Ostatnie wiadomości

Strony: 1 2 [3] 4 5 6 ... 10
21
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Smiler dnia Grudzień 09, 2017, 21:15:09 »
PODSUMOWANIE LISTOPADA 2017


Camila Cabello - Havana (Audio) ft. Young Thug
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=HCjNJDNzw8Y" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=HCjNJDNzw8Y</a>

Listopad jakoś nie był fascynujący i nie wgniótł mnie w fotel, choć jest kilka spraw godnych i wartych odnotowania. Przede wszystkim byłem przez pierwsze 2 tygodnie w delegacji w Erfurcie! Fajna sprawa, bo hajs z delegacji się zgadza (a liczony był w euro), więc jest na poczet odkładanych finansów :). Kolejna kwestia godna uwagi to fakt, że dzięki zaoszczędzonym pieniądzom i cięciu kosztów (czyt. zaciskaniu pasa) udało mi się kupić gimbala :jupi:! To drugie jara mnie tym bardziej, że mam naprawdę kilka fajnych pomysłów, które zamierzam (z)realizować w 2018 roku, a które związane są z "produkcją filmową". Mentalnie skoczyło mi też w głowie jeśli chodzi o nagrywanie na YT, co również jest bardzo ważne! Zapraszam na (krótkie) podsumowanie listopada 2017 ;)!



***



CELE/PROJEKTY

1. Znaleźć pracę :ok:


2. Przeprowadzić min. 3 wykłady dla studentów w ramach 3S :ok:


3. Wyprowadzić "plecy" na prostą masażami :ok:


4. Naprawić zęby :ok:


5. Odwiedzić laryngologa
Przed wyjazdem w delegację wolałem nie ryzykować żadnymi wizytami, a później jakoś ten czas tak szybko minął, że nawet się nie zorientowałem, że nie zrealizowałem tego zadania xD


6. Wyprowadzić z chłopakami PP na prostą :ok:


7. Być na zlocie we Lwowie :ok:


8. Założyć firmę :ok:



***



STAŁE DZIAŁANIA
1. Modlić się choć raz dziennie, nawet przez chwilę, ale być w ciągłym kontakcie z Bogiem(duch) :ok:
Powiedzmy, że tak było ;). A tak serio - nie uważam, żeby było co tu dużo mówić przy okazji tego miesiąca, więc bez szału.


2. Skupić się na sobie i działać najpierw i przede wszystkim dla siebie (chodzi o mentalność) :ok:
Jak wyżej.


3. Kontynuować dietę (dieta ciała) :ok:
Za dużo słodyczy, za mało robienia sobie jedzenia samemu. Wpadłem za to na kilka fajnych pomysłów na 2018, więc to cieszy ;)


4. Nakurwiać treningi :ok:
Poza delegacją jak najbardziej idę do przodu ;)


5. Kłaść się spać przed 0:00 (relaks ciała) :ok:
Idzie ok ;)


6. Średnio raz na tydzień wrzucać coś na swój kanał 3S :nieok:
Bardzo nie ok... ale zacząłem się z tego "wygramalać" właśnie dzięki gimbalowi oraz zmianie w głowie.


7. Na bieżąco działać z doktoratem (docelowo - poświęcać mu jeden dzień w tygodniu) :ok:
Dnia 3.11.2017 ostatecznie pożegnałem się ze studiami doktoranckimi. Następstwem tego był mój mail, odwiedziny w dziekanacie, zostawienie czekoladek "Merci" u mojego promotora i zamknięcie tego rozdziału w moim życiu. Nie było fajnie, bo nie tego się spodziewałem po studiach doktoranckich, ale przygoda była warta spróbowania. Kto wie - może kiedyś ;)



***



Duch
Bez szału ;)


Umysł
Przeczytałem 2 książki i obie polecam. Oto one:



Bardzo fajna książka od Simone'a Sinek'a. Uważam, że jest dużo lepsza niż jego poprzednia produkcja. Wciąż czyta się to ciężej niż się go ogląda, ale dzięki temu, że pozycja jest przesycona dużą ilością analizy studium przypadków, czyta się dobrze. Polecam wszystkim niezależnie od zainteresowań :)
Moja ocena: 8,5/10



"Storytelling" Stączka jest dobra dla wszystkich, którzy chcą zacząć swoją przygodę z pisaniem scenariuszy, wystąpieniami publicznymi, copywritingiem czy innego typu formami przekazu wartościowych treści. Jest to książka świetna na start, zwłaszcza, że jej pierwsza część dość dogłębnie skupia się na tym dlaczego storytelling jest ważny... i to też jest jej najmocniejsza strona. Reszta, czyli aspekty techniczne, są moim zdaniem potraktowane trochę po "macoszemu" i ewidentnie widać kiedy autor pisze, bo ma doświadczenie, a kiedy innymi słowami przepisuje z innych książek. Mimo wszystko polecam każdemu na początek przygody! Na minus jest też fakt, że autor trochę romansuje z establishmentem i ludźmi ze świecznika, którzy według mnie mają wątpliwą reputację.
Moja ocena: 7/10


Serce
Spacer po cmentarzu na ul. Ogrodowej wieczorem #TakieDoswiadczenieProszeCiebie i to w sumie tyle :P


Ciało
Szału nie ma :P


***


Lider
Tutaj ewidentnie sukcesem miesiąca jest moja delegacja w Erfurcie, którą podsumowałem tym oto krótkim filmikiem z mojego kanału:

Podsumowanie delegacji w Erfurcie
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=rlu7zZ-BgWU" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=rlu7zZ-BgWU</a>

Erfurt to miasto w centralnych Niemczech, które słynie z tego, że uczył się w nim i przebywał jako duchowny Marcin Luter. Poza tym Erfurt wydał na świat Maxa Webera - bardzo słynnego socjologa (który, swoją drogą, nienawidził Polaków). Erfurt jest również znany z tego, że w listopacie 2017 roku został odwiedzony przez Damiana Borowskiego w ramach delegacji międzynarodowej :troll: :mwuahahaha: :zuo: :sesese: 8D 8). Skrótowo: wspieraliśmy inny zespół.

Z osobistych doznań mogę stwierdzić, że:
- miasto jest urocze (12.11.2017 przez kilka godzin zwiedzałem samą starówkę),
- nie widać imigrantów/muzułmanów, ale czuć ich obecność (w nocy z piątku 10.11. na sobotę 11.11. jakiś imigrant zadźgał innego na obrzeżach miasta, a w czwartek 14.11. policja strzelała do handlarzy narkotyków "azjatyckiego pochodzenia" xD),
- kebsy mają tam zajebiste xD
- Polacy, jako naród, są FAN-TA-STY-CZNI i tylko czekam, aż w końcu uwolnimy swój potencjał, bo zajebiemy nim cały świat! DOKUMENTNIE!!! I ja się do tego przyłożę z całych swoich sił!!!


Kolejny sukces w roli "Lider" to moja seria filmików na YT zatytułowana "AntyCoach". Takie są jej założenia:

AntyCoach: Wstęp
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=fsJqIxln2W4" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=fsJqIxln2W4</a>

Wszystko nagrałem, gdy dostałem w swoje łapki gimbala! Cała treść do playlisty została zarejestrowana 25.11.2017, a 27.11. wydałem pierwszy i drugi filmik jednocześnie. Dzięki temu zmieniło się moje nastawienie względem publikacji na YT... i już wiem jak nagrywać. Oto moje lekcje:
- przede wszystkim nagrywam playlistami - czyli myślenie stricte projektowe mające swój konkretny cel, start oraz metę (a nie myślenie kategoriami "muszę coś nagrać raz na tydzień" i robienie byle jakich filmików, byle były),
- projekty realizuję manufakturowo - czyli biorę cały materiał i opracowuję wszystkie filmiki na playlistę, a potem tylko raz na tydzień sobie klikam "publikuj" (a nie na zasadzie, że robię jeden filmik z playlisty, obrabiam, publikuję i kręcę kolejny, bo to zabiera za dużo czasu i siły),
- nagrywam jak mam pomysł i chęci, a nie dlatego, że trzeba - czyli realizuję playlistę i gdy już ją zakończę mogę pozwolić sobie na "ciszę" na kanale.

