Ostatnie wiadomości

Strony: 1 [2] 3 4 5 ... 10
11
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Smiler dnia Wrzesień 08, 2018, 22:28:12 »
PODSUMOWANIE SIERPNIA 2018
08.09.2018



Kapitalny miesiąc! Definitywnie wygrywa to, że miałem 2 sesje z psychologiem, z których bardzo dużo wyniosłem. Kolejny sukces to konferencja Efekt Toastmasters jak i impreza integracyjna z mojej firmy, a zaraz potem złożenie wypowiedzenia, aby w październiku móc rozpocząć wymarzoną pracę Scrum Mastera :jupi:. Zapraszam na podróż po moim sierpniu (a w związku z tym, że będę analizował swoje sesje z psychologiem, to będzie klimat "starego Smilera" :sesese: )!

DNCE - Cake By The Ocean
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=PAzH-YAlFYc" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=PAzH-YAlFYc</a>

SPIS TREŚCI:

CELE/PROJEKTY
- Do końca 2018 przeprowadzić 4 wykłady z serii 3ssential Skills
- Do końca 2018 odłożyć łącznie 7.000zł
- Do końca 2018 zaliczyć 10 sesji psychoterapii

RDZEŃ
- 4 Elementy
- Role Społeczne
- Materialność
- (Wszech)Świat
- Bóg

INNE

PODSUMOWANIE






***






CELE/PROJEKTY

1. DO KOŃCA 2018 PRZEPROWADZIĆ 4 WYKŁADY Z SERII 3SSENTIALSKILLS :ok:



2. DO KOŃCA 2018 ODŁOŻYĆ ŁĄCZNIE 7.000zł :ok:



3. DO KOŃCA 2018 ZALICZYĆ 10 SESJI PSYCHOTERAPII

sesja #1 :ok:
sesja #2 :ok:
sesja #3 :ok:
sesja #4
sesja #5
sesja #6
sesja #7
sesja #8
sesja #9
sesja #10


-> Druga sesja u psychologa (20.08.2018)
Wreszcie udało mi się umówić i pójść na drugą sesję. W jej trakcie na początku poruszyłem taki wątek jak moja waga i moje postrzeganie siebie. Po przepracowaniu tematu p. Ewa pomogła mi zrozumieć, że piękno zależy od kształtowanych aktualnie wzorców. To jest zabawne, bo sam przecież "biegam i głoszę", że system nas próbuje zgnoić itd. Nawet w swoim dzienniku chinsky niedawno cytował fragment, który napisałem parę lat temu o "Panie z Bilborda" (metafora systemu), który można poczytać tutaj (a który dzięki niemu sobie przypomniałem - dziękoowa i pijona ;D ):

http://zyjwiecej.pl/index.php?topic=103.msg4564#msg4564

Jak widać - czasami samemu można się zgubić i potrzeba kogoś, kto nam przypomni siebie. Udało mi się sformułować takie zdanie, że finalnie "sam dla siebie powinienem być punktem odniesienia". Po kilku tygodniach od tej sesji stwierdzam, że nigdy nie uda mi się być super-kulturystą. Po prostu nie mam takiej budowy ciała. Są jednak pewne ramy, które mam i w tych ramach jeszcze mogę wiele zdziałać.

Konsekwencją tej sesji jest to, że... zacząłem rozmawiać z własnym Brzuszkiem :wstydzioch: ;>. Dokładnie tak - spersonifikowałem se bebech :P. Bazowo ma on taką słodką buzię i mimikę tak na załączonym obrazku :P


No czyż nie jest słodziakiem :)? Bardzo się polubiliśmy i brzmi to kuriozalnie, ale pozwoliło mi to na zmianę nastawienia względem mojego Brzuszka :). Taką mniej więcej ma mimikę, o:




i tą mimiką oraz zachowaniem przypomina troszkę Serce z serii "Heart and Brain" komiksów "The Akward Yeti" ( http://theawkwardyeti.com/ ). Różnice są takie, że Brzuszek nie mówi, a komunikuje się ze mną za pomocą wyrazów twarzy i jest dużo większym słodziakiem, ale "osobowością" przypomina trochę Serce :)




Na razie jestem na etapie, że jak coś już zjem, to on mi się pokazuje w wyobraźni i albo się cieszy albo się krzywi :). Ktoś by powiedział, że jestem dzieciuchem, ale HEJ! Jestem xD! Na mnie takie coś działa, bo jestem dziecinny :P

Zacząłem też w konsekwencji oddzielać Brzuszek od języka. Niekoniecznie to, co chce język jest dobre dla Brzuszka :(. Język jest kapryśny :P. Zacząłem te narządy wewnątrz swojej głowy networkingować i od razu odpalił mi się słynny cytat:

Cytuj
I am Jack's belly.

Pani psycholog później zaczęła o tym mówić jako o dialogu dziecka z dorosłym i to też do mnie dociera, ale rozmowa z Brzuszkiem jest póki co na dużo bardziej pełnym wypasie i dużo bardziej do mnie przemawia


Kolejna sprawa - pojawiła się sugestia od strony psycholożki, żebym Brzuszek dobrze traktował na co odpowiedziałem:
- Lepiej nie, bo jeszcze urośnie.
- A widzi Pan, może niekoniecznie.

I ma rację. Przez całe życie walczyłem ze sobą i brzuchem, a efekt jest tego taki, że tylko przytyłem. Teraz nie chcę walczyć ze sobą, ale o siebie. Chcę siebie zaakceptować, pokochać. Mimo wszystko jest strach. Uczucie, które trochę blokuje na zasadzie "a co jeśli będę dawał komplementy Brzuszkowi, a on urośnie?". Jest to nielogiczne i irracjonalne (m.in. z biologicznego punktu widzenia), ale umysł swoje, a serce swoje. Mimo wszystko (s)próbuję.

Są problemy i zaczynam je dostrzegać.

Rozmawialiśmy również o moim braku poczucia bezpieczeństwa oraz o tym, że moje schematy działania są tym, co sprawia, że mam to pod kontrolą. Jak zacząłem jej mówić o stylu mojego działania, to prawie się za głowę złapała. Jest to dla mnie dziwne, bo tok myślenia mam np. taki:
- jak po pracy jestem zmęczony, to w 2h zrobię coś, co następnego dnia rano zrobię w 1h,
- więc się nauczyłem mówić "pierdolę, odpoczywam, wstanę rano i zrobię",
- wstaję rano i robię to w 1h, więc docelowo "oszczędzam" 1h i dużo siły.

Takich kalkulacji miałem jeszcze kilka. Opowiadałem jej o estymacji moich zadań według metodologii Scrum oraz poszukiwaniu balansu i zwróciła uwagę, że dużo się u mnie kręci wokół efektywności, ale ogólnie była przerażona :P. Lata rozwojów osobistych sprały mi mózg :P. Mimo wszystko konsekwencja była taka, że pozwoliła mi na to wszystko spojrzeć krytycznie. W taki sposób, że to nie jest jedyne możliwe rozwiązanie i sposób w jaki można prowadzić swoje życie. Ja też dostrzegłem, że to już są rzesze ludzi uczone, żeby być efektywnymi, niczym w korpo. Proste pytanie zbiło mnie z tropu: "A w ogóle dlaczego tak należy myśleć?". Czy ta mentalność jest dobra? Nie wiem. My ludzie personalnie widzimy w tym profity, ale mam wrażenie, że jako ludzkość zaczynamy ogólnie mocno przeginać. Gdzie jest balans? Gdzie jest równowaga?

Do tej pory uważałem tę ramę za jedyną słuszną, teraz zaczynam dostrzegać, że mogą być inne.

Mówiłem o swoich pasjach i o tym, że osiąganie tych wszystkich celów, o których wpisminałem, oraz ta cała efektywność daje mi ogromną satysfakcję i że chcę to robić. Miałem też wtedy wrażenie, że psycholog specjalnie neguje to, o czym mówię, żeby mnie trochę sprawdzić, "ukłuć to tu to tam", żeby zdobyć o mnie więcej informacji i sprawdzić czy faktycznie jest to dla mnie takie ważne jak mówię, że jest.

Pani psycholog widzi, że mam plan na wszystko. Wychodzę myślami na lata do przodu. Z drugiej strony - czuję, że jest to dla mnie dobre, że to część mnie jako człowieka... a z trzeciej strony zaczyna mnie kusić, żeby się ze sobą zacząć bawić na zasadzie szukania takich wyzwań, żeby nic nie planować, być spontanicznym.

Na tej sesji wyszło też moje poczucie winy (co ciekawe - mój kumpel z pracy kiedyś powiedział, że "jestem jednym, wielkim chodzącym Przepraszam" :P). Opowiedziałem jej, że sobie ciuchów kupiłem za 300zł i że źle się z tym czułem. Zacząłem snuć swoją opowieść o biednych dzieciach w Afryce i że mimo wszystko jest mi to potrzebne, bo jak będę dobrze wyglądał, to ludzie chętniej będą robili ze mną interesy w przyszłości, zyskam więcej pieniędzy i lepiej pomogę światu.
- Ale sobie Pan historię dorobił. - przerwała psycholog. Ja z niedowierzaniem patrzę na nią i pytam ze zdziwieniem:
- Jaką historię?
- No żeby usprawiedliwić swoje poczucie winy.

