Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 4 ... 10
1
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Pod opieką psychiatry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez chinsky dnia Styczeń 13, 2018, 14:51:37 »
Cześć :)


Zmiany zmiany jeszcze raz zmiany.

Praca - Wspominałem wam wcześniej o pewnej perspektywie pracy ale z tego co pamiętam nie pisałem "więcej" by nie zapeszyć. Teraz śmiało mogę powiedzieć bo się udało i od 20 listopada, czyli ostatniego postu pracuje na umowę w pracowni rękodzieła w samym centrum miasta :) Pracuję u koleżanki którą poznałem na terapii, i która zaufała mi aż do takiego stopnia, że od samego początku pracy u niej mam klucze do pracowni. Ona się jeszcze leczy, i zostaje na drugi turnus i teoretycznie dzięki mnie, nie musi zamykać pracowni. Pracuje dużo, może też to jest ucieczka od domu rodzinnego, zajęcie czasu i nie przeszkadza mi to ani trochę bo oprócz pracowania w pracowni, każdego dnia wieczorem ćwiczę swojego skilla w tej dziedzinie ;) Podoba mi się to, zawsze lubiłem robótki ręczne a perspektywa robienia swoich szali, ciuchów jest zajebista ;) Jedyne co przeszkadza mi w tej pracy jest materiał bo nie lubie szorstkich rzeczy no i to na ile to jest przyszłościowe. Zarabiam 2tysiące miesięcznie za 6 godzin pracy dziennie teoretycznie bo praktycznie tych godzin jest więcej ale z mojego wyboru. Jej narazie nie stać by dać mi więcej i wszystko jest ok.

Życie towarzyskie - Tu też mały progres bo spotykam się z ludźmi, głównie na kawę posiedzieć, pogadać i mam takie małe grono znajomych. Jest dużo starsze ode mnie w przedziale wiekowym 35 - 60 lat (ja 24). Ponad to zacząłem korzystać z aplikacji randkowej i umówiłem się na spotkanie z Weroniką. Trochę się zawiodłem bo zdjęcia przekłamane, głownie co do jej wielkości wszerz :troll: Mimo to uważam, że spisałem się na medal bo była bardzo zadowolona z dnia. Pokazałem jej miasto, byliśmy na wielu wystawach, kawce, zamku. Nie chciałem ciągnąć znajomości w kierunku związku więc napisałem jej to tego samego dnia, że nie do końca moje klimaty. Nie wiem czy by chciała czy nie ale chciałem mieć sprawę jasną :) Byłem również jako pomoc na zajęciach plastycznych dla dzieci. Zajebiste doświadczenie, super się bawiłem, fajnie przebywało mi się z dziećmi jak i ich mamami  8D Czasami myślę, że jestem wycofany i takie spotkania, zajęcia, jak kolwiek to nazwać pokazują mi, że jestem fajnym człowiekiem i potrafię pogadać.

Stan psychiczny - Od 2 tygodni nie płakałem, nie martwiłem się, nie przejmowałem się niczym. Czuję się bardzo dobrze na dzień dzisiejszy. Wieczorami pojawiają się gorsze myśli jak zawsze zresztą ale szybko przechodzą. Podsumowując od wypisania się z terapii jest różnie ale w 70% na plus. Mam ogromne bóle głowy przez odstawianie leków na własną rękę, i zażywam je gdy pojawi się taki charakterystyczny ból głowy. Zostały mi ostatnie 3 tabletki i zastanawiam się nad spotkaniem z psychiatrą po receptę.

Nie planuję zbyt dużo do przodu tylko staram się żyć dniem dzisiejszym. Chciałbym trochę zmienić odżywianie i przytyć albo jeszcze lepiej zacząć ćwiczyć ale nie potrafię się zabrać do tego. Z kasą ostatnio też kiepskie bo musiałem wyłożyć 650 zł za naprawę samochodu, teraz w styczniu trzeba zapłacić ubezpieczenie. Odkładam pieniądze na wyprowadzkę która zaplanowana jest na kwiecień w moje 25 urodziny. Jest to jeden pomysł na najbliższą przyszłość i jedyne co mogę w tym kierunku zrobić to pracować wytrwale.

Ok przyjaciele, do usłyszenia ponownie  ;)
2
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Dziennik by Kuba - wyboista droga ku zdobywaniu szczytów
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Kuba dnia Styczeń 04, 2018, 16:45:32 »
Siemka! chwilowo zawieszam swój dziennik, stwierdzilem, że na dzień dzisiejszy jedyny dziennik jaki będę prowadził, to ten ksiązkowi i na ścianie.

A teraz krótkie podsumowanie, przeanalizowałem swoje dotychczasowe życie, jasno mogę wynagrodzić siebie za klka sukcesów odniesionych  z końcówką 2017 roku:


 :ok: Wyprowadziłem się z domu rodzinnego do wielkiego miasta
 :ok: Odbylem pierwsze spotkania rekrutacyjne w walce o lepszą pracę i nie balem się rozmawiać z rekruterami i prezesam, stawiając sprawy jasno nawet w poważnych firmach
 :ok: Poznałem dziewczynę która okazała się biologiczna dziewicą, mało tego, chorowala i dalej choruje na anoreksje, co więcej, zawsze interesowali mnie ludzi z tego typu problemami i chcialem ich poznawać, a tu proszę, mam taką dziewczynę i dziele z nią część siebie
 :ok: Moje finanse nie wychodzą tak źle, jak mogłoby się wydawać, mam sporo czasu, aby  szukać dodatkowych dochodów
 :ok: Stałem się członkiem zarządu spółki mojego znajomego, obecnie mieliśmy wspólnie rozwijać pewny projekt, ackzolwiek coś słabo to widze ze względu na to, że znajomy i jego drugi członek zarządu sami nie wiedzą czego chcą, to mnie troche martwi i irytuje, zobaczymy, jak się to potoczy w perspektywie czasu
 :ok: Zaczałem  budować wlasną grupę Mastermind, na facebooku zebrałem 60 osobową grupę, mam w czym wybierać na kilkuosobowy, prawdziwy mastermind

Z czego nie jestem zadowolony?

 :nieok: Jestem strasznie leniwy, marnuje swój czas, swój potencjał, zapierdalam w jakiejś fabryce, mimo, że mam pewien bagaż doświadczeń w biznesie, w projektowaniu stron WWW, w zarządzaniu projektów, bylem wlaścicielem poważnego przedswięzięcia internetowego, moderowałem  obce strony WWW, zarabialem pieniądze w internecie

Wiem, że jeśli nie zmienie tego, nie pozbędę się lenistwa i nie znacze naprawdę pracować, skończę źle, skończę w fabryce kończąc tym samym swoje życie.
Swoje życie biorę poważnie pod lupę, czytam książki biznesowe które nie pozwalają mi w żaden świadomy sposób uciec od zajebistych rzeczy.

Wiem też, że na etacie obecnie nie mam czego szukac, moja pozycja zawodowa jest chujowa i jedyne wyjście w tej sytuacji jest takie, aby rozwinąć biznes   bo z tego co widzę, nikt mnie w swoich firmach nie chce, nawet Empik mnie nie zatrudnił, tylko zatrudnia jakieś stare baby. Śmieje się, bo zlożyłem CV, nie wzieli mnie, a koleś który pracuje w \empiku nie pomógł dwóm osobom ze znalezieniem i wyborem książki, natomiast ja pomogłem, doradziłem, oni byli zadowoleni, a ja dla tego sklepu przecież nic nie znaczyłem.

Mam sprany mózg względem biznesu, bardzo się z tego cieszę. Nie zamierzam być niewolnikiem w jakiejś nie rozwijajacej firmie pod która stoi BMW za 600 000 zł. Pomijając akt materialny, koleś którym tym jeżdzi, robi co che, ma hajs, ma ludzi od rządzenia firmą, ma wolny czas, ma wszystko, co chce.

Jeżeli managerowie postępują w tak chujowy sposób w miejscach, w których oni decydują co dzieje się w firmie/danym sklepie, to ja dziękuję, bo nie będzie mnie uczył jak żyć ktoś, kto sam nie wie jak mądrze podejmować decycje.


