Autor Wątek: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra  (Przeczytany 22681 razy)

  • Elitarny
  • *******
  • "Stałem się przyjemnie odrętwiały"
  • Reputacja: +220
  • Wiadomości: 1294
  • Miejsce pobytu:
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2013 (III) Kraków
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #555 dnia: Marzec 06, 2017, 16:25:09 »
+1
Wypunktował  8D

Ja się również świetnie bawiłem. Naprawdę mocno się uśmiałem! Masz świetne teksty (jeden nawet zapisałem  :troll:) i poczucie humoru, którego jestem fanem  :sesese: Szkoda, że miałem możliwość być tylko z soboty na niedzielę. Chociaż dzięki temu nie było powodów, żeby uruchomić hamulce. If you know what i mean  :troll:

W każdym razie jestem wróciłem zadowolony. Jak będę miał możliwość to na pewno przyjadę na następny zjazd (gdyby był dalej). Jeśli będą to Katowice to będę na pewno. Paintball, escape roomy, gokarty, wóda, pomidory, baseny - bogata oferta rozrywkowa. :troll: Będzie fajnie. Tylko proponuje taktyczne podejście. Czyli najebać się jak perski kucyk można tylko w ostatni dzień. Bo inaczej nie będzie siły na inne rzeczy ;)

We need to go depper  :troll:
O ile człowiek w skali ludzkiej powinien nadawać sens własnemu życiu, o tyle w skali kosmicznej - powinien go poszukiwać.

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +536
  • Wiadomości: 5363
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #556 dnia: Marzec 06, 2017, 18:41:23 »
0
Za ten tekst leci dla Ciebie tyle plusów, ile monet:

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=iG17Wi3pDAc" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=iG17Wi3pDAc</a>


  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +536
  • Wiadomości: 5363
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #557 dnia: Kwiecień 09, 2017, 15:08:13 »
0
PODSUMOWANIE MARCA 2017



Marzec był dla mnie dobrym, choć ciężkim miesiącem. Dlaczego? Bo robiłem nadgodziny w innym dziale. Konsekwencją tego jest fakt, że jestem całkowicie rozjebany i przez kwiecień będę pewnie dochodził do siebie ;(. Przez marzec nie miałem żadnego dnia, który mógłbym poświęcić tylko dla siebie, a który byłbym dniem w stylu "nigdzie nie muszę iść, nic nie muszę robić". Totalnie mnie to wymęczyło :(



***



CELE/PROJEKTY

1. Znaleźć pracę :ok:

2. Przeprowadzić min. 3 wykłady dla studentów w ramach 3S
1/3 Projektu zrealizowana, albowiem pojawiła się opcja zrobienia spotkań dla Akademii Kompetencji, więc zapisałem się na 3 terminy ze szkoleniami. Co prawda udało mi się pierwsze szkolenie poprowadzić 3. kwietnia, a robię podsumowanie marca, jednak warto to tu umieścić.

3. Wyprowadzić "plecy" na prostą masażami
Jest to nowy cel, który pojawił mi się całkiem niedawno, a że idealnie komponuje się w ideę 2017, to zacząłem go realizować. Dokładnie tak - rozpocząłem kolejną już w życiu serię 10 masaży, aby wyprowadzić na prostą swoje plecy. Niestety, ale siłownia i codzienne chodzenie 8km z plecakiem do pracy robi swoje. Łóżko też mam średniej jakości :(

4. Wyrwać wszystkie "ósemki" i naprawić zęby
Niedawno miałem kolejny "atak" ósemki (trwał ~tydzień) i znów mi się dokonały zmiany w szczęce na moją niekorzyść. Jak tylko skończę masaże, idę do dentysty, żeby wyrwać 3 ósemki, które mi zostały i wyprowadzić resztę zębów na prostą.

5. Odwiedzić laryngologa
Ósemki wpływają mi na uszy i czasami kiepsko słyszę. Jak tylko uporam się z nimi, to idę na wizytę kontrolną.

6. Wyprowadzić z chłopakami PP na prostą :ok:
Chcąc-niechcąc zrezygnowałem z realizacji tego celu, a że wszystko, co już nie powinno mnie dotyczyć zaznaczam jako ":ok:", to ten cel też tak traktuję. Po wielu tygodniach niestety nikt nie podjął w tym temacie żadnej inicjatywy. Wyszło, że tylko mi zależało? Nie wiem. Nie rozdrapuję tematu, bo jest dla mnie zamknięty. Już nie będę inwestował w PonadPrzeciętnych, bo i z ŻW jak i PP wyniosłem swoje lekcje i teraz skupiam się tylko na 3S (zgodnie z moją ideą na 2017 - "mój rok").

7. Być na zlocie we Lwowie

8. Założyć firmę



***



STAŁE DZIAŁANIA
1. Modlić się choć raz dziennie, nawet przez chwilę, ale być w ciągłym kontakcie z Bogiem(duch) :ok:
Tutaj przez to, że cały czas przez ten miesiąc byłem zabiegany, nie miałem szansy i czasu być tak blisko Boga jak się dało. Tutaj zawiodłem na całej linii :(


2. Skupić się na sobie i działać najpierw i przede wszystkim dla siebie (chodzi o mentalność) :ok:
Tu mi idzie dobrze. Mężnieję, to czuję. Jestem mega skupiony na sobie. Mieszkam sam. Mam czas na ładowanie bateryjki, przemyślenia itd. A jak już mam wszystko w normie i idę do pracy, mam siłę, aby być dla ludzi, być otwartym i cieszyć się towarzystwem innych. Mam cele i je realizuję. Cieszy mnie to. Jest konkret, jest mięso.


3. Kontynuować dietę (dieta ciała) :ok: / :nieok:
Tu trochę gorzej, bo nie mam czasu gotować. Robię sobie "zapychacze" na szybko. Nie jakiś syf, ale też nie ma w tym większego polotu (niestety). Śniadanie i II śniadanie ogarniam, obiad w pracy w kantynie, później ew. owoc, ale brakuje czegoś po drodze. Nie jest to przemyślane i to mnie boli. Mimo wszystko walczę i cisnę. Nie jem syfu aż za często i staram się "na oko" nie przekraczać kalorii na dany dzień. Cieszy to, że... chudnę.


4. Robić minimum treningowe, czyli: pn, śr i pt to pompki+brzuch; wt, czw i sb to marsz min. 5km (trening ciała) :ok:
Zapierdalam jak dziki!


5. Kłaść się spać przed 0:00 (relaks ciała) :ok:
Sytuacja w pracy wymusza na mnie sen. Tu też jest bosko.


6. Średnio raz na tydzień wrzucać coś na swój kanał 3S :ok:
Tu trochę wywaliłem się na mordę, albowiem miałem małe przestoje. Kolorowo nie jest, ale dzięki temu, że szkolę na Akademii kompetencji, to będę miał co wrzucać, bo jedno takie szkolenie to dla mnie 3-4 filmiki. Jeszcze uczę się wykorzystywać materiał ze szkoleń, ale jest ok. Do poprawy obraz, bo źle wszystko nakręciło, ale trzymam się tego, żeby wrzucać cokolwiek w miarę regularnie.


7. Na bieżąco działać z doktoratem (docelowo - poświęcać mu jeden dzień w tygodniu) :ok:
Działam. Z kumpelą ze studiów, Olą, chodzimy na wydział regularnie od kilku sobót i działamy. Na razie dupy nie urywam, ale już coś się dzieje. Miałem też ostatnio szansę zobaczyć wystąpienie mojego promotora w ramach Polskiego Towarzystwa Socjologicznego i myślę, że dałbym radę takie coś pocisnąć (jako wstęp dla innych na temat mojej pracy doktorskiej). Możliwe też, że będę miał szansę pomóc w organizacji jednej konferencji... jako osoba koordynująca działania. Się zobaczy, dla mnie fajna sprawa (gdyby jeszcze dali za to jakiś glejt to już w ogóle 8D ).



***



A tak poza tym, to:
- duch: za mało Boga
- umysł: za mało liter
- serce: brak czasu dla siebie, ucierpiałem
- ciało: dieta do poprawy, treningi kontynuować i regenerację tak samo

- lider: rozwój w pracy, nowe rzeczy się dzieją, ale na razie nie zapeszam ;)
- intelektualista: nie mam czasu czytać :( + odczyt mojego profesora
- sportowiec: bardzo ładnie sportuję ;)
- partner/uwodziciel: dziewczynom z firmy z okazji dnia kobiet zrobiłem papierowe tulipany i napisałem wiersz, który był przyczepiony do drzwi w firmie ;) + bardzo miły wieczór z pewną Anią 8)


- ogniwo rodziny: wizyta mojej mamy i siostry u mnie na "kwadracie" :)!
- przyjaciel: kawa z bliskimi osobami + mój kumpel z pracy, obok którego siedzę, Konrad, był w Milionerach :)! Gratulacje Konrad!!!


- materialność: robiłem nadgodziny w innym dziale, żeby zarobić na masaże, dentystę i laryngologa; hajs się zgadza :)
- Bóg: mało Boga :(

PS
Zrobiłem se selfie:



***



<a href="http://www.youtube.com/watch?v=eH4F1Tdb040" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=eH4F1Tdb040</a>
« Ostatnia zmiana: Maj 19, 2017, 19:37:52 wysłana przez Smiler »

  • Cao

  • Gość
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #558 dnia: Kwiecień 09, 2017, 18:37:24 »
0
Gratuluję wszystkich :ok:! Fajnie, że udaje Ci się utrzymywać Twoje stałe działania i dieta + trening dają efekty. Jedyne co mnie razi w całym wpisie to Twój pogląd na PP opisany w punktcie 6.  >:(

6. Wyprowadzić z chłopakami PP na prostą
Chcąc-niechcąc zrezygnowałem z realizacji tego celu, a że wszystko, co już nie powinno mnie dotyczyć zaznaczam jako "", to ten cel też tak traktuję. Po wielu tygodniach niestety nikt nie podjął w tym temacie żadnej inicjatywy. Wyszło, że tylko mi zależało? Nie wiem. Nie rozdrapuję tematu, bo jest dla mnie zamknięty. Już nie będę inwestował w PonadPrzeciętnych, bo i z ŻW jak i PP wyniosłem swoje lekcje i teraz skupiam się tylko na 3S (zgodnie z moją ideą na 2017 - "mój rok").

Cytując klasyka, który do tej pory przewija się w rozmowach "Nie zrobiłem tego co do mnie należało? Widocznie słabo na mnie naciskaliście!". Temat prowadzenia PonadPrzeciętnych faktycznie szorował po dnie od dłuższego czasu i nikt się nie chciał realnie podjąć żadnego działania. I Ty też ostatnio nie pisałeś/dzwoniłeś ( jednym słowem też zlałeś temat ) więc pisanie smutów jak to Tobie bardzo zależało, a my Ci popsuliśmy PP jest, w moim odczuciu, mało fair w stosunku do pozostałej trójki. A piszę o tym dlatego, że nie toleruję jak ktoś się próbuje wybielać moim kosztem i zrzucać na mnie całość ponoszonej winy nie uwzględniając efektu swoich działań.

A propos Twojego "zamknięcia tematu", o którym piszesz. Michał jako ostatnia osoba, która naciskała na dalsze kontynuowanie działań, finalnie stwierdził, że dalsze ciągnięcie tego jest bez sensu. Od kilku dni zastanawialiśmy się więc jak to ładnie podsumować i zakończyć współpracę przy tym projekcie. Propozycja, która się kształtowała polegałaby na zebraniu wszystkich liderów do miasta na jakąś łychę i zakończenie prowadzenia PP w cztery pary oczu, tak po męsku. No bo chyba tak chociaż wypada, nie? Nie zdążyliśmy rzucić propozycji bo, jak widać, trochę się rozminęliśmy z podejściem do zakończania nieudanych projektów. Szkoda, że "dla Ciebie temat jest zamknięty" i piszesz o tym na forum zamiast odezwać się do nas przez neta lub zrobić to w realu. Wyszło na to,że brakło Ci jajec? Nie wiem. Nie rozdrapuję tematu.  8D
Życzę Ci zmiany nastawienia do Twoich przyszłych współpracowników i ogółem pracy w zespole jak już zaczniesz realizować swój punkt pt. "8. Założyć firmę". Lub przed kolejnym szkoleniem o komunikacji takim jak to, które prowadziłeś niedawno :D

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +536
  • Wiadomości: 5363
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #559 dnia: Kwiecień 09, 2017, 19:31:34 »
0
Myślę, że tutaj z Waszej strony jest lekka przesada w stosunku do tego, co napisałem i tego jak to odbieracie. Ja sam nie obwiniam Was za to, że PP się rozpadli i nie próbuję się wybielić na zasadzie "oni zepsuli, ja się starałem". Wręcz przeciwnie - po prostu zrozumiałem swoje błędy i wyniosłem z nich lekcję. Nie cisnąłem PP w ostatnim okresie, bo nie miałem na to czasu oraz też - nie takie mieliśmy ustalenia. Próbowałem coś zagaić w temacie spotkania z kołem naukowym z UŁ, ale uznaliście, że póki co - nie ma sensu i spoko.

Temat był przeze też nie ruszany, bo podjąłem w życiu kilka decyzji na ten rok. Jedną z nich jest to, że skupiam się na sobie i... też chciałem zobaczyć komu zależy na mnie, ile osób zadzwoni, pogada... tak sami z siebie. I tu trochę smutłem, bo sam poczułem, że jestem przez PP zapomniany. Czuję trochę na zasadzie "był co brać, to braliśmy, skończyło się to po co z nim trzymać?" (podkreślam - to są moje uczucia). Postanowiłem więc, że wyprasuję określoną wartość i następnym razem będę zupełnie inaczej nią zarządzał.

Jak sam widzisz - nie jest do końca tak, że ja jestem Panem Zajebistym i że wszystko zrobiłem dobrze. W zasadzie normalnie to bym tu teraz w podpunktach zrobił litanię rzeczy, które poszły mi źle. Ale nie zrobię tego z prostej przyczyny. Zrozumiałem, że kiedy ja stoję naprzeciw ludzi i "spowiadam się" ze swoich błędów, to oni wcale tego nie doceniają, a odbierają to jako możliwość dojebania mi i ulżenia sobie moim kosztem. Skończyłem z rolą ofiary i "och, ach jakmiźle Damianem". Nie mam zamiaru podsumowywać swoich błędów, bo nie mam co liczyć na zrozumienie oraz zrobienie tego samego przez drugą stronę. Ogólnie: lesson lerned, ale wnioski zachowuję dla siebie.

Temat uznałem za zamknięty dla mnie. Nie w ogóle. Nie stawiam krzyżyka na PP, bo nadal uważam, że to świetna inicjatywa. Potrzebuje jednak prowadzenia, a w tej kwestii to po prostu nie ma prawa dalej działać. Ja osobiście dawałem sobie z tym czas tak do września/października, żeby zobaczyć czy coś dalej pójdzie z Waszej inicjatywy czy nie. No najwidoczniej nie pójdzie, więc zostanę z fajną nazwą, zajebistym(!) logotypem itd. i "pustą" (w sensie bez ludzi) organizacją. Czy coś z tym zrobię? Nie wiem, bo jestem teraz skupiony na 3S. Pozostanie na pewno smutek i żal.

Finalnie - świat nie jest czarno-biały. Wiem co zrobiłem źle, ale nie piszę o tym z powyższych przyczyn. Cieszę się jednak, że też myśleliście o projekcie i że doszliście do jakichkolwiek wniosków w tej, jakbyniepaczec, patowej sytuacji.

  • Użytkownik
  • ***
  • Reputacja: +43
  • Wiadomości: 85
  • Miejsce pobytu: Łódź
  • Udział w zlotach ŻW:
    2016 (VII) Łódź2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #560 dnia: Kwiecień 09, 2017, 20:53:38 »
+1
Słowem wstępu, cieszę się, że to napisałeś i w końcu dało się odczuć jakie są przyczyny pewnych Twoich zachowań :)

a teraz do konkretów

Myślę, że tutaj z Waszej strony jest lekka przesada w stosunku do tego, co napisałem i tego jak to odbieracie. Ja sam nie obwiniam Was za to, że PP się rozpadli i nie próbuję się wybielić na zasadzie "oni zepsuli, ja się starałem". Wręcz przeciwnie - po prostu zrozumiałem swoje błędy i wyniosłem z nich lekcję. Nie cisnąłem PP w ostatnim okresie, bo nie miałem na to czasu oraz też - nie takie mieliśmy ustalenia. Próbowałem coś zagaić w temacie spotkania z kołem naukowym z UŁ, ale uznaliście, że póki co - nie ma sensu i spoko.