I trafiła w punkt. Czułem się winny tego, że o siebie zadbałem.

To jest najbardziej wartościowa kwestia z tej sesji - dotknęła poczucia winy. Tutaj są dwa aspekty do przepracowania:
- dlaczego w ogóle pojawia się u mnie poczucie winy, gdy robię coś dobrego dla siebie?
- co się ze mną dzieje, gdy już to poczucie winy się pojawia (jak widać wyżej - dorabiam historyjki :).

Pierwsza kwestia strasznie mnie irytowała, bo nie potrafiłem znaleźć logicznego argumentu na pytanie "dlaczego czujesz się winny tego, że kupiłeś sobie ciuchy?"... i nie znalazłem. Dopiero później zacząłem grzebać, bo mnie to gryzło i znalazłem wytłumaczenie - ojciec. Traktował mnie i naszą rodzinę jak niewolników, żyłem w wiecznym stresie. Dzieci alkoholików tak mają - jak zostają pobite, to czują ulgę, bo wiedzą, że teraz przez parę dni będą miały spokój (do następnej libacji). Najgorszy jest stres, gdy czują, że zbliża się bicie, ale nie wiedzą kiedy ono nastąpi - to uczucie niepewności połączone ze strachem jest bardzo niszczące. I ja tak miałem w domu z tą różnicą, że ojciec nie pił i był nieprzewidywalny cały czas. Efekt? Nauczyłem się bać. A przecież niewolnik ma się bać. Poddany nie może się czuć dobrze, na wszystko trzeba zasłużyć. I tak do zajebania. Z mamą też o tym pogadałem i ma tak samo. Ja pierdolę, tragedia. Jak sobie to uświadomiłem, to zaczęło to odpuszczać i w konsekwencji ta druga kwestia (co się ze mną dzieje po tym jak poczucie winy się pojawi) też zaczęła trochę mięknąć.

Czuję, że naprawdę zacząłem nad sobą pracować.

Ta obserwacja na temat poczucia winy to był najlepszy wniosek z tej sesji. Dosłownie jakbym dostał obuchem w ryj.

Jest bosko :O 8)

PS
Jako pracę domową miałem poczytać o osobowości anankastycznej (osobowość obsesyjno-kompulsyjna) - https://pl.wikipedia.org/wiki/Osobowo%C5%9B%C4%87_anankastyczna


-> Trzecia sesja u psychologa (31.08.2018)
Tutaj zacząłem rozmowę od podsumowania wniosków z poprzedniej sesji i o tym ile procent osobowości anankastycznej jest we mnie (mniej więcej 20-30% maks).

Zahaczyłem o sporty ekstremalne i mówiłem psycholożce o swojej ogromnej potrzebie wychodzenia poza swoje granice, o tym, że postęp dokonuje się dzięki szaleńcom (George Bernard Shaw) itd. Pani Ewa akurat nie zgodziła się ze mną, bo uważa, że powinniśmy mierzyć się z problemami, które daje nam życia, a nie samemu je wymyślać. Kumam jej postawę, ale też uważam, że to kobieca rzecz czuć się bezpiecznie. Ja wychodzę z założenia, że życie jest po to, aby te granice przekraczać:

Cytuj
Transgresja – w psychologii i filozofii, przekraczanie granic biologii, osobowości, granic społecznych oraz norm społecznych, zwłaszcza moralnych.

źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Transgresja_(psychologia)

Mówiłem o tym wszystkim w kontekście tego, że w sierpniu byłem w Poznaniu na konferencji Toastmasters (o czym za chwilę) i włączył mi się "panikator", bo trzeba było wszystko ogarniać na ostatnią chwilą (choć wiedziałem o tym dużo wcześniej). Okazało się później, że strach ma wielkie oczy, bo więcej było mojego bania się niż faktycznych wyzwań i problemów. Dzięki tej wyprawie do Poznania "przypomniałem sobie" jaka to frajda podróżować i znów mnie zaczęło nosić, żeby polatać po Polsce z plecakiem. Doszedłem również do wniosku, że pójdę w ekstremum i specjalnie nie będę sobie robił rezerwacji w hostelach/hotelach, żeby nauczyć się sobie radzić i obyć się z tym strachem, aby wreszcie do mnie dotarło, że "wszędzie jest dla Ciebie miejsce, Damian". Znów wraca chęć ogarnięcia tematu survivalu :). Pani Ewa zastanawiała się po co w ogóle miałbym to robić, ale ja i tak wiem swoje :P

Poruszyłem również tematy o poczuciu winy, o którym pisałem wyżej oraz o rozmowie z brzuszkiem :). Pojawiły się wątki rozmowy dziecka z dorosłym.

Zaczyna do mnie docierać kim jestem. To że jestem ja i jestem jaki jestem ;>. Idealny nie będę, mam ograniczenia, ale ważne, aby działać w tych ramach i wycisnąć z nich ile się da (a w zasadzie - wycisnąć tyle, by było wystarczająco dobrze)... a to, że nie będę nigdy taki "ą" i "ę" jaki chce świat, to trudno. Jebać :)

Psycholog podpowiedziała mi, że poczucie winny powinniśmy zamienić na odpowiedzialność, ale ten temat nadal w sobie mielę, choć wydaje się on bardzo sensowny. W ogóle mogę powiedzieć, że dzięki tej drugiej sesji to poczucie winy zaczęło powoli znikać, choć pojawiło się kilka dodatkowych wątków.

Po trzeciej sesji stwierdzam, że chodzenie do psychologa jest cholernie potrzebne m.in. z tego względu, że uświadamiamy sobie wiele procesów, które dzieją się w nas każdego dnia, a na które normalnie nie zwracamy uwagi. Ma to ogromne znaczenie dla naszego życia.

Z tego względu uważam, że pisanie dziennika "Dajary of Smiler" miało dla mnie kolosalne znaczenie. Pozwoliło mi bowiem na dialog z samym sobą. Dzięki temu uświadomiłem sobie BARDZO wiele i dzięki temu, że są we mnie pewne uświadomione procesy, lepiej rozumiem innych ludzi. Jak mi ktoś mówi:
- Daj mi czas, muszę to wszystko w sobie przemielić.
to doskonale ich rozumiem, bo sam wielokrotnie przechodziłem przez takie procesy. Dzięki temu jestem bardzo "miękki" i delikatny w relacjach, a to przekłada się na to, że ludzie czują się wokół mnie bezpiecznie. To dla mnie wiele znaczy.

Muszę mocniej promować ideę dzienników osobistych. Na bank o tym będzie w kolejnym wykładzie ;)


Ennja - Let Go
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=s_Vg5NN7LBo" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=s_Vg5NN7LBo</a>






***






RDZEŃ

4 ELEMENTY
(Duch, Umysł, Serce, Ciało)

Sierpień zaczął się dla mnie wyśmienicie - coolie zaprosił mnie i Cao do siebie na działkę ;D! Działeczka idealna na chill, więc zrobiliśmy zakupki na śniadanko i griil, a potem... caaały dzień się opierdalaliśmy xD! Hitem było to, że coolie znalazł basen dla dzieci, który po napompowaniu i napełnieniu wodą pełnił idealnie rolę chłodziarki dla naszych ciał i piw :). Wszyscy posiedzieliśmy w wodzie i zgrzaliśmy się na słońcu, za co też zapłaciliśmy srogą cenę (bo przecież po co nam filtry, c'nie?). Przewinęła się też zjeżdżalnia, po której mogliśmy się ślizgać, ale i tak hitem był basen... no i mięso ;D

Nie lubię siebie oglądać na fotkach, ale tutaj fotki strzelał Cao i złapał mnie, gdy przynajmniej się uśmiecham po ludzku (dzięki Bartku!) :)




Również miałem super dzień z Długim. Obskoczyliśmy saunę na Fali, później zjedliśmy burgera w Gastromachinie, aby znów saunować w Destresso i dzień zakończyć na piwerku z jedzonkiem. Długi zrobił zajebistą potrawę (chyba carbonara, nie pamiętam, nie znam się :P). Pyszne było :roll: :wstydzioch: :jupi: :O ;>



ROLE SPOŁECZNE
(Lider, Intelektualista, Sportowiec, Uwodziciel, Ogniwo Rodziny, Przyjaciel)

W Toastmasters kolejny raz prowadziłem spotkanie, albowiem zostałem wylosowany do pełnienia tej funkcji (tego dnia wszystkie nasze role na spotkanie losowaliśmy z koszyka). Oprócz tego w sierpniu zrobiłem swoją kolejną mowę pt. "Okna". Oto niektóre ewaluacje z tej prezentacji:

Cytuj
Cytuj
Co Ci się podobało?
Lapidarna puenta
Ciekawy przykład

Co mógłbym poprawić?
Pokazywanie (ilustrowanie) rękoma jest zazwyczaj banalne (np. stół, klicki - "narysowanie" ręką"