Czas na zapierdol w swoim życiu, bo nic samo nie przyjdzie.
3
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Ból przemija, chwała trwa wiecznie...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lucjusz dnia Styczeń 03, 2018, 15:44:19 »
Przez długi czas nie można było się zalogować na stronę... więc odpuściłem trochę dziennik. Nie ma co ukrywać: nie mam też zbytnio potrzeby w niego inwestować tyle czasu co wcześniej, zamknąłem pewien etap w swoim życiu.

Krótko podsumowując: Wszystkie moje rozchwiania emocjonalne zawarte w tym dzienniki w ostatnim czasie były spowodowane głęboką depresją i stanami wywoływanymi przez tą chorobę (pogłębiane rozchwianiem hormonalnym).
Gdyby nie fakt i chęć życia przy najbliższych skończyłbym w życiu zapewne podejmując obłąkane decyzje, spowodowane mylnym odczytywaniem swoich uczuć jak i odczuć.
Choroba która dopadła mnie, namieszała tak mocno w odbiorze świata, że sam nie wiedziałem co czuję. Moje wewnętrzne trzecie oko oraz wyuczone odczytywanie swoich zachowań jako "widz" podpowiadało mi, że olbrzymi smutek który odczuwam jest spowodowany prze zupełnie inne sytuacje niż te związane z przerwaniem toksycznego związku.

I miałem 100% rację.

Chciałbym pozbyć się tych wspomnień i tego krótkiego dramatycznego i bolesnego dla mnie okresu. Depresja wpłynęła na moją ukochaną i sprawiła jej przykrość tak olbrzymią, że ciężko to wybaczyć, a tym bardziej zrozumieć. Całe szczęście zwalczyłem w sobie to wszystko móc w końcu cieszyć się życiem.
Nie pozbędę się tych wydarzeń, ani nawet tych wpisów. Zostawię dla siebie samego, tak aby móc w razie konieczności wrócić do tego ciężkiego czasu i uczyć się, aby na nowo nie doprowadzić do nawrotu tej choroby smutku.

Rok 2018 zaczynam z czystą kartą, tabula rasa... Z szczęściem, miłością i spokojem w sercu :).
4
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Smiler dnia Styczeń 01, 2018, 00:58:18 »
CELE 2018



Dawno temu, w jednej z książek, które przeczytałem, padł taki cytat wypowiedziany przez jedną panią generał z armii USA (parafrazując):

Jeśli chcesz osiągnąć sukces w danym roku, to zrób listę dziesięciu celów, które chcesz
wtedy zrealizować, a spośród tych celów wybierz trzy. Trzeci skreśl, a o drugim zapomnij.


Ja co prawda nie jestem jeszcze na etapie tak silnej koncentracji, ale z ogromnej ilości celów, jakie postawiłem sobie w 2017, dzisiaj zejdę do trochę mniejszej listy.

Pisząc to, jestem świeżo po zajebistym pokazie fajerwerków Manufaktury w Łodzi. W lewej ręce trzymałem pudełko ze sztucznymi ogniami, a w prawej różaniec. Uśmiechniętą twarz miałem wlepioną w nieboskłon, który raczył mnie światłem. Cieszyłem się jak dzieciak... i z takim nastawieniem wbijam w 2018! Mentalnie ten rok jest kontynuacją nastawienia z 2017: TO JEST MÓJ ROK!

The Qemists - Run You
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=O-gc9oFc6BU" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=O-gc9oFc6BU</a>






***






CELE/PROJEKTY
W tym roku skupiam się na trzech sferach swojego rozwoju i w każdej będę chciał osiągnąć jeden, konkretny i wymierny efekt:

1. Ciało - Do końca 2018 schudnąć 10kg (ważyć 120kg) (obecnie [31.12.2018] ważę 130kg!)

2. Serce - Do końca 2018 przeprowadzić 4 wykłady z serii 3ssentialSkills (obecnie [31.12.2018] mam zgodę Samorządu Studentów Politechniki Łódzkiej na poprowadzenie wykładów)

3. Umysł - Do końca 2018 odłożyć łącznie 7.000zł (obecnie [31.12.2018] mam odłożone 3.800zł)

Jak sami widzicie będę działał na kilku arenach, ale za każdym razem będę dany element (ciało, serce, umysł) angażował na polu diety, treningu i regeneracji. Oto szczegóły:



1. CIAŁO - DO KOŃCA 2018 SCHUDNĄĆ 10KG (WAŻYĆ 120kg)
W 2017 zapisałem się na siłownię i od lutego regularnie na niej ćwiczyłem. Z efektów końcowych jestem bardzo zadowolony (bardziej szczegółowo rozpiszę się w tej kwestii podsumowaniu roku, które wyjdzie w styczniu 2018). Najważniejsze jest, że na siłownię szedłem z nastawieniem, aby dobrze się na niej bawić. To był priorytet... i dlatego udało mi się osiągnąć sukces, bo to nastawienie okazało się kluczowe. I dokładnie to samo nastawienie mam zamiar przełożyć na dietę, albowiem to ona będzie wiodła główny prym w nadchodzącym roku. Mam zamiar dobrze się bawić z jedzeniem 8D

Dieta:
Wbijam się na 5 posiłków dziennie i mam zamiar jadać regularnie i często oraz nie podjadać między posiłkami. Nie mam zamiaru liczyć kalorii (póki co), tak samo jak nie spinałem się o kilogramy na gryfie na treningu. Po prostu chcę sobie przygotowywać smaczne i zdrowie jedzenie i mieć z tego frajdę oraz satysfakcję. Tyle i aż tyle. Jak wytrzymam z takim nastawieniem przez rok, to w 2019 samemu będę chciał iść dalej, proste. Póki co - zaczynam od podstaw, a więc wyeliminowania słodkości i fastfoodów (a ochota na nie przejdzie mi, jeśli będę jadał regularne posiłki, gdyż nie będę miał skoków glikemicznych i nie będzie mnie kręciło na słodkie) oraz przygotowywania swoich posiłków w dużo lepszej jakości :)

Trening:
W tym roku będę kontynuował działanie na siłowni jak w 2017, ale dużo bardziej skonkretyzuje swoje działania. Mięśnie do treningu już są przyzwyczajone, więc potrzebuję nowych bodźców. Z drugiej strony potrzebuję zacząć budować kondycję fizyczną i dlatego zdecydowałem się na zwiększenie dynamiki ćwiczeń. Oznacza to, że na trening właściwy daję sobie 60min, a w jego trakcie będę wykonywał rozgrzewkę (~7min) oraz 5 ćwiczeń. Finalnie będę miał po maks. 10min na ćwiczenie. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że trzeba będzie sobie przygotować stanowisko, to cały czas będę się na tej siłowni ruszał. Robiłem już testy takich treningów (4 ćwiczenia i po 4 serie na ćwiczenie + brzuch) i powiem Wam, że są bardzo efektywne. Przerwy między seriami robię w miarę krótkie, więc się nie opierdalam. Po treningu właściwym będę jeszcze machał 40min na chodzie na bieżni. Również będę starał się omijać plan treningowy robiony według ćwiczeń (np. wyciskanie na ławce poziomej), a skupię się na ćwiczeniu danej partii mięśni (np. klatka + biceps 8D). Oznacza to, że będę wbijał na siłkę i sam nigdy nie będę wiedział, co za ćwiczenia na daną partię będę robił, więc będę mięśnie zaskakiwał ile wlezie. Klatka? Wyciskanie będę przerabiał ze wszystkich kątów, do tego rozpiętki, maszyny itd. Treningi niemalże do porzygu, bo... naprawdę to lubię. Tak - nie boję się tego napisać! Kocham trenować i to jest największy sukces w związku z moimi postanowieniami z 2017!!!

