Autor Wątek: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra  (Przeczytany 22679 razy)

  • Ghostface

  • Gość
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #525 dnia: Styczeń 10, 2017, 18:30:33 »
0
Zrobiłeś to, bo chciałeś osiągnąć cel i ruszyć coś w życiu, czy jesteś atencyjną ladacznicą i znalazłeś robotę dla plusów? :). No Damian, proszę Cię. To ma az takie znaczenie?

A tyle o atencyjności kobiet piszesz :)
« Ostatnia zmiana: Styczeń 10, 2017, 18:34:57 wysłana przez Ghostface »

  • Elitarny
  • *******
  • Żyć na własnych zasadach
  • Reputacja: +264
  • Wiadomości: 1284
  • Miejsce pobytu:
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #526 dnia: Styczeń 10, 2017, 18:30:53 »
0
Brawo :)
"Pracuj ciężko w ciszy - to efekty zrobią hałas" - Baal

  • Low

  • Gość
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #527 dnia: Styczeń 10, 2017, 18:45:08 »
0
No w końcu! ;) Gratulacje i oby więcej tych skreśleń w planie na 2017!
Działaj, działaj, działaj i zaskakuj nas dalej efektami. Do końca 2017 mają tu być same wpisy o zrealizowanych celach! :)

  • Sympatyk
  • ****
  • Reputacja: +112
  • Wiadomości: 168
  • Miejsce pobytu: Kraków - Bielsko
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2015 (V) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #528 dnia: Styczeń 10, 2017, 19:35:02 »
+2
Tak na prawdę celem życiowym Smilera jest najebanie jak największej ilości plusów :P

Gratuluje ;)

  • Ghostface

  • Gość
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #529 dnia: Styczeń 10, 2017, 19:43:11 »
0
I gdyby o tym napisał otwarcie, to ludzie by pomagali :D

  • Sympatyk
  • ****
  • Reputacja: +112
  • Wiadomości: 168
  • Miejsce pobytu: Kraków - Bielsko
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2015 (V) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #530 dnia: Styczeń 10, 2017, 19:46:17 »
+2
Dokładnie, a tak to pisze te posty pół nocy, wpycha merytoryczne treści, motywujące sentencje, rozpisuje cele bardziej niż dokumentacja techniczna Boeinga, a wszystko po to żeby dostać plusa :D

  • Ghostface

  • Gość
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #531 dnia: Styczeń 10, 2017, 20:12:58 »
+1
Dałem Ci plusa za to :)

  • Sympatyk
  • ****
  • Reputacja: +112
  • Wiadomości: 168
  • Miejsce pobytu: Kraków - Bielsko
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2015 (V) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #532 dnia: Styczeń 10, 2017, 20:27:57 »
0
Może, ale mega chujowe jest to, że jak ktoś sobie "puści bąka" w Wyzwaniach, to lecą plusy, a u mnie jest cisza, a zrobiłem taki cel. Szkoda. Mega chujowo się czuję i na bank nie czuję się zmotywowany do działania tutaj właśnie :(

Na pewno się nie wkurwi :D

Nie będę dłużny, za tą naszą wspólną dywagacje, również plusik w Twoją stronę xD

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +536
  • Wiadomości: 5363
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #533 dnia: Styczeń 21, 2017, 21:10:28 »
+3
PIERWSZY TYDZIEŃ W KORPO
Przeczytajcie wpis i jak macie jakieś korporady, to dajcie znać ;)



No to właśnie w piątek skończył mi się pierwszy tydzień w korpo, który będę wspominał jako bardzo fajny. Jest więcej plusów niż minusów, więc zapowiada się bosko :jupi:



+ DROGA DO PRACY
Jak już wcześniej mówiłem - do pracy chodzę na piechotę. Mam tam około 35-45min w zależności od tempa (średnio około 40min). Spiesząc się do pracy z dość szybkim tempem, jestem w niej poniżej 40min (na granicy), ale idąc totalnie na ludzie, spacerkiem (nie męcząc się) jestem w niej po 45min. Z tego względu podjąłem decyzję, żeby dać sobie spokój z zabijaniem się o te 5min. Czas dojścia do pracy wykorzystuję na słuchanie. Obecnie słucham podcastów od Michała Szafrańskiego w drodze do pracy i w drodze do domu. Zauważyłem jednak, że wracając lepiej "siedzi mi" muzyka i z tego względu chyba zacznę nadrabiać zaległości dźwiękowe w tej dziedzinie (a jest kilka albumów, które muszę wrzucić na warsztat). W przyszłości sprawdzę też czy lepiej mi się słucha muzyki rano czy wieczorem i to samo z materiałem "rozwojowym" (podcasty, audiobooki).

Dałem sobie spokój z ciśnieniem marszy z kilku względów, ale najważniejszy to zdrowie. Pogoda nie jest teraz za dobra, a ja mam już zakatarzony nos (nie tylko przez chodzenie, ale przez to, że w sali szkoleniowej zepsuło się okno i zaczęły się zabawy z klimatyzacją)... i nie mogę sobie pozwolić na chorobę, bo przede mną jeszcze 2 tygodnie szkolenia, na którym MUSZĘ być, bo później nie zaliczę egzaminu na wymagany certyfikat przez braki.

