Autor Wątek: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra  (Przeczytany 20204 razy)

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #45 dnia: Październik 18, 2012, 16:26:59 »
0
[ Dodano: 2009-09-20, 19:19 ]

TEMAT: FELIETON
20.09.2009




W związku z tym, że na forum w dziennikach pojawiło się kilka wpisów, które w swojej formie przypominają felieton to sam postanowiłem, że podzielę się swoimi myślami na łamach tego działu, joł :)!



Nowy (nie)wspaniały świat
Żyjemy w czasach, kiedy wszystko z dnia na dzień nabiera mocniejszego tempa. Nie ma już czasu na spokój, na zastanawianie się nad sobą i nad celami swojego bytu. Zostaliśmy skondensowani do ludzkiej baterii, która jest wyzyskiwana na wszelkie możliwe sposoby przez różne maszyny, a której to maszynie nie zapewnia się nawet perspektywy godnego odejścia. Zniszczyliśmy to na podstawie czego zbudowaliśmy naszą cywilizację i hełpimy się bezczelnie tym, że to tak naprawdę przyspieszenie, unowocześnienie, ulepszenie.

Nikt już nie bierze w niedzielę rodziny na spacer do lasu z psem - ludzie wolą iść do centrum handlowego i patrzeć przez szybę na świat, o którym myślą po nocach i który im się śni. Nikt już nie pyka fajki - ludzie wolą zaspokajać swój głód nikotynowy szybkim i beznamiętnym papierosem zamiast poświęcić chwilę czasu refleksji nad przygotowaniem tytoniu, jego ubiciem i kształceniem umiejętności palenia, o pielęgnacji fajki nie wspominając. Nikt już nie kocha - teraz mamy substytut miłości w postaci szybkich związków, łatwego seksu, a kiedy coś nie idzie po naszej myśli zamiast walczyć o drugą osobę postanawiamy się rozstać, porażkę oblekając w formułę "nie pasowaliśmy do siebie". Tak - 534 wydane złote, które mają odwlec naszą uwagę od prawdziwych problemów życia, 57 spalonych papierosów, którym towarzyszą myśli nad beznadziejnością pracy i 23cia dziewczyna, z którą nam się nie ułożyło, bo "to nie to czego szukam".

Ludzie nie chcą już słuchać wiedzy. Nie chcą słuchać starszych od siebie, którzy mają tą piękną umiejętność przekazania pewnej prawdy życiowej w zaledwie kilku słowach. Nie chcą słuchać autorów książek, którzy przelewają pot i krew wytykając palcami błędy i pokazując do kąd to wszystko zmierza. Nie chcą już nawet słuchać swoich rówieśników, jeśli ci nie są z tej samej paczki co oni. Teraz ludzie chcą mówić - wciąż i wciąż i wciąż mówić. Problem polega na tym, że ich słowa to zazwyczaj reprezentacja tego co ich otacza, potwierdzenie rzeczywistości, słowa, które nie wnoszą absolutnie nic nowego. A słuchać uwielbiają pierdół wszelkiej maści. Młodzież jest karmiona programami typy "You can dance", albo "Mam talent" i nagle okazuje się, że wszyscy chcą tańczyć. Boże, jak mało z niech zdaje sobie sprawę z potęgi machinerii, która nastawiona jest na włożenie im do głów takich schematów, żeby oni sami myśleli, że dana czynność to jest to czego pragną, że ich wybór jest wolny od jakiegokolwiek wpływu (słowo "LOL" jest tu bardzo na miejscu).

Pracowałem w centrum handlowym jako sprzedawca i do dziś nie mogę wyjść z podziwu dla tych matek ubierających się jak kurwy, ojców wytatuowanych henną, setek dzieciaków w kapeluszach z kolorowymi sznurowadłami, mięśniaków, którzy myślą, że jak zrobią "halo" na sklepie wokół siebie to są prawdziwymi mężczyznami i dzieci, których rodzice zapragnęli zrobić modne irokezy na głowach i ubrać w ciuchy, aby móc je karmić tym blichtrem od samego początku życia. Trudno spojrzeć prawdzie w oczy, ale staramy się być inni niż wszyscy w wyniku czego wszyscy jesteśmy dokładnie tacy sami.

Już nie ma starego kawalera i starej panny - teraz są single, a jeśli ludzie się ze sobą żenią to często po to, żeby odwrócić uwagę Oka Saurona (tj. społeczeństwa) od siebie, bo są zbyt słabi i zbyt zależni od schematów, które je tworzą. Teraz każdy jest indywidualistą, każdy ma swoje własne cele i swój własny prywatny świat. Świat, z którego cholernie ciężko wyjść nawet jak się widzi cierpiących ludzi po wypadku samochodowym... no bo przecież, jeśli wszyscy są samowystarczalni to dla gapia (ciebie?) jest niezrozumiałe to, że ktoś kto stracił świadomość nie może sam zatrzymać krwotoku. W dzisiejszych czasach najłatwiej jest założyć na uszy słuchawki i odwrócić od wszystkiego głowę udając, że problemu nie ma.

Gdzie ci mężczyźni?
Pytanie zadawane przez kobiety od chyba dziesiątków lat. Żądaja od nas bycia prawdziwymi mężczyznami, ale czy tacy jeszcze w ogóle istnieją? Czy prawdziwy mężczyzna prędzej wyrośnie z gówniarza, który bawi się na przystanku w "ubij lufę" czy z dzieciaka, który w wakacje zakładał bazy na drzewach, jeździł na rowerze po lesie, grał godzinami w piłkę, ganiał się z dziewczynami i strzelał z procy? Mawiają, że wszystko jest możliwe i ja w to wierzę, ale trzeba również uzmysłowić sobie, że niektóre rzeczy są wyjątkami, a jeśli my masowo hodujemy określone postawy to żaden wyjątek nas nie uratuje.

Mężczyzna w obecnym świecie wcale nie czuje się zadowolony i spokojny, nie - czuje się zagubiony. Młodzi chłopcy idą ulicami masami mając swój wzrok skierowany na chodnik i będąc zasmuconymi z faktu, że ich życie jest do bani, bo nie mogą spotkać tej jedynej. I nagle z tej beznadziei wyłania się głos:
- Hej, ty! Rozchmurz się!
Dezorientacja sięga zenitu, jak to? Czy to do mnie?
- Tak, do ciebie mówię. Rozchmurz się.
- Ale kim ty jesteś? Skąd się w ogóle wziąłeś w mojej głowie?
- Znam twój ból młodzieńcze. Wiem jak bardzo i dlaczego cierpisz i chcę ci pomóc - kontynuuje głos.
- Ale gdzie ty jesteś? Kim ty w ogóle...
- Spójrz nad siebie.
Młody mężczyzna kieruje swój wzrok ku górze i widzi, że rozmawia z człowiekiem z plakatu reklamującego modne perfumy w towarzystwie dwóch pięknych blondynek w czerwonych sukniach.
- Nie smuć się, jestem tu po to, żeby ci pomóc, uwierz mi... znam lekarstwo na wszystkie twoje negatywne emocje.
- Ale ja wcale takich nie mam.
- Kogo teraz oszukujesz, mnie? - Pan Wielki Plakat i blondynki zaczynają się śmiać.
- No i co z tego?! Sam potrafię sobie radzić z problemami, jestem mężczyzną! - krzyczy w odpowiedzi chłopak.
- Nie przeczę, ale pomyśl... przecież jesteś zdolnym facetem, studiujesz/pracujesz, masz hobby i marzenia, a mimo to żadna cię nie chce, prawda?
- Nooo... w sumie racja - głęboki wdech i wydech chłopaka świadczą o tym, że Pan Wielki Plakat strzelił w sedno.
- Pomogę ci - zarzuca z entuzjazmem facet z reklamy.
Jedna z blondynek patrzy na chłopaka kuszącym wzrokiem, a druga szepcze swojemu towarzyszowi z bilbordu, że "Co jak co, ale niezłe z niego ciacho".

Takim chłopakiem nikt się nigdy nie interesował (bo przecież wszyscy są indywidualistami), a zwłaszcza takie piękne panie. Ostatecznie co ma do stracenia? Słucha pierwszej rady Pana Wielki Plakat, żeby zmienić obuwie, bo to obecne odstrasza kobiety. I nagle cały świat zaczyna chodzić w określonych modelach butów. Niestety to nie pomaga i Pan Wielki Plakat poleca zmienić również styl ubierania się. I nagle cały świat chodzi jednakowo ubrany krzycząc jednocześnie słowa, które włożył im do głowy gość z reklamy, że każdy z nich jest niepowtarzalny. Ale również i to nie pomaga.
- Ah! Przecież zapomniałem wspomnieć o perfumach!
I nagle cały świat biegnie kupić konkretne marki.
- Samochód masz beznadziejny, mój drogi!
I cały świat pragnie określony model.
- Twoje życie jest nudne!
I nagle wszyscy skaczą z samolotów ze spadochronami.
I Pan Wielki Plakat urzeczony jest postępami jakimi czynią jego podopieczni, sowicie nagradza posłusznych dobrym samopoczuciem, a nienadążającymi - bólem, frustracją i rozterkami.

