnieje jako emocja, ale istnieje tylko w świecie fizycznym. Czujesz strach, ale jednocześnie go nie ma, jakby był kompletnie z boku. I rośniesz wewnętrznie i czujesz jak wierzysz.

Bywa to czasami strasznie kruche, o czym też miałem się szansę przekonać, ale mam teraz ogromną wiarę. Uważam też, że jest ona trochę "stłamszona", mam czasami opory, żeby "rozwinąć skrzydła". Myślę jednak, że to przyjdzie z czasem. Inna sprawa jest taka, że uważam, że będę w stanie zdziałać cuda, gdy naprawdę będzie taka realna potrzeba. Muszę to "poczuć", że to jest prawdziwe i że trzeba działać, wtedy zniknie wstyd, a pojawi się moc. W wyobraźni już to widzę, więc jestem o to spokojny ;)


Umysł
No bez szału :P.


Serce
Pisałem wcześniej, że mi się włączył tryb "Przygoda"? No to mi się włączył. W nocy z 09.09. na 10.09.2017 wracałem od kumpla z imprezy (30-stka ziomka; wszystkiego najlepszego, Łukasz ;) ). Mój inny ziom wraz z jego żoną odwieźli mnie centralnie pod klatkę w Pabianicach (choć mieszkam w Łodzi, ale wziąłem klucze od domu mamy, żeby się kimnąć). W trakcie jazdy, będąc totalnie nachlanym, śmiałem się, że pulpit z czerwonymi światełkami w ich aucie to tak naprawdę pulpit Tie Fightera.


Cisnąłem z tego taką bekę, że nie mogłem wytrzymać (oni zresztą też, a przynajmniej tak to pamiętam). Nieważne. Odwożą mnie pod klatkę i Marek wyraźnie mówi:
- Damian, tylko nie odpierdalaj. Idź do domu i idź spać. Jutro wrócisz do Łodzi.
Ale ja w swoim najebaniu doszedłem do lepszego wniosku - jednak wrócę do domu. Wlazłem po schodach na górę, żeby zobaczyć czy już odjechali i skubańce czekali. Znają mnie. Wiedzą. Ale ja wiedziałem, że oni wiedzą, więc czekałem. Napierdolony. Z przyczajki obserwując świat zza okna bloku na półpiętrze.

Odjechali. A ja od razu w pizdu na piechotę do Łodzi!

I teraz skrótowo:
1. Dochodzę po drodze do wniosku, że jak tak będę szedł, to przetrę sobie spodnie.
2. Zdejmuję spodnie.
3. Żeby zdjąć spodnie, muszę zdjąć buty. A potem skarpetki.
4. Jestem w samych majtach i koszulce. Na boso. Idę.
5. Bo na chuj zakładać buty? Bez sensu - lepiej nieść je w ręce.
6. Zapierdalam z kurtką w łapie, butami w drugiej i plecakiem ze spodniami w środku.
7. Idę dzielnie.
8. Mija mnie policja. Widzą mnie i w końcu "wszystko ok", bo nawet się nie zatrzymali.
9. Podjeżdża fura na niskim zawieszeniu, a w środku ziomy jak z "Human Traffic"

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=3zlQYQ0ecA4" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=3zlQYQ0ecA4</a>


tyle, że zamiast zapytać się o jungle powiedzieli:
- Siemasz, ziom. Podwieźć Cię gdzieś do Łodzi, bo wyglądasz na kogoś, komu trzeba pomóc?

8D 8D 8D

10. Nie. Spoko. Dam sobie radę. Bardzo dzięki za chęć pomocy.
11. Oczami wyobraźni widzę Port Łódź i Ikeę. Tam są rowery miejskie - mój cel. Dam radę.


12. Idę.
13. Ikea. Przelazłem około 6km mając dolną część ciała ozdobioną samymi majtami.
14. Na boso.
15. Siadam na ławce, ubieram się. Wygląda to tragicznie. W trakcie, gdy opowiadałem tę historię cooliemu, stwierdził w tym momencie, że ochrona musiała mieć z tego straszny polew. Ja wolę wierzyć, że nikt tego nigdy nie widział. Nigdy.
16. Dochodzę do wniosku, że nagram odcinek na vloga (bo czemu nie?). Jestem zrobiony jak szpadel, mylę "Ksawerów" z "Krakowem". Chcę mówić wyraźnie, nie wychodzi.
17. Wypożyczam rower. Nie działa.
17. Wypożyczam drugi. Jadę.
18. Do mojego miejsca zamieszkanie jest prosta, kurwa, droga po idealnie oznaczonej ścieżce rowerowej.
19. Gubię się.
20. Nie wiem, gdzie jestem.
21. Przewracam się na rowerze.
22. Dochodzę do wniosku, że to idealny moment, aby odetchnąć od trudów życia i popatrzeć w gwiazdy.
23. Leżę najebany nawet nie wiem gdzie. Jest dobrze, ale czas wypożyczenia roweru goni.
24. "Wstawaj Damian, wracamy do domu!"
25. Wsiadam na rower. Znów się przewracam.
26. Śmieszy mnie to, nagrywam to na telefon. "Będzie na vloga" - myślę.
27. Jadę. Chuj wie gdzie jestem.
28. Aleja Unii Lubelskiej! Wiadukt! Aleja Włókniarzy!
29. Zapierdalam z rowerem miejskim przez tory.
30. Nic mnie nie jebło.
31. Pikam rowerem na mojej stacji. Nie udało mi się wyrobić w godzinę.
32. 3 złote, kurwa?! SKANDAL!!! Piszę reklamację!
33. Punkt 17. jest dwa razy

A potem jeszcze rano się obudziłem i się zjarałem i znowu poszedłem spać 8D :troll:


Oprócz tego miałem też inne przygody, które bardziej mnie napełniły doświadczeniem niż ta powyżej <3. We wrześniu doszedłem bowiem do wniosku, że będę czytał książki po kawiarniach i herbaciarniach, bo w domu nie daję rady, a tak przynajmniej ma to jakiś smak. Pomyślałem, że to świetny sposób, żeby pozwiedzać Łódź, zaktualizować mapę "pijalni niealkoholi", dobrze się pobawić i odchamić przy lekturze. Oto moja skromna lista osiągnięć:

1. Herbatka w "Kocie Oczy" (przed seansem "IT") - 16.09.
2. Kawka w Pałacu Poznańskiego (Muzeum Miasta Łodzi) - 17.09.


3. Kawka w Manu Cafe z cooliem - 17.09. (tak, dokładnie - byłem w dwóch kawiarniach jednego dnia, ajak?!)
4. Sauna i czytanko z gorrrącą czekoladą w "Czekolada Retro Cafe" - 23.09.
5. Cmentarz Katolicko-Ewangelicki + sauna + Street Food Festival + czytanko w "Niebieskich Migdałach" - 24.09.