Myślę, że tak samo jak ty mamy swoje uczucia i odczucia, i po prostu odebraliśmy to w taki sposób jaki ty nam przekazałeś. Przekaz był bardzo konkretny:

Cytuj
Po wielu tygodniach niestety nikt nie podjął w tym temacie żadnej inicjatywy. Wyszło, że tylko mi zależało? Nie wiem. Nie rozdrapuję tematu, bo jest dla mnie zamknięty.

Próbowałeś zagaić w temacie nie spotkania, ale projektu z kołem naukowym. Wyraziłem swoje zdanie na ten temat, że skoro projekt jest w paździeniku to dobrze jest się do nich odezwać w sierpniu/wrześniu i ustalić szczegóły. Po czym ty odpisałeś
Cytuj
Spoko, w takim razie ja się z nimi spotkam 😉. Dzięki za info 😉
Tak właśnie zagaiłeś… tak właśnie się temat skończył.


Cytuj
Temat był przeze też nie ruszany, bo podjąłem w życiu kilka decyzji na ten rok. Jedną z nich jest to, że skupiam się na sobie i... też chciałem zobaczyć komu zależy na mnie, ile osób zadzwoni, pogada... tak sami z siebie. I tu trochę smutłem, bo sam poczułem, że jestem przez PP zapomniany. Czuję trochę na zasadzie "był co brać, to braliśmy, skończyło się to po co z nim trzymać?" (podkreślam - to są moje uczucia). Postanowiłem więc, że wyprasuję określoną wartość i następnym razem będę zupełnie inaczej nią zarządzał.

Szczerze Ci powiem, że również czekałem na jakiś odzew z Twojej strony. Odkąd podjąłeś tę decyzję o skupianiu się na sobie i poszedłeś do pracy to przepadłeś. Nie przypominam sobie żadnego telefonu od Ciebie z propozycją spotkania się na kawę, tym bardziej w tym roku - "roku skupiania się na sobie". Na początku podpytywałem się jak tam nowa praca i w ogóle, ale później jak zacząłem co raz bardziej odczuwać olewanie mojej osoby to zrezygnowałem i tak cisza do dziś.  Też smutłem bo uważając kogoś za swojego przyjaciela doszedłem do wniosków, że to było tylko z jednej strony, a z drugiej to był czysty biznes. Takie właśnie odczucia miałem i mam. Z mojej strony to było przyjacielstwo z możliwością zrobienia wspólnie czegoś fajnego, a z Twojej biznes. Koniec biznesu koniec przyjaźni. (podkreślam - to są moje uczucia).

Cytuj
Temat uznałem za zamknięty dla mnie. Nie w ogóle. Nie stawiam krzyżyka na PP, bo nadal uważam, że to świetna inicjatywa. Potrzebuje jednak prowadzenia, a w tej kwestii to po prostu nie ma prawa dalej działać. Ja osobiście dawałem sobie z tym czas tak do września/października, żeby zobaczyć czy coś dalej pójdzie z Waszej inicjatywy czy nie. No najwidoczniej nie pójdzie, więc zostanę z fajną nazwą, zajebistym(!) logotypem itd. i "pustą" (w sensie bez ludzi) organizacją. Czy coś z tym zrobię? Nie wiem, bo jestem teraz skupiony na 3S. Pozostanie na pewno smutek i żal.

Również uważam, że PP to świetna inicjatywa oraz potrzebuje prowadzenia, na które nikt z nas aktualnie nie ma czasu – teraz już chyba rozumiesz jak to jest pracować i robić coś poza tym, nie? ;). Nie będę tutaj poruszał tego tematu bo to nie ma sensu. Możemy to obgadać na żywo.

Razi mnie tylko jedna niespójność twojej wypowiedzi bo piszesz, że dałeś sobie czas do października żeby zobaczyć czy coś pójdzie dalej z naszej inicjatywy. To powiedz mi po co odhaczyłeś dziś publicznie cel i napisałeś jak poniżej? Przecież wiedziałeś, że któryś z nas to przeczyta. I ten przekaz również jest bardzo konkretny.

Cytuj
Nie rozdrapuję tematu, bo jest dla mnie zamknięty. Już nie będę inwestował w PonadPrzeciętnych, bo i z ŻW jak i PP wyniosłem swoje lekcje i teraz skupiam się tylko na 3S (zgodnie z moją ideą na 2017 - "mój rok").


W tym wątku już pisać nie będę. Jeżeli chcesz i widzisz potrzebę to można się spotkać na piwko i pogadać o tym wszystkim, albo i o niczym tak ogólnie o życiu ;)
"W całym życiu szanuj prawdę tak, by twoje słowa były bardziej wiarygodne od przyrzeczeń innych" - Sokrates

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +536
  • Wiadomości: 5363
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #561 dnia: Kwiecień 12, 2017, 15:47:36 »
0
Próbowałeś zagaić w temacie nie spotkania, ale projektu z kołem naukowym. Wyraziłem swoje zdanie na ten temat, że skoro projekt jest w paździeniku to dobrze jest się do nich odezwać w sierpniu/wrześniu i ustalić szczegóły.
Tak właśnie zagaiłeś… tak właśnie się temat skończył.
Jasne ;). Przecież nie pisałem tego w negatywnym tonie tylko takim czysto "zero-jedynkowym". Po prostu stwierdziłem fakty ;).



Szczerze Ci powiem, że również czekałem na jakiś odzew z Twojej strony. Odkąd podjąłeś tę decyzję o skupianiu się na sobie i poszedłeś do pracy to przepadłeś. Nie przypominam sobie żadnego telefonu od Ciebie z propozycją spotkania się na kawę, tym bardziej w tym roku - "roku skupiania się na sobie". Na początku podpytywałem się jak tam nowa praca i w ogóle, ale później jak zacząłem co raz bardziej odczuwać olewanie mojej osoby to zrezygnowałem i tak cisza do dziś.  Też smutłem bo uważając kogoś za swojego przyjaciela doszedłem do wniosków, że to było tylko z jednej strony, a z drugiej to był czysty biznes. Takie właśnie odczucia miałem i mam. Z mojej strony to było przyjacielstwo z możliwością zrobienia wspólnie czegoś fajnego, a z Twojej biznes. Koniec biznesu koniec przyjaźni. (podkreślam - to są moje uczucia).
Widzisz Michał. Taki rok jak ten jest dla mnie powodem do wielu rozmyślań i pewnych efektów tych działań. Zrozumiałem przede wszystkim, że to zazwyczaj ja wychodzę z inicjatywą. Nie mówię o takiej inicjatywie, że "zadzwonię do kogoś", bo tutaj raczej sam się trzymam z boku, to prawda. Mówię o takiej inicjatywie "projektowej" a'la PonadPrzeciętni itd. Po wielu latach takich działań i kompletnym braku profitów doszedłem do prostego wniosku, że to się po prostu nie opłaca i trzeba zacząć wszystko od nowa, ale wynosząc z tego określoną lekcję.

Z mojej strony też traktuję Cię jako przyjaciela i mówię to bardzo poważnie. Problem polega na tym, że ja potrzebowałem ostatnio czasu, żeby odciąć się od wszystkiego, poukładać swoje klocki i wrócić do gry. Rozstałem się z byłą dziewczyną, z którą miałem wyznaczoną datę ślubu na 17 czerwca 2017 roku, wpadłem w tarapaty finansowe, wyszedłem z nich, trafiłem do nowej pracy, musiałem poukładać życie na nowo. I liczyłem na nic więcej, a zrozumienie. Liczyłem na chęć bycia wysłuchanym. A co dostałem? Wojnę, na kurwa forum, w które włożyłem połowę swojego życia. Gównoburza goniła gównoburzę i dalej się tak dzieje.

Popatrz sobie na tak trywialną sprawę jak moje wpisy i reakcję ludzi. Ty napisałeś coś o mnie, od razu III dał Ci plus. Zna temat raptem z kilku linijek, ale już plusik leci, bo "ważne, że dopierdoli Smilerowi", a ja robię wpis o fajnych rzeczach, które udało mi się osiągnąć i mam gówno. Nie chodzi mi tu o atencję - jak sugeruje III - ale o ludzką reakcję, która świetnie się wyraża w tych głupich plusach. Chodzi o nastawienie ludzi względem mojej osoby. Bo jeśli plusy są w ogóle rozdawane, a ja ich nie otrzymuję, choć robię dobry materiał, to jasno to znaczy o nastawieniu względem mnie.

Pomyślałem sobie, że skoro tak wszystkich "wkurwiam" i skoro jestem taki "chujowy", to wyjebane. Nie będę biegał i klaskał, żeby ktoś mnie polubił. Mam dość bycia ofiarą i po prostu nie pozwolę sobie na takie traktowanie.

Ogólnie? Ja sobie w życiu poradzę. Z kimś lub sam - obojętne. Działam i w takich i siakich warunkach, bo mnie życie tego nauczyło. Dostosuję się do środowiska, a potem dostosuję środowisko do siebie. Tyle. Nie raz zaczynałem wszystko od nowa, więc nie jest to dla mnie temat zaskakujący.

Wynikiem tych przemyśleń wchodzę tu w rolę użytkownika. Nie chce mi się już tu adminować, bo czegokolwiek się tu nie zrobi, to jest źle. Kurwa - inni ludzie coś zrobią, a po czasie się okaże, że jednak się to nie sprawdza (ostatnie reformy PC), to jeszcze ja za to zbiorę opierdol? No chyba żarty :lol:. Po prostu nie chce mi się starać o innych, skoro inni mają mnie w dupie.

Teraz liczę się NAJPIERW ja. Nie TYLKO ja, ale NAJPIERW ja. I moje NAJPIERW ja ma konkrety do przerobienia w tym życiu i najwidoczniej nie będzie nam dane robić wspólnie.

Także mam teraz do wszystkiego większy dystans i "Hej Przygodo!" ;)

Razi mnie tylko jedna niespójność twojej wypowiedzi bo piszesz, że dałeś sobie czas do października żeby zobaczyć czy coś pójdzie dalej z naszej inicjatywy. To powiedz mi po co odhaczyłeś dziś publicznie cel i napisałeś jak poniżej? Przecież wiedziałeś, że któryś z nas to przeczyta. I ten przekaz również jest bardzo konkretny.
Chodzi o wygaszanie inicjatywy. Mówię, że daję sobie spokój, ale nie dobijam, nie odświeżam, nie przejmuję itd. Poczekam sobie, bo może Was coś natchnie i taki czas będzie dla wszystkich dobry. A jak już ten czas minie, to biorę PP pod swoje skrzydło, ale jeszcze nie wiem w jakiej formie, bo na razie to ja tylko widzę 3S :p

  • Zaawansowany
  • ******
  • Reputacja: +356
  • Wiadomości: 683
  • Miejsce pobytu:
  • Udział w zlotach ŻW:
    2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #562 dnia: Kwiecień 12, 2017, 18:27:32 »
0
Nie chce mi się już tu adminować, bo czegokolwiek się tu nie zrobi, to jest źle. Kurwa - inni ludzie coś zrobią, a po czasie się okaże, że jednak się to nie sprawdza (ostatnie reformy PC), to jeszcze ja za to zbiorę opierdol? No chyba żarty . Po prostu nie chce mi się starać o innych, skoro inni mają mnie w dupie.
8D 8D 8D 8D 8D

Nie będę się nawet odnosił do wszystkich bzdur. Zdejmij mi proszę uprawnienia i rangę administratora.
"Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga. Pracuj tak, jakby wszystko zależało od Ciebie."

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +536
  • Wiadomości: 5363
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #563 dnia: Kwiecień 12, 2017, 20:16:04 »
0
Nie będę się nawet odnosił do wszystkich bzdur. Zdejmij mi proszę uprawnienia i rangę administratora.
Słuchaj, PC, przecież to forum i to jak ono teraz w większości wygląda to Twoja zasługa (i nie mówię tego złośliwie). Przecież dużo zmian tu wniosłeś, więc nie kumam o co Ci chodzi. Układ tego forum to Twój projekt, bo sam najbardziej naciskałeś na to, żeby to uprościć (mówię o forum zanim się zaczęły te zmiany teraz).

 :/

  • Sympatyk
  • ****
  • Reputacja: +112
  • Wiadomości: 168
  • Miejsce pobytu: Kraków - Bielsko
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2015 (V) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #564 dnia: Kwiecień 12, 2017, 20:46:42 »
0
Niestety, ale mówienie, że forum leży przez zmiany organizacyjne to jak powiedziec, ze auto nie jeździ bo ma rdze na bagażniku. Problem jest z silnikiem czego dowodem sa ostatnie odejscia kilku użytkowników.

To, że widoczność forum byla od X postów bylo niewypalem. Ale to mozna zmienic i sprobowac na nowo innej formy.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 12, 2017, 20:49:26 wysłana przez Baal »

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +536
  • Wiadomości: 5363
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #565 dnia: Kwiecień 13, 2017, 07:02:24 »
0
Mówiąc, że forum leży przez zmiany organizacyjne to jak powiedzieć, że zespół się wyłożył, bo wprowadzili nowy system zarządzania. Niestety, ale wydaje się legitymacją.

Nie mówię o tym, że zmiana układu forum je popsuła. Ja po prostu zwracam uwagę na fakt, że osoba X wprowadziła (moim zdaniem wtedy dobre zmiany), a osoba Y zbiera za to cięgi.

Moje wrażenia i uczucia są takie, że w tym momencie nie ważne co bym zrobił, i tak będzie źle. O to mi chodziło.

  • Nowicjusz
  • *
  • Reputacja: +5
  • Wiadomości: 19
  • Miejsce pobytu:
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #566 dnia: Maj 03, 2017, 21:11:20 »
0
cieszę się, że wprowadziłeś takie zmiany! To najlepszy update od początku istnienia tego forum  <3

Fajnie by było gdybyś nowym udostępnił shoutboxa,
Pozdrawiam :)

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +536
  • Wiadomości: 5363
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #567 dnia: Maj 14, 2017, 20:34:51 »
+3
TEMAT: OCZYSZCZENIE



Nie ukrywam, że muszę podsumować w moim dzienniku to, co miało miejsce w ciągu ostatnich miesięcy - a co dotyczyło tego forum - aby móc ruszyć dalej ze swoim życiem i z tym forum. Teraz, gdy minęło trochę czasu, jest miejsce, aby zrobić to na spokojnie i (w miarę) bez emocji. Uważam, że jestem to winny sobie i użytkownikom, którzy stąd odeszli jak również tym, którzy tu są i którzy tu będą. Wszystkie te osoby muszą wiedzieć co się stało, co ma miejsce teraz oraz jaka jest przyszłość projektu ŻyjW!ęcej.

PS
Miejcie na uwadze, żeby czytać ten post spokojnym tonem, bo w takim właśnie jest pisany.



1. Wstęp
Zacznijmy od tego, co się stało w ciągu kilku ostatnich miesięcy. Gdybym miał to ująć w punktach, wyglądałoby to mniej więcej tak:
- na forum narasta negatywna atmosfera,
- zaczynają się kłótnie, dochodzi do podziału "Użytkownicy" vs "Smiler",
- bańka pęka i rozpływa się wodospad spierdolenia (płynie z dwóch stron, ale głównie od użytkowników, którzy różnie argumentują swoje osądy i działania),
- dochodzi do różnych prób naprawienia zaistniałej sytuacji,
- próby te zawodzą,
- najaktywniejsza część użytkowników wynosi się z tego forum na nowe, stworzone przez siebie,
- wodospad spierdolenia tętni jeszcze większym życiem,
- aż w końcu wygasa...
- ja dokonuję drastycznych zmian na forum w wyniku których zostawiam tylko jedno forum: "Dzienniki Rozwoju Osobistego",
- piszę tę wiadomość.



2. Geneza wydarzeń
Ogólnych przyczyn tego, co się ostatnio wydarzyło, doszukuję się w fakcie "zużycia się" idei ŻyjW!ęcej (ŻW) w takim formacie, w jakim to miało miejsce przez ostatnie lata. Najzwyczajniej w świecie uważam, że to wszystko się zestarzało. Od dłuższego czasu nasza idea była niczym stary, nieruchliwy, zapierdziały i zaropiały dziad. Dokładnie tak - zdziadzieliśmy. Nie uważam też, że jest to wina moja, chłopaków lub kogokolwiek. Tak po prostu się dzieje i żeby coś mogło funkcjonować dalej, potrzebny jest temu "restart"... a że żadne próby reanimacji się nie powiodły, to stało się tak, a nie inaczej.

