Ostatnie wiadomości

Strony: 1 [2] 3 4 5 ... 10
11
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Ból przemija, chwała trwa wiecznie...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lucjusz dnia Wrzesień 26, 2017, 12:14:49 »
Uzupełnię odgórny wpis po przemyśleniach (widocznie zapisanie tego wszystkiego pomogło coś poukładać):

  • To ja byłem świnią na końcu naszej relacji
    To ja pokazałem brak jaj i szacunku
    To ja w ostatnim dniu naszego wspólnego życia powiedziałem dość
I mimo, że przez wiele lat cierpiałem przez tą drugą stronę, to jednak mam do siebie żal, że tego felernego dnia nie byłem człowiekiem którym chce się stać.

Jeżeli zależy mi na szczęśliwym życiu, muszę się z tym uporać, i póki nie będę miał świadomości i w mojej głowie nie zakiełkuje myśl, że zrobiłem wszystko aby wymazać tą plamę ze swojego życia: będę się z tym dręczył jeszcze wiele lat. Muszę mieć otwarty umysł i serce inaczej zniweczę miłość którą obdarowała mnie moja kobieta, a nie chcę tego tracić. Jedynie dobre nastawienie i czyste intencje, to mnie poratuje w aktualnym stanie.
12
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Ból przemija, chwała trwa wiecznie...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lucjusz dnia Wrzesień 26, 2017, 11:30:26 »
Z wielką przyjemnością czytam Twój pamiętnik.
Ogólnie wniosek jest taki, że los jest nieprzewidywalny.
Życzę Ci jeszcze więcej motywacji i siły do działania,
bo tego nigdy za wiele ;)

Oj to prawda, dodatkowo wszystko da się przekuć na coś pozytywnego, byleby tylko słuchać swojego sumienia i działać ze sobą w zgodzie... i ten ostatni "człon" jest teraz dla mnie najważniejszy :) Czas tylko zrozumieć co się w człowieku dzieje i za tym podążać aby być szczęśliwym :).
13
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Ból przemija, chwała trwa wiecznie...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez tost67 dnia Wrzesień 26, 2017, 11:08:41 »
Z wielką przyjemnością czytam Twój pamiętnik.
Ogólnie wniosek jest taki, że los jest nieprzewidywalny.
Życzę Ci jeszcze więcej motywacji i siły do działania,
bo tego nigdy za wiele ;)
14
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Ból przemija, chwała trwa wiecznie...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lucjusz dnia Wrzesień 26, 2017, 10:40:55 »
No to miesiąc zmagań za mną :) Czas podsumowań i wytycznych tutaj sobie założonych oraz drobnych przemyśleń jak i drobnej prośby.
Może ktoś z czytających byłby chętny pomóc mi przeanalizować moje rozterki, ukazana na końcu?

-> Rodzinnie
Cytuj
1. Wzmocnić relację moich rodziców ze mną i moją kobietą.
2. Wzmocnić relację z siostrą poprzez wspólny wyjazd urlopowy (zależy mi też aby polubiły się nawzajem co chyba już doszło do skutku :)).

1. Zaliczone :) od powrotu z urlopu mamy dość ciekawie ułożone życie rodzinne, w bezstresowych warunkach. Bardzo mi na tym zależało (na spokoju poza pracą).
2.  Udało się na 110% :)

-> Życiowo
Cytuj
1. Urlop i spędzenie 2 tygodni bez stresu i obowiązków odcinając się w 90% od firm które prowadzę (mam świetne ekipy na zakładach, poradzą sobie z menagerką :)).
2. W tym okresie chciałbym już mieć papiery złożone o podzielenie działki i skierowaną sprawę o jej przepisanie na mnie osobiście. To będzie pierwszy krok do budowy domu, kolejny załatwienie formalności z przyłączami.

1. Daliśmy radę, choć kilka dni przed urlopem i sam dojazd był pasmem nieszczęść. Serio, to było jakieś fatum :D, auto było doinwestowane i wypucowane, pewne trasy. Ale jak się alternator kończy i wyprzęglik to żaden mechanik nie jest tego w stanie przewidzieć :D, i na trasie akurat pech chciał, że to wszystko poszło jedno po drugim... całe szczęście w PL :). Po drodze awaria auta w firmie (dostawcze poszło dzień przed wyjazdem) dodatkowo człowiek który miał przyjść do pracy za mnie na zastępstwo łamie nogę w dzień wyjazdu... W sumie, tyle zdarzeń, ale żadne jakoś tak nie wpłynęło negatywnie, a i nawet miło wspominam :) w tym czasie ani jednej kłótni, wszyscy jakoś tak zrezygnowani ale bez "spiny" przeżyli to wszystko razem ze mną :).
2. Papiery złożone, czekamy na pozytywne rozpatrzenie sprawy :).