Cytuj
Co Ci się podobało?
+ wykonywanie i umiejętne przedstawienie przebiegu i wyniku badania
+ wplecienie Twojej własnej (choć właściwie koleżanki) historii, aby uczynić mowę bardziej osobistą
+ praca głosem - dobra modulacja, głośność

Co mógłbym poprawić?
- czasem gesty były zbyt dosłowne, przez co nie zawsze potrzebne


Cytuj
Co Ci się podobało?
Mowa ciała, pozycja na scenie

Co mógłbym poprawić?
Płynność przy spójnikach, między innymi "i"


Cytuj
Co Ci się podobało?
konkretny przykład, problem i jego rozwiązanie, mowa ciała, kontakt z widzem

Co mógłbym poprawić?
urozmaicić słownictwo


Cytuj
Co Ci się podobało?
Mowa była wspaniała, znakomicie przemyślana - pod uwagę daję Ci zastanowić się czy byłbyś w stanie powiedzieć coś dynamicznie, ale innym stylem - brzmisz jak komentator sportowy


Cytuj
Co Ci się podobało?
Temat z zakresu relacji międzyludzkich. Bardzo ciekawe przedstawienie na pozór oczywistych spraw

Co mógłbym poprawić?
Dla mnie wszystko ok ;)


Cytuj
Co Ci się podobało?
Wreszcie wolniej mówisz :)
Ładna gestykulacja i ciekawie opowiedziane
Poprawny przykład

Co mógłbym poprawić?
Uważaj na zmiany nastroju


Cytuj
Co Ci się podobało?
Umiejętne zastosowanie gestów adekwatnie do treści. Podobało mi się proste, przykuwające rozpoczęcie oraz świetny pomysł na zakończenie, które zamykało przedstawione przez Ciebie treści

Co mógłbym poprawić?
Korzystać z całej sceny, miałam wrażenie, że lewa strona (twoja lewa) była bardziej "wyeksponowana" niż prawa

Zacząłem również dużo chętniej brać ewaluacje (omawianie wystąpień innych osób), albowiem zauważyłem, że tutaj można się naprawdę wiele nauczyć.



***

Hitem była jednak ogólnopolska konferencja Toasmasters - Efekt Toastmasters. W tym roku odbywała się w dniach 24-26.08.2018 w Poznaniu ("Poznańmy się"). Moja koleżanka z klubu, Ilona (czarna sukienka na fotce poniżej), brała udział w konkursie ewaluacji i choć nie dało się jej nic wygrać, cały wypad był dla nas bardzo wartościowy. Dlaczego? Bo Ilona dostała od nas masę wsparcia i powiem szczerze, że pierwszy raz doświadczyłem czegoś takiego na żywo. Kibicowanie pełną gębą. Naprawdę świetnie się bawiłem oglądając filmiki jakie ludzie wrzucali na naszą grupę na FB. Wypas!!!






Nie mniej ważna jest dla mnie wartość merytoryczna tego spotkania, którą oceniam na dobrą. Dupy mi nie urwało, ale faktycznie wróciłem z Poznania wzbogacony o wiele nowych doświadczeń i wiedzę. Najbardziej podobało mi się występowanie na konferencji w roli widza, bo mogłem poczuć się jak inni się czują, gdy ja prowadzę wykłady - to bardzo(!) mi pomogło. Widzieć innych ludzi, którzy robią kapitalne(!) wystąpienia było naprawdę super. Najbardziej podobały mi się dwie prezentacje:
- Adam Pioch - kapitalne(!) wystąpienie o storytellingu
- Paweł Musiałowski - świetne(!) wystąpienie o tym jak współpracować z pokoleniem Y
Obie prezentacje zrobiły na mnie bardzo duże wrażenie ze względu na wartości merytoryczne oraz sposób w jaki zostały przeprowadzone. Mam jeszcze przed sobą wiele pracy, ale widzę jej sens i widzę dokąd to wszystko może zmierzać ;)!

***

Dnia 13.08.2018 (poniedziałek) złożyłem w pracy wypowiedzenie. Wcześniej, w weekend, była integracja mojej firmy, ale nie odzywałem się o tym, że odchodzę właśnie po to, żeby nie zabijać klimatu imprezy - po prostu zależało mi na tym, aby wspólnie pobawić się z ekipą świetnych osób, z którymi pracuję, a uwierzcie mi - ludzie są tu kapitalni.

No cóż. Coś się kończy :(, coś się zaczyna :)

Rano najpierw poinformowałem o tym zespół i muszę Wam powiedzieć, że bardzo się tym stresowałem. Przykro mi później było i w sumie nadal jest :(. Proces KYC jest kompletnie nie dla mnie - wymaga analizy, a ja jestem bardziej kreatywny niż analityczny. Lubię tworzyć i w takim kierunku właśnie będę szedł, bo do pracy Scrum Mastera, szkoleniowca, czy team buildera podchodzę w sposób twórczy.

Od momentu złożenia wypowiedzenia tylko chodzę i myślę o nowej robocie. W domu przed snem wszystko sobie wyobrażam, planuję, szykuję szkolenia itd. xD. Oczywiście rzeczywistość mnie zweryfikuje, ale już teraz uzbrajam się w potrzebną mi wiedzę i doświadczenia czytając, rozmawiając z praktykami i edukując się :)

***

W sierpniu udało mi się skończyć czytać 2 książki:

Michał Szafrański
Zaufanie, czyli waluta przyszłości


BAAARDZO dobra książka. Przerwałem czytanie "Finansowego Ninjy", bo ta pozycja tak bardzo mnie wciągnęła. Wydanie świetne, a treść jeszcze lepsza. Bezpardonowa, do bólu szczera, konkretna i biznesowa. Świetna robota, Michał!!!

***

Jeff Sutherland
Scrum, czyli jak robić dwa razy więcej, dwa razy szybciej


Mocna i solidna literatura. Absolutny "must read" dla każdego, kto chce się zajmować Scrumem i metodykami zwinnymi. Książka napisana w sposób łatwy i prosty w zrozumieniu. W moim przekonaniu nie daje pełnego obrazu tego czym jest Scrum, ale bardzo pogłębia wiedzę na ten temat, a dla nowych osób w temacie jest zdecydowanie tą książką, którą należy przeczytać, żeby zbudować solidne fundamenty.

***

Dnia 15.08.2018 moja mama miała imieniny i zrobiła mini-imprezkę :)

***

Kolejnym hitem sierpnia była integracja u mnie w pracy, o której pisałem wyżej (11-12.08.2018). Łapcie kilka fotek z naszego ośrodka, bo fotki z imprezy są tylko do wglądu własnego ;D







***

Zdażyło mi się również skoczyć do kina na "Teen Titans" z cooliem. Powiem szczerze, że byłem sceptycznie nastawiony do tej bajki dla dzieci, ale finalnie okazała się ona zabójczo śmieszna (do dzisiaj mam w głowie to jak mówili słowo "Slade" xD). Polecam wszystkim, bo zabawa przednia (zwłaszcza, jeśli jesteście dziecinni jak ja :P).

***

Pod koniec sierpnia, bo 28.08.2018, skoczyłem również z kumplami na trening SAT (Social Arena Training), czyli na trening na arenie socjalnej (lub jak kto woli w wersji bardziej biednej - misje socjalne). Nazwę i całą metodykę wymyśliłem parę ładnych lat temu i bardzo mi to wszystko siedzi, a i chłopakom się spodobało. Trening odbył się na terenie Manufaktury (centrum handlowo-rozrywkowe w Łodzi) i trwał ponad 1,5h! O wiele za długo, ale to był pierwszy raz kiedy miałem w pełni szansę ćwiczyć kogoś, a nie tylko siebie. Dla mnie wypas! Pomaga mi to sprawiać, że dopracowuję metodologię takich treningów, a to na bank przełoży się na ich efektywność (poza tym zacząłem myśleć, aby w przyszłości to skomercjalizować ;) ).



MATERIALNOŚĆ

W połowie sierpnia poszedłem na zakupy i nakupiłem sobie ciuchów za około 350zł. Jako, że osiągnąłem swój cel finansowy (odłożyć 7.000zł), to nie musiałem już odkładać 300zł jak co miesiąc. To też spowodowało moje poczucie winy, o którym pisałem przy okazji sesji u psychologa.

Mimo wszystko cholernie dobrze się poczułem. Wcześniej wyrzuciłem ze swojego domu wszystkie stare graty i część poszła do piwnicy w domu, a część na działkę do siostry. Od razu pojawiło się miejsce na powiew świeżej energii :). Muszę jak najszybciej pozbyć się reszty ciuchów, które mi zalegają po wielkich porządkach, które zrobiłem w tym roku :)

Miesąc zakończyłem ze stanem konta -44,77zł. Kolejny raz na "minusie" lol xD

Ah! No i najważniejsze! Jako, że odchodzę z pracy, to w ramach punktów, które miałem na swoim koncie Benefit nakupiłem sobie biletów do kina i książek jak dzikus. Kocham książki xD





(WSZECH)ŚWIAT

Poznań był moją przygodą i bardzo mi się to spodobało. Doszedłem do wniosku, że jak już zacznę lepiej zarabiać to raz w miesiącu chciałbym pojechać do innego miasta, żeby je pozwiedzać. Zrobię sobie z tego jakiś projekt :P. Kręci mnie na to, żeby podczas jesieni popykać sobie fajeczkę w pięknym parku w pięknym mieście w Polsce, a potem poczytać tam książkę. Wypić kawkę. Taaak, to lubię <3



BÓG

No jakby to powiedzieć... Bóg zesłał mi panią psycholog i chwała mu za to ;D! Jestem teraz mocno skoncentrowany na poukładaniu sobie wszystkiego w głowie. Na całą resztę przyjdzie czas.