Bez sensu jest mi też przychodzić do pracy spoconym itd. Zresztą i tak łażę tam w dresach i przebieram się po kiblach, co jest męczące. Mówiąc wprost - w plecaku mam jeansy i np. koszulę, a do pracy popierdzielam w dresach i bluzie. Nota bene kurtka, którą mam, jest bardzo ciepła, więc jak idę sportowo, szybko się pocę, co jest niekomfortowe i nie działa dobrze na zdrowie w takich temperaturach. Nie mogę się już doczekać karty Multisport, żeby pędzić na siłkę, a po siłce wbijać się w ciuchy "pracownicze".

Fajne jest to, że takie chodzenie pozwala mi oszczędzić kasę. Obecnie mam legitkę doktorancką, więc płacę 1,3zł za bilet. Bilet w jedną i drugą stronę to 2,6zł... a jak pomnożymy to przez ilość dni w tygodniu (2,6 x 5 = 13), a potem tygodni w miesiącu (13 x 4 = 52), to wychodzi, że oszczędzam ładną sumkę. Jeśli założymy, że rzucam studia, to trzeba z 52zł zrobić 104zł.

Z przykrych rzeczy jest tylko ogromna strata czasu. 40min x 2 = 80min. Mhm... 80min dziennie "marnuję". Mimo wszystko robiłem też wyliczenia czasowe i wychodziło mi, że nawet gdybym jechał tramwajem, to podróż całkowita (od klatki schodowej do drzwi firmy) i tak zajęłaby mi ~30min. Oszczędność ~30min dziennie (15min x 2) kosztem 52zł miesięcznie nie za specjalnie mnie bawi 8). Za to jak pisałem - nie próżnuję i wykorzystuję czas na wyciszenie, słuchanie podcastów lub muzyki.



+ GODZINY PRACY
Zapowiada się również świetna opcja z godzinami pracy. Mówiąc krótko - nie będę musiał być punktualnie na 8:00. Leci to bardziej w kierunku "wysiedzenia 8h w pracy" :P. Na razie jesteśmy na 3-tygodniowym szkoleniu i mamy być do dyspozycji 8:30-16:30, ale później jest podobno bez znaczenia o której się przyjdzie (ale w przedziale 7:30-10:00). Oznacza to, że jak sobie zrobię lepszy trening na siłce, będę chciał wziąć dłuższy prysznic, albo - po prostu - odpocząć po nim na spokojnie, to nikt się nie będzie czepiał, że kompa odpaliłem o 8:15, a nie o 8:00.

Podobno klient wymaga, abyśmy działali 8:00-18:00, więc trzeba będzie robić jakieś "dyżury", ale tym się na razie nie martwię, bo czas sobie spożytkuję sam w sposób znakomity ;)!



+ DYSCYPLINA
Zarzuciłem sobie wyzwanie na pierwszy tydzień, żeby się sprawdzić z treningami i postanowiłem, że poniedziałki, środy i piątki trening zrobię PRZED pójściem do pracy, co oznaczało, że będę musiał wstać ~30min wcześniej. Udało się! Poszło super! Jedynie piątek miałem taki, że zdążyłem machnąć tylko pompki i czasu na brzuch nie starczyło, ALE zrobiłem to TUŻ PO TYM JAK TYLKO PRZEKROCZYŁEM PRÓG DOMU #wygryw 8)!

Budzik - Konstytucja Osobista (KO) - który trwa 15min, dzwoni mi o 6:30, więc mam kwadrans na to, żeby ruszyć dupsko z wyra. Często KO sobie leci w tle, a ja już szykuję uchwyty do pompek i karimatę, żeby później robić brzuch. Trening (pn, śr, pt) trwa od 15-30min w zależności od dnia tygodnia.

Powroty zacząłem sobie też lepiej organizować od czwartku włącznie. Chodzi o to, że wcześniej (pn-śr) wracałem, odpalałem kompa, sprawdzałem co tam słychać i w międzyczasie "coś tam" robiłem dla siebie. Finał był taki, że nic nie zrobiłem, a czas już zleciał, więc musiałem kłaść się spać. Postanowiłem, że po powrocie do domu nie ruszam kompa do momentu, kiedy się nie ogarnę (rozebrać się z ciuchów, uporządkować dom, ew. pozmywać, wziąć prysznic, zjeść itd.) - okazało się to strzałem w 10! Dzięki temu owo "ogarnięcie się" zajmuje mi ~30min, a potem mam już czas tylko dla siebie.

A'propos czasu. Gdzieś przeczytałem, że prysznic zawsze dobrze robi po pracy z tego względu, że jest to bardzo silnie uwarunkowany w nas bodziec - rodzice nas myli rano i wieczorem, my myliśmy się rano i wieczorem itd. Z tego względu w ludzkiej głowie prysznic "oddziela" pory dnia :). Macie czasami tak, że chodzicie po domu w piżamie i czujecie się jakby było wciąż rano, a jest 13:00? Albo czujecie się jakby było późne popołudnie, a jest dopiero 9:00? No właśnie! Zacząłem to wykorzystywać na sobie i po "ogarnięciu się", robię prysznic i mam czas dla siebie.

W domu jestem koło 17:30, ale przyjmijmy, że o 18:30 mam już cały rytuał za sobą. Kładę się spać około 22:00-22:30, co mi daje 3-4h czasu dla siebie. Dla równego rachunku zróbmy 4h :). Na co go wykorzystuję?



+ CZAS WOLNY
4h dziennie czasu dla siebie przez 5 dni w tygodniu do 20h + ~28h weekednu daje nam ~50h czasu dla siebie w ciągu tygodnia. Na pracę poświęcam 46h 40min (40h pracy + 6h 40min na dojścia, które wliczam w pracę, choć poświęcam je dla siebie)... Oznacza to, że więcej czasu poświęcam sobie niż na pracę! A nawet jeśli zrobimy 50/50 to i tak ZAJEBIŚCIE!!!