Taki styl nagrywania i publikowania jest bardzo "mój". Dobrze się z nim czuję, a to sprawia, że mi się chce ;)! I TO JEST NAJWAŻNIEJSZE! Musi mieć to sens, bo wtedy motywacja rośnie jak szalona!

Poza tym wierzę, że ludzie tego potrzebują i nie ma się co spinać o robienie wchuj zajebistych projektów, a po prostu cisnąć swoje. Z czasem produkcje będą wyglądać lepiej, będą bardziej syte (np. zamiast mojego gadania będą fajne przebitki) i będzie ich więcej, ale póki co - klapki na oczy i robić swoje.

Skupiam się również mocno na automatyzacji samego procesu nagrywania, bo
- o ile to "jak składać materiał w efektywny sposób" mam obcykane na zasadzie "krok po kroku" i jestem w stanie działać z materiałem po 1-2h dziennie po przyjściu z pracy, bo dzięki rozłożeniu tego procesu na czynniki pierwsze uzyskuję optymalną efektywność,
- o tyle sama kwestia nagrywania materiału nie wygląda już tak kolorowo.

Żeby osiągnąć swój cel będę musiał między innymi zaopatrzyć się w lepszy mikrofon krawatowy z krótszym kablem - to podstawa. Dlaczego? Obecnie mam mikrofon Audiotechnika ATR 3350 i jestem bardzo zadowolony z jakości dźwięku, ALE! Ale ma kabel, który ma 6m i do tego po drodze jest jeszcze miejsce na bateryjkę, żeby ten kabel zasilać:


Przez to wszystko, mikrofonu ciężko używać z rejestratorem dźwięku, bo mam wiele punktów "oparcia" całego sprzętu:
1. rejestrator przy pasku
2. 6m kabla w kieszeni
3. ten badziew na bateryjkę i włącznik "on/off" zahaczony o kolejną część odzieży
4. reszta kabla schowana już nawet sam nie wiem gdzie
5. mikrofon przypięty do koszuli

Poruszanie się z czymś takim po mieszkaniu lub scenie to tragedia. Jasne - zapomina się o tym, ale i tak jest to niekomfortowe. No i najważniejsza sprawa - mikrofon działa na bateryjkę i nie widać jak bardzo jest zużyta, przez co nie wiecie nigdy na 100% jaka będzie jakość nagrania, a jako, że zużycie bateryjki powoduje utratę "głośności" (a więc możliwości nagrywania), to przy obróbce będziecie czasami musieli się nieźle namęczyć, żeby to było dobre dla ucha odbiorcy... więc zostaniecie zmuszeni ciągle wymieniać bateryjki (nie wspominając o wkurwie jaki Was złapie, gdy zapomnicie pstryknąć "off", zeżre całą baterię, a potem "na planie" będziecie bez bateryjki zapasowej, a więc bez dźwięku).

Rozwiązaniem jest mikrofon krawatowy z krótkim kablem, bo wtedy punkty oparcia są dwa:
1. rejestrator przy pasku
2. mikrofon przypięty do koszuli

Dzięki temu zyskamy na:
- zwinności,
- czasie,
- pewności, że zawsze będziemy mieć taką samą jakość materiału,
- spokoju, że nie ma baterii i można jechać bez blokujących myśli z tyłu głowy,
- szybkości w obróbce podczas postprodukcji.

Myślę również nad oświetleniem, żeby być niezależnym od kaprysów słoneczka, ale na to dopiero przyjdzie czas ;).


Intelektualista
O rzuceniu studiów już wiecie, więc co ja się będę więcej wypowiadał ;P?


Sportowiec
Siłka, siłka, siłka ;). Ale ważne odnotowania jest tutaj to, że zacząłem mocniej cisnąć. Dużo mocniej. I efekty są ;)!


Uwodziciel
Cisza na planie :P


Ogniwo Rodziny
Jak wyżej :(


Przyjaciel
Na sauny z cooliem co niedziela chodzimy i w sumie to tyle :P


***


Materialność
Z hajsem po Erfurcie spoko, wciąż leżą odłożone euro i niebawem zamienię je na złotówki, żeby odłożyć na koncie oszczędnościowym. Za to z odłożonych pieniędzy udało mi się kupić gimbala, który mnie kosztował wchuj :(, ale za to jest świetny!


Model to Zhiyun Smooth-Q. Jest petarda! Oczywiście nie jest to coś tak zajebistego, że rozkłada na łopatki, ale definitywnie da się z tym robić świetne ujęcia - wystarczy chcieć. Mam zamiar podróżować z nim i brać go ze sobą na różne przygody! AJAK!

Jedną sesję nagraniową już mamy za sobą, a będzie więcej. Póki co bawię się z nim statycznie, ale pomaga mi w realizowaniu ujęć dynamicznych, którymi wzbogaciłem swoje najnowsze filmiki (ujęcia na książki w serii "AntyCoach" na moim kanale).


Bóg i Wszechświat
Cisza :(



***



Dj Hazard - Roll On My Level ft. Summer Rayne (Extended)
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=iMjFuNoYMC8" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=iMjFuNoYMC8</a>

Kocham Was moje misie :*

Amen.
22
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Ból przemija, chwała trwa wiecznie...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lucjusz dnia Listopad 26, 2017, 17:38:46 »
Kolejny miesiąc za mną dziś krótko bo od wielu dni MEGA intensywnie działam :)

Cytuj
Aktualnie, czuję, jakbym nie miał celu w życiu, jakbym stracił pasję.

Zgnieść i do kosza!

Szczerość Panowie, szczerość!
Spotkałem na swojej drodze najwspanialszą kobietę świata i tylko tyle napiszę :). Jeżeli ktoś obok Was potrafi takie rzeczy co tutaj było Wam dane ujrzeć, zrozumieć, zaakceptować i pomóc... to musi Was mocno kochać. Jeżeli robisz wszystko aby pozbyć się tych złych rzeczy: To ty kochasz również.

Cały miesiąc stał pod znakiem rozwoju:

-> Rodzinnie
Bardzo dobrze! Trochę tam podarłem kotów z siostrą i raz z matką :) ale tak to pozytywnie, bo szybko się zreflektowałem i jedną z nich przeprosiłem (moja wina) drugiej się nie należy, bo uparta jak ja :D i nie miała racji. A tak to i spotkanie udało mi się zrealizować u siostry w mieście, i wspólny wypad. Było dobrze :)

-> Życiowo
Super, udałem się do specjalisty aby ktoś mógł na mnie spojrzeć z boku bez żadnych uprzedzeń. 4 spotkania za mną i wiem o sobie naprawdę dużo więcej. Pani Psycholog zadała bardzo trafne pytania które pomogły mi zrozumieć genezę mojego problemu i trochę się z nim uporać. Przede wszystkim sporo leży w kwestii wychowania i mojego dzieciństwa. Mam problem z oceną sytuacji w momentach w których druga strona wykazuje żal/smutek, momentalnie zaczynam odczuwać winę i moje sumienie jest mocno obciążanie taką sytuacją... nawet jeżeli nie jestem niczemu winny. Stąd min. tak częste wybaczanie mojej byłej partnerce: zdrady z inną kobietą, alkoholizmu, agresji, braku szacunku do mojej osoby. Po prostu poniekąd nauczyła się mnie odczytywać i wiedziała, że jak pęknie wystarczy płakać, tworzyć smutek i pęknę.
Na ten moment pozostawiam te spotkania aktywne, muszę jakoś znaleźć w sobie jeszcze pogodzenie się z tą sytuacją, wytłumaczenie jeszcze kilku drobnych spraw i najważniejsze: nauka jak nie dać się już zmanipulować w ten sposób.