***






INNE

W sierpniu udało mi się przeprowadzić kolejne 2 sprinty i wnioski są takie:

Po pierwsze: myślałem, że rozjebię system, a uzyskałem tylko 19pkt z estymacji :P. Za dużo nie zdziałam, jeśli nie wiem jakie są moje możliwości... punkty estymacji muszą być. Punkty estymacji zostają.

Po drugie: muszę wyliczyć absolutnie wszystko, co w danym sprincie będę robił:
- to, co występuje u mnie w kalendarzu zawsze (np. praca, treningi),
- to, co jest "ruchome" (np. wydarzenia),
a nie jak do tej pory - tylko "ruchome". Dzięki temu lepiej poznam siebie i swoje możliwości. Trzeba do sprintu wrzucać WSZYSTKIE itemy (nawet te twarde, wpisane z datą), bo tylko tak jesteśmy w stanie zweryfikować faktyczne moce przerobowe ;). Efektem tego będzie świadomość tego ile jestem w stanie średnio na siebie dźwignąć z uwzględnieniem luzu i odpoczynku oraz jakie jest moje minimum i maksimum. Obecnie trochę "jadę po bandzie", więc raczej sprawdzam, gdzie jest moja górna granica, ale resztę jeszcze będę miał szansę poznać ;). Wszystko na spokojnie. Wyjdzie w praniu :)

***

PS
Na drzwiach w kuchni w korpo ktoś dał takie ogłoszenie i musiałem tam dołożyć swoje 3 grosze :P. Taki ze mnie śmieszek poza kontrolo :troll:







***






PODSUMOWANIE
To był naprawdę dobry miesiąc. Pełen. Dużo się działo, dużo dojrzewałem, dużo myślałem. Jestem z siebie bardzo zadowolony :jupi:

Tom Odell - Another Love (Zwette Edit)
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=4ZHwu0uut3k" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=4ZHwu0uut3k</a>


AMEN!
12
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Pod opieką psychiatry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez chinsky dnia Wrzesień 08, 2018, 13:06:40 »
Hej ŻyjWięcej!

Praktyka, opinia, obserwacja, refleksja, informacja, rozważanie, dociekanie, krytycyzm, diagnostyka, nic na siłę,

Piszę dzisiaj bo problemy z dostępem do internetu ;) Próbując szybko zamknąć sprawę przeprowadzki wpakowałem się w małe problemy finansowe to znaczy za dużo wydałem pieniędzy na podstawowe rzeczy i efektem jest tego, że przyszły tydzień zapowiada się biedny ale spokojnie... będę żył. Lekcję mam taką, aby następnym razem zanim udam się do sklepu jechał z konkretną listą a ceny wcześniej sprawdził w różnych sklepach (chociażby przez internet) bo za niektóre artykuły przepłaciłem i jestem na siebie zły, że działałem pochopnie.

Fajnie mi się mieszka w nowym miejscu, czuję się jak u siebie, nikt mi nie przeszkadza, nikt mi nie zagląda, miejsce parkingowe teoretycznie mam, nie mam do czego się przyczepić oprócz tego, że daleko choć i tak bliżej około 6km niż miałem wcześniej. Mam kurwa spokój..

Praca, szału nie ma i prędko szału nie będzie. Cały czas ogarniamy sklep internetowy i pierwsze sprzedaże za nami. Będzie dobrze ale czeka nas sporo pracy. Po pracy wiele nie pracowałem bo mi się nie chciało poza tym brak pomysłów więc wszystko stoi. Biznesplan dalej aktualny, dalej nad nim myślę, pracuję, piszę. Kiedyś to wszystko wprowadzę w życie bo na ten moment nie jestem gotów aby coś takiego zorganizować.

Siłka... od nowego tygodnia.. za dużo pochłonęła czasu praca i przeprowadzka. Będzie dobrze, będę koksem :p


A tak w ogóle trochę leniuchowałem wieczorami :p mimo to nie czułem się następnego dnia świeższy..

Cele z poprzedniego tygodnia:
Praca - Keep your craft and your skills strong  :ok:
Basen/siłka , dieta  :nieok:
Ludzie  :ok:

Cele na ten tydzień

Praca - Keep your craft and your skills strong
Siłka, dieta
Ludzie
Odpocząć
13
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Pod opieką psychiatry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Smiler dnia Wrzesień 03, 2018, 16:09:46 »
GRATULACJE!!!

W ogóle za całokształt. Wyszedłem na prostą z tymi dziennikami i mega gratuluję kroku w stronę wyprowadzenia się od rodziców. Czekam na wpis, który podsumuje jakiś miesiąc "na swoim", bo po tym Ci się uspokoi (jak już poczujesz, że spokojnie dajesz sobie radę :) ).

Poza tym, jak to czytam, mam wrażenie, że nakładasz na siebie zajebisty ciężar. Miałem podobnie, więc wiem przez co przechodzisz i że jest Ci to potrzebne... z tego względu pytanie ode mnie - a co z relaksem? Kiedy odpoczywasz? Jak to robisz :) ?

Buziole <3
14
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Smiler dnia Wrzesień 02, 2018, 22:33:16 »
PODSUMOWANIE LIPCA 2018
02.09.2018



Lipiec jest dla mnie zawsze magicznym miesiącem, albowiem zawsze wtedy obchodzę urodziny, wiadomo :sesese:! W tym roku nie było inaczej, a że 27.07.2018 przypadł akurat na piątek, kiedy w pracy mamy zebranie całego zespołu, nie omieszkałem ludziom o tym powiedzieć :ioi: xD. W związku z tą okazją narysowałem swoją karykaturę i powiedziałem, że wchodzę w 33 rok życia (skończyłem wtedy 32 lata) i życzę sobie, aby cała ekipa napisała mi 33 powody, dla których mnie kochają :). Oto nasze skromne dzieło (do ~15:30 były 23 powody, więc chodziłem później z tą kartką po ludziach i "zachęcałem" do wpisywania się :P ).






Tym magicznym sposobem chciałem się z Wami przywitać w podsumowaniu lipca 2018!




PS
A oto mały element muzyczny, który grają wszędzie i który strasznie mi siedzi w głowie ;)


Dynoro & Gigi D’Agostino - In My Mind
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=W9P_qUnMaFg" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=W9P_qUnMaFg</a>

SPIS TREŚCI:

CELE/PROJEKTY
- Do końca 2018 przeprowadzić 4 wykłady z serii 3ssential Skills
- Do końca 2018 odłożyć łącznie 7.000zł
- Do końca 2018 zaliczyć 10 sesji psychoterapii

RDZEŃ
- 4 Elementy
- Role Społeczne
- Materialność
- (Wszech)Świat
- Bóg

INNE

PODSUMOWANIE






***






CELE/PROJEKTY

1. DO KOŃCA 2018 PRZEPROWADZIĆ 4 WYKŁADY Z SERII 3SSENTIALSKILLS :ok:



2. DO KOŃCA 2018 ODŁOŻYĆ ŁĄCZNIE 7.000zł :ok:

BENG! BENG!! BENG!!! CEL ZREALIZOWANY!!!

Dnia 04.07.2018 dokonałem przelewu na konto oszczędnościowe i tym sposobem na swoim rachunku mam lekko powyżej 7.000zł!!! :jupi:

Niedobre jest jednak to, że lipiec zamknąłem kwotą -72,2zł. Znowu musiałem czerpać kasę z bufora, ale spoko - wszystko jest pod kontrolą ;)



3. DO KOŃCA 2018 ZALICZYĆ 10 SESJI PSYCHOTERAPII

Tutaj troszkę gorzej, bo wciąż czekam na moment, żeby się umówić na sesję. Mimo wszystko wiem, że się uda, bo mam dzwonić pod koniec lipca, żeby zgadać się na termin :)

sesja #1 :ok:
sesja #2
sesja #3
sesja #4
sesja #5
sesja #6
sesja #7
sesja #8
sesja #9
sesja #10

Ah! No i nie byłbym sobą, gdybym nie dodał, że od momentu upadku na plecy mam problemy, bo nadwyrężyłem "czworogłowe lędźwia". Pamiętacie jak miesiąc temu pisałem:

Cytuj
Mam tylko nadzieję, że jak będę pisał podsumowanie lipca, to będzie po sprawie, ale póki co, siłowni muszę powiedzieć "chciałbym, ale nie mogę" :(

No to niestety, ale muszę jeszcze odpuścić ;(






***






RDZEŃ

4 ELEMENTY

Tutaj moim największym osiągnięciem jest super dzień 22.07.2018, kiedy to:
- poszedłem na saunę na Fali,
- poszedłem na obiadek na chińskie żarcie
- poszedłem na saunę do Destresso
- obejrzałem w kinie "Iniemamocni 2"

Bosko 8)



ROLE SPOŁECZNE

W kategorii 3ssential Skills raczej nic się nie działo, ale za to w Toastmasters leci wszystko do przodu :)! Dnia 07.07.2018 mieliśmy szkolenie dla zarządów (na którym pierwszy raz robiłem komuś ewaluację w ramach konkursu), chwilę później - 19.07.2018 - po raz pierwszy prowadziłem spotkanie klubu, gdzie zrobiłem networking, a 30.07.2018 mieliśmy spotkanie zarządu naszego klubu.