-> Biznesowo
Cytuj
1. W własnej firmie chciałbym poczłapać do połowy września, i dopiero od tego momentu ruszyć z przytupem. Zgra się to z powrotem sezonu sportowego i nawrotu aktywności wśród społeczeństwa (więc dla nas najbardziej dochodowy czas). Działania jakie podejmę w okresie od połowy września to nowe punkty współpracujące ze mną [2 nowe siłownie w dwóch miastach] oraz danie kopa w dupę aktualnym sponsorowanym sportowcom aby mocniej w tym okresie promowały firmę bo widać, że wpadli w podobny marazm do mojego (ale wybaczam, sam odliczam dni do urlopu :D). Tutaj chciałbym finansowo kręcić się koło 1500-3000 na czysto, po spłatach wszelkich opłat i zusów i amortyzacji lokalu/sprzętu/aut. Obecnie mi się to udaje zobaczymy jak wypadnie sierpień/wrzesień.
2. W firmie w której pracuję jako "prawa ręka" dostałem podwyżkę. Do połowy września, chciałbym na ten moment trochę podziałać z rozwojem sprzedaży i rozpoznawalnością nowego sklepu który otworzyliśmy w tym okresie. Jak dobrze wywinduję promocyjne aspekty, plus rozpoznawalność od września zacznę nakręcać sprzedaż co będzie skutkować odpowiednią premią. Liczę na wzrost finansowy w tym zakresie pozwalający mi osiągać zarobki rzędu 4 tys podstawy w miesiącu październiku i kolejnych po nim. Dodatkowe aspekty procentu ze sprzedaży powinny mi przynosić zyski od 1000 do 3000. Dużo będzie zależeć od mojego zaangażowania.
3. Praca jako trener/dietetyk przynosi stabilne aktualnie ruchy, co jakiś czas wpada nowy podopieczny i systematycznie zwiększam pulę zainteresowanych mną osób poprzez nowe projekty promujące moją działalność. Dochodzą do mnie słuchy wśród dawno nie widzianych znajomych, że jestem postrzegany jako osoba "Znana" (są pytani przez obcych czy znają mnie, bo pochodzimy z tego samego rejonu). Cieszy ten fakt :) choć i dochodzą do mnie słuchy, że jestem "efektywny ale bardzo drogi". W sumie nie ma co się dziwić. Cen zabójczych nie mam, są równane z tymi jakie są na rynku. Jednak powiat w jakim działam jest ubogi i większość pracuje za minimalną. Swoją fachową wiedzę cenię, sam wydałem dziesiątki tysięcy złotych na studia i szkolenia, jednak realia życia w Polsce znam. Smutne.
Ciekawi mnie jak to będzie na wrzesień po urlopie, aktualnie kilka osób skierowałem na kontakt ze mną właśnie po takowym (nie zaczynam współpracy z kimś, tak aby po tygodniu powiedzieć, że uciekam na urlop. Mam nadzieję, że rzeczywiście docenią moją uczciwość i się odezwą :D.

1. Zaliczone połowicznie, nie udałem się do jednej z siłowni. Kontaktowałem się, ale połączenie było odrzucane więc zrezygnowałem. Podejrzewam, że po protu właściciel takowej był zajęty (jest moim klientem, jednak kontakt utrzymuje z działem zamówień) i już mi się nie chciało :D. Jeszcze do tego wrócę. Z drugą zawiązałem odpowiednie działania, ale nie przyniosły odpowiedniego rezultatu. Choć iskierka nadziej jest, że się powoli rozwinie i uzyskam odpowiedni odzew finansowy :).
2. Zaliczone, kolejna podwyżka uzyskana :), powoli odzyskuje to co było utracone poprzez cięcia w firmie kilka miesięcy temu (dopadł nas kryzys i ratowaliśmy się jak mogliśmy).
3. Z około 6-7 zainteresowanych przed wyjazdem moją uczciwość doceniły 2 osoby i wznowił prośby o wycenę współpracy :). Ale dodatkowo po urlopie odezwały się nowe postacie, czyli jestem na zero. Wiadomo "ciągnij rybę, póki bierze", ale jakoś sumienia nie miałem i chęci do psucia swojej renomy. Popracują z konkurencją, zrozumiej różnicę i wrócą ponownie do "chęci nawiązania współpracy".