Wracając do pytania - na co przeznaczam czas wolny?

Zbawienne okazało się wypisanie wszystkich moich celów na 2017 rok w jednym z poprzednich wpisów. Mam je wszystkie na jednej ze swoich tablic i gdy przygotowuję terminarz na kolejny tydzień, "kontaktuję się" z tą kartką :). Co się okazuje?! OTÓŻ OKAZUJE SIĘ, ŻE NASZE ŻYCIA TO MAŁE TRAGEDIE! DOKŁADNIE TAK! Większość moich celów jest tak mało "pracochłonna" lub tak precyzyjna, że w sumie nie muszę robić nic 8).

DOKŁADNIE!

Przez to, że absolutnie skoncentrowałem się na Covey'owskiej "II ćwiartce" i niemalże do zera wyeliminowałem głupoty, mam w cholerę wolnego czasu... więc rysuję. Uczę się rysować, czytam. Raz w tygodniu mam też angielski z Kasią (dodatkowy wpływ gotówki wysokości 50zł na tydzień, a więc 200zł miesięcznie + satysfakcja, ale o tym później). Zająłem się też pracą nam moją grą 3S i związanymi z nią zasadami. Czas poświęcam też na luźno na seriale (obecnie Taboo, Sherlock, Vikings) oraz na wykop i youtube. ŻyjW!ęcej cisnę na szybko tylko w tygodniu, a na dłuższe sprawy (jak dziś) chcę mieć weekend.

Problemem jest to, że przez to, że gdy wychodzę i wracam z pracy jest ciemno, nie mogę nagrać materiału na kanał 3S ;/. Miałem w tę sobotę ogarnąć sobie 3-5 szybkich wrzutek, żeby mieć na zaś, ale rozłożyło mnie choróbsko. Nie aż tak strasznie, ale jestem wystarczająco mądry, żeby nie drażnić losu :).



+ JESTEM TU I TERAZ
Byłem świadomy tego, że mi czas "przyspieszy", więc poświęciłem ten tydzień na wejście w nowe tryby. Staram się częściej patrzeć na zegarek, mądrzej dysponować czasem i podtrzymywać w sobie świadomość bycia "tu i teraz". Przyczyna jest prosta - chcę kończyć każdy dzień będąc usatysfakcjonowanym człowiekiem. Chcę mieć satysfakcję z tego, że pcham życie do przodu, a więc realizuję to, co sobie założyłem.

Dla przykładu teraz, gdy piszę ten post, jest 19:39, a ja już obejrzałem dwa ostatnie odcinki Sherlocka, przygotowałem sobie terminarz na następny tydzień, poświęciłem czas na rozrywkę, a za chwilę siądę do książki, żeby poczytać. Czuję się dobrze jako człowiek. A najważniejsze jest to, że czuję, że to zmierza we właściwym kierunku i ma sens :).



+ SZEFOWA
Jednym z moich plusów jest moja przełożona (imię zachowam dla siebie, bo może by sobie nie życzyła). Jest to naprawdę spoko kobitka, która jest ogarnięta. Kobitka, która jest konkretna i która zawsze załatwia jakieś sprawy, a nie przychodzi sobie na "pogaduchy-popierduchy", tylko rzeczywiście ogarnia. Poza tym jest miła i pomocna. Co dalej, zobaczymy, ale ja sam staram się być dla niej pomocny, a przede wszystkim - nie robić jej problemów (bo wiem jakie to bywa wkurwiające).



+ PRZYSZŁOŚĆ (I TERAŹNIEJSZOŚĆ)
Najbliższa przyszłość też zapowiada się spoko. Nasz zespół ma się jeszcze bardzo(!) rozbudować, więc będą nowi ludzie. Dodatkowo - jest to nowy proces i dopiero wszyscy się uczą. Minie 1 rok lub nawet 2 lata (na moje oko) nim to wszystko ruszy do przodu jak powinno i będzie się już ludziom chciało od tego rzygać. Oznacza to, że ciągle będzie się coś działo, będzie można się uczyć i rozwijać, a kto wie - może za jakiś czas będzie opcja jakiegoś awansu?

Czy wiążę z firmą swoją przyszłość? Najbliższe 2 lata na bank. Co dalej - życie pokaże.

Na razie jednak udało im się mnie uwieść takimi trywialnymi sprawami jak:
- darmowa woda 8D
- obiady za 4,5zł (bo są dopłaty), które są naprawdę smaczne (choć ludzie narzekają)
- luźna i fajna atmosfera
- młodzi ludzie, którzy prezentują "ten sam klimat"
- używam sobie angielskiego
- Multisport 8D
- miejsce pracy (i moje możliwości dotarcia do niej)
- czystość w firmie i toaletach (choć nie zawsze :P)
- w środku jest ładnie
- stanowisko pracy w wyjebanym fotelem i dwoma, w chuj wielkiimi, monitorami - kosmos 8D
- Monika (koleżanka), która tam pracuje 8D

Ktoś by powiedział, że "dałem się złapać w pułapkę" i spoko. Ja bym też powiedział, że wymieniłem wszystkie czynniki z teorii dwuczynnikowej Herzberga 8D. Prawda jest taka, że spędzę tam min. 2 lata życia, więc sam wolę się nakręcać, żeby mi było dobrze :mwuahahaha:

Super jest również to, że w każdej chwili mogę wyjść sobie na przerwę, zjeść coś, wypić. Nikt nie krzyczy mi nad głową, nikt się nie wymądrza, nikt nie szuka atencji, nikt nie udowadnia Ci, że jesteś chujowy, a ludzie są pomocni. Mogę sobie np. pracować, a potem odejść od kompa (bo piknie mu zegarek na II śniadanko), pójść po pudełeczko, przynieść sobie do biurka, pracować i jeść (albo tylko zjeść w kuchni). Fajnie :)

Póki co - zaciągnęli mnie do pługa... i wcale nie narzekam ^_^. Jednak jest to spowodowane innymi czynnikami, o których piszę dalej.



