Autor Wątek: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra  (Przeczytany 20202 razy)

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #15 dnia: Październik 18, 2012, 12:53:26 »
0
przez Crespo 2009-01-15, 02:12
Cytuj
Cieszę się smiler, że na tym forum są ludzie tak pozytywni jak Ty i że tak bardzo chcesz się dzielić przeżyciami. Bardzo to cenię i życzę Ci powodzenia w dalszym samorozwoju.
« Ostatnia zmiana: Październik 18, 2012, 14:54:38 wysłana przez Smiler »

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #16 dnia: Październik 18, 2012, 13:00:09 »
0
przez 1988 2009-01-15, 23:10
Cytuj
Smiler no rzeczywiście widze ze udalo ci sie zrozumiec to wszystko do czego uparcie sam daze,

mam nadzieje ze kiedys tez sie obudze. Pozdrawiam, Powodzenia.
« Ostatnia zmiana: Październik 18, 2012, 14:55:01 wysłana przez Smiler »

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #17 dnia: Październik 18, 2012, 13:02:29 »
0
=======FIELD RAPORTY Z TEMATU "SMILER'S ATTACK"=======



Cytuj
przez smiler 2009-01-09, 21:38

Cytuj
Witam was Bożydary :D

W związku z tym, że postanowiłem, że w moim dzienniku daruję sobie dokładne opowieści na temat poszczególnych kontaktów z kobietami to zakładam temat, w którym będę umieszczał swoje Field Raporty (FR).

Adnotacja z tematu "Dajary of Smiler ;)" :
Dziennik i Field Raport (FR) będą prowadzone oddzielnie, ale będą tworzyły całość. Będą pisane w taki sposób, że będzie można je spokojnie czytać nie zajmując swojego umysłu jednym i drugim, bo FR nie będą wymagały szerszego kontekstu, a dziennik szczegółów spotkania... zaś czytane razem będą tworzyły ciekawą całość.







FIELD RAPORT DO TEMATU:
DEMONICZNA PEWNOŚĆ SIEBIE
(06.01.2009)




SPIS TREŚCI
1. Wstęp
2. Podejście #1 - Nastolatki
3. Podejście #2 - Siłaczka
4. Podejście #3 - Pędząca na zajęcia
5. Podejście #4 - Szalona studentka




1. Wstęp
Rozpocząłem program "Demonicznej pewności siebie". Tego dnia realizowałem pierwszy dzień i związane z nim zadania. Na żer ( :) ) udałem się we wtorek 06.01.2008, w rejonach godziny 18:00 byłem już na miejscu swojego szkolenia - czyli na ulicy Piotrkowskiej. Było zimno, może nie dla facetów, ale nasze kochane kruche istotki są na czynniki zewnętrzne bardziej wrażliwe.



2. Podejście #1 - Nastolatki
To były jeszcze czasy (do 18:30), kiedy miałem pewne bariery. Podszedłem z zapytaniem o godzinę do dwóch dziewczyn i okazało się, że miały po 17 lat (ja mam 23). Pomyślałem sobie, że trochę zaczynam przeginać... i już miałem odchodzić lecz doszedłem do wniosku, że z im większym przedziałem wiekowym będę umiał się kontaktować tym lepiej dla mnie, bo będę dysponował szerszym wachlarzem możliwości.

Strzał był w dziesiątkę, a to dlatego że nastolatki nie mają jeszcze rozwiniętego Freudowskiego superego . Dzięki temu nie mają w swoich głowach stróża w postaci społecznych zasad m.in. dotyczących zachowania w poszczególnych sytuacjach. Na nasz język - są bardziej spontaniczne :D. Panowie - na początek polecam nastolatki! Nie mają barier w rozmowie i śmiesznie się zachowują, kiedy wreszcie do nich dociera, że są podrywane.

Poleciało pytanie o godzinę, potem wcisnąłem jakiś tekst dotyczący tego, że jedna z nich pije jogurt. Gadka - szmatka i powiedziałem (stanowczo i łagodnie), że skoro idziemy w tą samą stronę to idę z nimi. Przez drogę cały czas robiłem sobie z nich jaja, poszedł tekst o psycholach, miejscu publicznym i moim szczęściu, że w nim jestem, bo pewnie inaczej by mnie zabiły.

ona #1: CO?! My ciebie?! Ej, chyba ty nas.
ja: Sory, ale to nie ja chodzę po piotrkowskiej i piję jogurt. Zwłaszcza, że jest to jogurt aksamitny, który się je łyżeczką.
/śmiech/

W pewnym momencie dziewczyny mnie zacięły, bo poleciał perfidny ST (ang. Shit Test) i oblałem go jak niemowlak siebie oblewa mlekiem.

ona #1: (...) Ej, wiesz co?! No weź, ej... spadaj.
ja: /śmieszne zachowanie imitujące obrażoną dziewczynkę, ale na moją niekorzyść, bo nie było riposty/

Szczęście później miałem szansę się zrewanżować i na kolejny (wyczekwiany) ST zareagowałem na 6+.

ja: O, o, o! Uwaga, lecą teksty na frajerów. No dawaj, co tam jeszcze na mnie masz? U... skończyła się kreatywność, malutkiej? Szkoda, myślałem, że (...).

Przkomarzanie trwało jakiś czas, wiadomo - gierka. Po drodze dowiedziałem się kilku rzeczy typu zainteresowania, plany na przyszłość, rozrywka. Nie wyszło sztywno. Niemniej jednak w pewnym momencie (gdzieś tak w połowie drogi) poszedł ST o tym, żebym się zawinął i... się zawinąłem.

ja: /z uśmiechem/ Dobra, skoro nie chcecie mojego towarzystwa to żegnam panie.

W tył odwrót i naprzód marsz.

one: Ej, ale...

Odwracam się a na ich twarzach (a szczególnie jednej) perfidne IOI, mówiące: "Błagam, nie odchodź..." - sukces.

Poszlismy więc dalej i śmiechy toczyły się swoim tempem. Nie po to jednak byłem na treningu, żeby wyrywać siedemnastki, więc po pewnym czasie się pożegnałem i zadowolony z sukcesu pomknąłem przed siebie.



3. Podejście #2 - Siłaczka

Zaraz jak przeszedłem na drugą stronę ulicy zobaczyłem fajną blondynkę z wielką torbą, którą niosła i która sprawiała jej ogromny problem (nie dziwi mnie to :D).

ja: Czołem Herkulesie, możesz mi powiedzieć która jest godzina?

Twarz miała taką jakby chciała mnie za ten tekst zamordować. O kuwra(sic!) - pomyślałem. I tu chyba był błąd, bo myśli odzwierciedlają się na ciele i pewnie widziała jak przemówiłem niewerbalnie. Powinienem zawsze trzymać pion - zawsze uśmiech i mowa ciała nakręcona na maksa, zero reakcji na jej działania.

Postawiła torbę i sięga po zegarek. W międzyczasie krótka gadka i uśmiech. Zdążyłem z nim w samą porę, ufff. Chwila gadanki i zaproponowałem jej, że pomogę jej ponieść torbę. Przy czym zrobiłem to w taki sposób, że oferuję pomoc, a nie na needy. Była już uśmiechnięta i zaczynała się do mnie przekonywać.

ona: Wiesz co? Jakbyś mógł to byłabym bardzo wdzięczna.

Szliśmy i gadalismy o różnych rzeczach. Zadziwiające jak łatwo się rozmawia z kobietą, kiedy tylko trafią na faceta, który chociaż próbuje je zrozumieć to wylewają z siebie setki informacji, jak najwięcej. Boją się, że zaraz sobie pójdzie i zostaną im tylko przyjaciółki. To smutne, że kobiety są zaniedbywane.

Kiedy znaleźliśmy się przed celem podróży (pocztą) chwilkie pogadaliśmy i:

ona: Naprawdę dziękuję ci, że mi pomogłeś, rzadko się spotyka takich facetów.
ja: No tak, ale nie ma nic za darmo.

Wskazałem swoim palcem na policzek i się nachyliłem i... DOSTAŁEM BUZIAKA! JAAAAA!!! ALE CZAD!!! Czujecie w ogóle? Dostałem buziaka od dziewczyny, którą spotkałem raptem max pięć minut wcześniej!!! Ehhh, życie :).



4. Podejście #3 - Pędząca na zajęcia

Po tym przemiłym zajściu popędziłem z Piotrkowskiej do Galerii, odwiedziłem znajomych z pracy i postanowiłem już wrócić do domu. Po drodze jednak zaczepiłem ze standardowym pytaniem jakąś studentkę, która strasznie szybko szła. Zobaczyłem takie ledwo dostrzegalne IOI i tyci-tyci uśmiech... ale odpuściłem.

Zaczęła się oddalać i w tym momencie przypomniała mi się technika podrywu na "fajne buty i torebkę". Strasznie się jednak zestresowałem, bo robiłem to na spontana i duża ilość adrenaliny została wpompowana do żył. Jednak w trakcie kilkukrotnego podchodzenia z kolejnym tekstem udało się w miarę opanować emocje.

ja: /podbiegam od tyły z prawej strony/ ... A w ogóle to fajne buty
ona: /podręcznikowa reakcja :D -> uśmiech - rumieniec i hasełko:/ Dziękuję.

Oddaliłem się i po chwili podbiegam z lewej strony:

ja: Torebka też fajna (w ogóle na nią nie popatrzyłem :P)...
ona: No nie taka fajna, bo nie służy mi jako moja torebka. To tylko torba.

Po tym zaczęła się rozmowa i dowiedziałem się, że jest studentką Politechniki i spieszy się na zajęcia i kilka innych szczegółów. Zaraz potem odbiłem na skryżowanie i przeszedłem na stronę w celu wyczekiwania autobusu. To podejście do tej miłej dziewczyny uznaję za najgorsze.

Było to chyba spowodowane przede wszystkim tym, że od momentu kiedy postanowiłem zaatakować nie zleciała mi adrenalina i byłem pod wpływem emocji. Poza tym brak doświadczenia też zrobił swoje. Niepewność głosu i momenty zawieszki poskutkowały tym, że niezbyt dobrze poprowadziłem rozmowę i stąd i tej dziewczyny mieszane uczucia - uśmiechała się, ale i spieszyła się, chciała, żeby to trwało, ale chciała też, żebym sobie jak najszybciej poszedł. Wiem, że nie był to na tyle dobry podryw, żeby mogła z pełną radością wspominać o tym koleżankom (dwa pierwsze były)... a nawet jeśli to raczej jako jedno z "tych wielu".

Co przegrałem? - nic. Co wygrałem? - kolejny krok naprzód.



5. Podejście #4 - Szalona studentka

Ledwo co stanąłem na przystanku i już podkusiło mnie, żeby zapytać o godzinkę jakieś nieznajomej. Okazała się bardzo pozytywną i uśmiechniętą dziewczyną, więc nie miałem problemów z rozwinięciem rozmowy. Jechaliśmy w tą samą stronę, więc mieliśmy dużo czasu, żeby pogadać.

Zrewanżowałem się życiu za poprzednią porażkę i poprowadziłem w miarę fajną i interesującą rozmowę. Dziewczyna była naprawdę świetna, ale ja popełniłem jeden błąd - byłem zbyt śmiały i za bardzo pokazałem siebie. Mimo, że rozmawialiśmy jak kumpel z kumpelą to czasami przeginałem. Niemniej jednak znałem jej imię i wiedziałem co i gdzie studiuję, więc nasza-klasa w ruch i napisałem jej wiadomość dotyczącą jednego z poruszanych tematów.

Na początku odpisała z dużym entuzjazmem, wziąłem na wstrzymanie i po kilkudziesięci minutach odpowiedziałem. Niestety nie otrzymałem odpowiedzi. Dziś też coś do niej kliknąłem, ostatnia próba, ale bez rezultatu. Nie mam zamiaru się...

STOP!!!

Właśnie dostałem od niej wiadomość! Dobra panowie, uciekam od tego szataństwa jakim jest Internet - czas spotkać się z ziomkostwem :). Jutro jej odpiszę, niech sobie poczeka.

P.S.
Ma bardzo fajne kędziory, lubię jak dziewczynom kręcą się włoski ;)!





przez Crespo 2009-01-15, 23:53
Cytuj
Smiler...

Czytam to co piszesz w dzienniku i tu i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nie robisz nic. Fajnie piszesz o swoich przygodach i fajnie zaczepiasz dziewczyny, ale się z nimi nie umawiasz i tu jest problem(nie mów do dziewczyny malutka-moja rada). Tylko nie myśl sobie, że umawianie się z dziewczynami jeszcze nie jest dla Ciebie i przed Tobą daleka droga, bo pierwszą poważną randkę będziesz miał w tym tempie za rok.

Pozdrawiam!!!





przez kryholex 2009-01-16, 14:32
Cytuj
Ale fajnie się to czytało hehe ;D Pozdro ;D





przez SHBT 2009-01-16, 17:37
Cytuj
Standard opener, "która godzina?" :)
Nie jest złe, chodź popełniasz wiele błędów, według mnie przy studentce z torebką i butami zachowałeś się needy, mogłeś zachować zasadę 3s, od razu przy spojrzeniu powiedzieć coś zatrzepić i krótka rozmowa, jakiś neg i telefon...
Za bardzo też starasz sie przypodobać dziewczynom swoją gadką, odzwierciedlasz pierwsze spotkanie z pierwszą "randką", powinieneś wziąśc numer i sie z nią umówić i dopiero w tedy z nią pogadać, a tak sie za bardzo odsłaniasz i już nie ma po co dziewczyna sie z tobą umawiać bo wszystko o tobie wie :)
Nutka tajemniczości... ale szczerze mówiąc naprawde nie jest żle trenuj chłopie





przez 1988 2009-01-16, 22:08
Cytuj
Czyta się bardzo fajnie, nie będę cię poprawiał bo nie znam się tak bardzo na tym, ale mam "śmiechawe"(pozytywna) z tych twoich opowiadań. Pisz częściej. Pozdrawiam.



====================KONIEC====================
« Ostatnia zmiana: Październik 18, 2012, 14:55:39 wysłana przez Smiler »

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #18 dnia: Październik 18, 2012, 13:21:03 »
0
przez kryholex 2009-01-16, 14:45
Cytuj
   
Cytuj
wesoły ;) napisał(a):Nie chcę o sobie mówić PUA, bo to kojarzy mi się z wykorzystywaniem kobiet.

Zupełnie nie tak , kiedy zaczełem uczęszczać na forum , z początku myślałem , że PUA to ktoś kto potrafi wyrwać każdą laske , żadna mu się nie oprze , tak jakby zmuszał je podświadomie do tego , żeby była jego , ale nic bardziej mylnego ! Pewnego dnia , za siedmioma górami , za siedmioma lasami , Żart :D , Dobra . Pewnego dnia po prostu przeglądałem sobie forum , i ktoś tam napisał ( zdaje się , że jakiś moderator ) , coś co teraz jest po prostu dla mnie oczywiste , " PUA zostało stworzone dla kobiet , aby spełniać ich najskrytsze marzenia " Bo , przecież , jeśli Atrakcyjny dla dziewczyny ją to cieszy , że z nią jesteś rozmawiasz , przytulasz się , miło spędzasz czas prawda ? , Teraz wiem , że PUA jest stworzone dla nikogo innego jak Kobiet !!! Bo jak myślisz , Taka fajna laska wolała by mieć za chłopaka Doświadczonego "PUA" czy przygłupiego "AFC" .? Obczaj to :D

Pozdrawiam :D 3maj się 8-)
« Ostatnia zmiana: Październik 18, 2012, 14:55:54 wysłana przez Smiler »

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #19 dnia: Październik 18, 2012, 13:21:36 »
0
przez Justin 2009-01-16, 14:59
Cytuj
   
Cytuj
kryholex napisał(a):Bo jak myślisz , Taka fajna laska wolała by mieć za chłopaka Doświadczonego "PUA" czy przygłupiego "AFC" .?

Zostało stworzone dla dobra obojga. Dla mężczyzn po to by stali się prawdziwymi mężczyznami, znaleźli zainteresowania, czyli samorealizowali się. Z kolei kobiety uwielbiają takich mężczyzn, czyli obustronne zyski.
« Ostatnia zmiana: Październik 18, 2012, 14:56:02 wysłana przez Smiler »

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #20 dnia: Październik 18, 2012, 13:21:54 »
0
przez Akbar90 2009-01-17, 12:28
Cytuj
Smiler aż miło popatrzeć na Twoje zaangażowanie... i widać progresje :) Ciszę się, że tak do tego podchodzisz... życzę dalszych sukcesów :D pozdrawiam :)
« Ostatnia zmiana: Październik 18, 2012, 14:56:17 wysłana przez Smiler »

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #21 dnia: Październik 18, 2012, 13:22:12 »
0
przez eapollo 2009-01-17, 16:11
Cytuj
Bardzo długie ale fajne
« Ostatnia zmiana: Październik 18, 2012, 14:56:21 wysłana przez Smiler »

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #22 dnia: Październik 18, 2012, 13:25:30 »
0
przez smiler 2009-01-24, 18:35

TEMAT: FIELD RAPORTS
(24.09.2009)

Field Raporty znajdują się w temacie Smiler's attack xD.



SPRĘŻYNKA ;D (21.01.2009)

BARMANKA (23.09.2009

JULIA (23.09.2009)

BLIŹNIAK (23.09.2009)




I z tego miejsca chciałbym od razu wszystkim zakomunikować, że w związku z FR "Barmanka" od dzisiaj znakiem firmowym Smilera (czyli mnie :D) jest słonik wykonany techniką origami! ZAMAWIAM! Ne, ne, ne, ne, neee! To już jest moje! Nigdzie tego nie wyczytałem, z nikogo nie zrzynam, a bajer na podryw jest po prostu genialny! Genezę pomysłu wyczytacie właśnie w FR "Barmanka". Nie pomijam faktu, że dzięki temu odkryłem nowe hobby! Was też zachęcam do rozwijania się manualnego. Możecie se wziąć inne zwierzęta, jak np. te beznadziejne żurawie z "Prison Break'a". Mam cel, żeby się nauczyć wszystkich znaków zodiaku, HA! Zapraszam na http://www.origami.art.pl, jak znajdziecie jeszcze ciekawe stronki z opisanymi figurami to podrzucajcie mi w prywatnych wiadomościach ;).






=======FIELD RAPORTY Z TEMATU "SMILER'S ATTACK"=======



Cytuj
przez smiler 2009-01-21, 23:47

Cytuj
FIELD RAPORT :
SPRĘŻYNKA ;D
(21.01.2009)




Dzisiaj poszedłem w przerwie między zajęciami do biblioteki poczytać co nieco na temat mowy ciała. Siedziała tam już dziewczyna, która wczoraj puszczała mi IOI w postaci uśmiechów. Akurat usiadła na jednym z moich ulubionych miejsc - koło okna. Uwielbiam pracować w wychłodzonych warunkach, a ona akurat je zamykała, więc zaczęła się rozmowa.