-> Pasja
Cytuj
1. Sportowo powolutku, cel jest 110kg, już w pewnym momencie pokazało się 104, ale ponownie uciekło do 102kg. Tak jak pisałem, żyję urlopem i nie zasuwam jak należy na 100% i w diecie i w treningu jak i suplementacji. Deadline mam ustawiony od połowy września. Więc jak tylko wrócę biorę się do roboty na full. A teraz? Dźwigam sobie :) Biję kolejne rekordy i cieszy, że wróciłem do starych ciężarów. Te ćwierć tony spokojnie podniosę z ziemi, niedługo spróbuję przysiad z 180kg a i podobną wartość wycisnę na sztandze. Tragedii nie ma, ale ambicje do grudnia to te minimum 300kg na martwy ciąg podnieść, z 185kg wycisnąć i z 210-220 przysiadać :).

Wszystko ruszyło z kopyta. Dieta trzymana, treningi z moją drugą połówką wykonane na 110%. Aktualnie jeszcze sporo brakuje do głównych bojów aby je zaliczyć:
Siady -> 160/210
Martwy -> 260/300
Wycisk -> 150/185 (tutaj w aktualnym planie tego ćwiczenia nie obejmuje, więc za jakiś czas sprawdzę kolejne)

Ale będę przesuwał te granice.

KONIEC PODSUMOWANIA

Dodatkowo chciałbym się czymś z Wami podzielić. Jak widać wszystko układa się dobrze, stabilnie i powoli staram się osiągać to co sobie wytyczam. Zastanawiam się nad kolejnym wytyczonym przed sobą celem i czy go się w ogóle podjąć:

PRZEBACZENIE

Wszędzie wspomnienia, zdjęcia, miasto w którym żyję, przyjaciele, filmy, muzyka. Wszytko przynosi wspomnienia które niestety przynoszą dwie emocje: MIŁY SENTYMENT i SMUTEK, że nie mogę tego powspominać z szczęściem.
Czuję wewnętrzny niepokój który się nasila i mnie dominuje. Dodatkowo mam wyrzuty sumienia z powodu tego jak zakończył się mój poprzedni związek oraz, że żyję w aktualnym właśnie z tymi uczuciami. Czuję się jakbym krzywdził moją aktualną kobietę, bo nie uporałem się do końca z przeszłością.
Mija pół roku jak nie miałem żadnego kontaktu z moją byłą. Tak jak prosiła, nie dzwonię do niej, nie piszę, tak samo ona całkowicie się odcięła ode mnie pozbywając się jakichkolwiek powiązań czy to na profilach społecznościowych czy miejscowych (wyjazd za granicę). Nie mam pojęcia jak się czuje aktualnie, ale jestem w stanie skleić kilka swoich spostrzeżeń i chłodno je tutaj opisać:

-> Jest nadal zazdrosna lub chce usilnie pokazać, że świetnie sobie radzi po rozstaniu. Wnioskuje to po informacjach jakie otrzymałem, że na udostępnione przeze mnie zdjęcie na profilu społecznościowym zareagowała dodaniem o identycznej tematyce na swoim tego samego dnia. Osobiście nie jestem w stanie tego ujrzeć bo prawdopodobnie po blokowała mnie odpowiednio :) jednak ona moje zapewne widuje na FB stąd ta reakcja. Chłodno oceniając: nic nadzwyczajnego, typowa reakcja ludzi młodych, dodatkowo zaborczych.
-> Ta cała zagrywka z całkowitym odcięciem się. Sugeruje jej postawę życiową i kwestię walki o swoje. Jest mocno nastawiona na "swoje ja". Zawsze taka była i nie miała czasu na ceregiele czy jakiekolwiek ukazywanie uczuć słabości. Oczywiście jest to maska, nabyta poprzez odczytywanie relacji męsko->damskich z strony matki, gdzie walka o związek nie istnieje. Istnieje natomiast walka o swoje dobre samopoczucie i stabilny fundament życiowo-finansowy. Choćby wewnątrz była złamana, to "na zewnątrz" w ciągu 2 dni usunie wszystko co łączyło ją z byłą przyjaźnią/miłością, będzie opowiadać o braku wzruszenia odpowiednio powtarzając sobie i otoczeniu, że to wina strony przeciwnej. Szybko znajdzie kolejnego partnera, szybko ulokuje się w spokojnym miejscu. Chłodno oceniając: Zwykłe podejście realistyczne do świata, bez ceregieli i z nastawieniem "utrzymania" siebie na wodzie. Kwestia egoistycznego podejścia do życia? Zapewne też, rzutuje też to na fakt oceniania takiej osoby jako dobrego partnera życiowego.
-> Jej nowego partnera okazało się, że znam. I ona też dobrze o tym wie. Jest to człowiek który nigdy u mnie szacunku nie miał i mieć nie będzie ponieważ jest fałszywcem, który kiedyś zrobił mi krzywdę w życiu. I ciężko mi w to uwierzyć, że w takie coś "poszła". Rozumiem, tonący brzytwy się chwyta, ale zastanawia mnie dlaczego zeszła do takiego poziomu. Serio, znam tego człowieka, mało inteligenty, w głowie wizja zostania "raperem", CAŁKOWICIE "łatwy życiowo" bez ambicji czy to w edukacji czy pasji. Chłodno oceniając: tutaj jest multum opcji do wyboru, od kwestii, że najłatwiej było jej się związać z taką prosta osobę i przekonać ją do siebie. Tym samym szybko wyszła z domu (patologicznego z matką alkoholiczką) do którego wróciła po rozstaniu ze mną. Może trochę w tym przekory wobec mojej osoby. A może ma dość i oczekuje prostoty w związku i liczy, że taka osoba będzie ją darzyć uczuciem bez wymagań.

Tak naprawdę wiem, że to swoista mieszanka wszystkich tych podpunktów. Ona po prostu myśli zawsze o sobie, nie bawi się w ceregiele i "leci" przez życie dalej. Nie nazwałbym tego przeżywaniem życia tylko lotem, bo bazuje na prostych odczuciach bez przemyśleń. Taka już jest. Do tego aktualny partner bez wymagań bo i może ona nigdy takowych nie miała? I teraz właśnie ten poziom niżej jej odpowiada. Plus dodatkowo tak jak ja, pewnie walczy dalej z sentymentem, tylko, że w dość bojowy sposób gdzie ja rozmyślam jak tu pogodzić się z życiem i sumieniem przy okazji nie tracić 5 lat życia i być z nimi szczęśliwy (a nie wracając do nich czuć smutek i porażkę), ona rzuca je w nicość bo tak po prostu łatwiej.
Moje przemyślenia ostatnich dni kończą się chęcią skontaktowania z jej bliską osobą, wspólną znajomą i po prostu o wypytanie jak się jej wiedzie w życiu. Obiecałem, że dam jej szansę zapomnieć i personalnie nie chciałbym tej przysięgi łamać. Ale iskrzy się we mnie chęć drobnego kontaktu, może przekazałaby jej moje chęci "porozumienia". Nie wiem co we mnie siedzi (to pierwsze moje życiowe rozstanie), ale nie chce tego uczucia. Liczę, że nie jest to żal za jej osobą, a chęć kajania się i usłyszenia, że mi wybacza. Chęć usłyszenia, że te 5 lat życia coś i dla niej znaczyły i nie zapomni ich z gniewem do mojej osoby. Tak żałuję, jak to zakończyłem wiem, że nie jestem sam jeden winny: Ale to ja jestem mężczyzną, a zachowałem się wtedy jak "PIZ$A". Jeżeli mam być szczęśliwy muszę się z tym uporać i zrozumieć co we mnie siedzi.
15
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Pod opieką psychiatry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez chinsky dnia Wrzesień 25, 2017, 16:12:28 »
Do przodu nie idę, i jest mi z tym źle a wszystko dla tego, że nie mam motywacji wewnętrznej bo to co robiłem do tej pory to chyba dlatego by terapeuta był zadowolony ;) Tak samo mi też powiedziała X, że jej krzywdy nie robię tylko sobie ale co mam zrobić jak tej motywacji nie mam - nie wiem. Bo ja wymyśliłem sobie taką koncepcje, że jak będę motywował się dla kogoś, jeździł na rowerze, gdzieś wychodził itd to to polubię i z czasem zmieni się to w motywacje wewnętrzna. Tak też powiedziałem terapeucie i okazało się, że najpierw muszę zmienić myślenie a z tego myślenia ma wychodzić działanie. Lipa. Więcej czasu się dołuje i w momencie gdy potrafię zapanować nad myślami "s" w sytuacjach w których nie radziłem sobie wcześniej, które pojawiały się automatycznie to gdzieś ciągle z tyłu głowy jest ta myśl, że postanowiłem to w przyszłości zrobić ;) Wczoraj też oglądałem wywiad z chesterem i się posypałem kompletnie
https://www.youtube.com/watch?v=p394GYNrqiM