Ale w pewnym momencie ten chłopak, który na początku tak wspaniale szedł drogą wyznaczoną przez nieznanego typa z bilbordu mówi "dość"!
- I CO?! - krzyczy w twarz Pana Wielki Plakat - ZROBIŁEM CO CHCIAŁEŚ! MAM WSPANIAŁE BUTY, NOWY, ŚWIERZY STYL, DOBRY SAMOCHÓD, CHODZĘ NA KONKRETNE IMPREZY, BIORĘ OKREŚLONE NARKOTYKI, BAWIĘ SIĘ... I... I... I GÓWNO! NIC SIĘ NIE DZIEJE, DO CHOLERY!
Krzyk wzbudza zainteresowanie przechodniów co wprawia Pana Wielki Plakat w lekkie zakłopotanie. Przez chwilę rozgląda się, jakby chciał się upewnić, że to co zaraz powie będzie przeznaczone tylko dla uszu chłopaka. Chłopaka, który ze złości ma zaciśniętą szczękę i pięści, a jego komunikacja niewerbalna jasno daje ludziom do zrozumienia, że wystarczy tylko mała iskierka, żeby ta beczka nienawiści, złości i zdenerwowania - tak długo w nim skrywana - wybuchła.
- Chodź bliżej - mówi typek z plakatu - mam sekret, ale...
- ALE CO?! - przerywa chłopak.
- Ale obiecaj, że nikomu nie wyjawisz tego co ci teraz powiem, OBIECAJ!
- ...
- Widzisz. Jest coś takiego jak tajemna sztuka uwodzenia...
- Co? - znów przerywa chłopak, tym razem jednak nie z powodu zdenerwowania ale zaciekawienia - Jaka sztuka uwodzenia, o czym ty mówisz?
- Zrozum, że dla mnie jesteś jedyny i niepowtarzalny - mówi Plakatowiec - i chciałem cię poprowadzić tą drogą, którą przebyłeś, właśnie po to, żebyś wszedł na wyższy poziom. Chcę bowiem, żebyś wiedział, że żeby poderwać i zaliczyć dziewczynę nie wystarczy być ładnie ubranym, zadbanym, mieć dobrą fuchę i kasę oraz fajny samochód... Jaaaasne, że one na to lecą, ale jest coś więcej.
- Co "więcej"? O czym mówisz? O jakiej sztuce uwodzenia?
- Wyobraź sobie, że podchodzisz do dziewczyny, mówisz kilka zdań i godzinę później jesteś z nią w łóżku.
- CO?! - zaciekawienie w oczach przeobraża się w chęć posiadania większej ilości informacji.
- A wiedziałeś o tym, że jak się podrywa dziewczynę to tą, która cię najbardziej interesuje ignoruje się najdłużej?
- E?! Dlaczego?
- Albo, że wcale nie potrzeba być przystojnym i że kobiety szukają w facecie pewności siebie, a ty przecież taki jesteś, prawda?!
- Nie wierzę w to!
- Nie wierzyłeś, że do Ciebie mówię, kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy, mój drogi. Chcesz, żebym pokazał ci ten świat?
- Jasne, że tak! - krzyczy znowu z radością chłopak.
- Tylko pamiętaj, to zostaje między nami, zgoda?!
- Zgoda!

I do centrów handlowych wychodzą setki chłopaków, którzy myślą, że są wyjątkowi, bo mają "fancy clothes" i dobrą (wyuczoną) gadkę. Którzy myślą, że o to w PUA znaleźli klucz do wrót wszechświata i damskiej cipki. Ulice przepełnione są młodymi, ubranymi w kolorowe koszule i krawaty agentami z firm doradztwa finansowego, którzy myślą, że ukradli świat, bo ich firma postawiła im jakąś wycieczkę, bądź ekstremalną atrakcję. Młodzi, szybko żyjący narkomani, których dealerem jest Pan Wielki Plakat.

Ale jak długo to potrwa zanim ci ludzi zobaczą, że tak naprawdę nie założyli tylko ubrań, ale nową osobowość, która wcale nie wypływała z nich samych, ale z systemu reklam wielkich korporacji, które w głębokim poważaniu mają jednostkę (i gdzie ten indywidualizm?). Jak długo potrwa to, że założyli maskę, która z dnia na dzień wydaje się coraz cięższa i że cały ten ubiór zaczyna ich tak naprawdę krępować. Niektórzy zobaczą, inni nie, a jeszcze inni będą tak przekonani o słuszności swojej subkultury, że będą zbyt ślepi, żeby dostrzec to, że gniją w dokładnie tym samym bagnie.

Ale jak tu się odnaleźć w świecie, gdzie ideałami męskości są dwie wizje leżące na skrajnych biegunach? Jeden z tych wzorów to łysy, głupi burak-troglodyta, który krzyczy coś o "prawach ulicy", a jako pierwszego i ostatniego argumentu używa siły i myśli, że jest odważny, a mięknie jak wata, gdy czoło życiu trzeba stawić samemu, bez koleżków. Drugi to chudy murzynek-pedałek śpiewający damskim głosikiem emocjonalne piosenki, które tylko z pozoru czymś się od siebie różnią.

A ja się pytam - gdzie wzór faceta, który stoi twardo na ziemi niczym kapitan statku w niebieskiej marynarce ze złotymi guzikami na dziobie statku? Z siwą brodą, z założonymi na krzyż rękoma i popalający fajkę w rytm oddechów morza? Gdzie taki właśnie fecet, którego każdy marynarz chce mieć za kapitana? Nad którym majtkowie zastanawiają się jak długo może patrzeć się morze? Ale on wcale nie patrzy się na nie, bo morze - jak i życie - zna od podszewki i choć wie, że potrafi zaskoczyć i w swej naturze jest bezlitosne to nie jest nieprzewidywalne. On patrzy w przyszłość - w kolejny dzień, miesiąc, rok i zastanawia się co zrobić by móc zabrać dla siebie więcej, by dać to coś kolejnym pokoleniom? On chce wciąż i wciąż odkrywać nowe tereny, a nie okopać się na swoim osiedlu i zgrywać ważniaka. Chce uronić łzę na myśl, że kiedyś z tym wszystkim trzeba będzie się pożegnać i uśmiechnąć się z tego powodu, że to wszystko jeszcze dla niego jest.

Siwe kłęby dymu opuszczają jego usta i znika w głuszy fal, bo w obecnym świecie taki model jest niepotrzebny. Prawdziwy facet z jajami w dupie ma to co o nim powiedzą ludzie, bo zna swoją wartość i nie będzie konsumował produktów, które podtyka mu pod nos atrapa człowieczeństwa w postaci Pana Wielki Plakat. Bo w dzisiejszych czasach lansowany jest męski makijaż, pseudoemocjonalność, sztywność, a nie umiejętność bycia sobą... bo w dzisiejszych czasach książki Juliusza Verne zostały zastąpione masowym badziewiem typu Hannah Montana.

A gdzie te kobiety?
To pytanie zadawane jest znacznie rzadziej i chyba tylko przez facetów, których życie to nieustanna podróż w poszukiwaniu tej jednej dziewczyny, która nie nabierze się na te wszystkie triki, ale czy taka w ogóle istnieje? Od niepamiętnych czasów płeć piękna była tą częścią naszego społeczeństwa, która goniła za modą, salonami i luksusem zapominając o prawdziwym życiu. Czasami zdaje się, że ta pogoń nie ma końca, że one zawsze chcą więcej i więcej i... traktują nas, mężczyzn, jako dostarczycieli tego "więcej".

A gdzie dziewczyny, które rozumieją życie inaczej? Gdzie dziewczyny, które w białych zwiewnych sukienkach chcą biegać po łąkach goniąc za mężczyzną swojego życia, który właśnie ukradł im latawiec? Nie ma ich? Nikt nie nauczy mnie jak pleść wianek, żebym do przyszłej wiosny zapomniał jak to się robi, aby znów być uczonym? Nie ma odważnych na robienie naleśników z dżemem w niedzielny poranek, ganianie się po domu na nago i życie w podróży bez pieniędzy?

Zostały zamienione na rzecz ideałów kreowanych przez głowy z telewizora i głosy z radio. Teraz każda dziewczyna chce być kobietą - już teraz, od zaraz, jak najszybciej. Ubierają się jak modelki, zakładają wielkie okulary i niszczą wzrokiem wszystko co napotkają. Odgrywają się na nas, odgrywają się za brak poczucia bezpieczeństwa w tym niepewnym świecie. Winią mężczyzn za swoje klęski. A Doda jak była tak jest popularna. Zwykła, pusta blondyna z żałosnym śmiechem, która wylansowała się na "księżniczkę" telewizji... a może mała dziewczynka, która musiała schować siebie pod ten cały płaszczyk, bo zobaczyła, że my mężczyźni bardziej łakniemy jej perfekcyjnego ciała niż duszy? Może każda dziewczyna to taka Doda?