Z punktem "4" związana jest też inna emocja. Po seansie czytelniczym w "Czekolada Retro Cafe" wracałem do domu przez Piotrkowską i zarzuciłem sobie "Oxygen 4" Jean'a Michel Jarre'a:

Jean Michel Jaree - Oxygen 4
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=5DDEl7JnWvo" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=5DDEl7JnWvo</a>

Doznania związane z klimatem Piotrkowskiej oglądanej późnym wieczorem połączone z tym utworem (a w zasadzie całą płytą "Oxygen", której wcześniej słuchałem, a w którą już wtedy byłem ostro wkręcony) to doznanie niesamowite!

Kolejną emocją, którą sobie zaserwowałem była płyta Vangelisa "Voices".

Vangelis - Voices 4
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=F2N9TmYMejg" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=F2N9TmYMejg</a>

Zapierdalałem z całym pierwszym nagraniem przez miasto, a na najlepsze i najpiękniejsze uderzenie (6:13) wbiłem w idealnie na oświetlony Pałac Poznańskiego:
- To będzie kiedyś moje - pomyślałem.
I będzie.

Na placu Manufaktury zarzuciłem sobie jeszcze na uszy "The One" Dua Lipy i radosnym krokiem wróciłem do domu ;).


Wrziesień uraczył mnie jeszcze jedną świetną emocją! Jechałem na rowerku miejskim na saunę i byłem na dużym skrzyżowaniu koło Atlas Areny. Zapaliło mi się zielone światło, ale na mojej ścieżce rowerowej zatrzymały się jakieś typowe sebastiany(sic) w niebieskiej trumnie (czyli jakimś Daewoo czy innym Tico). Te debile wcześniej o mały włos nie wjechały w jakieś inne auto i pech chciał, że stanęli mi na drodze. Podjechałem kawałek. Zatrzymałem się i poczekałem, aż się spojrzą, a potem pokazałem (a w zasadzie rozkazałem) gestem ręki, żeby zjechali. Wtedy jeden z sebusiów, żeby mi pogrozić, otworzył drzwi, że niby zaraz wyjdzie.

Seby zazwyczaj są przyzwyczajone, że po takim ich zachowaniu ludzie odpuszczają. Ale ja w tym momencie jebłem(!) rowerem miejskim o ziemię, zrobiłem krok w tył, wsadziłem sobie "szczękę" w pysk i stanąłem w gardzie.

Jeden seba się "uśmiechnął" wtedy, gdy wkładałem ochraniacz na zęby w zgryz, ale to był ten śmiech na zasadzie "zluzowania emocji", bo go przerosły. Coś na zasadzie "jest nas czterech, więc nie podskakuj, o kurwa, jednak typek może być niebezpieczny".

Stoję w gardzie.

Cisza...

Sebków zagięło. Do tej pory nie zaszli tak daleko, bo ludzie im spierdalali z drogi, więc im się system zawiesił.

Chwilę się na nich popatrzyłem w tej gardzie, ale żaden z nich nie wyszedł!!! GDYBY byli prawdziwymi kozakami, to bym dostał wpierdol, ale dzisiejsza "młodzież" to jest mocna tylko w przeklinaniu na siebie w social mediach xD. Było ich czterech, ale żaden nie wyskoczył. A mogli.

Spokojnie podniosłem rower i powoli odjechałem.

Co więcej! Jakiś kierowca mi zatrąbił tak po "kibicowsku". Domyślam się tylko, że ci idioci już wcześniej musieli nawywijać na ulicy i pewnie "kozaczyli"... a później przyszło do realnej konfrontacji ze mną i ewidentnie stchórzyli.

Gdy odjeżdżałem to mi jeszcze cisnęli "Spierdalaj, grubasie!", ale brzmiało to bardziej jak "Spierdalaj, lubasie" (i musiałem długo zachodzić w głowie o co im właściwie chodziło, aż skumałem, że to przez to, że typek akurat przełykał ślinę, gdy to krzyczał xD). Odstałem spokojnie swoje na światłach czekając na zielone, ale nadal do mnie nie wyskoczyli. A potem sauna ^_^

To wydarzenie pokazało mi jak bardzo jestem "do przodu" w kwestii swojego charakteru i pewności siebie. Jeszcze parę lat temu nie miałbym tyle "jaj", żeby w takich sytuacjach z debilami bezczelnie przejmować inicjatywę, a tu taka niespodzianka :). Jednak odpowiednie treningi woli i dbanie o siebie (swoje wnętrze) robi swoje. Jest naprawdę dobrze. Wiara czyni cuda ;)

PS
Oczywiście w ich wersji to pewnie ja spierdalałem i w ogóle "dostałbym taki wpierdol, że głowa mała". Lol 8d


Ciało
Dnia 23.09. jadłem schab z dzika i bataty ^_^


***


Lider
W ramach swoich własnych ambicji i cieszenia się życiem (a więc poza godzinami pracy) zrobiłem dla części swojego zespołu szkolenie z typologii osobowości. Finalnie było 5 osób, a do końca zostały 3 8D, ale i tak cholernie było warto. Zostałem bardzo(!) zaskoczony wnioskami, jakie mieli poszczególni uczestnicy i kilkukrotnie pytałem się ich czy aby na pewno nie brali kiedyś udziału w takim treningu?! Spotkanie uważam za bardzo owocne, a kumpel mi nawet przyniósł w nagrodę wódkę, gdyż uważa, że każde inicjatywy "ponad normę" należy nagradzać! To miłe, że Polakom się zmienia i chcą się czymś podzielić i w ten sposób pozytywnie wzmacniać ;)! Jeśli tylko będą dalsze możliwości, chętnie powtórzę szkolenie lub zrobię nowe.