Regeneracja:
Tutaj nadal kontynuuję kładzenie się spać przed 0:00, bo dobrze mi to robi. Również chciałem w sobie wyrobić nawyk 8h snu. Pełnych 8h, bo ostatnio miałem z tym problem, ale wierzę też, że to przez dietę i ogólny "rozjazd życiowy" i zmęczenie materiału :P. Będzie ok ;)

***

Narzędzia do osiągnięcia celu:
Jak widzicie - taki cel wymaga ode mnie wykorzystania odpowiednich narzędzi i tutaj też jest najlepszy moment, aby zaprezentować nowość w moich wpisach, a więc tzw. "LearnBoxy" #KorpoMotzno :). Czym jest ów LearnBox? - uwypuklonym wnioskiem płynącym z moich doświadczeń, które są pisane specjalnie dla odbiorcy:

Cytuj
Narzędzia dobieraj pod cel (a nie odwrotnie)
Zauważyłem, że dużo osób strasznie się "jara" faktem, że są "samorozwojowi", bo używają określonych narzędzi, a zapominają kompletnie, że te są po to, żeby pomagały osiągnąć cel. Po co komu narzędzia, jeśli nie ma celu? Inna dziwna metoda to niedostosowanie narzędzia do celu (np. używanie przez 3-osobowy startup programu do obsługi płac pracowników, który opłaca się zainstalować, jeśli jest powyżej 1000 zatrudnionych osób).

Czytelniku, pamiętaj: najpierw wyznacz cel, a następnie dobierz pod niego odpowiednie narzędzia!

Czyli mamy już cel, więc jakie narzędzia będą mi potrzebne?

Na sam początek kupiłem sobie ładny, zielony zeszycik na fajne przepisy. Prawda jest taka, że takie sprawy jak przepisy mają tendencję ginąć, a co to za problem przepisać coś i wrzucić do zeszytu lub wydrukować i wkleić?

Będę również potrzebował kupić sobie zegarek. Na ten cel mam już odłożonych prawie 200zł. Dlaczego go potrzebuję? Muszę na siłowni działać bardziej intensywnie, a praca pod presją czasu dobrze mi robi. Nie mam zamiaru bawić się w 2-minutowe seryjki i latać z zegareczkiem do każdego ćwiczenia, ale potrzebuję narzędzia, które odliczy mi 2h, żebym w ciągu tych 120min był w stanie szybko się przebrać, produktywnie zrobić trening, machnąć 40min na bieżni i zrobić brzuch oraz wziąć kąpiel, ubrać się i wyjść. Oprócz tego zegarek przyda się na basenie, może nawet na saunie (choć wolałbym go tam nie brać), na spacery i w ogóle :). Obecnie na celowniku mam jakiegoś G-Shocka, bo mam wielką, misiowatą rączkę, więc będzie musiało mi to pasować ^_^

Kolejnym narzędziem jest "1h na jedzonko". Jest to 1 godzina dziennie, którą będę poświęcał na przygotowywanie jedzenia. Nie lubiłem tego robić, bo wychodzę z założenia, że "zabiera mi to czas". Niestety ten "zaoszczędzony" czas bardzo często poświęcam na pierdoły w stylu przeglądanie głupot z internetu. Wierzę też mocno w zasadę Pareta w myśl której: "20% badanych obiektów związanych jest z 80% pewnych zasobów" (np. 20% klientów przynosi 80% zysków)... a gdyby połączyć 2h na siłowni z 1h przygotowywania jedzenia, to otrzymamy łącznie 3h. Jeśli śpię 8h dziennie, to 16h jestem "na nogach", a 3h z 16 to dokładnie 18,75%. Z tego względu jestem przekonany, że jeśli tylko skupię się na treningach oraz przygotowywaniu jedzonka, to osiągnę swój cel.

Zakupy to kolejne narzędzie. Do tej pory robiłem zakupy tylko 1x w tygodniu (we wtorki) i były to zakupy spożywcze... a że w Lidlu nie kupowałem owoców i warzyw, to często nie miałem ich w domu. Teraz to zmieniam. We wtorki rano będę szedł po warzywa i owoce, następnie po pracy (wieczorem) do Lidla po spożywkę... a w sobotę po warzywa i owoce oraz mięcho ^_^. W ten sposób będę zawsze miał świeże owocki i warzywka oraz czas na pichcenie :jupi:

***

Dlaczego chcę osiągnąć ten cel?
Przede wszystkim najważniejsze jest zdrowie, ale prawda jest taka, że mam ogromne kompleksy związane ze swoim ciałem. Nie ukrywam również, że są one silnie związane z płcią przeciwną oraz niskim poczuciem własnej wartości (które wyrobił we mnie ojciec, ale ten temat już w swoim "Dajary" opisywałem). Chciałbym być ładny i przystojny, żeby podobać się kobietom. Kurwa, chcę się dobrze czuć ze sobą :(. Chcę być piękny i pożądany. Widziałem w tym roku film "The Man from U.N.C.L.E." (polecam) i tam grał aktor, który grał w "Człowieku ze stali". Chciałbym być tak przystojny jak on :(.


Chcę być przystojny i dobrze wyglądać (szczególnie w garniturze). Chcę być rześki i zdrowy, by móc ciałem dać wyraz tego kim jestem w środku :(

***

Posłowie:
Wszystkie zmiany będę wprowadzał "pakietowo", a więc co 3 miesiące (zupełnie jak z treningami na siłowni). Pierwsze 3 miesiące to "trening przygotowujący", a więc próbowanie swoich sił z przygotowywaniem posiłków itd. (zupełnie jak na siłowni robiłem FBW w lutym i marcu, czyli 8-tygodniowy program na start na siłowni).

A jakie mam konkretne plany na to jedzonko?
- 1 - kanapki na zdrowo (sałata, jajka, dobra wędlina, oliwki i inne rozmaitości) - ma być sycąco, bo rano tego potrzebuję
- 2 - obiad w kantynie w pracy (w przyszłości się go pozbędę na rzecz swojego jedzonka)
- 3 - baton wysokobiałkowy (sam sobie będę go robił, przepis już mam)
- 4 - owoc/warzywo
- 5 - sok/smoothie/shake/koktajl (tutaj już wracam do domu po pracy i atakuję sokowirówkę oraz blender :P)

A wszystko to po to, by odbudować swoje ciało!

A jest nad czym pracować, bo przy mojej wadze istnieje wysokie ryzyko cukrzycy, zawałów serca itd. Tego nie widać na zewnątrz, że ważę 130kg, gdyż mam tzw. otyłość wewnętrzną, więc proces ten będzie trudny, bo dłuuugo nie będę widział efektów na zewnątrz:(. Tak czy siak - muszę schudnąć... i muszę to zrobić przede wszystkim dla siebie!!!



2. SERCE - DO KOŃCA 2018 PRZEPROWADZIĆ 4 WYKŁADY Z SERII 3SSENTIALSKILLS
W 2017 przeprowadziłem 3 szkolenia w ramach Akademii Kompetencji Uniwersytetu Łódzkiego (i teraz najprawdopodobniej też wezmę udział w tym wydarzeniu, ale z mniejszą intensyfikacją). Te szkolenia dały mi mnóstwo profitów... Jednak 3 szkolenia to nie 3 wykłady. Teraz już wiem, że Politechnika Łódzka chce, żebym przeprowadził u nich wykłady i celuję dokładnie w 5 sztuk:
1. Psychologia szczęścia
2. Osiąganie celów
3. Motywacja
4. Zarządzanie sobą w czasie
5. Wykład Niespodzianka (bonusowy)

Wiem jednak, że robiąc wykład 1x na miesiąc ostatni wypadałby w maju/czerwcu i może mi to nie wypalić... i dlatego piąty wykład będzie bonusowy (co idealnie zakończy moją pierwszą seryjkę wykładów :zuo:). Jak się odbędzie, to super, a jak nie to też przeżyję (i najwyżej zrobię go później).

Dieta:
Tutaj podstawowym budulcem będą moje doświadczenia. Niestety, ale nie da się zrobić dobrego wykładu, jeśli nie posiada się odpowiednich historii, by móc osadzić część merytoryczną na dobrym storytellingu. Oznacza to, że będę musiał w tym roku dość dużo i intensywnie przeżywać właśnie po to, aby nabrać inspiracji i móc realizować się wykładowo :). Tutaj aż tak sprecyzowanych planów nie mam, ale na pewno będę chciał dokończyć projekt związany ze zwiedzaniem Łodzi i liczę na pomysły płynące z tego faktu ;). Finalnie - raz na tydzień będę musiał ruszyć gdzieś swoje dupsko, żeby móc zebrać fajne emocje.