Aktualnie bardzo mocno stawiam na kwestię wybudowania domu, papiery już się "mielą", fundusze odkładają. Rok 2018 będzie stał pod tym znakiem :).

P.S Mam najwspanialszą kobietę na świecie!

-> Biznesowo
Super, super, super! Brniemy wszyscy do przodu, zaczynamy działać :). Udało mi się ułożyć sprawy z firmami z którymi chciałem rozpocząć współpracę. Zobaczymy co z tego wyniknie. Dodatkowo pewna firma zaprosiła mnie do swojej kadry szkoleniowej, więc wracam do świata nauki i wykładów :)

-> Pasja
Mniej stresu, forma życia :) Ogólnie z założonych celów wykonałem już ~5-8%, idzie jak krew z nosa... ale ten sport taki już jest, naprawdę tylko dla wytrwałych. W sumie już 10 lat treningów (systematycznych!) za mną :) doczekam i finału w tych założeniach :).

-> Przebaczenie
Już sobie przebaczyłem, dużo zrozumiałem i niestety jak zawsze wszystko jest "szare" i byle jakie. Całe szczęście przyszłość wygląda na to, że klaruje się na kolorową :). Jeszcze zdarza mi się walczyć z wspomnieniami, ale to już raczej sentyment nie smutek. A to bardzo ważne, bo od smutku do depresji malutki kroczek :).
Z byłą partnerką utrzymałem kontakt po naprawdę szczerej rozmowie z moją aktualną dziewczyną i ukazaniu jej mojego problemu. Po prostu uznałem, że to mnie zabija takie "rozmyślanie" i poczucie winny. Uznałem, że normalny zwykły kontakt będzie dla mnie ukojeniem. Bez tego całego smutku w głosie i takich tam.
Napisałem do niej po prostu: "Cześć, co tam u Ciebie jak ci się wiedzie w nowym życiu, jak związek układa, praca?"

Odpisała dość lakonicznie i treściwie, ale na tym mi zależało. Tydzień później złożyłem jej życzenia urodzinowe. A potem złożę życzenia na Boże Narodzenie. I co z tego, że nie mam jakiegoś wielkiego odzewu. Całe życie obiecywałem sobie, że nie będę tym "dupkiem" co nie potrafi się odezwać do człowieka którego znał tyle lat :). Taki już jestem, kocham ludzi i nie chcę żyć z nimi w gniewie. Dzięki temu od tego czasu czuję się po prostu dobrze...
Mam swój ponowny cel i pasję w sercu.
23
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Dziennik by Kuba - wyboista droga ku zdobywaniu szczytów
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Kuba dnia Listopad 20, 2017, 19:34:24 »
Witajcie

Realizacja celów dalej odgrywa tutaj kluczową rolę, głównie chciałbym w tej odpowiedzi wyładować swoje emocje, swoje wkurwienie które przejawia moja dotychczasową realizację nowego życia jakie rozpocząłem, oraz utworzyć nowe zapiski ukazujące moje dalsze życie, podsumować  ogólnikowo to, co przeżywam.

Z dniem 23 października, rozpocząłem całkiem nowe życie, moje dotychczasowe  umarło. To, co prowadziłem w okresie przed październikiem, przestało już istnieć.
Ludzie, praca, pewne zachowania, drogi, klimat, miejsca, to już nie istnieje, no może poza częścią ludzi z która dalej utrzymuje jakis kontakt.

ŁÓDŹ to tu piszę swój nowy scenariusz, zacząłem kompletnie nowe życie, nowi ludzie, miejsca, praca, powietrze, środek transportu.

Prezentem moich nowych narodzin jest to, co mialem juz w poprzednim, starym życiu, a mianowicie nadpobudliwość psychoruchową, czyli taka zwana niekończąca się, wielka energia zauważalna przez innych ludzi.
Czasami ludzie pytaja się mnie, czy mam ADHD, moim drugiem problemem jest wada wymowy, mianowicie mówie za szybko, czasami nie wyraźnie, co mnie też momentami skreśla u odbiorcy.

Wkurwia mnie to strasznie, staram się kontrolować, panować nad tym, ale i tak dzieje się wszystko po swojemu, strasznie męczy mnie bycie nadpobudliwym człowiekiem.

Z początku uważałem, że życie w nowym miejscu będzie też dla mnie pewnego rodzaju przepustką do lepsze pracy, co się okazuje, moje CV/moja osoba, gówno znaczy dla pracodawców. Mam prace, owszem, ale znów w chujowym miejscu, w jakieś kurwa fabryce, mimo, że zebrałem doświadczenie w MLM-ie, klasycznych biznesach, marketingu i umiem nieco IT, każdy ma to w dupie.

Wiecie co mnie najbardziej śmieszy? praca, to drugi dom, spędzamy tam 8 godzin, a na spotkaniach rekrutacyjnych kłamią Ci prosto w twarz, że....odzwonią, chuja, nie oddzwaniają, mają Cie w dupie.

Nie będę ukrywał, że jest mi smutno, że denerwuje się i dostaje kopy na tyłek, to mam świadomość tego, iż:

1. Mój system wartości jest na pewno niższy, niż jak to bywa o osób poprawnie funkcjonujących
2. Nadpobudliwość, mega męcząca część, utrudnia życie codzienne praktycznie na każdej płaszczyźnie, bardzo dużo myśle, dużo rozkminiam, to raczej efekty uboczne tej wrednej cechy
3. Mówię szybko, momentami też nie wyraźnie
4. Zła praca, poniżająca moją osobowość fabryka i toksyczni ludzie, mimo, że walczę o nową pracę jak lew, nic z tego nie wychodzi, czuje się przez to jak gówno
5. Dobijająca samotność, kwestia nowego rozdzialu, nowego życia

Tak, mam świadomość, że  to powyżej to czysty farmazon jakiegoś chłopaka, owszem, zgadzam się.

Zdaje sobie sprawe, że w życiu wiele rzeczy polega na szczęściu, na dużym wysiłku, ale chcialbym chociaż, aby mi się powiodło w jakiejś sferze życia do kurwy nędzy.

Moim celem nowego życia było to, aby między innymi chodzić na kursy, szkolenia które odbywają się po południami i wieczorowo.
Skutkiem nie chodzenia zbyt często jest praca, 3 zmiany, nocki, po południa, nie pozwala chodzić, nie ma kiedy, nawet, jeśli chciałbym zapisać się na toastmasters, w chwili obecnej to nie jest możliwe.


Wiem, ze można zmienić w życiu wiele rzeczy, tylko trzeba w jakiś sposób się ogarnąć, ogarnąć swoje myśli, ułożyć plan działania.

Uważam, że właśnie nadchodzi najbardziej chujowy okres mojego życia, to właśnie ta droga, na której prawdopodobnie będę najwięcej płakał, znosił cierpienie, odczuwał ból. Życzę sobie, że mi się uda osiągnąć to, co chce osiagnąć

>>> chciałbym nie być tak energiczną osobą, chciałbym funkcjonować jak normalny człowiek, nie  być nadpobudliwy, nie myśleć tak dużo <<<

>>> chciałbym mówic wolno, płynnie i wyraźnie <<<

>>> chciałbym być spokojniejszy, nie śpieszyć się, nie robić nic nerwowo, żadne tabletki nie pomagają póki co <<<

>>> chciałbym mieć normalną pracę, a nie jakieś robolio gówna <<<

>>> chciałbym mieć wartościowych znajomych/przyjaciół <<<

>>> chciałbym przestać się bać w tak jak boje się teraz, spytanie  się np kierownika, dzwonienie gdzieś tworzy palpitację serca  <<<

>>> chciałbym mieć dziewczynę, taką, jaką chce <<<

>>> chciałbym rozwijać jakiś fajny projekt <<<<

Moge sobie życzyć sobie pracy nad sobą, nad lepszym życiem, a to  nie będzie łatwa droga, na pewno nie....