Za to największym hitem i osiągnięciem września w kwestii roli "Lider" jest... ZAKOŃCZENIE PISANIA MOJEGO NEWSLETTERA DLA 3SSENTIAL SKILLS!!!


O co chodzi?

Otóż postanowiłem, że opracuję 10 maili, które będę słał do ludzi po skończonych szkoleniach (a w zasadzie będą się słały automatycznie). Dzięki temu:
1. Zyskuję pełną automatyzację działania tuż po szkoleniu, więc nie muszę się martwić czy ludzie podali właściwy email, nie muszę tych maili przepisywać ręcznie, nie muszę pisać maili z podsumowaniami - wystarczy, że wrzucę kilka materiałów pomocniczych i część prezentacji, umieszczę linka na stronie i dam je w zamian za maila, którego ludzie wpiszą sami.
2. Zyskuję pełną automatyzację działania po szkoleniu, więc nie muszę się martwić o materiały poszkoleniowe dla uczestników, bo jest dla nich 10 maili (3 serie po 3 maile [1 praktyczny + 2 teoretyczne] oraz ebook).
3. Nie muszę się martwić o to, żeby o mnie pamiętali, bo jest potem kilka maili przypominających, że "Hej, siema - wpadnij na kanał YT" ;)
4. Wszystko mam tak skonstuowane, żeby koncentrowało się na moim kanale na YT.
5. Mam świetną nagrodę w postaci mojego bardzo dobrego ebooka na sam koniec serii wiadomości, więc jest po co się tam zapisywać.
6. Wszystko jest zautomatyzowane, więc zrobiłem to raz i mam święty spokój na zawsze.
7. Zaczyna to przynosić kozackie efekty!!! Jakie?

Oto obrazek na początek:


Z newsletterem wystartowałem w połowie lipca - wtedy na skrzynki do pozyskanych na szkoleniach z Akademii Kompetencji UŁ subskrybentów zaczęły wpadać pierwsze wiadomości (po ~2 miesiącach od szkolenia). Na początku miałem dla nich kilka maili, a resztę poprawiałem w trakcie działania (czyli mniej więcej jak oni dostawali maila #2 i czekali na #3, ja już miałem zrobionych 7 maili)... A w zasadzie to miałem napisane wszystkie 9 maili, choć potrzebowały korekty i nadal nie miałem ostatniego, 10 maila, z ebookiem, co przyprawiało mnie o bolączki. Na obrazku punk "1" to ilość subskrybcji po lipcu - nieznacznie poszło to w górę.

Jak pisałem wcześniej - newsletter jest tak skonstruowany, aby osiągał jeden, konkretny cel: dawał mi subskrybentów.


Oczywiście robi to za pomocą naprawdę dobrego materiału, ale ma pokazać, że na moim kanale będzie tego więcej i będzie lepsze. To pierwszy raz, kiedy zamiast robić coś "do wszystkiego" zrobiłem narzędzie do jednego, konkretnego celu i cholernie mi się to podoba (nauczyłem się tego właśnie dzięki temu dziennikowi i sposobie realizacji celów w 2017 oraz sposobie w jakie je opisuje) - wystarczy spojrzeć na efekty! Oto one:

W sierpniu i wrześniu moi pierwsi subskrybenci otrzymali kolejne maile, a gdy wspomnianego już 17.09. - który zaznaczony jest jako "2" na wykresie - ukończyłem newsletter, tendencja jest wyraźnie zwyżkowa. Dzięki temu wrzesień 2017 roku zakończyłem z rekordową (jak na mój kanał) ilością 12 nowych subskrybcji :). To może nie dużo, ale należy przy tym pamiętać, że w tym okresie nie robiłem kompletnie nic(!) - nie pojawił się nowy filmik, nie pisałem do nikogo maili, z nikim się nie kontaktowałem, a wszystko szło samo! AUTOMATYZACJA ;D!!! Myślę, że idąc tym tropem, niebawem zacznie mi przybywać subskrybentów spoza mojej listy mailingowej. Jeszcze raz spojrzenie na wykres:


Myślę również, że znaczącym powodem, dla którego tak się stało, jest fakt wywiązania się przeze mnie z obietnicy, którą złożyłem osobom, z którymi miałem szkolenie - obiecałem ebooka no i jest. Uważam, że to buduje zaufanie na linii nadawca-odbiorca i tym chętniej osoby są w stanie zasubować kanał 3S.

Jeszcze niedawno, przed szkoleniami w kwietniu i maju tego roku, miałem na kanale góra 19 subskrybentów. Teraz, gdy to piszę w październiku, jest ich 53 (zwłaszcza, że ta ostatnia 30-stka przybyła w ciągu ostatnich kilku tygodni, a 2 subskrybentów w ciągu ostatnich 2 dni)! Napawa mnie to straszną motywacją, bo pamiętam, że z kanałem PonadPrzeciętni było tak samo! Najtrudniejsza jest pierwsza "setka" ;). Później byleby dobić do 500 i 1000 subskrybentów, a później to już leci ;)


Również w samej końcówce września, bo 28.09., spotkałem się z reprezentantkami koła naukowego "Progress", z którym współpracuję od dawna. Zaprosiły mnie na swoją inicjatywę "KOMPAS" jako jednego z prelegentów. Bardzo bym chciał się tam pojawić z dobrym wykładem, ale dziś wiem, że było zamieszanie z ich strony z datami, a ja w tym momencie miałem klepnięty wyjazd jako szkoleniowiec w delegację zagraniczną do Niemiec 8) 8) 8) i z tego względu nie wiem czy dam radę się pojawić :(


Intelektualista
Wrzesień zakończył moją przygodę z doktoratem. Dnia 23.09. napisałem maila do mojego promotora, żeby mu podziękować i tak to się skończyło. Teraz jedynie muszę złożyć papier o rezygnacji i tyle. Koniec. Fest.