Jednak na łonie tego forum dojrzało wiele ciekawych osób oraz (sub)idei. Osoby te w moim przekonaniu zbuntowały się przeciwko temu "dziadowi" i niczym nastolatki postanowiły zawalczyć o swoją tożsamość opuszczając to forum i znajdując sobie coś swojego (niestety dla mnie - ów stary dziad został utożsamiony ze mną). I gdy to piszę, nie mam na myśli niczego złego... bo choć zabrzmi to kuriozalnie - bardzo(!) się cieszę, że stało się tak jak się stało (o czym szerzej napiszę na końcu).

A jak ten schemat przejawiał się na forum?

Wszystko oficjalnie zaczęło się od tego, gdy 03.12.2016 na forum umieściłem w swoim dzienniku wpis pod tytułem "Dno" i jak sam tytuł wpisu wskazuje - można tam było znaleźć właśnie to, czyli dno (link do wpisu: http://zyjwiecej.pl/index.php?topic=103.msg26464#msg26464 ). Wpis ten był kolejnym postem w stylu "o jaki jestem beznadziejny i jak mi źle i jak żałosne jest życie" + "to wina ojca, środowiska i świata, że jest źle". Ktoś mógłby rzecz:
- Ja pierdolę, znowu to samo :facepalm:
i miałby rację! Za to ja sam nie spodziewałem się, że ten wpis wywoła taką gównoburzę, jakiej to forum nie miało jeszcze NIGDY (a która swój finał znajduje dopiero w połowie tego roku)!!!

To co nastąpiło po tym wpisie, to jest tyrada takiej beznadziei, że każdemu czytelnikowi wyjebałoby żenadometr w kosmos i dalej. Z mojej strony - bo wciąż się użalałem, a ze strony użytkowników - bo zaczęli na mnie napierdalać tak bardzo, że finalnie emocje wzięły górę i zaczęli wyżywać się na mnie, żeby pozbyć się swoich własnych frustracji.

Dlaczego było mi z tego powodu cholernie przykro?

Z tego względu, że nie jestem typem narzekacza. Ogólnie uważam siebie za człowieka czynu. ALE! Jako zodiakalny kot mam tak, że ludzie obserwując mnie z zewnątrz prędzej powiedzieliby, że się opierdalam niż tworzę cokolwiek. Prawda jest zupełnie inna - przez lata swojej aktywności osiągnąłem - w porównania do przeciętnej osoby - naprawdę dużo. Oczywiście nie mówię tu o takich kwestiach jak zarobki lub związek, bo tu szału nie zrobiłem, ale o najważniejszym wyborze jakiego dokonałem w życiu - o decyzji podążania za swoim duchem i za swoim powołaniem. Argumenty przemawiające za tym, że nie jestem typem narzekacza, który nic w życiu nie robi to m.in.:
- stworzenie od podstaw tego forum,
- stworzenie warsztatów OZDB i najlepszego mojego dzieła do tej pory, czyli płyty "Potęga Myśli",
- stworzenie inicjatywy i organizacji PonadPrzeciętni (PP), która teraz leży i kwiczy, ale którą w swoim czasie jeszcze podniosę z kolan,
- stworzenie całego systemu(!!!) do zarządzania, przewodzenia, projektowania, nauki itd., czyli 3S,
- a w ramach wszystkiego wyżej: prowadzenie blogów, vlogów na yt, trochę fanpage'y, wykładów, szkoleń i warsztatów - czego dusza zapragnie.

... i nadal cisnę swoje!

Nie mam spektakularnych sukcesów w swojej karierze lub życiu osobistym, ale nie przejmuję się tym z bardzo prostej przyczyny - wiem, że dokładnie tędy droga, gdzie teraz zmierzam i nadal wierzę(!), że to wszystko, czego doświadczyłem przez ostatnie 12 lat mojego życia ma dużo głębszy sens niż ten, który ja teraz pojmuję i naprawdę wierzę(!), że za tym wszystkim stoi Bóg, który kocha mnie do tego stopnia, że przeprowadzi mnie przez najgorszy syf tylko po to, abym był gotowy, gdy nadejdzie godzina mojej próby.

A godzina ta zbliża się wielkimi krokami.

I takie osoby jak jak - które dużo działają, przeżywają i myślą - gromadzą w sobie pewne lęki, niepokoje oraz myśli i aby prawidłowo funkcjonowały, muszą ten syf od czasu do czasu z siebie wyrzucić. Moim kiblem bardzo często był ten dziennik (i przyznam się tu po męsku, że bardzo często płakałem pisząc w nim wiadomości, bo szczerze się wtedy oczyszczałem - to z tego względu te emocjonalne posty są dla mnie tak istotne). Na moje nieszczęście żyjemy w czasach propagandy sukcesu i gdy ktoś (jak wtedy ja) czuje się smutno i potrzebuje zwykłego ludzkiego zrozumienia (jak wtedy ja) to w zamian otrzymuje kubeł zimnego coachingowego pierdolenia w stylu "ogarnij się".

Świetna rada, bulwo.

ALE OK! Nie można zabrać użytkownikom tego, że choć metody obrali bardzo brutalne to w jakiejś części odnieśli sukces. Sumując - gdybym był owym zwykłym narzekaczem, to po porcji takich wpisów, jakimi zostałem uraczony, najprawdopodobniej bym się zamknął w sobie i już nigdy tutaj nie wrócił. Na szczęście dla mnie takie coś nie zwaliło mnie z nóg, więc i też pozwoliło mi kolejny raz zrozumieć gdzie jestem ze swoim człowieczeństwem (tylko uprzedzam Was wszystkich na przyszłość - nie róbcie tak, proszę, w stosunku do innych osób, bo to będzie dla nich bardzo przykre doświadczenie, które wcale może im nie pomóc, a wyrządzić jedynie ogromną krzywdę :( ).

Wtedy cezar167 napisał mi:
Dam Ci 3 rady:
- przestan czytac te samodoskonalace sie gowno, Tobie to szkodzi bardziej niz pomaga,
- idz do roboty na pelny etat,
- zacznij codziennie rano i wieczorem cwiczyc i biegac.

Zarobisz i schudniesz to pogadamy.
Ktoś by powiedział, że nie wziąłem sobie tego do serca, ale zamiast słów niech przemówią czyny:
- nie czytałem takich książek, bo nie miałem czasu (choć przestać nie zamierzałem),
- znalazłem pracę, nadal w niej pracuję i chcę się tu rozwijać,
- codziennie o 6:00 jestem na siłce,
- zarobiłem i schudłem.

Czemu nie gadamy?

***

Wpis "Dno" oraz dyskusja po nim doprowadziła do tego, że użytkownicy zmienili postrzeganie mojej osoby. Część z nich przestała we mnie widzieć lidera (np. cezar167 usunął z tego powodu konto) i od tego momentu czegokolwiek bym nie zrobił, było źle. A najgorsze z tego jest to, że zamiast odciąć się od wszystkiego, próbowałem robić jeszcze więcej.

Wszystko zbiegło się w czasie ze zmianami na forum i otwarciem się na nowych użytkowników od dnia 01.01.2017r. (wcześniej forum było zamknięte dla osób z zewnątrz). Powoli nakręcał się młyn...



3. Gównoburza stulecia - emocje vs fakty
Zanim forum zostało otworzone na początku stycznia dla wszystkich użytkowników, miały tu miejsce reformy, a oto jak na samym końcu zostało to mniej więcej podsumowane przez użytkowników:

Smiler spierdolił forum (emocje) vs Projekt forum nie był mój (fakty)
Użytkownicy forum zarzucili mi pod sam koniec gównoburzy (czyli całkiem niedawno), że to co ja(!) zrobiłem z forum, ten cały projekt, jest o kant tyłka potłuc i "wszystko chuj". Prawda jest taka, że jeszcze przed grudniem 2016 założyłem fora pt. "Reformy 2017", które były widoczne przez najbardziej aktywnych użytkowników. W tematach, które się tam znalazły było dyskutowane wszystko - od nowego podziału forum po nazwy poszczególnych działów i ich opisy. Zostało ogarnięte w ten sposób absolutnie wszystko! Wyraziłem się też wtedy jednoznacznie, że "~80% tego, co zostanie wprowadzone nie jest w zgodzie z moją myślą", ale odpuściłem, bo wierzyłem, że możemy zrobić coś razem i że nie zawsze muszę mieć rację, lub że nie zawsze musi stanąć na moim oraz, że forum jest wspólne. I teraz uwaga, bo będzie petarda na pierdolenie w stylu, że to ja odjebałem. Gotowi? Uwaga, leci:
- KAŻDY użytkownik z tej ekipy miał możliwość założenia swojego tematu lub podjęcia w odpowiednim wątku dyskusji,
- KAŻDA decyzja, która była podjęta, była PRZEGŁOSOWANA,
- za NOWY UKŁAD FORUM i główną inicjatywę nie byłem odpowiedzialny ja, ale PC,
- pomysł wprowadzenia for OD ILOŚCI NAPISANYCH POSTÓW to nie mój pomysł, ale Mmefista (który pojawił się u niego w głowie na zlocie w Łodzi, który odbył się pod koniec 2016) - pomysł ten w największej mierze modyfikował PC,
- ja napisałem WIĘKSZOŚĆ (jeśli nie wszystkie) teksty na forum, które później były REDAGOWANE i POPRAWIANE według myśli innych osób,
- ja sam, idąc wbrew swojemu ego, wymyśliłem system, który to USPRAWNIAŁ i na bieżąco sumował nasze dokonania w stosunku do Reform 2017.

Jak sami widzicie - chłopaków dotknęło to, że po kilku miesiącach forum nie zaskoczyło tak, jak miało, więc by rozwiązać ten konflikt dysonansu poznawczego i obronić swoje ego gremialnie doszli do wniosku, że to ja spierdoliłem.

A kiedy wszystko zaczęło się pieprzyć i wina została zrzucona na mnie, to zamiast DZIAŁAĆ i podejmować INICJATYWĘ, wszyscy tylko czekali, aż cały projekt się wysypie.

I na sam koniec ciekawostka, czyli ostatnia, petarda, a w zasadzie dynamit: przez CAAAŁY CZAS trwania reform (a nawet wcześniej i gruuubo, grubo po nich) administratorami forum oprócz mnie był III oraz PC.


Smiler miał wyjebane na forum (emocje) vs Użytkownicy to typowe janusze (fakty)
W trakcie trwania gównoburzy Baal założył temat pt. "Forum = Potencjał", w którym ta cała gównoburza w szklance wody wirowała w najlepsze. Były różne pojazdy, ale gównie temat skupiał się na tym, żeby mi dopierdolić. Merytorycznie dobre i warte uwagi posty napisał tylko Baal (w wiadomości otwierającej) oraz Osiem. Reszta to wycieczki w moim kierunku. I pomimo tego wszystkiego, coś dobrego z tego mogłoby wyjść, gdyby nie fakt, że użytkownicy dali w tym wątku pełen pokaz ich możliwości i to jeszcze w 4D. Jak to się stało?

Otóż gdy gównoburza już przycichła i nic się tam nie kręciło, wróciłem do wątku i na spokojnie napisałem, aby teraz każdy zaproponował swoje zmiany. Żeby ułatwić takie działanie dałem wzór, aby użytkownicy napisali nagłówek z tytułem zmiany, a pod spodem w kilku zdaniach napisali dlaczego tak uważają. Jedyną osobą, która ogarnęła to po ludzku był Osiem, który tym sposobem dołączył do klubu 2 osób, które potrafiły z siebie wykrzesać coś więcej niż tylko tyrady w kierunku mojej osoby.

I poza Ósmym... cisza...

Cisza... cisza... wieje wiatr... cisza.

Z tego względu się zaktywizowałem i zacząłem zachęcać do pisania. Bez nienawiści, bez emocji. Rozwinąłem trochę wątek. Liczyłem na reakcję, ale spotkałem tylko ciszę.

Znów, po wielu dniach milczenia, przeszedłem do ofensywy, a więc wyzwałem użytkowników od typowych januszy. I jak się okazuje - miałem rację. Bo gdy przyszło do wprowadzanie REALNYCH i KONKRETNYCH pomysłów, to nie odezwał się nikt, ale do krytykowania mnie i pierdolenia na zasadzie "To źle, tamto źle" oraz "Smiler spierdolił" itd. to byli pierwsi. Dokładnie tak samo jak te wszystkie polaczki(sic), stare dziady, które wystają tylko na klatkach schodowych, rynkach w sobotę, tandetnych pijalniach piwa, by pierdolić w kółko, że "To źle", "Tamto niedobrze", "Ci oszukujo", "A tamci to kradno". I wszystko źle, ale kurwa RUSZYĆ SWOJEGO JEBANEGO DUPSKA, ŻEBY ZROBIĆ DLA TEGO KRAJU, KURWA, COKOLWIEK TO JUŻ RACZYĆ SIĘ NIE CHCE!!! Siedzą tylko i wytykają ludziom błędy, ale inicjatywy swojej nie mają za grosz.

I dokładnie tego doświadczyłem w tym temacie.

Jak możecie się domyślić, drodzy czytelnicy, awantura rozpętała się w najlepsze! Ale i ona przycichła... ale i ona ucichła.

Wtedy, pozbawiony już jakiejkolwiek nadziei, napisałem co konkretnie zrobię z forum. Dałem na start pakiet reform i powiedziałem, że jeśli użytkownicy nie będą się na ten temat wypowiadali to za 1-2 tygodnie zmiany wchodzą w życie, więc mają czas, żeby je dyskutować. Co znalazłem?

Znowu ciszę.

Ale teraz cisza zawiała naprawdę srogo.

Po takich doświadczeniach ja już nie byłem tak skory do zachęcania użytkowników do pisania, ale monitorowałem temat. I w momencie największej ciszy, największego braku zainteresowania wątkiem... powstał nowy temat założony przez Baala (jeśli dobrze pamiętam), w którym użytkownicy proponowali zmiany na forum, a który w tytule jasno wskazywał, że pomysłodawcą tych zmian jest Cao. Gdy przeczytałem wątek zapałałem entuzjazmem, ale po chwili dotarło do mnie, że:
- Hej! Zaraz, zaraz... ja to gdzieś już to czytałem!... A! Wiem! Przecież to kropka w kropka moje propozycje z wcześniejszego tematu!!!
i z radością pobiegłem szukać "Forum = Potencjał", by się przypomnieć i zacytować moje pomysły jako podbitkę, ale nie miałem prawa go znaleźć, bo ekipa ten temat wcześniej... usunęła (tak samo jak i później "ich" temat z propozycjami zmian na forum, który był ewidentną podpierdolką moich koncepcji).

Próbowałem wyciągnąć od Baala dlaczego to zrobili i usłyszałem tylko, że temat ten był powodem kłótni. Tak - dokładnie ten sam temat, który leżał nieruszony od kilku(nastu) dni. Temat, który zostawiłem w spokoju. Temat, który WYBITNIE obnażył to, że mieliśmy cały czas do czynienia z ludźmi, którzy tylko potrafili wytykać błędy, ale którzy sami nie potrafili nic konstruktywnego zrealizować. Temat, który był w tej kwestii ewidentnym dowodem na to, że próbowałem wszystkich metod, aby na samym końcu przynieść ludziom projekt moich zmian na talerzu, który później został bezczelnie przez nich skopiowany i podpisany własnym imieniem. Przypadek?


Smiler zachował się chujowo (emocje) vs Hipokryzja na całego (fakty)
Rozstanie ŻW było/jest naprawdę niemiłe. Jest pełne dosadnych słów i nie mniej dosadnych czynów. Nadal wierzę, że to nam (mi na pewno) lepiej wyjdzie na zdrowie w kontekście długoterminowym niż teraz to odczuwam, ale mimo wszystko wiele tych wydarzeń rani.

Z mojego punktu widzenia już wiemy, że uważam, że idea ŻW się zużyła w takiej formie i "coś" rosło oraz potrzebowało przelać czarę goryczy, by wypuścić na świat nowe (domyślnie: lepsze) istnienie. Co to będzie? - czas pokaże, ale na razie za wcześnie dawać wyrok zwycięstwa/przegranej któremukolwiek z projektów. Szkoda tylko, że wszystko odbywa się w takiej atmosferze i tymi metodami.

A jedna szczególna metoda jest taka, że ekipa się ode mnie odcięła i jest/było im wygodnie na mnie napierdalać. Przejawem tego niech będzie fakt, że po zlocie w Krakowie (luty 2017) wracając autem z Cao kilkukrotnie prosiłem go, aby dołączył mnie do konwersacji na FB pt. "Kitraszenie". Wiedziałem już wtedy, że dzieje się źle i chciałem pojednania. W samochodzie jechał też III, który wszystko doskonale słyszał. Do konwersacji nigdy nie zostałem włączony.

Myślę, że już wtedy stałem się "antypunktem", a więc punktem odniesienia do tworzenia się nowej tożsamości grupowej. "Smiler to ten zły, nie bądźmy jak on, stworzymy coś swojego i to będzie lepsze".