Z uśmiechem na twarzy i z radością ironii zrobiłem małe zamieszanie koło źródła świeżego powietrza i dziewczyna zaproponowała, że się przesiądzie (dla mnie :D). Następnie, kiedy już usiadłem (dzieliły nas dwa siedzenia), wyciągnąłem kartkę i zacząłem z nią pisać. Oto zapis "rozmowy" (przy okazji mamy analizę grafologiczą :P):








Po tym wszystkim przesiadłem się o jedno miejsce i zacząłem z nią rozmawiać. Ciągnąłem gadkę o szpiegostwie, więc samo z siebie wyszło RPGM (zadziwiają mnie te kobiety, jak one mają rozbudowaną wyobraźnię, szok!). Dodatkowo okazało się, że mam plantacje marihuany i kokainy na księżycu, a na Jowiszu moje ciało ma siedem metrów wzrostu i wygląda jak wielka zielona galareta :D.

Rozwinąłem wątek z komplementami za pieniądze i po pewnym czasie kazałem siebie komplementować. Powiedziałem, że jej są warte tak około 1,50zł i musi się postarać lepiej :D. Potem dodałem, że ma fajne sprężyny na głowie i spytałem się czy mogę sobie z nich strzelić? Naciągnąłem jedną sprężynkę i wystrzeliłem (bez skojarzeń :P). Wcześniej dowiedziałem się, że lubi kolor niebieski i zielony i jest zodiakalnymi bliźniętami no i ma brązowe oczka, których źrenice zdradzały ewidentne zainteresowanie.

Po pewnym czasie (nadal w dobrym humorze) zacząłem rozkręcać kwestię z bronią termojądrową i zapalnikiem w postaci jej podkreślacza. Po drodze zebrałem komplement, że ją rozśmieszam (ale nie robiłem z siebie clowna!). Na koniec zażądałem od niej jej flamaster i - tu uwaga - dała mi go! Dała mi zielony, bo miała dwa - stary i nowy, a ja dostałem nowy ^^. Mam więc artefakt :D.

Było pewnie kilka ST, ale takich naprawdę bardzo delikatnych i nawet ich nie zapamiętałem. Miałem imię, rok i kierunek studiów - wystarczy. Znalazłem ją na NK i reszta poleci przez netgame - jak najkrótszy, byle do spotkania, które już mam zaplanowane w swojej chytrej główce :roll: 8-) :-> (ta ostatnia ikona wymiata! spójrzcie na nią, no jest po prostu niemożliwa :D).

Dziewczyna jest naprawdę sympatyczna i wydaje się lekko szalona. Ma w sobie taki powiew nastolatki, fajnie jakby z tego wyszło coś więcej niż tylko kradzież przyborów szkolnych xD.





przez Flutter 2009-01-23, 14:04
Cytuj
Fajnie tylko, po co te liściki? Przypomina mi się podryw z podstawówki :)

I po co net game? Wiesz gdzie studiuję. Złap ją na holu albo gdzieś, będzie zdecydowanie bardziej zaskoczona co zaprocentuje u Ciebie. Możesz np. podkręcić bajer "Że zapalnik nie działa i musisz mi wytłumaczyć jak działa, w piątek albo w sobotę przy kawie." ;)






przez Crespo 2009-01-23, 18:22
Cytuj
Zgadzam się z Flutterem. Znajomość przez internet zostaw frajerom. Skoro już ją poznałeś to olej tą cała nasz klasę (ja nie mam naszej klasy i jak widać żyję)

Przez internet ona może się nie zgodzić na spotkanie. Jak jej zaproponujesz spotkanie przez net to pomyśli, że jesteś jednym z wielu frajerów, którzy nie mają pojęcia jak ją zaprosić na spotkaniu twarzą w twarz.

Bądź facetem!!!





przez smiler 2009-01-24, 18:30
Cytuj
Cytuj
    Flutter napisał(a):Fajnie tylko, po co te liściki? Przypomina mi się podryw z podstawówki :)
No i właśnie na tym polega cały urok. Traktuję karteczkę jako opener, nic więcej. Jeżeli bym próbował pociągnąć to dłużej to najzwyczajniej w świecie byłoby to nuuuudneeee. Poza tym taka karteczka jest rewelacyjna z tego względu, że jak sam powiedziałeś, kojarzy się z podrywem z podstawówki. Podstawówka = zabawa, radość... a "podryw" nie jest rozumiany jako podryw, ale nakierowuje na właściwe tory ;).


Cytuj
Cytuj
        Flutter napisał(a):I po co net game? Wiesz gdzie studiuję. Złap ją na holu albo gdzieś, będzie zdecydowanie bardziej zaskoczona co zaprocentuje u Ciebie.

Cytuj
        Crespo napisał(a):Zgadzam się z Flutterem. Znajomość przez internet zostaw frajerom. Skoro już ją poznałeś to olej tą cała nasz klasę (ja nie mam naszej klasy i jak widać żyję)

        Przez internet ona może się nie zgodzić na spotkanie. Jak jej zaproponujesz spotkanie przez net to pomyśli, że jesteś jednym z wielu frajerów, którzy nie mają pojęcia jak ją zaprosić na spotkaniu twarzą w twarz.

        Bądź facetem!!!
Dzięki! Właśnie chciałem zrobić ten błąd i zaprosić przez net. Sam w ogóle gg i nk używam jako telefonu internetowego, np. na gg nigdy nie jestem dostępny :). Tak więc nie lubię załatwiać takich spraw przez Internet sam z siebie, a nie dlatego, że PUA świata tak mówią. NIEMNIEJ jednak jestem od niego uzależniony i dziękuję za ostrzeżenie mnie przed popełnieniem błędu ;)!



Cytuj
    Flutter napisał(a):Możesz np. podkręcić bajer "Że zapalnik nie działa i musisz mi wytłumaczyć jak działa, w piątek albo w sobotę przy kawie." ;)
Zarąbisty bajer, dzięki Flutti ;), kradnę go ;D!







FIELD RAPORT
BARMANKA
(23.01.2009)


W innym temacie pisałem już o przygodzie z barmanką. Praca jest w toku, nie traktuję jej jako cel, raczej jako pole manewrowe. Laska wydaje się fajna, ale skrywa się pod postacią "Och i ach" i patrzy na wszystkich z góry. Pewnie dlatego, że jest HB8 (byłby mocny plus, ale pali) i musi mieć sukotarczę ustawioną na high level :D.

Poszedłem niedawno z kumplami z grupy na piwo do lokalu Szafa (Łódź, ulica Rewolucji 1905, polecam! świetny klimat!). Tam za barem stała bardzo ładna dziewczyna, więc zacząłem nawijkę. Niestety po pewnym czasie zgasiła mnie prostym hasłem:

ona: Ej, sory... my się w ogóle znamy?

Z mojej strony cisza, ale szybko nadrobiłem, bo wypaliłem do jej kumpla:

ja: (do niej) Nie lubisz poznawać nowych ludzi, co? (do jej kolegi) Ej! Zawsze z nią tak macie, że gdziekolwiek z nią nie pójdziecie to nie poznacie nikogo nowego?
kumpel: (z usmiechem) No. Coś w tym jest.

Potem puściłem jeszcze nawijkę o Jacku Danielu z Kolą, lodem i cytryną poprzedzoną hasłami o tym, że jest dla mnie niemiła w kontekście DHV i poszliśmy do stolika na browarek i mały dopalacz :). Runda była dla niej, zjadła mnie... ale ciągle mam przewagę, że jest barmanką i MUSI znosić takich natrętów jak ja :P.

Nie odpuściłem i jak wychodziliśmy podszedłem do niej i z uśmiechem na twarzy wypaliłem:

ja: Dziękuję, że byłaś dla mnie najbardziej nieuprzejmą barmanką na świecie.

A kiedy już wychodziłem przez drzwi walnąłem z totalnym jajem:

ja: Ej, ale i tak cię kocham :D!

To podejście totalnie skopałem, a ostatnie hasło mogło co najwyżej sprawić, że uniosła brwi i zmarszczyła usta dając wyraz twarzy: "Mmmhmm... taaa".

Myślałem jak tu się odegrać, więc wykombinowałem, że wsadzę jej w pudełko uśmiechniętego ludzika z klocków Lego z jakąś karteczką z negiem, niestety... nikt ze znajomych z okolicy nie posiadał takowych, więc zacząłem myśleć nad czym innym i doszedłem do wniosku, że zrobię ludzika z papieru. Po drodze wpadł mi pomysł, żeby zrobić go techniką origami, więc zacząłem problem googlować i jak znalazłem odpowiednią stronę to... słonik wydał się bardziej odpowiednią figurą :). Tym sposobem znalazłem sobie nowe hobby i chociażby dlatego warto jej podziękować (:D). Słonika umieściłem w dwóch pudełkach (również origami) i zaniosłem w piątek.


Wchodzę do baru, tajemniczy i pewny siebie uśmiech #4, stanąłem za ladą i nie zdążyłem nacieszyć się swoją pauzą, bo barmanka wywala z hasła:

barmanka: (kurzy szluga i ogólnie sprawia wrażenie jak Mia Walles z okładki "Pulp Fiction")
Tak, poznaję cię.
ja: (zlałem to) Wiesz co? Doszedłem do wniosku, że albo blefowałaś z tym poznawaniem nowych ludzi, albo nie masz do nich szczęścia (kładę pudełeczko i wychodzę).

Po drodze usłyszałem "dziękuję", ale było to raczej coś w stylu "Ok, poczułam się, trochę głupio".

Ogólnie wyszło na niekorzyść - "Kolejny koleś, ile jeszcze takich będzie w moim życiu?". W Szafie pojawię się za 2 tygodnie i taktyka będzie prosta - zlewać na maksa.





FIELD RAPORT
JULIA
(23.01.2009)


Również tego dnia wędrowałem sobie po Piotrkowskiej, ale tym razem mając w sercu słowa Crespo, żeby zacząć w końcu działać. Było kilka podejść z komplementami nieseksualnymi, próba z dziewczyną od ulotek (dużo IOI, ale jak przechodziłem przypadkiem drugi raz to akurat szła się ogrzać, nie wróciłem po raz trzeci).

Mknę po łódzkim bruku i mija mnie HB9. Ubrana stylowo cała na czarno, super dziewczyna. Myślę sobie: "Fajnie by było, bla, bla bla" i nagle znikąd pojawia się: "Rób to czego się boisz najbardziej", "NO DALEJ! ZRÓB TO, A NIE MYŚLISZ O TYM, ŻEBY TO ZROBIĆ"!

Zawracam i idę za nią, skubana, szybko szła, ale i tak ją dogoniłem 8-). Idę tak koło niej, jak znajomi i wlepiam w nią swój zabójczo tajemniczy, pewny siebie i pełen ciepła uśmiech #143 :D. Drepczę sekundę, dwie, pięć i myślę: "Kuwra! no spójrz się wreszcie na mnie!". Szlag mnie mało nie trafił, bo dłużej przecież tak nie mogłem, a nie chciałem zaczynać od "cześć". W końcu się na mnie spojrzała, no to ja podkręcam uśmiech i dostaję IOI :D. "Jesteś moja" - se myśle se.

ona: (z uśmiechem) Przepraszam, znamy się?
ja: (twarz na znak zapytania) Ależ oczywiście, że tak!
ona: Tak, a skąd?
ja: Z ulicy Piotrkowskiej.
ona: Aha, coś tam powiedziała i nie zrozumiałem, (zdejmuje rękawiczkę) Julia.
ja: (imię, nawijka o głupotach) Ej słuchaj, zabiorę ci tylko chwilę, ale po prostu muszę coś wiedzieć. Pozwól mi zgadnąć co jesteś z zodiaku.
ona: (gest pozwalający)
ja: Lew.
ona: (gest negujący)
ja: Baran.
ona: (gest negujący)
ja: Byk.
ona: (gest negujący)
ja: Strzelec!
ona: (gest potwierdzający)
ja: Od początku wiedziałem, że strzelec, ale chciałem cię trochę potrzymać w niepewności.
ona: Bla, bla, bla. Sory, ale muszę iść do banku (odwraca się jeszcze do mnie i uśmiecha).

Poszedłem sobie i poczekałem jeszcze na nią niedaleko, żeby potem zrobić drugie podejście i:
- albo mi śmignęła i nie zauważyłem jak wychodziła
- albo weszła w głąb banku i posiedziała tam dłużej.

Morał w każdym bądź razie tej historii jest taki, że otworzyłem HB9! I nie ważne czy miała chłopaka czy nie, ewidentnie podobała się jej sytuacja, że jest podrywana i że jest to robione w fajnym stylu bez haseł a'la: "Jesteś piękna" i innych takich dupereli. Poza tym ostatni uśmiech wskazywał, że chciałaby, żebym z nią przez chwilkę jeszcze pogadał.





FIELD RAPORT
BLIŹNIAK
(23.01.2009)


Zadowolony z siebie poginam przez Pietrynę i sobie mówię: "Musisz już iść do domu", a z drugiej strony Diabołek podpowiada "No, ale jeszcze jedna, tylko jedna i już wracamy". Idzie fajna dziewczyna w różowym szaliku.

ja: (zatrzymuję ją) Wiesz co? Muszę ci powiedzieć, że masz rewelacyjny szalik!
ona: (uśmiech) Dziękuję.

Po mowie ciała i reakcji wyczaiłem, że to fajna dziewczyna, więc liczę do pięciu i pozwalam odejść. W tył obrót i przyspieszam kroku. Wyprzedzam ją, zauważyła mnie. Jestem około dwóch metrów przed nią, odwracam się, zerkam - uśmiecha się. Chwilę idę, odwracam się drugi raz i sytuacja się powtarza. Robię "szalonego Iwana", daję się wyprzedzić, podchodzę z boku i mówię:

ja: Sory, ale czy ty mnie czasem nie śledzisz?
ona: Ja? To chyba ty mnie.

Potem poszła gadka o szpiegostwie, różnych wymyślonych rzeczach, zgadywanka znaków zodiaku (bliźnięta) i rozwinięcie tematu, rozmowa o prezentach, etc. Przeszedłem z nią dobre 100 numerów Piotrkowskiej po drodze zaczepiając jakąś parę i pytając się o coś co nawiązywało akurat do tematu naszej rozmowy, uśmiech. Podobało się jej, mi zresztą też... po prostu dobrze się bawiliśmy, a rozmowa była ciekawa i zabawna dzięki temu, że ona była świetną dziewczyną, a ja jestem świetnym facetem :P.

W pewnym momencie się zatrzymałem, pogadałem chwilę i wypaliłem:

ja: (serce całe po klacie mi lata, bo już wiem do czego zmierzam) Lubisz przygody?
ona: Zależy jakie?
ja: Różne, spontaniczne, niezobowiązujące, wesołe.
ona: Ale jakie dokładnie?
ja: (z uśmiechem) No ale lubisz w końcu te przygody czy nie?
ona: Tak.
ja: To daj mi swój numer telefonu.

Lejdis end dżentelmen! MOJE PIERWSZE DOMKNIĘCIE Z NUMEREM! OŁJEEEEEE! Jes(t), jes(t), jes(t)! Poza tym kwestia z tekstem o przygodzie jest świetna! Najpierw nakręcamy laskę o marzeniach i przygodach (każdy je lubi), a potem prosząc o numer telefonu żądamy dowodu potwierdzającego te słowa. Jeśli wszystko poszło dobrze to bankowo dostaniemy, a kiedy dziewczyna już ochłonie nie będzie oponowała żeby się spotkać :). Sam to wymyśliłem :D.

Potem jeszcze odprowadziłem ją kawałek i pogadałem o książkach, żeby nie było, że tylko numer chciałem i odszedłem. Kiedy rozmowa o książkach się rozwinęła przerwałem i powiedziałem, że będziemy musieli to dokończyć. Ona potwierdziła i dostałem oczko ;).

Cholernie się cieszę, bo dziewczyna jest naprawdę świetna! Poczucie humoru, wyobraźnia, aparycja! Dodatkowo zdobyłem numer telefonu od totalnie obcej mi osoby, a to bardzo motywuje! Już nie ważne czy umówię się z nią na spotkanie czy odmówi - ważne jest, że zrobiłem kolejny krok naprzód. Kurczę! Niedawno miałem problemy, żeby spytać się o godzinę laski, która szybko szła i miała w uszach słuchawki, a dzisiaj wkraczam na drogę zbierania numerów. Idąc takim tempem to możecie sami się domyślać jak będą wyglądały moje FR za niespełna rok :D :lol: 8-).







Najpierw proszę mi gratulować, a potem mi możecie jechać po błędach :).





przez Crespo 2009-01-25, 00:00
Cytuj
Cytuj
    smiler napisał(a):Cholernie się cieszę, bo dziewczyna jest naprawdę świetna!
No widzisz!!! I po co Ci cały ten Twój program rocznego rozwoju? Po co Ci ten cały idiotyczny demonic confidence? Umawiaj się na spotkania z dziewczynami. To bardziej pomoże Ci się rozwinąć niż cokolwiek innego. Zdobywaj doświadczenie w obcowaniu z dziewczynami. Jesteś inteligentny. Uda Ci się!

Powodzenia!!!





przez nieznajomy 2009-01-25, 13:48
Cytuj
No gratulować efektów ;)
I oczywiście gratki pierwszego numerka :PP

Może też kiedyś taki będę..ale musiałbym się bardziej przyłożyć bo na razie nie robie praktycznie nic xDDDDD





przez smiler 2009-01-25, 19:24
Cytuj
Cytuj
    Crespo napisał(a):I po co Ci cały ten Twój program rocznego rozwoju? Po co Ci ten cały idiotyczny demonic confidence?
Haaaaawidzisz Crespo, jednak się przydał! Bo gdyby nie Demonic Confidence to miałbym problemy z pewnością siebie ;)! Program jest rewelacyjny i polecam go każdemu ;). Dzięki niemu zrobiłem pierwsze kroki. Głupcem bym był wtedy kiedy bym się posuwał naprzód np. dopiero po skończeniu DC, potem pewnie wymyśliłbym sobie jeszcze coś nowego, etc.

Generalnie zabawa sprowadza się do równoległego prowadzenia:
- Demonic Confidence
- rozwoju osobowościowego
- rozwoju kariery zawodowej
- rozwoju fizycznego
- rozwoju wiedzy z zakresu podrywu
- podrywu :D!







FIELD RAPORT
BLIŹNIAK cz.2
(25.01.2009)


Przed chwilą dzwoniłem do mojej pierwszej "ofiary" i dziewczyna była bardzo zdziwiona. Dlaczego? Otóż okazało się, że byłem już trzeci, więc miałem na Piotrkowskiej konkurencję chyba :D. Co więcej - ona myślała, że to była ukryta kamera, a jeszcze miała zakręcony dzień, więc totalnie była zdziwiona ;).