Po 2 tygodniach terapii poprawiły mi się relacje w domu, zrozumiałem, że skoro mieszkam z mamą to też muszę coś od siebie dać a nie być przysłowiowym wrzodem na dupie. Widzę teraz jak ciężko było mojej mamie gdy ja byłem w gorszym stanie a ona przejęła większość obowiązków. I jedynie w tym mam motywacje bo jak by się mogło wydawać nie odciążam jej tylko robię to dla siebie.

Damian odniosę się do twojego linku co mi podrzuciłeś na czacie :) Nie będę z niego korzystał bo jestem chory i mam zdiagnozowaną depresję dlatego potrzebuję medycyny, terapii, i postawię na 20 letnie doświadczenie i tego będę się trzymał przez te 3 miesiące, później zobaczę co dalej  ;P
16
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Smiler dnia Wrzesień 24, 2017, 14:01:10 »
PODSUMOWANIE SIERPNIA 2017



Mike Oldfield - Nuclear
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=RrkzIN2eP0U" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=RrkzIN2eP0U</a>



Tym utworem chciałbym zacząć ten wpis, albowiem sierpień (a szczególnie jego końcówka, która zaczynała jesień) był dla mnie miesiącem pod znakiem "męskości" - dużo o niej myślałem, kontemplowałem i starałem się nadać jej kształt. Apogeum swoich możliwości osiągnąłem właśnie dzięki "Nuclear" Mike'a Oldfierlda oraz "Way to fall" Starsailorów. Miałem te dwa kawałki na pętli przez jakiś czas i finalnie 24.08. w czwartkowy wieczór zjarałem się jak świnia i przy odpalonym browarze tańczyłem po pokoju i płakałem w rytm tych utworów.

Witam Was serdecznie w podsumowaniu sierpnia w moim "Dajary of Smiler" 8D :ioi:



***



CELE/PROJEKTY

1. Znaleźć pracę :ok:


2. Przeprowadzić min. 3 wykłady dla studentów w ramach 3S :ok:


3. Wyprowadzić "plecy" na prostą masażami :ok:


4. Naprawić zęby
Już zaczynam dotykać sukcesu i finiszu, jeśli chodzi o moje ząbki. Dnia 10.08. została mi wyrwana ostatnia ósemka! Teraz mam jeszcze przed sobą trochę leczenia kanałowego, kilka ubytków i higienę. Jestem na dobrej drodze, żeby wyjść z tego kompletnym wygrywem!


5. Odwiedzić laryngologa
Ciągle czekam na finał historii z zębami.


6. Wyprowadzić z chłopakami PP na prostą :ok:


7. Być na zlocie we Lwowie :ok:


8. Założyć firmę :ok:



***



STAŁE DZIAŁANIA
1. Modlić się choć raz dziennie, nawet przez chwilę, ale być w ciągłym kontakcie z Bogiem(duch) :ok:
Czy ja się w ogóle modlę? Kurwa, nie wiem. Ciągle żyję przekonaniem, że człowiek modli się całym swoim życiem i uważam, że mi to wychodzi. Mam takie momenty, gdy czuję się "mocny" w wierze, ale dużo częściej czuję się jakbym leżał kompletnie bez sił i Jezus musiałby mnie podnosić, żebym był zdolny do czegokolwiek. Mimo wszystko wierzę, że dzień mojej próby się zbliża i że Bóg ze mną wtedy będzie. Przez cały czas.


2. Skupić się na sobie i działać najpierw i przede wszystkim dla siebie (chodzi o mentalność) :ok:
No raczej, że beng! Nadal się sprawdza i jest naprawdę dobrze.

Best.

Desyżon.

Ever!


3. Kontynuować dietę (dieta ciała) :ok:
Idę-Nie idę? No idę xD


4. Nakurwiać treningi :ok:
Cały czas do przodu. Cisnę!!!


5. Kłaść się spać przed 0:00 (relaks ciała) :ok:
Do przodku :)


6. Średnio raz na tydzień wrzucać coś na swój kanał 3S :nieok:
Uuuu... Tu BARDZO źle. Posypało się, że głowa mała. Teraz muszę znaleźć czas, żeby skoczyć i gdzieś ponagrywać, ale przez pogodę nie mam za bardzo gdzie (a przynajmniej brzmi to jak dobra wymówka :P).