Bądźmy więc w końcu w stosunku do siebie szczerzy - jest popyt to jest podaż. Choć bardziej powinniśmy zauważyć mechanizm i zapytać: co bardziej wpływa na co?

Rządają od nas szarmanckości i rycerstwa w zamian nie dając za wiele. Modele kobiet dzisiaj? Studentka, która coraz bardziej staje się synonimem słowa "kurwa" - dają na lewo i na prawo zwykłym frajerom, bo to lubią, aby po 25 roku życia zamienić się w potulne salonowe zwierzątko, które przecież tak bardzo kocha swojego misiaczka i tygryska. Pusta laleczka, która oprócz koksu i popularnych twarzy w klubie szuka również łatwej kasy - tania tandeta stworzona z rynkowej jakości ciuchów, która nawet nie potrafi ich dobrze dobrać... koniecznie w białych kozaczkach. "Singielki" obrażone na cały świat, które swoją nienawiść do mężczyzn często ubierają we wdzianko "feminizmu" i dziewczyny, które włóczą się po centrach handlowych robiąc lody dzianym kolesiom w zamian za ciuch.

Brak szacunku do siebie, brak chęci ciężkiej pracy = ładnie się ubrać i wymalować i czekać, aż "kupi" je jakiś chłopaszek.
- Najlepiej taki frajerek co to mu w życiu z dziewczynami nigdy nie szło to będę mogła go wiecznie oszukiwać i wciąż powtarzać, że go tak naprawdę kocham. Niech na mnie pracuje, ja muszę się bawić.

Co bardziej cwane jednostki kończą studia, olewają płeć brzydką i pną się po szczeblach kariery. A są to bardzo sprytne jednostki, które powoli wygryzają mężczyzn z "wiecznie ich" posad, powoli przejmują inicjatywę co nas wprawia w zdumienie i przerażenie, a że nie mamy jaj to reagujemy agresją, reagujemy "szklanym sufitem".

Chcą, żebyśmy je kochali, żebyśmy byli rycerzami, piratami zdobywcami i ramionami, w których wygaśnie całe zło, a łzy wsiąkną. Ale kiedy tylko pojawia się okazja zapominają o tym wszystkim, żeby się puścić z jakimś negrem (czyt. murzynem), albo turasem - to przecież egoztyka. I jeżdżą tabunami na wycieczki do Egiptu w poszukiwaniu swojego "habibi". I dają dupy na lewo i prawo w Anglii i innych krajach "zarobkowych", nic więcej jak "seksturystka", "łatwa sztuka", "zawsze pójdzie".

Nie ma już Polek - jest mutant wschodnioeuropejsko zachodni. Miks mitu o najpiękniejszych kobietach świata i wartości, które przyniósł ze sobą "wspaniały" zachód. Mieszanka tandetnych ciuchów z seksem za wartości materialne i wyższym wykształceniem. Erasmuski pieprzące wszystko co się rusza, które nawet nie potrafią zrobić jajecznicy.


Co dalej?
Już dawno temu przestaliśmy się szanować. Już od dawna jedna płeć obrzuca drugą obelgami i wyzwiskami. Ale żadne z nas nie potrafi być wobec siebie szczerym. A mimo to nadal szukamy i nie poddajemy się walcząc do końca. Kiedy kobieta kocha się z mężczyzną to nie kocha się z jego duszą, ale z jego statusem społecznym. Zaś kiedy mężczyzna kocha się z kobietą to nie z jej duszą tylko z jej ciałem. Bądźmy tu chociaż raz szczerzy - kobiety chcą kasy, a mężczyźni fajnej dupy i to jest odwieczna prawda nakręcająca naszą cywilizację, resztą wartości można sobie podetrzeć tyłek.

Nie wiem jak Tobie, ale mnie taki świat nie odpowiada.
Nie wiem jak Ty, ale ja nie lubię jak ktoś mi mówi co mam robić.
Nie wiem jak ty, ale to co robię - robię dla siebie, a nie dla wizji społeczeństwa.
Nie wiem jak ty, ale ja wybrałem życie.



<a href="http://www.youtube.com/watch?v=gSfJB0RNlZM" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=gSfJB0RNlZM</a>

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #46 dnia: Październik 18, 2012, 16:27:23 »
0
przez chez 2009-09-21, 16:49
Cytuj
To ja usunąłem buźkę kodzaka :mrgreen: Przyznaje nie zauważyłem wiadomości z SB :mrgreen:

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #47 dnia: Październik 18, 2012, 16:27:38 »
0
przez maciorka007 2009-09-21, 17:02
Cytuj
Kolejny świetny wpis.
Pozdrawiam Damianka :D

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #48 dnia: Październik 18, 2012, 16:27:55 »
0
przez uwo-to-działa^^ 2009-09-21, 19:32
Cytuj
Świetna refleksja, wizja Pana Wielki Plakat zbliżona do Wielkiego Brata z Roku 1984 George'a Orwella. Człowiek podlega nieustannej manipulacji. Jesteśmy manipulowani przez mass-media, przez polityków, przez półświatek wyblakłych gwiazd i gwiazdeczek. Najgorsze jest jednak to, że czasem jesteśmy manipulowani przez tak zwanych zwykłych ludzi - naszych znajomych, przyjaciół. Każdy, choćby nieświadomie, próbuje naginać cały świat do swojej wizji, czasem niestety poprzez rujnowanie wizji innych osób. Dlatego tak ważne jest, by być świadomym, że jakiś 'Wielki Gracz' każdego dnia próbuje uczynić nas jednym z pionków na tej wytartej szachownicy.

Jak bronić się przed takim światem? Stworzyć swój własny, pełen barw, niezwykłości. Świat magiczny, świat o którym pisze Smiler. Świat szalonej romantyczności i dziecinnych psot. Świat pogodny, ale oparty na mocnym kręgosłupie moralnym i na pełnej świadomości własnej osoby, swojego charakteru, przekonań i możliwości. 'Nikt nie jest samotną wyspą' - ale nie zamieniajmy się w pstrokaty, monotonny, wiecznie manipulowany i ciągnący się bez końca archipelag sztuczności.

Pozdrawiam Smiler, jesteś geniuszem :P

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #49 dnia: Październik 18, 2012, 16:28:19 »
0
przez Martyn 2009-09-21, 19:53
Cytuj
Sorry Smiler ale nie rozumiesz kobiet, kobiet są bardziej sterowane instynktem zwierzęcym ponieważ ich zdolność logicznego myślenia jest bardzo nikła w stosunku co do mężczyzny.Sam Zygmunt Freud tak piszę.Po prostu kieruje bardziej nimi popęd seksualny niż facetami(tak panowie to nie jest śmieszne) ,na 10 najbardziej inteligentnych osób świata tylko 3-to kobiety.Więc to tak jakbyś gadał do psa dlaczego ty ruchasz każdą sukę, dlaczego kobieta to kurwa bo taki ma wewnętrzny instynkt dlatego kobiety nie zadają się z miłymi facetami tylko dają dupy silnym zwartym facetom,bo oni bardziej działają na ich instynkt.Feminizm to tak naprawdę nie jest walką o prawa kobiet do lepszej pracy , tylko prawem kobiet do legalnego się kurwienia chodzi o to żeby ściągnąć im te mentalne passcnoty założone przez mężczyzn ,którzy to oto wymyślili że kobieta to dziwka ta która uprawia seks na lewo i prawo, że do ślubu musi być dziewicą.Prawa kobiet do lepszej pracy to tylko przykrywka do tego co napisałem wyżej.
Smiler zauważ ,że kobieta jest mistrzynią wpasowywania się w schemat powie się jej że trzeba iść na studia bo to wypada to pójdą wszystkie(widzisz jak lubią być zdominowane i sterowane).Zauważ też ,że to głownie faceci są kreatorami i innowatorami.Artyści naukowcy.Kobiety ,może odnoszą sukcesy ale nie dlatego że są takimi zabójczymi geniuszami tylko dlatego że są systematyczne poukładane i bardziej ambitne. Zauważyłem takie cechy na studiach a studiuję matematykę i 75% to faceci ,kobiety może mają piątki z kolokwiów ,ale powiem to tak jakbyś dał chłopcu klocki i powiedział mu zbuduj wieżę, i powiedział to samo dziewczynce , to dziewczynka najpierw popatrzyła by jak robi to chłopiec a dopiero potem by zbudowała.Brak im wyobraźni i mniejsza kreatywność(one muszą czuć dominację).Za to kobiety mają lepsze silniejsze odczuwanie emocji ,one lepiej czują daną osobę ,one lubią czuć!!!, dlatego wolą się raz po bzykać z murzynem bo wtedy to daje im dawkę emocji wow co ja robię to taki nie dobre mama mówiła co innego jej mózg kocha odczuwać takie uczucia jak podniecenie ,strach, żądzę seksualną.(a propos mulatki są nie złe 8-) )Dlatego tak dużo kobiet studiuje psychologię ,różnego rodzaju filologie.Nie przekładaj kobiety na LOGIKĘ!!!Bo zginiesz empatia, empatia...Dziwka to jest imię natury kobiety, tak samo jak drugie imię faceta to dziwkarz.PS:uważam ,że na świecie są inteligentne kobiety które się szanują bądź nie(ale to ich sprawa co robią ze swoim ciałem, a nie moja), kobiety ubierają wyzywająco nie dlatego że są puste tylko dlatego że chcą się PIEPRZYĆ!!! One też mają potrzeby SEKSUALNE!!!Spójrz np na Angeline Jolie , ostra wyzywająca bardzo seksualna charyzmatyczna ,ale na pewno nie jest głupia poczytaj sobie wywiady z nią.Smialer kobieta chce faceta , kobieta pragnie emocji.Obudź w sobie faceta instynkt...Święty Mikołaj nie istnieje....Co innego to związek ,tam od kobiety wymaga się wierności...