I... i... i... and... and... AND... and she said "YES!". Więc kolejny krok do przodu, niszczę bariery jak pogrzany ;). W piątek mykam z nią pograć w kręgle, mam zamiar świetnie się bawić ;).





przez Akbar90 2009-01-25, 20:21
Cytuj
Zaczne od błędów i porad :

Z tą Julią to normalne, że Ci nie wyszło... Hb-9 z natury spotykaja pełno facetów, którzy je podrywają. Napewno straciłes w jej oczach dużo tym, że nie podszedłeś od razu tylko dopiero potem się odwróciłeś i poszedłeś za nią.


W sumie dla treningu to nie jest złe bo przynajmniej się przemogłeś ale tak hb9 nie poderwiesz... po 1 będzie się bać, po 2 wyjdziesz na chłopaka mało pewnego siebie( przez to, że nie podszedłeś odrazu) , po 3 nie podchodzi się do dziewczyny od tyłu !!!


ten 2 field raport już lepszy bo podszedłeś odrazu ale też jeszcze daleko do doskonałości... oprucz tego, że odrazu zagadałeś to powtórzyłes te same błędy co w podejściu do Julii

jak już podszedłeś i zapytałes o ten szalik to mogłeś zapytac np o to gdzie go kupiła bo szukasz prezentu dla koleżanki.


co do tego numeru ze śledzeniem to stosuje się go gdy np Ty idziesz sobie ulicą i nagle przed Tobą pojawia się dziewczyna. Wtedy ją wyprzedzasz i po paru metrach oglądasz się, jeśli spojrzy na Ciebie to uśmiech. Dalej idziesz i jeśli wciąż idzie za Toba to wtedy używasz openera "czy Ty mnie ślidzisz" wtedy jeśli jakoś tam zaprzeczy ( bo napewno zaprzeczy) to mówisz coś w stylu:
"no wiesz... dziewczyny potrafią zamęczyć faceta :) "
ona: "np hmm ciekawe...ale ja taka nie jestem"
Ty : " no ja myślę...chociaż w sumie. . . (pauza) nigdy niewiadomo czy pod tą sympatyczną twarzą nie kryje się jakiś prsychopata."

wyopróbowane :)



Poza tym muszę przyznać, że podziwiam Cie. Ciężko pracujesz nad sobą i jeseś wytrwały...takie połączenie napewno przyniesie już niedługo kolosalne efekty :)

z tym numerem to miałeś szczęście, że trafiłeś na otwartą dziewczyne i dzięki Twojej inwencji twórczej udało Ci się zdobyc ten numer. Na kręglach bądź wyluzowany, stosuj się do rad z forum i myśl pozytywnie.


Oczywiście nadal ćwicz ćwicz i jeszcze raz ćwicz bo jesteś na dobrej drodze.

pozdrawiam i czekam na kolejne FR ! :D





przez smiler 2009-01-25, 20:51
Cytuj
Cytuj
    Akbar90 napisał(a):Z tą Julią to normalne, że Ci nie wyszło... HB-9 z natury spotykaja pełno facetów, którzy je podrywają. Napewno straciłes w jej oczach dużo tym, że nie podszedłeś od razu tylko dopiero potem się odwróciłeś i poszedłeś za nią.
Już słumaczę, Akbarku :). Jeśli chodzi o Julię to była to osoba, którą po prostu minąłem na ulicy, nie złapałem z nią nawet kontaktu wzrokowego. Pomyślałem: "fajna laska" i przypomniało mi się gdzie jestem (a w zasadzie kim). Szedłem i myślałem, że "fajnie by było, gdyby..." => przestałem gdybać i zacząłem działać :). Jeśli ona mnie widziała to tylko najpierw jako standardowego przechodnia, którego mija jak tysiące innych, a potem jako atrakcyjnego faceta, który zaczął ją podrywać.



Cytuj
    Akbar90 napisał(a):W sumie dla treningu to nie jest złe bo przynajmniej się przemogłeś ale tak hb9 nie poderwiesz... po 1 będzie się bać, po 2 wyjdziesz na chłopaka mało pewnego siebie( przez to, że nie podszedłeś odrazu) , po 3 nie podchodzi się do dziewczyny od tyłu !!!
1. Nie bała się, była bardzo zainteresowana (pierwsza się przedstawiła :D!).
2. W sytuacji o jakiej mówisz, jeśli taka by była, to jak najbardziej :P.
3. Nie zacząłem rozmowy od tyłu, bo wiem, że wtedy naprawdę by się bała. Podszedłem do niej z boku i szedłem jakbyśmy byli znajomymi do momentu jak nie zauważyła mojego czarującego uśmiechu :roll: 8-).



Cytuj
    Akbar90 napisał(a):(...) jak już podszedłeś i zapytałes o ten szalik to mogłeś zapytac np o to gdzie go kupiła bo szukasz prezentu dla koleżanki.
Miałem wtedy w głowie inną metodę na tą dziewczynę :). Poza tym nie lubię kłamać :P.



Cytuj
    Akbar90 napisał(a):(...) co do tego numeru ze śledzeniem to stosuje się go gdy np Ty idziesz sobie ulicą i nagle przed Tobą pojawia się dziewczyna. Wtedy ją wyprzedzasz i po paru metrach oglądasz się, jeśli spojrzy na Ciebie to uśmiech. Dalej idziesz i jeśli wciąż idzie za Toba to wtedy używasz openera "czy Ty mnie ślidzisz" wtedy jeśli jakoś tam zaprzeczy ( bo napewno zaprzeczy) (...)
Dokładnie tak zrobiłem :D.



Cytuj
    Akbar90 napisał(a):Poza tym muszę przyznać, że podziwiam Cie. Ciężko pracujesz nad sobą i jeseś wytrwały...takie połączenie napewno przyniesie już niedługo kolosalne efekty :)
Dziękuję :->.



Cytuj
    Akbar90 napisał(a):z tym numerem to miałeś szczęście, że trafiłeś na otwartą dziewczyne i dzięki Twojej inwencji twórczej udało Ci się zdobyc ten numer.
Innej nie szukam ;) :P.


Cytuj
    Akbar90 napisał(a):Na kręglach bądź wyluzowany, stosuj się do rad z forum i myśl pozytywnie.

    Oczywiście nadal ćwicz ćwicz i jeszcze raz ćwicz bo jesteś na dobrej drodze.
Zrobię tak... Ale to będzie (jeśli się nie wycofa) mój taki pierwszy raz :->, więc sam jestem ciekaw swojej reakcji. Mam nadzieję, że podołam.



Cytuj
    Akbar90 napisał(a):pozdrawiam i czekam na kolejne FR ! :D
:* i również dzięki.





przez Przemysl 2009-02-05, 19:04
Cytuj
świetnie się czyta twoje raporty , muszę wziąśc z Ciebie przykład i zacząć coś robić
pozdrawiam i czekam na relacje z kręgli :-D



====================KONIEC====================





TEMAT: Smiler poleca
(24.09.2009)




Nie chciałem zakładać kolejnego tematu w dziale "Poradniki, materiały i artykuły o podrywaniu" z tego względu, że jest to dział nakierowany właśnie na tego typu teksty. Z dzisiejszego punktu widzenia umieszczenie wyedytowanego przeze mnie tekst nieznanego mi autora, który zatytułowałem "Podstawy grafologii" oceniam więc na przegięcie. Niemniej jednak warto go przeczytać ;).

Postaram się już nie zaśmiecać forum takimi rzeczami ponieważ są od tego wszystkiego inne miejsca w sieci. Niemniej jednak w związku z moimi zainteresowaniami, które zawsze starałem się rozwijać, będę pisał w (pod)tematach o nazwie "Smiler poleca" szczególnie tytuły książek, które ostatnio przeczytałem, strony www warte zobaczenia, miejsca warte odwiedzenia i rzeczy warte zrobienia. Mam jednak nadzieję, że nie zmieni to zasadniczej koncepcji pamiętnika i "Smiler poleca" będzie się pojawiało jako oddzielne tematy w pamiętniku i podtematy przy większych wpisach.

Oszczędzi to wszystkim bałaganu na forum, czytelnicy będą mogli obserwować mój rozwój i może wpadną im do głowy ciekawe pomysły sprowokowane moją "literacką" działalnością :D. Poza tym będę tutaj dawał minirecenzje zamiast w dziale "Poradniki, materiały i artykuły o podrywaniu", albowiem:
- w tamtym dziale jest wystarczająca ilość opinii na temat niektórych książek, które będę opisywał
- polecając konkretne pozycje dam czytelnikom możliwość wglądu w kolejność podejmowanych przeze mnie pozycji.



 -> Piotr Pyton, Sex, Magia i uwodziciele, Gliwice 2008
Myślę, że warto ją zakupić na początek przygody z tego względu, że pozwala otworzyć nam oczy na świat i pokazuje, że to wcale nie jest takie trudne, żeby kogoś poderwać. Co prawda trzeba mieć już jakąś minimalną wiedzę z zakresu podrywu, bo to pozwoli nam się lepiej orientować w myślach autora.

Przeżycia bazują na technikach NLP, które są często opisywane. Niemniej jednak wiedza podana nie jest w moim mniemaniu wystarczająca. Definitywnie trzeba się rozszerzyć na jakąś lekturę z zakresu podstaw NLP i wtedy uzyskamy pełniejszy obraz tej metody uwodzenia. Autor pisze językiem łatwym do przyswojenia co sprawia, że jest to lektura "lekka". Moja pierwsza książka tego typu :).

wydawnictwo: Helion
ilość stron: 307
koszt: 29,00 zł
wydanie: 2008, miękka i kolorowa okładka



 -> Leil Lowndes, Erotyczne sygnały, czyli mowa ciała kobiety, Warszawa 2007
Przydatna rzecz na początek. Warto ją mieć w swoim arsenale ze względu na poszerzenie wiedzy z zakresu IOI. Jest dobrym wprowadzeniem w podryw ponieważ zwraca uwagę na fakt, że szanse masz u kobiet, które ci je (tj. sygnały) wysyłają. Dla początkującego (tak jak dla mnie) jest to o tyle ważne, że wiem gdzie i kiedy atakować. Poza tym jest świetnym motywatorem:
- stawiasz sobie pytanie: "Co robię źle, skoro nie otrzymuję sygnałów?"
- jak prowadzić swoje życie/grę, ażeby jak najwięcej kobiet wysyłało nam IOI?
- co zrobić, żeby oczarować kobietę i sprawić, żeby wysyłała nam IOI mimo początkowego braku zainteresowania?

Autorka pisze w miarę ciekawie, pokazuje genezę wielu gestów i zachowań i daje dzięki temu bardzo użyteczną wiedzę. Co mnie irytowało podczas czytania lektury to fakt, że przez pierwsze 50 stron ciągle pisze takim stylem i tonem jakby to nadal był wstęp... ale da się przeżyć

wydawnictwo: Świat Książki
ilość stron: 239
koszt: 29,90 zł
wydanie: 2007, miękka i kolorowa okładka



 -> Peter Collet, Księga znaków. Jak poprzez ciało wyrażamy swoje myśli i uczucia, Warszawa 2004
Wywalona w kosmos pozycja! NAPRAWDĘ POLECAM! Język autora jest lekki i przyjemy i uzyskujemy MASĘ ciekawych informacji. Książka zawiera nie tylko informacje z zakresu mowy ciała jako gestów, ale też tonu głosu, sposobu prowadzenia rozmowy, sposobu budowania zdań, etc.

Opisane jest po prostu wszystko - od ułożenia nóg przez pracę bioder na rękach i mimice twarzy nie kończąc. Wszystko ułożone w jasny i przejrzysty sposób. Autor wyjaśnia czym jest w ogóle znak, a potem przechodzi do wyjaśniania znaków dominacji, uległości, znaków w rozmowie, w polityce, w powitaniach, znaków królewskich, lękowych, seksualnych, kłamstwa, znaków w różnych kulturach i znaków palaczy.

Full wypas. Polecam nawet osobom, które nie interesują się PUA, socjologią (jestem m.in. jej studentem) czy psychologią. Książka jest po prostu fajna, a sposób ułożenia tematów jest o tyle dobry, że można spokojnie ją czytać w środkach komunikacji.

wydawnictwo: Jacek Santorski & Co
ilość stron: 340
koszt: 30,00 zł
wydanie: 2004, miękka i kolorowa okładka

[ Dodano: 2009-02-22, 23:21 ]
SPRĘŻYNKA c.d. (14.02.2008)





=======FIELD RAPORTY Z TEMATU "SMILER'S ATTACK"=======



przez smiler 2009-02-23, 00:41
Cytuj
FIELD RAPORT
SPRĘŻYNKA c.d.
(14.02.2008)


Dziewczyna, którą udało mi się poderwać w bibliotece była tą, z którą spędziłem walentynki :). Głównie komunikowałem się z nią przez naszą klasę, ale ograniczałem to do minimum i odpowiadałem zawsze z opóźnieniem, żeby się niecierpliwiła :).

Umówiliśmy się w pubie Peron6 (Piotrkowska 6), który oferuje wiele rodzajów piwa swoją drogą, polecam. Jako, że z rozmowy w bibliotece wyszło, że nigdy nie grała w Scrabble (układanka słów z poszczególnych literek) to je wziąłem ze sobą i rozłożyłem do gry. Była mile zaskoczona.

Generalnie jednak okazało się to średnio trafionym pomysłem, albowiem zbyt dużo myśleliśmy, a zbyt mało gadaliśmy. Oczywiście wasz Smilerek nie mógł dopuścić do tego, żeby spotkanie wyglądało tak, że siedzimy i myślimy nad literami, więc robiłem wszystko, żeby pokrzyżować jej szyki i ciągle oszukiwałem :D. Dzięki temu nie było nudno, dodatkowo różnie ułożone wyrazy samoistnie dawały tematy do rozmowy.

W trakcie gry powiedziała, że jest jej zimno, więc zaproponowałem jej, żeby się dosiadła do mnie (siedzieliśmy naprzeciw siebie). Cały czas sobie żartowaliśmy i szeptałem jej na ucho różne dziwne rzeczy. Definitywnie zapamiętam zapach jej włosów, który był po prostu piękny (w ogóle to jestem uzależniony od jej włosów, a w ten sposób została zaaplikowana pierwsza dawka). Po spotkaniu dostałem informacje, że dziękuje mi za mile spędzony czas, etc. Spotkanie udało mi się bardzo, pomimo krótkiego czasu (około 1,5h, bo potem jechała na tańce :P). Dawno nie czułem się tak dobrze, taki doceniony. Na walentynki dostała ode mnie różę zrobioną z papieru i zapakowaną jak prawdziwy kwiat (i powiem wam, że naprawdę ładnie mi wyszła! :) ).

Ma długie i kręcone włosy, więc na początku nie mogłem się skupić na niczym innym jak na niej. Myślałem sobie "JA! że w ogóle JA poderwałem taką fajną dziewczynę!" i strasznie się jarałem faktem, że walentynek nie spędzałem sam tylko ze świetną dziewczyną o bardzo miłym i naładowanym pozytywnymi emocjami uśmiechu :).

W tym tygodniu spotkałem ją na wydziale, ale powiedzieliśmy sobie tylko cześć (spieszyła się). Potem doszło do drugiego spotkania pod salą wykładową, minąłem ją i znowu uśmiechy, ale raczej oschłe. Poszedłem i pomyślałem: "Człowieku, gdzie ty masz mózg do cholery! Przecież dziewczyna chce sprawdzić kim tak naprawdę jesteś!". Więc jak wracałem to obowiązkowo ją zaczepiłem i chwilkę pogadałem z nią i znajomymi. Dokładnie w tym momencie zniknęła ta niewidzialna bariera i znów zaczęła mnie raczyć swoimi bielutkimi ząbkami i troszkę KINO :). Na nk mi właśnie odpisała, ale nie będę naciskał przez Internet. Mam już jej plan i resztę pociągnę w cztery oczy jak tylko ją złapię na wydziale (do czego oczywiście będę dążył).



====================KONIEC====================





TEMAT: DÓŁ
(22.02.2009)


Każdy je miewa, nie oszukujmy się. Nie popadajmy w jakąś dziwną pułapkę, że PUA jest zawsze uśmiechnięty i wesoły. U mnie w głowie od momentu, kiedy poszerzyłem swoje kontakty damsko - męskie, trwa nieustanna wojna emocjonalna. Czuję się jakby mi ktoś regularnie dosypywał estrogenu do porannych płynów typu kawa, kakao :D... i chyba już o tym pisałem.

Gdzieś wyczytałem, że mężczyźni łapią długodystansowe doły średnio raz na rok. Życie człowieka to przecież cykle i u mężczyzn też one występują. U kobiet doły emocjonalne spowodowane są hormonami, które idą w parze z miesiączkowaniem. Wiadomo - faceci nie miewają okresu (no chyba, że urojone :P), ale i tak jesteśmy chodzącymi nastrojami spowodowanymi tymi płynami (szczęście, że można na nie wpływać!).

Całkiem niedawno chwycił mnie taki gigant. Dół trwał ze dwa - trzy tygodnie i sk*****l nie chciał odpuścić. Przychodził falami, ot tak sobie, atakował nagle i trzymał. Pod wpływem takich właśnie emocji napisałem temat "Wyszalenie się ;)". Uważam, że słusznie zrobiłem zakładając go, bo wywaliłem z siebie niepotrzebny gnój, a i nie(d)oceniona zwróciła uwagę na jedno proste zdanie, które teraz kieruje moim życiem, dzięki ;).

Jak już pisałem - atakował w najmniej oczekiwanych momentach, głównie kiedy byłem sam na sam z samym sobą. Najgorsze było to, że nie był spowodowany jakimkolwiek moim zachowaniem, broń Boże. Jeden z tych kiedy nic ci się nie chce i wszystko jest takie puste. To cholerstwo mąci ci we łbie do tego stopnia, że nawet najbardziej leniwa ze wszystkich możliwych czynności, czyli leżenie, doprowadza cię do szału. Autentycznie - chodziłem po domu, łapałem się za łeb i krzyczałem "JA PIE****Ę! K***AAAA!!!". Ostatni atak miał miejsce tydzień temu i najgorsze było to, że musiałem uczyć się do egzaminu poprawkowego :-(. No nie mogłem, po prostu nie mogłem... no to dAWAj i na google wpisuję frazę "sposoby na pozbycie się doła" i tym podobne, pomogło.

Na mnie zbawiennie podziałał spacer, to było to co mi było potrzebne! Wprawdzie bez mojego wiernego kompana jakim jest moja labradorzyca "Pepsi" (sweeeet :D), ale tereny za moimi blokami kojarzą mi się jednoznacznie pozytywnie, więc od razu poczułem się lepiej na samą myśl o łażeniu w tamtych okolicach. Wziąłem notatki i poszybowałem z wiatrem w śniegową krainę lasu, która przyniosła mi ukojenie... przynajmniej tymczasowe, chandra wciąż trwała. W ogóle kiedy ów się zaczęła to byłem przekonany, że jest spowodowana brakiem moich sukcesów głównie na polu kontaktów babsko - faceciarskim. Pomyślałem sobie "czym się strułeś tym się lecz" i rzeczywiście - zagadałem kilka dziewczyn i pomogło... przynajmniej na jeden dzień, bo dół nadal trwał :).