7. Na bieżąco działać z doktoratem (docelowo - poświęcać mu jeden dzień w tygodniu) :ok:



***



Duch
Jak wyżej :)!


Umysł
W sierpniu skończyłem czytać książkę "Menadżer skuteczny" Druckera:


Lektura godna polecenia. Pierwszy raz wyszła na światło dzienne w 1966 roku i wtedy musiała być naprawdę rewolucją, skoro nawet dziś ma fragmenty, które są bardzo "świeże". Książka nie jest jednak o tym jak zarządzać ludźmi, ale bardziej o tym jak zarządzać sobą w organizacji, jeśli jest się menadżerem. Ja nim nie jestem, owszem, ale tam menadżer jest pokazany nie tylko jako osoba zarządzająca, ale też - jeśli nie przede wszystkim - pracownik umysłowy, którym akurat jestem. To właśnie głównie menadżerom i pracowników umysłowym jest dedykowana ta lektura, którą polecam z całego... umysłu ;).


Serce
Emocją wartą odnotowania w tym miesiącu był powrót ze skateparku na Teofilowie w Łodzi. Był 22.08.2017 (środa) i szalałem na wrotkach - nauczyłem się wtedy zjeżdżać i podjeżdżać pod quaterpipe ^_^. Atmosfera była świetna, ekipa jeszcze lepsza, totalny chillout, zero spiny i sama frajda:


Po mniej więcej godzinie jazdy doszliśmy do wniosku, że wracamy, a ja podjąłem decyzję, że śmignę powrót na rolkach. Wracając ścieżką rowerową przejeżdżałem przez wiadukt na ul. Aleksandrowskiej (który jest tuż przed momentem, gdy ta ulica przechodzi w Limanowskiego). Zjazd jest po prostu, kurwa, boski. Na słuchawkach miałem Pelsona i zapierdalałem jak pojebany!

Pelson - Chce się żyć
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=Z2XdZke3C0s" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=Z2XdZke3C0s</a>

Wtedy właśnie czułem, że "to jest to"! Czujesz, że żyjesz!!!

Oprócz tego ostatniego dnia sierpnia kończyła się ważność biletów "multisport", więc, żeby ich nie stracić skoczyliśmy z kumplem do kina (będąc w delegacji w Białymstoku) i w ciągu dnia obejrzeliśmy dwa filmy (kumpel nazwał to "Dniem Janusza" :P). Na warsztat poszedł "Barry Seal, król przemytu" oraz "Bodyguard zawodowiec". Oba filmy polecam:




Ciało
W tym fragmencie wpisu powinienem gloryfikować ciało, jako moją świątynię, chociaż można byłoby to śmiało podciągnąć pod "Serce" i "Łowcę Emocji" :)! Mimo wszystko raczenie się sauną i hamburgerem należy do dbania o ciało, a taki relaks zafundowaliśmy sobie z cooliem 13.08.2017 roku :zuo: :mwuahahaha: :sesese:

Pamiętacie też pewnie to, jak pisałem kilka akapitów wyżej pisałem o skateparku? To była część większej całości - super dnia, który sobie zaplanowałem, a który był nastawiony właśnie na rozkosz ciała ^_^! Na samym początku machnąłem trening, później poszedłem do pracy, po pracy od razu skoczyłem na skatepark, a potem jeszcze na saunę :)! Wróciłem kompletnie padnięty, ale warto było jak cholera :jupi:


***


Lider
Sierpień zacząłem delegacją w Białymstoku, bo potrzebowałem kasy z diety wyjazdowej na leczenie zębów 8D. W ten sam sposób i w tym samym celu sierpień zakończyłem (choć nie ukrywam, że ta ostatnia delegacja cholernie mnie zmęczyła :( ). Mimo wszystko wybawiłem się dobrze, bo i ekipa dopisała:



Z większych sukcesów zawodowych mogę również powiedzieć, że w mojej pracy pojawiły się dla mnie nowe możliwości i strasznie mnie to cieszy :O

Ale rola "Lider" to nie tylko praca, bo nie samą pracą człowiek żyje. Pierwotnie rola ta została powołana przeze mnie na rzecz moich inicjatyw i w tej dziedzinie jest co świętować! Otóż 20.08.2017 opublikowałem swoje pierwsze podsumowanie miesięcy w formie wideo (tutaj czerwiec i lipiec):