Fajnie i nawet całkiem słuszne, ale tylko pod warunkiem, że konsekwencją takich myśli będą działania, które faktycznie doprowadzą do powstania nowej jakości, a nie tylko permanentnego robienia wszystkiego na odwrót niczym ruskie(sic) podczas zimnej wojny. Czy tak będzie? To znów pokaże czas. Na razie myślę, że im się to wstępnie udaje, bo od momentu rozstania nie piszą nic tutaj, więc pewnie są zajęci swoimi sprawami i jeśli tylko te sprawy dotyczą ich działań (a nie krytykowania moich) to jest to dla nich dobre (chyba, że po prostu strzelili focha, co w ich przypadku też jest prawdopodobne :P).

Mimo wszystko w tym całym zajściu to ja jestem ten zły i to mnie zarzuca się brak polotu. W konwersacji na shoutboxie prosiłem o gentelmeńskie rozstanie i... zostałem wyśmiany. Dlaczego? Bo wytknięto mi wtedy, że na zlocie w Łodzi (końcówka 2016) zadzwoniłem do swojej byłej po pijaku i wdałem się z nią w jałową dyskusję. I chwilę temu - przy okazji moich próśb o zachowanie fasonu przy rozstaniu - z tego względu wytknięto mi grubiaństwo, brak polotu i dwulicowość. <ironia>No i jak ja mogłem wymagać od nich gentelmeńskiego rozstania?</ironia> Tylko jakoś, kurwa, nie przypominam sobie, by ktokolwiek wtedy próbował mnie powstrzymywać przed wykonaniem telefonu w taki sposób, żeby faktycznie mi to uniemożliwić. Ba! Wszyscy się wtedy świetnie bawili, a niektórzy nawet bili brawo!
#hipokryzja

Kolejna kwestia to obwinianie mnie za wszystko, o czym już wspominałem. Ja pokazałem użytkownikom, że u mnie w relacjach z bliskimi wszystko jest w jak najlepszym porządku. Założyłem również, że u nich też. Wniosek - jeśli u nich w relacjach jest super oraz u mnie też, to znaczy, że obie strony (i ja i oni) potrafią tworzyć i utrzymywać wartościowe relacje. Proste. Kolejny wniosek z tego płynie taki, że jeśli obie strony potrafią tworzyć wartościowe relacje, ale między nimi konkretnie coś nie gra, to coś jest nie tak w tym układzie. Oczywiście wszystkiemu winny byłem/jestem ja.
#hipokryzja

Popis tego typu zachowań uskutecznił tutaj PC, czemu wtórował III i Mmef. Otóż PC w swoim stylu (a więc konkretnie i kulturalnie za co mu jestem naprawdę wdzięczny) wypunktował, że nie zamierza słuchać kogoś (w sensie: mnie), kto swoją postawą nie udowadnia, że żyje tym co robi (i słusznie). Zostało mi zarzucone, że szkolę ludzi z komunikacji/relacji a sam nie potrafię tego robić, więc on jednoznacznie będzie się takiemu zachowaniu przeciwstawiał. To jeszcze jestem w stanie zrozumieć, bo w ich oczach rzeczywiście mogłem już się tak jawić (o czym wspominałem na początku tego posta), ale temat podjął też III.

Tak, dokładnie ten sam III, który chwali się kilkuletnim doświadczeniem w sprzedaży, a który nie potrafił przepchnąć kilku prostych spraw na forum (tak, będę Ci to wytykał Marcin). No i jest jeszcze jedna sprawa naszych "rycerzy" - III (wraz z Mmefem) przyjmuje porady dietetyczne od petitki i jakby ktoś nie wiedział - petitka ma nadwagę. Tak, dokładnie. Przyjmują porady dietetyczne od dziewczyny, która ma problemy z nadwagą, a która - swoją drogą - też świetnie się bawiła jadąc po mnie jak po burej suce, gdy tylko mogła. Oczywiście w jej/ich przekonaniu to wtedy były żarty, gdyż jak oni mi jadą ja świni to to są żarty, ale jak ja im cisnę, to już jest "na poważnie" i "czynię spustoszenie"... nawet gdy najebię śmiesznych emotek w zdaniu jak rodzynek w serniku, żeby dać wszystkim do zrozumienia, że przekazuję swój punkt widzenia, ale w formie dosadnego żartu. Im wolno, mnie nie.
#hipokryzja

No więc jak to jest, że III i Mef przyjmują porady dietetyczne od kogoś, kto swoją postawą nie świadczy o spójności i że PC nie walczy z taką osobą tak zaciekle jak ze mną (bo nie przypominam sobie, żeby petitce wytykał brak owej spójności z takim samym zaangażowaniem jak mnie), ale mnie jako lidera/szkoleniowca się wypierają? Czyżby to mogło mieć coś wspólnego z tym, że petitkę lubią, a mnie nie? Czyżby to było tak, że "jebać zasady, jak jesteś z nami, to wolna amerykanka" oraz "jak jesteś naszym wrogiem to choćbyś sypał nam płatki kwiatów pod nogi i tak Cię zgładzimy"? No bo według nich mamy dwie osoby, które swoim życiem nie pokazują, że robią to co mówią:
- lidera, który nie umie przewodzić (ja),
- dietetyczkę, która ma nadwagę (petitka).
Jednak jakimś cudem tego pierwszego nienawidzą, a tę drugą kochają.
#hipokryzja

***

Drzazgę w oku bliźniego widzicie, belki w swoim nie dostrzegacie.



4. Gdy kurz opada
Relacje między nami popsuły się do tego stopnia, że pewne osoby są u mnie skreślone i nawet nie jestem sobie w stanie wyobrazić co musiałyby zrobić, żeby odzyskać moje zaufanie. Oczywiście przy założeniu, że w ogóle by tego ode mnie oczekiwały. Na dzień dzisiejszy ja jestem w stanie powiedzieć jedno - mnie na nich nie zależy, ale na pewno nie będę im przeszkadzał. Liczę na to, że te działania, których się podjęli, pozwolą im spojrzeć w przyszłości na to, co tu się obecnie wyprawia, z zupełnie innej perspektywy. Bądź co bądź - ŻyjW!ęcej powstało daaawno temu z mojej inicjatywy i buntu wobec innego forum, więc historia zatacza koło. Jednak tamto forum się po prostu sprzedało, a ja zawsze byłem na straży swoich wartości. Mimo wszystko jeśli z tego powodu miałaby powstać konkurencyjna dla ŻW inicjatywa to nic, tylko się cieszyć, bo im większa konkurencja, tym lepiej dla wszystkich. Boję się tylko, żeby nie skończyło się na tym, że zamiast cisnąć wszystko do przodu jedna ze stron (lub obie) pogrążą się we wzajemnych oskarżeniach. Ja atakować nie będę, bo mam lepsze rzeczy do robienia, ale na pewno też nie pozostanę bierny, jeśli takie ataki będą dalej szły w moim kierunku.

Póki co - karuzela spierdolenia powoli przestaje się kręcić, ale mniemam, że ten post może ją jeszcze na chwilę popchnąć do przodu. Czy tak będzie? Jest mi to obojętne. Ekipa pewnie rzuciłaby w tym momencie hasłem, że "potrzebuję atencji" i że bez takich użytkowników jak oni, nic się tu nie będzie działo i to upadnie.

Nie.

Nie upadnie.

Dlaczego? Dlatego, że przez lata swojego życia nauczyłem się żyć przede wszystkim dla siebie. Niestety, ale taka jest brutalna prawda na mój temat - jestem frustratem. Na wielu polach - życia osobistego, relacji damsko-męskich, kariery itd. Dawno temu obwiniałem za to wszystkich dookoła, ale tak szczerze, to w pełni zaczęło to wszystko do mnie docierać dopiero w tym roku, gdy postanowiłem, że to będzie "mój rok". Swoimi wyborami stałem się taki, jaki się stałem i będę w kółko powtarzał, że jest to tak samo moja wina jak i zasługa. Niczyja inna, moja. Nigdy nie byłem tym pięknym, na którego leciały dziewczyny. Nigdy nie byłem tym bogatym, z którym trzymali się ludzie. Nigdy nie byłem tym fajnym, który bujał imprezy. Z własnej winy/zasługi znalazłem się poza nawiasem... i choć na zewnątrz mogłem wydawać się osobą będącą w wirze życia (lol, jak to brzmi), to gdzieś w głębi duszy zawsze byłem sam (z własnej winy/zasługi). Ale walczyłem i co swoje ugrałem. Dziś umiem to robić - żyć dla siebie. Nie potrzebuję ludzi do życia tak bardzo jak potrzebuję siebie i ciszy - nauczyłem się być samowystarczalnym. I nawet, gdybym na tym forum miał pisać tylko ja, to będę.

(...) tak żyje od małolata, moje miejsce to cień tego świata
Nie którzy mają mnie za wariata.

Poza tym uważam, że rozumiem to forum znacznie lepiej niż większość piszących tu userów (z racji pełnionych funkcji administracyjnych, często bywałem w "oku cyklonu"). Wiem co jest rdzeniem ŻyjW!ęcej, bo sam go opracowywałem! I wiem również, że jest tu kilka esencji, dzięki którym to forum żyje i będzie się rozwijało. I jedną z tych esencji jest... "Dajary of Smiler". Dokładnie tak. Można mi zarzucić wiele rzeczy, ale na pewno nie brak konsekwencji, bo to nie kto inny a właśnie ja za ~1 rok będę obchodził 10-lecie(!) prowadzenia swojego dziennika. To forum i ten projekt póki co przetrwa największą burzę jaką tylko możecie sobie wyobrazić, bo mają mnie. I być może dla Was nie jestem już liderem (i macie pełne prawo do tego zdania - rozumiem je i akceptuję), ale ja teraz czuję się nim tu pełniej niż kiedykolwiek wcześniej! I możecie mnie obrzucać obelgami według woli, ale prawda jest taka, że w najgorszych chwilach ja nigdy nie straciłem wiary w ideę ŻW, nigdy nie zawiodłem i to ja nas podnosiłem z kolan. Dla mnie to, co się dzieje teraz, to kolejne wyzwanie, ale już nie takie trudne jak wcześniej, bo przechodziłem przez nie tyle razy, że wiem czego się spodziewać. Pomimo faktu posiadania w głębi siebie tej pewności, nie tracę czujności, żeby (znowu) nie wyłożyć się na prostych sprawach. Tym razem jednak naprawię wszystko inaczej - na spokojnie i bez pośpiechu za to z głową i bezlitosną konsekwencją.

***

Dnia 24.04. na forum wbił się kolejny spamer, który w ofercie miał chyba kolejną pompkę do penisa (a na bank nie był to bot, bo zabezpieczenia forum uniemożliwiają wejście takich skryptów). Co zrobił Mmefisto i Baal? Zaplusowali wiadomość. Dokładnie tak - dla nich to było zabawne, że ktoś pojawił się na forum i zrobił syf. Nie zgłosili tego, nie napisali na shoutboxie i nie usunęli, choć mieli takie uprawnienia. Nie. Zaplusowali wątek. To zupełnie tak, jakby śmiali się z tego, że ktoś wszedł do ich domu, w którym mieszkali przez ostatnich kilka lat życia, nasrał na środku dużego pokoju, powtykał w to kredki i powiedział, że "krecik od dzisiaj mieszka z nami".

A ja za każdym razem chłopaków wspierałem. I powiem Wam wszystkim szczerze - były takie momenty, gdy miałem Was serdecznie dosyć i byłem na Was taki wkurwiony, że nie jestem tego w stanie opisać... ale mimo-kurwa-to potrafiłem wejść na forum i dać Wam plusy w Waszych tematach, bo wiedziałem, że to co w nich robicie jest dla Was istotne. Robiłem to również wtedy pomimo faktu, że wy nie potrafiliście "odbić piłeczki" i nawet nie chciało Wam się kliknąć "+" w którymś z moich wyzwań. Mówiłem sobie w duszy "pieprzyć to, będę wzorem!". Słuchałem w sobie słów Jezusa: "Głodnych nakarmić" i dopiero dziś rozumiem jak na opak to wszystko pojmowałem.

Wszystkim użytkownikom - tym, którzy najaktywniej mnie atakują jak i są obojętni wobec sprawy - pomagałem jak tylko się dało. Baalowi wielokrotnie mówiłem, żeby myślał nad karierą pisarską, bo chłopak ma do tego dryg. III przez ostatnich kilka tygodni pomagałem napisać jego "CV", które (mam nadzieję) śle do najbogatszych ludzi w Polsce. Gros spośród tej roboty zrobił on, ale zawsze mógł ode mnie liczyć na poprawki, redakcję i wsparcie... i nawet jak już mi się w stosunku do niego przebrała miarka, a on napisał do mnie PW z kolejnym zapytaniem o jego "CV", odpowiedziałem - tak zdawkowo i tak wkurwiony jak tylko się dało - ale odpowiedziałem. Jednym słowem, ale odpowiedziałem. Nie potrafiłem Was ignorować.

Nienawidzę pożyczać ludziom swoich książek, ale jak Mmef zapytał o to, czy może przytulić "Skuteczne Metody Sprzedaży" Tracy'ego to nawet się ucieszyłem, bo dobrze, gdy ludzie czytają. Nie potrafiłem Was ignorować.

Z tego też względu petitce starałem się strzelać komplementy, jeśli była ku temu okazja. Gdy negowała swoją urodę (jak to kobieta), od razu to ucinałem. Zwracałem uwagę na jej mocne strony i je chwaliłem... nawet jak byłem pijany (i wiele z tych rzeczy, które razem robiliśmy, petitko, było właśnie po to, żeby Ci pomóc zrozumieć jaką jesteś osobą, bo ja sam mam niskie poczucie swojej własnej wartości i wiem jak bardzo czasami potrzebuję, żeby ktoś był blisko i bezwarunkowo przytulił), robiłem/mówiłem pewne kwestie po to, żeby Was wzmacniać. Nie potrafiłem Was ignorować.

Innych użytkowników, tych którzy raczej do sprawy podchodzą obojętnie i z dystansem, też wspierałem jak się dało. Gdy coolie rozstał się ze swoją dziewczyną, byłem przy nim i słuchałem jego historii, bo wiedziałem jak ważne to jest, a znałem go na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że nienawidzi pisać, za to chętnie porozmawia. Ja mam swój dziennik i gdybym myślał tylko przez swój pryzmat, rzuciłbym mu hasło, żeby się "wypłakał na forum", bo w końcu "skoro mi pomogło, to Tobie też". Niemniej jednak potrafiłem myśleć o innych tak, aby ich zrozumieć.

Zawsze na forum starałem się wspierać Ósmego, bo uważam, że chłopak potrzebuje jeszcze dla siebie chwili, ale jak już coś złapie, to zrobi dla ludzi dużo dobrego. Z Owcą pamiętam rozmowy w Krakowie u niego w kuchni, gdy mu - i innym na zlocie - tłumaczyłem podstawy aspektów związanych z typologią osobowości - chciałem, żeby bardziej zrozumiał siebie i być może przestał obwiniać siebie za niektóre jego zachowania. Innym użytkownikom zawsze starałem się odpisywać w dziennikach. Czasami po wielu tygodniach(!), ale jednak. Wiedziałem, że muszę i koniec. Wierzyłem, że na mnie czekacie i że choć trochę mogę być w Waszym życiu ważny. Takie było moje nastawienie - nie potrafiłem Was ignorować.

Nie wpierałem wystarczająco tylko jednego człowieka, a była to de facto osoba, która jako jedyna potrafiła mnie zrozumieć i którą ja również zrozumieć potrafię... ale do tego jeszcze wrócimy, prawda Młody? Thinker opuścił to forum już jakiś czas temu i pomimo tego, że to bardziej ja olałem jego niż on mnie, to czekał. Jakież to głupie, że tak bardzo zabiegałem o względy Waszych osób, podczas gdy całą swoją siłę powinienem był skoncentrować zupełnie gdzie indziej. To o czym piszę uświadomiłem już sobie jakiś czas temu i wdrożyłem to w taki sposób, że zostawiłem Konrada w spokoju i nie namawiałem do powrotów. I teraz też tego nie zrobię, bo to nie jest tak, że z Wami mi nie wyszło, to pobiegnę do Thinkera. Obecnie odrzucam z tego forum wszystkich, jak leci. Tych, którzy mnie nienawidzą, dla których jestem obojętny i którzy mnie kochają. Bez litości, każdy ma zafundowany powrót do korzeni.

Kiedyś o Was zabiegałem, ale jednak ta postawa się teraz zmienia, bo zbyt wiele zrozumiałem.