Psychiczne nastawienie jest szalenie ważne, a ja nie mogłem się pozbyć falowo napływających stanów negatywnego myślenia. Trochę pomogły ćwiczenia NLP, ale nie tak jak się spodziewałem. Musiałem się szybko wyleczyć, bo 20.02.2009 miałem iść na imprezę w stylu lat '80, w końcu karnawał, nie?!

Dni mijały nieubłaganie szybko, jakoś nie mogłem znaleźć tej siły, która z takim impetem uderzyła w moje żagle kilka tygodni temu. Szalały mi we łbie myśli "iść czy nie iść na imprezę?". Wiedziałem, że jak nie pójdę to będę żałował. Miałem straszne wahadło nastrojowe i szczerze powiem, że bałem się tego co tam będzie... zwłaszcza, że uderzałem tam tylko z jednym kumplem i w głowie miałem obraz tego, że oboje jesteśmy "rycerzami ścian". Kiedy wsiadałem do busa miałem kreskę wahadła ustawioną na "neutral"... ta impreza mnie naprawiła, chandra minęła :).







TEMAT: IMPREZA '80
(22.02.2009)


Chodzę na tą naukę tańca i pomyślałem, że wreszcie trzeba się sprawdzić nie tylko w tańcu, ale i w podrywie :P. Trwał karnawał, a ja nie byłem nigdzie poza domem. Co prawda miałem alkoholowo - narkotykową podróż we Wrocławiu, wtedy też chciałem się spotkać z ludźmi z tego miasta, ale niestety brak ich cennego czasu spowodował, że przez 5 dni praktycznie nie wychodziłem z domu moich znajomych, chociaż tak naprawdę to latałem :D.

Chciałem przede wszystkim sprawdzić jak się mają moje rady w stosunku do samego siebie. Czy uda mi się przełamać bariery i uda mi się dobrze bawić przy okazji podrywając fajne dziewczyny. No i udało się - odsyłam do mojego tematu z FR, bo tam umieszczę przebieg całej imprezy.

Udało mi się poprawić kilka ważniejszych błędów, udało się wprowadzić "czar", zagadywać ludzi (chociaż tego powinienem robić znacznie więcej), podrywać dziewczyny. Byłem widoczny szczególnie na początku imprezy, kiedy jeszcze była taka w sam raz ilość osób, bo potem zrobił się STRASZNY tłok, tragedia. Zielona koszulka i biały kapelusz a'la Al Capone zrobiły swoje, a kiedy tańcząc z jedną dziewczyną ona powiedziała mi, dając napić się piwa (nawet nie prosiłem), że wyglądam jakbym brał dropsy to znaczy, że byłem na właściwej drodze do sukcesu :D.

FIELD RAPORT
SYLWIA

FIELD RAPORT
BOGUSIA

FIELD RAPORT
PATRYCJA

FIELD RAPORT
ALEZANDRA






=======FIELD RAPORTY Z TEMATU "SMILER'S ATTACK"=======



przez smiler 2009-02-23, 00:41
Cytuj
Cytuj
FIELD RAPORTS DO TEMATU "IMPREZA '80"
(20.02.2009)


Wchodzę do klubu z kumplem (pozdrawiam Mareczka :*). Osób na początku było mało, ale już nie było miejsca, więc nie było się gdzie podziać i jak już pisałem - strasznie się bałem, że będziemy podpierać ściany. Definitywnie łatwiej jest mi iść do klubu, jeśli wiem, że będą tam nasi znajomi, bo mam wtedy jakąś bazę wypadową. Zagadywałem wielu ludzi i jedną z najważniejszych uwag będzie ta, że w klubie BANALNIE prosto wchodzi się w interakcję, KINO ma się od samego początku. Klub to dziecinada :roll: :P :).



FIELD RAPORT
SYLWIA

Kiedy tylko już mogłem odstawić browarek to poszedłem w tango. Było standardowo dużo grupek, ale kiedy DJ zapodał z Billyego Idola i jego "Rebell Yell" no to nie wytrzymałem przy stoliku i znowu ruszyłem na densflor. W jednej z grupek były dwie dziewczyny, które mi się podobały. Jedna była taka odważniejsza i puszczała mi IOI, więc już wiedziałem, że mogę coś pokombinować.

Brunetka w okularach z takim zadziornym uśmiechem. Coś czuję, że spotkanie z nią to byłby niezły spontan i duża frajda, bo miała w sobie dużo energii życiowej. Tańczyliśmy kilka razy, były małe solówki, ale niestety ogromny tłum nie pozwalał rozwinąć czegoś więcej, bo ludzie tańcząc dotykali plecami innych.

Kiedy miałem około 20 minut do wyjścia podszedłem do niej w tańcu i zacząłem gadać i mówić, żeby na chwilkę odeszła od kółka. Powiedziałem to, odszedłem, obracam się i... pusto. No to wracam drugi raz i znów to samo. Najprawdopodobniej nie usłyszała i pewnie bała się odejść, bo jak już wspominałem - warunki nie były sprzyjające. Olałem więc usilne ściąganie ją z parkietu i zacząłem gadać tańcząc. Wyciągnąłem od niej mejla i popełniłem błąd analityczny. Nie zorientowałem się bowiem po mowie ciała, że dziewczyna nie koniecznie przyszła spotykać nowych ludzi i powiedziałem jej:

ja: Ok, to możesz mi jeszcze dać buziaka.
ona: (odchyliła się) Ej, to chyba ty mi.
ja: (dałem jej buzi i przytuliłem podnosząc do góry).

I z tą ostatnią czynnością (przytulenie) poszedł z jej strony silny opór. Już wiedziałem, że przegiąłem, a to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że polskie dziewczyny nie są tak łatwe jak amerykańskie. W zasadzie to większość tych "amerykańskich" rad można potłuc w Polsce o kant d***. Nasze dziewczyny są znacznie bardziej przebiegłe i "otwieranie setów" to nie gra na polską planszę, bo tutaj rozdaje się zupełnie inne karty... Jasne - są różne przedziały wiekowe i kobiety w każdym z nich mają inne potrzeby, a jeśli te nie są zaspokajane to gromadzą się niemiłosiernie i zupełnie inaczej podrywa się 25cio letnią młodą kobietę, a inaczej 20sto letnią studentkę.

Szczerze powiem, że cieszy mnie to - mam wyższą poprzeczkę do przeskoczenia. Gustuję właśnie w ładnych i inteligentnych dziewczynach, a ta druga cecha u Słowianek na szczęście jest na wyższym poziomie niż innych plemion świata :). Mejl mam, napiszę do niej, ale nie szykuję się na nic specjalnego. Możliwe, że spotkam się z odmową... ale to nie ważne. Ważne jest, że pokonałem kolejną barierę ;).



FIELD RAPORT
BOGUSIA


Bardzo ładne imię, co nie? Takie nosiła druga dziewczyna z grupy. Do niej zagadałem poprzez jej koleżankę, od której brak chęci do życia bił na odległość. Podszedłem i powiedziałem, że nie pójdę sobie dopóki się nie uśmiechnie. Jak tylko to czyniła to zacząłem z nimi tańczyć, Bogusia była wysoką dziewczyną z kitką, która to kita urzekła mnie w niej najbardziej... oczywiście poza uśmiechem, takim trochę nieśmiałym, ale walącym mury.

W trakcie moich co tymczasowych pląsów z nimi dałem jej komplement na temat kitki i spytałem się czy mogę ją sobie pociągnąć. ALE MI SIĘ PODOBAŁO! JAKA FRAJDA, kiedy ją tak delikatnie, ale zdecydowanie pociągnąłem za rewelacyjnego kucysia <jupi>. Powtórzyłem ten niecny proceder trzy razy, ALE...

Kiedy po pewnym czasie poprosiłem o mejla:

ja: W skali od 1 do 10 jak bardzo lubisz się dobrze bawić?
ona: 10
ja: To daj mi swojego mejla.
ona: (odmowa).

Odmówiła mi! AAAAAAAA!!! Dziewoja mi odmówiła! Boże! Mój kucyś nie dał mi mejla! I wiecie co? Mój świat w ogóle się nie zawalił. Walić to - jak dziewczyna nie chce przeżywać przygód to jej strata, a nie moja! Ja w życiu sobie poradzę, a za nikogo nie mam zamiaru się zamartwiać. Podziękowałem ładnie i odszedłem. Później widziałem jak gadała z jakimś koleżką. Jego mowa ciała nastrajała mnie raczej na smutek, Bogusia wydawała się średnio zainteresowana, obstawiam, że był to jej jakiś kolega. Od czasu do czasu zerkała na mnie, gdy szczęśliwie rozmawiałem z...



FIELD RAPORT
PATRYCJA


Patrycją. Ją widziałem już wcześniej i dziewczyna naprawdę mi się spodobała. Nie chodzi tylko o urodę, ale o fakt, że miała bardzo fajną koszulkę i w ogóle czaderski strój.

Wróciłem właśnie z parkietu od dwóch dziewczyn, z którymi wcześniej gadałem i którym wkręciłem, że są płatnymi morderczyniami. Zabawy było co niemiara! Złapałem dzięki nim fajny humor. Same zaprosiły mnie na parkiet, strzeliłem z nimi tańca, potem poszedłem po mejla do Bogusi i kiedy wróciłem na miejsce to liczyłem, że będą tam gdzie się poznaliśmy... nie było ich, więc ich strata... nauczyłem się szybko zapominać :P.

Zamiast nich była Patrycja (i dobrze!), ale miejsca obok niej były pozajmowane. Siedziała sama, obok byli jej znajomi, ale dziewczyna patrzyła w ścianę, nie czuła się dobrze. Kiedy tylko jedno się zwolniło od razu zaatakowałem. Dosiadłem się i zacząłem gadkę. Już sam nawet nie pamiętam o czym, ale tematy pojawiały się jak rzeka.

Dziewczyna ma wiele do powiedzenia i autentycznie po raz pierwszy czułem się spełniony jako facet, bo przede wszystkim była autentycznie fajna! Ma ciekawe zainteresowania, fajny świat no i jest według mnie bardzo atrakcyjna. Mógłbym z nią rozmawiać godzinami - zarówno o pierdołach jak i o rzeczach najważniejszych na świecie. Zgarnąłem mejla i dowiedziałem się, że jestem oryginalny, bo większość pyta o gg, albo telefon :D.

Lubi horrory, no to się zgadamy :).



FIELD RAPORT
ALEZANDRA


Dzień uznałem za udany! Wytańczyłem się, wybawiłem, pogadałem z wieloma osobami, o których pisać nie będę, bo to nie ma sensu. Szczęśliwy wracałem sobie z kumplem na dworzec Fabryczny na nocnego. Wszędzie pusto tylko jedna osoba - Alezandra (lub Ola, jak kto woli :) ).

Spytaliśmy się czy jedzie w naszą stronę, dosiadłem się do niej i zacząłem zwykłą gadkę. W ogóle mi do głowy nie przyszło, żeby ją próbować poderwać. Laska rozłożyła mnie na łopatki szczerością, bo okazało się, że byliśmy na tej samej imprezie i w międzyczasie wtrąciła coś o tym, że miała grypę jelitową i cały czas rzygała. W ustach innej dziewczyny zabrzmiałoby to jak najgorszy wulgaryzm, ale tutaj pojawił się paradoks, bo ona autentycznie ma klasę.

W zasadzie jako o potencjalnej rodzicielce moich przyszłych - niedoszłych dzieci pomyślałem dopiero po 10 - 15 minutach, kiedy wsiedliśmy do naszego koffanego środka lokomocji :P. Zacząłem sobie z nią podgadywać, kumpel też wtrącał żarciki i nowe wątki, więc było fajnie. Na pierwszym przystanku wpadła do busa kolejna grupa karnawałowiczów i ustąpiłem miejsca dziewczynie (przebranej za kotkę :D) przez co oddaliłem się od Oli, ale nie spuszczałem (się, lol :D) z tonu. Wkręciłem jeszcze w rozmowę nowo przybyłą trójeczkę (m.in. tą kotkę) i sobie gadaliśmy. Po pewnym czasie Alezandra odpłynęła w dżemkę, a atmosfera ucichła.

I wtedy zaczął mi się robić kibel pod głową. Patrzę sobie na nią i myślę "Fajna dziewczyna. Szczera, miła, ciekawa i z ładnymi kłami. Falowane, czarne włosy - mój typ. Ładny płaszczyk - klasa."... czyli coś co nie powinno się pod moją czaszką pojawić W OGÓLE. Zaczęły się scenariusze, co powiedzieć itp. Napięcie rośnie, bo zbliża się deadline (czyt. przystanek). Kiedy tylko wymyśliłem coś fajnego to zaczął się drugi etap mentalnego burdelu - powiedzieć jej to czy nie powiedzieć? K***A! Szlag by to trafił. J***Ć tych ludzi z autobusu, lepiej żałować, że się coś zrobiło niż że nie!

ja: (nachylam się w jej stronę i powolnym, uwodzicielskim głosem) Alezandro(sic!)... zbliżamy się...
ona: (otwiera oczęta i lekki uśmiech)
ja: Zadam ci trzy pytania, na każde odpowiadaj w skali od 1 do 10. Jak bardzo jesteś głodna (dotyczyło rozmowy).
ona: 10, drugie?
ja: W skali od 1 do 10 jak bardzo lubisz się dobrze bawić?
ona: 10.
ja: I jak bardzo jesteś odważna?
ona: 10.
ja: Chcesz wiedzieć jak to zweryfikuję?
ona: ...
ja: To daj mi swojego mejla (wyjmuję telefon, daje jej swoją nokię, a ona zapisuje mejla).
ona: Aha. Czyli rozumiem, że dasz mi żarcie, będziemy się dobrze bawić, a potem zrobimy coś na odwagę?
ja: Dokładnie tak.

Zwinąłem telefon, zostawiłem Alezandrę sam na sam z jej uśmiechem, a jak wychodziłem to życzyłem całemu autobusowi miłych snów co spotkało się wesołym odzewem.



Zasnąć nie mogłem ze szczęścia! Rano obudziłem się już inny, a cały dzisiejszy dzień towarzyszy mi piosenka zespołu The Pixies - "Where is my mind?".

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=BDcjemEqr1o" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=BDcjemEqr1o</a>





przez Akbar90 2009-02-23, 13:45
Cytuj
Muszę przyznać, że jestem pełen podziwu. Niewiele osób potrafiłoby zdobyc się na takie poswięcenia w drodze do PUA. Ty natomiast bierzesz sobie to wszystko do serca i widac postępy. Podoba mi się Twój tok myślenia i kreatywność. W dodatku ciekawie opisujesz swoje akcje. Czytając to sam nabieram ochoty na trening. Ostatnio troche odpuściłem sobie z tym od kiedy jestem w LTR, teraz PUA przydaje mi sie do czegoś innego niż poznawanie.


Dalej się rozwijaj i idź za ciosem. Umawiaj się na randki i ciesz się życiem :)


pozdrawiam





przez smiler 2009-02-23, 19:06
Cytuj
Cytuj
    Akbar90 napisał(a):Ostatnio troche odpuściłem sobie z tym od kiedy jestem w LTR, teraz PUA przydaje mi sie do czegoś innego niż poznawanie.


A do czego dokładnie :-> 8-) ?? Też zauważyłem u siebie, że zmniejszony brak treningu powoduje u mnie mniejszą pewność siebie. Trening, trening, trening!





przez Akbar90 2009-02-26, 00:13
Cytuj
Teraz dzięki PUA uczę się prowadzić związek :) a to naprawde truuudna sztuka ;p

Przez to juz tylko sporadycznie otweram kobiety, czasem pozwolę sobie na to i nawet poflirtuję, lekko pouwodze ale muszę uważać by nie zrobic takiej złudnej nadzieji.
Teraz moja dziewczyna jest w Egipcie na wycieczce więc troche więcej spotykam się ze swoimi znajomymi, imprezujemy itd.

Byłem na kilku imprezach i problemem największym było to, że gdy tanczylem z dziewczyną, rozmawialem z nia i lekko flirtowałem tylko dla zabawy to już czułem, że ona chcę KC lub nawet FC. Niestety cięzko mi czasem rozmawiając z dziewczyną powstrzymac się od flirtu, negów, komplementów, eskalowania itd to już robię mimowolnie.



Jednak od 2 miesięcy (tyle jestem ze swoją dziewczyną ) zauwarzam mały spadek formy... skupilem sie na związku co spowodowało osłabienie moich umiejętności.

Przez ten tydzien jak ona jest na wycieczce postaralem sie to troche nadrobić... na imprezach otwerałem, poznawalem nowe osoby. Nawet dzis bylem na spacerze z pewną blondynką hb7. Bardzo fajna dziewczyna, duzo wspolnych pasji ale narazie pozostanie tylko kumpelą bo zalezy mi na innej. Dlatego pozwoliłem sobie na "zakazane" rozmowy o szkole, polityce itp. by nie rozpalic jej zbytnio. Może kiedyś jak rozleci sie moj obecny związek... ale nie ma co gdybać 8-)

Morał z tego, że cały czas trzeba pracować nad rozwojem !! :p


U Ciebie natomiast teraz widzę naprawde duże postępy i 3mam kciuki za Ciebie ;-)





przez smiler 2009-02-26, 18:52
Cytuj
Cieszy mnie przede wszystkim to, że jak czytałem twojego posta to zauważyłem u siebie wiele podobnych cech... znaczy się, że jestem na dobrej drodze, więc taki mały FR:

Siedzę w bibliotece, czytam książkę, a jak wchodziłem to wyhaczyłem fajniutką blondynkę. No iiiiiii... se czytam tą książkę i patrzę na nią myśląc: "No kochany, co byś z nią zrobił w wyobraźni? Jakbyś podszedł? Co byś powiedział?". Wyobraziłem sobie całą sytuację i znów zaczął się stresik. Niemniej jednak był już to stres w miarę pozytywny, przez głowę przemknęło mi hasło z Wujaszkowych mejli: "Prawdziwy bohater boi się po prostu krócej". Już wiedziałem, że pójdę, kwestia adrenalinki ;).

ja: (podchodzę do ławeczki, łapę kontakt wzrokowy, uśmiecham się, gadka jakby to była moja znajoma od lat) Cześć. Słuchaj mam do ciebie pytanko, takie na szybko, bo już muszę na zajęcia uciekać.
ona: ...
ja: Słuchaj, gdybyś wygrała milion złotych to co byś z nimi zrobiła?
ona: Hmm... zainwestowałabym.
ja: Zainwestowała? Jesteś ekonomistką, co?
ona: No powiedzmy.
ja: Ale poważnie byś je zainwestowała? Słuchaj, masz milion złotych, jakie jest twoje marzenie?
ona: Dom
ja: O, już lepiej. Słuchaj, wydajesz mi się interesującą osobą. Daj mi swojego mejla (daje jej kom i pozwalam pisać).
ona: (zaczyna pisać, ale waha się) Ale po co ci mój mejl?
ja: Żeby ci wysyłać miliony wiadomości typu spam. Cały czas będę to robił. Są nawet takie programy specjalne (gadam, a ona przerywa, żeby się spytać jak się u mnie robi "podłogę" w komórce, skrzynkę ma na interia.pl).