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=n_VVFxzUSQE" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=n_VVFxzUSQE</a>

Dla mnie jest to nie lada sukces, bo wyszło naprawdę fajnie. Póki co - czasowo i materiałowo stać mnie na robienie podsumowań z dwóch miesięcy, ale i tak uważam, że warto je cisnąć (mam nadzieję, że w przyszłości będę robił jeden filmik na miesiąc). Pomysł jest naprawdę dobry, zwłaszcza w kwestiach promocji tego forum (filmiki idealnie nadają się do udostępniania). Może nie zaskoczy od razu, ale jeśli tylko będę konsekwentny, efekt się pojawi.


Intelektualista
Gdy piszę ten post, jest niedziela 24.09.2017, a ja ze studiów zrezygnowałem wczoraj. Temat zostawię na podsumowanie września :).


Sportowiec
Na samiuśkim początku sierpnia, bo w niedzielę 06.08., odbyły się warsztaty rolkowe organizowane przez Igora Gajosa. Z tej okazji pobawiłem się w filmowca i zrobiłem edit:

Warsztaty rolkowe "Let Me Help You Roll" (06.08.2017, Łódź)
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=X7f8AKsYWBA" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=X7f8AKsYWBA</a>

Tydzień później, wraz z cooliem, przyatakowałem jego siłownię (czyli tą, do której chodzi), a jeszcze tydzień później, 20.08., Plac Dąbrowskiego, żeby pojeździć na roleczkach na slalomie:


(Kilka dni później była jazda na Teofilowie i powrót z Pelsonem w uszach, ale to już znacie ;) )


Uwodziciel
Tu się nic nie dzieje i dlatego producent tego wpisu postanowił wkleić tu dobry drop xD

Sporty - O, Let Me Hit It
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=X3oOQ8XnQWU" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=X3oOQ8XnQWU</a>


Ogniwo Rodziny
Najpierw świętowałem rocznicę ślubu u wuja i cioci oraz imieniny mojej mamy, aby kilkanaście dni później świętować najważniejsze rodzinne wydarzenie tego miesiąca (jeśli nie roku), czyli ślub mojej kuzynki, Ani :)! Aniu i Mariuszu - jeśli to czytacie, wszystkiego najlepszego i gratulacje ;D! Zróbcie no tam dużo Polaków i rośnijcie w siłę :)!!!


Przyjaciel
Tu warte odnotowania jest spotkanie z moim kolegą, z którym bardzo dawno się nie widziałem - Łukaszem. Dnia 10.08. skoczyliśmy na piwko, które Łukasz postawił i pogadaliśmy o życiu jak to faceci :). Poruszyliśmy wiele ciekawych wątków dlatego 100% pozdro Łukasz ;)!


***


Materialność
Dawno nie miałem do czynienia z różnymi ludźmi z różnych "światów" i kiedy w sierpniu miałem kilka takich okazji, zobaczyłem jak bardzo mam rozwiniętą mentalność (szczególnie w kwestii materialnej). Nikomu nie zaglądam w kieszeń, jestem skupiony na sobie i swoich inicjatywach i wiem, że z nich będzie hajs, kibicuję, gdy komuś się powodzi itd. Było dla mnie szokiem, gdy w sierpniu w moją stronę poleciało kilka uwag sugerujących, że jestem "dziany" i to zrobionych w takim stylu, jakbym był gorszym człowiekiem. Szok.

Nawet jeśli tak jest, to zawdzięczam to tylko i wyłącznie temu, że planuję wydatki (choć nie tak skrupulatnie jakbym chciał), bo mam określone i konkretne cele finansowe (na ten rok... a od tego roku na dobre dopiero się to zaczęło).

Z drugiej strony cieszę się, że stało się to, co się stało, bo to pomogło mi bardziej zrozumieć siebie.