Tych kilku użytkowników, których wymieniłem na górze to czasami istotne dla obecnej sytuacji osoby (jak Mmef, III lub petitka) a czasami przypadkowe jednostki, które według mnie już nie angażują się w którąkolwiek ze stron i są po prostu użytkownikami (np. Osiem, Owca, czy coolie [który jako pierwszy wyszedł z inicjatywą zagadania ze mną - gdyż byłem ciekaw kto pierwszy to zrobi, gdy ja się od wszystkich odwrócę - a któremu jestem za to wdzięczny i co będę pamiętał do końca życia]). Każdemu starałem się pomóc jak najlepiej potrafiłem oraz dopasować tę pomoc do potrzeb i do warunków. I im więcej spędzałem z tymi wszystkimi ludźmi czasu, tym bardziej im ufałem, a im bardziej im ufałem, tym bardziej się przed nimi otwierałem. I być może nie otworzyłem się całkowicie od A do Z, ale na pewno tak, jak przed nikim innym wcześniej w życiu.

I to kurewsko boli, że to, co mówiłem lub robiłem - mając w głowie kompletne zaufanie w stosunku do niektórych spośród tych ludzi (które sprawiało, że czułem się bezpiecznie) - jest teraz bezczelnie wykorzystywane przeciwko mnie.

Życie.

I jak to mawiają amerykanie(sic 8D) - "lesson learned".

***

Śmieszy mnie bardzo asekuracyjne traktowanie tego forum i żegnanie się z nim i ze mną na zasadzie "może tu jeszcze wrócę", "może będę od Ciebie coś jeszcze potrzebował, Smiler, więc Ci dopierdolę, ale nie miej mi tego za złe". Mam dokładnie takie wrażenie, że teraz wszyscy pokazują mi środkowy palec, ale nie do końca chcą sobie ze mną psuć relacje, bo "a nuż się jeszcze przydam". Możecie po mnie wszyscy jechać równo, ale też i wszyscy doskonale czujecie wewnątrz swoich trzewi, że mi się, kurwa, uda osiągnąć wszystko to, czego chcę i wiecie, że ze względu na tę właśnie wściekłą i zażartą upartość będę miał w przyszłości to, czego wy też pragniecie... i że warto byłoby być wtedy koło mnie. I wiecie, że mam takie umiejętności, których nie ma w Waszym otoczeniu nikt inny i że byłem Was w stanie tego nauczyć... ale teraz źródełko wyschło i będziecie musieli sobie radzić sami.

Niestety takie traktowanie mojej osoby pozwoliło mi dostrzec to, że dla wielu ludzi jestem wartościowy... ale nie jako człowiek, lecz jako umiejętności, jako narzędzie. W pracy mogą mi za to płacić i spoko, bo to fair układ, ale w relacjach? Nie odpowiada mi to.

Bardzo.

Ale cóż - sam sobie na to pozwoliłem, więc jeśli piłka jest zawsze po mojej stronie to, co mógłbym zrobić?



5. Zmiana, czyli efekty działania
Mogę również z całą szczerością napisać tu, że też miałem swoje epizody "hipokryzji" i błędem byłoby postrzeganie mojej osoby jako tego "jedynego prawilnego rycerza". Nie. Miałem swoje przekonania, miałem swoje "jazdy", popełniłem błędy. Jasne. Tylko, że już nie mam zamiaru ich punktować, rozliczać się z nich, przepraszać i mówić, co zrobię, żeby to naprawić. Dosyć z tym. Dlaczego? Dlatego, że zawsze, gdy to robiłem, liczyłem na to, że druga strona zrobi to samo, a jednak za każdym razem zamiast moich oczekiwań, okazywało się, że ludzie wsiadali na mnie jeszcze bardziej. No cóż - Ci, którzy nie potrafią wziąć na siebie odpowiedzialności, nigdy nie zrozumieją człowieka, który rozlicza się ze swojej... oni zobaczą "winnego".

I ja tym winnym byłem przez większą część swojego życia, a (różne) wydarzenia z ostatnich kilku miesięcy skutecznie mnie z tej roli wyprowadziły. Już coraz mniej we mnie cierpiętnika, który będzie się "samookaleczał" braniem wszystkiego na siebie. Poznałem siebie. Przechodzę do ofensywy. Zbyt dużo o sobie wiem, by zrozumieć, że taka postawa była tylko dla mnie odzieniem. Co więcej - było to ubranie złe, bo kompletnie niepasujące do prawdziwego mnie zarówno pod względem praktycznym jak i estetycznym.

I wiem, że w tym wszystkim nie jestem sam, a że w zasadzie takich jak ja jest bardzo wielu:

The rebellious spirit has produced some angry young men...
some rebels with and without a cause.
Their frustration, their anger or just plain energy
are released in different ways.

Mam dość udowadniania światu, że na coś lub na kogoś zasługuje. Już nawet nie mam na to wyjebane. Ja mam na to wypierdolone!

Mam dość biegania za ludźmi, włażenia im w dupę, robienia czegoś dla nich za frajer. Mam dość braku szacunku do własnej osoby, niedoceniania siebie i nie cenienia swoich umiejętności.

Od teraz to świat i ludzie mają mnie(!) udowodnić, że to oni zasługują na mnie.

Komuś może to nie odpowiadać. Trudno. Najwyżej nie będziemy mieli szansy razem działać. Mam wypierdolone.

Mam temu światu wiele do zaoferowania, ale już nie ma nic za darmo. Teraz myślę najpierw o sobie, a dopiero później o innych. Teraz na szczycie mojej hierarchii jest Bóg, później jestem ja, następnie moja rodzina, a o resztę miejsc w moim życiu ten świat i Ci ludzie będą musieli ze sobą walczyć.

Kiedyś myślałem, że mówienie o swoich sukcesach to bałwochwalstwo. Dziś rozumiem, że bałwochwalstwem jest bezkrytyczne podejście do własnej osoby, a takim człowiekiem definitywnie nie jestem. Brutalna prawda na temat ŻyjW!ęcej jest taka:
- to ja Was powyciągałem z forum Sztuki Uwodzenia,
- to ja wymyśliłem nazwę "ŻyjWięcej",
- to ja stworzyłem to forum od podstaw,
- to ja opracowałem całą szatę graficzną oraz wszystkie wpisy na bloga (gdy istniał) oraz cały copywriting ŻW,
- to ja zainwestowałem w to najwięcej czasu i energii, żeby to wyglądało i działało tak jak teraz,
- to ja włożyłem w to najwięcej hasju,
i dlatego to forum jest MOJE.

Już nie jest Wasze, już nie jest wspólne. Sami wypisaliście się z tej bajki.

Od teraz to forum jest MOJE i będę tu działał w myśl moich zasad, bo zrozumiałem kolejny fragment tego, czym jest przywództwo.

Otóż używając metafory budowania czegoś z klocków Lego, ja byłbym osobą, która miałaby świetny pomysł i momentalnie do realizacji tego pomysłu zaprosiłaby innych do wspólnego stołu. I choć miałbym precyzyjny pomysł, to i tak zrobiłbym networking, zebrał pomysły od wszystkich i zaczął budować. I tak było kiedyś. Niestety - kompletnie nietrafiona strategia. Ja mam swój pomysł, ale po chwili okazuje się, że wszyscy widzą to inaczej i zamiast przewodzić, zaczynam łagodzić konflikty, próbować pojednać ludzi, zachęcać itd.

Taki błąd popełniłem z ŻW i PonadPrzeciętnymi. Miałem bardzo konkretny cel i pomysł co z tym zrobić, ale chciałem działać wspólnie na zasadzie "zróbmy to razem", więc angażowałem się w inicjatywy w taki właśnie sposób. Ale im dalej w las tym więcej drzew i zamiast lecieć do przodu w ferworze walki, ja zaczynałem się topić w swoim własnym bagnie. Wtedy tego nie widziałem w ten sposób - wtedy myślałem, że to moja wina i że im bardziej się zaangażuję, tym szybciej z tego wyjdziemy. Tylko, że jak wciągają Cię ruchome piaski to im bardziej się motasz, tym szybciej Cię wciągają i tym szybciej zdychasz.

Z zajebistych i bardzo konkretnych pomysłów (ŻyjW!ęecej i PonadPrzeciętni) zostało mi wcześniej wspomniane "dno". Wszytko się rozmyło, przeleciało przez dłonie jak ziarnka z owych ruchomych piasków. To, co miało dawać mi siłę, ostatecznie mnie zniszczyło. Nie jest to tylko moja wina, ale jak pisałem - nie mam zamiaru teraz się kalać i przepraszać za swoje błędy, bo już wiem, że w zamian nie dostanę tu uderzenia w pierś od drugiej - współodpowiedzialnej - strony w myśl idei "mea culpa", nie dostanę tu rozliczenia tej drugiej strony, ani zrozumienia, a jedynie wyrzuty, opierdol i zrobienie ze mnie winnego.

Pierdolę.

Zrobię to po męsku:

To, co się tu stało, biorę na klatę. Tyle w temacie.

***

A skoro tę część oczyszczenia mamy za sobą, to czas przejść do konkretów.



6. Stara szkoła
Wracamy do starej szkoły, bo jej zasady zawsze dobrze mi robiły i zawsze zapewniały mi zwycięstwa. Z tego też względu forum to będzie prowadzone tak, jak w głębi duszy czuję, że od zawsze powinno. Ostatnie wydarzenia z życia doprowadziły mnie do tego, że "odblokowałem" w sobie kolejny poziom tego, kim jestem i...

I patrzę na siebie z tej pozycji, łapię się za głowę i nie dowierzam, że robiłem takie głupoty.

Dlatego czuję się zobowiązany, żeby Wam napisać w myśl jakiej zasady będzie działało od teraz to forum:

DZIAŁASZ TAK, JAK CI MÓWIĘ, ALBO WYPIERDALAJ.

(Pragnę zwrócić uwagę, że to zdanie nie kończy się wykrzyknikiem, ale kropką... i tak - jest to "kropka nienawiści").

Na jakich fundamentach jest położna ta zasada?

Po pierwsze zakładam, że WiemW!ęcej na temat tego forum i tej idei niż inni użytkownicy. Mam określone pomysły i plany i będę je realizował niezależnie od Waszego "widzimisię". Przychodząc tutaj wpadasz w te ramy. Te ramy nie będą się dostosowywały do Ciebie, użytkowniku. To ty masz się dostosować do nich. Nie pasuje Ci? Wypierdalaj.

Po drugie zakładam, że nie będziecie mieli praktycznie żadnego wpływu na politykę tego forum. Jeśli będziecie chcieli mieć tu siłę przebicia, będziecie musieli zapierdalać, aby stanowić jakikolwiek autorytet dla innych użytkowników i to w zasadzie Wasze jedyne pole manewru. Podważając mój autorytetj, podważacie autorytet kogoś, kto swój dziennik prowadzi prawie 10 lat, a tę inicjatywę już prawie 7 i ja sobie na to nie pozwolę. Na wszystko będziecie musieli zasłużyć. Nie podoba się? Wypierdalaj.

Po trzecie zakładam, że jestem zobligowany przede wszystkim wobec Boga oraz siebie. Wy, będąc na tym forum, jesteście zobligowani wobec mnie. Ja sam sobie udowodniłem wiele razy, że potrafię się trzymać swoich postanowień oraz brutalnie się ze sobą rozliczać, więc nie spuszczę z tonu. W związku z tym to ja będę się rozliczał przed sobą i Bogiem ze swoich decyzji, a wy ze mną ze swoich. Wy nie macie prawa mnie rozliczać, a ja się przed Wam tłumaczyć nie będę, bo to nie jest, kurwa, demokracja, a wy nie jesteście instytucją kontrolną. Nie odpowiadają warunki? Wypierdalać!

***

Jak próbowałem łagodnie, miło i z wyczuciem, to wszystko poszło się pierdolić. To teraz będzie inaczej, bo wreszcie do tego dojrzałem i wreszcie to w sobie odkryłem.

Uraziłem Wasze uczucia?

Mam wypierdolone.

Jeszcze coś, bo spieszę się na samolot :zuo:



7. Epilog
Co z Wami?

Panowie i Panie, powiedzmy sobie szczerze - zmęczyliśmy się sobą.

Kiedyś to forum tętniło życiem, działo się tu wchuj, a teraz panują tu tylko niekonstruktywne kłótnie. Nie odpowiada mi to, robię tu porządki, teraz będzie po mojemu. Co Wami? Nie wiem, mam wypierdolone. Jednak możecie być pewni, że nie będę Wam przeszkadzał, ale też nie liczcie na to, że będę Wam w czymkolwiek pomagał. Żyjcie i rozwijajcie się. Wyciągnijcie wnioski z tego, co się tu dzieje. Pomimo emocjonalnych fragmentów, szczerze życzę Wam sukcesów. Nauczyłem się tego. Nauczyłem się wybaczać (i nie mówię tu o sytuacji, a o tym jak zostałem potraktowany i zraniony, bo to boli po prostu). Wybaczyłem swojemu ojcu to, co zrobił mnie i mojej rodzinie, więc wybaczenie Wam Waszego zachowania w stosunku do mojej osoby też jest osiągalne. Mam nadzieję, że i Wy kiedyś wybaczycie mi. Idźcie i działajcie, miejcie z tego zabawę i uczcie się, bo o to w tym wszystkim chodzi.

Rada w stosunku do mnie: jestem ostatnią osobą, która szuka problemów, ale pierwszą, która nie da sobie wejść na łeb. Uderzcie w stół, a na pewno się odezwę.

Rada ode mnie dla Was: postawcie sobie wyzwanie większe niż wy wszyscy razem wzięci, bo tylko to zmusi Was do tego, aby przekraczać swoje granice.

Na razie takich rzeczy u Was w oczach nie byłem w stanie dostrzec i mam wrażenie, że przed swoimi demonami bardziej uciekacie, zamiast się z nimi zmierzyć. Życzę Wam siły, aby wreszcie podjąć z nimi walkę.

Możecie mówić, że byłem kiepskim liderem, ale też prawda jest taka, że niewielu w swoim życiu mieliście. Czas pokaże czy wy sami będziecie potrafili wyjść poza swoje pudełka i stać się kimś, kto będzie potrafił przewodzić. Bez nienawiści i bez emocji - szczerze Wam tego życzę, bo tego potrzebuje ten świat i tego potrzebuje moja ojczyzna.

***

Co z forum?

Dawno temu Zeff powiedział, że ze wszystkiego, co jest tutaj najbardziej wartościowe zostawiłby dzienniki. Jakieś parę lat zajęło mi zrozumienie tego, że miał rację. Dzienniki Rozwoju Osobistego to jeden z najbardziej esencyjnych sposobów wyrażania idei ŻyjW!ęcej i jestem na siebie wściekły, że nie rozumiałem tego wcześniej. Na szczęście opamiętanie przyszło w samą porę.

Dziś rozumiem czym jest rdzeń organizacji. Nasz zawiera się w samej nazwie - Żyj Więcej. Ot tak, po prostu. Więcej niż w poprzednim tygodniu lub miesiącu. Walcz ze sobą o siebie. Przekraczaj kolejne granice. Żyj Więcej!

Dziś rozumiem czym jest rdzeń organizacji  i jak dobrać metodologię do tego, żeby go wyrazić. Dla ŻyjW!ecej są to 3 sposoby:
- Bractwo IOI,
- prowadzenie Dzienników Rozwoju Osobistego,
- Zloty ŻyjW!ęcej.

Dawnego forum już nie ma. Pierwszą werjsę, ŻyjW!ęcej 1.0, pożarły wirusy. Drugą wersję, ŻyjW!ęcej 2.0, zniszczyliśmy my sami. Teraz nadszedł czas na kolejną odsłonę.

ŻyjW!ęcej 3.0

Jak się skończy ta część? Nie wiem, wypierdolone. Wiem za to jak ten projekt się naprawdę zacznie.

***

Co z ideą?

ŻyjW!ęcej w mojej głowie naprawdę odżyło. Jest teraz naprawdę dobrze, a nawet lepiej. Ten post to tylko mała manifestacja tego, co się we mnie teraz dzieje.

Ostatnich kilka(naście) miesięcy życia dało mi ostro popalić, więc spowodowało to ciekawe zmiany wewnętrzne, których doświadczyłem i których doświadczam nadal. Jestem z nich naprawdę zadowolony i to jest główny powód, dla którego jestem szczęśliwy z tego, że dzieje się to, co się dzieje. Ot tak po prostu - życie samo stawia mi kolejną kropkę nad "i" w moim kolejnym jego etapie.

Okazuje się bowiem, że ten wspominany wcześniej "stary dziad" to tak naprawdę bardzo doświadczony człowiek, który dostał od życia soczystego kopa i momentalnie się wyprostował by przypomnieć sobie kim jest.