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #50 dnia: Październik 18, 2012, 16:30:33 »
0
przez Justin 2009-09-21, 21:28
Cytuj
Martyn, to co napisałeś to niewątpliwie frapujące spostrzeżenie. Nie zmienia to jednak faktu, że to jak się zachowuje dziewczyna/kobieta w wieku dorastania i po, zależy od tego jak została wychowana, i jaka jest inteligentna.

Mówisz, że kobiety to dziw.. itd. i zostały tak skonstruowane, może i racja. Ale jak sądzisz po co dostały mózg, inteligencję (nie wszystkie, ale jednak)? Kobiety kochają emocje, ale te najbardziej wartościowe nie szukają tego typu przygód, bo są ponad tym. Faktem jest, że w obecnych czasach trudno jest takie znaleźć.

Może właśnie dlatego teraz jest tak, że niektóre kobiety nie robią czegoś bo boją się opinii publicznej. Gdyby nie to, to wszystkie pewnie by się, za przeproszeniem, zeszma....

To jak się ubierają zależy od wielu czynników. Poczynając od tego co lubi, jak się w tym czuje, skończywszy na tym, co chce przez to osiągnąć. Każda kobieta chce seksu, ale tylko zdesperowane pokazują siebie w roli przedmiotu, który możesz mieć na jakiś czas.

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #51 dnia: Październik 18, 2012, 16:30:50 »
0
przez Martyn 2009-09-22, 10:59
Cytuj
Justin są kobiety inteligentne i które nie szukają przygód.Tak to prawda.Tylko,że ja z założenia przyszedłem na to forum by nauczyć się uwodzić :evil: .I ja jeżeli wchodzę w jakąkolwiek interakcję z kobietą to wymagam od niej intelektu , jakiegoś celu w życiu.Tylko, że na dzień dzisiejszy szukam przygód po co???Bo jestem sukinsynem , nie chcę cieszyć się pełnią życia jest czas na zabawę jest czas na związek jest czas na miłość, jestem gościem który ma swoje pasję i zainteresowania tylko ,że one pozwalają mi przetrwać w życiu dają siłę,tak jak Van-Gogh ,gościu malował obrazy i stawił to ponad kobietę kobieta była tylko dodatkiem , jeżeli zabarać mu płótno i farby to by umarł (pasja nie służy uwodzeniu ,pasja ma ci dawać przyjemność którą nie da ci żadna kobieta).Najbardziej martwi mnie ,to że to co napisał Smailer sorry jest potwierdzeniem jego kompleksów.Mój post miał na celu , nakreślenie różnic między facetem a kobietą.To co napisał Smailer, gdyby dać przeczytać jakieś kobiecie powiedział by do niego tak:...Bardzo fajny z ciebie facet z zasadami , romantyk sądzę że na pewno. znajdziesz sobie dziewczynę tymczasem zostańmy przyjaciółmi. Ogólnie związek ludzki oparty jest na tak kruchej ,rzeczy jak emocje i kobiety w długotrwałych związkach w pewnym momencie odczuwają jego brak.(nie zawsze)Do miłości obie strony muszą dojrzeć.Jak dla mnie Smieler ma kompleks związany z jego ojcem , stąd tak duża doza moralności i uczuć w jego postach.Ale zauważ Smailer ,twoja matka zakochała się w zimnym sukinsynu który ją zdradził. 8-)

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #52 dnia: Październik 18, 2012, 16:31:10 »
0
przez Justin 2009-09-22, 12:43
Cytuj
Cytuj
    Martyn napisał(a):nie chcę cieszyć się pełnią życia jest czas na zabawę jest czas na związek jest czas na miłość, jestem gościem który ma swoje pasję
Wszystkie te elementy można połączyć.

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #53 dnia: Październik 18, 2012, 16:32:09 »
0
przez smiler 2009-09-22, 15:11
Cytuj
To co napisałeś, a co dotyczy mnie do w dużej mierze prawda. Owszem - mam kompleks ojca, bo nikt mi nigdy nie pokazał jak powinien wyglądać wzorzec prawdziwego mężczyzny i sam musiałem go szukać. Dlatego przewinąłem się przez zapijanie się, etc. Myślałem, że w jakimś stopniu upajanie się alkoholem to jest atrybut prawdziwego faceta i się utożsamiłem (zostało mi do dzisiaj :D).

To co się ze mną obecnie dzieje to fakt tego, że mam 23 lata i przechodzę przez fazę intymność vs izolacja wg podziału życia przesz Erica Ericssona:

Cytuj
    Podstawowym zadaniem fazy rozwojowej między dwudziestym a trzydziestym piątym rokiem życia jest ustanowienie silnych przyjaźni, zawiązanie związków, małżeństwo i wydanie potomstwa. Jest to możliwe dzięki silnej wspólnej tożsamości z osobą płci przeciwnej. Młody człowiek, który nie jest pewien swojej tożsamości, izoluje się, unika relacji interpersonalnych. Nie jest zdolny do zbudowania przyjaźni czy związku i żyje w samotności. W warunkach optymalnych człowiek rozwija w sobie intymność, w zagrażających zaś izolację, oddalenie. Czynnikami znaczącymi w kształtowaniu tych postaw są kochankowie, małżonkowie i przyjaciele obojga płci.

    źródło: http://www.onebrain.pl/?q=wprowadzenie



Niestety, ale u mnie ta faza leci w tą negatywną stronę w wyniku czego wszyscy naokoło są "be". Bądźmy szczerzy - nienawidzimy tego czego nie możemy mieć i dlatego tak wielu młodych facetów ma kobiety w poważaniu. Niestety prędzej czy później to wyłazi i mamy takie subkultury jak Yuppies.

Mówisz, że na wszystko jest czas i masz rację, ale ile masz lat? Widzisz ja w liceum zrobiłem to co miałem zrobić, były imprezy, nocne powroty do domu, gitary, ogniska i mnóstwo innych rzeczy. Teraz nadszedł dla mnie czas sprawdzenia siebie i chciałbym mieć u boku kogoś kto by mi dorównywał... i nie znajduję. Szukam i tzw. "dupa". Moja nostalgia za tymi wymarzonymi dziewczynami to nie tylko chęć przygody, ale tęsknota za światem, który już odszedł - światem, którego dla mnie już nie będzie, bo zniknął w bagnie McDonald'a, KFC, Shopping Moles i innego gówna robionego na szybko. Tak samo jak na szybko teraz mamy produkowane masowo kobiety.

Mam problem z głową, bo nie umiem się zakochać. No jakoś niestety jestem jednym z tych kolesi, którzy muszą coś poczuć. To nie jest domówka z czasów liceum, że jak tylko impreza wygasała to każdy szedł w swój kąt, sorry - nie bawi mnie to, lubię wyzwania, lubię adrenalinę (i dlatego się bawię w uwodzenie), a nie łatwe tyłki.