Z jednej strony łezka mi się kręci w oku, a z drugiej cieszę się, że podjąłem taką decyzję, bo ani nie byłem w stanie robić doktoratu, ani pracować i tkwiłem w takim niezdecydowaniu robiąc po kilkanaście % wszystkiego, a nie 100% jednego (a po moich wynikach z tego roku chyba widać jak warto skoncentrować się na określonych celach i napierdalać tylko te cele >;) ).

Spróbowałem. Przegrałem. Trudno.

Niestety, ale to nie dla mnie. Czego innego oczekiwałem i motywacji nie było. Z pozytywów - udało mi opracować wstępny koncept i fundamenty "Polskiej Szkoły Naukowej" opartej na metodologii 3S, ale to grubsza sprawa i na kiedy indziej.


Sportowiec
No na siłkę chodzę ciągle i w sumie tyle 8D


Uwodziciel
Fisz - Czerwona Sukienka
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=bYWCb1FtrhU" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=bYWCb1FtrhU</a>

To utwór, który mi grał we wrześniu i tyle z mojej roli uwodziciela 8D

Fakt - jest jesień i chętnie bym się poprzytulał (oraz "poprzytulał" 8D) do kobiety, ALE! Ale, ale, ale - nie zamierzam raczej marnować swoich sił na to, żeby bawić się w jakieś związki i inne pierdoły. Nie mam na to czasu i ochoty, są ważniejsze sprawy na mojej głowie - moje ambicje ^_^!


Ogniwo Rodziny
Końcówka września dała mi bardzo miłe spotkanie z moją rodzinką i kolejny raz pokazała mi "siebie", odkryła przede mną moje mocne strony. Jak? Wskazała mi kiedy się aktywuję, a kiedy jestem "wyłączony" i "przytłumiony" nie będąc w pełni sobą.


Fotka wyżej to dwóch facetów - do jednego moja siostra mówi "Bartuś, schowaj język", a drugi to jego wujek. Męski wzór jak się patrzy 8D. Byliśmy wtedy (ja, moja siostra i Bartuś oraz moja mama) w Ogrodzie Botanicznym w Łodzi. Gdy tak wałęsaliśmy się po "płaskim terenie", nudziłem się strasznie. To nie dla mnie. Nie ma wyzwań, nie ma ruchu więc jest do bani. Trochę się poganialiśmy i spoko, ale to nadal nie mój temat (zwłaszcza ze względu na kondycję :P). Za to jak poszliśmy w tym samym ogrodzie później do Alpinarium, gdzie było pełno górek i pagórków, które trzeba było zdobyć (a o które Bartuś ciągle pytał: "Wujo, jest góra?", "Wujo, gdzie jest góra?", "Wujo, kiedy będzie góra?" <3 ), to byłem w swoim żywiole!!! Skakaliśmy po nich jak szaleni i wtedy czas mi "zniknął", a spędzało się go znakomicie!


JESZCZE FAJNIEJ było później, gdy poszliśmy na plac zabaw do Parku na Zdrowiu, gdzie wybudowali świetne przeszkody dla maluchów!
- Wujo, pomóż - od czasu do czasu mówił Bartuś, gdy dzielnie wspinał się po sieciach z lin, ścianach wspinaczkowych i innych przeszkodach.
Istna gra platformowa, ale w prawdziwym życiu! Tyrolka też świetna ;)! Ah! No i w piłę też pokopaliśmy ;D!!!

To mi pokazało kolejny fragment siebie - gdy jest jakaś monotonia, nie ma wyzwań, jest "płasko", szybko się nudzę i jestem ciągle jakby "senny". Aktywizuję się w ruchu, w działaniu. To samo w pracy! Gdy siedzę czasami przy tym komputerze i robię te case'y, to czuję jakbym powoli umierał i muszę walczyć by nie zasnąć, a jak mam jakieś zadanie w stylu "Damian, załatw mi XYZ", to momentalnie się "budzę", aktywizuję. Dzięki temu wiem jak sobie zorganizować dzień, aby mieć efektywność i by nikt się nie czepiał, a jednocześnie nie usnąć :P. Dzięki temu wiem kim jestem i wiem do czego się nadaję, a do czego nie (a taka wiedza jest warta więcej niż kilka worków złota)!

Alpinarium + Plac Zabaw = jestem w żywiole. Widzę, że Bartuś też jest podobny i ciągle potrzebuje być pobudzany :).

PS
Po całej zabawie skoczyliśmy rodzinnie na pizzę i powiem Wam, że dawno się tak dobrze nie bawiłem ;) <3!!!


Przyjaciel
Tu zrobimy mały wypis datami:
01.09. - przechlałem kupę kasy z ziomkiem Markiem w "Whiskey in the Jar" (lokal świetny, choć sztuczny i klimatycznie nijak się ma do "Iron Horse" w Łodzi),
06.09. - ziom ode mnie z pracy zorganizował u siebie małą ucztę a'la Mexico, bardzo miło będę ją wspominał (tequila "jezd barso delichatna",
07.09. - spotkanie z ziomalką Monią,
09.09. - 30-ste urodziny ziomala Filskiego i MEGA powrót do domu 8D 8D 8D ,
25.09. - spotkanie (owocne) z ziomalką Monią oraz ziomami cooliem oraz Wiktorem,
30.09. - saunowanie z cooliem.


***


Materialność
Jestem na minusie. Głównie przez zęby. Mimo wszystko wyjdę z tym na prostą ;)!