Trening:
Takiego celu jak wykłady nie da się osiągnąć bez odpowiedniego treningu... treningu, który będzie systematycznie poszerzał moje granice emocjonalnej strefy komfortu. Takie efekty osiągnę tylko w jeden sposób - Toastmasters. Mhm. Dokładnie tak. Od stycznia zaczynam regularnie chodzić na spotkania tej grupy. Już zdążyłem wpłacić 300zł (100zł za podręcznik i 200zł składki na pół roku), więc będzie petarda! Skąd w ogóle pomysł? Otóż, gdy w grudniu 2017 byłem na prezentacji dla Samorządu Studentów Politechniki Łódzkiej, aby przekonać ich do zrobienia wspólnie wykładów, dostałem od nich naprawdę konkretną informację zwrotną, która dała mi wiele do myślenia. Jeśli połączymy to z faktem, że akurat kończyłem książkę "TED. Jak wygłosić mowę życia", w której autor namawiał, aby swoją prezentację przedstawiać niezależnym osobom oraz ze świadomością, że muszę się dużo bardziej skupić na formie (bo sama smykałka do gadania na scenie nie wystarcza), to otrzymamy Damiana, który 21.12.2017 już był na pierwszym spotkaniu w łódzkich Toastmasters. Oprócz tego będę przemawianie publiczne ćwiczył przed kamerą i raz na tydzień będę nagrywał jakąś krótką wrzutkę na swój kanał. Wpadłem na kilka fajnych pomysłów, które zapewnią mi stałe filmiki (np. recenzje książek), a jeśli do tego dodamy wykłady, to mój kanał zacznie się naprawdę bujać!

Regeneracja:
Intensywne życie musi powodować intensywny wypoczynek 8D i dlatego w ramach relaksu mojej emocjonalności będę nadal kontynuował magiczne Niedziele Damianka, kiedy... nie robię nic 8D ;D. Oprócz tego będę starał się w tych dniach robić to, co czuję, czyli np. chętniej gdzieś wyskoczyć (np. na spacer) itd. (chodzi o to, że jak w niedzielę budzę się rano to tak koło 12:00/13:00 po paru godzinach nic nierobienia mnie nosi 8D).

***

Narzędzia do osiągnięcia celu:
Pierwszym i najważniejszym narzędziem do osiągnięcia mojego celu jest podręcznik Toastmasters. Jestem ciekaw co tam jest, bo zapowiada się obiecująco. Sam wiem, że w 3S są podobne programy (inaczej ujęte), więc tym chętniej zapoznam się z treścią podręczników organizacji, która z ogromnym sukcesem wprowadziła taki program na całym świecie.


Drugim narzędziem do realizacji tego celu będzie mój kanał na YT... a dokładniej - sobotnie nagrywanie na ten kanał. Będę się starał raz w tygodniu nagrywać jakiś swój wywód na mój kanał (piszę, że "będę się starał", bo może czasami nie wypalić z różnych powodów, np. głupia sąsiadka, która ciągle drze się na swoje dziecko).

***

Dlaczego chcę osiągnąć ten cel?
Inicjatywa 3ssentialSkills to dziecko mojego życia i muszę je tchnąć w Polskę, bo wierzę, że zainspiruje multum rodaków. Jest to coś, czym pragnę się podzielić z innymi osobami. Na scenie się spełniam. Jestem również bardzo twórczy i czuję, że najwyższy czas przestać "pisać do szuflady". Dojrzałem. Jestem gotów (słyszysz, Panie Boże?!). Wiem czego chcę i te wykłady są dokładnie tym. To najbardziej istotny cel tego roku!

***

Posłowie:
Na Toastmasters zaczynam chodzić od stycznia (pierwsze spotkanie w styczniu jest od razu moim pierwszym jako członek). Na mój kanał na YT mam kilka zaległych wrzutek, więc tutaj też będę musiał znaleźć jeden dzień, aby to nagrać (recenzje kilku książek + całą playlistę o moich uwagach à propos chodzenia na siłkę w 2017). Chciałbym również za pomocą Toastmasters popracować nad swoją autoprezentacją (i wyglądem zewnętrznym).



3. UMYSŁ - DO KOŃCA 2018 ODŁOŻYĆ ŁĄCZNIE 7.000zł
To jest cel czysto finansowy, który związany jest z tym, że w 2018 chcę bardziej skoncentrować się na swoich finansach. Muszę zadbać o bardziej puszystą poduszkę finansową oraz systematycznie odkładać min 10% wypłaty. Poza tym na konto oszczędnościowe planuję posłać wszystkie premie oraz inne hajsy, które mi się przytrafią. Zamierzam zacisnąć pasa oraz liczę, że przez dietę oszczędzę jakieś hajsy i dlatego jak mi coś zostanie na koncie i przyjdzie kolejna wypłata, to ta końcówka też leci na oszczędności. Cel jest możliwy do zrealizowania, tym bardziej, że 3800zł już mam odłożone 8)

Dieta:
Trzeba się kształcić i dlatego chcę w swoje lektury na 2018 wpleść trochę na temat finansów. Bankowo chcę przeczytać "Finansowego Ninję", a podczas treningów na bieżni będę ostro katował zaległe podcasty od Michała Szafrańskiego ;).

Trening:
Trening będzie się odbywał na ringu, który nazywa się "Przychody 2018.xlsx". Kiedyś plik z moim rozliczeniem nazywał się "Wydatki 20XX", ale doszedłem do wniosku, że to koncentruje mnie na tym, że hajs tylko wydaję. Z tego względu zmieniłem później nazwę na "Rozliczenie", aby zrozumieć, że to nie na rozliczeniu powinienem się skupiać, ale na przychodach i stąd nazwa :). Od wielu lat systematycznie wieczorem wrzucam tam swoje wydatki z danego dnia i przeliczam czy hajs się zgadza. Teraz czas podnieść poprzeczkę - będę nie tylko biernie wpisywał swoje wydatki, ale będę - uwaga - (pro)aktywnie planował budżet! Będzie dynamit :zuo: :mwuahahaha: :sesese:

Regeneracja:
Niedziela Damianka pomoże mi w oczyszczaniu umysłu <3

***

Narzędzia do osiągnięcia celu:
Excel to naprawdę boskie narzędzie, korzystam z niego od wieeelu lat i zawsze świetnie się sprawdzał. Jutro siadam i przerabiam swój arkusz, aby wrzucić tam miejsce na planowanie budżetu. Na razie jeszcze nie wiem jakie kategorie będzie miała ta część tego pliku, ale wiem, że bankowo poczytam sobie o "słoikach Ekera" :)

Oczywiście Excel to Excel, ale najważniejszym narzędziem do realizacji tego przedsięwzięcia jest... moja praca 8)! Na tym polu będę bardziej chciał się zintensyfikować szkoleniowo. Swojemu przełożonemu przesłałem już szkic programu rozwojowego, który zrobiłem z moim kolegą z pracy, a który oparty jest na zasadach grywalizacji. Jeżeli udałoby mi się to zrobić tak, jak to powinno być zrobione, to ten zespół bardzo(!) szybko wyjdzie na czołówkę nie tylko w firmie, ale w Polsce dziedzinie KYC w ogóle (a pomijam fakt, że wtedy zrobienie wykładu a'la case study na temat wdrażania w zespół grywalizacji, ustawiłoby tę firmę w całej Polsce!). Słuchy mnie dochodzą, że w planach są konferencje itd., więc są możliwości rozwojowe i chętnie pogram z moją firmą w wygrana-wygrana :O

***

Dlaczego chcę osiągnąć ten cel?
Musicie wiedzieć, że wybieram się w bardzo długą i wycieńczającą podróż (a pisząc to czuję się jak Frodo przed opuszczeniem Bag End :) ). W trakcie tej podróży będę potrzebował źródeł finansowania, a to już najwyższy czas, żeby z tym się ogarnąć. Muszę zacząć budować swoje bogactwo, aby móc osiągać swoje marzenia i finalnie sfinalizować jedno, najważniejsze - założyć swoją szkołę.

***

Posłowie:
Na razie podchodzę do oszczędzania tylko w kontekście zbierania hajsu. Nie mam konkretnych celów, ani narzędzi. Chcę się tutaj trochę pobawić i skupić przede wszystkim na odkładaniu 10% z każdej pensji. Chciałbym też móc wydać hajs na kilka swoich inicjatyw, mieć zawsze jakiś zapas na wszelki wypadek. Nie ma większych celów i ambicji niż po prostu odkładanie pieniędzy. Owszem - jest cel 7.000zł, ale jeśli uda się go osiągnąć to albo go poszerzę do 10.000/12.000 albo zacznę odkładać na samochód.