Ale nie o to tu chodzi. Chodzi o sam fakt, że udało mi się wyciągnąć od niej mejla w góra dwie minuty. NIE jest to teraz ważne czy uda mi się z nią umówić, czy odpisze mi wyzywając od najgorszych drani. Najważniejsze jest to, że uczyniłem kolejny krok - teraz WIEM, że to jest banalnie łatwe... i z tego miejsca mogę zacząć pracować nad sobą ;)!

Ułjeeee!





przez pestek 2009-03-06, 12:57
Cytuj
Powiem ci szczerze ze bardzo mi sie podoba twoj FR;) po przeczytaniu az sie chce isc na miasto i wyrwac jakas fajna dziewczyne;)



====================KONIEC====================
« Ostatnia zmiana: Październik 18, 2012, 14:58:31 wysłana przez Smiler »

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #23 dnia: Październik 18, 2012, 13:34:17 »
0
przez smiler 2009-03-22, 19:20

Dopiero dzisiaj się zorientowałem, że popierniczyły mi się kompletnie daty w moim pamiętniku i w sumie jakby ktoś był uważny to by się zorientował, że mam w swoim "dajary" Field Raporty z września tego roku xD (rozkojarzonym przypomnę, że jest marzec ;) ).







FIELD RAPORT:
TULIPANY
(06.03.2009)

FIELD RAPORT
MARTYNKA
(10.03.2009)

FIELD RAPORT
BIAŁORUSINKA
(11.03.2009)






=======FIELD RAPORTY Z TEMATU "SMILER'S ATTACK"=======



przez smiler 2009-03-06, 14:51

Cytuj
No to się cieszę, że wam daję radochę... i zapodaję z tego co już kiedyś obiecałem na szatboksie ;).



Cytuj
FIELD RAPORT:
TULIPANY
(06.03.2009)


Jako, że już otworzyłem skrzynkę Pandory, która nazywa się "moje prawdziwe ja" to jazda zaczęła się robić coraz fajniejsza ;)! Kreatywność - ajlowju!

Całą niedzielę i znaczną część czwartku poświęciłem bowiem na robienie papierowych tulipanów. Zajęło mi to łącznie jakieś 8 - 10 godzin, ale wiem, że było warto! Każdy tulipan wyszedł ładnie, a ja zrobiłem ich łącznie około 100(!). W środę podarowałem je swoim koleżankom z nauki tańca, a że było ich 4 to zostało mi jeszcze 96 :D. Nietypowy pomysł, wykonanie kosztowało mnie oprócz czasu około 25 zł (czyli równowartość 12 tulipanów, a o ile więcej radochy!).

Dziś jest piątek, poszedłem na wydział do siebie i zczapiłem swoją grupę dziewczyn. Poprosiłem, żeby chwilkę zostały i złożyłem życzenia wręczając po tulipanku. Były bardzo zadowolone, "to było bardzo słodkie" - to zdanie wypowiedziane przez jedną z moich koleżanek wręcz łechtało mi moje ego... a jeszcze jak po drodze mijały je nieznane laski i mówiły "oja! ja też chcę tulipana" to w ogóle orgazm duszy :P.

Uwielbiam sprawiać ludziom radość, więc moja próżność została aż nadto nakarmiona, kiedy poszedłem chwilę później na wykład i składałem życzonka reszcie dziewczyn z roku. Przy okazji spełniłem jedno ze swoich marzeń - mówiłem przez mikrofon :D <jupi>. Kiedy wyjmując tulipanka powiedziałem "bo to są kwiatki, które nigdy wam nie zwiędną" część dziewczyn zrobiła słynne wokalne "OOOOooooo" (w domyśle "sweeeeeet" :P). "A ja mogę różowego?", "jakie są kolory?", "o! to ja czerwonego! będzie mi pasował" - UAH! Upajałem się tym aż nadto, nadal jestem zajarany i tak zadowolony z siebie, że mała głowa. Naprawdę - nie ma nic lepszego niż dziesiątki białych ząbków pokazywanych specjalnie dla ciebie.

Jak już rozdałem kwiatki laskom z roku to przeszedłem do meritum mojego planu. Miałem jeszcze około 40 tulipanów, więc poszedłem do biblioteki, na każdym napisałem swój numer gg i zacząłem rozdawać. Jest to trochę zapożyczone z "Sexu, magii i uwodzicieli", gdzie autor opisuje jakiegoś typa, który w podobne święto rozdawał kobietom róże ze swoim numerem telefonu i prezerwatywą. Podejrzewam, że gdybym o tym nie wiedział to i tak bym to zrobił, bo odstawiałem podobne numery już w liceum :P.

Polazłem więc do miejsca, gdzie było najwięcej lasek, czyli do kawiarni, chrząknąłem głośno, poprosiłem o uwagę i zacząłem nawijkę z życzeniami i pytaniem:

ja: Ok! A teraz które z was najbardziej lubią się śmiać (większość sali w śmiech, było tam naprawdę dużo osób, około 40)? A które z was w takim razie są odważne to łapka w górę i dostaniecie kwiatucha ;)...

No i tu nastała grobowa cisza. "Brawo Damian! Teraz robisz z siebie największego kretyna wydziału" - pomyślałem. Zacząłem zachęcać i w ogóle - nadal cisza. "Tak właśnie wygląda człowiek zapadający się pod ziemię na żywo, BRAWA!" - kolejne myśli. Na szczęście rączkę podniosła bardzo ładna dziewczyna, więc dostała kwiatuszka i uśmiech. A jak ona podniosła to poszło istne domino... NAGLE wszystkie zachciały... więc dostały. Wtedy usłyszałem od jednej z dziewczyn hasło do jej kolegi (wtedy to już w ogóle sikałem z radości): "Widzisz Bartek! Ucz się!".

Uradowany poszedłem w inne skupiska - na okrągłe stoły na 3 piętrze i zrobiłem ro samo... ALE tym razem rozdałem kwiatki wszystkim dziewczynom co uznaję za ogromny błąd, bo poprzednio dostawały te odważne, więc te, z którymi można porobić sobie jaja ze wszystkiego, a teraz część kwiatuchów dostały dziewczyny nieśmiałe, które w moim typie aż tak do końca nie są. W sali komputerowej żadna nie była na tyle odważna, żeby sięgnąć po ostatniego tulipka, ale i tak chwilę później zniknął w rękach jakieś fajnej dziewczyny.

Oczywiście nie omieszkałem poczęstować kwiatkami pań kucharek z wydziału i pań kucharek z baru, w którym jadam pączusie z kawsią z mleczkiem :D!

Radość - jestem wesoły.

Teraz jadę do pracy do miejscowości Turek i z niecierpliwością będę oczekiwał swojego żniwa 8-) :roll: :lol: :mrgreen:. Aż sam jestem ciekaw co będzie jak w niedzielny wieczór odpalę gadulca ;)!





przez pestek 2009-03-06, 15:22
Cytuj
hehehe bardzo fajna historia:D w zyciu chyba bym sie na takie cos nie odwazyl:P chociaz jak jeszcze potrenuje to kto wie:D tylko napisz potem ile dziewczyn sie odezwalo na gadu:D





przez smiler 2009-03-08, 19:53
Cytuj
Dobra. Wyszła totalna porażka. Odezwała się tylko jedna... koleżanka z roku :P. I szczerze powiem, że mam trochę mieszane uczucia, myślałem, że więcej dziewczyn napisze choćby "dziękuję", zwłaszcza, że dostałem od lasek z roku za tą akcję brawa... a tu d*** :(.

Mimo tego i tak się cieszę - pokonałem kolejne bariery i dodatkowo zostałem obdarzony wielką ilością uśmiechów ;D! Było warto! A teraz ucieknę w swój świat marzeń, w którym to pomimo wszystko będę zaczepiany przez nieznane mi dziewczyny z wydziału :P.





przez arturro 2009-03-08, 21:29

Cytuj
Cytuj
    smiler napisał(a):Dobra. Wyszła totalna porażka. Odezwała się tylko jedna... koleżanka z roku :P . I szczerze powiem, że mam trochę mieszane uczucia, myślałem, że więcej dziewczyn napisze choćby "dziękuję"



No ale co byś zrobił gdybyś Ty dostał kwiatka z numerem gadu... i na Twoich oczach ta dziewczyna dała by podobnego kwiatka 10 innym facetom... a po uczelni by jeszcze 100 innych chodziło z takimi samymi.
Pisał byś i liczył że akurat Ty jej zawrócisz w głowie?





przez smiler 2009-03-08, 21:37
Cytuj
W sumie racja, niech żyje empatia. Chociaż z drugiej strony... napisałaby naprawdę odważna, taka która nie boi się konkurencji :). Niemniej jednak to jakiś kolejny dowód, że polskie kobiety (jeszcze bo jeszcze ALE) się szanują i pewnie potraktowały mnie jak taniego podrywacza.

Ale i tak było warto :P!





przez hint87 2009-03-08, 22:44
Cytuj
Pomysł świetny, po takim czymś można podbudować mocno swoją pewność siebie.
Za rok spróbuj zaciekawić je rebusem.. na każdym kwiatku dajesz część numeru i jakieś hasło, np: dla "Tylko dla odwaznych! 2314502", na kazdym kwatku masz cos w stylu T--K- D-- ----ż---- 231---2. Z samej ciekawości powinny próbować odgadnąć tekst ;p





przez smiler 2009-03-11, 17:36
Cytuj
Hint... bankowo skoryguję swoje kolejne pomysły z twoją propozycją, dzięki ;).



FIELD RAPORT
MARTYNKA
10.03.2009


Kupowałem właśnie bilet miesięczny na Fabrycznej, kiedy się odwróciłem i zobaczyłem tył dziewczyny. Miała zgrabną figurę i ładne włosy. Kupuję i kupuję i myślę i myślę... szczęście elektrony mojego mózgu odpowiedzialne za "No co? NO CO?! TY NIE PODEJDZIEDZ?!" wzięły górę i wyszedł totalny spontan (mejl ma na onecie :D), nie będę się rozwodził, raczej krótka relacja.

ja: (podchodzę z tyłu i modlę się, żeby to nie była kolejna dyskotekówa... łapę kontakt wzrokowy i BAM! Mam jej uśmiech! Szczery i pełny, ma ładne zęby i duże ciekawe oczy, okazuje się, że jest fajną dziewczyną, więc jeszcze bardziej czuję się zadowolony z siebie) Cześć. Słuchaj, gdybym był potencjalnym podrywaczem, bo nie jestem, i chciałbym cię poderwać to co musiałbym zrobić?
ona: Hmm... no nie wiem, coś niekonwencjonalego, nie jak wszyscy w stylu "masz ładne oczy albo uśmiech".
ja: Aha, no spoko. (odchodzę na 2 metry, chrząkam, podchodzę znowu). Hmm... no wiesz - coś niekonwencjonalnego, nie tak jak wszyscy "masz ładne oczy albo uśmiech".
ona: (nia załapała na początku, ale to dlatego, że zamiast "no nie wiem", które bym powtórzył, dała większy wywód [kreatywna! brawo Martynko! ;P]).
ja: No i jak zadziałało? Przecież byłem inny niż wszyscy.
ona: No ok, byłeś.
ja: Nie tak jak ci podrywacze. Wiesz - co to oni podchodzą do ludzi i zabierają dziewczyny na kawę, potem śmieją z nimi z innych ludzi, a potem śmieją się z nich jeszcze bardziej. I zapraszają w różne miejsca, gdzie byś chciała np. pójść? Taka wiosna się robi, ja już mam pomysł.
ona: Ja też.
ja: No to dawaj.
ona: Nie, ty pierwszy.
my: (i tak sobie chwilę pogadaliśmy, powiedziałem, że zakupy, ona że oryginalnie, potem ja, że blefowałem, bo chciałem zobaczyć co ona powie, a tak naprawdę chodziło mi o zoo, ona, że kiedyś do zoo chodziła, a wcześniej powiedziała, że park [znowu mnie zaskoczyła skubana :) ])
ja: Ok, w takim razie teraz wyjmę swój telefon komórkowy i zapiszesz mi swój numer.
ona: Oj nie wiem, nie wiem.
ja: Nawijka o 1000 smsów dziennie + program do wysyłania pornospamu na telefon.
ona: Nadal się waham.
ja: To w takim razie daj mi swojego mejla.
ona: O! (była zadowolona, widać, że chciała już mnie bliżej poznać, ale bała się o swoją prywatność... zuh dziewczyna! :P).
ja: Ale uważaj, bo tu mam skoleji taki program, że od razu wirusa przesyła :).
/zapisuję mejla/
ja: A teraz słuchaj. Przypuśćmy (wiem, WIEM! przepraszaaaaam, nie powtórzy się!), że się spotykamy i mam w kieszeni dwa bilety do każdego miejsca na świecie...
ona: Każdego?
ja: Każdego. Jakie to by było miejsce?
ona: (od razu) LAS VEGAS!
ja: (wychodząc przez drzwi dworca) Mhm, kasyna? Zapamiętam ;).

I teraz już wiem dlaczego w społeczności powstał ten slang - nigdy bowiem nie pisałem takiego wielkiego skrótu z rozmowy, która trwała około 5 minut. Swoją drogą zauważyliście, że wyniosłem dziewczynę pod chmurki niebios, ale to dlatego, że autentycznie zasłużyła. Była niespodzianką, bo podszedłem do niej (od tyłu) spodziewając się impezówki, a spotkałem miłą, sympatyczną i ładną dziewczynę z ciekawym światem i głową na karku.

[ Dodano: 2009-03-11, 22:18 ]
Teraz dalsza część!



FIELD RAPORT
BIAŁORUSINKA
11.03.2009


Zdążyłem wyjść z biblioteki, w której pisałem poprzedniego posta i przeszedłem może z 5 minut chodem, gdy zobaczyłem fajną dziewczynę. Jako, że odkryłem, że za każdym razem jak mam zły humor i porozmawiam z miłą dziołchą to automatycznie mi się poprawia to zobaczyłem również, że w mig mi rośnie moje ego nawet jak nie mam złego humoru. Po tym jak wesoło porozmawiałem sobie z Martynką czułem się jakbym miał nadmuchanego balona w klatce piersiowej :D, więc zacząłem zwracać uwagę dziewczynom, że mają fajne buty / płaszcz / etc.

Szła normalnym tempem, a ja chciałem jej powiedzieć, że ma ładny płaszczyk. Zacząłem iść tyłem, uśmiechnąłem się i powiedziałem co miałem w zamyśle. I już miała odchodzić, ALE w tym momencie pomyślałem o tym, żeby się przełamać i powiedzieć dziewczynie prosto z mostu, że mi się podoba.

ja: Ale wiesz co? Uważam, że jesteś bardzo interesującą osobą i chciałbym cię bliżej poznać, daj mi swojego mejla.
ona: (rybka :P) ...
ja: Obiecuję, że nie będę ci wysyłał miliarda melji, ani nic z tych rzeczy.

I to tyle z dialogu do FR, bo potem poszło mi tak fanie jak nigdy. Zero sztywności, dawała mi mejla i się śmiałem i gadałem o różnych tematach. Co prawda niedługo, ale tak mi się wszystko skleiło fajnie, że jestem z siebie bardzo zadowolony :). Jest Białorusinką :).



====================KONIEC====================







TEMAT: PODSUMOWANIE CZTEROMIESIĘCZNE

1. Wstęp
2. Trochę bardziej wylewnie o mnie
3. Przełom
4. Wdrażanie zmian
5. Skutki
6. Wnioski i plany
7. Dodatki (lol :P)
7.1. Adnotacja dla grubasków i nie tylko :)
7.2. Bomba atomowa




1. Wstęp
9 grudnia roku 2008 zarejestrowałem się na tym forum i po przeczytaniu artów od Wujka doszedłem do wniosku, że popracuję nad sobą, a wyniki swoich starań będę umieszczał w tym dzienniku samodoskonalenia. O tym, że owe zostały docenione świadczy 15 ocen tego pamiętnika z czego 13 to najwyższe noty. Nagroda? Chyba bardziej motywacja do tego, żebym nadal pisał, bo jestem wręcz idealnym przykładem tego, że "chcieć to móc". Rozwijam się i to czuję... więc nadszedł czas na malutką retrospekcję swojej osoby :).



2. Trochę bardziej wylewnie o mnie
Mieszkam w mieście niedaleko Łodzi, ale tam co dzień dojeżdżam PKSem na studia i w sprawie swojej pracy. Od dziecka byłem raczej rozbrykanym gówniarzem. Zawsze musiałem gdzieś wleźć, coś dotknąć, zrobić eksperyment. Poza tym miałem przy sobie okropne pokłady dobrego humoru i uśmiechu. W podstawówce trafiłem na dwóch takich podobnych, z czego jeden do dzisiaj jest moim serdecznym przyjacielem. Układało się rewelacyjnie, założyliśmy "Klub Śmieszków" i systematycznie szydziliśmy i śmialiśmy się ze wszystkiego dookoła. Nauczycielki miały problemy z uciszeniem naszych osób, ale to chyba standard w każdej szkole. Gdybym miał o sobie coś napisać to jedynie tyle, że trochę się tym śmiechem wyróżnialiśmy z tłumu... ale tak - normalne dzieciaki.

Przeprowadzono (nie tylko) na mnie eksperyment, który nazywał się "gimnazjum". Rocznik '86 cały poszedł na pożarcie realizacji idiotycznego pomysłu wprowadzenia takiego właśnie podziału nauczania. Tam rozwinąłem swoje chore imaginacje (zwane później "skrzydłami głupoty" :P). Wielokrotnie dochodziło do sytuacji, kiedy cała klasa śmiała się do rozpuchu, a niektórzy płakali, kiedy byłem pytany do odpowiedzi. Zaczęły się ogromne problemy wychowawcze :D! Przez trzy lata gimnazjum chyba nie było żadnego zebrania, po którym moja mama nie musiałaby zostać na indywidualną rozmowę. W kółko i w kółko szło to samo - że niegrzeczny, że rozprasza klasę, itd. Wtedy też zacząłem zachowywać się wulgarnie w stosunku do dziewczyn... i nie wiedziałem czemu nie reagowały u nauczycielki skargami, ale to akceptowały i się z tego śmiały... no dziś już wiem. I owszem - byłem chamski i teksty w stylu "Co jest s**o?!" były standardem, ale robiłem to w formie żartu, a nie wrzutu.