Bóg
Bóg doskonale wie jakie jest moje powołanie, ja też to wiem, więc się zgrywamy ;). Zaczynam żyć w przeświadczeniu, że "co chce to mam"! I rzeczywiście można powiedzieć, że jestem "pod szczęśliwą gwiazdą urodzony", ale nie ze względu za sam faktu urodzenia, ale przede wszystkim za tą spójność na linii Ja-Bóg. Bóg jest ze mną, a ja z Nim. Wiemy dokąd zmierzam i wierzę, że gdy tylko nadejdzie na to czas, a ode mnie wyjdzie szczery i wyraźny sygnał, dostanę dokładnie to, czego chcę.

Móc służyć Bogu to największa chwała.



***



Imagine Dragons - Thunder
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=fKopy74weus" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=fKopy74weus</a>

Amen.
« Ostatnia zmiana: Październik 14, 2017, 15:20:02 wysłana przez Smiler »

  • Nowicjusz
  • *
  • Reputacja: +5
  • Wiadomości: 19
  • Miejsce pobytu:
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #576 dnia: Październik 31, 2017, 23:35:13 »
0
Cudownie jest patrzeć na ciebie i na to co człowiek może zrobić ze swoim życiem!

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +536
  • Wiadomości: 5363
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #577 dnia: Listopad 01, 2017, 09:24:30 »
0
Cudownie jest patrzeć na ciebie i na to co człowiek może zrobić ze swoim życiem!
No i bosko! Cieszę się, że mogę być inspiracją >:). A teraz ty mi pokaż co można z taką inspiracją zrobić :ioi:

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +536
  • Wiadomości: 5363
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #578 dnia: Listopad 11, 2017, 15:50:22 »
0
PODSUMOWANIE PAŹDZIERNIKA 2017



NIECH ŻYJE POLSKA!!!

Bogurodzica z filmu "Krzyżacy"
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=sN2nZNByNNI" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=sN2nZNByNNI</a>

ORAZ


WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI 6 URODZIN ŻYJWIĘCEJ (a na torcie jest "7", bo to szczęśliwy numerek ^_^)!!!

Tak jest! To właśnie dziś! Święto Niepodległości 11 Listopada i jednocześnie 6 urodziny ŻW! (wystartowaliśmy 11.11.2011r. o 11:11 :) ). Z tej okazji chciałbym życzyć każdemu patriocie wszelkiej pomyślności i dobroci! Niech Wam ojczyzna da wiarę, siłę, nadzieję oraz wytrwałość i dyscyplinę w realizacji swoich dążeń! Bóg, Mądrość, Honor, Ojczyzna! Na wieki wieków, AMEN!

I z tej też właśnie okazji, by uczcić radością moją Polskę, w której narodziła się idea ŻW!, chciałem Wam - moim drodzy forumowicze - ofiarować ten wpis, będący podsumowaniem mojego października 2017 :). STO LAT DLA WAS, A MILION DLA NASZEJ IDEI!!!



***



CELE/PROJEKTY

1. Znaleźć pracę :ok:


2. Przeprowadzić min. 3 wykłady dla studentów w ramach 3S :ok:


3. Wyprowadzić "plecy" na prostą masażami :ok:


4. Naprawić zęby :ok:


5. Odwiedzić laryngologa
Wciąż z tym zwlekam, ale też musicie wiedzieć, że siedzę e Erfurcie w Niemczech, gdy piszę te słowa (to pierwszy raz w życiu, gdy Święto Niepodległości obchodzę poza granicami kraju).


Jestem tutaj, albowiem wraz z kolegą z pracy, wspieramy inny zespół w trakcie tworzenia u nich oddziału KYC (czyli tego, co robię). W związku z tym nie chciałem ryzykować wizyty u laryngologa ze świadomością, że mogę mieć później jakieś komplikacje, z którymi nie będę sobie w stanie poradzić. Mimo wszystko jestem MEGA zmotywowany faktem, że jeszcze tylko ta jedna wizyta i wszystko z tego roku mam zaliczone :jupi:


6. Wyprowadzić z chłopakami PP na prostą :ok:


7. Być na zlocie we Lwowie :ok:


8. Założyć firmę :ok:



***



STAŁE DZIAŁANIA
1. Modlić się choć raz dziennie, nawet przez chwilę, ale być w ciągłym kontakcie z Bogiem(duch) :ok:
Jestem z Bogiem. Co więcej - uważam, że wykorzystywanie całego siebie w realizacji siebie w taki sposób, aby pomagać tym samym innym to jedna z najlepszych form modlitwy!!!


2. Skupić się na sobie i działać najpierw i przede wszystkim dla siebie (chodzi o mentalność) :ok:
Działam dla siebie... i dlatego nie ponoszę mnie emocje w wydawaniu hajsu tu, w Niemczech, bo wiem, że należy teraz inwestować w swoją przyszłość i trzymać siebie w ryzach. Zaoszczędzone z diety pieniądze (a dieta jest w €) przeznaczę m.in. na gimbala, abym mógł kręcić lepsze vlogaski oraz bym mógł szaleć po Łodzi i kręcić dobre materiały :)... a mam na to pewien plan i w głowie urodził się projekt. Gdyby nie ta zasada, o której mowa wyżej, nie byłbym w stanie tego zrealizować!


3. Kontynuować dietę (dieta ciała) :ok:
Daję radę! Cisnę nadal swoje karty 3S, o których pisałem we wcześniejszych wpisach ;)


4. Nakurwiać treningi :ok:
AJAK! Napierdalam, że aż miło ;)!!!

Zresztą od października zrobiła się mała zmiana. Przypomnę tylko, że do tej pory robiłem następujące zestawy:

KWARTAŁ I 2017 (styczeń - nie chodziłem na siłkę, a potem luty i marzec na siłce):
- FBW przygotowujący

KWARTAŁ II 2017 (kwiecień, maj, czerwiec):
- wyciskanie na ławce (klata)
- wiosłownie półsztangą (plecy)
- przysiad (nogi)
- podciąganie (z naciskiem na ręce)

KWARTAŁ III 2017 (lipiec, sierpień, wrzesień):
- rozpiętki (klata)
- martwy ciąg (plecy)
- wykrok (nogi)
- wyciskanie żołnierskie (ręce)