+/- LUDZIE
Ogólnie mogę powiedzieć, że ludzie są naprawdę spoko. Naprawdę. Dałbym w ogóle ten punkt jako "zielony", ale wiadomo - są blaski i cienie 8D.

Kumpla obok biurka mam w porządku - lubię go (mirkuje na wykopie, więc będzie o czym rozmawiać :) ). On może mnie niekoniecznie 8D, ale też zauważyłem, że "za szybko się otworzyłem". Przychodzę ze świata, w którym inicjatywa i otwartość jest bardzo wymagana, a wręcz naturalna... i tutaj tym mogłem ludzi trochę do siebie zrazić (ale oczywiście raczej wąskie grono). Przyjąłem więc taktykę "siedź cicho, rób to co inni i nie wychylaj się". Pomogło 8D.

Nasz zespół jest podzielony obecnie na dwie grupy - tych, którzy już działają i tych, którzy są szkoleni. Z grupą szkolonych znam się najlepiej i uważam, że to są bardzo fajni ludzie. Wiadomo - trochę nas szkoleniowiec wrzucił w tryby "wyścigu szczurów" i sam chętnie lubiłem "zabłysnąć" w grupie 8D. Ta grupa, która już działa, też jest spoko, dużo chłopaków. Ogólnie ekipa jest mega sympatyczna, ludziki są pomocne, a działania są wykonywane "bez spiny" :)

Jednak trzymam trochę język za zębami, bo paplę za dużo z natury :P... a że 69% zatrudnionych w tym korpo to kobiety, to mam wrażenie, że siedzę na tykającej bombie 8D 8D 8D. Jednej coś może chcieć odpierdolić w bańce i zaczną się jakieś chujowe wojenki, których nienawidzę i w których nie mam zamiaru uczestniczyć. Również staram się temperować swoją "proaktywność", bo ja to bym tam wszedł, wszystko pozałatwiał i tyle :P. Tak też robiłem przez pierwsze dni, więc łaziłem z różnymi zrealizowanymi drobnostkami od razu do mojej przełożonej. W ten piątek, całkowicie od serca i naturalnie, podziękowałem jej za to, że mi dała szansę. Jednak chyba muszę stopować z moją "dobrocią", bo choć płynie ona ze szczerego serca, to może się okazać, że ludzie odbiorą to jako podlizywanie się, albo chuj wie co 8D

Póki co nie mam w zespole żadnego "przyjaciela", czyli osoby, z którą mógłbym się trzymać :(. Jest Monia, ale ona jest z HRów. Poza tym Monia była teraz na L4, więc będzie dopiero w tym tygodniu i bardzo się z tego powodu cieszę, bo mamy podobny poziom "energii" i "żywiołowości", więc jest co robić, bo "przydałoby się trochę polotu i finezji w tym smutnym jak pizda mieście" 8D



+/- JAK NA STUDIACH
Po studiach w Polsce jestem wytresowany do pracy w korporacji. Dosłownie. Wygląda to niemalże identycznie, tylko czasowo jest bardziej "ściśnięte" i nie ma okienek po 1,5h 8D. Ogólnie uknułem sobie teorię spiskową, że wszystkie korpo płacą ludziom władzy gruby hajs, żeby studia w Polsce nie były reformowane właśnie po to, żeby prościej ich było zaciągnąć do takiej roboty 8D

Na razie po prostu mi to nie przeszkadza, ale również i "żenadłem" na poziom studiów w naszym kraju. Eh...



- KORPO ZABIJA
Wymieniłem kilka zdań z Owcą na fb, który uświadomił mnie np., że w korpo nie ma tak, że się idzie do przełożonego i się mówi, że się chce podwyżkę i albo się dostanie albo nie 8D. Trzeba mieć jakieś rekomendacje i chuj wie co jeszcze 8D. No trudno - nie będę ich miał 8D. Moją ambicją w korpo jest robić robotę i być "tym średniakiem" (lub troszkę powyżej ze względu na ambicje :wstydzioch: ). Do tej pory w szkole wychodziło mi to świetnie, więc nie powinienem mieć problemów w pracy 8) >:)

Owca uprzedził mnie też z tym, że powiedział, że (parafrazując) po pracy trzeba cisnąć swoje. I to widać po ludziach. Można się mniej więcej domyślić kto robić coś więcej i się rozwija w swoim kierunku, a kto nie. Kompletnie obce jest mi np. pójście w piątek na piwo (ewentualnie pięć 8D), by spierdolić sobie sobotę na kacu. Dzisiaj się obudziłem o 4:30 i nie spałem do 6:30 przez przeziębienie, a później złapałem kimę na 1h. Finał jest taki, że w piątek położyłem się spać o 22:00, a dziś o 8:20 już byłem na nogach i działałem... i nie mam zamiaru niszczyć sobie zegarka biologicznego tym, że będę się kładł spać w weekendy po północy, a wstawał nie wiadomo o której. Spanko od 22:00-6:30 przez 7 dni w tygodniu brzmi bosko.