Reasumując:
* Owszem - nie narżnąłem się kobiet tyle ile chciałem.
* Owszem - z jednej strony siebie za to nienawidzę, a z drugiej kocham. Przykład? Całuję się z dziewczyną na ławce i pyta się mnie czy może mi zadać niedyskretne pytanie, pyta o to kiedy ostatni raz się kochałem. Podaję jej termin (już w latach :D), a ona wywala mi z hasłem, że ja to chyba nie jestem facetem. odpowiadam jej, że nie o to chodzi. Mówię że jestem upartym człowiekiem i że gdybym sobie postanowił puknąć cokolwiek to bym to zrobił... ale mam zasady. Zaczęła mnie całować jeszcze bardziej namiętnie. Mimo wszystko zabolało (dało mi wiele do myślenia), ale wtedy pojawiła się moja pewna wiedza ->
* Owszem - m.in. studiuję socjologię i mam łeb tak wypchany schematami, że się już nie mieści. Nie widzę ludzi - widzę jednostki. Nie widzę zabawy, śmiechu, pracy - widzę interakcje. Patrze przez pryzmat pieprzonego schematu, rozumiesz? Kodu, który każdy ma we łbie i to mnie zniechęca do ludzi, bo go znam i bawię się w takiego społecznego hackera. Nie chcę być kolejnym baranem idącym potulnie na rzeź. Nie odpowiada mi wizja tego, że ktoś lub coś mną steruje... ani trochę. Stąd nie rusza mnie to, że społeczeństwo mi powie, że to że mało rucham jest powodem tego, że nie jestem facetem. Albo, że społeczeństwo mi powie, że powinienem być "taki a siaki" - ja mam społeczeństwo w głębokim poważaniu, bo uczę się żyć dla siebie, a nie dla niego (o czym już pisałem). I nie znajduję nikogo kto miałby predyspozycje to pojąć i to boli. Wierzę w to, że jestem czymś więcej niż "nażreć się, wysrać, zaruchać i pójść spać".
* Owszem - jestem miłym facetem. Jestem grzeczny, ułożony i sympatyczny. Uwielbiam się śmiać. Ale jestem i odważny - mało kto ma w sobie na tyle dużo siły, żeby zabierać głos w różnych miejscach publicznych. Mało kto jest na tyle odważny, żeby pomóc niepełnosprawnej wejść do autobusu (bo społeczeństwo patrzy). Ale jestem stanowczy, a w zasadzie... jestem najgorszą kurwą jaką w życiu mógłbyś spotkać, uwierz mi - jestem manipulantem, oszustem, cwaniakiem, nie zawaham się wbić noża w plecy komukolwiek... pod warunkiem, że zdefiniuję go jako wroga (czego się nauczyłem pracując nad charakterem), nie znam litości, a jeśli niszczę to bezwzględnie. To taka moja druga natura, o niej staram się nie pisać, bo jest trochę niezrównoważona i za to ją kocham... za nieobliczalność. Na szczęście się mnie słucha i kiedy mówię "siad" to siedzi jak należy 8-).
* Nie owszem - laski na mnie lecą. Wpadnij kiedyś do Łodzi to pokażę ci o co chodzi, a jak porozmawiałbyś z moimi koleżankami z socjologii to może rzuciłby ci nowe światło na mnie. Spotykam się ze spojrzeniami, z chęciami "czegoś więcej", ale jakoś nie mogę się zakochać.

I wiedza o samym sobie pozwala mi się zmieniać i wiesz - za to siebie podziwiam. Że tak wiele razy już upadałem i przegrywałem, a mimo to wstaję i nie poddaje się. Nie jestem jak świerszcze z eksperymentu opisywanego przez Dawkins'a w "Samolubnym genie" - walczę do końca i wierzę w to, że świat nie jest taki skurwiony na jaki się wydaje. Wierzę, że znajdę swoją Eternię.



Zaś co do kwestii tego co pisałeś o kobietach to tylko częściowo się zgodzę. W pewnych momentach trafne spostrzeżenia, a w innych trochę się podśmiewałem, ale nie będę pisał więcej, bo mi się nie chce. Polecam ci przeczytać "Płeć Mózgu" Anny Moir i Davida Jessel.

A powodem, dla którego napisałem tak długi post jest m.in. to, żeby zwrócić twoją uwagę na moje zdanie z kilku akapitów wyżej: "Bądźmy szczerzy - nienawidzimy tego czego nie możemy mieć i dlatego tak wielu młodych facetów ma kobiety w poważaniu". Chciałbym, żebyś zwrócił teraz uwagę na fakt, że twoje poprzednie posty wręcz emanowały nienawiścią do kobiet i chęcią zdegradowania ich tylko do maszyn rozpłodowych. Dałeś mi powód do przemyśleń, bo rzadko się zdarza, żeby ktoś napisał dobrą konstruktywną krytykę i za to ci dziękuję. Odbijam się tym samym, a mianowicie prośbą o przeczytanie mojego posta tak jak to ty byś go pisał.



P.S.
Sprytny obserwator doszedłby do prostej konkluzji, która zawierałaby się w słowach "Smiler... za dużo myślisz... po prostu sobie coś puknij". W sumie mają rację, ale:
- nie puknę byle łatwej dupy, bo mam godność
- nie potrafiłbym puknąć fajnej dziewczyny, a potem zostawić jej na pastwę losu, bo mam honor.

P.S. 2
Niestety coraz bardziej przegrywam z samym sobą i coraz bardziej staję się męską świnią nastawioną na seks. Licznik zbliża się do zera, panowie i panie, i niedługo krzyknę do siebie "unleash the beast", a wtedy paradygmat "kobiety jako materiał na radość życia" zostanie zamieniony na "kobiety jako narzędzie zaspokajania potrzeb seksualnych". I może to będzie mój upadek człowieczeństwa, ale przynajmniej czytelnicy będą mieli kupę radości z moich FRów :D.

Miłego myślenia życzę wszystkim, którzy to przeczytali, a ja tymczasem uciekam robić kasztanowe ludziki :mrgreen:.

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #54 dnia: Październik 18, 2012, 16:32:47 »
0
przez zorro 2009-09-22, 17:19
Cytuj
Masz wyższe wymagania = dłużej czekasz. Jeśli uważasz, że warto, to jest warto.

Dobry wpis.

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #55 dnia: Październik 18, 2012, 16:33:00 »
0
przez Martyn 2009-09-22, 17:50
Cytuj
Smieler inteligentny z ciebie kolo, myślałem że nie kapujesz fazy w jakiej jesteś ale widzę ,że patrzysz na siebie realnie.Cóż moim celem jak na razie jest uwodzenie kobiet i tego się trzymam nie szukam związku jest mi dobrze tak jak jest.

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #56 dnia: Październik 18, 2012, 16:33:21 »
0
przez Murio 2009-09-22, 18:46
Cytuj
smiler, nigdy do Ciebie nic nie miałem, byłeś ok i odbierałem Cię jako gościa zakręconego, ale jednak takiego, z którym można pogadać. Ale dopiero tym postem kupiłeś mój szacunek. Na prawdę jesteś mężczyzną.

Masz jeden problem - wewnętrzną frustrację. Zapraszam Cię do mojego dziennika. Nie pasuje do Twojego schematu frustracji, ale pokazuje, jak z nią walczyłem i jak w końcu udało mi się ją pokonać - mam nadzieję, definitywnie. Jesteś inteligentnym gościem i jestem pewien, że wnioski, które wyciągniesz... pomogą Ci wrócić na właściwy tor z nową energią :) Jesteś trochę podobny do mnie: typ obserwatora... Na tyle bystry i inteligentny by widzieć co się dzieje dookoła, nie akceptować tego i czuć się tak jak czujesz - jak ktoś wyjątkowy w bagnie gówna. Czułem się tak samo. Teraz jest inaczej :)

Tak jak Ty chcę znaleźć kobietę, która doceni to, co robię. W końcu w moich poszukiwaniach trafiłem nawet tutaj. A znalezienie takiej kobiety jest chyba najtrudniejsze. Wiesz czemu? Na pewno wiesz :) Wiesz też więc, dlaczego nie oczekuję, że kiedykolwiek spotkam taką kobietę :) Ale nie mam zamiaru zaniżać swoich wymagań. A wiesz dlaczego? Bo jestem parę lat bez związku, a w moim ostatnim moja kobieta rżnęła się z innym w przerwach między kolejnymi porcjami rzygowin, że mnie kocha :) Bolało jak cholera. I wiem, że wolę być sam, niż z byle kim :) Czujesz podobnie? Więc nie rób niczego wbrew sobie. Bo nie warto. To Twoje życie i przeżyj je tak, jak chcesz. Zgodnie z Twoimi ideałami, podążając za swoimi marzeniami, drwiąc z tłumu. Oni za Ciebie nie umrą, więc nie mają prawa Ci mówić, jak masz żyć. Ani ja :) Wiesz kim jesteś, wiesz czego chcesz. Rób to.

Kolejny świetny wpis :)

Pzdr!

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #57 dnia: Październik 18, 2012, 16:35:54 »
0
przez smiler 2009-11-16, 00:49

TEMAT: KLĘSKA/ZWYCIĘSTWO CZŁOWIEKA WALCZĄCEGO
PODSUMOWANIE ROCZNE
(15.11.2009)




SPIS TREŚCI
1. Wstęp
2. Nadzieja
3. Konfrontacja z rzeczywistością
4. Teoria frajera
5. Nowa droga
6. Taktyka kobiet
7. Nowe cele
8. Zakończenie

9. Epilog






1. Wstęp

To już rok, minął niemalże okrągły rok od momentu, kiedy zacząłem pisać na tym forum. Rok ten był niesamowicie owocny dla mnie jak i (chyba) mojego otoczenia i pozwolił mi bardzo wiele zrozumieć... a przede wszystkim zrozumieć siebie. Te 12 miesięcy spędziłem na treningu swojej osobowości, rozwinąłem swój charakter do tego stopnia, że poważnie zacząłem się zastanawiać nad tym czy to ma gdzieś swój koniec? Pragnienie "więcej" jest niepokojące, bynajmniej nie chodzi o pieniądze, ale o przeżycia, emocje. Moim największym ubolewaniem jako człowieka jest fakt, że nikt tego nie uczy w szkołach. Nikt nam nie mówi jak myśleć, a ludzie i ich inteligencja oceniani są przez pryzmat swoich osiągnięć naukowych, a nie zdolności do tego kim mogą być. Tysiące marzeń płonie każdego dnia, bo nikomu już nie chce się walczyć o ideały i powstają tacy ludzi jak m.in. ja.