KWARTAŁ IV 2017 (październik, listopad, grudzień):
--- A ---
- wyciskanie na ławce (klata)
- rozpiętki (klata)
- wiosłownie półsztangą (plecy)
- martwy ciąg (plecy)
+ 40min spalania
+ 7min brzucha

--- B ---
- przysiad (nogi)
- wykrok (nogi)
- podciąganie (z naciskiem na ręce)
- triceps (pompki na poręczach) + ramiona (unoszenie sztangielek bokiem i do przodu w górę)
+ 40min spalania
+ 7min brzucha

Robię to tak, że jeśli w jednym tygodniu robię trening typu "A" w poniedziałek, to w środę robię "B", a w piątek znów "A", aby w następnym tygodniu zrobić w poniedziałek i piątek "A", a "B" w środę :). Czyli A-B-A, a następnie B-A-B. I powiem szczerze, że nieźle mi to idzie ;)! Ciągle uczę się kolejnych aspektów związanych z techniką podnoszenia ciężarów, a na bieżni (gdy mam spalanie po treningu) słucham sobie audiobooków i muzyki, więc się rozwijam :)


5. Kłaść się spać przed 0:00 (relaks ciała) :ok:
Bosko!!!


6. Średnio raz na tydzień wrzucać coś na swój kanał 3S :nieok:
No i tu niestety dupa :(. Jednak jak pisałem - będę kupował gimbala i przyatakuję z materiałem bardziej konkretnie, bo mam to już plan :zuo: :sesese: :mwuahahaha:


7. Na bieżąco działać z doktoratem (docelowo - poświęcać mu jeden dzień w tygodniu) :ok:
Doktorat już prawie rzucony (a w zasadzie w pełni, ale stało się to 03.11.2017, więc w następnym wpisie będą detale ;) ).



***



Duch
Tak jak wyżej + czuję się sobą. Bardzo. Wiem kim jestem, a wszystkie bodźce, które na mnie oddziałują, pomagają mi to zrozumieć. Niestety, ale to też doprowadziło do tego, że... brzydzę się światem. Nie uważam, że to jest miejsce dla mnie. Nie potrafię być "jazzy". Jestem introwertykiem nastawionym na osiąganie celów, a dla takich ludzi jak ja nie ma tu miejsca. Teraz trzeba być "cool, super, bomba", trzeba być "grandży" i w ogóle "stajli". To nie dla mnie. To nie ja... a gdy to piszę, to naprawdę mi smutno :(. Dlaczego? Bo czuję się odrzucony przez świat i tylko czasami miewam chwile, gdy czuję się z nim blisko. Mam naturę nostalgiczną, raczej smutną... choć potrafię znaleźć szczęście ;D! Mimo wszystko rozumiem, że ten świat trzeba przemodelować, bo jest po prostu głupi i płytki. Za prosty i zbyt pozbawiony wyzwań.


Umysł
Październik okazał się dla mnie o tyle kluczowy, że w związku ze zmianą treningów, wróciłem we wtorki i czwartki (oraz często w niedziele) do saunowania. W ogóle jednak uważam saunowanie za strasznie nudne zajęcie i dlatego czytam wtedy sobie książki :)! W październiku przeczytałem łącznie 449 stron :), a zakończyłem następujące lektury:


Książkę polecam każdemu, kto chce się zająć się rozwojem osobistym, gdyż jest bardzo ciekawie napisana i podejmuje świetne tematy. Niestety minus tej pozycji jest taki, że autor nie wypracował jednego, spójnego konceptu. Oczekiwałem książki z jedną myślą przewodnią (jak w "Sile nawyku"), a otrzymałem kilka książek złączonych w jedną (niemalże jak artykuły naukowe w publikacjach zbiorowych). Z drugiej strony dla innego czytelnika może to być niewątpliwy plus tej lektury. 
Moja ocena: 8,5/10



Książkę "Najbogatszy człowiek w Babilonie" też polecę każdemu, bo uważam, że każdy powinien ją przeczytać. Lektura ta napisana jest trochę jak dla dziecka i stylowo przypomina poradniki Carnagiego, ale pamiętajmy, że "Najbogatszy człowiek w Babilonie" ukazał się mniej więcej w 1926r. :). Książka bardzo mnie zainspirowała do tego, żeby w następnym roku skupić się przede wszystkim na finansach, którymi należy zacząć się interesować w sposób bardziej aktywny (odkładanie pieniędzy, zwiększanie przychodu, planowanie budżetu, a nie tylko spisywanie wydatków).
Moja ocena: 7,5/10


Serce
Spójrzcie na tę panoramę:


To właśnie w tym lokalu spotkałem się z moim kumplem, Łukaszem, dnia 05.10.2017. Okazało się, że tego dnia Łukasz ma... urodziny! W ramach prezentu kupiłem mu brownie, a Panie załatwiły świeczkę (co nie było łatwe!). Zapytałem się też Łukasza:
- Chcesz, żeby cały lokal bił Ci brawo?
- No weź, przestań - odpowiedział Łukasz.
Wstałem, podszedłem do Pań, poprosiłem o wyciszenie muzy i powiedziałem do zebranych gości (wtedy było ich trochę więcej niż na zdjęciu):
- Drodzy Państwo, okazuje się, że mój serdeczny kolega ma dzisiaj urodziny. Wiem, że śpiewanie mu "Sto lat!" byłoby przesadą, ale myślę, że z tej okazji Łukaszowi należą się brawa.

I cały lokal bił mu brawo ;).

Wszystkiego najlepszego, Łukasz ;)!


Oprócz tego byłem w kinie na najnowszym "Blade Raunnerze":


Polecam mocno. Film dobry wchuj.


Dnia 22.10. miałem też zajebistą niedzielę (kolejną już 8) ) - sauna z cooliem, spacer po parku Piłsudskiego, chińskie żarcie koło PŁ, zwiedzanie jakiś ruin w Łodzi (po prostu szedłem z terenów Politechniki Łódzkiej w stronę centrum i mijałem takie coś, więc musiałem tam wleźć), Galeria Łódzka (centrum handlowe), kawka z lekturą w kawiarni Hortex ("Liderzy jedzą na końcu") oraz wizyta w EC1 w Łodzi.