Życze sobie jebanej mobilizacji, silnej determinacji, zmiany słów w czyny

Życzę sobie, życzę tobie Kuba, powodzenia, abyś był zwykłym, ale prawdziwym  bohaterem dla siebie, ludzi w koło siebie



24
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Pod opieką psychiatry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez chinsky dnia Listopad 20, 2017, 17:33:33 »
Halu :)

TERAPIA - Leczenie musiałem zakończyć mimo, że bardzo tego nie chciałem. Nie powiedziałem dlaczego, nie powiedziałem prawdy a prawda jest taka, że się wydarzyło za dużo w zbyt krótkim czasie i nie byłem wstanie tego wytrzymać. Wydarzyło się między mną a koleżanką z grupy coś więcej i dalsza terapia nie miała sensu  :/ Chuj z tym. Ogólnie wypis mało sprzyjający do dalszej kariery psychiatrycznej  8D. Szczerze to spodziewałem się więcej na temat mojego funkcjonowania na oddziale i zaburzeń a nie, że miałem kurwa problemy z alkoholem przez ostatni tydzień terapii o_O

Podsumowując. Nie jestem zadowolony z siebie, bo nie ukończyłem terapii ale postawiłem fchuj jebany krok do przodu którego nie postawiłbym bez terapii więc mimo wszystko, mimo dobrych i złych chwil mogę powiedzieć śmiało, że było warto. Wiem co mi dolega, w jakim momencie pewne mechanizmy się uruchamiają, wiem jak nad tym zapanowac ale to nie zawsze wychodzi ;p Zacząłem dbać o siebie, lepiej odżywiać i co najważniejsze z 0% utrzymywania siebie skoczyło na 50% a do setki brakuje tylko wynajęcie mieszkanie. Poznałem mega fajnych ludzi z którymi utrzymuje kontakt do dzisiaj. Z którymi buduje głębsze relacje. Którzy są moim fundamentem. Negatywne strony pobytu tam to leki. Nie mogę ich odstawić i to mnie przeraża. 2 dni abstynencji od leków i drgawki nie do opanowania, jedynie przyjęcie pewnej dawki pomaga i tutaj nie wiem co z tym dalej zrobić. Rozstanie z terapeutami i lekarką które nie do końca było miłe. U nich za dużo współczucia, u mnie złości.




25
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Pod opieką psychiatry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez chinsky dnia Listopad 16, 2017, 21:22:20 »
HI!

Niestety z przykrością muszę powiedzieć, że zakończyłem przygodę z oddziałem tydzień temu :) Miałem troszkę gorszy okres ale ostatecznie wyszło więcej dobrego niż złego. Nie mam ochoty pisać więc zostawiam to, wszystko jest gut  8D
26
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Smiler dnia Listopad 11, 2017, 15:50:22 »
PODSUMOWANIE PAŹDZIERNIKA 2017



NIECH ŻYJE POLSKA!!!

Bogurodzica z filmu "Krzyżacy"
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=sN2nZNByNNI" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=sN2nZNByNNI</a>

ORAZ


WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI 6 URODZIN ŻYJWIĘCEJ (a na torcie jest "7", bo to szczęśliwy numerek ^_^)!!!

Tak jest! To właśnie dziś! Święto Niepodległości 11 Listopada i jednocześnie 6 urodziny ŻW! (wystartowaliśmy 11.11.2011r. o 11:11 :) ). Z tej okazji chciałbym życzyć każdemu patriocie wszelkiej pomyślności i dobroci! Niech Wam ojczyzna da wiarę, siłę, nadzieję oraz wytrwałość i dyscyplinę w realizacji swoich dążeń! Bóg, Mądrość, Honor, Ojczyzna! Na wieki wieków, AMEN!

I z tej też właśnie okazji, by uczcić radością moją Polskę, w której narodziła się idea ŻW!, chciałem Wam - moim drodzy forumowicze - ofiarować ten wpis, będący podsumowaniem mojego października 2017 :). STO LAT DLA WAS, A MILION DLA NASZEJ IDEI!!!



***



CELE/PROJEKTY

1. Znaleźć pracę :ok:


2. Przeprowadzić min. 3 wykłady dla studentów w ramach 3S :ok:


3. Wyprowadzić "plecy" na prostą masażami :ok:


4. Naprawić zęby :ok:


5. Odwiedzić laryngologa
Wciąż z tym zwlekam, ale też musicie wiedzieć, że siedzę e Erfurcie w Niemczech, gdy piszę te słowa (to pierwszy raz w życiu, gdy Święto Niepodległości obchodzę poza granicami kraju).


Jestem tutaj, albowiem wraz z kolegą z pracy, wspieramy inny zespół w trakcie tworzenia u nich oddziału KYC (czyli tego, co robię). W związku z tym nie chciałem ryzykować wizyty u laryngologa ze świadomością, że mogę mieć później jakieś komplikacje, z którymi nie będę sobie w stanie poradzić. Mimo wszystko jestem MEGA zmotywowany faktem, że jeszcze tylko ta jedna wizyta i wszystko z tego roku mam zaliczone :jupi:


6. Wyprowadzić z chłopakami PP na prostą :ok:


7. Być na zlocie we Lwowie :ok:


8. Założyć firmę :ok:



***



STAŁE DZIAŁANIA
1. Modlić się choć raz dziennie, nawet przez chwilę, ale być w ciągłym kontakcie z Bogiem(duch) :ok:
Jestem z Bogiem. Co więcej - uważam, że wykorzystywanie całego siebie w realizacji siebie w taki sposób, aby pomagać tym samym innym to jedna z najlepszych form modlitwy!!!


2. Skupić się na sobie i działać najpierw i przede wszystkim dla siebie (chodzi o mentalność) :ok:
Działam dla siebie... i dlatego nie ponoszę mnie emocje w wydawaniu hajsu tu, w Niemczech, bo wiem, że należy teraz inwestować w swoją przyszłość i trzymać siebie w ryzach. Zaoszczędzone z diety pieniądze (a dieta jest w €) przeznaczę m.in. na gimbala, abym mógł kręcić lepsze vlogaski oraz bym mógł szaleć po Łodzi i kręcić dobre materiały :)... a mam na to pewien plan i w głowie urodził się projekt. Gdyby nie ta zasada, o której mowa wyżej, nie byłbym w stanie tego zrealizować!


3. Kontynuować dietę (dieta ciała) :ok:
Daję radę! Cisnę nadal swoje karty 3S, o których pisałem we wcześniejszych wpisach ;)


4. Nakurwiać treningi :ok:
AJAK! Napierdalam, że aż miło ;)!!!

Zresztą od października zrobiła się mała zmiana. Przypomnę tylko, że do tej pory robiłem następujące zestawy:

KWARTAŁ I 2017 (styczeń - nie chodziłem na siłkę, a potem luty i marzec na siłce):
- FBW przygotowujący

KWARTAŁ II 2017 (kwiecień, maj, czerwiec):
- wyciskanie na ławce (klata)
- wiosłownie półsztangą (plecy)
- przysiad (nogi)
- podciąganie (z naciskiem na ręce)

KWARTAŁ III 2017 (lipiec, sierpień, wrzesień):
- rozpiętki (klata)
- martwy ciąg (plecy)
- wykrok (nogi)
- wyciskanie żołnierskie (ręce)

KWARTAŁ IV 2017 (październik, listopad, grudzień):
--- A ---
- wyciskanie na ławce (klata)
- rozpiętki (klata)
- wiosłownie półsztangą (plecy)
- martwy ciąg (plecy)
+ 40min spalania
+ 7min brzucha