Otworzyłem rozmowę z niesamowitą ilością dziewczyn. Byłem na wielu spotkaniach z kobietami, które poderwałem na ulicy/w centrum handlowym/klubie/etc. Stworzyłem swoje standardy i trzymam się ich do dzisiaj. Schudłem 15 kilogramów i nadal waga mi idzie w dół. Wydobyłem z siebie radość i szczęście. Przeczytałem dużą ilość książek z zakresu samorozwoju, które jeszcze bardziej pozwoliły mi sięgnąć dna mojej duszy... niepotrzebnie, bo tak naprawdę w moim życiu nie zmieniło się nic.



2. Nadzieja
Martin Seligman to osoba odpowiedzialna za wprowadzenie do psychologii terminu "wyuczona bezradność", czyli przekonania o braku powiązania działania z jego konsekwencjami co powoduje brak umiejętności podejmowania samodzielnych decyzji.

Ów psycholog przeprowadził doświadczenie, które polegało na tym, że morską odmianę szczurów - charakteryzującą się tym, że potrafi pływać w warunkach skrajnych nawet 80 godzin none stop(!) - wrzucał do dużej beczki wypełnionej do połowy wodą. Szczur nie mógł się wydostać na zewnątrz, a jeśli przestawał pływać - tonął. I te zwierzęta, które potrafiły utrzymać się na wodzie około trzech dób bez przerwy, topiły się po góra kilkunastu minutach!

Druga część eksperymentu polegała na tym, że tuż przed utonięciem badacz wrzucał do beczki drabinkę, po której szczur mógł się dostać do ciepłego kojca i odpocząć. Ponownie wrzucone do kadzi zwierzę pływało w niej już pełne kilkadziesiąt godzin. Dlaczego? Ponieważ miało nadzieję! Ponieważ walczy się do końca!

I wiem już ile mogą pływać szczury, ale nie mam zielonego pojęcia ile może wytrzymać człowiek. Prawda jest taka, że pomimo moich starań, pomimo mojej walki o samego siebie, nie zmieniłem swojego nastawienia do życia. Nadal jestem rozchwianym emocjonalnie frustratem, który od czasu do czasu miewa przebłyski.



3. Konfrontacja z rzeczywistością
Polska jest teraz w tzw. okresie modernizacji, czyli przekształcania się z państwa przemysłowego w państwo usługowe. Widać to na każdym kroku - technologie w fabrykach, u rolników, niesamowite zapotrzebowanie na kadrę menadżerską i przede wszystkim ideologia "singli".

Przez ten cały czas nie miałem obok siebie nikogo kto by dostrzegł we mnie to kim jestem. Świat i zasady jakim hołduję umierają, a tacy ludzie jak ja już nie są potrzebni, więc też pozwolę sobie odejść - mam już dość, za dużo tego wszystkiego.

P*e*d*l* ten świat - nie opłaca się w nim być sobą, nie opłaca się w nim być kimkolwiek oprócz tego co lansują media i dlatego go tak bardzo nienawidzę... dokładnie tak samo jak "robotów społecznych", a najbardziej za to, że oni w grze wygrywają. Gdyby istniała sprawiedliwość to rzeczywiście największą jej porażką byłaby przewaga kolesi, którzy modnie się ubiorą, nauczą kilku tekstów na pamięć, nażrą się białka i będą zgarniali najlepsze towary w klubach nad ludźmi, którzy każdy dzień swojego życia poświęcają na to, żeby siebie rozumieć i być lepszymi.

Ojciec tkwi we mnie zbyt głęboko. To zwykły frajer był, nie potrafił być dla mnie przykładem i stąd moje poszukiwania. Boże - jak ja zazdroszczę wszystkim tym, którzy mają fajnych ojców - takich co to zabiorą pod namiot, na spływ kajakowy, pojeżdżą na rowerze, zainteresują się dzieciakiem, pogadają i poklepią po ramieniu jak w życiu coś nie wyjdzie. A przede wszystkim - będą to wszystko robili bezinteresownie. Mam niesamowity ciężar na sercu, zbyt dużo myślę i nie mam zielonego pojęcia jak się tego pozbyć.



4. Teoria frajera
Jedna z teorii budowania tożsamości mężczyzny polega na burzeniu w nim tożsamości kobiety. Młody chłopak przez większą część swojego początkowego życia przebywa z matką i uczy się od niej sposobu pojmowania rzeczywistości. Jednak role społeczne przewidziane dla kobiety i mężczyzny są zupełnie inne - kobieta dba o rodzinne gniazdko, a mężczyzna zdobywa pożywienie (nie wchodząc w szczegóły). Mężczyzna wychowany na wzór kobiety nie mógłby sprostać zadaniom stawianym mu przez świat, więc musi zacząć robić dokładnie na odwrót to co robi kobieta. W wyniku tego łamie kolejne bariery kobiecości: dziewczynki są grzeczne = chłopcy się niegrzeczni, dziewczynki siedzą w domach = chłopcy ciągle gdzieś biegają, dziewczyny stronią od alkoholu = chłopaki zalewają się na umór, etc. Tym można tłumaczyć nienawiść do homoseksualistów, czyli do tych, którym ten wyczyn się nie udał do końca.

Na podstawie tego stworzyłem ową "teorię frajera", która polega na tym, że dokładnie tak samo jak mężczyzna szuka swojej tożsamości poprzez łamanie w sobie kobiecego pierwiastka, tak samo kobieta szuka idealnego partnera poprzez łamanie kolejnych tożsamości mężczyzn, z którymi się spotyka i jednocześnie rozwijanie męskiej tożsamości w sobie.

Mamy więc kilka etapów, przez które przechodzą faceci, aby stać się mężczyznami:
1. Etap AFC
Mężczyzna jest totalnie zależny od kobiety i jest strasznie emocjonalny (dokładnie jak przyjęło się myśleć o kobietach w ogóle). Kładzie swoje zdanie pod spód zdania kobiety, jest nad wyraz czuły i uległy. Etap ten może przedłużyć się nawet dalej za okres dojrzewania. Kobiety umawiają się z nimi podczas okresu gimnazjum i liceum.
2. Etap Chłopaka
Mężczyzna rozumie już dlaczego jego poprzednie zachowanie było niewłaściwe i zmienia je. W tym momencie do wyboru mamy dwie drogi:
- pierwsza pokazuje młodemu mężczyźnie, że przemocą możemy osiągnąć wszystko (ta droga jest zamknięta dla dalszego rozwoju)
- druga kładzie nacisk na rozwój, zdobywanie nowych terenów (intelektualnych, emocjonalnych, etc.).
Na tym etapie często poznaje się dziewczynę i dochodzi do paradoksalnej sytuacji, która sprawia, że mężczyzna przestaje się rozwijać. Dochodzi bowiem do wniosku, że jeśli społeczeństwo już go akceptuje to oznacza to, że osiągnął w nim pełnoprawny status. Tworzy się nam typowy student, a potem typowy facet. Kobiety umawiają się z takimi i wychodzą za nich za mąż.
3. Etap mężczyzny
Pod wpływem czynników życiowych (np. nieudane związki) mężczyzna pojmuje kolejne cechy jakie powinien posiadać, aby przebić się w świecie. Są to m.in. pełna niezależność emocjonalna, określone plany i ich realizacja, stanowczość, pewność siebie, naturalność, zadowolenie z życia bez względu na kobiety, etc. Do tego etapu dochodzi niewielu facetów, to tutaj zauważalne jest "to coś", a facet zaczyna nabierać nawyków prawdziwego mężczyzny: wysoki status społeczny, ciągła chęć odkrywania, dominacja, etc. Kobiety dostrzegają takich mężczyzn mniej więcej powyżej 23/24 roku życia.

To wszystko skutkuje również tym, że kiedy na polu widzenia płci pięknej zaczyna się pojawiać upragniony model mężczyzny to same zaczynają się o niego starać w dokładnie taki sam sposób, w jaki robiliśmy to my podczas poszczególnych etapów (np. etap AFC - są miłe, starają się podlizać, obrażają się i udają niedostępne).

Ja z całą radością stwierdzam, że wszedłem i jestem w trakcie realizacji etapu trzeciego już od dłuższego czasu i jestem z tego powodu bardzo dumny. Niestety jednak żadna kobieta nie jest jeszcze chyba na tyle rozwinięta, żeby to zobaczyć. Dodatkowo - one chcą się teraz zabawić i wyszumieć, a nie faceci im w głowach. I kiedy wreszcie nadejdzie moja kolej, mój dzień triumfu i dziewczyny będą wreszcie za mną wzdychały to... będą tak w*r*c*a*e we wszystko możliwe, że wejście w nie będzie ostatnią rzeczą, o której będę myślał.