Wtedy też poznałem swoją pierwszą miłość - Martę. Ehhh... Marta, Marta, Marta... Aż sobie teraz wzdechnąłem jak sobie o niej pomyślałem :). W ŻYCIU nie byłem takim "potrzebnisiem" jak dla niej. Co miesiąc z kwiatkiem, na rocznicę bukiet, potrafiłem stać po półtorej godziny w klatce schodowej, żeby zrobić jej niespodziankę. Marta chora - spoko! Damian przyniesie zeszyty. Ale pada deszcz - spoko! Damian założy przeciwdeszczówkę. Ale trzeba będzie też odnieść - spoko! Damian przejdzie się dwa razy. Heh, myślałem, że to jest właśnie to czego kobiecie potrzeba. Kiedy już w liceum (byliśmy ze sobą na przełomie gimnazjum i średniaka) złamałem obojczyk i byłem uwalony w domu na cztery tygodnie odwiedziła mnie tylko dwa razy - raz bo jej przyjaciółka (zresztą świetna dziewczyna!) zmotywowała, a drugi, bo aurat szli do baru i z ekipą chcieli u mnie wypić piwo. Strasznie się głupio wtedy czułem, to moja dziewczyna była, a między nami była niewidzialna bariera. Nic więc dziwnego, że zacząłem dowiadywać się o innych kolesiach. Poszedłem do niej pewnego ranka, zeszła po schodach, porozmawiałem z nią. Wyliczyłem jej koleżków na palcach swojej dłoni i powiedziałem "Masz ich wszystkich, ale mnie już nie". Chociaż końcówkę miałem dobrą, co nie :D?! Przez długi czas obwiniałem ją za to jak się to wszystko potoczyło... teraz wiem, że to moja wina była i całe negatywne nastawienie do tej dziewczyny zniknęło jak różdżką odjął. W sumie chętnie napiłbym się z nią piwa, może kiedyś ;).

W liceum moje skrzydła rozpostarły się do niewyobrażalnych rozmiarów. Weszły imprezy, alkohol, czasami maridżuana - wiadomo, licealne życie. Było kilka dziewczyn, ale nie będę o nich pisał, bo nie ma na to miejsca, albowiem swoją lekcję ze związku z Martą wyniosłem... a pewne kwestie tych dziewczyn są dla mnie zbyt emocjonalne, więc walić to. W stosunku do płci przeciwnej stałem się jeszcze gorszy :D... dochodziło nawet do imitacji gwałtów w szatni co czwartek. I o tyle co koleżanki z gimnazjum mówiły o mnie, że "żona nie będzie się ze mną nudziła" o tyle laski z ogólniaka powiedziały, że byłem "samcem alfa" tej klasy (o czym dowiedziałem się pośrednio). Humor, śmiech, beztroskość, piwa na zielonej trawce w ciepłe miesiące i niesamowite przyjaźnie to moje życie w szkole średniej.

Ale pod jej koniec zaczął się mój mały prywatny horror. Mój ojciec - były zomowiec, esbek i policjant - zaczął oszukiwać moją mamę. Nigdy dla mnie nie był przykładem mężczyzny i musiałem przez to szukać swojej tożsamości sam, a łatwe to nie jest, do dziś mam w głowie wypaczenia. Oszukiwał ją już wcześniej, ale krytyczny moment przyszedł kiedy moja mama, zawsze obarczona wszystkimi obowiązkami i dużymi nakładami stresu, zachorowała na raka. Ojciec chciał nawet ją wykończyć psychicznie. W ogóle jest dla mnie zadziwiającym człowiekiem, kiedy o nim myślę to mam podobne uczucia jak kiedy myślę o Adolfie Hitlerze - i podziw i obrzydzenie. Jakbyście go poznali to moglibyście się z nim nawet zaprzyjaźnić, bo dla towarzystwa to on jest numero uno, ale w głębi to kawał skur****a - pozoranta. W domu miałem terror psychiczny, rzadko się zdarza, żeby chłopak płakał z emocji... (ale o tym może przy jakimś piwku :D).

Musiałem szybko dorosnąć. W wieku 18 lat byłem bardziej dojrzały niż jestem dzisiaj (poważnie :P!). Cała ta sytuacja - choroba mamy, brak ojca i stres związany z walką z nim, której uwieńczeniem była rozprawa rozwodowa zamieniły mnie we frustrata. Dodatkowo jeśli nałożymy na to kolejny etap rozwoju mentalności ludzkiej związany z rozwojem superego to otrzymamy obraz zwykłego chłopaka spłoszonego przez życie. Ja i mój ojciec wsadziliśmy tego fajnego, pełnego humoru i życia chłopaka do trumny i zakopaliśmy głęboko pod ziemią przysypując piaskiem niepewności... została żywa tylko część mojej osoby. Czułem się jak zawieszony w próżni, społeczne zombie.



3. Przełom
Życie toczyło się swoim nudnym tempem. Większość piątków w barze spędzałem upijając się lub wstawiając. Przeplatałem to z okresami, kiedy nie piłem, bo się odchudzałem. A odchudzałem się, bo przecież podobno takich idealnych facetów lubią kobiety, co nie?! Nie miałem długi okres dziewczyny (w sumie to związku nie miałem już chyba od dwóch - trzech lat). Za każdym razem jak wlewałem w siebie kolejny litr piwa w spelunie (którą kocham :D!) mówiłem sobie: "No i co dziewczyny! Tu macie prawdziwych mężczyzn! Czemu nie szukacie ich w prawdziwych barach tylko w jakichś pedalskich studenckich klubach, hę?!". Potem znalazłem kawałek swojej przestrzeni życiowej i zainteresowań i wystopowałem z alkoholem - dziś już tylko sporadycznie go spożywam, okolicznościowo rzekłbym.

Pewnego nudnego dnia siedziałem na serwisie wykop.pl i stariłem na jeden z artów Wujka. W mig zacząłem eksplorować teksty i forum. Z litery na literę, słowa na słowo, zdania na zdanie uzmysławiałem sobie swoją głupotę i zaczynałem rozumieć dlaczego dziewczyny tak zachowywały się w stosunku do mojej osoby w latach szkolnych, a dlaczego to zniknęło. Nie zakładałem niepotrzebnych tematów (i bierzcie ze mnie przykład, świeżaki!) tylko czytałem co się dało - najlepiej wtedy zjadałem krótkie i konkretne teksty.



4. Wdrażanie zmian
Zafascynowany tekstami i wrodzoną ciekawością postanowiłem się poprawić i dać przemówić mojemu staremu ja. Od tego momentu zacząłem pisać swój dziennik samodoskonalenia. Kiedy uwierzyłem - pojąłem i zrozumiałem wreszcie "DLACZEGO?!"... znałem już odpowiedzi, nie potrzebowałem sobie zadawać więcej pytań.



5. Skutki
Skutki okazały się katastrofalne :D. Zacząłem odkopywać na cmentarzysku osobliwości swój niegdysiejszy grób i z brudnymi, zakrwawionymi dłońmi wyjąłem z niego trumnę, z której uwolniłem bestię jaką jestem. Zacząłem dawać dojść do głosu swojej prawdziwej naturze i pozwoliłem wrócić na odpowiednie tory temu spontanicznemu chłopakowi jakim zawsze byłem. Nie mówię, że ten etap mam za sobą. I szczerze wątpię, żebym kiedykolwiek pozbył się skazy jaką podarował mi mój ojczulek, ale walczę i zaczynam wygrywać. Nie mówię też, że życie jest wspaniałe... ale powiem, że - pomimo wszystko - zaczęło być. Zmieniłem nastawienie do świata, jest weselszy... taki jak kiedyś :)! Stałem się również bardziej emocjonalny i otwarty (chyba widać, nie?! :P). Zaakceptowałem siebie, a to dla mnie BARDZO ważne, albowiem zawsze miałem problemy z postrzeganiem swojej osoby jako otyłej (dzisiaj mam 107kg... i walę to!).

Dodatkowo dostałem dostęp do wiedzy, która jest mi potrzebna do samorozwoju, który stał się też w sumie moim hobby. Dziś już wiem, że podstawą owego jest nieoszukiwanie siebie, ale powiedzenie sobie szczerej prawdy, bo tylko ona pozwoli nam zmienić faktyczny stan rzeczy. Kiedyś lubiłem mówić, że to nieprawda, że mam słomiany zapał... dziś wiem, że jest to po prostu część mojej osobowości, której nie zmienię, bo taki mam temperament i już. Ale dzięki tej wiedzy wiem przynajmniej w jakim kierunku zmierzać i np. jakiej pracy szukać. Idealnym przykładem jest tutaj odpowiedź na pytanie dlaczego podczas zimnej wojny wywiad amerykański był lepszy od sowieckiego? Dobry wywiad mówi o tym jak jest, a nie o tym co chcieliby usłyszeć przełożeni.

Całość diametralnie przełożyła się na moje życie. Wpłynęła niemalże na każdy aspekt mojego bytowania na tym ziemskim padole... I DOBRZE! Większa pewność siebie sprawiła, że częściej odzywam się na zajęciach i punktuję u prowadzących :). Uzmysłowiła mi, że będąc studentem nie jestem już jakimś gimnazjalnym popychadłem i z większą śmiałością demonstruję swoje krytyczne nastawienie do niektórych prezentowanych na zajęciach koncepcji. Śmiejel chodzę po ulicy, mniej się boję dresiarzy, robię więcej rzeczy wymagających odwagi cywilnej, stałem się bardziej szczery.



6. Wnioski i plany
Mam silne podstawy do tego żeby zacząć się poważnie zmieniać. Praca nad ciałem - trzeba wreszcie schudnąć. Ale już teraz wiem, że muszę przedłożyć pracę nad charakterem nad pracę nad ciałem. Właśnie dlatego, że to umysł wpływa na ciało, a nie ciało na umysł. Dziś opracuję sobie nowy styl żywienia, od tego tygodnia zacznę regularny basenik i biegi. Przygotuję sobie plan treningowy na ciepłe dni (interesuję się survivalem) i pocisnę mocniej. Utrzymam to i stanę się takim jakim siebie widzę.

Żeby jeszcze silniej wzmocnić to wyobrażenie postaram się regularnie pracować ze swoją wyobraźnią (NLP). Będę codziennie spędzał około 3 - 5 minut przed lustrem w samych majtkach i pracował nad swoimi cechami charakteru na zasadzie afirmacji.

W kwestii podrywu postaram się baczniej przyglądać dziewczynom, do których podchodzę i podkręcić trochę techniki, żeby spędzić z nimi troszkę więcej czasu nim poproszę o numer telefonu. To jest klucz - im dłuższa rozmowa tym większa pewność, że będzie za nami tęsknić i zgodzi się na spotkanie (to jest właśnie powód mojego niskiego współczynnika randkowania, o którym pisałem). Dodatkowo zacznę pracować nad podchodzeniem do dwóch dziewczyn lub do grup, bo z tym mam problemy.

Przestanę również pisać Field Raporty z samego podrywu, ale już z randek. Pisanie ilu to mi się adresów e-mail nie udało zdobyć jest bezsensem w obliczu faktu, że bardzo niewiele dziewczyn odpisuje.

Chciałbym również bliżej poznać społeczność. Marzy mi się spotkanie was osobiście. Mam obraz kilku osób (w tym dziewczyn :D) na Wrocławskim Rynku. Atakujemy dziewczyny ze starówki, potem piwko w pubie i kluby. Chcę w tym kierunku zrobić jakiś ruch i udać się do kilku miast w Polsce w celu zgłębienia znajomości z innymi ludkami ;).

No i mam takie jedno pragnienie, które chciałbym móc zrealizować... chciałbym się zakochać.



7. Dodatki
7.1. Adnotacja dla grubasków i nie tylko :)
Nie aż tak dawno temu miałem ogromny problem z akceptacją swojej osoby, albowiem uważałem, że jestem gruby. Ok - jestem. Problem polegał jednak na tym, że to determinowało resztę mojego życia do określania siebie epitetem "do dupy". Stawałem przed lustrem i mówiłem sobie "Nienawidzę się. Czemu naokoło jest tyle fajnie zbudowanych kolesi, którzy nie muszą robić NIC, żeby świetnie wyglądać? Laski na nich lecą, a nie na mnie, świetnie! Jestem okropny, brrrr :-(! Muszę schudnąć! Jak schudnę to będę bardziej pewny siebie", itd., itd., itd.

Kompletnie nie trafiały do mnie newageowskie bzdury w stylu "zaakceptuj siebie", bo to pomaga, albo "tylko w spokoju znajdziesz drogę". Śmiałem się z tej "akceptacji siebie", a do dziś nabijam się z formy w jakiej owa akceptacja jest podawana. Czemu? Albowiem nie odpowiada ona na zasadnicze pytanie "dlaczego mam zaakceptować samego siebie skoro ja siebie nienawidzę?". Teraz jednak wiem czemu ów akceptacja jest tak cholernie ważna!

Otóż Amerykanie prowadzili badania, które sprawdzały zależność stylu życia i wahań wskazówek na wadze. Eksperyment polegał na tym, że ludziom poddawanym ciągłym warunkom stresowym podawano niedobory kaloryczne, a ludziom wiodącym wesoły i spokojny tryb życia dawano nadwyżki kaloryczne. Co się okazało?! Pomimo tego, że ludziom zestresowanym podawano niewystarczającą ilość kalorii to nie dość, że nie chudli to jeszcze tyli! Ludzie z nadwyżką, ale z luźnym stylem życia nie tylko nie tyli, ale i chudli oraz utrzymywali wagę!

Działo się tak dlatego, że umysł się uczy. Każdy zna działanie efektu yoyo - najpierw się odchudzamy, a potem tyjemy jeszcze więcej. Mózg bowiem owej diety nie traktuje jako nowego stylu żywienia, bo nie jest długoterminowa, tylko jako dołek. Mówi sobie ( :P ) "O kurczę! Teraz był taki dołek to co dopiero będzie później?! WIEM! Muszę wziąć więcej materiału zapasowego na wypadek, gdyby to się miało powtórzyć..." i mamy yoyo. Te dołki i wzloty są jeszcze prehistoryczną zaszłością, kiedy następny ranek mógł być tym ostatnim. Stąd duży stres warunkował umiejętność zdobywania przez ciało materiału zapasowego w postaci tłuszczu.

Dlatego przy sytuacjach stresowych przybieramy na wadze i dlatego akceptacja samego siebie jest tak diabelnie ważna. Jeśli tego nie zrobimy to każdy nasz ruch w społeczeństwie będzie oceniany przez mózg przez pryzmat otyłości. Nie pójdę na parkiet, bo jestem gruby i się będą ze mnie śmiać. Nie podejdę do tej dziewczyny, bo ona pewnie lubi wysportowanych facetów. Nie wyjdę nigdzie i nigdy, bo jestem gruby. Takie podejście zakłada naszą klęskę, a klęska następuje po walce, a walka jest związana ze stresem. Nie akceptując siebie patrzysz na wszystko poprzez swoją otyłość, a to powoduje stres związany z podejmowaniem walki o społeczną akceptację, stres powoduje tycie... i mózg zaczyna realizować twoją wizję.

Myślisz, że nikt cię nie lubi, bo jesteś gruby? No to mózg da ci kilka dodatkowych kilogramów powodów, żeby tak rzeczywiście było. Nie od dziś bowiem wiadomo, że tkanka tłuszczowa to zmaterializowana bariera ochronna przed światem. Nikt mnie nie lubi - i bach po lody z lodówy. Jem jeszcze więcej i jestem coraz grubszy i jeszcze bardziej mnie ludzie nie lubią, bo jestem gruby. To jest właśnie to błędne koło!

Musisz zaakceptować siebie i to jest klucz. Żeby to zrobić wystarczy przestać zwracać uwagę na swoją fizyczność, a najlepszym na to sposobem jest właśnie podrywanie dziewczyn ;).

7.2 Bomba atomowa
Największą część swojego dzisiejszego posta, którego sponsoruje literka "Z" jak "zaj******ść", poświęciłem swojej historii. Dlaczego? Żeby pokazać przede wszystkim sobie jak i wam, że można zrzucić każdy rodzaj skorupy. Zacząłem pojmować jeden zasadniczy fakt - jesteśmy tym kim myślimy, że jesteśmy. Dokładnie takimi się stajemy jak w naszych myślach...

Zawsze chciałem być tak zbudowany jak Brad Pitt w "Fight Clubie", łeb zawsze goliłem krótko, więc mi pasował. Całkiem dawno temu zacząłem sobie siebie wyobrażać, nie wiedzieć czemu, w różowej koszuli, w białym longsleevie i w ciemnych dżinsach z okularami "nowojorskich policjantów" z różowo - brązowymi szkłami w klubie w pozycji a'la "TADAM! TO JA!"... ze śnieżnobiałymi zębami i rozweselonymi, zakręconymi dziewczynami wokół mnie. Jestem coraz bliżej... klik, klik, klik.







TEMAT: Smiler poleca
(22.03.2009)



 -> Neil Strauss, Gra, Warszawa 2006
Czytałem ją kawałkami i powiem, że warto. Chcę sobie ją kupić, ale narazie nie mam kasiury. Ci, którzy mówią, że ta książka to "lanie wody" mają po części rację, ALE tylko i wyłącznie wtedy jeśli rozmawiamy o niej jako o poradniku uwodzenia. Sama w sobie jest po prostu rewelacyjną lekturą, która pełni rolę idealnego wprowadzenia i sprawia, że czytelnik po jej przeczytaniu jest strasznie nakręcony ;).

 -> Richard Dawkins, Samolubny gen, Warszawa 2007
Książka po konkretnym wypasie! Ma to swoje niemalże 400 stron pisane małą czcionką i z maksymalnym wykorzystaniem przestrzeni strony, ale warto... naprawdę warto ją przeczytać. Jest to lektura z serii tych, które poleca Neil w "Grze" na stronie 327 (na moim biurku leży już "Czerwona królowa" :P). Przejdziemy w niej przez ewolucję i selekcję naturalną w sposób biologiczny, ale przedstawiony tak, że zrozumie go każdy laik.

 -> Dariusz Tarczyński, Zrozumieć człowieka z wyglądu, Białystok 1997
Niesamowicie dobry "goodshit"! Jako, że interesuję się nieinwazyjnymi technikami poznawania charakteru człowieka to ta książka trafiła w samo sedno moich oczekiwań. Autor prezentuje nam w bardzo logiczny sposób jak ubiór przekłada się na charakter człowieka. Jedzie przez wszystko - znaczenia faktury, kolorów, fasonów, fryzur, etc. Książka jest jedną z tych, którymi chciałbym się podzielić, więc możliwe, że lada dzień trafi na to forum w postaci zeskanowanego ebooka.