Jednak najmilsze, co mnie mogło spotkać z tego całego dnia, to spotkanie z dawno niewidzianą koleżanką, Magdą! Z Magdą pracowałem kiedyś w sklepie odzieżowym i ona, oraz pewna Justyna, były moimi pierwszymi przełożonymi ("Kierowniczki Zmiany" - kumaci wiedzą o co chodzi xD). Pracę z Justyną i właśnie z Magdą wspominam bardzo(!) dobrze - szkoła życia. Uważam, że miały znaczny wpływ na to, że troszkę wkręciłem się w sprzedaż i że się tam ogarnąłem i nabrałem "polotu". Ilość "cyrków" jakie tam wspólnie wyprawialiśmy i odwaliliśmy na zawsze będzie w moim sercu 8D! Magda również dobrze wspomina to spotkanie i bardzo się cieszyła, że "ciągle jestem taki sam" i że się nie zmieniłem :wstydzioch: :roll: ;> :) :O :D

Rozmowa była super, a mnie bardzo cieszy to, że Magdzie się w życiu udało (bo zasługuje)! Jej mąż ma biznes, ona ma pracę, a dzieciaki (dwóch synów) radzą sobie w szkole. Żyje im się dobrze! I o to chodzi, bo są naprawdę super!!! Zresztą wspomnianej Justynie niedawno urodziło się dziecko, więc wszystkiego najlepszego, moi mili, jeśli kiedyś przyjdzie Wam to czytać <3


A koniec października spędziłem z drugim sezonem "Stranger Things" i jest po pełnym wypasie (sentymentem będę bardziej darzył sezon 1, ale tu jest też naprawdę bardzo dobrze)!



Ciało
Jak już pisałem - saunuję we wtorki i czwartki oraz w większość niedziel. Poza tym 04.10. byłem na wizycie w poradni dietetycznej, bo za darmo. Zważyli mnie tam i wyszło 130kg o_O :roll: :wstydzioch:. Mimo wszystko, o dziwo, czuję się dobrze. Motyw jest tylko taki, że rozbudowałem trochę masę mięśniową, ale to bardzo dobrze, bo nie mam żadnych problemów z kręgosłupem, a przecież pracę mam siedzącą!


***


Lider
Tutaj jest dobrze, bo należy zacząć od tego, że 19.10. złożyłem materiał, a 20.10.2017 miało premierę kolejne moje podsumowanie miesiąca. Oto efekty mojego życia z sierpnia i września oraz pracy nad filmikiem:

Smiler - Podsumowanie Sierpnia i Września 2017 (Forum ŻyjW!Ęcej.pl)
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=mZzgkotnLT0" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=mZzgkotnLT0</a>


Dodatkowo mogę powiedzieć, że bardzo rzadko jestem z siebie dumny, ale na pewno to, co mi wyszło w pracy zawodowej to program onboardingowy dla pracowników KYC, który nazwałem "ABC KYC", a który powstał przy okazji wizyty US Monitora w naszej firmie. Niestety nie mogę podzielić się efektami swojej pracy, lecz zapewniam Was, że jest naprawdę dobrze. To, czego mi jeszcze tutaj brakuje to zielonego światła na napisanie procedur pod to wszystko (bo na razie tylko ja wiem jak to zrobić dobrze) i jest gotowy produkt. Kto wie - może w przyszłości :).


Kolejny sukces - mój znajomy, Zbyszek, który znalazł mnie dzięki wykładowi, jaki zrobiłem w ramach PonadPrzeciętnych, chciałby zacząć ze mną współpracować biznesowo. Przez ostatnich kilka miesięcy zdzwanialiśmy się tak średnio raz na 1-2 tygodnie i rozmawialiśmy o różnych sprawach. O życiu, wyzwaniach, Bogu, bliskich, przyszłości, biznesach itd. Teraz Zbyszek zaczął dojrzewać, żeby ze mną współpracować, a to cieszy, bo byłby to pierwszy taki raz, gdy relacje przyjaźni wzbogacam o działania przedsiębiorcze. Zbyszek jest bardzo robotny i bardzo chce stworzyć coś większego, ale nie za bardzo wie jak. Łeb ma na karku, więc na pewno mu się to uda, a mnie będzie bardzo miło, jeśli uda mi się mu w tym pomóc.


Pamiętacie jak mówiłem, że dzięki newsletterowi dla mojego kanału 3S przybywa mi subskrybcji? Otóż zonk! To nie przez program mailingowy, ale przez filmik o toksycznych ludziach:

Smiler (3ssentialSkills) Toksycznym ludziom nie dogodzisz
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=uei2Nf4RDVo" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=uei2Nf4RDVo</a>

Nie wiem jak to się stało, że zaczął mieć tyle wyświetleń, ale cieszy mnie to bardzo 8). Jednak moja polityka odpowiedniego tagowania oraz konkretnego nazywania filmików przynosi efekty ;D. Oglądalność tej wrzutki dała mi możliwość monetaryzacji na YouTube (teraz reklamy można wrzucać na kanał dopiero od 10.000 obejrzeń - dobry pomysł, ja bym jeszcze do tego dorzucił minimum 100 subskrybentów), więc jest się z czego cieszyć. Dla przypomnienia - tak wyglądały moje subskrybcje miesiąc temu:


a tak wyglądają obecnie (czerwona linia to poprzedni obrazek):


Jak już wspominałem, niebawem będę kupował gimbala i będę chciał też zrealizować po drodze jeden, bardzo fajny projekt filmowo-youtubowy, który na bank mi się uda (bo jest bardzo niezaspokojona potrzeba na rynku, którą wyczaiłem i którą wykorzystam 8D).