--- B ---
- przysiad (nogi)
- wykrok (nogi)
- podciąganie (z naciskiem na ręce)
- triceps (pompki na poręczach) + ramiona (unoszenie sztangielek bokiem i do przodu w górę)
+ 40min spalania
+ 7min brzucha

Robię to tak, że jeśli w jednym tygodniu robię trening typu "A" w poniedziałek, to w środę robię "B", a w piątek znów "A", aby w następnym tygodniu zrobić w poniedziałek i piątek "A", a "B" w środę :). Czyli A-B-A, a następnie B-A-B. I powiem szczerze, że nieźle mi to idzie ;)! Ciągle uczę się kolejnych aspektów związanych z techniką podnoszenia ciężarów, a na bieżni (gdy mam spalanie po treningu) słucham sobie audiobooków i muzyki, więc się rozwijam :)


5. Kłaść się spać przed 0:00 (relaks ciała) :ok:
Bosko!!!


6. Średnio raz na tydzień wrzucać coś na swój kanał 3S :nieok:
No i tu niestety dupa :(. Jednak jak pisałem - będę kupował gimbala i przyatakuję z materiałem bardziej konkretnie, bo mam to już plan :zuo: :sesese: :mwuahahaha:


7. Na bieżąco działać z doktoratem (docelowo - poświęcać mu jeden dzień w tygodniu) :ok:
Doktorat już prawie rzucony (a w zasadzie w pełni, ale stało się to 03.11.2017, więc w następnym wpisie będą detale ;) ).



***



Duch
Tak jak wyżej + czuję się sobą. Bardzo. Wiem kim jestem, a wszystkie bodźce, które na mnie oddziałują, pomagają mi to zrozumieć. Niestety, ale to też doprowadziło do tego, że... brzydzę się światem. Nie uważam, że to jest miejsce dla mnie. Nie potrafię być "jazzy". Jestem introwertykiem nastawionym na osiąganie celów, a dla takich ludzi jak ja nie ma tu miejsca. Teraz trzeba być "cool, super, bomba", trzeba być "grandży" i w ogóle "stajli". To nie dla mnie. To nie ja... a gdy to piszę, to naprawdę mi smutno :(. Dlaczego? Bo czuję się odrzucony przez świat i tylko czasami miewam chwile, gdy czuję się z nim blisko. Mam naturę nostalgiczną, raczej smutną... choć potrafię znaleźć szczęście ;D! Mimo wszystko rozumiem, że ten świat trzeba przemodelować, bo jest po prostu głupi i płytki. Za prosty i zbyt pozbawiony wyzwań.


Umysł
Październik okazał się dla mnie o tyle kluczowy, że w związku ze zmianą treningów, wróciłem we wtorki i czwartki (oraz często w niedziele) do saunowania. W ogóle jednak uważam saunowanie za strasznie nudne zajęcie i dlatego czytam wtedy sobie książki :)! W październiku przeczytałem łącznie 449 stron :), a zakończyłem następujące lektury:


Książkę polecam każdemu, kto chce się zająć się rozwojem osobistym, gdyż jest bardzo ciekawie napisana i podejmuje świetne tematy. Niestety minus tej pozycji jest taki, że autor nie wypracował jednego, spójnego konceptu. Oczekiwałem książki z jedną myślą przewodnią (jak w "Sile nawyku"), a otrzymałem kilka książek złączonych w jedną (niemalże jak artykuły naukowe w publikacjach zbiorowych). Z drugiej strony dla innego czytelnika może to być niewątpliwy plus tej lektury. 
Moja ocena: 8,5/10



Książkę "Najbogatszy człowiek w Babilonie" też polecę każdemu, bo uważam, że każdy powinien ją przeczytać. Lektura ta napisana jest trochę jak dla dziecka i stylowo przypomina poradniki Carnagiego, ale pamiętajmy, że "Najbogatszy człowiek w Babilonie" ukazał się mniej więcej w 1926r. :). Książka bardzo mnie zainspirowała do tego, żeby w następnym roku skupić się przede wszystkim na finansach, którymi należy zacząć się interesować w sposób bardziej aktywny (odkładanie pieniędzy, zwiększanie przychodu, planowanie budżetu, a nie tylko spisywanie wydatków).
Moja ocena: 7,5/10


Serce
Spójrzcie na tę panoramę:


To właśnie w tym lokalu spotkałem się z moim kumplem, Łukaszem, dnia 05.10.2017. Okazało się, że tego dnia Łukasz ma... urodziny! W ramach prezentu kupiłem mu brownie, a Panie załatwiły świeczkę (co nie było łatwe!). Zapytałem się też Łukasza:
- Chcesz, żeby cały lokal bił Ci brawo?
- No weź, przestań - odpowiedział Łukasz.
Wstałem, podszedłem do Pań, poprosiłem o wyciszenie muzy i powiedziałem do zebranych gości (wtedy było ich trochę więcej niż na zdjęciu):
- Drodzy Państwo, okazuje się, że mój serdeczny kolega ma dzisiaj urodziny. Wiem, że śpiewanie mu "Sto lat!" byłoby przesadą, ale myślę, że z tej okazji Łukaszowi należą się brawa.

I cały lokal bił mu brawo ;).

Wszystkiego najlepszego, Łukasz ;)!


Oprócz tego byłem w kinie na najnowszym "Blade Raunnerze":


Polecam mocno. Film dobry wchuj.


Dnia 22.10. miałem też zajebistą niedzielę (kolejną już 8) ) - sauna z cooliem, spacer po parku Piłsudskiego, chińskie żarcie koło PŁ, zwiedzanie jakiś ruin w Łodzi (po prostu szedłem z terenów Politechniki Łódzkiej w stronę centrum i mijałem takie coś, więc musiałem tam wleźć), Galeria Łódzka (centrum handlowe), kawka z lekturą w kawiarni Hortex ("Liderzy jedzą na końcu") oraz wizyta w EC1 w Łodzi.



Jednak najmilsze, co mnie mogło spotkać z tego całego dnia, to spotkanie z dawno niewidzianą koleżanką, Magdą! Z Magdą pracowałem kiedyś w sklepie odzieżowym i ona, oraz pewna Justyna, były moimi pierwszymi przełożonymi ("Kierowniczki Zmiany" - kumaci wiedzą o co chodzi xD). Pracę z Justyną i właśnie z Magdą wspominam bardzo(!) dobrze - szkoła życia. Uważam, że miały znaczny wpływ na to, że troszkę wkręciłem się w sprzedaż i że się tam ogarnąłem i nabrałem "polotu". Ilość "cyrków" jakie tam wspólnie wyprawialiśmy i odwaliliśmy na zawsze będzie w moim sercu 8D! Magda również dobrze wspomina to spotkanie i bardzo się cieszyła, że "ciągle jestem taki sam" i że się nie zmieniłem :wstydzioch: :roll: ;> :) :O :D

Rozmowa była super, a mnie bardzo cieszy to, że Magdzie się w życiu udało (bo zasługuje)! Jej mąż ma biznes, ona ma pracę, a dzieciaki (dwóch synów) radzą sobie w szkole. Żyje im się dobrze! I o to chodzi, bo są naprawdę super!!! Zresztą wspomnianej Justynie niedawno urodziło się dziecko, więc wszystkiego najlepszego, moi mili, jeśli kiedyś przyjdzie Wam to czytać <3


A koniec października spędziłem z drugim sezonem "Stranger Things" i jest po pełnym wypasie (sentymentem będę bardziej darzył sezon 1, ale tu jest też naprawdę bardzo dobrze)!