Tak wyglądają moje role podczas spotkania w Toastmasters:
Toastmaster wieczoru :ok:
Główny Ewaluator :ok:
Chronometrarzysta :ok:
Kontroler Płynności :ok:
Gramatyk :ok:
Ewaluator mowy :ok:
Mistrz Gorących Pytań

***

Zawodowo stał się cud :). Na jednym ze spotkań organizacji Zwinna Łódź miałem przyjemność zgadać się z Radkiem - działa aktywnie w "Zwinnej" oraz PMI chapter Łódź - który zaproponował mi, żebym może uderzył w rolę Scrum Mastera (o którym już pisałem).

Cytuj
Scrum Master – osoba odpowiedzialna za usuwanie wszelkich przeszkód uniemożliwiających zespołowi wykonanie zadania, oraz za poprawną implementację procesu i metod.

źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Scrum

Bardzo się z tego powodu uradowałem, a Radek polecił mnie w swojej firmie... i tak na początku lipca miałem pierwszą rozmowę na stanowisko Junior Scrum Master w firmie Radka :). Spodobałem się i tydzień później miałem kolejną (aby w sierpniu dostać info, że chcą rozpocząć ze mną współpracę, ale o tym szerzej w kolejnym wpisie :jupi: :jupi: :jupi: ).

JESTEM BAAARDZO ZADOWOLONY ^_^

***

Ten miesiąc w kwestii szkoleń zacząłem od wykładu pt. "Metody przesłuchania i pozyskiwania informacji", który odbył się w Warszawie w lokalu "Worek Kości". Pojechaliśmy tam z moim kumplem, Łukaszem, z jego inicjatywy. Powiem szczerze, że się zawiodłem. Myślałem, że będzie na pełnym wypasie, bo był drugi raz robiony ze względu na zainteresowanie. Trwało to 2,5h (stanowczo za długo), a my zabraliśmy się do Łodzi na 1h przed końcem, bo w sumie wiele z tego nie wynieśliśmy. W każdym razie jest to jakieś doświadczenie ;)


Oprócz tego dnia 10.07.2018 byłem na wydarzeniu "Public Speaking" w SkyHub w Łodzi prowadzonym przez Ewę Strzyżewską i tutaj muszę powiedzieć, że było po prostu bardzo, bardzo źle. Mimo wszystko bardzo się cieszę, że mogłem pójść, bo zobaczyłem jak to może wyglądać od strony publiki :). Szorstka ewaluacja się Ewie należy jak psu zupa, a będzie mocna i bezpośrednia dlatego, że jeśli ktoś robi wydarzenie o przemawianiu publicznym, to powinien być świadomy konsekwencji.

Pozytywy:
+ bardzo dobrze, że spotkanie się odbyło, bo to zawsze pozwala się czegoś nauczyć
+ bardzo dobrze, że w trakcie spotkania podzieliłaś się książkami, które puściła w obieg, gdyż zawsze dobrze jest jak najszybciej wejść w fizyczny kontakt z literaturą przedmiotu

Do poprawy w przyszłości:
- dobrze by było, gdybyś przestała o sobie mówić w kategoriach "ą i ę", lepiej niech mówią o Tobie inni (chyba, że robisz to w formie żartu lub w określonych ramach, które sobie stworzysz... i z dystansem do siebie)
- w trakcie mowy cały czas słychać było "yyy", które od czasu do czasu zamieniane było na "emm", które miało pomagać Ci brzmieć bardziej jak intelektualistka (wiem, co mówię, bo niedawno sam byłem w tym miejscu :P) - to nie jest dobre
- Ewo... przestań mlaskać
- ... i zacznij mówić głośniej, z przepony - byłem na końcu sali i ledwo Cię słyszałem
- twoja mowa nie miała kompletnie żadnej struktury przez co słuchało się Ciebie ciężko i ciężko było się skupić, bo nie wiedzieliśmy ile potrwa całość - pamiętaj na przyszłość: "Wstęp + Rozwinięcie + Zakończenie" rzecz święta ;)
- jeżeli prosisz organizatorów o różne pomoce - w tym audiowizualne (rzutnik) - to z nich korzystaj! Rzutnik nie był praktycznie wcale wykorzystywany (a prezentacja znacząco poprawiłaby odbiór Twojego wystąpienia), zaś na flipchart'cie zapisałaś 2-3 strony, a to strasznie mało jak na wydarzenie trwające 2 godziny
- a jak już używasz flipcharta, to rób to tak, aby prawidłowo się przy nim ustawić ;)
- naucz się prawidłowo używać sceny i przestań się po niej szwendać bez celu :sesese:
- NIGDY nie odwracaj się do publiki plecami (chyba, że jest to celowy zamiar)
- Twoja mowa kompletnie mnie nie pochłonęła, a robiłaś wstęp o inspirującym przemawianiu... trochę słabo zrobić mowę o inspiracji i nie zainspirować ludzi - sugeruję mocno skupić się na kwestiach związanych ze storytellingiem, żeby to wyeliminować w przyszłości
- nie mów o sobie jako o przeszkolonym mówcy, skoro byłaś tylko na jednym szkoleniu
- daj ludziom określoną wartość, ja np. nie dowiedziałem się nic nowego
- pamiętasz jak mówiłem na początku, abyś nie mówiła o sobie "ą i ę"... naprawdę nie rób tego, nie opowiadaj o tym, że robisz sesje po angielsku itd. - opowiedz o konkretnych czynach, osiągnięciach i dokonaniach, które to uwzględnią
- na scenie musisz być konkretna, a ty byłaś bardzo(!) niekonkretna, lawirowałaś z jakimiś dziwnymi tezami, mówiłaś o NLP, a wszystkie tematy, które poruszyłaś były opisane niczym "dziwna maź", jak "coś płynnego bez kręgosłupa"... więc nie dziwię się ludziom, że mają taką opinię o "coachach" a nie inną... szkoda tylko, że to odbija się na takich ludziach jak np. ja :/
- kompletnie brakowało pomysłu na to spotkanie przez co tak naprawdę nic konkretnego nie zostało osiągnięte
- nie mów ludziom, żeby przemawianie publiczne ćwiczyli w domu przed lustrem - oni potrzebują obycia się z publiką i ze sceną, a nie z  lustrem!

Podsumowując:
Ewo... to, że ktoś nie boi się przemawiać publicznie, nie oznacza, że jest mówcą publicznym! Ty się tego nie boisz. Jesteś obyta ze sceną. I to jest definitywnie bardzo dobry start. Mimo wszystko masz jeszcze dużo(!) pracy przed sobą. Ze wszystkich punktów, które wymieniłem, najbardziej polecam zająć się strukturą mowy oraz storytellingiem, gdyż to wniesie do Twoich przyszłych wystąpień największą wartość. Wartość, która sprawi, że mniej osób będzie wychodziło w trakcie (jak to miało miejsce) oraz będą żywo rozmawiać po spotkaniu, a nie wymieniać komentarze w stylu "i jak, czujesz się zcoachowany?". Dasz radę, powodzenia!

PS
Kiedyś, gdy robiłem PonadPrzeciętnych (2013-2015) na szkolenie o wystąpieniach publicznych wpadł chłopak, który był w Łódź Toastmasters (a jest w klubie do dziś). Jeśli on miał wtedy o mnie takie zdanie jakie ja mam teraz o Ewie, to... Tomku - przepraszam :). Dokładnie tak! Sam kilka lat temu byłem na takim poziomie jak ona i też myślałem, że znam się na przemawianiu publicznym. Nie znałem się :P

PPS
Jak widzicie - napisałem ładną ewaluację. Taką ewaluację napisałem jako Damian Borowski, a wszyscy wiemy, że moje alter ego - Smiler - też ma swoje zdanie 8) 8D. Z tego względu mogę śmiało napisać, że Damian zrobił brutalną (ale szczerą) ewaluacje, a Smiler powiedziałby, że szkolenie było mega chujowe, laska była cienka i stracił tylko na tym czas. Ale na szczęście nie powie :zuo: 8D :sesese:


Oprócz tych wystąpień byłem jeszcze 18.07.2018 na wsytąpieniu pt. "Szczęście w pracy", które było prowadzone przez dziewczyny z Happy Dealer ( http://www.happydealer.pl/index.php/o-nas ). I tu - dla kontrastu: - świetne wystąpienie:
- pełne
- żywiołowe
- angażujące ludzi
- konkretne
- z prezentacją
- oraz z kontaktem po spotkaniu.
Dużo się dowiedziałem, och i ach :)! Brawo wy!