W ogóle ludzie w korpo wydają mi się jacyś tacy... aseksualni. To znaczy są fajne laski i w ogóle, ale nie potrafię na nie spojrzeć przez pryzmat "zagadania". Wyłapuję też dużo interesujących ludzi i z nimi będę chciał się trzymać. Tych, których praca to całe życie, a potem najebka w piątek/sobotę raczej nie będę przytulał do siebie.

Korpo zabija też, moim zdaniem, ambicje. Jest to stała pensja za stałą robotę. Tyle. Takim firmom zależy przede wszystkim (w moim mniemaniu) na płynności pracy, a nie na wybitnie wyróżniających się pracownikach. Wolą pracować wolniej, ale na bardziej przewidywalnym poziomie. Chcesz być zajebisty? Zrób sobie biznes/własną inicjatywę i tam się realizuj. I to robię ja, dlatego patrząc po innych, potrafię utrzymać trzeźwość umysłu. Część z tych ludzi poza pracą nie ma pola do popisu i dlatego ładuje w firmę mnóstwo energii, żeby np. zostać dostrzeżonym. Ja takich właśnie pól mam w chuj, więc mam co robić, by się realizować. Cieszy mnie, że mam takie podejście, bo jest ono bardzo zgodne z paradygmatem, jaki przyjąłem na ten rok ("To jest mój rok", "koncentrować się najpierw na sobie").

Jednym z moich pól rozwoju/dorabiania jest właśnie angielski, o którym mówiłem. Z tego płynie mi nie tylko hajs, ale tak potrzebna do życia satysfakcja, bo to miłe, że ktoś do Ciebie ciągle wraca, ty taką osobę uczysz, a jej idzie coraz lepiej. Przychodzi ktoś, kto ledwo wymienia rzeczowniki ze swojego otoczenia, a wychodzi ktoś z kim można prowadzić swobodne konwersacje na "każualowe" tematy :). Miło :jupi:

Premia w korpo jest ewentualnie kwartalna, więc jak na bieżąco nie ogarnia się nic dla siebie, to "umarł w butach". Mówiąc wprost: praca ma mi dać utrzymanie i nadwyżkę budżetową. Całą resztę (ambicje, plany, pomysły) pcham w aktywności poza godzinami pracy.



***



No i to by było na tyle, jeśli chodzi o pierwszy tydzień w korpo. Jak pisałem wyżej - jeśli macie jakieś przemyślenia, rady, fajne linki itd., to chętnie je skonsumuję ;). Buziaki! Much love <3

PS
A teraz pędzę się sfokusować na targecie czytania książki, bo żeby lepiej acziwmentować takie taski muszę się bardziej engejdżować w moje aktiwitis 8D 8D 8D
« Ostatnia zmiana: Styczeń 22, 2017, 09:59:31 wysłana przez Smiler »

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +536
  • Wiadomości: 5363
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #534 dnia: Styczeń 22, 2017, 15:42:09 »
+2
NARZĘDZIA



Jakiś czas temu postanowiłem, że zostawię dla potomnych wpis dotyczący narzędzi, których używam, żeby się realizować w 2017, więc może kogoś natchnę ;)



1. NWTŻ
NWTŻ to akronim od "Nowy, Wspaniały Tydzień Życia", czyli czasu, który poświęcam na ogarnięcie siebie na następny tydzień. Zajmuje mi to zazwyczaj około godziny. Co mi w tym pomaga? Przede wszystkim LS2017, a więc "Lista Sukcesów 2017", na którą wpisuję wszystkie swoje osiągnięcia i ważniejsze wydarzenia z minionego tygodnia (np. odwiedziny rodziny, spotkania itd.). Oprócz tego mam też jeszcze "Przypominajkę". Przypominajka to wypis spraw, które w tygodniu pojawiają się u mnie regularnie (np. praca, treningi, spotkania Liderów PP itd.). Dzięki temu zawsze wiem co muszę wpisać w kalendarz na samym początku, nim zabiorę się za dalsze sprawy :). Pomagają też zakreślacze - różne kolory to dla mnie różne dziedziny życia. LS, Przypominajkę oraz kilka innych tego typu dokumentów (np. wykaz osób, które mi wiszą książki lub tabela z dniami urodzin i imienin) trzymam w jednym skoroszycie. Raz w tygodniu kładę na biurku ów skoroszyt, kalendarz oraz zakreślacze i jadę z tematem ;)



2. TABELA CELÓW
Dzięki fantastycznemu dobrodziejstwu, jakim jest to forum, miałem okazję przygotować wpis o celach 2017. Te cele spisałem na kartkę A3 (2x A4), którą podzieliłem na 4 kawałki. Każda ćwiartka reprezentuje oddzielne dziedziny życia. W tej tabeli jest wszystko, co chcę zrealizować w 2017 roku w ogóle. Gdy robię NWTŻ to "kontaktuję się" z tą kartką :)



3. STRUMIENIE DZIAŁAŃ
W przeciwieństwie do celów, stałych aktywności nie da się ot tak "odhaczyć" za pomocą " :ok: " :). Trzeba je robić ciągle. Dlatego mam u siebie drugą tablicę, na której mam wyszczególnione strumienie działań na 2017 (na samej górze jest znak krzyża ;) ).