***






STAŁE DZIAŁANIA

1. CODZIENNIE GORLIWIE SIĘ MODLIĆ
Chcę zintensyfikować kontakt z Bogiem. Chcę tuż przed snem przepraszać i prosić. Potrzebuję Boga. Teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.


2. SKUPIĆ SIĘ NA SOBIE I DZIAŁAĆ NAJPIERW DLA SIEBIE
To przyniosło mi ogromne korzyści w 2017 i mam zamiar kontynuować to działanie. Zaś w kontekście relacji międzyludzkich kierować się tylko zasadą wygrana-wygrana.


3. TAŃCZYĆ DRUM'N'BASS!!!
 8)






***






CELE/PROJEKTY DRUGOPLANOWE

1. ZROBIĆ FORMACIK KOMPUTERKA
Komp strasznie mi zamula, a początek roku to idealny moment, żeby to zmienić ;)


2. ODBYĆ W MARCU I WRZEŚNIU 2018 WIZYTĘ KONTROLNĄ U STOMATOLOGA
W marcu mija 6 miesięcy od momentu zakończenia leczenia moich zębów, więc mam zamiast pilnować ich stanu, bo wydałem na ich naprawę około 2.500zł!!!


3. PRZECZYTAĆ 10 KSIĄŻEK
I utrzymać średnią 7 stron na dzień ;)


4. NAUCZYĆ SIĘ TAŃCZYĆ D'N'B
Kocham tę muzykę i jeśli mam coś tańczyć, to przede wszystkim do czegoś takiego!

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=km6Zyw81pP4" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=km6Zyw81pP4</a>

Taniec do D'n'B jest tańcem solo, więc pozwoli mi na swobodną ekspresję tego, kim jestem... i nie jest jakiś trudny do nauczenia się:

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=jIzSJlsf7bM" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=jIzSJlsf7bM</a>

Z tym pomysłem chciałem też zaatakować Łódź i gdy już będzie ładna, wiosenne pogoda, wziąłbym ze sobą kamerę, znalazł jakieś fajne, industrialne miejscówki (najlepiej dachy budynków) i potańczyłbym tam choć 3min. Z takich wypadów (niekoniecznie legalnych 8) ). Robiłbym jakieś sety i wrzucał do siebie na kanał. Największym marzeniem zawsze było jest i będzie zatańczenie na dachu budynku z widokiem na panoramę Łodzi pod nagranie "Ashram", które stworzył Klute:

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=Yqs4EILE55U" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=Yqs4EILE55U</a>

Pobujałbym się też po jakiś imprezach undergroundowych, boiskach  i po prostu... w tańcu był sobą.

PS
Jeśli mi to zacznie wychodzić, to zyskam powód, żeby znów wrócić na skakankę ;)


5. ZROBIĆ SWOJĄ BLUZĘ
Jest to jedno z moich marzeń. Tak właśnie siebie widzę:
- jestem zgrabny i skoczny
- na głowie czerwona czapeczka Smilera
- na torsie biała obcisła podkoszulka
- na nią założona czarna bluza z moim logo
- na lewej ręce biały zegarek G-Shock
- na nogach ciemne jeansy
- ma stopach czerwone buty


i napierdalam jak ten murzyn (przewińcie do 3:19, bo YT nie chce współpracować)!

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=RuL1lQACfCg" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=RuL1lQACfCg</a>


6. ZDOBYĆ ŁĄCZNIE 250 SUBSKRYBENTÓW NA KANALE 3S NA YOUTUBE
Ten cel jest mocno związany z moimi celem głównym i wierzę, że będzie konsekwencją tego, że uda mi się zrealizować owe 4 wykłady. Obecnie mam na kanale ponad 100 osób, więc przede mną jeszcze trochę pracy, ale działam i to jest najważniejsze ;)!


7. SKOŃCZYĆ PODSTAWOWY PROGRAM MÓW TOASTMASTERS
Gdy zapisujemy się do Toastmasters, otrzymujemy 2 podręczniki, które realizujemy. Jeden z nich zakłada przeprowadzenie 10 mów, gdzie pierwsza to tzw. "Ice Breaker". Moim celem jest skończenie tego podręcznika do końca 2018 :)






***






OPCJONALNE

1. PRZEPRACOWAĆ TEMAT
A chodzi dokładnie o wizyty u psychologa. Czuję, że jeszcze się nie ogarnąłem z tematem swojego wnętrza do końca i będzie mi potrzebna pomoc kogoś, kto zna się na rzeczy. Dojrzałem do tego już dawno. Chciałbym móc zacząć realizować to przedsięwzięcie w tym roku, ale niestety nie dam rady finansowo. Jednak, jeśli pojawi się jakieś światełko w tunelu (np. podwyżka albo coś z NFZ) to będę się za to brał jak świnia za trufle 8). Mam przeczucie, że to właśnie tu "pies jest pogrzebany" oraz, że 2018 rok odkryje te rany na nowo i będę musiał znów się poskładać. O to też będę gorliwie modlił się do Boga, bo tego sobie życzę.






***






PODSUMOWANIE
Jak sami widzicie - jest co robić. Pomimo faktu, że wszystko wydaje się dość skomplikowane, to jednak jest dobrze poukładane i mam wszystko dopracowane, żeby w 2018 osiągnąć te trzy cele:

1. Ciało - Do końca 2018 schudnąć 10kg (ważyć 120kg)

2. Serce - Do końca 2018 przeprowadzić 4 wykłady z serii 3ssentialSkills

3. Umysł - Do końca 2018 odłożyć łącznie 7.000zł


Poza tym stale działam na starych arenach:
- zdrowie/sport/siłownia
- praca
- własne ambicje
i mam nadzieję, że pojawią się nowe:
- taniec
- wykłady
- różne, ciekawe społeczności.

Trzymajcie kciuki!

AMEN!

PS
Od 2018 zmienię też sposób realizowania siebie w dzienniku. Będą to to głównie zmiany wizualne, ale też postaram się popracować nad storytellingiem i warsztatem pisarza, żeby moje wrzutki nie były tylko i wyłącznie nudnym wypisem osiągnięć w kontekście rozliczania się z samym sobą, ale ciekawym doświadczeniem :ioi:






***






The Qemists - S.W.A.G.
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=1krmAcCdZ_Y" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=1krmAcCdZ_Y</a>

Amen.
5
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Smiler dnia Grudzień 10, 2017, 23:46:13 »
Świetna robota Smiller ;)
Dzięki i wielki szacun jeśli przeczytałeś tę ścianę tekstu ;)
6
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Kuba dnia Grudzień 10, 2017, 12:50:24 »
 Świetna robota Smiller ;)
7
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Smiler dnia Grudzień 09, 2017, 21:15:09 »
PODSUMOWANIE LISTOPADA 2017


Camila Cabello - Havana (Audio) ft. Young Thug
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=HCjNJDNzw8Y" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=HCjNJDNzw8Y</a>

Listopad jakoś nie był fascynujący i nie wgniótł mnie w fotel, choć jest kilka spraw godnych i wartych odnotowania. Przede wszystkim byłem przez pierwsze 2 tygodnie w delegacji w Erfurcie! Fajna sprawa, bo hajs z delegacji się zgadza (a liczony był w euro), więc jest na poczet odkładanych finansów :). Kolejna kwestia godna uwagi to fakt, że dzięki zaoszczędzonym pieniądzom i cięciu kosztów (czyt. zaciskaniu pasa) udało mi się kupić gimbala :jupi:! To drugie jara mnie tym bardziej, że mam naprawdę kilka fajnych pomysłów, które zamierzam (z)realizować w 2018 roku, a które związane są z "produkcją filmową". Mentalnie skoczyło mi też w głowie jeśli chodzi o nagrywanie na YT, co również jest bardzo ważne! Zapraszam na (krótkie) podsumowanie listopada 2017 ;)!