5. Nowa droga
Odstawiam siebie od gry czynnej, teraz będzie to ćwiczenie formy tylko dla treningu, skupiam się tylko i wyłącznie na sobie i na coachingu. Cel - zrzucić wreszcie do końca jarzmo swojego poczucia niskiej wartości - schudnąć. Z mojej nadwagi śmieją się wszyscy, których znam. Zrobię z siebie najseksowniejsze ciasteczko w okolicy - wyrzeźbię sylwetkę, wzmocnię kondycję, wybielę zęby i zacznę się modnie ubierać. Będę realizował siebie dla siebie i robił to co mi się podoba, a na boku będę chodził na imprezy, których nie lubię, ubierał się tak jak nie lubię i zachowywał tak "alfa sztywno" jak tylko się da, zero naturalności. Połączę to wszystko z technikami uwodzenia, NLSem i socjotechnikami wpływu społecznego i będę robił z kobietami to do czego nadają się najlepiej - będę je tylko p*e*d*l*ł.

Myślę, że kiedy wreszcie zacznę spełniać te chore schematy społeczne to kobiety mnie dostrzegą. Myślę, że jak będę miał niesamowitą rzeźbę to dziewczyny będą wreszcie chciały się ze mną kochać. Myślę, że jak założę swoją wymarzoną firmę i będę zarabiał krocie to kobiety zwrócą na mnie uwagę. Kiedy za te pieniądze spełnię swoje marzenia - m.in. kupię motocross'a, zobaczę Tenochtitlan i skoczę ze spadochronu - to zobaczą, że jest na świecie taki ktoś jak Damian. Jednego mogą być pewne - zwrócenie mojej uwagi na nie będzie ostatnią rzeczą, której będę chciał.

Nie miałem nigdy wianuszka kobiet, te chyba tak naprawdę nigdy się mną nie interesowały, traktowały jako rozrywkę, odskocznię od rzeczywistości, ale nie jako potencjalnego chłopaka, którego można kochać - dlaczego miałbym mieć dalej nadzieję?

Przez ten rok starałem się być sobą. I nie - nie jestem jazzy, funky albo grungy. Nie chodzę na siłownię, bo mogę to samo zrobić w domu. Zamiast tego ciekam po lesie, gdzie widzi mnie bardzo niewiele osób. Ostatnio nawet załatwiłem sobie oponę od ciężarówki - wiążę ją sobie wokół pasa linką holowniczą, biegam z nią, marszuję, przerzucam na różne sposoby... a kiedy sobie tak ćwiczę to smarkam "po piłkarsku". Nie ubieram się modnie, ale staram się wyglądać schludnie, niestety mam od dłuższego czasu problemy finansowe i chodzę tylko w dwóch parach jeansów, w których wyglądam makabrycznie, bo kupowane były kiedy ważyłem 107kg, a teraz mam na karku około 90kg.

Mam predyspozycje do tego żeby odnieść sukces - jestem naturalem (lekko połamanym, ale jednak), nie mam problemu w zabieraniu głosu publicznie, jestem wygadany, mam marzenia, plany i wiem jak je realizować, potrafię się zachować w towarzystwie, etc. Niestety kobiety nie dostrzegły we mnie tych cech, więc mogę być podawany jako przykład ich ewolucyjnej porażki (a wszyscy wiemy co robią wyjątki). Dokładnie - człowiekowi łatwiej zrzucić winę na kogoś niż wziąć ją na siebie i dlatego kobiety w moim przekonaniu powoli stają się wszystkim co najgorsze. Doszedłem nawet ostatnio do wniosku, że od k*r*w różnią się tym, że d*i*k* są o tyle sprytniejsze, że biorą za to kasę.



6. Taktyka kobiet
Brutalna prawda znów została odsłonięta - one wszystkie po prostu lecą na kasę lub na kolesi, którzy mają predyspozycje do jej (z)robienia, niespodzianka - nie ma żadnego samca alfa. Kiedy pracowałem na sklepie przekonałem się o tym na własnej skórze - setki wylaszczonych HB8<, nieraz naprawdę fajnych dziewczyn, w parze z totalnymi lamusami, frajerami... których stać na to, żeby kupować takie drogie marki, bo np. mamusia i tatuś są prawnikami, a syneczek studiuje i przejmie w przyszłości pałeczkę. Najpierw się zerżną z połową znajomych, a potem będą udawały grzeczne dziewczynki, żeby dobrze się hajtnąć.

Nie ma miłości - są tylko subiektywne stany umysłu wywołane działaniem hormonów, nic więcej. Wszyscy tak naprawdę chcemy się tylko ze sobą p*e*r*y*, więc moja krucjata o wartości człowieka wydaje się kompletnym bezsensem i zajęło mi rok, żeby to zrozumieć. I przez ten rok byłem tym rycerzem, p*e*d*l*n*m frajerem na białym koniu. Autentycznie - wszystkie te randki nauczyły mnie takiego dystansu do kobiet, że przestałem patrzeć na płeć piękną tylko i wyłącznie przez pryzmat atrakcyjności seksualnej, chciałem z nich wydobyć coś więcej - niepotrzebnie.

Doszedłem więc do wniosku, że najlepszą taktyką na życie jest ta stosowana przez kobiety i mam zamiar zacząć jej używać, oto ona w 7 punktach:
1. Wydawanie wszystkich pieniędzy na siebie (ciuszki, kosmetyki = sport, wypady z kuplami i solo).
2. Chowanie swojej prawdziwej natury pod ogromną ilością masek i uśmiechów (make up i różne dziwne zachowania = udawanie kogoś kim się kompletnie nie jest).
3. Nieprzejmowanie się ludźmi i/lub udawanie, że tak jest (ludzie są po to, żeby ich wykorzystywać do osiągania własnych celów; trzeba ich Kusić, nakręcać, dawać nadzieję, używać i wyrzucać).
4. Posiadanie grona znajomych, którzy będą żyli tą samą ideologią i w razie gdyby dopadła nas rzeczywistość i cały ten burdel zaczął wyłazić na światło dzienne, sprytnie znów go ukryją i wszystko usprawiedliwią.
5. Traktowanie siebie jako nagrody za Bóg sam wie jeden co.
6. Branie na litość i permanentne użalanie się nad sobą (w tym będę z*j*b*s*y!).
7. Silne kategoryzowanie ludzi: podział na przyjaciół, partnerów seksualnych i zaspokajaczy emocjonalnych.



7. Nowe cele
Na podstawie tych doświadczeń nakreśliłem sobie nowe cele:
- schudnąć, wyrzeźbić się, wybielić ząbki, stać się modnym chłoptasiem i zacząć robić wszystko to z czego do dzisiaj się śmiałem po to tylko, żeby rżnąć dupy
- jak już osiągnę punkt pierwszy to zacznę zakładać na siebie różne ramy - artysty, cierpiętnika, james'a bond'a, etc. - nie zawaham się przed niczym po to, żeby rżnąć dupy
- równocześnie chcę zostać striptizerem (o tym akurat marzyłem zawsze) - będę uprawiał niesamowity seks z narzeczonymi jakiś kolesi i ich koleżankami, będę p*e*d*l*ł wszystko co się da
- podciągnąć umiejętności z rysunku, na który się zapisałem niedawno (podobno mam talent) - będę zapraszał dziewczyny jako modele do obrazu, udawał artystę i tworzył taki klimat (przecież na to lecą), strzelał patternami NLS i będę je p*e*r*y* (fajny pomysł, nie?)
- odblokować samego siebie wreszcie do końca! - definitywnie więcej seksu (aby pozbyć się celibatu pójdę na d*i*k* i j*b*e mnie to, że ktoś [a szczególnie ja sam] nazwie to upadkiem moralnym), więcej narkotyków (muszę w końcu zjeść jakiś kartonik LSD, nosi mnie od dłuższego czasu) i rock&roll'a (bilet na Rammsteina jest już u mnie w szufladzie)
- pozbyć się czegoś takiego jak honor i godność w stosunku do płci przeciwnej, wszystko co ma powyżej 15 lat jest do p*e*d*l*n*a.

Niestety, ale nie mogę znieść k*r*w*t*a tego świata, więc żeby było mi lżej - sam stanę się k*r*ą, a przez to jego częścią... mam nadzieję, że wtedy rzeczywistość przyjmie mnie i pokocha jak swego.

Nie straciłem jednak wiary do końca, co to to nie. Dlatego całe swoje doświadczenie przelewam na kartki papieru, z którymi będę się dzielił z chłopakami, którzy nadal wierzą w to w co ja wierzyłem przez znaczą część swojego (młodego)dorosłego życia. Kto wie - może dzięki temu oni odnajdą szczęście, a to byłby już sukces. Nawet jeśli będzie to jedna osoba to i tak warto. Dlatego otworzyłem swojego bloga, którego premiera odbędzie się do końca miesiąca, a o czym poinformuję.



8. Podsumowanie
Przez ten cały rok zmuszałem siebie do łamania kolejnych barier, z wielkim sukcesem. Nie potrafiłem jednak robić jednej rzeczy, która chyba okazała się głównym czynnikiem, który sprawił, że dziś piszę tego posta i wybieram nową drogę - nie potrafiłem okłamywać samego siebie. I w taki sposób gasnę.