4. NARZĘDZIA FORUMOWE
Najważniejsze z nich to oczywiście mój dziennik.

Oprócz tego prowadzę dwa projekty:
- 3ssential Skills - http://zyjwiecej.pl/index.php?topic=749.0
- Zdrowe Życie Smilera - http://zyjwiecej.pl/index.php?topic=402.0
a wespół z całym ŻW biorę udział w:
- ŻyjW!ęcej czyta 2017 - http://zyjwiecej.pl/index.php?topic=1469.0
Próbuję też bujnąć ŻW od strony słuchania audiobooków i podcastów w:
- ŻyjW!ęcej słucha 2017 - http://zyjwiecej.pl/index.php?topic=1514.0
Myślę, że dodam też do tego muzykę, to wtedy inni może się zaktywizują :P

Wyzwania:
- dbanie o dietę trening i relaks ciała - http://zyjwiecej.pl/index.php?topic=1487.0 (będę chyba musiał rozbić na kilka oddzielnych tematów)
- dbanie o to, żeby niedziele poświęcać na relaksik i realizację siebie - http://zyjwiecej.pl/index.php?topic=1505.0
- dbanie o to, żeby wrzucać coś na kanał 3S co tydzień - http://zyjwiecej.pl/index.php?topic=1500.0



5. INNE
Wiadomo też, że używam takich narzędzi jak terminarz (tygodniowy), rozliczenie w Excelu itd., ale nie będę ich wpisywał, bo nie o to tu chodzi. Celem tego wpisu było zaprezentowanie "nowości" na 2017 8D... oraz uświadomienie sobie, że tego forum można używać w naprawdę kapitalny sposób - właśnie jako narzędzia do rozwoju osobistego.

Tyle ode mnie, buziaki ;* <3

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +536
  • Wiadomości: 5363
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #535 dnia: Styczeń 29, 2017, 09:42:51 »
+4
PODSUMOWANIE STYCZNIA 2017



Pierwszy miesiąc mojego roku za nami. Poszło jak z bicza strzelił, więc wrzucam małe podsumowanko. Oczywiście na star wrzucam listę celów:

Cytuj
IDEA ROKU: TO JEST MÓJ ROK!

CELE/PROJEKTY
1. Znaleźć pracę :ok:
2. Przeprowadzić min. 3 wykłady dla studentów w ramach 3S
3. Wyprowadzić z chłopakami PP na prostą
4. Być na zlocie we Lwowie
5. Założyć firmę


STAŁE DZIAŁANIA
1. Modlić się choć raz dziennie, nawet przez chwilę, ale być w ciągłym kontakcie z Bogiem(duch) :ok:
Modlę się całym swoim życiem. Częściej jednak w niedzielę.

2. Skupić się na sobie i działać najpierw i przede wszystkim dla siebie (chodzi o mentalność) :ok:
Super sprawa! Wczoraj byłem na spotkaniu z tą Anią, o której wcześniej pisałem w jednej z moich ulubieńszych kawiarni w ŁDZ - "Dekadencji". Wnętrze jest boskie i doszedłem do wniosku, że muszę zacząć palić cygara i fajkę dużo bardziej regularnie. Kto wie - może dzisiaj sobie przypalę ;)

3. Kontynuować dietę (dieta ciała) :ok:
Super mi to idzie.

4. Robić minimum treningowe, czyli: pn, śr i pt to pompki+brzuch; wt, czw i sb to marsz min. 5km (trening ciała) :ok:
Bosko! Wszystko zgodnie z planem. W tym tygodniu powinienem dostać Multisporta, więc się zacznie.

5. Kłaść się spać przed 0:00 (relaks ciała) :ok:
Wstaję o 6:30, więc w łóżku już jestem o 22:00 :)

6. Średnio raz na tydzień wrzucać coś na swój kanał 3S :ok:/ :nieok:
Tu trochę zawaliłem przez chorobę, ale już teraz mam nagranych 3 filmiki, a dzisiaj dogram jeszcze 4 ;)

7. Na bieżąco działać z doktoratem (docelowo - poświęcać mu jeden dzień w tygodniu) :nieok:
Chyba to rzucę :(

A tak poza tym to:
  • Czytam :)
  • Rysuję (już troszkę mniej, ale jednak; głównie niedziele)
  • Cisnę treningi :zuo:
  • Ogarniam na bieżąco z chłopakami PP, chociaż nie dałem rady być na spotkaniu w tym tygodniu :(
  • W pracy mega spoko, po tym tygodniu ludzie się otworzyli i ogólnie jestem bardzo(!) zadowolony ;D
  • Najprawdopodobniej pożegnam się ze studiami doktoranckimi
  • Mentalnie nastawiam się na pobudkę o 5:00, żeby o 6:00 już jebać treningi :jupi:
  • Kobiety sobie odpuściłem i dobrze mi z tym ;). Zupełnie inne nastawienie do świata!
  • Dużo częściej dzwonię po rodzinie i jakoś chętniej chce mi się do niej jeździć :) <3
  • Dojrzewam w relacjach międzyludzkich ;)
  • Bliżej i bardziej po drodze mi do Boga. Świat się zaczyna sprzysięgać, aby działać na moją korzyść ;)!!!
  • Z hajsami zaczynam wychodzić na prostą. W kwietniu już powinno być całkowicie ok - bez długów i z dobrą kwotą na koncie ;)

Jest. Dobrze.