***

Oprócz tego nie skończyłem czytać żadnej książki oraz gratuluję Chorwacji mudialu (który zakończył się 15.07.2018) - graliście KAPITALNIE!

Wydarzyło się też coś innego, bardzo smutnego. Zmarł mój dziadek. Dziadek od strony mamy. Dzień po moich urodzinach :(. Chwilę później był pogrzeb. Byłem na nim i miałem w głowie taki głos: "Idź i spójrz na dziadka, żebyś nie żałował" i faktycznie - poszedłem do trumny się pożegnać. Dotknąłem ręką jego ręki i powiem Wam, że nie odczuwałem obrzydzenia, że to zmarły. Było mi po ludzku smutno i przykro. Dziadka będę zawsze wspominał bardzo dobrze. Kochałem go i mam z nim związane wspaniałe przeżycia (jak i z babcią, która jeszcze żyje).

Niestety cała sytuacja dotycząca ostatnich miesięcy życia i śmierci mojego dziadka to zupełnie inna sprawa. Mówi się, że z rodziną wychodzi się dobrze na zdjęciach i jest w tym trochę prawdy. Rodzina, która mieszkała z moim dziadkiem (brat mojej mamy, jego żona i córka) weszła w takie obroty zła, że to głowa mała. Władzę już dawno przejęła ciotka, która wsadziła mojego wujka pod pantofel oraz chodziła po rodzinie i gadała totalne bzdury na temat mojej mamy itd. Przez całe życie mieszkali sobie z dziadkami jak u Pana Boga za piecem - dziadki chodziły na grzyby, gotowały pyszne obiadki, wszystko wokół domu robili. Przez kilkadziesiąt lat życia (mój wujek nigdy nie wyprowadził się z domu, a ma ponad 50 lat) opiekowali się nimi, a teraz oni mają czelność mieć pretensje do całego świata o to, że ktoś za mało pomagał w ostatnich dniach?! Trzeba mieć tupet!

No cóż. Jak byłem młodszy i miałem sytuację ze swoim ojcem to umiałem tylko grać defensywnie i udało mi się wybronić. Jednak czas minął, a ja nie próżnowałem i teraz, jeśli będzie trzeba, będę atakował.


Poza tym jeszcze miałem szansę skoczyć do mojej siostry na działkę i pobawić się z Bartusiem w basenie, który tam stoi. Był wypas 8)



MATERIALNOŚĆ
Każdego miesiąca odkładam różne kwoty na różne cele. Jednym ze sposobów jest tabelka, która mi zlicza to, że dobrze jadam, trenuję i kładę się spać o ludzkiej porze. Przez ostatnich kilka miesięcy udało mi się uzbierać na plecak wojskowy, który bardzo(!) mi się przyda (żeby wrzucić tam np. ciuchy do pracy, na siłownię itd.). Oto on - Whistler II




I jak na plecak wojskowy - służy mi bardzo dobrze. Polecam mocno, gdyż jest to bardzo dobry i udany zakup, który absolutnie wart jest swojej ceny (429zł). Swoją drogą - plecak polecił mi mój serdeczny ziom za co wirtualna "piona" :)!


(WSZECH)ŚWIAT
Nigdzie nie byłem xD


BÓG
Jakoś nie miałem z Bogiem za wiele do czynienia. Mam swój plan, realizuję go. Może warto pomyśleć nad spacerem tylko dla Boga :)?






***






INNE

W lipcu udało mi się przeprowadzić 2 pełne sprinty scrumowe i są dwa wnioski, którymi chciałem się z Wami podzielić:

Po pierwsze powinienem brać mniej na siebie, żeby mieć więcej czasu, żeby odpoczywać i regenerować się (co też zrobiłem w kolejnym sprincie). Po drugie muszę wprowadzić estymację (punktową ocenę zadania), żeby wiedzieć ile mogę zrobić i naprawdę dowieźć do końca sprintu.






***






PODSUMOWANIE
To był poprawny miesiąc :). Jestem z niego bardzo zadowolony. Nie było super-hiper-mega wypasu, ale było naprawdę dobrze ^_^

AMEN!
15
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Pod opieką psychiatry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez chinsky dnia Wrzesień 02, 2018, 21:08:08 »
Hej ŻyjWięcej!

Praktyka, opinia, obserwacja, refleksja, informacja, rozważanie, dociekanie, krytycyzm, diagnostyka, nic na siłę,

Wyprowadziłem się z domu. Trochę szalona decyzja, "spontaniczna" ale przemyślana. Wynająłem sobie pokój (takie małe studio) u koleżanki w domu, za grosze. Dostałem wsparcie od przyjaciółek moich kochanych i mnie do tego przekonały tak więc udało się. Fajnie, cieszę się bo pamiętam jak pisałem po 25 urodzinach, że poległem.

Cytuj
Wyprowadzić się nie wyprowadziłem od starych. Stuknęły 25 urodziny a ja uświadomiłem sobie, że będzie coraz coraz chujowiej. Takie przekładanie bo pamiętam jak ostatnio sobie mówiłem, że wyprowadzę się do końca roku 2018. Kasy w zasadzie nie odłożyłem, nic nowego nie kupiłem, po prostu się rozeszła i nie wiem nawet gdzie. Na swoje usprawiedliwienie powiem to, że bez względu na to ile bym odłożył, zarobił to nie stać mnie na kawalerkę, nawet poza miastem. Na osobny pokój nigdy nie czułem się na siłach, jestem samotnikiem i nie wyobrażam sobie mieszkać z kimś  :|

pustkaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.........

Dalej nie mam kasy, i dalej nie jestem pewien czy dam sobie rade ale spróbuję. Fajnie jak proste cele, w sumie proste, banalne cele wyznaczone jeszcze nie tak dawno temu zaprowadziły mnie tu gdzie teraz jestem. Mam fajnych przyjaciół, poszerzające się grono znajomych, super pracę, wynająłem pokój/e teraz rozpoczynam jeszcze naukę jednego zawodu ale to o tym kiedy indziej i środowe spotkania ze znajomymi o których nie raz pisałem to chciałbym wytłumaczyć ich powstanie i skąd one się wzięły.

Cytuj
Wczoraj byliśmy na spacerze bo środy to dnie w których oddział wychodzi na różne wystawy, spacery, głównie integracyjne spotkanie. Źle się czułem będąc w grupie osób, które mają problemy "psychiczne"...

Środy były dniami kiedy oddział wychodził na zewnątrz tak jak to pisałem wyżej i zawsze po zakończeniu takiego dnia "oddziałowego" chętni szli na kawe po to aby się lepiej poznać, spędzić fajnie czas w gronie innych ludzi a ja byłem jedną z pierwszych osób które to zapoczątkowały i trwa to do dziś. Nikt się już nie leczy na oddziale a nasze spotkania środowe funkcjonują do dziś i to jest zajebiste bo minęło tyle czasu, tyle osób się przewinęło, tyle osób o tym wie, że coś takiego jest i jest to grupa otwarta gdzie każdy może przyjść i nie zostanie wyśmiany tylko zrozumiany bo każdy z nas przechodził przez różne demony a po takim okresie tydzień w tydzień spotkań okazuje się, że każdy kto przychodził na te spotkania okazywało się, że przekładało się to na jego życie, prace, oczywiście pozytywnie :)!

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Dużo załatwień było w tym tygodniu, odpuściłem pracę i pracowałem głównie organizacyjnie. Forum drugie w ogóle odpuściłem bo mimo, że robiłem postępy to nie przynosiło mi to radości a problemy z angielskim mnie dołowały oraz to, że nie mogłem napisać więcej niż bym chciał (Praca+poodpisywać=czas którego nie ma). Z siłownią kiepsko było bo fatalnie się czułem, dużo wymiotowałem i nie byłem wstanie ćwiczyć bo każdy trening kończył się na kiblu. Musiałem się czymś zatruć. Więc średnio wyszło w tym tygodniu, waga około 86.5. Starałem się ćwiczyć, jeść niestety to, że wyszło kiepsko to nie moja wina. Z samopoczuciem też poszedłem w dół bo skończyły mi się proszki nasenne i były dni, że spałem bardzo krótko. Fajny tydzień, spędziłem go na załatwieniach i z ludźmi. Pogorszyły mi się relacje w domu, mama się obraziła, poczekam aż jej przejdzie a z czasem jak to wszystko utrzymam czyli pokój i siebie to relacje może się poprawią. W każdym bądź razie zrobiłem sobie furtkę powrotną gdyby coś nie wyszło a powiedziałem, że chce spróbować czy dam sobie radę.

Bardzo się cieszę, jestem dumny z siebie !
Swoją drogą prowadzenie tego dziennika to super przygoda, i pomyśleć, że wszystko zaczęło się tutaj. Jestem bardzo szczęśliwy z mojego aktualnego życia!

https://www.youtube.com/watch?v=_8u4VLk0iTI

Cele z poprzedniego tygodnia:
Praca - Keep your craft and your skills strong  :ok:/ :nieok:
Basen/siłka , dieta  :ok:/ :nieok:
Ludzie :ok:

Cele na ten tydzień
Dokończyć przeprowadzkę, przewieść rzeczy, urządzić pokoje i zaaklimatyzować się.
Praca - Keep your craft and your skills strong
Basen/siłka , dieta
Ludzie


https://www.youtube.com/watch?v=6OAHbptT93c
16
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Pod opieką psychiatry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez chinsky dnia Sierpień 26, 2018, 19:20:22 »
Hej ŻyjWięcej!