Ciało
Jak już pisałem - saunuję we wtorki i czwartki oraz w większość niedziel. Poza tym 04.10. byłem na wizycie w poradni dietetycznej, bo za darmo. Zważyli mnie tam i wyszło 130kg o_O :roll: :wstydzioch:. Mimo wszystko, o dziwo, czuję się dobrze. Motyw jest tylko taki, że rozbudowałem trochę masę mięśniową, ale to bardzo dobrze, bo nie mam żadnych problemów z kręgosłupem, a przecież pracę mam siedzącą!


***


Lider
Tutaj jest dobrze, bo należy zacząć od tego, że 19.10. złożyłem materiał, a 20.10.2017 miało premierę kolejne moje podsumowanie miesiąca. Oto efekty mojego życia z sierpnia i września oraz pracy nad filmikiem:

Smiler - Podsumowanie Sierpnia i Września 2017 (Forum ŻyjW!Ęcej.pl)
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=mZzgkotnLT0" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=mZzgkotnLT0</a>


Dodatkowo mogę powiedzieć, że bardzo rzadko jestem z siebie dumny, ale na pewno to, co mi wyszło w pracy zawodowej to program onboardingowy dla pracowników KYC, który nazwałem "ABC KYC", a który powstał przy okazji wizyty US Monitora w naszej firmie. Niestety nie mogę podzielić się efektami swojej pracy, lecz zapewniam Was, że jest naprawdę dobrze. To, czego mi jeszcze tutaj brakuje to zielonego światła na napisanie procedur pod to wszystko (bo na razie tylko ja wiem jak to zrobić dobrze) i jest gotowy produkt. Kto wie - może w przyszłości :).


Kolejny sukces - mój znajomy, Zbyszek, który znalazł mnie dzięki wykładowi, jaki zrobiłem w ramach PonadPrzeciętnych, chciałby zacząć ze mną współpracować biznesowo. Przez ostatnich kilka miesięcy zdzwanialiśmy się tak średnio raz na 1-2 tygodnie i rozmawialiśmy o różnych sprawach. O życiu, wyzwaniach, Bogu, bliskich, przyszłości, biznesach itd. Teraz Zbyszek zaczął dojrzewać, żeby ze mną współpracować, a to cieszy, bo byłby to pierwszy taki raz, gdy relacje przyjaźni wzbogacam o działania przedsiębiorcze. Zbyszek jest bardzo robotny i bardzo chce stworzyć coś większego, ale nie za bardzo wie jak. Łeb ma na karku, więc na pewno mu się to uda, a mnie będzie bardzo miło, jeśli uda mi się mu w tym pomóc.


Pamiętacie jak mówiłem, że dzięki newsletterowi dla mojego kanału 3S przybywa mi subskrybcji? Otóż zonk! To nie przez program mailingowy, ale przez filmik o toksycznych ludziach:

Smiler (3ssentialSkills) Toksycznym ludziom nie dogodzisz
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=uei2Nf4RDVo" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=uei2Nf4RDVo</a>

Nie wiem jak to się stało, że zaczął mieć tyle wyświetleń, ale cieszy mnie to bardzo 8). Jednak moja polityka odpowiedniego tagowania oraz konkretnego nazywania filmików przynosi efekty ;D. Oglądalność tej wrzutki dała mi możliwość monetaryzacji na YouTube (teraz reklamy można wrzucać na kanał dopiero od 10.000 obejrzeń - dobry pomysł, ja bym jeszcze do tego dorzucił minimum 100 subskrybentów), więc jest się z czego cieszyć. Dla przypomnienia - tak wyglądały moje subskrybcje miesiąc temu:


a tak wyglądają obecnie (czerwona linia to poprzedni obrazek):


Jak już wspominałem, niebawem będę kupował gimbala i będę chciał też zrealizować po drodze jeden, bardzo fajny projekt filmowo-youtubowy, który na bank mi się uda (bo jest bardzo niezaspokojona potrzeba na rynku, którą wyczaiłem i którą wykorzystam 8D).


Kolejnym sukcesem października jest wizyta na Politechnice Łódzkiej i rozmowa z reprezentantkami Samorządu Studenckiego Politechniki Łódzkiej. Otóż chcę wreszcie wystartować ze swoimi wykładami do 3S, które aż proszą się, aby z nimi działać, więc modlę się do Boga, aby 06.12.2017 dał mi szansę zrealizować moje największe marzenie (które już baaardzo długo za mną chodzi), a więc zrobić wykład o sensie życia i szczęściu! Trzymajcie kciuki ;)!


Intelektualista
Czytam książki 8D


Sportowiec
Chodzę na siłownię 8D 8D


Uwodziciel
Cisza 8D 8D 8D

Susza.

I CHWAŁA BOGU!

Nie uganiam się za kobietami... a ze względu na mój wygląd (i moje poczucie wartości) one nie uganiają się za mną 8D. Nadal mam kompleksy (waga), choć teraz nauczyłem się z nimi żyć. Wiem już, że nigdy nie będę wyglądał jak Brad Pitt w Fight Clubie, ale na bank da się ze mnie jeszcze wiele wyciągnąć. Najważniejsza jest dieta. O.

I teraz przedstawię Wam moje nauki 8D: "Nie chodzi o to, żeby sobie mówić, że >Jak sobie kupię samochód, będę szczęśliwy<, ale >Jak będę szczęśliwy, kupię sobie samochód<". Lecz szewc bez butów chodzi, więc lekarzu ulecz się sam, bo obecnie mam w bani myślenie w stylu "Jak będę dobrze wyglądał i będę miał hajs i lanss, to będę miał kobietę za kobietą".

Nie będę.

Wszystko siedzi w głowie.

Muszę mocno zajrzeć w siebie w 2018 roku. Psycholog. Muszę się poskładać. Samemu nie dam rady. Dlaczego? Bo gdzieś tam podświadomie nie uważam, że zasługuję na piękne kobiety. A ja mówię wprost - chciałbym mieć romanse z takimi kobietami jak te:


A nie będę miał (póki co), właśnie dlatego, że tak myślę.

Eh... ktoś, kto nigdy nie miał takich problemów, nigdy nie będzie w stanie zrozumieć drugiego człowieka z takim gównem w głowie. Myślałem, że sobie z tym poradziłem, ale to gówno prawda. Nadal siedzi we mnie ogromny frustrat, ale przynajmniej już wiem, że nienawiścią i "ciśnienieńciem na maksa" go z siebie nie wyrzucę. Tu trzeba sprytu.

W każdym razie drzemie we mnie niespełniony romantyk, bo taki właśnie jest Damian:

Chris Isaak - Wicked Games
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=5D3Nl1GZzuw" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=5D3Nl1GZzuw</a>

oraz człowiek, który pozbawiony jakichkolwiek barier, bo taki własnie jest Smiler:

Billy Idol - Cradle of Love
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=NCZuYS-9qaw" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=NCZuYS-9qaw</a>


Na samym końcu chciałem również powiedzieć, że wreszcie udało mi się zakończyć mój wieloletni związek. Co prawda nie jesteśmy ze sobą już od ponad roku, ale dopiero w październiku zabrałem od swojej byłej wszystkie rzeczy z piwnicy i powiem Wam, że poczułem ulgę. Faktycznie wtedy się wszystko skończyło, a "ostatnia nitka" została odcięta. Jeśli chodzi o nią samą, to już nic nie czułem. Fajna jest dziewczyna, naprawdę, ale jako kobieta i kobiecość już mnie nie pociąga. Ufff ;)


Ogniwo Rodziny
Za sukces uważam zgadanie się telefoniczne z moją mamą 08.10., które trwało 1,5h!!! Wyobrażacie to sobie?! PÓŁTOREJ GODZINY, wisiałem z mamą na kablach ;)!

Za to wydarzeniem, które przyniosło mi dużo więcej sensu, było odwiedzenie z mamą (oraz babcią i ciocią) cmentarzy dnia 28.10.2017 na Wszystkich Świętych. Kiedyś nie lubiłem tego święta, ale teraz bardzo przypadło mi do gustu i naprawdę lubię odwiedzać cmentarze na przełomie października i listopada.