 -> Susanne Haag, NLP w ćwiczeniach, Łódź 2006
Jeszcze jej nie skończyłem, ale wykonywałem na sobie i na dwóch kolegach ćwiczenia z tej księgi. Książka konkretna, bez zbędnego pie******** - po prostu ćwiczenia i objaśnienia zaprezentowane w sposób łatwoprzyswajalny.

 -> Izabela Kukiełka, Meandry grafologii, Katowice 2001
Fajniutkie wprowadzenie do grafologii, ale wiedza, która tam jest zawarta jest w większości w temacie "Podstawy grafologii" w dziale "Poradniki, materiały i artykuły o podrywaniu".

 -> Anne Moir, David Jessel, Płeć mózgu, Warszawa 2000
Bestseller i klasyka w czystej postaci. Dla osób zajmujących się płcią w ogóle lektura obowiązkowa. Lekko się ją czyta i jest cholernie ciekawa. Niemniej jednak posiada tą wadę, że przedstawia rozwój człowieczeństwa, podobnie jak "Samolubny gen", z punktu biologicznego nie uwzględniając aspektów socjologicznych... tak więc czytając tego typu lektury nie dajcie się wciągnąć w jedyną i słuszną "prawdę", że czynniki społeczne w ogóle nie mają wpływu na to jak kształtowane są funkcje płci w społeczeństwie.



Smiler NIE poleca:

 -> Thomas Crum, Trzy głębokie oddechy. Znajdź siłę, cel i determinacją w zestresowanym świecie, Warszawa 2007
Myślałem, że znajdę tutaj coś o sposobach radzenia sobie ze stresem, a spotkało mnie 100 stron bzdur w czystej postaci. Autor tekstu jest typowym amerykańskim "uzdrawiaczem dusz" w stylu Jimma Cunninghama granego przez Patricka Swayze w filmie "Donnie Darko". Wystarczy sobie jego nazwisko wpisać w google/grafika, żeby wiedzieć o co mi chodzi.

 -> Sylwester Wojciech Orzechowski, Komunikacja niejęzykowa a wiarygodność, Lublin 2007
Nie polecam wam z tego względu, że jest to typowo naukowe opracowanie pewnego zakresu zagadnień z tematyki komunikacji niewerbalnej. Zanudzicie się przy tym jak cholera. Ja sam jej nie doczytałem do końca, wybiórczo jednak dała mi kilka ciekawych informacji.
« Ostatnia zmiana: Październik 18, 2012, 15:14:24 wysłana przez Smiler »

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #24 dnia: Październik 18, 2012, 15:15:33 »
0
przez Jakub 2009-03-22, 21:26
Cytuj
Człowieku, cały wpis przeczytałem... zaraz przeczytałem!? POCHŁONĄŁEM go jak moje ulubione czekoladowe ciastko z taką fajną wsadzoną rurką w sam jego środek! Nie jestem znowu początkującym w społeczności, podryw idzie mi całkiem całkiem ale po pochłonięciu tego tekstu... Rany... przez Ciebie zaczynam robić się poj***ny w doskonałym znaczeniu tego słowa! Podziałałeś mi na mózgownice jak to owe ciastko z głupią rurką! Następny raz jak będę jadł to ciastko obiecuje w tej ciastkarni położyć się na podłodze i zrobić aniołka! Smiler twój dziennik mnie zmienił, wiedz, że stworzyłeś po części moje lepsze ja. Dziękować ci za to :mrgreen:
Pozdro :-P

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #25 dnia: Październik 18, 2012, 15:16:04 »
0
przez Crespo 2009-03-25, 18:43
Cytuj
Bravo Stary! Ja zrozumiałem to samo co Ty jakiś czas temu. Przez akceptację siebie jako jednostki i akceptacji otaczającego nas świata można zdziałać cuda. Mając świadomość WSZYSTKICH swoich zalet i wad można wiele zdziałać bo człowiek po prostu wie nad czym pracować. Wszystkich i tak nie zrozumiemy ale trzeba ciągle próbować poznać siebie.

Nie zmienia to tego, że ode mnie masz nakaz randkowania!!!. Troszkę mniej myśl a troszkę więcej działaj.

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #26 dnia: Październik 18, 2012, 15:17:38 »
0
przez smiler 2009-04-01, 21:27

TEMAT: WIOSNA
(01.04.2009)




HURRA! ;D

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #27 dnia: Październik 18, 2012, 15:26:33 »
0
[ Dodano: 2009-04-02, 23:01 ]

FIELD RAPORT
KASIA
02.04.2009






=======FIELD RAPORTY Z TEMATU "SMILER'S ATTACK"=======



Cytuj
Cytuj
FIELD RAPORT
KASIA
02.04.2009

W zasadzie to w tym tygodniu miałem styczność z dwoma Kasiami. Jedna to moja instruktorka tańca, rewelacyjna(!) dziewczyna, a druga to dzisiejsze spotkanko.

Z Kasią tancerką widziałem się w niedzielę na kawce, która baaardzo mi się podobała... trochę za dużo się rozgadałem, bo jestem lekką paplą, ale i tak bardzo miło spędziłem czas. "Zaatakuję ją" jak się da! Ma silny charakter, więc będzie wyzwanie. Kumpel powiedział, że mimo wszystko to koleżanka i takie spotkanie "się nie liczy"... i w sumie nie ma racji, ale przyznam mu ją teraz, bo mi się pisać nie chce tego FR :P.

Na świeżo jestem po Kasi, którą poznałem dzięki moim "badaniom" socjologicznym. Dziś, po około tygodniu od tamtego momentu, zobaczyłem się z nią na kawie na Piotrkowskiej. Spotkanie trwało w rejonach 2,5 godzin i było fajnie. Dziewczyna nietypowa, pozwoliłem jej lekko wejść w strefę przyjaźni (praca, szkoła i bardzo delikatnie o byłym facecie). "Badania kobiet" mają o tyle fajną zaletę, że jak już uda się kogoś zaciągnąć na ten tekst to na spotkaniu bardzo łatwo wdrażać nowe tematy.

Dziewczyna naprawdę bardzo atrakcyjna, ekspresywna, dużo robi, lekko dominująca. Podczas spotkania udało mi się w miarę wieść linię tematów i było luźno... choć na początku raczej spięcie małe, ale nie zważałem na to i nie pozwoliłem na chwile ciszy. Uważam, że jest mną średnio zainteresowana, ale chyba się cieszy, bo po pewnym czasie się otworzyła i dużo mówiła. Dostałem nowe informacje dotyczące kobiet i to mnie bardzo raduje :D. Tuż po przyjściu napisałem jej mejla w związku z pewną sytuacją w kawiarni, odpisała... dwoma. Widać pewną niecierpliwość. Umówię się z nią chyba znowu.



Jest coraz lepiej, poważnie. Mam dużo ciekawych przemyśleń i uwag, które opiszę w weekend w dzienniku, albowiem jutro się spotykamy w Łodzi, więc chciałem również zgarnąć i to co będę robił tumaroł.




przez smiler 2009-04-26, 11:22
Cytuj
FIELD RAPORT
AGNIESZKA
02.04.2009


Ok! Wczoraj przebywałem wesoło w Bibliotece Uniwerku i usiadłem obok fajnej dziewczyny. Była naprawdę ładna, pełna radości i chęci przygody. Zagadałem do niej, żeby popilnowała mi stanowiska jak zniknę na chwilę. Spotkałem się uśmiechem i już wiedziałem, że jest fajna. Gadanie gadaniami, więc po pewnym czasie przeszedłem do konkretów. Porozmawiać może każdy, a że to była biblioteka to postanowiłem wykorzystać motyw z pisaniem na kartce. Rozpoczęła się lekka wymiana, w której ona była bierna (napisała raptem jedno zdanie :P). Widać jednak było, że jej się to wszystko podoba i było dla niej raczej nietypowe (poza tym trzeba było widzieć minę jej kolegi, z którym była w bibliotece :D - bezcenne... takie "ale o co chodzi, w ogóle idź stąd, kim ty jesteś?").

Napisałem jej kilka żarcików i powiedziałem, że jestem z Saturna i badam Ziemian... a dokładnie szerokość uśmiechu spowodowanego reakcją na rysunek (namalowałem siebie z głową ufoludka i ją jak biegamy po Saturnie :D). Uśmiech i w ogóle, ale znowu nie odpisała. Po jakimś czasie wziąłem tą karteczkę i bezczelnie na jej oczach podarłem i powiedziałem, że skoro nie chce być badana to nie i że oficjalnie strzelam focha. Była totalnie zbita z tropu. A jako, że była naprawdę atrakcyjna to i pewnie przyzwyczajona do tego, że wokół niej było pełno służek... a tu BACH... TAKI SMILEREK :D!

Ciągnąłem tego focha, ale po pewnym czasie znów złapałem kontakt wzrokowy i dalej robiłem sobie jaja. Napisałem jej na kartce, że jeśli chce odkupić swoje grzechy to musi zatańczyć makarenę. Zaczęła się krótka rozmowa i powiedziała, że potrzebuje do tańca muzyki, więc na złość jej sam zacząłem tańczyć makarenę przed kompem. Po jakimś czasie zaczęła się zwijać z tym swoim kolegą, więc ją zaczepiłem i odkreśliłem falowaną linią kartkę mówiąc:

JA: Widzisz, tam pod tą linią jest miejsce dla ciebie, żebyś mi napisała swój numer telefonu.

I TERAZ! Powiedziała, że nie nie ma czasu, ale że owszem przygody lubi (chciałem zaprosić ją do ZOO... bo kurcze sam tak dawno nie byłem :( ). I JA DEBIL zamiast ją po prostu przycisnąć to powiedziałem:

JA: No widzisz... Kobiety zawsze mówią, że tak w życiu pragną przygód, tej pasji... ogromnej eskalacji emocji... a kiedy taka się przydarza to tchórzą i potem występują u Ewy Drzyzgi w programach na temat kryzysu męskości :P.
AGNIESZKA: Ale ja u Ewy Drzyzgi chyba nie wystąpię :).

No i, k**** jego mać, kolejna fajna dziewczyna zniknęła mi z życia... Powiem wam, że tego typu akcje zawsze mocno wchodzą w pięty i to zapamiętuje się najbardziej.

Prośba do was o objaśnienie mi ostatnich kwestii z całego procesu komunikacji z Agnieszką:
1. Jak bardzo w skali od 1- 10 oblałem test na "nie mam czasu" ("ale przygody lubię" - powiedziała tak! AAA! Powiedziała, że lubi przygody! Jaki ja głąb jestem, DAMN IT!)?
2. Co ona sobie o mnie mogła pomyśleć (to pytanko kieruję szczególnie do pań):
a) No cóż - fajny facet, ale końcówka średnia.
b) Kurcze, ale jestem zła na siebie. Jeden facet, który się szanował, miał rewelacyjne poczucie humoru, był cholernie przystojny, inteligentny, uczuciowy, pewny siebie (przepraszam, po prostu muszę sobie podbić ego :P), radosny, spontaniczny... a ja popełniłam błąd.
c) Zapowiadał się fajnie, ale okazał się "fochowym księciem".
d) Inne, jakie?

SZLAG! Nie wykuruję się z tego przez tydzień! Będę zawsze o tym pamiętał jak każdą teraz sytuację, w której tchórzę i nie podchodzę! AAA! Co za klęska, upadek! Wrrr!

Ok... teraz wasza kolej, help!

P.S.
Jak bardzo nisko bym upadł, gdybym zabawił się w szukanie jej na nk :D?





przez maciorka007 2009-04-26, 12:42
Cytuj
Skoro się zmyła z koleżką mogłeś zabrać się z nimi :) Daje sobie głowę uciąć że ten koleżka zapadł by się pod ziemie pod wpływem Twojego działania. Bardzo możliwe, że akcja potoczyłaby się jeszcze lepiej i zgarnąłbyś nr.

Cytuj
    smiler napisał(a):Prośba do was o objaśnienie mi ostatnich kwestii z całego procesu komunikacji z Agnieszką:
    1. Jak bardzo w skali od 1- 10 oblałem test na "nie mam czasu" ("ale przygody lubię" - powiedziała tak! AAA! Powiedziała, że lubi przygody! Jaki ja głąb jestem, DAMN IT!)?



Moim zdaniem rozegrałeś to dobrze. Racja, mogłeś ją przycisnąć ale mogłaby pomyśleć że powoli zaczynasz być natrętny. Poza tym każdy z nas doznaje porażek, lecz nie załamuje się tylko wyciąga wnioski i idzie dalej.

Pozdro ;)





przez Justin 2009-04-26, 12:50
Cytuj
smiler zawsze można było się z nią droczyć, tudzież powiedzieć: Zawsze jest czas, na przeżycie niesamowitej, niezapomnianej przygody. I opowiedzieć jakąś ciekawą.

Ogólnie wyglądało to dobrze, ale ugiąłeś się na koniec. Ona to wyczuła, i przegrałeś - zdarza się. Jednak pamiętaj, że niezależnie od jej słów na koniec, Ty robisz swoje. Ona mówi nie mam czasu, a Ty jakbyś tego nie słyszał. Bierzesz i słuchasz to co Cię interesuje, tego co nie chcesz po prostu ignorujesz i kontynuujesz swoją grę. Ona mówi lubię przygody, ale nie mam czasu, to Ty opowiedz jakąś przeżytą/ albo którą chciałbyś przeżyć przygodę. Jeśli byłbyś ciekawy jestem pewien, że dałaby Ci swój numer. Testowała, i wygrała tak w skrócie.

Moja aktualna dziewczyna też testowała z numerem (wyciągnęła mnie przez gg na spacer). Powiedziałem jej na początku spotkania, że i tak na koniec mi da swój numer (na początku nie chciała, zagrałem w otwarte karty, bo nie używam za bardzo gg do rozmów, kontaktowania się, umawiania; kom jest pewniejszy), ona uznała, że nie. Ale na koniec pod wpływem tego jak było jej wesoło, przyjemnie dała go, a dopiero po chwili zrozumiała, co zrobiła :mrgreen: Czyli mówiła jedno, a i tak zrobiła pod wpływem pozytywnych emocji drugie.





przez Crespo 2009-05-04, 20:18
Cytuj
Smiler, ja widzę jedną rzecz...Twoje metody podrywu mogą się wydawać dziewczynom dziecinne, wręcz niedojrzałe. Pokaż im, ze jesteś pewnym siebie facetem,a nie dzieciakiem, który je podrywa jak za czasów wczesnej podstawówki.





przez smiler 2009-05-04, 21:51
Cytuj
Cytuj
    Crespo napisał(a):Pokaż im, ze jesteś pewnym siebie facetem,a nie dzieciakiem, który je podrywa jak za czasów wczesnej podstawówki.


No i tu zaczynają się schody - jak to mawiali w milionerach. Swoją drogą nie wiedziałem, że może to zostać odebrane w ten sposób, więc dzięki.

Z drugiej jednak strony robię tak czasami, bo skoro laski nas shittestują to ja je też będę ;). Szukam dziewczyny, która ma tak nierówno pod kopułą jak ja i stąd tego typu podryw jest swego rodzaju weryfikatorem.

Niemniej jednak dzięki za zwrócenie uwagi. Heh... że to działa w ten sposób :P.





przez uwo-to-działa^^ 2009-05-04, 22:02
Cytuj
Nie no, smiler, ja uważam, że masz bardzo niestandardowe, ale za to pozytywnie zakręcony metody. Tylko że one powinny być jedynie dodatkiem, uzupełnieniem i urozmaiceniem, a nie podstawą Twojego podrywu ;)





przez Matthew_1911 2009-05-05, 00:17
Cytuj
Smiler Twoje FR są tak pozytywne, niosą taką radość i pozytywną energię, że gdy je czytam mam ochotę wyskoczyć i już iść na podryw :mrgreen: I od jutra tak zrobię. Czekam na więcej. Pozdrawiam :-)





przez smiler 2009-05-05, 11:29
Cytuj
Crespo, uwo-to-działa^^ - dzięki za treści. Teraz przeczytałem je sobie na swieżo i już wiem co poprawić. To wszystko jako "dodatek" zawiało mi ładnie pod czaszką ;D!

Mathew - działaj, działaj ;D!



====================KONIEC====================


« Ostatnia zmiana: Październik 18, 2012, 15:45:57 wysłana przez Smiler »

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #28 dnia: Październik 18, 2012, 15:47:37 »
0
[ Dodano: 2009-04-08, 16:22 ]

TEMAT: KROKI DO PRZODU
(03.04.2009)




1. Wstęp
2. Sztuka myślenia
3. Polska poprzeczka
4. Fajna dziewczyna
5. Sztuka odrzucenia
6. Treningi




1. Wstęp
Człowiek doświadczenie zbiera z treningu na trenig, albowiem tak już do tego zacząłem podchodzić... poważnie. Już nie rozmawiam z nieznanymi dziewczynami, bo mi się podoba, albo coś w tym stylu, tylko po to, żeby się umacniać w zdolnościach. Coraz mniej jest sytuacji, kiedy przechodząc obok dziewczyny mam wahania czy coś powiedzieć, więc specjalnie wtedy strzelam z komplementu :).

Podejście i otwarcie to już dla mnie nie trudna rzecz, rozmowa z dziewczynami to banalna sprawa. Teraz trudność pojawia się na zdobyciu numeru telefonu konkretnej dziewczyny. Teraz trudność pojawia się w znalezieniu naprawdę fajnej dziewczyny... ale od początku.



2. Sztuka myślenia
Z tym miałem największe problemy i już mówię na czym one polegały! Otóż większość z nas wisi w próżni:
rodzimy się -> idziemy do szkoły, na studia -> zdobywamy pracę, po drodze kobietę -> idziemy na emeryturę -> umieramy.

Nie zwracamy uwagi na siebie, nie chcemy odnosić sukcesu - wolimy dryfować na powierzchni tego "co będzie", dajemy naszemu statkowi płynąć tak jak zawieje zamiast wiatr wykorzystać do poprowadzenia go we wskazany przez nas cel.

Kiedy miałem 18 lat myślałem o tym, żeby studiować, chciałem. Dziś studiuję, ale z tego punktu widzenia mówię jasno, że mając 18 lat (i będąc w rzeczywistości dzieckiem) nie miałem zielonego pojęcia kim chcę być - albo inaczej - jakim chcę być. Dziś powinno się dzieciakom mówić: "Jak widzicie siebie za 10 lat? Gdzie jesteście? Co robicie? Jak macie zawód?". Bowiem z tego punktu widzenia dla 18sto latka studia przestają być CELEM, a stają się ŚRODKIEM do osiągnięcia celu.

Dokładnie tak samo jest z uwodzeniem:
otwarcie -> rozmowa -> attract -> numer telefonu -> spotkanie/a -> sex.

ZNALAZŁEM WIĘC KLUCZ!