Praktyka, opinia, obserwacja, refleksja, informacja, rozważanie, dociekanie, krytycyzm, diagnostyka, nic na siłę,

Praca
Teoretycznie mniej pracowałem, i w sumie mało zrobiłem w tym tygodniu.
Odpuściłem trochę 2forum bo nie odpowiada mi to wszystko.. nie podoba mi się styl wszystkiego.
Nie chce mi się pracować bo w firmie jest kiepsko, wszystko stoi..
ii wciąż brak konkretnego pomysłu na przyszłość...
trzymam się pracy dalej bo taki był cel i podstawa wszystkiego ;)

Ludzie
Spędziłem czas z koleżankami, oglądaliśmy film i było super, mam fajne pamiątkowe zdjęcie!
Byłem też na kawie z grupą znajomych, i przyszło kilka osób.
Randki odpuściłem bo mnie wkurwiają w sumie te laski z tych portali, nudne jak flaki z olejem
Chciałbym coś wyrwać na mieście ale się boję chociaż czasami mam ochotę do kogoś podejść ;)

Siłka
Waga stoi w miejscu, 86.2 na czczo 
Treningi spoko chociaż nie chciało mi się..
Dieta to jebana masakra, ile tego trzeba zjeść by coś przybrać to się w pale nie mieści. Dołuje mnie to fchuj, męczy mnie to fchuj i zaniedługo jak się wkurwię to kupię sterydy  8D a tak poważnie to przejdę się chyba po jakieś odżywki..

Nastrój
Czułem w tym tygodniu, że nastrój poszedł do góry za bardzo. Byłem nakręcony jak samochodzik i zobaczyłem to zbyt późno. Znowu muszę się umówić do psychiatry po prochy by ten nastrój zbić do normalnego poziomu... Ale to też jest dziwne, bo niby jestem nakręcony i mogę robić wszystko i wiele rzeczy naraz ale w efekcie nie robię nic przez jakąś część dnia :facepalm:


Cele z poprzedniego tygodnia:
Praca - Keep your craft and your skills strong  / Drugi dziennik. !!!!  :ok: :ok:
Basen/siłka , dieta  :ok: :ok:
Ludzie  :ok:
Napisać biznesplan  :ok: ->

Cele na ten tydzień

Praca - Keep your craft and your skills strong
Basen/siłka , dieta
Ludzie
17
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Pod opieką psychiatry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez chinsky dnia Sierpień 19, 2018, 15:15:36 »
Hej ŻyjWięcej!

Praktyka, opinia, obserwacja, refleksja, informacja, rozważanie, dociekanie, krytycyzm, diagnostyka, nic na siłę,

Nie wysypiam się. Z tymi lekami znowu cyrki bo ciężko odstawić a jak się bierze chociażby minimalną dawkę to śpię za długo. Mimo to, zasypiam około 22-23 i wstaję 6-8, niby sporo godzin spania ale jakościowo ten sen jest tragiczny.

Z "blogiem" nadrobiłem w tym tygodniu i udało mi się zrobić 7 na 7 prac, czyli każdego dnia coś dziubałem i wrzucałem więc trochę wyświetleń wpadło, a na wyświetleniach mi zależy bo liczę na to, że wtedy trafi to do większej ilości osób. W pracy ciężko było się zabrać za cokolwiek, rozjebane dni i motywacja duża, ale działania mało. Biznesplan zacząłem pisać i zapisałem około 3 stron ale przypuszczam, że nawet w przyszłym tygodniu nie skończę ani formy podstawowej, wyjściowej... Powstaje w mojej głowie małe imperium, które urośnie. Narazie przelewam to na papier.

Z siłownią jest dobrze, wszedłem na większe ciężary, zacząłem dokładniej i ciężej ćwiczyć. Obecnie waga wynosi 85-86 kg, zależy kiedy się ważę 8D. Jedynie w taki sposób sprawdzam progres a może za jakiś czas coś zdjęcia pokarzą, które robię co tydzień. Dietę trzymam, która oceniam 7/10... Za mało było ryżu i kurczaka, głównie z lenistwa albo braku dostępu do kuchenki.. Powoli przyzwyczajam się do diety i nowych produktów oraz ćwiczeń, które wykonuje coraz lepiej bo czuję partie, które mam czuć. Wcześniej tak nie było ;)

Ludzie ah ci ludzie. Kurwa mać, laska z ostatniej randki pisała mi, że chciałaby się spotkać a później zniknęła i tyle ją widziano. I tu mam lekcje by po spotkaniu brać numer telefonu bo przypuszczam, że gdybym miał ten numer to nie pozwoliłbym jej zniknąć. Nie zamierzam z tego powodu płakać i dziś zaproponowałem innej dziewczynie spotkanie więc może akurat.
Mam małą grupkę znajomych, która zaczyna przypominać przyjaźń, wspólne spędzanie czasu, i to czego bardzo mi brakowało to możliwość wyjścia z dwoma osobami, wzięcie kawy na wynos, usiąść na schodkach i rozmawiać :D! Fchuj mi tego brakowało
Szczerze to coraz pewniej czuje się w kontaktach między ludzkich, wiem, że jestem komunikatywny, z poczuciem humoru, przystojny i to mi wystarcza. Czasami powiem coś czego nie powinienem mówić ale pracuje nad tym 8D Coraz częściej słyszę, że jestem przystojny, naprawdę, każdego dnia i to daje mi takich skrzydeł, że chcę mi się wychodzić. Wiadomo, że to motywacja zewnętrzna (poniekąd) ale zamierzam wypracować wewnętrzną na siłowni i w relacjach z innymi. 

Cele z poprzedniego tygodnia:
Praca - Keep your craft and your skills strong  / Drugi dziennik. !!!!  :ok: :ok:
Basen/siłka , dieta  :ok: :ok:
Ludzie  :ok:
Napisać biznesplan  :ok: ->

Cele na ten tydzień
Praca - Keep your craft and your skills strong  / Drugi dziennik. !!!!
Basen/siłka , dieta
Ludzie
Napisać biznesplan

to wszystko. Do zobaczenia za tydzień ;p
18
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Pod opieką psychiatry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez chinsky dnia Sierpień 12, 2018, 14:36:44 »
Hej ŻyjWięcej!

Praktyka, opinia, obserwacja, refleksja, informacja, rozważanie, dociekanie, krytycyzm, diagnostyka, nic na siłę,

W sumie od ostatniego wpisu nie wiele się zmieniło ani nic ciekawego się nie wydarzyło. Pojawiło się kilka przemyśleń dotyczącego mojego życia ;)

Dbaj o ludzi a ludzie będą Cię kochali. Takk, zacząłem doceniać dbanie o znajomości i powoli do mnie to dochodzi jak to jest ważne by interesować się innymi. Lepsza relacja ze znajomą, taką najbliższą mi oraz tworzenie małej grupki może i kiedyś przyjaciół, takich psia psiółek z którymi mogę spędzać czas. Zostałem zaproszony na kawę. Pojawiła się nowa opcja pracy i zarobku. Umówiłem się dziś na kolejną randkę.

Pracuj ciężko, wytrwale, cierpliwie, mądrze. W tym tygodniu nie pracowałem za dużo, i więcej skupiłem się na myśleniu jak to wszystko poukładać by w przyszłości więcej zarabiać. Pracowałem mądrze w innych dziedzinach życia, które de facto przełożyły się na pracę. Nie rezygnuje z pracy tylko idę cierpliwie po swoje. A ciężko trzeba zapierdalać pamiętając o odpoczynku.

I jeszcze kilka przemyśleć głównie dotyczących relacji międzyludzkich, depresji, pracy nad sobą itp Może nawet nie tyle przemyśleń co dróg którymi pójdę, dróg które wydają mi się drogami prowadzącymi tam gdzie chce by mnie zaprowadziły.

A tak w ogóle to wróciłem już z "wakacji". Nie odpocząłem i w sumie jestem bardziej zmęczony niż przed nimi ale za to zresetowałem umysł i czuję lekką i świeżą głowę. Mam kilka fajnych pomysłów i jednym z nich jest napisanie "biznesplanu" a później przedstawienie go szefowej! 8D W praktyce chciałbym by to dotyczyło firmy mojej szefowej aby otworzyć się na nowe rzezy, kierunki, pomysły co przyczyni się do zwiększenia zarobków jej i moich. Zależy mi na tym by pomóc jej to wszystko znów ruszyć a sam nie dam rady na ten moment przeprowadzić takiego czegoś. Brak zaplecza, funduszy, wiedzy. Zaplecze = nazwisko, popularność w środowisku, pracownia w centrum miasta, narzędzia, wiedza, strony internetowe, duży fanpage itp. Ja tego nie mam a bez tego ani rusz. Jak pociągnę ją do góry(motywacja, wsparcie i podobne)  to ona pociągnie mnie za sobą. Taki jest plan, pożyjemy zobaczymy

Cele na ten tydzień
Praca - Keep your craft and your skills strong  / Drugi dziennik. !!!!
Basen/siłka , dieta
Ludzie
Napisać biznesplan

https://www.youtube.com/watch?v=VyTM7YG8cQc



edit#1 randka 2.