Przyjaciel
Tutaj bardzo miłym było spotkanie się z moim serdecznym kolegą z ŻyjW!ęcej oraz Bractwa IOI - Owcą. Owca wpadł do Łodzi na targi zegarkowe i wraz z cooliem poszliśmy do Starbucksa (to był mój pierwszy raz w tej kawiarni :) ). Owca - trzymam kciuki za wszystko, co z Tobą związane ;D!!!

Oprócz tego spotkałem się z Monią, a potem jeszcze pod koniec miesiąca jeszcze raz z Monią i cooliem, aby nażreć się naleśników i nachlać herbatą oraz by obgadać inicjatywy Moni.


Ah! No i saunowaliśmy z cooliem ;)!


***


Materialność
Bardzo(!) po kieszeni jebły mnie opłaty za domeny. Niby, że są co roku, ale za każdym razem boli tak samo. Zmieni się to dopiero od 2018r., albowiem wtedy przeznaczę na ten cel specjalny "koszyk" wydatków i na na domeny i serwer będę systematycznie odkładał hajs. W ten sposób wyprzedzę samego siebie xD

Miesiąc skończyłem z kwotą +65,39zł, co jest dla mnie mimo wszystko wielkim sukcesem, bo przez dentystę i naprawianie zębów od kilku miesięcy wychodziłem z długów.

PS
W ogóle pieniądze - same w sobie - są fascynujące. Naprawdę.


Bóg i Wszechświat
Kocham Boga! A jak ;D!!! A tak w ogóle to cieszy jeszcze bardziej fakt, że bardziej niż ja Boga, Bóg kocha mnie... mnie, nas, wszystkich w ogóle ;D! Pozdro, Panie Boże ^_^!!!

PS
Swoją drogą, to w październiku minęliśmy zajebistą datę ^_^


Fajnie, nie ^_^?!



***



M.I.A. - Bad Girls
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=2uYs0gJD-LE" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=2uYs0gJD-LE</a>

Amen.
27
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Smiler dnia Listopad 01, 2017, 09:24:30 »
Cudownie jest patrzeć na ciebie i na to co człowiek może zrobić ze swoim życiem!
No i bosko! Cieszę się, że mogę być inspiracją >:). A teraz ty mi pokaż co można z taką inspiracją zrobić :ioi:
28
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Dziennik by Kuba - wyboista droga ku zdobywaniu szczytów
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Kuba dnia Listopad 01, 2017, 00:17:14 »
Aktualizacja dziennika (podsumowanie Września oraz Października)


Witajcie! przepraszam za brak aktywności w moim dzienniku, mimo, że deklarowałem jego aktualizacje z końcówką każdego miesiąca, ale mimo wszystko wracam, nadrabiam, działam.

Dziś pisze bloga z mojego nowego pokoju, leżę sobie wygodnie na łóżku, trzymam laptopa na nogach, popijam ziołową herbatę,  skupiam swoje myśli na pisanym tutaj tekście, a nieopodal mojego bloku słyszę przejeżdżające tramwaje.

Wraz z upływającym czasem, w końcu zrobiłem ten krok i przeprowadziłem się do Łodzi, zgodnie z zakładanym planem. Mieszkam tutaj od poniedziałku (23.10.2017)  jest to czas kiedy nabieram nowego rozpędu zapoznając się z miastem, komunikacją miejską, mieszkaniem i moimi współlokatorami, oczywiście z którymi obecnie dobrze dogaduje się a to stwarza uśmiech na mojej twarzy ;)

Cieszę się, gdyż samodzielność oraz miasto nie pozwoli żyć rutyną, tutaj nikt nic nie zrobi w koło mnie tak jak w domu rodzinnym, a samochód staję się elementem zbędnym ze względu na MPK.
Dochodzę do pewnych wniosków, iż  mimo problemów wyżej opisywanych, zaczynam akceptować obecnie najdrobniejsze rzeczy oraz cieszyć się z drobnych rzeczy, nawet głupich, np jazda tramwajem, autobusem, w tym mijanie tłumów ludzi, mijanie biurowców w których rozwija się jakiś biznes, takie drobne elementy stwarzają pozytywny obraz w mojej głowie, spojrzeniu na świat i postrzeganiu obiektów, które wcześniej  były oczywistą oczywistością.
Stoje na pasach, dostrzegam piękno, idę na spacer, dostrzegam piękno, jadę na jakieś spotkanie, czuje ogromne podekscytowanie, czy to nie jest piękne? oczywiste, być może głupie, aczkolwiek jest to swego rodzaju energia którą zasilam swoją baterię poprzez docenianie i akceptowanie to co mam obecnie!

Przypomniał mi się pewien utwór który usłyszałem wiele razy, to właśnie on podkreśla ciągle w mojej głowie słowa, żyj, doświadczaj, próbuj, szukaj!
https://www.youtube.com/watch?v=LRP8d7hhpoQ

Wiem, że będąc w mieście Łódź mam możliwość uczestniczenia w różnych projektach, między innymi Toastmasters, Klub Inteligencji Finansowej,  w tym studencki projekt duszpasterstwa z mega ciekawymi, mądrymi ludźmi. W zeszłym roku starałem dostać się do studenckiego, Naukowego Koła Zarządzania Zasobami Ludzkimi, niestety, przez problemy z dojazdem nie udało się dopiąć rekrutacji, ale w tym roku to nadrobię, a najlepsze w tym wszystkim jest to, że w piątek spotykam się z liderem projektu, idę do klubu biznesowego, a w czwartek idę na wystąpienia publiczne. Pięknie, zaczynam doświadczać i robić to, czego nie robiłem wcześniej.
 
Cieszę mnie to, że mogę się rozwijać, poznawać ludzi i każdego dnia zapisywać to, co wyniosłem dobrego z danego dnia. Cieszę się, gdyż otwieram w ten sposób nowy rozdział w moim życiu, a wraz z nim nowe cele i nieustanne zmiany, zmiany, zmiany.

Mam nawet migawkę! :D


Decyzja, podjęcie jej niesie za sobą wiele konsekwencji, pamiętajmy, iż duuużo pozytywnych, każda zmiana wychodzi na plus, zrozumiałem to po wprowadzeniu ich w swoje życie.


Moim dotychczasowym problemem jest ścieżka zawodowa, przez brak konkretnego skilla jestem zmuszony pracować w kiepskich pracach, ale mam nadzieje, że tylko do czasu aż nie znajdę czegoś lepszego i nie polepszę swojego skilla :P
Samotność....odczuwam, nie będę ukrywał, że konfrontacja z czymś zupełnie innym daje delikatnie popalać, ale myślę, że to też kwestia czasu, mam nadzieje, że tak będzie.

Mimo wcześniejszego wpisu, który niestety, stety zaktualizowałem w sierpniu, postanowiłem nieco podsumować sobie poprzednie miesiące, wykreślić cele które wyznaczyłem w sierpniu, a wyznaczyć nowe.

Gotowi? zapnijcie pasy

Wakacje wspominam smutno, okres letni nie był dla mnie czasem najlepszym, tak jak dla większości, nie potrafiłem odczuwać radości, nie umiałem realizować postanowionych przez siebie celów, wiecznie walczyłem ze sobą, a jakby było mało, pojawiła się na mojej drodze dziewczyna. Uciekałem w pracę, spędzałem w niej po 10/12h, a wieczór kończyłem piwem. Nie chciałem mieć wolnego czasu, nie chciałem myśleć, chciałem uciekać.
Relacja z nią jednak nie przetrwała, zrobiłem pewien błąd, a on spowodował to, że mnie skreśliła, chyba czekała na odpowiedni moment aby mi okazać ten koniec.
Rozdział z tą dziewczyną uważam za zamknięty.