Ktoś może uznać to za klęskę... ale dla mnie to zwycięstwo! Zyskałem coś o czym wielu może pomarzyć - zyskałem drugą szansę. Zaczynam wszystko od nowa, tym razem jednak popłynę zupełnie innym nurtem.

Nigdy nie udawało mi się wstrzelić w terminy życia - zawsze wszystko miałem później. Zarost do dzisiaj mam jakby w g*w*o patyków nawsadzać - sam nie wiem jakie to to jest. Kumple zaliczali panny na imprezach, na których akurat wtedy mnie nie było, co za p*e*r*o*y niefart. Chłopaki podrywali dziewczyny na samochody, a ja się na to patrzyłem jak przez szybę... dzisiaj co prawda mamy rodzinne auto, ale w wieku 23 to żaden wypas tylko standard. W moim wieku większość chłopaków ma za sobą tyle przygód seksualnych, że będzie miało o czym opowiadać do końca życia, a ja nawet nie miałem szansy się rozkręcić. Dodatkowo jak na 23 latka wyglądam jak gówniarz, "szczęście", że chociaż mój wiek metaboliczny szacowany jest na wiek 12sto latka - ekstra, będę mógł strasznie długo wieść swój marny żywot.

Zrozumiałem, że ta cała zabawa nie jest dla mnie - ja po prostu nie mam szczęścia w miłości (ani w kartach), kobiety nigdy za mną się nie uganiały, nie uśmiechały się do mnie, nie szeptały za moimi plecami, ani nie oglądały zdjęć z lekkim westchnieniem. Nie jestem magnesem na c*p*i, jestem nikim. Co więcej - nawet jak się staram to mam p*e*r*o*e wrażenie, że ktoś lub coś systematycznie rzuca mi kłody pod nogi, np. przedwczoraj próbowałem się umówić z prostytutką, ale jej "mama" powiedziała, że akurat jest "zajęta" i żebym zadzwonił później... k*r*a, nawet nie udało mi się wstrzelić w godzinę! Trzy razy dzwoniłem i za każdym razem poczta... czaicie?! CAŁY SMILER!! NAWET Z D*I*K* NIE POTRAFI SIĘ USTAWIĆ :evil: :D!!!

Z głośnika płyną dźwięki dwóch utworów - The Betles i ich "Lucy in the sky with diamonds" oraz Klute z jego "Tacky". A spośród tych wszystkich kolesi, którzy z radością opisują swoje osiągnięcia na polu stosunków damsko-męskich ja będę jednym p*e*d*l*n*m wyjątkiem - ja przegrałem.







9. Epilog
To dla mnie jest jak mecz bokserski, ale teraz to jest jak 10 runda - jestem bez sił i każda porażka powala mnie na deski, potem następuje mozolny powrót do pozycji pionowej i kolejna próba zadania ciosu... i tak do zwycięstwa - albo mojego, albo życia. Za to siebie nienawidzę - przeczytałem cały ten post i wiem, że muszę walczyć... i wstanę i pójdę na to DG i NG... ale już nie taki sam, już sceptycznie nastawiony do świata.

Mawia się, że jak się nie ma po co żyć to żyje się, żeby robić komuś na złość. I ja tak właśnie będę robił, czyniąc na złość mojemu oponentowi - życiu. Mimo, że potrzebuję odpoczynku, jakiejś k*r*a emocjonalnej przystani, gdy zabije gong - wyjdę na kolejną rundę i będę się bił. I wygram, muszę wygrać, nie ma innej możliwości.

Tylko jak to zrobić? Jak?

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #58 dnia: Październik 18, 2012, 16:36:22 »
0
przez toch88 2009-11-16, 01:03
Cytuj
Z tym że lecą na status społeczny to racja ;/ z czym oczywiście wiążą się pieniądze, no niestety dziewczyny lubią się pokazywać w gronie znajomych o reputacji dobrej znanej też chcą być kimś hmm czy tylko ja się bawiłem w dobrą duszyczkę i przygrnąłem dziewczyne której nikt nie chciał, a po tem ona zrobiła to co zrobiła ... na szczeście dawno ...

Hmm co zrobisz w dupie mniej to na prawdę wszystko przecież ci kolesie cieszą się młodością a ty dopniesz w końcu swego, ale weź się w garść...

Ja doszedłem już dawno do takiego wniosku ... Chce żyć na maksa no ale cóż żeby mieć kasę muszę coś postawić na szalki, i wiem że to bd moje życie rodzinne...

Zostanę tym marynarzem i bd chodził z tymi pierd*lonymi głupimi cipami do najlepszych clubów tylko po to żeby się poczuć lepiej od innych ...

Ch*ja prawda ... Bo wiem że przez resztę życia kobieta bd mnie kochać za pieniądze lub to że potrafie je skombinować (status społeczny) że mam znajomości, co widziałem i gdzie nie sr*łem ... Nie ma się co łudzić nie ma ludzi wspaniałomyślnych każdy ma jakiś cel, interes w tym że rozmawia z Tobą ...

Pzdr mam nadzieje że Twój sen się jeszcze nie skończył i nie zostaniesz MR.SAD...

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #59 dnia: Październik 18, 2012, 16:37:43 »
0
przez Justin 2009-11-16, 12:33
Cytuj
Cytuj
    smiler napisał(a):Nie ma miłości - są tylko subiektywne stany umysłu wywołane działaniem hormonów, nic więcej.
Miałem nie pisać na forum, ale obok Twojego wpisu nie mogłem przejść obojętnie, bo widzę, że się poddajesz. Nie ma miłości? Ależ jest! Tylko ilu ludzi potrafią naprawdę kochać? Garstka. Ilu ludzi potrafi naprawdę żyć? Garstka. Właśnie w tym sęk - nie żyjemy jak ludzie, tylko jak zwierzęta sprzed 10 tysięcy lat.

Żeby kochać i żyć naprawdę należy mieć kontrolę nad własnym umysłem. To jest diabelnie trudne, ale jeśli tego się nauczysz, będziesz kochał wszystko i wszystkich. Będziesz w nich dostrzegał pozytywne strony. Ale to nie wszystko - musiałbyś w sobie wykonać gruntowną przemianę.

Widzisz jesteś na etapie buntu - jak każdy. Brak zrozumienia, cholera nie tak ma być. Tylko pytanie - czy nie jesteś jednym z setki tysięcy co również się poddało? Jesteś! Wiesz co jest najgorszą rzeczą? Poddanie się. Poddajesz się bo jest nie tak jak chcesz. Poddajesz się bo chcesz zmienić świat, kraj, otoczenie. Ale zaczynasz od złej kolejności. Zmieniając siebie, być może zmienisz otoczenie, ono z kolei być może zmieni kraj, a oni świat. I choć to bardzo złudne, to jednak uwierz, że są ludzie, którzy potrafią wiele zmienić, choć oczywiste jest, że nie wszystko.

Miłości trzeba się nauczyć. Żyć trzeba się nauczyć.



Cytuj
    toch88 napisał(a):Z tym że lecą na status społeczny to racja ;/
A czy facet, który leci na wygląd jest lepszy?



Cytuj
    toch88 napisał(a):Ch*ja prawda ... Bo wiem że przez resztę życia kobieta bd mnie kochać za pieniądze lub to że potrafie je skombinować (status społeczny) że mam znajomości, co widziałem i gdzie nie sr*łem ... Nie ma się co łudzić nie ma ludzi wspaniałomyślnych każdy ma jakiś cel, interes w tym że rozmawia z Tobą ...
Ale właśnie to - to jest nasza natura. Ty też lecisz na kobiety, ze względu na ich wygląd, bo on sprawia, że podświadomie chcesz z nią mieć potomka. A nawet o tym nie wiesz. I właśnie o tym piszę - niewiele ludzi potrafi wyjść ponad to.

Żeby wyjść ponad to, należy chcieć w sobie coś zmienić. Pytanie - czy chcecie? Jeżeli nie, to poddajecie się jak każdy inny, więc jakim prawem macie pretensje do reszty?

[ Dodano: 2009-11-16, 11:39 ]
Smiler wiesz gdzie leży Twój problem? Chcesz być ludzie Cię docenili. Mimo, iż nie cierpisz tego jak wygląda nasz świat, wchodzisz w to coraz głębiej. Chcesz sławy, pieniędzy, kobiet. "Jestem stworzony do wielkich rzeczy" - setki tysięcy ludzi tak mówi. Tylko pamiętaj, że wielkie rzeczy, to nie tylko bycie aktorem zarabiającym 20 milionów za film, czy piłkarzem, o którym wszyscy piszą.

Jedyną rzeczą jaką powinieneś oczekiwać od siebie Smiler, to życie w zgodzie ze sobą - pełna harmonia wewnętrzna, która sprawi, że nawet jeśli będziesz czuł gniew, lęk, strach, radość, będzie przemawiać przez Ciebie szczęście.