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=6a6VVncgHcY" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=6a6VVncgHcY</a>

Kurwa, nie odpuszczę!

PO NIEMALŻE 12 LATACH SWOJEGO ŚWIADOMEGO ŻYCIA, ZACZYNAM WRESZCIE OPUSZCZAĆ ROLĘ OFIARY!!! Kurwa, MAM DOŚĆ! To nie jestem ja! To jest pancerz, który tylko krępował mnie.

Część osób zerwała z ŻyjWięcej i chwała im za to, bo ta idea to bardzo znaczna część mojego życia, a cała ta sytuacja pozwoliła mi zrozumieć jak ważne to jest, gdzie popełniłem błędy i co zrobić, żeby z nich wyjść. Wcześniej, (pod)świadomie, wybrałem, aby w tym roku skupić się na sobie i gdy przestałem zabiegać o ludzi, ludzie przestali zabiegać o mnie... i gdy tak wszyscy o sobie zapomnieliśmy, ja przypomniałem sobie o sobie i siebie odzyskałem.

Z Bractwa IOI zostałem tylko ja. Części osób nie podobało się to, że tu - na forum - się o tym mówiło. Trzeba było to schować, zamieść pod dywan, bo to nie było "jazzy" i odstraszało innych użytkowników. No cóż - najwidoczniej nie będzie im dane tu pisać. Wypierdolone. Ja nie zrezygnuję ze swoich marzeń tylko dlatego, że komuś się one nie podobają. Osobiście jestem dumny(!), że należałem i należę do ekipy Bractwa IOI, które było, jest i będzie dla mnie elitą! Nadal siedzi mi w głowie "Waimea Bay Cliff Jump", nadal chcę kręcić takie filmiki, nadal chcę mieć kluby ŻW i PP z ekipą IOI rozsiane po całej Polsce, nadal chcę mieć zloty połączone ze szkoleniami i nadal chcę robić na tym wielki hajs i żyć tak do granic możliwości, że bardziej się nie da, więc wracam do korzeni i tym razem z pełną świadomością, odwagą i dumą ogłaszam wszem i wobec:

Jestem Liderem ŻyjW!ęcej. Ten projekt należy do mnie.
Jestem Liderem Bractwa IOI. Ta ekipa jest moja.
Jestem Liderem PonadPrzeciętnych. Ta organizacja to ja.

I jeśli Ci się to nie podoba, drogi czytelniku, to myślę, że po tym wpisie powinieneś już doskonale wiedzieć, co powinieneś zrobić. (Wypierdalać.)

***

Drodzy.

Ten statek wraca na swój pierwotny kurs.

I tak - to będzie najlepsze forum do rozwoju w Polsce i nie będzie tak dlatego, że okoliczności będą sprzyjać, bo pojawi się na to popyt, lub że ekipa dopisze, bo ktoś się zreflektuje. Ono takim będzie, bo ja tego chcę.

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=CP6mpLebEYE" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=CP6mpLebEYE</a>
« Ostatnia zmiana: Maj 16, 2017, 07:44:39 wysłana przez Smiler »

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +536
  • Wiadomości: 5363
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #568 dnia: Maj 19, 2017, 23:17:49 »
+1
PODSUMOWANIE KWIETNIA 2017



Kwiecień był dla mnie naprawdę dobrym miesiącem przede wszystkim ze względu na fakt, że zrealizowałem jeden, cholernie ważny, dla mnie cel, a mianowicie - wyprowadziłem swoje plecy na prostą. Bóle zniknęły i teraz znów z radością mogę chodzić na siłownię ^_^. Kolejny sukces to zrealizowanie 2/3 części z celu związanego z poprowadzeniem wykładów/szkoleń dla studentów (pisząc te słowa, już wiem, że udało mi się osiągnąć cały cel, ale zostawię to na podsumowanie maja ;) ). Nie bajdurząc, a przechodząc do konkretów, oto wyniki mojej pracy nad sobą na miesiąc kwiecień 2017.



***



CELE/PROJEKTY

1. Znaleźć pracę :ok:


2. Przeprowadzić min. 3 wykłady dla studentów w ramach 3S
Pamiętam, że jeszcze niedawno pisałem ten cel w tym dzienniku, ale na jego realizację liczyłem głównie poprzez współpracę z kołami naukowymi. Gdy dostałem email od Biura Karier UŁ zapraszający na Akademię Kompetencji to na początku go zignorowałem, aby później się ocknąć i zrozumieć, że przecież to jest idealna okazja, by zrealizować swoje założenia. Tym sposobem dnia 03.04.2017 poprowadziłem szkolenie pt. "Aktywne Słuchanie",


a kilka tygodni później, 26.04.2017, szkolenie pt. "Mówienie ze zrozumieniem". Ze wszystkiego nagrałem sobie filmiki na yt i dzięki 2 szkoleniom mam materiału na 6-7 wrzutek. Część z nich jest już na moim kanale, ale póki co się tym nie dzielę, bo w kwietniu ten cel był jeszcze nieosiągnięty ;).


3. Wyprowadzić "plecy" na prostą masażami :ok:
To najważniejsze osiągnięcie tego roku do tej pory. Przez zepsute plecy nie byłem w stanie zrobić dla siebie nic dobrego ani na siłowni ani w życiu w ogóle. Wydałem na to dużo pieniędzy, ale jest to też kasa, którą zarobiłem na ten cel specjalnie pracując nadgodziny :). Podsumowując - miałem 12 masaży. Niektóre były bardzo(!) ciężkie i bolesne, bo żeby rozładować ten ból, Damian (rehabilitant, polecam!), musiał się naprawdę natrudzić, a ja wyłem z bólu 8D. Inne były raczej relaksacyjne, żeby dać plecom odpocząć. Przerobiłem całe plecy i efekty mam takie, że czuję się o niebo(!) lepiej. Teraz zastanawiam się czy by tak raz na miesiąc nie zrobić sobie takiego masażu ;)!


4. Wyrwać wszystkie "ósemki" i naprawić zęby
Skończyłem masaże, to teraz biorę się za moje ósemki. Z kasą stoję "tak sobie", ale najwyżej zwolnię trochę z tempem ich wyrywania. Według moich obliczeń powinienem do 05.06.2017 (dzień czerwcowej wypłaty) wyrobić się z pieniędzmi na jedzenie itd., więc mogę startować z tym wyzwaniem. Praca w toku.


5. Odwiedzić laryngologa
Jak ogarnę ósemki, idę do laryngologa.


6. Wyprowadzić z chłopakami PP na prostą :ok:
Projekt jest jako "zaliczony" z tego względu, że ekipa z PP podziękowała mi za współpracę, rozstaliśmy się w miarę przyjaznej atmosferze i w ten sposób zostałem z projektem sam. Na razie organizacja idzie spać :). Niech wypocznie. Jeszcze ją obudzę. Za dłuższy czas, ale mam na to pomysł (standardowo - będę zaczynał wszystko od podstaw, ale obecnie skupiam się na tworzeniu konkretnie wokół siebie takich fundamentów, żeby wszystko [moje projekty] idealnie siedziało tam w przyszłości [a miejsce dla PP też jest tam przeznaczone]).


7. Być na zlocie we Lwowie :ok:
Odejście z ŻW wielu użytkowników, o którym pisałem wyżej, oraz wiele (nie)przyjemnych sytuacji doprowadziło do tego, że cel ten został przeze mnie porzucony. Jako, że zloty ŻW są w tym momencie zawieszone, to i ten się na to łapie. Czy chłopaki faktycznie do Lwowa pojadą czy nie? - to już ich kwestia, ale ja na pewno nie będę tego liczył jako Zloty ŻyjW!ęcej.


8. Założyć firmę
Podczas robienia wielkich porządków w domu wpadłem na pomysł, żeby założyć firmę związaną z usługami sprzątającymi :P. Niby, że śmieszne, ale na tym też się znam :zuo:. Priorytetowo jednak chciałbym na boku porobić szkolenia, a mam na to świetny pomysł oraz zaczynam też mieć czas (choć będę na uwadze musiał mieć rewelacyjną organizację czasu, żeby niczego nie spierdolić po drodze z pracą 8D).



***



STAŁE DZIAŁANIA
1. Modlić się choć raz dziennie, nawet przez chwilę, ale być w ciągłym kontakcie z Bogiem(duch) :ok:
Po porządkach w mojej ukochanej kawalerce (końcówka kwietnia), mój stosunek do Boga się pogłębił. Przez to, że dom stał się czystszy, więcej jest tam Boga (lekka wskazówka dlaczego znajduje się w dalszej części tego posta). Ja zamiast nosić różaniec tylko w kurtce, teraz mam go cały czas przy sobie w kieszeni. Jest dobrze, otwieram się.

Bardzo duże znaczenie miał też dla mnie fakt, że dzięki masażom poznałem o. Szustaka. Ciekawa historia - jego książkę już miałem i nawet czytałem (chyba nawet jeszcze w 2016). Mówiłem w duchu o niej, że jest "ostra" i że nikt wcześniej o Bogu tak nie mówił, ale w ogóle nie łączyłem nazwiska "Szustak" z twarzą, którą już wcześniej kojarzyłem. Dopiero dzięki rozmowom z Damianem w mojej głowie pojawiło się "AAAaaa! To teeen gośc!" i poszło. Obejrzałem na razie 3 filmy i powiem, że są naprawdę świetne. Czasami Szustak za bardzo jedzie katolicką nomenklaturą, ale przekaz główny jest rewelacyjny, jeśli nie fenomenalny:

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=Df9J68y2YeA" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=Df9J68y2YeA</a>

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=zj_qLl3VPqk" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=zj_qLl3VPqk</a>

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=i9k90bbBpC8" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=i9k90bbBpC8</a>

Te filmy pozwoliły mi dotrzeć do mojego wnętrza... bo u mnie z Bogiem jest trochę tak, że jeśli chodzi o jego "świat", to ja w to wchodzę. Chcę tam być, kocham go i och i ach. Niestety mam trochę tak, że nie pozwalam na to samo jeśli chodzi o drugą stronę. Boję się, czuję, że "nie jestem godzien", że "przynoszę mu wstyd". I finalnie nie wpuszczam Boga do swojego ciała, serca i umysłu, na czym cierpi dusza. Te filmy pozwalają mi przełamać impas, bo zaczynam rozumieć i czuć, że Bóg kocha mnie bezgranicznie i nic tego nie zmieni (a szczególnie ja ;) ). Przestaję się bronic. Przestaję się motać. Jeszcze się trzymam, ale powoli zaczynam się rozluźniać.

Czuję się obecnie trochę jak podczas nauki pływania. Znacie to uczucie? Nie umiecie pływać i wchodzicie do wody. Pojawia się nieznane i jesteście tak spięci, że nie potraficie się w ogóle rozluźnić. Co się dzieje? Zaczynacie tonąć! A kluczem jest "odpuścić", kluczem jest "przestać się bronić". Wtedy się rozluźniamy i kuriozalnie - wypływamy na powierzchnię. Myślę, że to jest też to, co Bóg chciał nam przekazać poprzez stwierdzenie, że (parafrazując) "kto będzie chciał zachować swój dom, straci go". Kto będzie chciał zachować siebie, straci siebie. Odpowiedzią nie jesteśmy my. Odpowiedzią jest Bóg. Muszę odpuścić. Muszę przestać walczyć. Muszę się pozwolić "utopić" w Bogu, bo on jest prawdą, a prawda nas wyzwoli.


2. Skupić się na sobie i działać najpierw i przede wszystkim dla siebie (chodzi o mentalność) :ok:
No tutaj pełen sukces. Lecę tym schematem cały czas i jestem CHOLERNIE zadowolony z wyników. Schudłem, poukładałem życie, realizuję cele z listy jeden za drugim, jestem weselszy, bardziej pełny sensu, wróciłem do tego Damiana (Smilera), którego odnalazłem dawno temu, więc i więcej jest we mnie sensu, a teraz jeszcze się zaczęła wiosna (a w zasadzie lato), więc już w ogóle pofrunąłem 8D 8D 8D!!!


3. Kontynuować dietę (dieta ciała) :nieok:
Taka średniafka mi wychodziła w tej materii, powiem szczerze. Czyli "Dieta?"


W maju już jest trochę lepiej, ale do tego wrócimy. Kwiecień bym podsumował faktem, że definitywnie za mało to wszystko było urozmaicone, za mało warzyw i za mało owoców. Ale spokojnie - naprawimy ;)!


4. Robić minimum treningowe, czyli: pn, śr i pt to pompki+brzuch; wt, czw i sb to marsz min. 5km (trening ciała) :ok:
Do pracy w jedną i w drugą stroną chodzę codziennie, a więc robię 8km dziennie od poniedziałku do piątku (+ jeśli mam okazję - wszędzie łażę na piechotkę). Treningi jechałem przez cały kwiecień, ale odpuściłem wtorki (rozciąganie) i czwartki (roller) oraz lekko soboty (sauna), bo miałem rehabilitację pleców. Przeciągnęło się to trochę na maj, więc muszę się wziąć w garść, ale wierzę, że będzie dobrze.


5. Kłaść się spać przed 0:00 (relaks ciała) :ok:
Tu wszystko w należytym porządku ;).


6. Średnio raz na tydzień wrzucać coś na swój kanał 3S :ok:
Realizuję zadanie i idzie mi całkiem ok. Na razie w tym roku mam skuteczność na poziomie 63,16%. Nie ma szału, ale też nie ma tragedii. Więcej wrzucę niebawem.


7. Na bieżąco działać z doktoratem (docelowo - poświęcać mu jeden dzień w tygodniu) :nieok:
Tu kieeepsko i chyba to rzucę, ale to temat na oddzielny post.



***



A tak poza tym, to:

Duch
Jak wyżej - powoli się otwieram na Boga :jupi:


Umysł
Troszkę stanąłem w miejscu, nawet książek nie za bardzo poczytałem :(


Serce
Też zastój :(


Ciało
Tak jak pisałem wcześniej - praca w toku ;).

***

Lider
Mogę się teraz otworzyć i napisać, że w moim zespole była rekrutacja na koordynatora, na którą się zgłosiłem. Niestety - pomimo faktu, że poszło mi (moim zdaniem) naprawdę przyzwoicie, nie dostałem się (szczegóły zachowam dla siebie). Nie ukrywam, że było mi z tego powodu przykro i potrzebowałem czasu, żeby do siebie dojść... ale jednocześnie zajarałem się faktem, że ten czas był naprawdę krótki (góra kilka dni i wróciłem do normy). Teraz jest już całkiem ok, choć czasami jest mi szkoda, że nie mam swojego zespołu i nie mogę się realizować w ten sposób :(. Z miłych rzeczy - dostałem przy okazji podwyżkę, a moi przełożeni najprawdopodobniej mają na mnie jakiś (większy) plan, choć to na razie tylko moje domysły ;).

Z drugiej strony - nie mam zamiaru rezygnować z roli koordynatora i jeśli w przyszłości pojawi się szansa, to spróbuję kolejny raz. Poza tym ktoś wreszcie będzie przecierał szlaki za mnie (mój zespół dopiero się tworzy, co oznacza, że wszystko jest strasznie "ruchome"), więc gdybym w przyszłości miał zostać koordynatorem, to wejdę "na gotowe" 8)!


Rozmowę kwalifikacyjną miałem w dzień urodzin mojej mamy i - również - w dzień integracji naszego zespołu. Po integracji wróciłem do domu ~4:00 nad ranem i dlatego następnego dnia spóźniłem się na urodziny mamy 8D. Integracja wyszła zajebiście, bo zespół mam zajebisty wchuj!!! Mimo wszystko i tutaj szczegóły zostawię dla siebie, głęboko w moim wnętrzu #downthere 8)

Od tego momentu, gdy dostałem info, że jednak nie będę koordynatorem, postanowiłem, że skupię się bardziej na swojej pracy, żeby przerabiać więcej case'ów i robić je lepiej. Z tego względu mocno naciskałem, żeby usiąść koło Andrzeja (nasz zespołowy ekspert + mega zajebisty ziom, z którym się świetnie dogaduję 8D). Co więcej - udało się usiąść między nim, a innym kumplem (teraz koordynatorem), który również jest łebskim facetem, więc finalnie - jestem jak pączek w cieście i powoli widzę tego efekty.

Miłym akcentem kwietnia był fakt, że 28.04.2017 miałem szansę ze swoim lean managerem (a hierarchia wygląda tak: pracownik, koordynator, kierownik, lean manager) poprowadzić szkolenie w ramach Akademii Kompetencji, ale już jako reprezentant firmy. Wyszło naprawdę fajnie, a i ja jestem zaskoczony tym, jak poszło mojemu przełożonemu (mówił, że się nie przygotował, a wyszło tak, że jakbym o tym nie wiedział, to w ogóle bym się nie zorientował). Dzięki temu tylko w kwietniu poprowadziłem lub współpoprowadziłem 3 szkolenia :jupi:


Intelektualista
Wielka dupa z doktoratem. I tyle w temacie. O.