Uważam, że miłość i pieniądze to dwa główne czynniki dla których ludzie sobie nie radzą.

 :idea: Miłość - piękna, potrzebna, a zarazem oparta na działaniu cichego zabójcy, ludzie przez zawód miłosny wieszają się, lub popadają  w uzależnienia, depresję.
W  swoim dotychczasowym życiu zbierałem się dwa razy przez kilka miesięcy po nie udanej relacji, nawet! zauroczenie powodowało niezły nieład w głowie

 :idea: Pieniądze

Wyścig szczurów, podobno jest statystyka z której wynika, iż 80% rozwodów jest przez pieniądze, wieczny stres, praca która nie sprawia przyjemności



Zrealizowałem!


 ->  :ok: Składam wypowiedzenie z obecnej pracy (przepracowałem na tej produkcji troche czasu, w październiku będą dwa lata, mimo, że praca jest bardzo przyjemna, pozwala na spore lenistwo, wygodę i zabawę telefonem, musze się z nią pożegnać, inaczej tutaj umrę (powód już znacie wyżej) 
złożyłem wypowiedzenie, udało dogadać się z pracodawcą na zasadzie zwolnienia za porozumieniem stron :)

 ->  :ok: Chciałbym zakończyć w tym tygodniu pracę w polu, zgarnąć pieniądze i ulokować na koncie w banku (start >>> Łódź)
mowa o wakacyjnej pracy, etap zakończony już dawno, ale to był cel, więc znajduje się on tutaj w podsumowaniu

 ->  :ok: Poszukać nowej pracy w Łodzi, zacząć od czegoś w nowym miejscu
pracuje obecnie na jakiś czas w fabryce osprzętu samochodowego, nie jest to moje miejsce marzeń, aczkolwiek coś na początek musiałem złapać

  -> :nieok: Postaram się po powrocie mojego laptopa z serwisu dalej coś cisnąć w sieci, musze to robić, musze generować jakoś dodatkowe dochody.....
laptop nie przeżył, kupiłem sobie nowego, nadrobiłem część poprzednich projektów, aleeeee  wracam już do żywych w tym temacie i cisnę dalej

 -> :ok: Zakupić kilka nowych rzeczy do pokoju, ciuchów i takie tam, potrzebne i niezbędne do życia będąc samodzielnym, na szczęście współlokatorzy są w porządku i ustalimy jakiś grafik obowiązków
zrobione ; )

 :?: :ok: Zapisanie się do zaocznego liceum dla dorosłych

To tyle, jeśli chodzi o cele wcześniej ustalonie, zęby będę naprawiał dalej, gdy tylko generowane dochody i stabilizacja finansowa będzie jasna, do biegania wracam niebawem, co do ciśnienia na pełne wykorzystanie czasu w Łodzi, proces jest już w toku.


Wielkimi krokami nadchodzi Listopad, miesiąc nowych możliwości, nowych planów oraz celów z nim się wiążących

Cele: Listopad 2017

 -> Praca nad wymową, mówię za szybko, mam problemy z dykcją, komunikacja jest bardzo ważna, a więc stawiam owy cel na podłożu priorytetowym (kontrola szybkości mówienia, wyraźne wysławianie się)

 -> Nauka programowania. Pisałem o tym celu dawno temu, nie był realizowany, czas nadrobić straty aby zmienić swoją pozycję zawodową

 -> Nauka Angielskiego (kilka słówek dziennie)

 -> praca nad pewnością siebie, systemem wartości, przełamywanie barier, opuszczanie strefy komfortu, dzięki temu poprawią się relacje z ludźmi

 -> kontrolowanie swoich finansów, zbierać rachunki i tworzyć bilans wraz z kończącym się miesiącem

To byłoby na tyle, moje NOWE życie trwa dopiero tydzień, tak więc do zobaczenia w Grudniu, gdzie z pewnością będzie nowy wpis, wraz z początkiem nowego miesiąca pojawi się kolejne podsumowanie, kolejne cele, kolejne myśli do przelania na e-papier.

Czas na nowy początek :  )


przepraszam za błędy jeśli tylko takie napotkacie, piszę bloga będąc już troszeczkę zmęczonym
29
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Ostatnia wiadomość wysłana przez chinsky dnia Październik 31, 2017, 23:35:13 »
Cudownie jest patrzeć na ciebie i na to co człowiek może zrobić ze swoim życiem!
30
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Pod opieką psychiatry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez chinsky dnia Październik 31, 2017, 23:27:36 »
HI!

Tydzień temu byłem na świetnej komedii 50 wiosen aurory, wybawiłem się świetnie. Zresztą bardzo dawno już nie byłem w kinie, może nawet z 3 lata... Film mi siadł jako mało który, mój humor ;) Później spacerek po mieście z kolegą, wizyta na dworcu i oglądanie pociągów.


W sobotę pierwszy raz laska zaprosiła mnie na chatę także od 3-4 lat... Miłe oderwanie od rzeczywistości. Dawno nie zaznałem takiego fajnego uczucia spokoju, wyluzowania, fajnego życia. Tęskniłem za tym i nigdy tego nie zapomnę. Dziś przesłała mi taką piosenką
https://www.youtube.com/watch?v=-jbxKR8d1fQ gdyż sprawy są troszkę skomplikowane... Co nie zmienia faktu, że są motylki w brzuchu przynajmniej u mnie i na motylkach się skończy.

W tą niedzielę odwiedziłem też jedną koleżankę, razem z moim dobrym kolegą z terapii. Było trochę drętwo bo każdy był zmęczony i jakoś nic się nie kleiło. Starałem się prowadzić i chyba dałem radę bo na koniec każdy był usatysfakcjonowany więc git. Sprawy z naszymi chorobami trochę dołowały ale nie zawsze jest dobrze. Zresztą każdy normalny zdrowy człowiek może się cieszyć jak i smucić więc nie biorę tego do siebie.

Udało mi się odnowić kontakt z moją bliską koleżanką z przed paru lat. Próbowaliśmy się spotkać już parę razy ale nigdy nei wypaliło także w ten czwartek mam zamiar do niej pojechać i pocisnąć sprawy prosto z mostu bo między nami zawsze była i nadal jest chemia.



TERAPIA

Idę do przodu, za szybko. Boję się wypisu ale to nie jest teraz istotne.

Moje wszystkie pierdolone problemy z pracą i relacjami z innymi wyniosłem z domu i dzieciństwa. Rezygnowałem z prac dlatego, że gdy ojciec kazał mi coś zrobić to to robiłem ale nie mogłem tego nie skończyć bo wtedy czekałaby mnie kara, dlatego mogę szefowi napluć w twarz bo nie poniosę żadnych konsekwencji. I z tego powodu miałem tyle prac.

Mam lęki przed klubami bądź miejscami gdzie jest więcej osób bo większość dzieciństwa spędzałem w małym i znanym gronie, a ostatnie lata w samotności.

Najgorsze jest to, że ja wyparłem z siebie całe dzieciństwo i gdy terapeuta kazał mi cokolwiek sobie przypomnieć ja miałem pustkę, tak jak bym nigdy nie był dzieckiem.

W czwartek była moja grupa i był temat ja w rodzinie gdzie każdy z osobna miał narysować siebie w rodzinie, wrzucę wam ten rysunek ale już nie dziś, w każdym bądź razie jak każdy z grupy opowiadał o tym rysunku co widzi to płakałem jak dziecko, przy 16 osobach. Nie wytrzymałem, rozjebało mnie totalnie, zresztą nie tylko mnie bo większość osób na sali płakało bądź było wzruszona, zaskoczona. Dostałem masę wsparcia jakiego nigdy nie zaznałem. Wsparcie od osób którą znam ponad miesiąc, mojej rodziny.

Strony: 1 2 [3] 4 5 6 ... 10