***



CELE/PROJEKTY

1. Znaleźć pracę :ok:


2. Przeprowadzić min. 3 wykłady dla studentów w ramach 3S :ok:


3. Wyprowadzić "plecy" na prostą masażami :ok:


4. Naprawić zęby :ok:


5. Odwiedzić laryngologa
Przed wyjazdem w delegację wolałem nie ryzykować żadnymi wizytami, a później jakoś ten czas tak szybko minął, że nawet się nie zorientowałem, że nie zrealizowałem tego zadania xD


6. Wyprowadzić z chłopakami PP na prostą :ok:


7. Być na zlocie we Lwowie :ok:


8. Założyć firmę :ok:



***



STAŁE DZIAŁANIA
1. Modlić się choć raz dziennie, nawet przez chwilę, ale być w ciągłym kontakcie z Bogiem(duch) :ok:
Powiedzmy, że tak było ;). A tak serio - nie uważam, żeby było co tu dużo mówić przy okazji tego miesiąca, więc bez szału.


2. Skupić się na sobie i działać najpierw i przede wszystkim dla siebie (chodzi o mentalność) :ok:
Jak wyżej.


3. Kontynuować dietę (dieta ciała) :ok:
Za dużo słodyczy, za mało robienia sobie jedzenia samemu. Wpadłem za to na kilka fajnych pomysłów na 2018, więc to cieszy ;)


4. Nakurwiać treningi :ok:
Poza delegacją jak najbardziej idę do przodu ;)


5. Kłaść się spać przed 0:00 (relaks ciała) :ok:
Idzie ok ;)


6. Średnio raz na tydzień wrzucać coś na swój kanał 3S :nieok:
Bardzo nie ok... ale zacząłem się z tego "wygramalać" właśnie dzięki gimbalowi oraz zmianie w głowie.


7. Na bieżąco działać z doktoratem (docelowo - poświęcać mu jeden dzień w tygodniu) :ok:
Dnia 3.11.2017 ostatecznie pożegnałem się ze studiami doktoranckimi. Następstwem tego był mój mail, odwiedziny w dziekanacie, zostawienie czekoladek "Merci" u mojego promotora i zamknięcie tego rozdziału w moim życiu. Nie było fajnie, bo nie tego się spodziewałem po studiach doktoranckich, ale przygoda była warta spróbowania. Kto wie - może kiedyś ;)



***



Duch
Bez szału ;)


Umysł
Przeczytałem 2 książki i obie polecam. Oto one:



Bardzo fajna książka od Simone'a Sinek'a. Uważam, że jest dużo lepsza niż jego poprzednia produkcja. Wciąż czyta się to ciężej niż się go ogląda, ale dzięki temu, że pozycja jest przesycona dużą ilością analizy studium przypadków, czyta się dobrze. Polecam wszystkim niezależnie od zainteresowań :)
Moja ocena: 8,5/10



"Storytelling" Stączka jest dobra dla wszystkich, którzy chcą zacząć swoją przygodę z pisaniem scenariuszy, wystąpieniami publicznymi, copywritingiem czy innego typu formami przekazu wartościowych treści. Jest to książka świetna na start, zwłaszcza, że jej pierwsza część dość dogłębnie skupia się na tym dlaczego storytelling jest ważny... i to też jest jej najmocniejsza strona. Reszta, czyli aspekty techniczne, są moim zdaniem potraktowane trochę po "macoszemu" i ewidentnie widać kiedy autor pisze, bo ma doświadczenie, a kiedy innymi słowami przepisuje z innych książek. Mimo wszystko polecam każdemu na początek przygody! Na minus jest też fakt, że autor trochę romansuje z establishmentem i ludźmi ze świecznika, którzy według mnie mają wątpliwą reputację.
Moja ocena: 7/10


Serce
Spacer po cmentarzu na ul. Ogrodowej wieczorem #TakieDoswiadczenieProszeCiebie i to w sumie tyle :P


Ciało
Szału nie ma :P


***


Lider
Tutaj ewidentnie sukcesem miesiąca jest moja delegacja w Erfurcie, którą podsumowałem tym oto krótkim filmikiem z mojego kanału:

Podsumowanie delegacji w Erfurcie
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=rlu7zZ-BgWU" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=rlu7zZ-BgWU</a>

Erfurt to miasto w centralnych Niemczech, które słynie z tego, że uczył się w nim i przebywał jako duchowny Marcin Luter. Poza tym Erfurt wydał na świat Maxa Webera - bardzo słynnego socjologa (który, swoją drogą, nienawidził Polaków). Erfurt jest również znany z tego, że w listopacie 2017 roku został odwiedzony przez Damiana Borowskiego w ramach delegacji międzynarodowej :troll: :mwuahahaha: :zuo: :sesese: 8D 8). Skrótowo: wspieraliśmy inny zespół.

Z osobistych doznań mogę stwierdzić, że:
- miasto jest urocze (12.11.2017 przez kilka godzin zwiedzałem samą starówkę),
- nie widać imigrantów/muzułmanów, ale czuć ich obecność (w nocy z piątku 10.11. na sobotę 11.11. jakiś imigrant zadźgał innego na obrzeżach miasta, a w czwartek 14.11. policja strzelała do handlarzy narkotyków "azjatyckiego pochodzenia" xD),
- kebsy mają tam zajebiste xD
- Polacy, jako naród, są FAN-TA-STY-CZNI i tylko czekam, aż w końcu uwolnimy swój potencjał, bo zajebiemy nim cały świat! DOKUMENTNIE!!! I ja się do tego przyłożę z całych swoich sił!!!


Kolejny sukces w roli "Lider" to moja seria filmików na YT zatytułowana "AntyCoach". Takie są jej założenia:

AntyCoach: Wstęp
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=fsJqIxln2W4" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=fsJqIxln2W4</a>

Wszystko nagrałem, gdy dostałem w swoje łapki gimbala! Cała treść do playlisty została zarejestrowana 25.11.2017, a 27.11. wydałem pierwszy i drugi filmik jednocześnie. Dzięki temu zmieniło się moje nastawienie względem publikacji na YT... i już wiem jak nagrywać. Oto moje lekcje:
- przede wszystkim nagrywam playlistami - czyli myślenie stricte projektowe mające swój konkretny cel, start oraz metę (a nie myślenie kategoriami "muszę coś nagrać raz na tydzień" i robienie byle jakich filmików, byle były),
- projekty realizuję manufakturowo - czyli biorę cały materiał i opracowuję wszystkie filmiki na playlistę, a potem tylko raz na tydzień sobie klikam "publikuj" (a nie na zasadzie, że robię jeden filmik z playlisty, obrabiam, publikuję i kręcę kolejny, bo to zabiera za dużo czasu i siły),
- nagrywam jak mam pomysł i chęci, a nie dlatego, że trzeba - czyli realizuję playlistę i gdy już ją zakończę mogę pozwolić sobie na "ciszę" na kanale.

Taki styl nagrywania i publikowania jest bardzo "mój". Dobrze się z nim czuję, a to sprawia, że mi się chce ;)! I TO JEST NAJWAŻNIEJSZE! Musi mieć to sens, bo wtedy motywacja rośnie jak szalona!

Poza tym wierzę, że ludzie tego potrzebują i nie ma się co spinać o robienie wchuj zajebistych projektów, a po prostu cisnąć swoje. Z czasem produkcje będą wyglądać lepiej, będą bardziej syte (np. zamiast mojego gadania będą fajne przebitki) i będzie ich więcej, ale póki co - klapki na oczy i robić swoje.

Skupiam się również mocno na automatyzacji samego procesu nagrywania, bo
- o ile to "jak składać materiał w efektywny sposób" mam obcykane na zasadzie "krok po kroku" i jestem w stanie działać z materiałem po 1-2h dziennie po przyjściu z pracy, bo dzięki rozłożeniu tego procesu na czynniki pierwsze uzyskuję optymalną efektywność,
- o tyle sama kwestia nagrywania materiału nie wygląda już tak kolorowo.