Sportowiec
Cisnę swoje szaleństwa dalej do przodu.


Partner/Uwodziciel
Na kobiety jak miałem wyjebane tak mam i robi mi to naprawdę dobrze ;D. Fakt - biologia pcha mnie w kierunku prokreacji, ale póki co nie mam najmniejszej ochoty marnować swojej energii na relacje damsko-męskie.


Ogniwo Rodziny
W dniu 07.04.2017 moja mama miała kolejne urodziny. Następnego dnia, 08.04.2017 (sobota) dla najbliższego grona rodzinki upiekła ciasto:). Bardzo miło spędziłem czas i bardzo się cieszę, że odwiedziłem swoich bliskich, bo i też dzięki wszystkiemu, o czym piszę wyżej, uczę się ich kochać coraz bardziej <3. Jeszcze raz powtórzę - mama zrobiła pyszne(!) ciasto, którego nie robiła bardzo dawno, więc wyszło super spotkanie!



Przyjaciel
Jak wcześniej pisałem - w dniu mojej rozmowy kwalifikacyjnej na stanowisko koordynatora i urodzin mojej mamy miała też miejsce integracja naszego zespołu... ale to, co się stało w Łodzi, zostaje w Łodzi.

Miłym wydarzeniem był również fakt, że coolie (Michał) wyszedł z inicjatywą, żeby się ze mną skontaktować jako pierwszy (od momentu kiedy dałem sobie spokój z zabieganiem o innych), a efektem tego było to, że 30.04.2017 zjedliśmy razem śniadanie w "Szyby-Lustra" oraz skoczyliśmy razem na siłkę. Definitywnie dobrze spędzony czas.

***

Materialność
W kwietniu zacząłem i skończyłem porządki w mojej wynajmowanej kawalerce ^_^! Liczyłem na to, że spędzę np. w toalecie tylko 2-3 godziny, a skończyło się na tym, że łącznie całe mieszkanie sprzątałem 38,5h (a liczę tu tylko faktyczny czas poświęcony na sprzątanie)! Dzięki temu mam błysk w domu, ogarnąłem porządek w dokumentach i szufladach, zreorganizowałem sposób w jaki trzymam rzeczy, wygoniłem strzygę (choć to temat na zupełnie oddzielną rozmowę) i w ten sposób zrobiłem miejsce dla Boga, którego energia z wielką radością zawitała w moich progach. Finalnie - jest dużo bardziej ergonomicznie, a w domu mieszka Najwyższy ^_^


Bóg
Myślę, że na ten temat w tym poście wypowiedziałem się wystarczająco, więc nie będę się powtarzał i/lub pisał czegokolwiek na siłę ;)! Kocham Boga, ot co! Wiem i czuję, że Bóg kocha mnie... teraz tylko muszę mu "pozwolić" na tę miłość.

PS
Myślę, że mu się uda ;)



***



Amen.

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=imp0BqHBxyQ" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=imp0BqHBxyQ</a>
« Ostatnia zmiana: Maj 20, 2017, 13:24:55 wysłana przez Smiler »

  • Administrator
  • Elitarny
  • *******
  • Łam zasady, albo zasady złamią ciebie.
  • Reputacja: +536
  • Wiadomości: 5363
  • Miejsce pobytu: Łódź
    • ImperiumDobra.pl
  • Udział w zlotach ŻW:
    2017 (VIII) Kraków2016 (VII) Łódź2016 (VI) Sopot2015 (V) Wrocław2014 (IV) Poznań2013 (III) Kraków2011 (I) Wrocław
Odp: Dajary of Smiler, czyli Imperium Dobra
« Odpowiedź #569 dnia: Czerwiec 04, 2017, 18:06:35 »
0
PODSUMOWANIE MAJA 2017



Maj był zajebisty! I powiem szczerze, że bardzo rozpędził mnie jeśli chodzi o życie w emocjonalnej sferze. Z tego względu w tym podsumowaniu z radością:

(...) wypluwam na ulice słowa, morda na kłódkę
i pokój na blokach, nie zrobicie ze mnie pokemona.

O.S.T.R. & Hades - Psychologia tłumu - feat. Sacha Vee (HD)
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=H3xh6Fob3cU" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=H3xh6Fob3cU</a>

Na początku rozliczę się z celów na ten rok, aby później przejść dodatkowych osiągnięć, spośród których "Projekt majówka" jest numerem jeden ^_^



***



CELE/PROJEKTY

1. Znaleźć pracę :ok:


2. Przeprowadzić min. 3 wykłady dla studentów w ramach 3S :ok:
Dnia 12.05.2017 przeprowadziłem dla Akademii Kompetencji ostatnie szkolenie z mojej serii i tym sposobem w sposób fenomenalny rozliczyłem się z tego celu. Efektem jest ponad 60 osób, które mam już zapisanych do grupy mailingowej. Już teraz zacząłem pisać NewsLetter (12 maili) na MailChimpie, którego sobie skonfigurowałem. Lada chwila odpalę te wiadomości i od tego momentu "wracam do starej szkoły" swojej działalności... która teraz leży na zupełnie innych, dużo głębszych i silniejszych, fundamentach. Przypomniałem sobie "co jest 5" i konsekwentnie będę działał, by osiągać kolejne cele (a jednym z nich, niezapisanym tu jeszcze z premedytacją, jest poprowadzenie 17 wykładów z sezonu 1 z serii "Sprawności Kluczow3", o czym chyba już kiedyś wspominałem... ale to dopiero wrzesień/październik).


3. Wyprowadzić "plecy" na prostą masażami :ok:


4. Wyrwać wszystkie "ósemki" i naprawić zęby -> 4. Naprawić zęby
Rozpocząłem usuwanie dnia 30.05.2017, czyli tak naprawdę niedawno (pisząc to jest niedziela, ząb usuwałem we wtorek). Pierwsza na ogień (po dłuuugiej przerwie) poszła prawa-dolna "ósemka" i muszę powiedzieć, że... te dolne "ósemki" to prawdziwe draństwo. O ile z górną kiedyś poszło mi bez problemu, o tyle z dolną się przez kilka dni męczyłem. Zwolnienia L4 nie wziąłem, ale w pracy byłem strasznie przybity i bez sił. Mimo wszystko - warto było. Ten ząb, którego wyrwałem, to straszny skurwiel, który mi ciągle naciskał na prawą część szczęki i w efekcie zmienił mi układ zębów! Przez to mam teraz dziurę między zębami (odstęp), a więc kolejny problem (wydatek) do naprawienia. Nie przejmuję się tym jednak, bo cisnę konsekwentnie do przodu!

Zmieniłem również postrzeganie problemu moich zębów z "wyrwać ósemki" na "naprawić zęby", bo oprócz "ósemek" będę chciał jeszcze przeprowadzić kilka zabiegów, które na celu mają ostateczne zadbanie o swoje uzębienie do tego stopnia, żeby w przyszłości ograniczyć się do wizyt kontrolnych raz na 6 miesięcy.


5. Odwiedzić laryngologa
Wyprowadzę zęby na prostą, odwiedzę laryngologa. Chociaż, kto wie, może zrobię to szybciej?


6. Wyprowadzić z chłopakami PP na prostą :ok:


7. Być na zlocie we Lwowie :ok:


8. Założyć firmę
W toku. Albo sprzątająca albo szkoleniowa. Mimo wszystko na razie się wstrzymuję, bo - mówiąc wprost - nie mam potrzeby zakładania firmy. Mam wrażenie, że pisząc ten cel na 2017 myślałem kategoriami "muszę to sobie udowodnić", a teraz - gdy ochłonąłem - rozumiem, że byłoby to bezsensem, żeby robić coś dla samego robienia. Mimo wszystko mam to na uwadze ;). Po cichu liczę, że jak wrócę na scenę wykładami z serii "3ssetnial Skills" to pojawi się szansa rozwoju w tej materii. Mimo wszystko jest to na razie tylko tło moich działań, bo najważniejsze będzie zrobienie tych wykładów i ich wypromowanie. Szkolenia to tylko ewentualność i bardziej je widzę w 2018 najbliżej niż teraz.



***



STAŁE DZIAŁANIA
1. Modlić się choć raz dziennie, nawet przez chwilę, ale być w ciągłym kontakcie z Bogiem(duch) :ok:
Różaniec w kieszeni mam, częściej rozmawiam z Aniołami i proszę je o wsparcie w trudnych chwilach oraz o pomysły na rozwiązanie trudnych problemów. Różaniec, który wciąż przekładam z plecaka do kieszeni itd. przypomina mi o Bogu, nie pozwala zapomnieć o duchu, o tym po co jestem na tym świecie.


2. Skupić się na sobie i działać najpierw i przede wszystkim dla siebie (chodzi o mentalność) :ok:
BARDZO się sobie teraz podobam! Rzekłbym, że w kurwę cholernie!!! To jak mocno skupiłem się na sobie i na tych celach oraz, że "swiata poza nimi nie widzę" jest dla mnie BARDZO(!) dobre. Po pierwsze z tego względu, że jak nie mam siły ich realizować, to się po prostu relaksuję, odpuszczam. Tak, dokładnie! Uczę się teraz w życiu odpuszczać. Po drugie dlatego, że jak sobie wszystko z otoczenia odpuściłem, przestałem "walczyć" o ludzi itd., to została wokół mnie tylko ich garstka (a w zasadzie zostałem sam + rodzina). CIESZY MNIE TO BARDZO, bo mam teraz czas ABSOLUTNIE dla siebie i mogę z nim robić CO JA uważam za słuszne. Nie muszę myśleć o tym czego chce dziewczyna, kumple, forum/organizacja, co wypada, a co nie. Wyjebane. Chcę, to gdzieś idę, nie chcę - zostaję. Czytam, oglądam, latam po Łodzi za dnia i w nocy, słucham drum'n'bassów jak mam ochotę, a jak nie to rapu lub czegokolwiek innego.

To właśnie takie nastawienie (oraz wiosna - a w zasadzie od razu po zimie - lato) sprawiło, że jestem sobą (a więc zupełnie innym człowiekiem niż dotychczas 8D). Pozbawiony jakichkolwiek balastów w postaci "muszę" jestem wolny i robię coś, bo chcę!

Piękny stan.

Oczywiście jasnym jest to, że nie popadam w samozachwyt i wykorzystuję to nastawienie do pracy, ale cholernie cieszy fakt, że mogę to robić po swojemu - swoim tempem i swoimi sposobami. Pełna akceptacja siebie.

W mojej głowie zaszły ogromne zmiany mentalnościowe, szczególnie jeśli chodzi o relacje. Jak już pisałem wcześniej we wpisie pt. "Oczyszczenie" dotyczącym sytuacji na forum ( http://zyjwiecej.pl/index.php?topic=103.msg29076#msg29076 ) - był to bodziec, kubeł zimnej wody na łeb, który był pytaniem:
- Gościu, co ty w ogóle robisz?!
Ocknąłem się i teraz krzepnę ;)

Mogę również powiedzieć, że z dniem 21.05.2017 znów (po raz kolejny, elo 8D) ODNALAZŁEM SIEBIE! Wiosna wtedy przyszła i łeb tak mi nagrzała słońcem, że znów jestem normalny! Tego dnia (a była to niedziela) raczyłem sąsiadów wspaniałym albumem z mojego dzieciństwa:

Roxette - Joyride (Full Album)
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=vxdLC42eZZI" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=vxdLC42eZZI</a>

"ŻYJĘ! I JAK TO ZAJEBIŚCIE JEST POCZUĆ!!!"

Poza tym od połowy kwietnie kompletnie zmieniłem tryb pracy... a w zasadzie zacząłem zmieniać! O co chodzi?

Pamiętacie, gdy pisałem, że chodzę na siłownię rano o 6:00, w pracy jestem o 7:30, więc w domu o ~16:30? No i niby super, ale kilka miesięcy takiego życia pokazały mi jedno - jak tylko wracam do domu, nie mam siły na nic. Na nic. Na. Nic. Żadne cele nie wchodzą w rachubę, bo już jestem spierdolony. Mógłbym chodzić mega wypoczęty do pracy, a i tak po niej będę bez sił. Pójdę do pracy bez sił i w niej dam radę, ale tuż po niej i tak jestem bez sił. Rachunek jest prosty - należało zmienić tryb pracy, bo wychodziło, że faktycznie z czasem wolnym nie robiłem nic konstruktywnego. Przelatywał mi przez palce, marnowałem go.

Wpadłem więc na pomysł, żeby zmienić kolejność! Ten sam czas, ale zupełnie inny układ. Oto co wykombinowałem!

Wstaję rano o 5:00/6:00 i pierwsze co robię, to zaczynam realizować swoje cele tygodnia (o których za chwilę). Później wybywam na siłownię lub od razu pracy, w której jestem koło 10:00 (a czasami nawet później). Siedzę w pracy do 18:00 (co jest dobre, bo po 17:00 prawie nikogo tam nie i można spokojnie robić robotę) i wracam do domu. Jestem na chacie często koło 19:00/20:00. I to jest koszt jaki płacę - nie mam już dalej życia. Jedyne na co mam wtedy siłę to obejrzeć jakiś film/serial. I co? I i tak się kalkuluje, bo gdy wcześniej wracałem około 16:30, to też na nic więcej sił nie miałem - kładłem się wtedy do łóżka "na minutkę", a wstawałem 2-3 godziny później, później nie mogłem zasnąć, a następnego dnia wstawałem niewyspany. Później wszystkie niewykonane zadania przerzucałem na sobotę. W sobotę mi się nie chciało, więc zasuwałem w niedzielę i nie miałem psychicznego wytchnienia, bo ani w sobotę nie wypocząłem (mając na głowie świadomość, że muszę działać), ani w niedzielę (bo nadrabiałem straty z soboty). Bez sensu.

To właśnie zmieniony tryb życia doprowadził do tego, że znów pojawiły się u mnie wspomniane cele tygodnia. Stawiam sobie zawsze maksymalnie 3 i według priorytetu. Póki co - działa zajebiście! Już w 2 takie dni wstawania rano do pracy nad sobą w tygodniu ogarnąłem filmiki na youtube, które nagrałem z okazji wyżej omawianych szkoleń dla Akademii Kompetencji. Teraz skupiłem się na zębach (ósemki), mailingu dla 3S oraz zrobieniu wizytówek (bo często ludzie o pytają o kontakt, a nic nie mam co uznaję za mega nieprofesjonalne :( ).

Dzięki temu w tydzień wyszedłem na prostą z rzeczami, które się za mną ciągnęły tygodniami.

"Problem", z którym się teraz zmagam to poniedziałek i wtorek. W poniedziałki o 17:00 mam koleżankę na angielskim, a we wtorki o 15:15 mam wykład (studia doktoranckie). Jednak koleżance już zbliża się sesja i będziemy kończyć współpracę i to samo z wykładem. Ten tydzień (05.06.-11.06.2017; gdy piszę, jest pierwsza niedziela czerwca) jest ostatnim tego typu. Od następnego tygodnia będę miał już CAŁY tydzień roboczy(!) na realizację swoich zadań! Kurwa, co ja zrobię z taką ilością czasu 8D?!

Oczywiście "efektem ubocznym" takiego nastawienia jest to, że soboty i niedziele mam kompletnie dla siebie i do własnej dyspozycji. Odpoczywam - chodzę sobie na basen, na miasto coś zjeść, na spacer, latam po parkach i czytam książki, odwiedzam kino. Żyję 8)


3. Kontynuować dietę (dieta ciała) :nieok:
Tu trochę lepiej, bo bardziej świadomie. Zacznę niebawem wykorzystywać swój dodatkowy czas na lepsze gotowanie. Czuję, że potrzebuję warzyw i owoców. Napierdalam soki i jest git, ale brakuje warzyw. Dodatkowo doszły mi na śniadanie kanapki, które sobie robię. Takie dobre, wiecie - z jajkiem, sałatą, rzodkiewką, oliwkami, serkiem, szyneczką itd. Jest w tej materii wiele do poprawienia, ale dzięki temu, że niebawem będę miał więcej czasu, ogarnę temat.


4. Nakurwiać treningi :ok:
Działam. Przez ten diabelny wtorek i wykłady, zostałem wybity z rytmu, ale spokojna głowa. Lada chwila wracam na 6 dni w tygodniu na treningi. Wróci regeneracja - docelowo planuję wtorek na rozciąganie/rolowanie, czwartek na saunę i sobotę na basen :).