PS
A teraz uciekam na śniadanko i na zakupki, bo w C&A w Manufakturze Łódzkiej jest wyprzedaż 50%, ale wiedzą o tym tylko nieliczni - Ci, którzy potrafią gadać ze sprzedawcami :zuo:. Mam już odłożone ciuchy, ale korzystając z okazji chyba jeszcze kupię jakieś spodnie, bo mam ich mało. Z tego miejsca pozdrawiam przemiłą i przepomocną p. Sprzedawczynię, która dała mi o tym cynk, a której ja zrobiłem w ramach podziękowania - a jakże by inaczej - słonika z origami :zuo:
« Ostatnia zmiana: Styczeń 29, 2017, 09:44:31 wysłana przez Smiler »

  • Ghostface

  • Gość
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #536 dnia: Styczeń 29, 2017, 10:09:40 »
0
Gratulacje! W końcu naprawdę pozytywny wpis :). A co do Twoich narzędzi - nie byłoby łatwiej wszystkiego na smartfonie ogarnąć? :)

  • Low

  • Gość
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #537 dnia: Styczeń 29, 2017, 11:04:08 »
0
Przyjemny wpis. ;) Mam nadzieję na same takie w 2017!

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +536
  • Wiadomości: 5363
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #538 dnia: Styczeń 29, 2017, 13:56:58 »
0
Gratulacje! W końcu naprawdę pozytywny wpis :). A co do Twoich narzędzi - nie byłoby łatwiej wszystkiego na smartfonie ogarnąć? :)
Nie, w życiu! Jestem osobą, która ma syndrom kompulsywnego pisania. Nawet jak na zakupach jestem i kupię coś spoza listy (jak np. ostatnio mleko), to jak wrzucę to do koszyka, to najpierw napiszę to na liście, a później skreślę 8D. Ja muszę wszystko pisać ręcznie, albo z linijeczką szaleć i robić listy. Inaczej nie umiem i - przede wszystkim - nie chcę.



Przyjemny wpis. ;) Mam nadzieję na same takie w 2017!
Ja też 8D

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +536
  • Wiadomości: 5363
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #539 dnia: Luty 12, 2017, 17:24:43 »
+4
URZECZONY ŻYCIEM



Obecnie żyje mi się wręcz IDEALNIE. "Wręcz" idealnie, bo do szczęścia brakuje mi tylko wyjścia z (małych) długów oraz już spokojniejszego odetchnięcia po ostatnich tygodniach życia na styku granic wypłacalności ;P. A oto kilka powodów mojego szczęścia:


1. Żyję sam
Może jest to trywialne, ale samotne życie bardzo(!) mi służy. Wcześniej zawsze mieszkałem z kimś - z rodziną lub dziewczyną. Teraz jestem zdany sam na siebie i cholernie mi to odpowiada, bo naprawdę poznałem siebie. Budujące jest również to, że mogę na siebie liczyć w sprawach sticte domowych - regularnie sprzątam, piorę, gotuję ^_^.

Rewolucję zrobiłem ze sprzątaniem, bo wywiązywałem się z tego obowiązku zawsze w piątki. Jednak teraz, gdy pracuje, pomyślałem, że szkoda mi piątku, więc zacząłem sprzątać w czwartek. W ten sposób w piątek już mam wolny weekend :jupi:


2. Wywiązuję się z naczelnych celów + sztuka małych przyjemności i wstępna stabilizacja
Głównie chodzi o cele stałe, a szczególnie o to, żeby skupić się na sobie. By wypełniać tę ideę, co weekend robię coś małego dla siebie... choć głównie związane jest to z tytoniem i alkoholem 8D. W tym tygodniu kupiłem sobie dwa cygara i jedno spaliłem oglądając kolejny odcinek "Taboo" z Hardym (waniliowe, średnio smakowało). Drugie, to dużo lepsze, otworzę w następnym tygodniu po jakimś smaczniejszym obiedzie (a kupiłem sobie ostatnio w warzywniaku dużego batata, więc może przeniosę to na środek tygodnia 8D).

Pieniądze na te przyjemności czerpię ze swojej pracy nad sobą. Skupiam się w niej na diecie, treningu i regeneracji poprzez "płacenie sobie" za dobrze zrealizowane dni (np. za regularne jedzenie, treningi, sen itd.). To właśnie "zarobione" w ten sposób pieniądze z 2015 i 2016 roku pozwoliły mi na zakup części do rolek. Na cygara wydałem teraz 43zł (11zł + 32zł) i czułem się z tym bardzo dobrze. Takie cygara za 15-25zł to zazwyczaj syf, a to, które mam naszykowane kosztowało 32zł i całkiem przyjemnie pachnie (a recenzje też ma całkiem ok). Docelowo chcę kupować jeszcze droższe marki, ale tylko pod warunkiem, że rozsmakuję się w cygarach. Kolejną taką kwotę przeznaczę najprawdopodobniej na tytoń fajkowy Samuela Gawitha "Navy flate", bo kocham latakię i basta <3.

Oprócz tego stabilizuję życie. Tak wygląda mój przykładowy dzień (dalej opisuję go bardziej szczegółowo):
- 05:00 - pobudka, ubranie się i start w 40-minutową trasę na siłkę z podcastami i muzyką na uszach
- 06:10 - start treningu/regeneracji
- 07:30 - start pracy
- 15:40 - droga powrotna do domu
- 16:30 - ogarnianie chaty
- 17:30 - czas dla siebie (siedzę nad 3S, załatwiam "małe sprawy", oglądam jakiś serial [np. Rick and Morty], Internet)
- 21:00 - kimono

oraz:
- pn, śr, pt - trening siłowy (w tym tygodniu będę już robił 2 obwody z tego treningu przygotowującego)
- wt, czw, sb - rozciąganie, rollery, saua (dwa ostatnie dopiero do wprowadzenia, póki co - tylko się rozciągam

Niedziele są moje i poświęcam je np. na forum albo na... kolejny epizod "Black Sails" 8D


3. Pracuje mi się świetnie
W ten wtorek mieliśmy spotkanie organizacyjne i pierwszy raz poznałem szefa mojego działu - Macieja. I co? Rewelacyjny gość. Naprawdę ludzki facet! Czym mnie urzekł? Tym, że na tym spotkaniu chciał z nami porozmawiać o uczuciach po pierwszych tygodniach pracy. Można powiedzieć, że nawet to podkreślił - na to nas nakierował. Już wtedy wiedziałem, że mam do czynienia z profesjonalistą (niezależnie od tego czy robił to "z serca" czy był tak "szkolony" lub i jedno i drugie). Facet bardzo na plus!