Żeby osiągnąć swój cel będę musiał między innymi zaopatrzyć się w lepszy mikrofon krawatowy z krótszym kablem - to podstawa. Dlaczego? Obecnie mam mikrofon Audiotechnika ATR 3350 i jestem bardzo zadowolony z jakości dźwięku, ALE! Ale ma kabel, który ma 6m i do tego po drodze jest jeszcze miejsce na bateryjkę, żeby ten kabel zasilać:


Przez to wszystko, mikrofonu ciężko używać z rejestratorem dźwięku, bo mam wiele punktów "oparcia" całego sprzętu:
1. rejestrator przy pasku
2. 6m kabla w kieszeni
3. ten badziew na bateryjkę i włącznik "on/off" zahaczony o kolejną część odzieży
4. reszta kabla schowana już nawet sam nie wiem gdzie
5. mikrofon przypięty do koszuli

Poruszanie się z czymś takim po mieszkaniu lub scenie to tragedia. Jasne - zapomina się o tym, ale i tak jest to niekomfortowe. No i najważniejsza sprawa - mikrofon działa na bateryjkę i nie widać jak bardzo jest zużyta, przez co nie wiecie nigdy na 100% jaka będzie jakość nagrania, a jako, że zużycie bateryjki powoduje utratę "głośności" (a więc możliwości nagrywania), to przy obróbce będziecie czasami musieli się nieźle namęczyć, żeby to było dobre dla ucha odbiorcy... więc zostaniecie zmuszeni ciągle wymieniać bateryjki (nie wspominając o wkurwie jaki Was złapie, gdy zapomnicie pstryknąć "off", zeżre całą baterię, a potem "na planie" będziecie bez bateryjki zapasowej, a więc bez dźwięku).

Rozwiązaniem jest mikrofon krawatowy z krótkim kablem, bo wtedy punkty oparcia są dwa:
1. rejestrator przy pasku
2. mikrofon przypięty do koszuli

Dzięki temu zyskamy na:
- zwinności,
- czasie,
- pewności, że zawsze będziemy mieć taką samą jakość materiału,
- spokoju, że nie ma baterii i można jechać bez blokujących myśli z tyłu głowy,
- szybkości w obróbce podczas postprodukcji.

Myślę również nad oświetleniem, żeby być niezależnym od kaprysów słoneczka, ale na to dopiero przyjdzie czas ;).


Intelektualista
O rzuceniu studiów już wiecie, więc co ja się będę więcej wypowiadał ;P?


Sportowiec
Siłka, siłka, siłka ;). Ale ważne odnotowania jest tutaj to, że zacząłem mocniej cisnąć. Dużo mocniej. I efekty są ;)!


Uwodziciel
Cisza na planie :P


Ogniwo Rodziny
Jak wyżej :(


Przyjaciel
Na sauny z cooliem co niedziela chodzimy i w sumie to tyle :P


***


Materialność
Z hajsem po Erfurcie spoko, wciąż leżą odłożone euro i niebawem zamienię je na złotówki, żeby odłożyć na koncie oszczędnościowym. Za to z odłożonych pieniędzy udało mi się kupić gimbala, który mnie kosztował wchuj :(, ale za to jest świetny!


Model to Zhiyun Smooth-Q. Jest petarda! Oczywiście nie jest to coś tak zajebistego, że rozkłada na łopatki, ale definitywnie da się z tym robić świetne ujęcia - wystarczy chcieć. Mam zamiar podróżować z nim i brać go ze sobą na różne przygody! AJAK!

Jedną sesję nagraniową już mamy za sobą, a będzie więcej. Póki co bawię się z nim statycznie, ale pomaga mi w realizowaniu ujęć dynamicznych, którymi wzbogaciłem swoje najnowsze filmiki (ujęcia na książki w serii "AntyCoach" na moim kanale).


Bóg i Wszechświat
Cisza :(



***



Dj Hazard - Roll On My Level ft. Summer Rayne (Extended)
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=iMjFuNoYMC8" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=iMjFuNoYMC8</a>

Kocham Was moje misie :*

Amen.
8
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Ból przemija, chwała trwa wiecznie...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lucjusz dnia Listopad 26, 2017, 17:38:46 »
Kolejny miesiąc za mną dziś krótko bo od wielu dni MEGA intensywnie działam :)

Cytuj
Aktualnie, czuję, jakbym nie miał celu w życiu, jakbym stracił pasję.

Zgnieść i do kosza!

Szczerość Panowie, szczerość!
Spotkałem na swojej drodze najwspanialszą kobietę świata i tylko tyle napiszę :). Jeżeli ktoś obok Was potrafi takie rzeczy co tutaj było Wam dane ujrzeć, zrozumieć, zaakceptować i pomóc... to musi Was mocno kochać. Jeżeli robisz wszystko aby pozbyć się tych złych rzeczy: To ty kochasz również.

Cały miesiąc stał pod znakiem rozwoju:

-> Rodzinnie
Bardzo dobrze! Trochę tam podarłem kotów z siostrą i raz z matką :) ale tak to pozytywnie, bo szybko się zreflektowałem i jedną z nich przeprosiłem (moja wina) drugiej się nie należy, bo uparta jak ja :D i nie miała racji. A tak to i spotkanie udało mi się zrealizować u siostry w mieście, i wspólny wypad. Było dobrze :)

-> Życiowo
Super, udałem się do specjalisty aby ktoś mógł na mnie spojrzeć z boku bez żadnych uprzedzeń. 4 spotkania za mną i wiem o sobie naprawdę dużo więcej. Pani Psycholog zadała bardzo trafne pytania które pomogły mi zrozumieć genezę mojego problemu i trochę się z nim uporać. Przede wszystkim sporo leży w kwestii wychowania i mojego dzieciństwa. Mam problem z oceną sytuacji w momentach w których druga strona wykazuje żal/smutek, momentalnie zaczynam odczuwać winę i moje sumienie jest mocno obciążanie taką sytuacją... nawet jeżeli nie jestem niczemu winny. Stąd min. tak częste wybaczanie mojej byłej partnerce: zdrady z inną kobietą, alkoholizmu, agresji, braku szacunku do mojej osoby. Po prostu poniekąd nauczyła się mnie odczytywać i wiedziała, że jak pęknie wystarczy płakać, tworzyć smutek i pęknę.
Na ten moment pozostawiam te spotkania aktywne, muszę jakoś znaleźć w sobie jeszcze pogodzenie się z tą sytuacją, wytłumaczenie jeszcze kilku drobnych spraw i najważniejsze: nauka jak nie dać się już zmanipulować w ten sposób.

Aktualnie bardzo mocno stawiam na kwestię wybudowania domu, papiery już się "mielą", fundusze odkładają. Rok 2018 będzie stał pod tym znakiem :).

P.S Mam najwspanialszą kobietę na świecie!

-> Biznesowo
Super, super, super! Brniemy wszyscy do przodu, zaczynamy działać :). Udało mi się ułożyć sprawy z firmami z którymi chciałem rozpocząć współpracę. Zobaczymy co z tego wyniknie. Dodatkowo pewna firma zaprosiła mnie do swojej kadry szkoleniowej, więc wracam do świata nauki i wykładów :)

-> Pasja
Mniej stresu, forma życia :) Ogólnie z założonych celów wykonałem już ~5-8%, idzie jak krew z nosa... ale ten sport taki już jest, naprawdę tylko dla wytrwałych. W sumie już 10 lat treningów (systematycznych!) za mną :) doczekam i finału w tych założeniach :).

-> Przebaczenie
Już sobie przebaczyłem, dużo zrozumiałem i niestety jak zawsze wszystko jest "szare" i byle jakie. Całe szczęście przyszłość wygląda na to, że klaruje się na kolorową :). Jeszcze zdarza mi się walczyć z wspomnieniami, ale to już raczej sentyment nie smutek. A to bardzo ważne, bo od smutku do depresji malutki kroczek :).
Z byłą partnerką utrzymałem kontakt po naprawdę szczerej rozmowie z moją aktualną dziewczyną i ukazaniu jej mojego problemu. Po prostu uznałem, że to mnie zabija takie "rozmyślanie" i poczucie winny. Uznałem, że normalny zwykły kontakt będzie dla mnie ukojeniem. Bez tego całego smutku w głosie i takich tam.
Napisałem do niej po prostu: "Cześć, co tam u Ciebie jak ci się wiedzie w nowym życiu, jak związek układa, praca?"