Standardowo "randka" umówiona z portalu. Spotkaliśmy się na parkingu pod centrum handlowym a, że sklepy zamknięte to parking był dla nas i łatwo było się znaleść. Spodziewałem się, że będzie brzydsza ale była no naprawdę niezła dupa, mega uśmiechnięta, ładna buzia i całkiem fajna sylwetka na pierwszy rzut oka. Jak zaparkowała przedemną i wysiadła z samochodu to miałem w głowie "o kurwa, wow" xD Ja jej się też spodobałem przynajmniej z wyglądu bo skomplementowała mnie kilka razy.

Otwarcie, pierwszy kontakt spoko, tak wesoło. Pojechaliśmy jej samochodem (bo tak wolała) nad jeziorko posiedzieć, ale to był przynajmniej dla mnie zły pomysł bo było w pizdu ludzi a ja nie przepadam za takimi tłumami. Można to porównać do świąt w centrach handlowych... tyle samo bydła. W aucie rozmowa była naturalna, dobrze się rozmawiało, udało mi się schwytać parę razy jej wzrok i ogólnie mimo, że prowadziła co jakiś czas zerkała w oczy i to było takie super. Wesoła laska ;) jak się później okazało zbyt wesoła i żywiołowa dla mnie i czasami mnie to irytowało... Ale zaczęło się od tego, że w pewnym momencie poczułem się bardzo niekomfortowo wśród tylu ludzi i dzięki bogu nie było gdzie usiąść  8D bo gdybyśmy tam usiedli to by była kaplica, zamuliłbym masakrycznie. Wzieliśmy lody i picie i poszliśmy na spacer dookoła jeziora. Fajnie było mimo, że nie zawsze rozumiałem co chcę mi przekazać albo ja jej. Małe problemy w komunikacji.

Wzieło się to chyba z różnic, między nami spokojny-przebojowa i czasami jej przebojowość mnie przyćmiewała i zachowywałem się mało naturalnie w sensie nie wiedziałem jak się zachować i co zrobić z ciałem. Miałem duże problemy z mową ciała bo tak jak na poprzedniej randce prowadziłem wszystko i czułem się swobodnie tak tutaj to ona grała główną rolę. Ale znowu to idzie za tym, że ja spokojny=spokojniejsze miejsce, ona przebojowa=skupisko ludzi. Nie czułem się dobrze. Był taki moment, że chciałem uciekać ale to byłoby chamskie ;D

chciałbym coś więcej o tym spotkaniu napisać ale to wszystko było zbyt szalone (ona). Za dużo wrażeń, zbyt trudne do opisania. Wiele wspólnych rzeczy, i dużo różnic. Nie mój typ ale miała coś w sobie. Taką nutkę szaleństwa, dwie nutki, worek nutek co było zajebiste !!8D w tym momencie jestem jednocześnie zadowolony i smutny. Ukradłem jej trochę energii ;) a z drugiej strony martwię się, że zostanę odrzucony jak po 1 randce (tak naprawde ja ją odrzuciłem ale poczułem się odrzucony ;d). Taka sytuacja

czyta się to tragicznie ;d sorki

https://www.youtube.com/watch?v=FV-HPOHu8mY&list=PLB83527B553524312&index=45

https://www.youtube.com/watch?v=xZEO1Lug25s&list=PLB83527B553524312&index=46
19
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Pod opieką psychiatry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez chinsky dnia Sierpień 08, 2018, 13:39:00 »
Hej ŻyjWięcej!

Praktyka, opinia, obserwacja, refleksja, informacja, rozważanie, dociekanie, krytycyzm, diagnostyka, nic na siłę,


troszkę spóźniony wpis ale jest, a spowodowane jest to tym, że zrobiłem sobie przerwę i pojechałem na małe wakacje, nie daleko poza miasto ale było spoko (wróciłem dziś bo mam sprawy do załatwienia, i jadę tam jeszcze, może do niedzieli?). Brak dostępu do internetu i nie miałem jak napisać. Ogólnie pojechałem z koleżanką, taka znajomą, zwykły wyjazd, bez żadnych zobowiązań :) Ale spędziłem czas z innymi ludźmi więc spoko. Byłem też na ognisku i bawiłem się fajnie. I teraz bomba.

Umówiłem się na randkę, poszedłem na nią i jestem z siebie kurewsko dumny bez względu na to jak było. Podsumowując:
Otwarcie, pierwszy kontakt, całus w policzek, pewność siebie na plus wszystko
Ona była wygadana, ja również więc ciszy nie było, a rozmowa się kleiła, inteligentnie, zabawnie, w sam raz.
Źle wybrałem miejsce, a z racji, że ona się bała tej randki (że jestem mordercą albo coś..) to 2 razy mogła poczuć się mało bezpiecznie przy mnie. I ogólnie źle zorganizowałem czas, ale było też późno i to wszystko jakoś z tym kiepsko wyszło...
Mowę ciała oceniam na 8/10, byłem pewny siebie, wyprostowany, byłem sobą, utrzymywałem kontakt wzrokowy - raczej starałem się nawiązać ale ona coś nie chciała, gestykulacja itp na +.
Zjebałem pożegnanie bo myślałem, że jej się nie podobało i chciałem jej podać rękę (bo myślałem, że tego chce) a ona chciała się przytulić i wyszło mega chujowo i dziwnie xd

Wyszedłem ze strefy komfortu i kurwa nie żałuję!! Serce biło okropnie ale dałem radę ;p zobaczymy co będzie dalej.

Z pracą jest ok, trochę mniej pracuje ale pracuje. Dziennik drugi odpuściłem bo nie ma mnie w domu, ani nie mam dostępu do internetu i w sumie czasu by coś dziubać na "wakacjach"

Dietę trzymałem do niedzieli. Poniedziałek wtorek kiepsko a to dlatego, że nie mam tam sklepu... Trzeba w pizdu jechać a ciężko mi na takim etapie (początki z dietą) trzymać ją gdzieś poza domem (brak dostępu do sklepu, restauracji/baru) ale nadrobię to w przyszłym tygodniu. Ogólnie waga poszła prawie 6 kg do przodu przez 3 tygodnie. Nie ma źle. Tak samo z treningami, do soboty było okej, nd pn wt cisza, i dopiero dziś zrobiłem trening ale nie przejmuje się tym.

Coś za coś. W tym tygodniu było więcej ludzi, mniej pracy i siłowni. Szukam równowagi i ją znajdę ;)!

Ogólnie bawię się dobrze, i czuję się świetnie.

Cele ogarnę na przyszły tydzień jak wrócę

https://www.youtube.com/watch?v=YEnHZZzMUik
20
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Pod opieką psychiatry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez chinsky dnia Lipiec 29, 2018, 20:09:22 »
Hej ŻyjWięcej!

Praktyka, opinia, obserwacja, refleksja, informacja, rozważanie, dociekanie, krytycyzm, diagnostyka, nic na siłę,


Z pracą cisnę dalej, 29 dni pracy dzień w dzień, bez żadnej przerwy ;) W tym momencie, teraz, nie mam ochoty o tym myśleć ani pisać. Zacznę z czasem nowy rozdział w tym temacie ale potrzebuję lepszego dnia na to

Ciągle myślę o tym jakie cechy powinienem nabyć by cisnąć sprzedaż swoich rzeczy w internecie, oraz jak się do tego przygotować by takie coś rozpocząć. W pracy jest wkurwe progress, te 30 dni pracy to jest poezja. Różnica super

Na siłowni 3 treningi, dieta zajebiście i nie było dnia bym zjebał i jadł źle. Jadłem dużo, zdrowo, odstawiłem piwko, napoje smakowe i prawie "słodycze" ;p

Z ludźmi kicha dalej, brak ciekawsZych relacji... Są zwykłe kontakty z innymi. Z sukcesów to byłem na urodzinach u kuzyna, spotkałem się z rodziną, przespałm się z laską i w sumie to ostatnie nie było sukcesem :| eh

Nie wiem co z tymi ludźmi, nie wiem co ze mną, puste te wszystkie relacje.

Cele z poprzedniego tygodnia:
Praca - Keep your craft and your skills strong  / Drugi dziennik.  :ok: :ok:
Basen/siłka , odżywianie  :ok: :ok: :ok:
Ludzie ?? Randka? :>  :nieok:
Plany finansowe, ćwiczeniowe, jedzeniowe, małe porządki   :ok: tylko musze tu sobie wrzucic pozostale dni treningowe

Cele na ten tydzień
Praca - Keep your craft and your skills strong  / Drugi dziennik.
Basen/siłka , dieta
Ludzie ??

https://www.youtube.com/watch?v=IZCtV2Sq3Xg&list=RDiJLUNRwmedY&index=2
Strony: 1 [2] 3 4 5 ... 10