Bóg
Działamy razem w imię lepszej planety i Polski :)



***



Ogólnie to mogę powiedzieć, że:


więc łapcie ode mnie utwór zamykający ten wpis i sprawiający, że jest on kompletny:

Starsailor - Way to fall
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=F9hagVL-__c" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=F9hagVL-__c</a>

Amen.
17
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Pod opieką psychiatry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Kuba dnia Wrzesień 20, 2017, 17:18:59 »
Prawdopodobnie zdam też relację z nowego miejsca, czyli wyprowadzki do Łodzi.
Będziesz miał okazję też przeczytać sobie mój dziennik który zostanie odświeżony nowym newsem z początkiem pażdziernika, gdzie opisze doswiadczenie z decycji jaką podjałem ;)

Czyli paleta zmian odnosząca się do stagnacji tutaj opisywanej ;)

A więc będę żywym przykładem, który powinien potwierdzić w praktyce słowa Pani kierownik X i moje słowa  8D 8D
18
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Pod opieką psychiatry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez chinsky dnia Wrzesień 20, 2017, 13:40:50 »
Dokładnie to samo powiedziała mi terapeutka, że takich rzeczy się nie zapomina. Skoro kiedyś byłem przebojowy, miałem mniejsze większe zajęcia to ja to wciąż potrafię, kwestia sobie to przypomnieć, można porównać to do jazdy na rowerze :)
19
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Pod opieką psychiatry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Kuba dnia Wrzesień 19, 2017, 18:09:34 »
Powiem Ci, że też miałem okres w którym chciałem stąd odejść, widziałem samobójstwo jako finalny koniec mojego smutnego życia, początkowo myślałem, że mam depresje, poważną nerwicę,  zaburzenia osobowości bądź inne zaburzenia na tle psychicznym, jakoś tak włócząc się po psychologach, za każdym razem nie umiałem znaleźć odpowiedzi na pytania odnoszące się "Co się dzieje ze mną nie tak?"  kilka set złotych poszło na tychże specjalistów.

W perspektywie czasu doszedłem do wniosku, z pomocą Smillera  i blogów użytkowników na forum o uwodzeniu i samorozwoju, że rozkminy, ciągłe tworzenie iluzji/myśli  o sobie, przyszłości, tworzyło właśnie depresje wynikajacą z braku doswiadczeń i lenistwa. Nie jest to  depresja, tylko potrzeba pewnego rodzaju kopa w tyłek, zmian, metamorfozy, zmiany otoczenia, pracy, środowiska zewnętrznego. Gdy nie zmieniamy czegoś od momentu, gdy w życiu jest źle, sami siebie wprowadzamy w pewien dołek, a tym dołkiem jest zakorzenienie w sobie brak zmian, owych myśli. Organizm domagał i dalej domaga się zmian, aż trafie/trafisz/trafimy na coś, co wprowadzi nas w pozytywny boooom! a gdy tego nie robimy, stoimy w miejscu, młody umysł już kształtujemy pod jedną wydeptaną ścieżkę, a wtedy problemy, przygnębione myśli i stan.


Najlepsze jest to, cofając się do przeszłości, każdy z nas miał taki okres, że było fajnie i czuliśmy się szczęśliwie ze sobą, ale potem nagle to minęło i zaczęły tworzyć się problemy.

chinsky, czy tak nie było?

Pamiętam 2 lata temu, gdy doświadczałem, żyłem, tu jakiś wolontariat, tam wycisk na praktykach (praca nie była monotonna), tu szkoła, tu webmasterka i rozwój projektów WWW, tam poznana dziewczyna, brak auta, jazda rowerem i wracanie przez wiochy późną wieczorową porą rowerem  od niej, ten strach, że zaraz zacznie padać, hehe.

Pewnego dnia to się skończyło, tzn skończyłem szkołę, praktyki, poszedłem do pracy, tam bardzo wygodna, lecz monotonna  praca dała mi zarobić 1.800 zł na miesiąc.
Straciłem też dziewczynę, rower i autobusy zamieniłem na auto.

Jaki tego morał? a taki, że brak dalszego ciśnienia na doświadczenie, udział, zmienności tworzyły w głowie to, co tworzyły.
Sęk w tym, aby wrócić do przeszłości i sobie ją ponownie odtworzyć, z tą różnią, że zamieniamy to co było kiedyś, na coś innego z tą różnicą, że charakter czynności jest podobny ( o ile rozumiesz, co chce przez to powiedzieć) :D

Warto się nad tym zastanowić, gdyż Pani kierownik X ma rację.
Spróbuj iść na jakiś wolontariat, akcje charytatywne, serio! mega to pomaga!  ta brama zmian, którą musimy sobie tylko otworzyć.

Trzymaj kciuki, jeżeli napisałem głupotę, wybacz, chciałem pomóc.
20
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Pod opieką psychiatry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez żabol dnia Wrzesień 19, 2017, 13:35:11 »
Życzę owocnych poszukiwań siebie :)
Strony: 1 [2] 3 4 5 ... 10