Odpisała dość lakonicznie i treściwie, ale na tym mi zależało. Tydzień później złożyłem jej życzenia urodzinowe. A potem złożę życzenia na Boże Narodzenie. I co z tego, że nie mam jakiegoś wielkiego odzewu. Całe życie obiecywałem sobie, że nie będę tym "dupkiem" co nie potrafi się odezwać do człowieka którego znał tyle lat :). Taki już jestem, kocham ludzi i nie chcę żyć z nimi w gniewie. Dzięki temu od tego czasu czuję się po prostu dobrze...
Mam swój ponowny cel i pasję w sercu.
9
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Dziennik by Kuba - wyboista droga ku zdobywaniu szczytów
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Kuba dnia Listopad 20, 2017, 19:34:24 »
Witajcie

Realizacja celów dalej odgrywa tutaj kluczową rolę, głównie chciałbym w tej odpowiedzi wyładować swoje emocje, swoje wkurwienie które przejawia moja dotychczasową realizację nowego życia jakie rozpocząłem, oraz utworzyć nowe zapiski ukazujące moje dalsze życie, podsumować  ogólnikowo to, co przeżywam.

Z dniem 23 października, rozpocząłem całkiem nowe życie, moje dotychczasowe  umarło. To, co prowadziłem w okresie przed październikiem, przestało już istnieć.
Ludzie, praca, pewne zachowania, drogi, klimat, miejsca, to już nie istnieje, no może poza częścią ludzi z która dalej utrzymuje jakis kontakt.

ŁÓDŹ to tu piszę swój nowy scenariusz, zacząłem kompletnie nowe życie, nowi ludzie, miejsca, praca, powietrze, środek transportu.

Prezentem moich nowych narodzin jest to, co mialem juz w poprzednim, starym życiu, a mianowicie nadpobudliwość psychoruchową, czyli taka zwana niekończąca się, wielka energia zauważalna przez innych ludzi.
Czasami ludzie pytaja się mnie, czy mam ADHD, moim drugiem problemem jest wada wymowy, mianowicie mówie za szybko, czasami nie wyraźnie, co mnie też momentami skreśla u odbiorcy.

Wkurwia mnie to strasznie, staram się kontrolować, panować nad tym, ale i tak dzieje się wszystko po swojemu, strasznie męczy mnie bycie nadpobudliwym człowiekiem.

Z początku uważałem, że życie w nowym miejscu będzie też dla mnie pewnego rodzaju przepustką do lepsze pracy, co się okazuje, moje CV/moja osoba, gówno znaczy dla pracodawców. Mam prace, owszem, ale znów w chujowym miejscu, w jakieś kurwa fabryce, mimo, że zebrałem doświadczenie w MLM-ie, klasycznych biznesach, marketingu i umiem nieco IT, każdy ma to w dupie.

Wiecie co mnie najbardziej śmieszy? praca, to drugi dom, spędzamy tam 8 godzin, a na spotkaniach rekrutacyjnych kłamią Ci prosto w twarz, że....odzwonią, chuja, nie oddzwaniają, mają Cie w dupie.

Nie będę ukrywał, że jest mi smutno, że denerwuje się i dostaje kopy na tyłek, to mam świadomość tego, iż:

1. Mój system wartości jest na pewno niższy, niż jak to bywa o osób poprawnie funkcjonujących
2. Nadpobudliwość, mega męcząca część, utrudnia życie codzienne praktycznie na każdej płaszczyźnie, bardzo dużo myśle, dużo rozkminiam, to raczej efekty uboczne tej wrednej cechy
3. Mówię szybko, momentami też nie wyraźnie
4. Zła praca, poniżająca moją osobowość fabryka i toksyczni ludzie, mimo, że walczę o nową pracę jak lew, nic z tego nie wychodzi, czuje się przez to jak gówno
5. Dobijająca samotność, kwestia nowego rozdzialu, nowego życia

Tak, mam świadomość, że  to powyżej to czysty farmazon jakiegoś chłopaka, owszem, zgadzam się.

Zdaje sobie sprawe, że w życiu wiele rzeczy polega na szczęściu, na dużym wysiłku, ale chcialbym chociaż, aby mi się powiodło w jakiejś sferze życia do kurwy nędzy.

Moim celem nowego życia było to, aby między innymi chodzić na kursy, szkolenia które odbywają się po południami i wieczorowo.
Skutkiem nie chodzenia zbyt często jest praca, 3 zmiany, nocki, po południa, nie pozwala chodzić, nie ma kiedy, nawet, jeśli chciałbym zapisać się na toastmasters, w chwili obecnej to nie jest możliwe.


Wiem, ze można zmienić w życiu wiele rzeczy, tylko trzeba w jakiś sposób się ogarnąć, ogarnąć swoje myśli, ułożyć plan działania.

Uważam, że właśnie nadchodzi najbardziej chujowy okres mojego życia, to właśnie ta droga, na której prawdopodobnie będę najwięcej płakał, znosił cierpienie, odczuwał ból. Życzę sobie, że mi się uda osiągnąć to, co chce osiagnąć

>>> chciałbym nie być tak energiczną osobą, chciałbym funkcjonować jak normalny człowiek, nie  być nadpobudliwy, nie myśleć tak dużo <<<

>>> chciałbym mówic wolno, płynnie i wyraźnie <<<

>>> chciałbym być spokojniejszy, nie śpieszyć się, nie robić nic nerwowo, żadne tabletki nie pomagają póki co <<<

>>> chciałbym mieć normalną pracę, a nie jakieś robolio gówna <<<

>>> chciałbym mieć wartościowych znajomych/przyjaciół <<<

>>> chciałbym przestać się bać w tak jak boje się teraz, spytanie  się np kierownika, dzwonienie gdzieś tworzy palpitację serca  <<<

>>> chciałbym mieć dziewczynę, taką, jaką chce <<<

>>> chciałbym rozwijać jakiś fajny projekt <<<<

Moge sobie życzyć sobie pracy nad sobą, nad lepszym życiem, a to  nie będzie łatwa droga, na pewno nie....

Życze sobie jebanej mobilizacji, silnej determinacji, zmiany słów w czyny

Życzę sobie, życzę tobie Kuba, powodzenia, abyś był zwykłym, ale prawdziwym  bohaterem dla siebie, ludzi w koło siebie



10
Dzienniki Rozwoju Osobistego / Odp: Pod opieką psychiatry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez chinsky dnia Listopad 20, 2017, 17:33:33 »
Halu :)

TERAPIA - Leczenie musiałem zakończyć mimo, że bardzo tego nie chciałem. Nie powiedziałem dlaczego, nie powiedziałem prawdy a prawda jest taka, że się wydarzyło za dużo w zbyt krótkim czasie i nie byłem wstanie tego wytrzymać. Wydarzyło się między mną a koleżanką z grupy coś więcej i dalsza terapia nie miała sensu  :/ Chuj z tym. Ogólnie wypis mało sprzyjający do dalszej kariery psychiatrycznej  8D. Szczerze to spodziewałem się więcej na temat mojego funkcjonowania na oddziale i zaburzeń a nie, że miałem kurwa problemy z alkoholem przez ostatni tydzień terapii o_O

Podsumowując. Nie jestem zadowolony z siebie, bo nie ukończyłem terapii ale postawiłem fchuj jebany krok do przodu którego nie postawiłbym bez terapii więc mimo wszystko, mimo dobrych i złych chwil mogę powiedzieć śmiało, że było warto. Wiem co mi dolega, w jakim momencie pewne mechanizmy się uruchamiają, wiem jak nad tym zapanowac ale to nie zawsze wychodzi ;p Zacząłem dbać o siebie, lepiej odżywiać i co najważniejsze z 0% utrzymywania siebie skoczyło na 50% a do setki brakuje tylko wynajęcie mieszkanie. Poznałem mega fajnych ludzi z którymi utrzymuje kontakt do dzisiaj. Z którymi buduje głębsze relacje. Którzy są moim fundamentem. Negatywne strony pobytu tam to leki. Nie mogę ich odstawić i to mnie przeraża. 2 dni abstynencji od leków i drgawki nie do opanowania, jedynie przyjęcie pewnej dawki pomaga i tutaj nie wiem co z tym dalej zrobić. Rozstanie z terapeutami i lekarką które nie do końca było miłe. U nich za dużo współczucia, u mnie złości.




Strony: [1] 2 3 4 ... 10