5. Kłaść się spać przed 0:00 (relaks ciała) :ok:
Zajebiście, napierdalam 8)


6. Średnio raz na tydzień wrzucać coś na swój kanał 3S :ok:
Robię, beng!


7. Na bieżąco działać z doktoratem (docelowo - poświęcać mu jeden dzień w tygodniu) :nieok:
Studia najprawdopodobniej rzucam. Już teraz olałem temat. Chyba będzie o tym większy wpis, ale póki co sobie to daruję ;)



***



A tak poza tym, to:

Duch
Ten miesiąc był pod znakiem serca. Bóg ze mną, Anioły też. Matka Boska chroni Polskę! Boże miej nas w opiece wobec tych bękartów szatana(sic!), czyli muzułmanów i innego islamskiego kurewstwa. Polska na lidera świata, AMEN!


Umysł
Skończyłem czytać książkę "Męskość. Nowe spojrzenie" Biddulpha. Bardzo polecam, inspirująca. Wiele pomogła mi zrozumieć. Otworzyła kolejne drzwi :)!


Również udało mi się wreszcie(!) zwiedzić Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi (i przy okazji dowiedziałem się, że tego dnia była Noc Muzeów #zorientowanydamian 8D )


Moje wartości (a docelowo zawołanie na moim herbie) "Bóg, Mądrość, Honor, Ojczyzna" uwieczniona na fotografiach z tego muzeum. Uwierzylibyście, że ten gość na końcu to... PIŁSUDSKI?! WIELKI SZACUN! Kurwa, ależ ona ma zadziorę w oczach! Zakochałem się w tym mężczyźnie! Boże, jaki on jest... męski! Aż mnie kusi, żeby zacząć czytać jego biografię, bo po samej mordzie widać, że do szablonowych ludzi to on nie należał 8D :zuo: :mwuahahaha:!!!


Serce
Tutaj głównie doświadczałem podczas "Projektu Majówka", o którym więcej jest niżej ;)! Oprócz tego byłem również na filmie "Obcy Przymierze" 12.05. i film ten uważam za chujowy. Dziękuję.


Opierdoliłem też zapiekanę na Piotrkowskiej i byłem na basenie 20.05., co było miłym doświadczeniem ;)


Ciało
SCHUDŁEM! DOKŁADNIE TAK! Podczas składania filmików z Akademii Kompetencji natknąłem się przypadkowo na filmik startowy dla osób jeszcze niesubskrybujących mój kanał. Filmik ten kręciłem w koszulce, w której teraz chodzę do pracy (z kategorii "te ładne do ludzi" spadała do do kategorii "po domu i na podwórko" 8D). Jakież było moje pozytywne zaskoczenie, gdy zobaczyłem efekty pracy nad sobą!!!


MEGA! A to tylko tak naprawdę luty, marzec, kwiecień i maj na siłowni! Tylko 4 miesiące, a jaka zmiana! Może wagowo nie jest zajebiście, ale transformacja ciała jest widoczna gołym okiem!

Co więcej! Potrzebowałem restartu absolutnego i dlatego ściąłem łeb na krótko. Postanowiłem, że jebnę sobie "zapałkę", później "jeżyka" (wczoraj, 03.06.2017 tak się ściąłem i jest mi ładnie + przypomniałem sobie dawnego siebie), następna w kolejce jest fryzura z grzywką "do przodu", później elegancki irokez i chuj wie co mi jeszcze do bani przyjdzie 8D.

Również niedawno, przy okazji odwiedzania mamy z okazji Dnia Matki, miałem okazję wejść na wagę i zobaczyć ~10kg mniej :jupi: :sesese: :zuo: :mwuahahaha: :troll:


***


Lider
W pracy pojawiły się nowe możliwości. Bardzo ciekawe możliwości. Coś czuję, że Bóg mnie prowadzi. Póki co - nie zapeszam, bo będę się standardowo odzywał jak już coś się wyklaruje.


Intelektualista
Jak pisałem - najprawdopodobniej rzucam doktorat. Z drugiej strony - wracam do twórczego pisania, czego już macie początki na forum, bo wrócił dział z (moimi) artykułami. Wpadło tam kilka bardzo ciekawych opracowań mojego autorstwa i wreszcie zaczyna to wyglądać tak, jak powinno od początku. Publikuję takie zwięzłe teksty właśnie po to, żeby móc w przyszłości lepiej pomagać m.in. forumowniczom (tak chciałem, żeby to forum działało od początku)! Wiecie o co chodzi? Ktoś zakłada dziennik, czytam jego/jej wpisy i wychodzę z założenia, że ta osoba musi "pokopać głębiej" i od razu odsyłam do odpowiedniego tekstu". Zamiast się "rozmieniać" na drobne, wolę przypierdolić rzadziej z konkretniejszego tekstu, ale w ten sposób zwiększyć efektywność, bo te teksty są po prostu trwałe i w moim przekonaniu mają bardzo dużą wartość dla forumowiczów.


Sportowiec
Tutaj na razie tylko siłownia, ale jest naprawdę super.

Takie przemyślenie mnie naszło, że przez całe życie wmawiano mi/nam, że należy:
- biegać,
- jeździć na rowerze,
- chodzić na basen,
żeby schudnąć.

Od siłowni stroniłem.

Śmiałem się z ludzi, którzy pizgali żelastwem. BOŻE! JAK BARDZO BYŁEM W BŁĘDZIE! SPORTY SIŁOWE SĄ ZA-JE-BI-STE! Spełniam się w tym na maksa! Jest to dla mnie O-GRO-MNA radość, że mogę lecieć coraz lepiej i wyżej. Wkręciłem się mocno w technikę, to mnie strasznie jara. W zasadzie technika jest dla mnie teraz bardziej istotna niż sam ciężar. Jasne - cieszy fakt, że w lutym na ławce wyciskając leżąc kończyłem na 60kg, a dzisiaj 60kg robię rozgrzewkę i kończę na ~85kg (wiadomo - zależy od dnia). Ale bardziej cieszy fakt, że jestem na tyle dojrzałym mężczyzną, żeby sobie powiedzieć:
- Oj, za dużo, technika leci w pizdę. Zmniejsz ciężar, ciśnij lepiej.
Dokładnie tak - nie "mocniej", a "lepiej", bo to właśnie "lepiej" przyczyni się do tego, że niebawem będzie "mocniej", a nie na odwrót.

Kocham siłkę!

Pierwszy raz od... od kiedykolwiek?! robię coś, bo CHCĘ, a nie MUSZĘ. Już nie MUSZĘ iść na trening - biegać, pływać, pierdzieć na czas, cokolwiek. Idę na siłownię, bo chcę i strasznie mnie to jara! Bawię się tam jak dzieciak! Bawię się obciążeniem, czasem, ćwiczeniami, czym się da. Nie ukrywam, że to jest moje "coś". Dużo większe "coś" niż sporty długodystansowe. Naprawdę się w tym realizuję. Cieszy mnie to po prostu. Bawię się jak pojebany ;D!


Partner/Uwodziciel
"Dupy na bok" i świetnie mi to idzie 8)


Ogniwo Rodziny
Miałem ogromną radochę jak 13.05.2017 z mamą i siostrą pojechałem na zakupy do Agata Meble (kupiłem sobie zieloną ściereczkę do kuchni i strasznie mnie to jara, bo teraz mam wszystko pod kolor ^_^). Zjedliśmy też na spółkę kołach, który kupiłem i byliśmy w Costa Coffee. Wszystko stawiałem i bardzo mnie to cieszyło. Mama nawet powiedziała, że "Damian jest teraz jak my" i miała rację. Uwierzcie mi - to wspaniale wydać pieniądze na rodzinę i chwile razem spędzone razem, bo to się w życiu liczy.

Niedługo później z okazji Dnia Mamy wpadłem odwiedzić mamę (i jej lodówkę 8D ). Był bardzo smaczny obiadek, poszliśmy rodzinnie do lasu (ja, mama, siostra i jej synek, a mój chrześniak), później ciasto w domu i trochę gry w piłkę z "Młodym" przez blokem.

Z moim spacerem z Bartkiem (tak ma na imię mój chrześniak) jest związana śmieszna anegdotka. Otóż ja jestem strasznym chachmentem... więc jak się z nim bawiłem i ścigałem się z Bartkiem do drzewa, to powiedziałem:
- Bartek, zobacz co tam jest (wskazując gdziekolwiek w las)!
A Młody się zapatrzył i zgubił tempo, a ja go wyprzedziłem 8D 8D 8D hahaha 8D 8D 8D! Wiem - jestem bezlitosny jako wujo, ale po prostu nie mogłem się powstrzymać, żeby nie wykorzystać jego dziecięcej naiwności 8D 8D 8D!!!

I teraz uwaga! Młody na początku się obraził i strzelił focha... ale przemielił wszystko po swojemu i mówi, że:
- Wujo, jeszcze raz.
I wystartowaliśmy, a ten się tak podniecił swoim nowym fortelem, że zaczął się z tego podniecenia jąkać:
- Wujo! Je-je-jedzie Święty Mikołaj - krzyczał biegnąc, żeby odwrócić moją uwagę.
Tak zacząłem się śmiać, że nawet jakbym chciał, to bym go nie dogonił 8D 8D 8D!

Kochany szkrab! Mały skarb!

I w ogóle jak szaleliśmy po lesie to strasznie mnie naśladował. Dzieci autentycznie "małpują" dorosłych, więc zabrałem go na tym spacerze na "męską przygodę" - biegaliśmy, chodziliśmy po konarach drzew, rzucaliśmy w siebie szyszkami itd. To był naprawdę dobry dzień <3


Przyjaciel
Z takich większych sukcesów to spotkałem się z Monią w Manufakturze. Przez kilka godzin rozmawialiśmy o rozwoju, możliwościach, własnych inicjatywach. Wcześniej też spróbowałem jakiegoś burgera w McDonalds i mogę powiedzieć, że jak na 20zł, to to straszne gówno jest. Burger King za 3,5zł też jakoś dupy nie urywa. Autentyk - już lepiej wydać te 25-35zł i skoczyć do Gastro Machiny w Łodzi. Bardzo wartościowe spotkanie i cieszy mnie, że są takie kobiety jak Monia... a smuci, że jest ich coraz mniej :(. Monia - trzymam kciuki za Ciebie i wiem, że dasz(damy) radę ;)!


***


Materialność
Jebać hajs. On się zgadza i git, ale jakoś nie mam na niego parcia. Na życie - owszem. Hajs jest, był i będzie dla mnie tylko narzędziem. Chodzi mi jednak teraz po głowie chęć pomagania innym ludziom. TAK, WIEM! TEN ROK JEST MÓJ, BLA, BLA, BLA, ale też jakoś jak tak ładuję bateryjkę, ciężko mi odejść od tego, że jedną z istot człowieczeństwa jest życie... dla kogoś innego :). Gdybym miał teraz wyjść z inicjatywą, za "cel" obrałbym dzieciaki z rakiem, białaczką itd. Dlaczego?

Bo widzicie - dorośli często są sobie winni. Rak płuc po 20-stu latach palenia to coś, czego można się spodziewać, cena, którą płacisz za jaranie petów. Za wszystko jest cena, nie tylko za dym. Za wódę, kobiety, folgowanie, cokolwiek. Ale co mają do tego dzieciaki? One są niewinne. Nic temu światu nie zrobiły. Nie zdążyły w życiu nawet dokonać jakichkolwiek wyborów, a już mają za to płacić? Co to, kurwa, jest?! To nie fair! To niesprawiedliwe! I z szacunku do niewinności tego świata przeznaczałbym na takie dzieciaki hajsy... a w zasadzie siebie za pomocą hajsu, bo nie chciałbym tylko dawać pieniędzy, ale przede wszystkim siebie.

To jeszcze nie jest mój moment, ale on nadejdzie. Wiem o tym, czuję to.


Bóg
I w tym wszystkim pomoże mi Bóg! AMEN!



***



<a href="http://www.youtube.com/watch?v=sY2hm-vrpBY" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=sY2hm-vrpBY</a>



***



PROJEKT MAJÓWKA



Dzięki temu, że wziąłem sobie wolne na początku maja, miałem zajebistą, 9-dniową, majówkę! Nie marnowałem czasu i postawiłem na prostą zasadę: Majówka #CodziennieCos :). Oto efekty moich starań ^_^



Niedziela 30.04.2017.
Zjadłem śniadanie z cooliem w "Szyby i Lustra", a potem poszliśmy na siłownię do FitFabric w centrum handlowym Sukcesja, a ja strzeliłem sobie fotkę z ludkami Lego (uwielbiałem Lego za dzieciaka).



Poniedziałek 01.05.2017.
Obejrzałem "Maskę" z Jimmem Carreyem (mój film z dzieciństwa zaraz obok "Ace Ventury" 8) ), więc zacząłem sobie przypominać kim jestem ^_^! Udałem się również na spacer po Parku Staromiejskim oraz pierwszy raz w życiu jechałem na rowerach miejskich (w których się zakochałem <3 )!



Wtorek 02.05.2017.
Byłem na siłce w FitFabric na ul. Zielonej. I w sumie tyle 8D


Środa 03.05.2017.
Wbiłem do kina Charlie na "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie", który to film kiedyś polecał PC (i tak - jak pamiętacie we wpisie "Oczyszczenie" jechałem po pewnych osobach [w tym też po PC] bez litości, a to, że potrafię oddzielić emocje od intelektu oraz nie żywić urazy w kontekście tego filmu i osoby polecającej jest tego najlepszym dowodem). Swoją drogą film bardzo fajny i... smutny jednocześnie :(. Wbudził emocje, a to się liczy.

Zdążyłem również opierdolić burgera z frytkami na OffPiotrkowskiej z Guinnessem (który był bardziej wodą z Guinnessem niż Guinnessem ;/ ), a później skoczyłem jeszcze na "Ghost In The Shell" w SilverScreen. Wypas.



Czwartek 04.05.2017.
Wbiłem się do FitFabric na ul. Zgierskiej i tym samym "zaliczyłem" wszystkie siłownie FitFabric w Łodzi #duma. Odwiedziłem Muzeum Miasta Łodzi ( <3 <3 <3!!!) oraz zeżarłem kebsa na rynku Manufaktury. Tak mnie ściął ostry sos, że musiałem przyatakować Bierhalle w poszukiwaniu dobrego ugaszenia tego pożaru! Tuż po tym udałem się na "Guardians of the Galaxy vol.2", na którym to filmie wybawiłem się wchuj!!!





Piątek 05.05.2017.
Odwiedziłem Aquapark Fala oraz zrobiłem zakupy w Ptak Outlet z cooliem i Cao (Cao dzięki mnie i cooliemu znazał zajebiste New Balance 8) ).



Sobota 06.05.2017.
Zapiekanka na Piotrkowskiej 8D... no i piwko w LongPlay (zajebisty lokal) z cooliem... i potem kilka kolejnych piwek w PiwPaw, a potem jeszcze jedno na murku mBanku i finalnie #trochsienaebauem 8D



Niedziela 07.05.2017.
Zmówiłem różaniec w najstarszym kościele w Łodzi, czyli w Kościele św. Józefa Oblubieńca NMP, a potem wbiłem się na cmentarz żydowski odwiedzić mojego starego przyjaciela (Poznańskiego), by wyjść na prostą ze swoimi sprawami finansowymi i prosić o jeszcze więcej hajsów 8D. W trakcie odwiedzin zgadałem się telefonicznie z Thinkerem i mieliśmy cholernie długą pogadankę na temat życia głównie w kontekście ŻW i wtedy jeszcze świeżych wydarzeń forumowych opisanych w poście "Oczyszczenie". Znów opierdoliłem kebsa na na rynku Manu 8D, a doprawiłem się czekoladą w pijalni czekolady Wedla 8D 8D 8D




***



Maj pozwolił powrócić mi do życia! Jako zodiakalny lew pragnę słońca i przygód 8D... i to właśnie z tego miesiąca sobie wziąłem. CO WIĘCEJ! ZOSTAŁEM TAK NAKRĘCONY, ŻE W WEEKEND NIE POTRAFIĘ JUŻ USIEDZIEĆ NA MIEJSCU I MUSZĘ ROBIĆ COKOLWIEK!!! Także wybaczcie, ale chyba jeszcze dziś wieczorem jebnę się na basen, żeby schłodzić swoje boskie ciałko, albo udam się do kina. Nieważne! Ważne, żeby coś się działo 8)

KOCHAM ŻYCIE!!!

A na to jeszcze przyjdzie czas!

Walking like a man,
Hitting like a hammer.
She's a juvenile scam,
never was a quitter.
Tasty like a raindrop.
She's got the look!

AMEN!