Nigdy nie wolno tracić apetytu, ale nie wolno też iść na skróty! To jest nastawienie psychiczne, jakiego potrzeba! Kiedy idziemy na trening ołpenerów to nie idziemy trenować otwieraczy tylko trenować rozmowię z kobietą, a żeby do tego doszło musimy najpierw je otworzyć. ZAWSZE O KROK DALEJ! Chodzi o to, że to co mamy zamiar trenować nie może być celem, ale środkiem i wtedy jest znacznie bardziej efektywne!

Zmieniłem dzięki temu nastawienie i bardzo pomogło. Dla mnie celem, kiedy zaczynam rozmawiać z dziewczyną, jest już ponowne spotkanie (a żeby do tego doszło trzeba przejść całą tą drogę). Nagle wszystko stało się jaśniejsze i dostrzegam ile jest jeszcze do zrobienia :).



3. Polska poprzeczka

Mam 22 lata i obcuję głównie ze studentkami. Poprzeczka tutaj jest znacznie wyżej niż w liceum i stąd apeluję do wszystkich dzieciaków, żeby przestały się zajmować "uwodzeniem" w takim stopniu jak to robią do tej pory, a żeby zajęli się rozwojem swojej osoby.

Podejście do dziewczyny i zagadanie jest łatwe, ale trzeba się przygotować, że momentalnie cię rozgryzą. W dodatku są strasznie przebiegłymi istotami i z dnia na dzień są coraz bardziej ambitne. Chłopaki z liceum - jeśli dalej będziecie utrzymywali taki poziom jaki jest (co widać po forum) to nie wróżę wam dobrej przyszłości, bo będziecie właśnie tymi robotami, o których pisał Strauss. Uczcie się od najlepszych na świecie, więc jeśli ktoś pisze, że najlepszą rozgrywką do dobrej gry jest wyjście z niej to weźcie to sobie do serca.

Laski zaczynają rozkładać nas w każdej dziedzinie życia, więc już niedługo prawdziwy mężczyzna będzie na wagę złota! Chciejcie się nim stać, a nie maszyną recytującą zwroty. Więcej żyjcie, pracujcie nad sobą, określcie cele życiowe i środki, które pomogą wam w ich realizacji. Musicie zacząć już teraz, bo każdy dzień się liczy. Kiedy będziecie pełnowartościowymi facetami to sami zobaczycie, że nie będziecie potrzebowali żadnych openerów, zwrotów, zagrywek, wyuczonych żartów, etc. Bo będziedzie w pełni "chłopamy", a nie pustą bańką znającą "sztukę uwodzenia".

Nie mówię, że sam z tego nie korzystam, ale różnica polega na tym, że ja te schematy nałożyłem na pewien szkielet, a większość dzieciaków chce z tych właśnie schematów stworzyć kręgi swojej tożsamości. To droga do nikąd, panowie!



4. Fajna dziewczyna
A o takie trudno! Ilekroć jakąś spotykam to okazuje się dziwna, ALE nie oznacza to, że nie chcę się z nią umówić! Randkowanie polega właśnie na tym, żeby sobie wynaleźć ten ideał, randkowanie to (przyjemne) szukanie. Moje życie zaczyna powili wyglądać jak z serialu "Przyjaciele" (bo akurat oglądam, dziś zacznę 6 sezon :D) - zaczynam(!) się umawiać z dziewczynami i dostrzegam różnorodność.

Poza tym zebrałem od przegadanych dziewcząt kolejny materiał, a rada którą się teraz dzielę to znaczenie słowa "randka". Już wiem, że mężczyźni zbyt dużą wagę przykładają do tego słowa, kiedy to usłyszą to myślą już Bóg sam wie co. U kobiet jest zupełnie na odwrót - one nie mają takiego bagażu emocjonalnego związanego z tym słowem. Leci to mniej więcej tak, że odpowiednikiem słowa "randka" u dziewczyn jest nasze "spotkanie (towarzyskie)". Tak więc panowie - używajmy "randki", bo to nadaje fajny klimat "spotkaniu" :D!



5. Sztuka odrzucenia

Właśnie podszedłem do dziewczyny w Bibliotece i spytałem się prosto z mostu czy by się ze mną nie umówiła, ma chłopaka, ale bardzo sympatyczna. Nie przejmuję się odrzuceniem już W OGÓLE. Nie mam w głowie czegoś takiego jak "O mój Boże! Ta HB8 powiedział "Nie", co ja teraz zrobię?!". Jak widać - na luzie napisałem kolejny akapit, więc jest ok. Żeby to osiągnąć trzeba duuużo zagadywać, a z czasem samo przyjdzie :).



6. Treningi
W związku z tym, że zacząłem widzieć pewne rzeczy z innego punktu to potrzebuję regularnych treningów podczas których będę starannie eliminował kolejne problemy... a nadto potrzebuję skrzydłowego mniej więcej w moim wieku (sorry 2fast2catch).

A moja potrzeba zrodziła się z owego piątkowego spotkania właśnie z osobnikiem o nicku 2fast2catch i wtedy zobaczyłem ile takie wypady mogą dać! Dostrzegłem swoje kolejne wady i zalety i postanowiłem zrobić "listę", o której napiszę już niedługo. Zaczynam wkraczać w kolejną fazę, ale materiału mam tyle, że książkę już mógłbym wydać.

Czuć to chyba, że zbyt wiele mam do przekazania , bo post jest strasznie chaotyczny - sorka ziąki, wiosna ;D!

Przepraszam również za ewentualne błędy, ale piszę z kompa bibliotecznego i nie mają firefoxa, więc nie widzę na bieżąco literówek :P!





Tymczasem uciekam na kolejne zajęcia. Po drodze zejdę sobie przez dział "Filologii polskiej", może tam będą jakieś fajne dziewczęta :D!

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +534
  • Wiadomości: 5361
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler v. 3.0... czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #29 dnia: Październik 18, 2012, 15:48:38 »
0
[ Dodano: 2009-04-19, 22:01 ]

TEMAT: KILKA RADOŚCI WYŻEJ
(19.04.2009)




SPIS TREŚCI
1. Wstęp
2. Środa
3. Czwartek
4. Sobota
5. Wnioski




1. Wstęp
Od wtorku do soboty, tj. 14 - 18, kwietnia tego roku w Olsztynie miał miejsce XVII Ogólnopolski Zjazd Historyków Studentów (XVII OZHS), na którym oczywiście byłem :D. Zwiedziłem sobie miasto (bardzo ładne zresztą... ale śmiałem się z wszystkimi z faktu, że przebywanie w Łodzi ma jeden zasadniczy plus - gdziekolwiek się nie pojedzie w Polskę... jest ładniej :P). Ludzie tam strasznie się lansują, a o dziewczynach wyrobiłem sobie zdanie, że zbyt zadzierają nosa :).

We wtorek wieczorem była inauguracja, w środę nie było imprezy zjazdowej z powodu żałoby narodowej (na którą każdy był BARDZO zdenerwowany, żeby nie bluźnić), czwartek spędziłem na klubach, a piątek na pakowaniu klamotów, sobota to podróże w pociągach i PKSach oraz urodziny funfla. Zegarek biologiczny mam strasznie rozregulowany i okropnie z tego powodu cierpię (właśnie robię oczy jak kot ze Shreka :D).



2. Środa
Miała być biba, ale - z powodów wszystkim znanych - wprowadzono żałobę narodową. Nie zmienia to faktu, że wolałem pójść do miejsca niedoszłej imprezy, żeby zobaczyć czy czasem czegoś nie będzie. Okazało się, że zleciały się tam wszystkie koła studenckie i później była już w miarę normalna impreza. Niestety odwołano dwa koncerty, a ludzie już mieli nastawienie i nawet jak potem poszła muza to mało kto chciał tańczyć :-(.

Środa była moim gwoździem do krzyża, albowiem stało się coś dla mojego ego niemiłego. Okazało się, że pomimo niesprzyjających warunków, mój kumpel Konrad wyrwał fajną sztukę. Zupełnie nie w moim stylu charakteru, posiadającą chłopaka, ale bardzo mocne HB9 (modelka). I nie chodziło o to, że i tak z tego nic nie wyszło, ale o sam fakt. Później gadałem z nim kiedy już z nią grał w bilard i nie dał się zrobić w konia, bo płacili po połowie.

Całość mnie zaskoczyła, albowiem Konrad to mój kumpel z liceum i znałem go raczej z tej strony, gdzie był osobą w ogólniaku przez nas gnębioną :roll:. Wyrobił się chłopak i tymbardziej mi latała gula. Impreza i tak była średnia, bo pomimo, że muza grała to na parkiet mało kto się dał wyciągnąć. Zawinąłem się przed północą(!) i przez kilkuminotową drogę powrotną przeżywałem swoją porażkę tego wieczoru. I pomimo faktu, że przeszedłem cały puboclub gadając chyba z każdym możliwym ośrodkiem naukowym to nie zasiadłem na dłużej z żadną dziewczyną :).



3. Czwartek
Obudziłem się, załatwiłem swoje sprawy na campusie studenckim, obiad i zwiedzanie miasta. Po drodze udało mi się poderwać Milenę, bardzo sympatyczną dziewczynę, oprowadziła mnie po starówce Olsztyna, ale już się nie spotkałem... a szkoda. Wróciłem do hotelu i spotkałem Konrada. Już wcześniej ustaliliśmy, że pójdę z nim na jego spotkanie z tą wczorajszą laską, bo miała koleżankę blondynkę. Kiedy z nim gadałem doszło do wymiany zdań związanych z telefonem do dziewuch i Konrad zaczął mi coś tłumaczyć. Posłuchałem sobie spokojnie i od razu wypaliłem z hasła: "Konrad... czy ty czasem nie czytałeś książki 'Gra' Neila Straussa?". Jak jego ryj ucieszył się od ucha do ucha to już wiedziałem o co chodzi :D!

O 22:00 poszliśmy do dziewczyn, które nie zostały w ogóle wypuszczone z hotelu (długa historia), więc zawinęlismy swoje ciała na starówkę i tam spędziliśmy resztę czasu. Nie będę się rozpisywał, ale w jeden wieczór zrobiłem w nightgame większy postęp niż sam do tej pory. Jest to oczywiście zasługa tego, że cały czas staram się rozwijać i nadszedł moment zbiorów.

Taniec mam już opanowany rewelacyjnie. Nie chodzi tylko o ruchy, ale o psychikę. I o tyle co jeszcze pół roku temu miałem problemy, żeby wyjść tańczyć w ogóle to teraz nie stanowi dla mnie przeszkody bycie samym na parkiecie, kiedy wszyscy się gapią. Mam jeszcze braki, ale wiadomo - trening i się wszystko dopieści. I tutaj pojawiają się dwa problemy:
- strasznie trudno tańczy się z dziewczyną, która nie umie tańczyć
- zostałem wypaczony przez moją instruktorkę :D, albowiem napatrzyłem się na jej ruchy i teraz kiedy widzę laski, które myślą, że potrafią tańczyć to śmiać mi się chce :P (i nie chodzi o zwykłe dziewczyny, bo te zazwyczaj to potrafią, ale o zwykłe lanserki).

Dodatkowo w klubie doświadczyłem czegoś co teraz staram się trenować, czyli sztukę odrzucenia, żeby uświadomić sobie, że porażka jest naturalną częścią tej zabawy. I kiedyś nawet przejąłbym się tym jeśli dziewczyny najzwyczajniej w świecie odwróciłyby się ode mnie kiedy zacząłem z nimi tańczyć, ale teraz się z tego śmieję :D! Nie ma problemów z podejściem w ogóle! Klub to bułka z masłem, daygame to dopiero coś trudnego. Jestem coraz bardziej śmiały, czasami wręcz bezczlny... i lubię to :D! No i widok kolesi o 200% bardziej ode mnie przystojniejszych i lepiej ubranych i uczesanych i zbudowanych i stojących na brzegach parkietu i gapiących się przed siebie jest bezcenny. W tym klubie nic nie poderwałem, ale otworzyłem grupki czterech i pięciu dziewczyn... bez problemu.

Ostatecznie trafiłem do klubu "Sowa", w którym co czwartki odbywa się salsa party i tam wytańcowałem się aż miło. Było w bardzo dużych porywach 10 osób na parkiecie, ale to mi nic nie szkodziło i tańczyłem sobie solo. Doszło do fajnej sytuacji - na parkiecie są dwie laski dobrze tańczące, same. Usiadły, zagadałem i powiedziałem, że pójdę tańczyć sam, a one mnie ocenią. Po paru minutach wróciłem, a te powiedziały, że nie widziały (czyli dla niewtajemniczonych - zaczęły testować). Pogadałem chwilę, potańczyłem z innymi dziewczynami, wróciłem, a te zaczęły się zachowywać jak dzieci i rzucać w siebie świeczką, więc spytałem się czy to jest jakiś dziwny sposób, żeby mi pokazać, że mam sobie pójść (siedziałem obok nich, ale na innej ławeczce). Dały mi do zrozumienia, że tak (test, nie powaga)... więc wziąłem kurtkę i poszedłem do innego, pustego stolika. Nie minęło może 30 sekund, a te już siedziały koło mnie! Powiedziałem, żeby teraz one zatańczyły, a ja ocenię, ale nie chciały. Poszły tańczyć, też wyszedłem, ale do innych dziewczyn, potem wróciłem do nich i powiedziałem, że chętnie sobie z nimi zatańczę... ale nie chciały (test), więc tym razem olałem je już do końca.

Cieszy mnie to, bo pomimo faktu, że nie udało mi się z nimi zgadać to mnie to w ogóle nie wzruszyło. Zbyt dużo(!) testowały (te opisane to tylko wybór przykładów), a ja nie lubię takich "fochowych księżniczeki". I widać było w ich oczach, że chcą mieć radość z życia, ale okopanie się w takim psychicznym nastawieniu wcale im nie pomaga... no chyba, że były lesbijkami :D (na co zwrócił mi uwagę Konrad, kiedy pojawił się po jakimś czasie w klubie [rozstaliśmy się po drodze]).

Potem starałem się ściągnąć numer telefonu od jednej dziewczyny, którą tańczyłem i już powoli poznaję taktykę zdobywania cyferek od jednej dziewczyny działając solo w ich grupie. No i pierwszy raz zdarzyła mi się sytuacja, w której to miałem postawione ultimatum: albo ja zapiszę swój numer telefonu, albo nici... nie zostawiłem. Wróciłem z Konradem do hotelu i poszliśmy dwa piętra wyżej, skąd słychać było dźwięki zabawy. Władowaliśmy się w środek firmowej imprezy trzech (naprawdę spoko) kolesi z dziwkami, ale to już inna historia.

Z dodatków to powiem, że spędziłem na wycieczce (tej organizowanej przez XVII OZHS) z pewną przemiłą osobą - Irenką. To jest dopiero świetna dziewczyna! Nie złapałem kontaktu, bo nie było pola do rozwinięcia, ALE definitywne wiem jak sprawić jej radochę! Poślę jej paczkę z szyszkami, bowiem po takich skakaliśmy gniotąc je na owej wyprawie mając zabawę jak dzieci :D. I może nie będę miał szansy się z nią nigdy w życiu spotkać, ale przynajmniej wywołam na jej twarzy uśmiech!



4. Sobota
Wróciłem w sobotę i po lekkiej dżemce poszedłem na ognisko - urodziny kolegi. Następnie zaś do lokalnej knajpy gdzie można potańczyć i tutaj niespodzianki. Pomimo ogromnej ilości zjedzonych kielbasek nawet dawałem radę tańczyć :P! No i spotkały mnie smutne widoki... Moi przyjaciele byli tam z dziewczynami i pomijam fakt, że nie tańczyli najlepiej, ale byli mocno wcięci i potrzebowali tego, żeby wyjść na parkiet. Ich trzeźwe kobiety były conajmniej zniesmaczone i smutne z tego powodu i to na tyle mną wstrząsnęło, żeby napisać tu wielkimi literami:

PANOWIE! NIE MA NIC BARDZIEJ ŻAŁOSNEGO NIŻ PIJANY FACET PRÓBUJĄCY PODERWAĆ DZIEWCZYNĘ BĄDŹ POTRZEBUJĄCY ALKOHOLU "NA ODWAGĘ"!

Poza tym próbowałem poderwać dziewczynę, która miała faceta na tej samej imprezie (o czym nie wiedziałem). Nie udało się - dostałem kosza. Dla mnie żadna tragedia, ale moi kumple strasznie się z tego śmiali. Wynika to oczywiście z tego, że oni są na stałym lądzie (mają laski), a ja nie. Więc zamiast zainwestować w siebie wolą wyśmiewać każdą czyjąś klęskę, żeby tym właśnie sposobem utrzymywać przewagę. Dzisiaj już widzę jak zaczynam zostawiać wielu ludzi (nie tylko ich) w tyle.



5. Wnioski
- PUA pomogło mi BARDZO! Zmieniło moje życie i pozwoliło sięgnąć w głąb siebie i zobaczyć kim tak naprawdę jestem. Dało mi ogromną wiarę w siebie i pokazało drogę. Udowodniło, że poderwanie dziewczyny nie jest niczym trudnym i może być świetną zabawą. Wydobyło ze mnie naturalność już od samego początku kontaktu z kobietą i pokazało jak osiągać cele - schemat "open, seduce and close" sprawdza się nie tylko w podrywie, ale jest to schemat na całe zło tego świata :D.

- Akceptacja siebie doprowadziła do tego, że przytyłem - w końcu i tak lubię siebie takiego jakim jestem... ale 105kg to już trochę przesada :P!

- Uwodzenie w tańcu to rzecz naprawdę trudna, przynajmniej teraz. Mam problem ze stanowczością i muszę jeszcze popracować nad czarem podczas tańca w ogóle.

- Chodzenie na imprezy z kimś kto nie jest w ogóle w klimacie to porażka. Nie mają zielonego pojęcia o co chodzi w grze. Nie są tymi, którzy potrafią zrozumieć, że w książkach i filmach pokazywane jest tylko to co wychodzi, więc każda klęska jest powodem do wyśmiania.

- Znacznie bardziej(!) rozumiem mowę ciała kobiety. Wyczuwam te malutkie gesty, spojrzenia i wyrazy twarzy. Przestałem być gachem, który mówi: "No ja nie wiem o co jej chodzi", zazwyczaj doskonale wiem o co biega, bo zacząłem świetnie rozumieć kobiety.

- Przede mną jeszcze długa droga i wiele do zrobienia i wiem, że podstawą do osiągania celów jest zrobienie listy rzeczy, które chce się osiągnąć. Niedługo więc pojawi się tutaj spis moich braków nad którymi zacznę sowicie pracować :D!

[ Dodano: 2009-04-19, 22:03 ]
A! I jeszcze jedno! Moja dusza teraz tańczy, więc dzielę się z wami tą radością (w końcu dawno nie było, nie?!)

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=SzMI3nlgoF4" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=SzMI3nlgoF4</a>
« Ostatnia zmiana: Październik 18, 2012, 15:53:02 wysłana przez Smiler »