Kolejnym sukcesem października jest wizyta na Politechnice Łódzkiej i rozmowa z reprezentantkami Samorządu Studenckiego Politechniki Łódzkiej. Otóż chcę wreszcie wystartować ze swoimi wykładami do 3S, które aż proszą się, aby z nimi działać, więc modlę się do Boga, aby 06.12.2017 dał mi szansę zrealizować moje największe marzenie (które już baaardzo długo za mną chodzi), a więc zrobić wykład o sensie życia i szczęściu! Trzymajcie kciuki ;)!


Intelektualista
Czytam książki 8D


Sportowiec
Chodzę na siłownię 8D 8D


Uwodziciel
Cisza 8D 8D 8D

Susza.

I CHWAŁA BOGU!

Nie uganiam się za kobietami... a ze względu na mój wygląd (i moje poczucie wartości) one nie uganiają się za mną 8D. Nadal mam kompleksy (waga), choć teraz nauczyłem się z nimi żyć. Wiem już, że nigdy nie będę wyglądał jak Brad Pitt w Fight Clubie, ale na bank da się ze mnie jeszcze wiele wyciągnąć. Najważniejsza jest dieta. O.

I teraz przedstawię Wam moje nauki 8D: "Nie chodzi o to, żeby sobie mówić, że >Jak sobie kupię samochód, będę szczęśliwy<, ale >Jak będę szczęśliwy, kupię sobie samochód<". Lecz szewc bez butów chodzi, więc lekarzu ulecz się sam, bo obecnie mam w bani myślenie w stylu "Jak będę dobrze wyglądał i będę miał hajs i lanss, to będę miał kobietę za kobietą".

Nie będę.

Wszystko siedzi w głowie.

Muszę mocno zajrzeć w siebie w 2018 roku. Psycholog. Muszę się poskładać. Samemu nie dam rady. Dlaczego? Bo gdzieś tam podświadomie nie uważam, że zasługuję na piękne kobiety. A ja mówię wprost - chciałbym mieć romanse z takimi kobietami jak te:


A nie będę miał (póki co), właśnie dlatego, że tak myślę.

Eh... ktoś, kto nigdy nie miał takich problemów, nigdy nie będzie w stanie zrozumieć drugiego człowieka z takim gównem w głowie. Myślałem, że sobie z tym poradziłem, ale to gówno prawda. Nadal siedzi we mnie ogromny frustrat, ale przynajmniej już wiem, że nienawiścią i "ciśnienieńciem na maksa" go z siebie nie wyrzucę. Tu trzeba sprytu.

W każdym razie drzemie we mnie niespełniony romantyk, bo taki właśnie jest Damian:

Chris Isaak - Wicked Games
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=5D3Nl1GZzuw" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=5D3Nl1GZzuw</a>

oraz człowiek, który pozbawiony jakichkolwiek barier, bo taki własnie jest Smiler:

Billy Idol - Cradle of Love
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=NCZuYS-9qaw" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=NCZuYS-9qaw</a>


Na samym końcu chciałem również powiedzieć, że wreszcie udało mi się zakończyć mój wieloletni związek. Co prawda nie jesteśmy ze sobą już od ponad roku, ale dopiero w październiku zabrałem od swojej byłej wszystkie rzeczy z piwnicy i powiem Wam, że poczułem ulgę. Faktycznie wtedy się wszystko skończyło, a "ostatnia nitka" została odcięta. Jeśli chodzi o nią samą, to już nic nie czułem. Fajna jest dziewczyna, naprawdę, ale jako kobieta i kobiecość już mnie nie pociąga. Ufff ;)


Ogniwo Rodziny
Za sukces uważam zgadanie się telefoniczne z moją mamą 08.10., które trwało 1,5h!!! Wyobrażacie to sobie?! PÓŁTOREJ GODZINY, wisiałem z mamą na kablach ;)!

Za to wydarzeniem, które przyniosło mi dużo więcej sensu, było odwiedzenie z mamą (oraz babcią i ciocią) cmentarzy dnia 28.10.2017 na Wszystkich Świętych. Kiedyś nie lubiłem tego święta, ale teraz bardzo przypadło mi do gustu i naprawdę lubię odwiedzać cmentarze na przełomie października i listopada.


Przyjaciel
Tutaj bardzo miłym było spotkanie się z moim serdecznym kolegą z ŻyjW!ęcej oraz Bractwa IOI - Owcą. Owca wpadł do Łodzi na targi zegarkowe i wraz z cooliem poszliśmy do Starbucksa (to był mój pierwszy raz w tej kawiarni :) ). Owca - trzymam kciuki za wszystko, co z Tobą związane ;D!!!

Oprócz tego spotkałem się z Monią, a potem jeszcze pod koniec miesiąca jeszcze raz z Monią i cooliem, aby nażreć się naleśników i nachlać herbatą oraz by obgadać inicjatywy Moni.


Ah! No i saunowaliśmy z cooliem ;)!


***


Materialność
Bardzo(!) po kieszeni jebły mnie opłaty za domeny. Niby, że są co roku, ale za każdym razem boli tak samo. Zmieni się to dopiero od 2018r., albowiem wtedy przeznaczę na ten cel specjalny "koszyk" wydatków i na na domeny i serwer będę systematycznie odkładał hajs. W ten sposób wyprzedzę samego siebie xD

Miesiąc skończyłem z kwotą +65,39zł, co jest dla mnie mimo wszystko wielkim sukcesem, bo przez dentystę i naprawianie zębów od kilku miesięcy wychodziłem z długów.

PS
W ogóle pieniądze - same w sobie - są fascynujące. Naprawdę.


Bóg i Wszechświat
Kocham Boga! A jak ;D!!! A tak w ogóle to cieszy jeszcze bardziej fakt, że bardziej niż ja Boga, Bóg kocha mnie... mnie, nas, wszystkich w ogóle ;D! Pozdro, Panie Boże ^_^!!!

PS
Swoją drogą, to w październiku minęliśmy zajebistą datę ^_^


Fajnie, nie ^_^?!



***



M.I.A. - Bad Girls
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=2uYs0gJD-LE" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=2uYs0gJD-LE</a>

Amen.
« Ostatnia zmiana: Listopad 20, 2017, 21:27:19 wysłana przez Smiler »