Również na ogromny plus moja bezpośrednia przełożona - Ewelina. Poprowadziła konkretne spotkanie, poruszyła konkretne sprawy, zebrała opinię innych i powiedziała co z nią zrobi, powierzyła nam określone zadania, a wszystko to odbyło się w mega-sympatycznej atmosferze. Po tym spotkaniu wszyscy wrócili na stanowiska z uśmiechami na twarzach. Bosko!

Obecnie jestem jeszcze bardziej zadowolony, że pracuję tu, gdzie pracuję. Nie tylko z powyższych powodów (jak i z tego, że ekipa okrzepła i jest fajniej), albowiem jest jeszcze jeden. Najważniejszy dla mnie. Fundament. Podstawa podstaw - uczę się. Uczę się dużo, szybko i mocno i strasznie mnie to jara 8)


4. Hajs będzie się zgadzał
Bo na razie się nie zgadza. Co prawda dostałem wypłatę i jest spoko, ale pracowałem tam od połowy miesiąca, więc szału nie ma. Starczyło tylko na rachunki i znów mam do dyspozycji tylko 300zł 8D. Na prostą wyjdę dopiero po marcowej wypłacie, bo wtedy będzie mnie stać na rachunki i spłatę długów (mniejszych i większych) lecz dopiero wypłata kwietniowa/majowa będzie dla mnie w całości (oczywiście jak przedłużą ze mną umowę 8D). Dlaczego dopiero wtedy?

Bo wiszę różne hajsy, a zbliża się zjazd w KRK, więc znów będę musiał się zapożyczyć :(... (lecz na zlocie być muszę :sesese: )


5. Siłka, droga do pracy i "standardowy dzień"
Budzę się o 5:00, wstaję koło 5:07-5:10, w drodze na siłkę jestem najpóźniej 5:25. W czasie tej trasy słucham sobie Szafrańskiego, a już w planach pojawiło mi się odświeżenie najlepszego audiobooka ze wszystkim możliwych - mojej "Potęgi Myśli" 8D 8D 8D.

Na treningu jestem od 6:00-6:10 w zależności jak trafię. W poniedziałki, środy i piątki robię polecany mi trening obwodowy - od tego tygodnia zaczynam już robić 2 obwody i jaram się, bo się trochę zmęczę kondycyjnie :). Za to wtorki, czwartki i soboty poświęcam na regenerację. Obecnie robię tylko rozciąganie, ale już zainteresowałem się automasażem, a więc "rollerami" i "rolowaniem" (blantów na backstagu z jakimś sokiem, z jakimś dżusem 8D). Ta siłownia, do której chodzę, ma już mieć te rollery, bo "są zamówione". Kiedy tam trafią - nie wiadomo, ale luty przeczekam na rozciąganiu. Jeśli nie będzie ich w lutym, to kupię swoje i będę z nimi się pojawiał. Zresztą i tak na bank kupię sobie taki do samych pleców i mniejszych mięśni (tzw. "duoball"), a później pewnie jeszcze jakąś małą piłeczkę do mniejszych mięśni. Będzie to fajne ukoronowanie mojego "zarabiania" na diecie, treningu i regeneracji, o którym już wcześniej wspominałem. Muszę jeszcze tylko rozegrać prawidłowo temat z sauną i będę naprawdę ukontentowany >:)!!!

7:30-15:30 to czas na pracę. W domu jestem koło 16:30, daję sobie czas do 17:30 na ogarnięcie się (posprzątanie, wyładowanie rzeczy z torby, pozmywanie pudełeczek po jedzonku, zjedzenie ciepłego posiłku itd.), a potem mam czas wolny. Ten czas poświęcam na małe sprawy bieżące, żeby w weekend nie musieć robić pierdół i skupić się na istotnych dla mnie sprawach - głównie 3S :)

Tuż przed snem pakuję się na następny dzień - wkładam rzeczy do torby i szykuję jedzonko, które później wkładam w pojemniczki i reklamówkę, żeby rano tylko wyjąć je z lodówki, włożyć w torbę i ruszyć w trasę.

Kładę się spać koło 21:00 lub 21:30. Teraz zasypiam w góra 3-5min, a wystarcza mi ~7h 30min snu (gdy pójdę spać równo o 21:00, to budzę się już koło 4:30, ale się wygrzewam w łóżeczku ^_^).



***



Jak sami widzicie - jest bosko. Jedynym moim obecnym zmartwieniem jest lekko wrastając paznokieć lewej stopy, ale już podłożyłem pod niego gazę, więc powinienem móc wyprowadzić to wszystko na prostą. Będzie dobrze, będzie bosko ^_^. W zasadzie to już jest ;D!!!
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 09, 2017, 14:28:55 wysłana przez Smiler »